Jak rozpoczyna się poród?

Jak rozpoczyna się poród?

 

W filmach widzimy jak kobieta stoi w sklepie przy kasie i nagle ni z gruszki ni z pietruszki, jej brzuch opada, a ona stoi w kałuży.
Następnie krzyczy do męża „John, ouł maj gad, odeszły mi wody!”
W kolejnej scenie widać ich w pośpiesznej podróży na sygnale do szpitala – karetką tudzież taksówką, pod eskorta policji a w jeszcze kolejnej scenie widzimy piękną umalowaną mamę, nawet w pełniejszym makijażu niż przy owej kasie – z pięknym pulchniutkim różówiutkim bobaskiem w ramionach.

Nie chce was rozczarowywać…ale tak to nie NIE wygląda.

Poród owszem – może rozpocząć się od odejście wód płodowych (jak w filmie) – ale tak zdarza się w tylko u około 10-ciu procent kobiet. U większość pęcherz płodowy (czyli ta struktura, która utrzymuje płyn owodniowy i dziecko w macicy) pęka już w TRAKCIE porodu. U części nawet ten pęcherz trzeba przebić, bo nie chce pęknąć sam. A bardzo rzadko, ale jednak zdarza się, że dziecko urodzi się otulone całym niepękniętym pęcherzem płodowym. Taka sytuacja nazywa się potocznie „w czepku urodzony” i podobno zdarza się raz na 3-10 tyś narodzin. I podobno takie dzieci mają wyjątkowe szczęście życiu 😉

Najczęściej poród zaczyna się SKURCZAMI:  No i teraz pytanie, jak odróżnić te skurcze porodowe od tych „przepowiadających” (które ma nie każda kobieta- notabene) lub od tych które ma prawie każda kobieta, czyli skurczy Braxtona-Hicksa – (niebolesnych napinań brzucha w drugiej połowie ciąży)

Odpowiem wam, że to wcale nie jest takie łatwe i niekiedy nawet my lekarze możemy to mylnie odczytać.
Zasad jak je odróżnić jest kilka
1. Jeżeli są rzadziej niż co 10 minut,  to nie są to jeszcze regularne skurcze porodowe – choć trzeba obserwować bo mogą się w nie przemienić.
2. Jeżeli skurcze mijają po przyjęciu leków rozkurczowych (nazwy nie podam ale będą to leki zawierające np. Hyocynę lub drotawerynę) to też znaczy, że jeszcze nie są to skurcze porodowe
3. Jeżeli możecie normalnie funkcjonować podczas skurczu – możecie dalej spać, gotować obiad czy zajmować się dzieckiem – to też nie są to skurcze porodowe.

Kobieta która ma skurcze porodowe wygląda dość charakterystycznie ! Jak wchodzi na izbę przyjęć i zaczeła już rodzić to – to od razu to widać.
Normalnie z nami rozmawia, a nagle przybiera pozycję zgiętą niemalże w pół – mówi : skurcz skurcz, potem pół minuty nie mówi nic, czasami jęczy tylko lub krzyczy- a po tej chwili dalej z nami normalnie rozmawia.

Jeżeli tak kobieta wygląda to nawet na izbie przyjęć nie robimy jej zapisu KTG tylko do razu idzie na salę porodową. Jeżeli mamy wątpliwości czy to napewno już skurcze porodowe to posiłkujemy się tym badaniem.

Tak zaczyna się większość porodów – nie da się tego przegapić. Jeżeli będziecie mieć regularne skurcze co 7-10 minut to znaczy, że trzeba jechać do szpitala. Macie na to napewno kilkadziesiąt minut.

Powiecie teraz – „a ja słyszałam, że mojej bratowej sąsiadki koleżanka urodziła w taksówce bo poród był tak szybki”
Albo przytoczycie mi ostatnio medialną historię porodu w tramwaju.

Ok. Ale. To się zdarza naprawdę bardzo rzadko. Poza tym to się zdarza u kobiet, które już rodziły i… wiecie co… każdej z was takiego szybkiego porodu życzę! Ja bym tam na taki ekspresowy poród nie narzekała.

Poród może też rozpocząć się „podstępnie” tzn. bez ewidentnego odejścia płynu, bez bolesnych skurczy – może objawić się plemieniem z dróg rodnych albo sączeniem się płynu owodniowego.
To także zdarza się rzadko, ale jednak może tak być.

Dlatego podsumowując do szpitala do porodu jedziemy jeżeli
1. Mamy regularne skurcze co 7-10 minut
2. Odpłynął nam płyn owodniowy
3. Mamy uczucie, że sączy się płyn owodniowy
4. Mamy krwawienie lub plamienie w późnym trzecim trymestrze

Chcecie wiedzieć jak było u mnie?
9.11.2015 – będąc już w 39 tygodniu ciąży , obudziałam męża o 2 w nocy – „Kuba, ja chyba rodzę, mam skurcze”
„Daj spokój ty masz te skurcze już od miesiąca, idź spać”
Starałam się zasnąć, ale nie mogłam wyleżeć, musiałam chodzić po mieszkaniu.
Zaczęłam mierzyć ich częstość były co 8 minut ale jeszcze wcale mnie tak nie bolały.
O piątej rano już nieco zmęczona w sumie tym skądinąd miernym bólem – obudziłam ponownie Kubę
„Dobra Kuba, jedziemy teraz zanim dyżurni się zmienią-  szósta rano to najlepszy czas w szpitalu na przyjęcie”
„Nicola, ale to niemożliwe, że ty rodzisz. Ja jeszcze nie jestem gotowy!” (Tak naprawdę tak powiedział! Haha)
Mój mąż się grzebał, o 6:30 byłam jednak już na sali porodowej. O 7:00 zdecydowano się mi przebić pęcherz płodowy. To był strzał w dziesiątkę. Bolało strasznie, ale o 10:35 miałam już Rogerka na brzuchu- gotowy czy nie gotowy napewno mój mąż był bardzo szczęśliwy.

A jak było u was?

 

282 komentarze

  1. PaniKryminolog

    Świetny wpis, w ogóle świetny blog! Nie mam jeszcze żadnego doświadczenia w tych sprawach, ale uwielbiam Panią czytać! Pozdrawiam 🙂

     
  2. Ale z Ciebie Express! Mi w 42 tygodniu wywoływano poród, jakimś żelem, balonikiem , oksytocyna i nic… dopiero trzeciego dnia po przebiciu pęcherza slyrcze od razu co 3 minuty , do tego litry oksytocyny . Była jazda bez trzymanki ;). Po 12 godzinach córcia w końcu raczyła się pojawić na świecie :).

     
  3. Mojego pierwszego syna urodzilam w 36 tc i właśnie saczyly mi się wody od kilku dni( myślałam ze mam problem z nietrzymaniem moczu) jak się okazało na wizycie kontrolnej że poród się zaczął. 2 h później syn był na świecie. Drugi poród też się rozpoczął pęknięciem pęcherza płodowego i też kilka h później urodziłam syna.

     
  4. U nas byla preindukcja przez odklejenie bieguna i nie polecam bo slurcze ktore do tej pory nie bolaly nagle zrobily sie bolesne a wcale nie powodowaly rozwarcia. Rodzilam na Madalinskiego – generalnie trauma, nikomu nie polecam tej placowki.

     
  5. Mnie wlasnie bardzo często bolą plecy jak na okres szczefolnie wieczorem gdy leze na lewym boku. Jestem w 29 tyg ciazy blizniaczej i tez nie wiem co to takiego…

     
  6. Przy pierwszym porodzie byłam wśród tych 10%, którym zaczyna się od odplyniecia wód (37 tydzień w dodatku) 😊 zobaczymy jak będzie teraz- termin na 13 marca 😀

     
  7. Jak odróżnić sączenie się płynu owodniowego od zwykłego popuszczania moczu, co zdarza się pod koniec ciąży bardzo często? I jeszcze jedno pytanie, może infantylne ale w internecie spotkałam się z dwoma różnymi terminami “płyn owodniowego” i “wody płodowe” i chciałam się upewnić czy to, to samo?

     
    • To samo. Trudno odróżnić. W szpitalu mamy specjalne odczynniki badające pH żeby sprawdzić czy to płyn owodniowy czy mocz.

       
      • U mnie nawet ten odczynniki nic nie wykazał. Wróciłabym do domu ale pani dr powiedziała, że skoro jestem córka położnej która ceni to zostawić mnie na noc na sprawdzenie… zrobiono badanie krwi i po niecałych 2 h byłam na stole operacyjnym..

         
  8. w szkole rodzenia mówili nam, że jeśli skurcze są rzadziej niż co 5 minut to nie ma sensu jeszcze jechać do szpitala bo wtedy jest duże ryzyko, że odeślą gdzie indziej jeśli będzie duży “ruch” w szpitalu. Czy to rzeczywiście nie za późno?

    mam też pytanie o wywoływanie porodu (mam akurat cukrzycę ciążową i wtedy wywołuje się poród w 40 tygodniu). Czy on znacznie różni się od takiego porodu, który wystąpił samoistnie?

     
  9. Ja pojechałam na porodówkę ze skurczami co 5 minut, rozwarcie jak się okazało na 4 cm, a jak już wypełniłam tonę papierów to zrobiło się w niecałą godz.8 😀 od przyjazdu czyli jakiejś 18 3 h skurczy, 21 odeszły mi wody, 21:10 Jakub pojawił się na świecie. Także u mnie poród książkowy. Za miesiąc powtórka mam nadzieje, że też taka szybka 😉

     
  10. Krwawienie na dwa dni przed porodem. Następnie odejście wód płodowych i dalej już skurcze 🙂

     
  11. Jedno pytanie mnie bardzo nurtuje: jak to jest w Pani opini: czy kobieta bardzo drobna, która nie ma bioder- żadnego przejścia od talii do bioder- porostu kołek nadodatek bardzo filigranowy, sama piłeczka wystaje; czy taka kobieta też ma szansę urodzić naturalnie bez ryzyka zaklinowania się dziecka? Bo słyszałam, że to bardzo rzadkie, że lepiej od razu dążyć do CC. Bardzo proszę o Pani opinie jak to wygląda z Pani punktu widzenia. Z Góry dziękuję

     
  12. Ja obudziłam się rano z bólem pleców i tak przez cały dzień miałam bolesne skurcze, ale takie do wytrzymania. Ciężko zaczęło się robić wieczorem i po kąpieli, położyliśmy się spać, ale ból był taki, że już nie mogłam zasnać, pojechaliśmy więc do szpitala, a skurcze jak liczyłam były w miarę regularne. Niestety przy przyjęciu zostałam potraktowana dość chłodno, położna stwierdziła, że wcale nie mam skurczy (dotykając brzuch), a lekarka powiedziała “to i tak pierwszy poród”, ale ze wzgl. na 41 tydzień musieli mnie przyjąć. Na szczęście przyjęto mnie do cudownej położnej, która jak tylko mogła przyspieszyła mój poród. A jednak lekarka i pierwsza położna miały zdziwienie widząc, że jednak poród postępuje…

     
  13. Ja leżałam na patologi ciąży ponad tydzień z powodu małej ilości wód płodowych. Byłam w 40+5 tygodniu ciąży,poczułam lekki ból brzucha w nocy, ale stwierdziłam, ,że to jest nie to i poszłam dalej spać ;D rano przyszedł mój lekarz prowadzący i pyta się mnie “jak tam”, a ja na to, że mój brzuch jest dziwnie twardy, na to on, że to na pewno skurcze, a ja zaprzeczałam, jak to skurcze skoro ja nic nie czuje oprócz napiętego brzucha 😀 zbadał mnie i okazało się, że rozwarcie 8 cm 😮 przebili mi pęcherz płodowy o 11.20, a o godzinie 12.15 był już ze mną synek 🙂 Gdybym wtedy nie leżała w szpitalu to nawet nie wiedziałabym, że rodzę i może mój poród wyglądałby niczym z amerykańskich filmów? 😀

     
  14. Im więcej czytam o porodach tym bardziej zaczynam się bać!

     
  15. Ja byłam dzień po terminie, obudzilam się o 5 z lekkimi skurczami, obudziłam męża, wzięłam kąpiel, zjadłam sniadanie i o 7 już były na tyle silne i regularne że wiedzialam że to na pewno zaczyna się poród. O 8 byłam w szpitalu ze skurczami co 3 minuty, tak silnymi że nie byłam w stanie ustać na nogach i rozwarciem na 8 cm. Urodziłam kilka minut przed 16. Chyba słyszał mnie cały szpital 😉 a całą ciążę bałam się że przegapię poród 😉 teraz już wiem że nie sposób go przegapić 😉

     
  16. Ha! Czyli jestem mama z wzorca, bo moja rozmowa na izbie przyjęć wyglądała dokładnie jak z Twojego opisu. Normalnie, później skurcz i znów normalnie 🙂 teraz czytam to z uśmiechem choć wtedy nie było tak wesoło :))

     
  17. U mnie konieczne było wywołanie (skaczące ciśnienie i bóle głowy), ale właśnie gdy zaczęły się skurcze to było tak, jak opisałaś – wyłączenie się od świata i po skurczu powrót do niego. Męża bawiło, że gadam, śmieje się, aż tu nagle mówię: “poczekaj”, zamykałam oczy i po skurczu kontynuowałam rozmowę 😉 im większe rozwarcie tym i ból był większy, ale teraz tego nie pamiętam i chciałabym w niedługim czasie ponownie to przeżyć 🙂 <3

     
  18. Pierwszy poród dzień przed terminem – skurcze nieregularne, o rożnym natężeniu ( nie przeszły mimo nospy i kąpieli). Pojechałam na ktg (wieczór), zostawiono mnie w szpitalu. O 4:00 rano zabrano na porodówkę a o 8:05 urodziłam. Lekarz odbierający poród powiedział, ze był pewny, iż nie urodzę i mnie w poniedziałek wypiszą. Jak powiedział – nic nie wskazywało, że urodzę.
    Drugi poród 6dni po terminie. Nad ranem odeszly mi wody (ba nawet czułam jak mi pęcherz pękł). Było ich dużo. Sączyły się w domu, na izbie przyjęć, podczas badania i na sali porodowej. Skurczy brak i podano oksytocynę. Poród o wiele dłuższy niż pierwszy i trudniejszy.

     
  19. U mnie slabo. Bylam juz w szpitalu od 3 dni, wiec o tyle spokojnie. 12.08.2014 godz. 22. Skurcze bolesne co jakis czas. Skakanie na pilce przez całą noc. Telefon po meza o 5.30. Sala porodów rodzinnych od 6. Gaz niby rozweselajacy – nic nie dzialal. Pelne rozwarcie ok. 8.30. Final 13.08.2014 g. 10.10 przez CC-brak postepu porodu. Do cc znieczulenie najpierw do kregoslupa a pozniej ogolne, bo pierwsze nie zadzialalo. Syn waga 4400g, 61cm – NIGDY WIECEJ TAKIEGO PORODU.
    za niecale 3m-ce na swiecie ma sie pojawic nasza corcia, jak sobie pomysle o porodzie to robi mi sie cieplo :-/
    Chcialabym porod sn ale lekarz mi odradza z racji na blizne, nie wiem co mam o tym myslec.

     
  20. Czyli przy pierwszym porodzie byłam w tych 10% którym najpierw odchodzą wody 🙂 Spałam sobie smacznie i nagle jak chlusnęło! Budzę męża “Kot, wooody!”, a on podał mi butelkę wody, bo myślał, że chce mi się pić 😀 pojechaliśmy do szpitala, a tam jeszcze 10 godzin męczyłam się zanim pojawiły się skurcze, zanim nastąpiło pełne rozwarcie, zanim Zygmunt się wstawił, w efekcie oboje byliśmy bardzo zmęczeni, ale szczęśliwi. Natomiast poród z Heniem (dziś mijają dokładnie 2 miesiące) to zupełnie inna bajka: 1,5 godziny regularnych skurczów, ale w sumie niezbyt bolesnych, spokojnie się spakowałam, pożartowałam z mężem, dopiero w samochodzie w drodze do szpitala zaczęły się mocniejsze. Na izbie przy badaniu położna stwierdziła tylko “9 cm rozwarcia, nie wiem czy dojdziemy na salę porodową” 😀 całe szczęście jakoś się tam dokulałam, od razu na łóżko, dwa skurcze parte i po łącznie ok. 20 minutach na sali porodowej Henio był już z nami, mąż ledwo zdążył wyciągnąć aparat 😀 no tak to ja mogę rodzić! 🙂
    Pozdrawiam!

     
  21. Świetny wpis 😊 zresztą jak każdy, ktory tu czytam. Ja jestem dopiero w 14tc, więc jeszcze dużo przedemna ale myślami wybiegam już daleko i czasami trochę mnie wszystko przeraża, tym bardziej że to moja pierwsza ciąża. Biorę głęboki oddech i wierzę że będzie wszystko dobrze 😊

     
  22. Ja bylam w tych 10%:) o 24.30 poszlam do wyrka, zdolowana, ze dalej nic sie nie dzieje(tydz po terminie) po czym poczulam 2 pykniecia, jakby mi babelki w brzuchu pekly:) stwierdzilam, a co tam, leze dalej:) ale cos mi przestalo grac, bo jakies skurcze sie pojawily po 30min:) wstalam i pocieklo:) wody byly lekko podbarwione na zielono juz, czego od razu nie zauwazylam, bo bielizne zielona mialam:D zadzwonilam do poloznej, powiedziala, ze jesli nie sa zielone to moge czekac w domu:) przy kolejnej wizycie w toalecie zorientowalam sie, ze jednak nie sa przezroczyste, wiec o 3 w nocy bylismy w drodze do szpitala. Mieszkamy w norwegii, wiec kawalek byl do przejechania(ok 80km) w szpitalu nie zapowiadali mi rychlego porodu, bo za dobrze wygladalam, natomiast kiedy polozna sprawdzila postepy byla w ciezkim szoku:) dopiero przy 6cm zaczelo mnie zginac i rzucac na kolana:) to bylo kolo 9 rano, a o 10.56 Lilianka byla z nami:) a teraz dokazuje jako rozwrzeszczany niemalze 3 latek:)

     
  23. U mnie było niespodziewanie. W poniedzialek trafilam z plamieniem do szpitala w 29tc. Nie czulam sie zle wiec myslalam ze to nic takiego. Nastepnego dnia po badaniu usg dopochwowym dostalam skurczy poczatkowo co 10minut. Pozniej mimo podania lekow nie ustepowaly i w czwartek byly juz co 4minuty. Zabrano mnie na badanie i okazalo sie ze juz 4cm rozwarcia i pedem mialam cesarskie ciecie.

     
  24. Przy obu porodach najpierw odeszły wody. Pierwszy raz było chlusnięcie jak na filmach☺ przy drugim bez chlusniecia ale razem ze skurczem. W obydwoch przypadkach maz zawsze zaskoczony mina “ze to juz”?Pierwszy skonczyl sie cesarka a drugi naturalnie

     
  25. Jaka ja jestem zła, ze mnie tak olano jak pojechałam ze skurczami co 4 min.. :/ ledwie stałam przy przyjmowaniu mnie do szpitala. Położna zbadala i stwierdziła, ze napewno nie rodze bo rozdarcia nie mam… podlaczyly mnie pod ktg skurcze 100% co 3,5-4 min. Badanie przez lekarza i też stwierdził, ze to nie to i tak lezalam z takimi skurczami przez 3dni az zrobili cc przez brak ruchów synka. A na sali operacyjnej odeszły zielone wody… 🙁

     
  26. Dziękuje Tobie za ten wpis! Jestem w 37 tc. i od tygodnia codziennie wieczorem mowie mojemu mezowi,ze rodze. Pomimo tego,ze jest to juz moja druga ciaza ( pierwsza 6 lat temu SŻD ur w 41 tygodniu 4150 g) strasznie sie boje,ze nie bede wiedziala czy to juz…Twoj wpis i wakazowki troche mi rozjasnily w glowie:) Dziekuje i Pozdrawiam serdecznie 🙂

     
  27. Moj porod hm…pierwszy straszny horror rodzilam 28godzin liczac od tych strasznie bolesnych,wymiotowalam,bol taki ze chcialam umrzec Dominika urodzila się sino-zielona nie oddychająca bo podobno za dlugo to trwalo,drugi poród trwal 8godzin Asia urodzila sie w miarę szybko i zupelnie inna niz jej siostra 🙂 byla ladna i mega krzyczala 🙂 🙂 🙂 ps.post mega jak zawsze <3

     
  28. Szkoda ze jestem już kilka miesięcy po porodzie i dopiero niedawno tu natrafiłam. To co piszesz jest wspaniałe pod każdym względem. Przede wszystkim niezwykle pomocne dla zwykłych kobiet, szczególnie pierworódek. A jednocześnie przekazane w sposób tak dosadny i zrozumiały że po wersach płynie się jak w muzyce. Pozdrawiam i czekam na dalsze wpisy!

     
  29. Mój poród zaczął się podobnie i też budziła męża ok 1 a mój mąż jak twój “daj spokój to napewno skurcze przepowiadające”(a był to termin porodu..) Zasnełam nie na długo po 3 zaczęły się już naprawdę bolesne skurcze i odeszły mi wody i wtedy szybko na porodówke.. A o 6.45 Maja już była z nami 😉

     
  30. Ja jestem tym przypadkiem, w którym sączył się płyn, a skurcze poczułam chwilę przed porodem. Byłam już w szpitalu na szczęście bo w karcie porodu mam wpisane że 1 faza porodu trwała 1h a 2 faza 10 min. Zastanawiam się jakie jest prawdopodobieństwo że drugi poród będzie podobny, bo jestem w 17 tyg ciąży. Pozdrawiam

     
  31. Kochana, porod nie byl w tramwaju. Sytuacja byla bardziej skomplikowana. Małzenstwo jechalo do szpitala, bo zona zaczela rodzic (2 dziecko). Po drodze byl zamkniety przejazd. I wtedy ona powiedziala, ze ma skurcze parte. Mąż przyjal porod (albo raczej kobieta sama urodzila), a zaczynajaca zmiane tramwajarka, ktora okazala sie z wyksztalcenia połozna, przeciela pepowine i zajela sie noworodkiem. Potem w koncu dotarla karetka. Calosc trwala 15 min.

     
  32. Mnie przyjeli dzien po terminie. Pielegniarka zrobila ktg i mowi ze na porod się nie zanosi bo skurczy ni grama. Odlaczyla mnie.. Usiadlam sobie.. Wstaje.. Plama.. Ahaaa.. Test – wody 😀 lecimy na porodowke.. Godzina..dwie.. Skurczy ni ma :p. Podaja oxy.. Trzy cztery piec.. Wody odeszly a nie dzieje sie nic.. Skurcze coraz gorsze.. 10/15/20 godz. Mam dosc.. Po blisku 30 kiedy z bezradnosci zmęczenia i bolu wyrywalam sobie kroplowki razem z wenflonami zadecydowali o cesarce 🙂 obudzilam sie – kurde.. Gdzie moj brzuch.. Za nim omamiona po narkozie zlaczylam watki przyniesli mi.moje blisko 4 kilogramowe szczescie :).. Za kilka dni czeka mnie kolejny porod. Mimo obaw i strachu po tym co mi zafundowali nie moge sie doczekac i jak.glupia wyszukuje coroz to nowych pierwszych oznak :).. Moj szanowny mowi zebym juz urodzila bo ma dosc tego czekania na telefon, jest tym zmeczony. Ale jak widac kazdy facet przezywa to chyba bardziej niz my same 🙂

     
    • Mnie przyjeli dzien po terminie. Pielegniarka zrobila ktg i mowi ze na porod się nie zanosi bo skurczy ni grama. Odlaczyla mnie.. Usiadlam sobie.. Wstaje.. Plama.. Ahaaa.. Test – wody 😀 lecimy na porodowke.. Godzina..dwie.. Skurczy ni ma :p. Podaja oxy.. Trzy cztery piec.. Wody odeszly a nie dzieje sie nic.. Skurcze coraz gorsze.. 10/15/20 godz. Mam dosc.. Po blisku 30 kiedy z bezradnosci zmęczenia i bolu wyrywalam sobie kroplowki razem z wenflonami zadecydowali o cesarce 🙂 obudzilam sie – kurde.. Gdzie moj brzuch.. Za nim omamiona po narkozie zlaczylam watki przyniesli mi.moje blisko 4 kilogramowe szczescie :).. Za kilka dni czeka mnie kolejny porod. Mimo obaw i strachu po tym co mi zafundowali nie moge sie doczekac i jak.glupia wyszukuje coroz to nowych pierwszych oznak :).. Moj szanowny mowi zebym juz urodzila bo ma dosc tego czekania na telefon, jest tym zmeczony. Ale jak widac kazdy facet przezywa to chyba bardziej niz my same 🙂

       
  33. Ja właśnie leżę w szpitalu.5dni po terminie. Bóle co 5minut Ale nie az takie mocne A rozwarcie na 1paluszek 🙁 drugi poród. Ciekawe kiedy to się skończy czekanie 🙁

     
  34. Ja poczułam skurcze co 10 min o 24.00 mąż akurat oglądał film bo był weekend i jak mu powiedziałam stwierdził “daj mi sie chwile przespać ” 😊 Wytrzymałam do 6 rano gdzie miałam juz co 5 min i między skurczami myłam naczynia bo wiedziałam ze to juz to 😜. Urodziłam dopiero o 21 po drodze było przebijanie wód, znieczulenie a potem znów wywoływanie bo skurcze ustały. Mój maż jak wyszedł cos jeść akurat jak zaczęłam czuć ze juz Filip sie pcha ostro położna po niego dzwoniła bo by nie zdarzył 😊. Była jazda, z drugim mam nadzieje bedzie szybciej chociaż 5 lat różnicy.

     
  35. paolina paolina

    Mojemu synkowi nie bylo spieszno. W 40 tygodniu lekarz prowadzacy kazal przyjsc na wywolanie porodu. Od 11 rano w szpitalu skurcze dostalam kolo 19 i 22:50 synek byl z nami ☺

     
  36. MagdalenaF

    Ja miałam średnio bolesne skurcze co ok 10min przez 11h, później zaczęły mocniej boleć, przy odstępach 5-6min ruszyłam do szpitala (mam 50min), na miejscu mi nie wierzyli, że rodzę i mam skurcze, bo się tak cieszyłam, że rodzę w Męża urodziny -nie miałam innego prezentu, całą ciążę obiecywałam mu córkę na urodziny – i ma! Dopiero po ktg mi uwierzyli, bo skurcze ładnie się pisały co 3,5min 😉 Pęcherz też mi przebijali 😉

     
  37. U mnie drugi poród (pierwszy przez cc zanikalo tentno ) zaczął sie o 23 (gralismy w karty 🙂 he ) jak “wypadl czop” i zaraz poszły częściowo wody. Odrazu załadowaliśmy się do auta i skórcze były co 3 min. Na izbie spojrzeli się na mnie jak powiedziałam
    o skórczach co 3 min i odrazu w przyspieszonym tepie odrazu trafilam na porodowke, chcieli robic cc ale uparlam sie sama urodzic !!! I o 1.45 Alan był z nami fakt za pomocą vacum bo rączka podlazla pod główkę to jesli bedzie to nastepny napewno naturalny

     
  38. U mnie zaczelo sie saczeniem wod o 5 rano. Nie bylam pewna czy to juz, ale zebralismy sie z mezem po szybkim sniadaniu i udalismy do szpitala oddalonego o 55km. W samochodzie mialam skurcze co 3 minuty, ale bylam przekonana, ze zle licze. O 7 podlaczono mnie do ktg i stwierdzono, ze nie wiadomo co z tego bedzie, bo skurcze sa slabe. Nastepnie zbadano mnie i okazalo sie, ze mam 8 cm rozwarcia! Tak, 8! Nie mam pojecia skad 😉 Ledwo doszlam na porodowke, rozbieralam sie z kurtki itd w toalecie.. Wszystko rozgrywalo sie w tak zawrotnym tempie, ze nie wiedzialam o co chodzi. Mialam juz skurcze parte, gdy okazalo sie, ze moja corka nieprawidlowo wchodzi w kanal i zrobiono mi cesarke. Urodzilam o 11.55. To byl moj pierwszy porod.

     
  39. 12.04.2013 miałam zaplanowana wizytę u położnych. Niestety nie dotarłam tam, bo zaczęły mi odchodzić (sączyć się? ) wody. Poszłam do śpiącego męża żeby go poinformować o sytuacji. On mi na to odburknął jakieś ‘ok’ i odwrócił się na drugi bok. Po ok 5 min wpadłam i pytam czy słyszał co mówiłam chwilę wcześniej, a on mi na to, że tak woda się gdzieś leje :-D:-D:-D:-D
    Po przejechaniu na Izbę okazało się, że nie mam rozwarcia i dopiero następnego dnia urodziłam córeczkę.

     
  40. A ja znalazłam się wśród tych 10 % bo mi najpierw odeszły wody 🙂 I gdy obudziłam męża w środku nocy mówiąc mu, że musimy jechać do szpitala, spytał się czy nie możemy poczekać do rana i jeszcze pospać 😀

     
  41. Ja zdecydowanie zaliczam się to tych 10-ciu procent kobiet, którym nagle niespodziewanie odeszły wody plodowe (w nocy) zarówno przy pierwszej, jak i drugiej ciąży (przy drugiej mąż wybudzony ze snu nie bardzo chciał mi uwierzyć, bo było to miesiąc przed terminem) ☺

     
  42. U mnie CC w 41 tygodniu z powodu makrosomii dziecka, także kompletnie nie wiem co to poród SN 😉 Przed CC zero skurczy i lekarz mi mówił, że nic się na poród nie kroi.

     
  43. Wilkewska

    Ta wzmianka o bólu mnie przerazila. Mogłabyś popełnić wpis o znieczuleniu porodu? Czy gdzieś już była o tym mowa? 🙂

     
    • Pisałam o tym kiedyś (dawno temu) na instagramie. Postaram się napisać kiedyś jeszcze raz. Ja miałam znieczulenie- ale szczerze to nie poczułam w ogóle ulgi. Jednak z doświadczenia z sali porodowej ci powiem ze 90% kobiet po znieczuleniu czuje ogromną ulgę.

       
  44. Pani_adasiowa

    Ja się męczyłam od niedzieli od 6 rano. Caly dzień i noc. Najgorsze że nie moglam leżeć bo tak bardzo mnie bolalo. W poniedziałek o 7 rano zdecydowali o cesarce bo nie było postepu i to była chyba najlepsza decyzja bo okazal sie duży i przy naturalnym porodzie mógł być problem.

     
  45. Oj mój poród długo by opisywać bóle od 18 niedziela reguralnie od poniedziałku 7 rano na porodówce od 8.brak rozwarcia,i tak stopniowo z godziny na godzinę przy regularnych skurczach,rozwarcie rosło o godzinę 18 było już pełne rozwarcie więc przebili wody i do akcji 😏 o godzinie 00.55 trzymałam córkę w ramionach.nie było łatwo,bolało okropnie najbardziej kilkukrotny masaż szyjki macicy to było najgorsze z całego porodu 😉 ale jak juz jest dzidzidzia na brzuchu ,liczysz paluszki wyjesz,gorzej niż krzyczałaś podczas skurczu .Ból mija dziecko to najpiękniejszy dar 💕 Super post.(jak każdy) :*

     
  46. A u mnie zaczął się sączyć płyn owodniowy, pojechałam do szpitala i lekarz stwierdził, że coś się sączy, ale on nie wie co, bo pęcherz płodowy caly😁 wróciłam więc do domu i kolejnej nocy urodziłam. Usłyszałam później od innego lekarza, że miałam szczęście, że nic się nie stało z dzieckiem.

     
  47. Przydatne informacje, dzięki! A z ciekawostek – mój ojciec urodził się “w czepku”, w dodatku o północy z 29 na 30 listopada (oczywiście dostał imię Andrzej…) i potwierdzam – ma wyjątkowego farta w życiu.

     
  48. Miałam podobnie, tylko moje skurcze rozpoczęły się o 5 z uwagi na dodatni gbs pojechaliśmy od razu do szpitala o godz. 8 odeszły mi wody a dokładnie tak samo o 10:35 urodziłam Franka 😉

     
  49. u mnie poród był strasznie wyczekiwany… zaczął się w 40tc+5dni… tak bardzo nie mogłam sie doczekac i gdy wreszcie pojawiły się skurcze (7rano) zdarzyłam posprzatac cały dom… położyłam się o 22 i o 24 już się obudziłam… Czułam że to już … zanim jednak obliczyliśmy skurcze to w szpitalu pojawiłam się o 2w nocy a urodziłam o 13,07… te skurcze które czułam w domu to istny “pikuś” do tych porodowych… mam tylko rade dla mam że zanim wybiorą się rodzić niech odpuszczą sobie to sprzatanie … odpocznijcie kochane .. ja po całym dniu sprzatania i przechodzonej na korytarzu nocy na poród już nie miałam siły… Następnym razem będe mądrzejsza:)

     
  50. W drugiej ciąży w dniu porodu przejeździłam prawie pół dnia z mamą po targu i różnych sklepach (mama miała samochód w warsztacie), poszłam na drzemke, nakarmiłam i położyłam spać starszą córkę i wzięłam prysznic.. do szpitala jechałam ze skurczami co 3 min 😀 po 23 byłam w szpitalu a Ada urodziła się o 1:55

     
  51. Mi po malu zaczęły odchodzić wody, ale było brak akcji porodowej 🙂 w szpitalu o 10:30 podano mi oksytocyne i o 16:55 Nelka była już z nami na świecie 😀

     
  52. Ja jestem w 41 tyg ciazy , i czekam na poród mała sie wije, rozkopuje . Termin miałam na 1.01 .2017 i nadal czekam lekarze powiedzieli ze mam czekać do 7 dni i mam sie zgłosic do szpitala. Czuje sie w sumie świetnie , chodze po mieszkanku , sprzątam , tańcze ,ciesze się tym ze juz nie długo moj mała Majeczka bedzie na świecie. Czuje delikatne skurcze co jakiś czas, jakiś ból w podbrzuszu i tyle 🙂 🙂

     
  53. 13.11 w piątek rano gdyby nie to, że leżałam w szpitalu pewnie później dowiedziałam się, że Sącza mi się wody. Ok 10 na porodówkę, o 11 oksytocyna i tak się ciaglo do 22, bo o tej miałam 5cm rozwarcia. Po północy szybka decyzja o CC i tak mój Bartus przyszedł na świat 14.11. o 1.04

     
  54. Ja w drugiej ciąży nie czułam że mam skurcze. Po którejś tam wizycie (kontrolnej) na Ip Pani doktor w badaniu stwierdziła że rozwarcie ma 8 cm i pędem na salę porodową 🙂 przyznam, że lekarz patrzył na mnie i nie wierzyl, nawet bąknął coś niezbyt miłego że kłamię, bo w ktg byly widoczne skurcze a ja ich po prostu nie czułam, wzięli mnie za oszustkę 🙂 po przebiciu pęcherza płodowego wyraźnie poczułam znajomy ból a po 30 min był ze mną drugi synek 🙂 piękny poród 🙂

     
  55. Smerfetka

    A ja właśnie miałam taki ekspresowy poród 😊 około północy obudziłam się z dosyć mocnymi bólami, wykapalam się i o 1:10 byłam na izbie… a o 1:50 moja córeczka leżała na moim brzuchu 😍 każdej kobiecie życzę takiego porodu 😉

     
  56. U mnie dość szybko i niespodziewanie poszło, bo 3 tygodnie przed terminem. 26.08 około 23 odeszły mi wody, o 2:00 zaczęły się delikatne skurcze, które dość szybko zmieniły częstotliwość i siłę. W szpitalu byliśmy przed 10 rano i Isaac był z nami o 11:35. Ból był niesamowity, ale trwał krótko. Każdemu życzę takiego porodu. Na porodówce nie mogli uwierzyć, że to moje pierwsze dziecko. Pozdrawiam

     
  57. ja koło północy z 2 na 3 stycznia zaczęłam odczuwać lekkie skurcze, a właściwie takie pobolewania jak przy miesiączce, ale za bardzo się nimi nie przejęłam i poszłam normalnie spać. niestety w nocy co chwile mnie goniło na kibelek z 2, do rana chyba ze 6 razy😑 już wtedy zaczęłam podejrzewać że coś się dzieje. rano nie mogłam ustać normalnie na nogach przy robieniu śniadania próbowałam wziąć prysznic dla odprężenia ale nie pomogło i prosto z łazienki około 11 pojechaliśmy na porodówkę. Wszystko szło dość szybko i o 18.46 już synek był z nami 😍

     
  58. Małgosia

    39 tydzień, wszystko w porządku, bez żadnych wcześniejszych objawów 11:40 odchodzi czop + sączą się wody płodowe, skurcze regularne, mało bolesne, pojawiają się co 5 min około godziny 20, około 21:30 skurcze się nasilają, są częstsze i na granicy bólu, o 22 rodzi się Pola 😍

     
  59. Moniczka_g

    Mój poród trwał 3,5 h a więc w tempie błyskawicznym dodam że rodziłam po raz pierwszy 🙂 na początku nawet nie przypuszczałam że poród się rozpoczyna,ponieważ nie czułam skurczy a do szpitala pojechałam w całkiem innym celu – zrobić tylko ktg. Dla mnie to był cudowny poród i chciałabym doświadczyć jeszcze raz tego. I taka rada do przyszłych często bojących się pierwszego porodu mam – nie bierzcie sobie do serca straszliwych opowieści swoich znajomych ;)) ! Pozdrawiam!

     
  60. Ojejku.Ja z miom drugim synkiem miałam madakrę.Skurcze były bardzo bolesne,pojawiały się i odchodziły przez pierwszą część nocy.2 razy odsyłali mnie ze szpitala do domu (był Sylwester).Wody mi nie odeszły,ale ból wykańczający.Przy każdym kolejnym badaniu-rozwarcie 0 cm.O 3 w nocy ostatnie podejście (już na wózku) na oddział.Mogłam tylko klęczeć przy ścianie.Był to już Nowy Rok.W szpitalu short staff.Dostałam pokoj,kolejne badanie-rozwarcie0.5 cm.Zostałam sama,pielęgniarka poszła wypełniać papiery.Po 40 minutach od 1 badania kolejne i rozwarcie 8 cmm.Po kolejnych 10 minutach sama w pokoju zaczęłam przeć-samo przyszło i nie dało się już zatrzymać.Pielęgniarka wpada i syczy przez zęby żebym przestała bo nie jestem jeszcze gotowa.A u mnie mroczki przed oczami.Care assistant’ka oceniła sytuację lepiej od pielęgniarki,wydała jej polecdnia i siup na wózek i biegiem na porodówkę.Zanim zrobili mi znieczulenie(nie wiedzieli jaką dawkę)Mikołajek już był na świecie a pielęgniarki – zdziwione-jak to?I tak pojawił się pierwszy niemowlak w Nowym Roku w pewnym szpitalu w Irl.Północnej.

     
  61. U mnie wody odeszły o 3 nad ranem, nie byłam pewna czy pęcherz mi nie trzyma czy faktycznie to już odejście wód. Byly przejrzyste i miały delikatnie metaliczny zapach. Zadzwoniłam na porodówkę, żeby upewnić się ŻE TO JUŻ i położna zdziwiona moim pytaniem stanowczo oznajmiła, że natychmiast mam przyjeżdzać. Brak najmniejszego skurczu do godziny 6, pózniej bardzo delikatne, nieregularne. Podali oksytocynę ok.9-10. Skurcze zaczęły się mega nasilać a rozwarcie przez kilka godzin na 2, może 3 cm… Byłam tak zmęczona tym wszystkim bo leżałam plackiem podpięta do ktg, z przerwami na siku;) prosiłam o znieczulenie, położne były bardzo niechętne i próbowały mnie a pózniej i mojego męża namówić abym zrezygnowała z tego pomysłu gdyż opoźnia to akcje porodowa. Postawiłam na swoim, w wielkim amoku mąż wypełniał ankiety o rożnych uczuleniach i biedakowi obrywało się słownie za każde moim zdaniem głupie zadane pytanie;) przecież powinien to wiedzieć, znamy się tyle czasu!😂 Anestezjologa przywitałam jak na kulturalnego człowieka przystało, dopiero po aplikacji znieczulenia- wcześniej już nic nie kojarzyłam, miałam w nosie uczucia innych. Czułam się jakby ogromny ciężar spadł… dosłownie z całego ciała i duszy;) znieczulenie działało chyba ok.2 godzin no i dopiero teraz zaczęła się jazda bez trzymanki! Było mi ogromnie wstyd za moje głośne jęki i ryki😅 Rozwarcie powoli się powiększało. Przy skurczach partych już nie wiedziałam jak się nazywam. Lekarz na sali już miał mnie dosyć, z reszta ja go bardziej ale nie będę o tym pisać. Podobno miałam za krótkie skurcze, ja źle parłam itd. Błagałam już przy pełnym rozwarciu o cc. Po godzinie 19 założyli cewnik, dali coś do podpisu i wieźli mnie na sale operacyjna. Uczucie podania znieczulenia- wielka ulga!!!! Po kilku minutach już położna przystawiła mi synka(który był najpiękniejszy w Świecie) do policzka i mogłam chociaż w ten sposób go powitać. Pózniej 12h leżenia plackiem i walka z karmieniem;) ale niczego nie żałuje!

     
  62. Katarzyna

    Ja nawet nie zauważyłam, ze zaczął się poród mojej córki:) poszłam na ktg lekarz ze szpitala nie chciał mi go odczytać bo nie byłam ich pacjentką! Tak dokładnie te słowa usłyszałam. Wróciłam do domu pełna wk…A, no i zaczęłam krwawic, telefon do lekarza prowadzącego ciążę który był 160 km ode mnie każe jechać do najbliższego szpitala bo akcja porodowa musiała zacząć się dzień wcześniej…. Na patologii ciąży ten sam lekarz co odmówił wdana dyskusja i okazało się, ze miałam już 4 cm rozwarcia a za pół godz już 7 cm….
    Mała przestała się ruszać na myć, więc szybko na trakt porodowy… Strach, stres i wymiana zdań z lekarzem spowodowało, ze poród trwał ok 1,5 h. Dziś ten sam lekarz który uratował i mnie i córkę swoją upartoscia pozostawienia mnie w tym szpitalu spowodowało, ze prowadzi moją drugą ciążę i to blizniacza 🙂
    Moje śmiało powiedzieć, ze prawie przegapilam swój poród 🙂

     
  63. Hahaha to w sumie bardzo podobnie było u mnie tylko w 38tyg. Choć trochę mogłam się tego spodziewać bo już w 31tyg miałam skróconą szyjkę i założony pesar.
    Skurcze zaczęły się późnym wieczorem tylko do szpitala trafiliśmy po 2:00… mój mąż też nie wierzył że to już… mówił ,że zaraz przejdzie i kazał iść spać. hahaha łatwo powiedzieć. Chyba nawet w drodze do szpitala do niego nie docierało, że to już 😉
    spacery i prysznice nic nie pomagały a skurcze były konkretne… i koło 1:00-2:00 w nocy były już tak co 5-6min.
    do szpitala w sumie mogliśmy później jechać bo od 3:00 (wtedy trafiłam na salę porodową) do 7:00 to oprócz mega skurczy nic się nie działo, rozwarcia praktycznie nie było… wody też nie odeszły.
    dopiero po 7:00 jak przyszła dr Zula przebiła pęcherz, zarządziła znieczulenie i oksytocynę. Znieczulenie dostałam po 8:00(w ciągu godziny z 2-3cm zrobiło mi się 10:) a o 9:15 myślałam, że zaczęło puszczać (nawet wysyłałam męża po dokładkę 😉 a to się okazało, że zaczęły mi się bóle parte…
    O 10:05 Valeria była na świecie 🙂  

    w sumie to całkiem pozytywnie wspominam poród może dlatego że to pierwszy i nie mam porównania 😉 ale jak drugi byłby taki sam to się nie obrażę 🙂

     
    • No to miałyśmy bardzo podobnie. Tyle ze u mnie znieczulenie nie działało 😉 pozdrawiam moją pacjenteczkę.

       
  64. O zazdroszczę takiego porodu. Marzyłam aby urodzić naturalnie jednak się nie udało. 2dni skurczów krzyżowych, 3 godziny na porodowce, zielone wody, wysokie tętno synusia i na swiat 4 listopada 2015 o 2.35 przez cc przyszedł Kuba💗 strasznie zmęczona ale szczęśliwa że wszystko skończyło się dobrze. pozdrawiam serdecznie!

     
  65. U mnie podobnie :)8 grudnia 2014 o 2.30 rozpoczęcie :)Skurcze co 6 min i stopniowo bardziej bolesne i częsciej. Miałam to szczęście, że mama jest położną i przygotowała cały arsenał w domu. Sprzęt do monitorowania tętna podkłady rękawiczki itd. Wytrwałam w domu do 7 cm . Skaczac na piłce i ogladajac teledyski na vivie 🙂 O 8.00 rano wyjazd do szpitala. Przyjęcie. …. papiery….. papiery….. a ja się skręcałam w pół! W końcu porodówka, lekarzy dwóch i położnych dwie. Przebicie pęcherza, 10cm 15 min parcia i babcia osobiście odebrała wnuka o 10.35. Było pięknie… Życzę wszystkim kobietom takich porodów. Pozdrawiam mamaginekolog

     
  66. Ratkowska

    Uwielbiam tego bloga 😍

     
  67. Katarzyna

    Ja nawet nie zauważyłam, ze zaczął się poród mojej córki:) poszłam na ktg lekarz ze szpitala nie chciał mi go odczytać bo nie byłam ich pacjentką! Tak dokładnie te słowa usłyszałam. Wróciłam do domu pełna wk…A, no i zaczęłam krwawic, telefon do lekarza prowadzącego ciążę który był 160 km ode mnie każe jechać do najbliższego szpitala bo akcja porodowa musiała zacząć się dzień wcześniej…. Na patologii ciąży ten sam lekarz co odmówił wdana dyskusja i okazało się, ze miałam już 4 cm rozwarcia a za pół godz już 7 cm….
    Mała przestała się ruszać na myć, więc szybko na trakt porodowy… Strach, stres i wymiana zdań z lekarzem spowodowało, ze poród trwał ok 1,5 h. Dziś ten sam lekarz który uratował i mnie i córkę swoją upartoscia pozostawienia mnie w tym szpitalu spowodowało, ze prowadzi moją drugą ciążę i to blizniacza 🙂
    Moje śmiało powiedzieć, ze prawie przegapilam swój poród 🙂
    p.s dodam, ze żadnych skurczy nie czułam tak mi się wydawało 🙂

     
  68. Ojejku.Ja z miom drugim synkiem miałam masakrę.Skurcze były bardzo bolesne,pojawiały się i odchodziły przez pierwszą część nocy.2 razy odsyłali mnie ze szpitala do domu (był Sylwester).Wody mi nie odeszły,ale ból wykańczający.Przy każdym kolejnym badaniu-rozwarcie 0 cm.O 3 w nocy ostatnie podejście (już na wózku) na oddział.Mogłam tylko klęczeć przy ścianie.Był to już Nowy Rok.W szpitalu short staff.Dostałam pokoj,kolejne badanie-rozwarcie0.5 cm.Zostałam sama,pielęgniarka poszła wypełniać papiery.Po 40 minutach od 1 badania kolejne i rozwarcie 8 cm.Po kolejnych 10 minutach sama w pokoju zaczęłam przeć-samo przyszło i nie dało się już zatrzymać.Pielęgniarka wpada i syczy przez zęby żebym przestała bo nie jestem jeszcze gotowa.A u mnie mroczki przed oczami.Care assistant’ka oceniła sytuację lepiej od pielęgniarki,wydała jej polecenia i siup na wózek biegiem na porodówkę.Zanim zrobili mi znieczulenie(nie wiedzieli jaką dawkę)Mikołajek już był na świecie a pielęgniarki – zdziwione-jak to?I tak pojawił się pierwszy niemowlak w Nowym Roku w pewnym szpitalu w Irl.Północnej.

     
  69. Z pierwszym synem w 42 tyg ciąży stawilam się w szpitalu na wywołanie porodu. Wiadomo papierkowa robota w pierwszy dzień a kolejnego miałam mieć podłączona oksytocynę. O północy dziwnie zaczął boleć mnie brzuch. Poszłam do łazienki. Przeczyscilo mnie totalnie, do tego ten ból. Zwróciłam jednak uwagę że ból się nasila i znika i ze jest to regularnie co kilka minut. O 4.25 mój syn Kuba o wadze 3300 i 55cm przyszedł na świat. Najgorzej wspominam szycie, a nie sam poród. Drugie dziecko wspominam gorzej. W 17 tyg ciąży u Was w szpitalu miałam zabieg laseroterapii ponieważ ciąża była bliźniacza z zespołem TRAP, wykonał go przemiły Pan doktor z trzema nazwiskami i wróciłam do domu. 3 tygodnie później trafiłam do innego szpitala ponieważ zaczęły saczyc mi się wody. Przelezalam do 30 tyg i 6 dnia i urodziłam córkę o masie ciała 1610g i 42 cm. Było ciężko bo nie oddychala i dawano jej marne szanse. Dziś ma się świetnie, ma ponad pół roku i nie ma objaw wczesniactwa. Ból był większy, bo nie dostałam znieczulenia, poród dłuższy, bo około 8 godzin wszystko trwało, i chyba ten szok i strach przewazyly. Jednak cięcie i szycie którego się bałam mnie ominely na szczęście więc szybko doszłam do siebie.

     
  70. Ja miałam tak, że na 20 lipca 2016 (środa) miałam wyznaczony termin, a że ostatnie badania były nieciekawe(wizytę miałam w piątek, powtórzone badanie w poniedziałek), to moja ginekolog kazała się zgłosić tego dnia na oddział. W weekend mojej koleżanki mega mnie zaskoczyły i zrobiły mi baby shower, po którym to obudziłam się w nocy że skurczami – trwały od 4 do 6/7 I były dosc regularne – miałam już budzić męża, ale ustały a ja jeszcze zasnęłam 😉 to prawdopodobnie był już taki początek bo z wtorku na środę gdy już poszłam spać nagle się obudziłam bo baaaardzo chciało mi się siku, tylko, że już wstając zjrzyłam, że coś jest nie tak – byłam cała mokra. Siku faktycznie zrobiłam, ale lecieć nie przestawało 😀 ogarnęłam się tyle o ile żeby podłogi nie pobrudzic i poszłam do pokoju żeby rzucić do męża słynnym tekstem: ‘Kochanie, wody mi odeszły’ 🙂 to była 1 w nocy. O 2 pojawiłam się na izbie przyjęć, okazało się że mam już 4cm rozwarcia. Tylko na pytanie co ile mam skurcze nie mogłam nic opowiedzieć bo ich jeszcze wtedy nie czułam – dopiero w trakcie rozmowy z położną zaczęłam coś czuć :p a potem powolutku do przodu… Pojechałam od razu do szpitala z tego względu, że GBS miałam dodatni. O 7 dostałam drugą dawkę antybiotyku i sobie żartowałyśmy, że teraz mogę już urodzić – wtedy już było 7cm. No i poleciało – o 10:35 miałam Franka w ramionach 😀 urodzony idealnie w terminie – to też podobno rzadko się zdarza…

     
  71. u mnie bylo lepiej, 19.06.2013 okolo 20.00 dwa razy odwiedzilam toalete z grubsza sprawa i wiedzialam, ze to nie jeet u mnie normalna sprawa. Wykapalam sie, umylam wlosy, zrobilam kolo paznokci i poszlam spac, na godzine. od polnocy szlam siku najpierw co 20 minut, o 3 juz co 10, zrobilam sobie kanapki i kawe, bo jak juz spac nie moglam to co innego zostalo. O 4.00 obudzilam malzona, wypil kawe, o 4.40 weszlam do szpitala, 5 minut pozniej pod KTG odeszly mi wody. Mloda urodzilaby sie kolo 12.00, ale ulozenie wierzcholkowe zmusilo nas do cc przy pelnym rozwarciu i 10 minutach bezskutecznego parcia. Urodzila sie finalnie o 13.10 🙂

     
  72. Mialam dwa porody i dwa zupelnie inne choc oba dosc szybkie
    Podczas pierwszego porodu odeszly mi wody, jednak nie “hurtowo” w duzych ilosciach a saczyly sie dosc skapo jakbym mocz popuszczala. Tak naprawde to sama do konca nie wiedzialam, czy to faktycznie odchodza mi wody, jednak instynkt podpowiadal, ze to juz. Do szpitala pojechalismy na spokojnie. Zdazylam sie wykapac, zjesc lekki obiad, zapakowac wszystko i wyruszyc. W szpitalu po zbadaniu okazalo sie, ze mam rozwarcie na 2 cm i rzeczywiscie odchodza mi wody. Z racji tego, ze nie mialam skurczy podano mi oksytocyne i po 2 godz T. byl na swiecie.
    Drugi porod byl jeszcze szybszy. O polnocy obudzily mnie skurcze, ktore byly co 3 min (juz tak od razu) i narastaly w sile z min na minute. Wyruszylismy do szpitala ok 45 min po polnocy po uprzednim zorganizowaniu opieki dla T. Do szpitala dotarlismy o godz. 1:05. Skurcze byly juz nie do wytrzymania. Podczas badania okazalo sie ze mam juz 9 cm rozwarcie (malo brakowalo a urodzilabym na IP). Po 20 min. na swiat przyszedl J. 😊

     
  73. Bardzo fajny blog, obserwuje od jakiegoś czasu i żałuję że nie trafiłam na Niego Szybciej;( artykuł zacny, jestem dwa miesiące po porodzie,ja pojechałam na pogotowe ze skurczami co 5-6 min(druga noc bez snu) to powiedzieli mi “pani nie wygląda na rodzaca” i bardzo nieładnie mnie potraktowali, niestety;(chyba lepiej jakby odesłali mnie do domu i kazali czekać. Także myślę że przy następnym dziecku będę czekać do ostatniej chwili zanim pojadę do szpitala;(

     
  74. Pierwszy poród zaczął się bólami jak przy miesięce. Byłam na oddziale kiedy zaczęło mnie pobolewać, był 40+3 dzień. Pielęgniarki powiedziały, że gdybym rodziła to chodziłabym po ścianach. Poprosiłam o jakąś nospę Ale odmówiły i kazały położyć się spać bo był już wieczór. Obudziłam się po 2h i ponownie poszłam do dyżurki z informacją, że te napięcia mnie denerwują i nie mogę słać. Z łaską wezwały lekarza do badania i okazało się, że mam ok 6 cm rozdarcia. Dostałam dolargan i po 4h, 40+4, w worku owodniowym całym urodził się mój pierwszy syn. Drugi poród zaczął się 2,5 roku później, również w 40+3 dzień( zakończony 40+4). Tym razem bez znieczulenia, o 24 byłam na porodówce a syn urodził się 2h późnej, niestety wtorek przebiła przez przypadek położna podczas badania. Mile wspominam, chociaż bez znieczulenia boli bardziej 😁

     
  75. U mnie zaczęło się od “czopa” czy jak to fachowo nazwać. Wypadł o 6 rano. O około 12 rozpoczęły się skurcze, bardzo regularne odrazu co 5 minut i trwały ok minuty. O 17 miałam wyznaczona wizytę u swojej gineklog i zadecydowala, żeby jechać do szpitala. Tam przyjęto mnie na patologie ciąży. Skurcze przybrały na siłę i częstotliwości. Minutowe co 3 minuty. Regularne, cały wieczór, noc i ranek. Po porannym obchodzie, moja pani ginekolog (bardzo zdziwiona że mnie widzi), z 4 cm rozwarciem skierowała mnie na blok porodowy. Tam o 13 dostałam kroplowke z oksytocyny bo mimo skorczy co 2 minuty rozwarcie było caly czas takie same, nie pomagało skakanie na pilce. Zmęczenie było już ogromnie i 30 godzin skurczów dało mi się we znaki. Dostalam znieczulenie, żeby odpocząć troche. Więc dwie godziny skakalam jak szalona na pilce, ćwiczyłam przy drabinkach i poszło, rozwarcie o 19 na 10 cm. Jednak mimo starań nie obyło się bez vacum. Syn zablokowany był barkami. To był długi i bolesny porod, ale już o tym zapomnalam.

     
  76. Moja historia była taka, że na 20 lipca 2016 (środa) miałam wyznaczony termin, a że ostatnie badania były nieciekawe(wizytę miałam w piątek, powtórzone badanie w poniedziałek), to moja ginekolog kazała się zgłosić tego dnia na oddział. W weekend mojej koleżanki mega mnie zaskoczyły i zrobiły mi baby shower, po którym to obudziłam się w nocy że skurczami – trwały od 4 do 6/7 I były dosc regularne – miałam już budzić męża, ale ustały a ja jeszcze zasnęłam 😉 to prawdopodobnie był już taki początek bo z wtorku na środę gdy już poszłam spać nagle się obudziłam bo baaaardzo chciało mi się siku, tylko, że już wstając zjrzyłam, że coś jest nie tak – byłam cała mokra. Siku faktycznie zrobiłam, ale lecieć nie przestawało 😀 ogarnęłam się tyle o ile żeby podłogi nie pobrudzic i poszłam do pokoju żeby rzucić do męża słynnym tekstem: ‘Kochanie, wody mi odeszły’ 🙂 to była 1 w nocy. O 2 pojawiłam się na izbie przyjęć, okazało się że mam już 4cm rozwarcia. Tylko na pytanie co ile mam skurcze nie mogłam nic opowiedzieć bo ich jeszcze wtedy nie czułam – dopiero w trakcie rozmowy z położną zaczęłam coś czuć :p a potem powolutku do przodu… Pojechałam od razu do szpitala z tego względu, że GBS miałam dodatni. O 7 dostałam drugą dawkę antybiotyku i sobie żartowałyśmy, że teraz mogę już urodzić – wtedy już było 7cm. No i poleciało – o 10:35 miałam Franka w ramionach 😀 urodzony idealnie w terminie – to też podobno rzadko się zdarza…

     
  77. U mnie zaczelo sie tak samo. 2 w nocy zaczely sie skorcze, nie moglam spac wiec do 7 lezalam i pilnowalam odstepow miedzy nimi. Do szpitala pojechalam o 17 gdy skorcze byly co 7min… urodzilam o 3:10 nastepnego dnia 🙂 ile bym dala aby tak jak w pani przypadku przed 11 bylo juz po 😉

     
  78. Maja Maja

    Mnie strasznie bolały plecy w krzyżu, w lędźwiach… W zasadzie miałam “spięcia” bolą, nie bolą.. A z racji tego, iż byłam akurat u mamy stwierdziła, że to już.. No, i faktycznie..;) Podpięli pod KTG, przebili pęcherz, i rodziłam w temp. powyżej 39 C. Muszę przyznać, że trafiłam na rewelacyjny personel.. Położna przecudna, ale lekarz gin.masował mi łydki, bo i tam miałam skurcze 😛 Po dwóch godzinach córkę miałam już na brzuchu. Nieco komplikacje poporodowe dały swe znaki, ale po powrocie z zabiegowego mogłam napawać się ulubioną muzyką (polski rock) z pobliskiego pubu..;) P.s Dziękuję Tobie za fantastycznego bloga! 🙂

     
  79. U mnie przy pierwszym synku w nocy odeszły mi wody,rano podlaczyli mi kroplowke na wywołanie skurczy bo była cisza i po południu był już synek z nami 🙂 a z drugim synkiem potoczyło się baaardzo szybko skurcze zlapaly mnie ok 20 tej o 20:30 wyjechaliśmy z domu byliśmy na izbie przyjęć ok 21 i o 21:55 synek był już z nami 😀 moja mama nie wierzyła że to już do póki nie usłyszała płaczu synka 😀

     
  80. U mnie właśnie nietypowo: ok. 2-3 w nocy odeszły mi wody. Budzę męża, mówię: Wstawaj, odeszły mi wody. On do mnie: sama nie możesz sobie nalać?? Zaspanay zrozumiał: Wstawaj, nalej mi wody, haha 😉 Ok. 4:30 byliśmy w szpitalu, skurczy zero. Oksytocyna, a po niej bardzo bolesne skurcze, po prostu masakryczne! O16:10 w końcu urodziłam sn córeczkę, po godzinie skurczy partych, już myślałam, że nie dam rady! Ale się udało. Teraz jestem w drugiej ciąży, rodzę znowu w maju i już się zastanawiam, jak będzie tym razem?

     
  81. U nas zaczęło się o 5 rano. Obudziłam się z bólem jak na okres i zobaczyłam krwawienie. Zadzwoniłam do szpitala i kazali wziąć prysznic. Skurcze się zaczęły, nie mijały więc pojechaliśmy. Nie czekała bym do tych 10 minutoqych. Jak do samego porodu miałam skurcze co 7 minut. Teraz druga ciąża, mam nadzieję, że poród pójdzie szybciej :-). Pierwszy od pierwszego skurczu do pierwszego krzyku 12 godzin :-).

     
  82. A czy są jakieś sposoby przyspieszenia porodu? Które nie zaszkodza? 37 tydz i 6 dni chce urodzić juz;)

     
    • Szczerze, nie znam skutecznych metod…. ale możesz dużo spacerować, współżyć. Czasami to przyspiesza poród.

       
  83. Widzę, że miałyśmy podobnie sprawny poród, przy czym u mnie zaczęło się wcześniej, więc i wcześniej skończyło. Ciekawa sprawa się u mnie działa podczas skurczów – nie mogłam robić nic oprócz czytania książki. Haha, w dwie godziny przeczytałam pół książki, czytając ją w regularnych odstępach co kilkanaście minut 😀 Niefajna sprawa taki poród, ale za to potem jak przyjemnie, z tym maluszkiem na rękach.. aaach, każdej kobiecie życzę, żeby mogła tego doświadczyć! 🙂

     
  84. To ja jestem szczęściarą 😊… Pierwsza ciąża 38 hbd stoję sobie w sklepie i nagle… Ojej chyba odeszły mi wody. Do domu, prysznic i do szpitala.SOR: “Jak odeszły pani wody tzn że poród się zaczął” Porodówka: po badaniu przez lekarza okazało się, że pęcherz płodowy jest cały. Decyzja: zostaję na obserwację. 15 min później naprawdę odeszły mi wody. Usg: “zostało mało płynu owodniowego, jeśli skurcze nie zaczną się w ciągu kilku godzin to podamy oksytocynę”. Godz 16 sala porodowa : położna “dziś raczej Pani nie urodzi, może po północy” trochę po 16 pierwsze skurcze. 16:30- 3cm. 17:50-8cm. Położna- pokrzyczy pani trochę bo musimy się ubrać, pani już rodzi. 18:15 syn na świecie. Chyba lepszego porodu wymarzyć sobie nie mogłam. Teraz jestem w 18 hbd. Ciekawe jak będzie tym razem 😊

     
  85. Cała ja :)

    Witam serdecznie, przyjechałam do szpitala dzień wcześniej z delikatnymi skurczami i ze względu na ukończony 41tc. W moim przypadku skurcze miałam całą noc. Dreszcze z bólu mnie przechodziły niestety pielęgniarka nie chciała nic ze mną zrobić jak by wiedziała odemnie lepiej czy rodze..w końcu po interwencji męża łaskawie zrobiła mi ktg. No i zaczęło się. Nie pamiętam kiedy na porodówce się znalazłam 🙂 ból niesamowity, ale mówią że się zapomina o tym i faktycznie tak jest. Zdecydowanie do powtórzenia 😀 moja największa miłość jest już ze mną 5 miesięcy 🙂

     
  86. Pierwszy poród wspominam dość dobrze. W 42 tygodniu ciązy stawiłam się na oddział. Kolejnego dnia miałam mieć podłączaną oksytocynę, a w ostateczności CC. Położyłam się spać, ale o północy obudził mnie ogromny ból. Poleciałam do WC, przeczyściło mnie totalnie i całkowicie, jednak zdałam sobie sprawę, że ból co chwila się nasila, a później zanika- i że jest to dość regularne. O 4.25 przyszedł na świat mój syn 3300 g i 55 cm, 9 pkt. Najgorszej wspominam szycie krocza- podskakiwałam i płakałam z bólu. Trochę czasu minęło zanim doszłam do siebie.
    Drugi poród wspominam gorzej. Ogólnie ciąża była od początku problemowa. W 17 tc w Waszym szpitalu miałam zabieg laseroterapii zespołu TRAP, który wykonywał mi przemiły Pan doktor o trzech nazwiskach i Dr. K. Po 3 tygodniach, dzień po tym kiedy dzwonili do mnie od Was ze szpitala, że wynik kariotypu jest prawidłowy trafiłam do innego szpitala ponieważ zaczęły mi się sączyć wody. Przeleżałam na oddziale do 30 tygodnia i 6 dnia. Urodziłam córeczkę o masie ciała 1610 g, 42 cm i 4 pkt. Dawano jej mało szans na przeżycie- nie oddychała, miała nadciśnienie płucne, robiono jej resuscytację. Jednak dość szybko doszła do siebie. Dziś ma ponad pół roku i nie ma oznak wcześniactwa, jest radosną i zdrową dziewczynką. Poród był o wiele trudniejszy, bardziej bolesny, dłuższy- trwał ponad 8 godzin. Jednak to czego najbardziej się obawiałam- nacięcie krocza i szycie- ominęło mnie 😉 Więc bardzo szybko doszłam do siebie. Myślę, że wspominam go gorzej przez to co przeszłam, a nie sam ból, o którym zapomniałam widząc buźkę, mojej malutkiej córeczki.

     
  87. A u mnie po oksy pojawiły się skurcze. I wtedy dopiero się przekonałam, że przez całą ciążę nie czułam nawet pół skurczu przepowiadającego. Ale dzięki temu poród miałam szybki, pierwsza faza około 4 h, a skurcze parte niecałą godzinę. Miałam problemy, bo nie umiałam przec, po kilku mniej lub bardziej udanych próbach położna dotknęła moją ręką główki dziecka, i tak mnie to zmotywowało, że Córeczkę urodziłam na jednym skurczu, wyskoczyła cała prosto do rąk położnej, która chyba się nie spodziewała, że uda mi się tak poprzeć. Szczerze to z całego porodu najgorzej wspominam szycie i uczucie ogromnego zimna. Jak na pierwszy poród to myślę, że poszło mi super, teraz nawet miło go wspominam 🙂

     
  88. Ja pojechałam do szpitala bo odszedł mi czop i coś się sączyło. Niedługo później zaczęły mi odchodzić wody. Wszystko szybko poszło.

     
  89. Małgorzata

    Ja miałam dwie cesarski ,pierwsza ciąża bliźniacza zakończona 38 tyg . Ze względu na wodonercze (decyzja urologa) druga ciąża w 37tyg wodonercze III stopnia i praktycznie identyczna sytuacja z tym że wskazaniem niby był stan po cięciu 3 dni przed terminem córka była już z nami 🙂 siostra miała 3 miesiące temu lepsza niespodziankę , zaczęło się A ze jest “wielorodka” czekała do ostatniej chwili, na IP już krzyczała że czuje główkę urodziła córkę (płci wcześniej nie znała) lekarz czeka sobie na łożysko i w krzyk ze widzi nóżki Tak o to mamy obie bliźniaki ja chłopców już 9 lat A ona dziewczynki 🙂 jak to możliwe żeby lekarz nie zauważył bliźniąt A po porodzie powiedzieli że to bliźnięta dwujajowe? Skąd o tym wiedzieli ?

     
  90. 12:00 KTG bo już tydzień po terminie, ja już z torbą w bagażniku. ‘nic się nie dzieje, wraca Pani do domu’.
    W drodze powrotnej, która przez biegi w stolicy trwała ponad półtorej h co ok 20 min pobolewał mnie brzuch. Raz drugi, zerkałam na zegarek. Równo co 20 minut. Lekki stres był, ale wróciłam do domu. Zjadłam z rodziną porządny obiad, posprzątałam, po 17 było już coraz częściej i mocniej, ale wolałam do ostatniego momentu być w domu niż się stresować w szpitalu . O 19 stękałam że chyba pora jechać, ale wzięłam prysznic, ogoliłam nogi, o 20 zamówiłam taxi jak już skurcze były co 5 minut. Po 21 dojechałam do szpitala, 22 wlazłam ledwo na salę porodową. 23:45 Młody był na świecie 🙂

     
  91. U mnie w 37 tygodniu ciąży po godz. 24:00 odeszły wody, pojechaliśmy do szpitala miałam miec planowane cesarskie cięcie za tydzień. Położono mnie na salę przedporodowa i kazano czekać do rana. Około 7:30 zaczęły się regularne bolesne skurcze wcześniej bolało troszkę 🙂 . W tym czasie przywieziono kobietę, która musiała mieć cesarskie cięcie ratujące życie. Około 9. 30 miałam rozwarcie 10 cm 🙂 i sama prosiłam o poród naturalny. Urodziłam szybciutko o 9.45 mały był z nami i bylam najszczesliwsza na świecie że tak sie to ułożyło. Teraz jestem w 40 tygodniu ciąży i czekam na rozwiązanie z wielką nadzieja ze będzie równie szybko i bez komplikacji.

     
    • I się doczekalam 🙂 po napisaniu tego postu o 3 odeszły mi wody, pojechaliśmy do szpitala o 5.35 mała była na świecie. Bianka 4100g 56cm 🙂

       
  92. Korzystajac z okazji porodu i bedac obecnie w drugiej ciazy ( na Boga chyba oszalalam ) chcialabym zapytać czy mój poród był całkiem normalny czy jednak personel dał ciała. Do szpitala trafilam z lekkimi skurczami w przeddzien porodu ( zapewne byly to Braxtona-Hicksa) bo byly sporadyczne.Zostalam przyjeta do szpitala ( pewnie mieli akurat luzy na oddziale).Polozono mnie z innymi dziewczynami na sali “przedporodowej” od godz 18 skurcze zaczely byc intensywne lecz bardzo nieregularne.Od 23 zaczely sie robic regularne najpierw co 10 min potem co 7 -5.Chodzilam do dyzurki i prosilam o zbadanie/ktg cokolwiek jakies zainterwsowanie lecz polozne podłączaly mnie tylko do KTG po ktorym stwierdzaly ze nie mam skurczy… (jak sie pozniej dowiedzialam gorna czesc mierzy skurcze a dolna tętno dziecka a na slurcze czułam w dole samym dole macicy ) Bole w nocy narastały i narastaly a ja tracilam juz siły ( lekarz spał i wydawal polecenia telefoniczne poloznym ) kazano dac mi relanium , odmowilam bo wiem ze wygasza poród.Jednak po kolejnej godzinie skurczy w srodku tej okropnej nocy poszlam poprosic wierzac ze bedzie ulga.Odlecialam w zaświaty lecz ból dalej byl ze mna.Modlilam sie o poranek by o 7 przyszli na zmiane lekarze.O 8 obchód ordynator kaze mi przyjsc na badanie.Nie mialam sily stac przy lozku a gdzie tu isc.Dziewczyny z pokoju mnie zaprowadziły.Po badaniu dalej 1 cm rozwarcia czyli tyle co w dniu przyjecia do szpitala.Byłam święcie przekonana ze od razu jade na CC.Ale nie.Podano mi Dolargan + Relanium i kazano odpoczac przed porodem.Za jakies 2-3 h polozna mnie podnosi z lozka i kaze isc rodzic.Polozylam sie na lozku, przebito mi pecherz, podano czopki rozkurczowe, dolargan,i konska dawke oxytocyny..O tym jak silne bóle porodowe mialam wie chyba tylko ta co przezyla cos podobnego lub jest Ginekologiem.Mdlałam z bólu i wymiotowalam 4 x.Dziecko wyciskano mi z brzucha bo nie mialam juz siły + lekarstwa spowodowaly ze nie mialam panowania nad swoim ciałem mięsniami.Corka urodzila sie zakazona bo zapomniano mi podac antybiotyku ( mialam dodatni Gbs).Chcialam zapytac czy wg Pani taki poród to normalka i po prostu ja nie jestem stworzona do “normalnego” porodu ?

     
    • Trudno mi się odnieść do tego. Ja też miałam dolaragan i oksytocynę- jeżeli to konieczne to nie wiedzę w tym nic złego. Powinnaś mieć podany antybiotyk to napewno. Mam nadzieje, że teraz z córeczką wszystko dobrze.

       
      • Rozumiem , że nie chce Pani oceniać . Sama jestem osobą pracującą w słuzbie zdrowia jak i pół mojej rodziny .Lecz nie uwazam zeby takie olewcze podejscie do pacjentki było czymś normalnym. Moja historia jest szczera, i bez koloryzowania jej na siłę. Po konsultacji z wieloma położnymi z innych srodowisk każda z nich szczerze mi współczuła jak mnie potraktowano i procedury były zle wykonywane.Tym razem moje dziecko bede rodzic na Polnej w Poznaniu oby tamtejszy personel i kadra dały mi przezyć ta chwile ”normalnie”. Dziękuję córka zdrowa dzięki Bogu….

         
        • Pozwolę sobie odpowiedzieć, rodziłam na Polnej 2 lata temu i przeżyłam traumę. Wspaniały sprzęt, jednak personel niestety tak wypalony zawodowo że aż strach. O mało nie straciłam syna przy porodzie. Zero wsparcia ze strony położnych, nic im się nie chciało i tylko słyszałam że one sobie porodów nie wywołują. Tak więc rodziłam w strasznym bólu 26 godzin, po czym miałam silny krwotok i masę komplikacji. Zdecydowanie odradzam ten szpital

           
  93. Ja pojechałam do szpitala 8 lutego, 6 dni po terminie. Delikatne skurcze (wcześniej nie miałam żadnych!) co kilkanaście minut. Na izbie rozwarcie na 1cm, ale że tłoczno i następnego dnia i tak musieliby mnie przyjąć, lekarz zostawił mnie już na noc. Na obserwacji, bo patologia pełna 😉 od ok 21 skurcze co 5 – 7min, ale średnio bolesne – niektóre udało się przespać 😉 rano reprymenda na obchodzie – kto i po co mnie przyjął, przecież jeszcze nie była pora, skurcze też były nieregularne. Generalnie pan doktor miał zły dzień. Za to na badaniu nawet na mnie nie spojrzał – kazał pielęgniarce dzwonić na porodówkę, bo pełne rozwarcie 😀 w ramach oszczędności czasu leciałam po schodach zamiast windą 🙂 chociaż sam poród jeszcze trochę potrwał. Skurcze za słabe i nie częściej niż co 4 minuty. Najpierw przebili pęcherz, później kroplówka. Bolało jak diabli, a położna kazała się tak nie spinać, bo dziecko nie mogło zejść do kanału… w końcu znieczulenie, przemiłe ciepło i upragniona godzina drzemki. 3 parcia, 6 minut i Syn był już z nami. Bolało mniej niż się spodziewałam 🙂 zdecydowanie gorzej od porodu wspominam gojenie nacięcia 😉

     
  94. U mnie było tak obudziłam się o 6 .30 z dziwnym bólem mąż akurat szykowala się do pracy… nagle poczułam mokro w lozku mówię do męża że chyba do pracy dziś niepojdzie o 7 .15 byłam na porod owce i o 8.15 Oliwia była już z nami dodam że to pierwsze dziecko;)

     
  95. Pierwszy poród umówiona cesarka 😢 ,drugi poród zakończony też cesarką ale za to skurcze w tempie expresowym .Bez ostrzeżenia ,regularne ,rozwarcie na maxa od pierwszych skurczy w niecałe 15min od pojawienia się skurczy synek już był ze mną.

     
  96. Godz 2:10 w nocy,37+6 tydzień ciąży. Wstaje w nocy do łazienki i czuje ze wody odchodza. Nagle zaczynam się śmiać i myślę jak męża obudzić,by się biedak nie wystraszył. O 3 byłam w szpitalu. Dostałam skurczy i modliłam się by jak najszybciej minęły. O 6:40 trafiłam na stół (cc)i chwile poniżej synek był na świecie.:-) dodam tylko ze wszystko działo się 24 grudnia 🙂

     
  97. Świetny wpis! Choć bardzo mnie zaniepokoił… jestem aktualnie 9dni po terminie mieszkam w uk wiec opieka medyczna troszkę inaczej wyglada… od 2ch dni plamie brązowa krwia tzn chyba krwia, mam nadzerke szyjki macicy wiec moze dlatego. Boli mnie podbrzusze… lecz położna kazała przyjechac do szpitala jak beda skurcze co 3min… jest to moja druga ciąża i boje sie porodu strasznie!

     
  98. Pierwszy poród wywołanie a drugi zaczął się na świątecznych zakupach w sklepie zabawkami .zdążyłam. do domu przebrać się umyć i do szpitala oba porody po 2.5 godziny

     
  99. U mnie niestety najpierw oksytocyna i po 19h skurczy regularnych Małej Hanii zaczęło spadać tetno – CC na cito.. I tyle z mojego naturalnego porodu, bardzo to przeżyłam a dziś nie mogę spojrzeć na bliznę a co dopiero ją dotknąć.. Chyba taki uraz.

    Świetny wpis, uwielbiam Cię Nicole! 😉

     
  100. Z córką regularne skurcze zaczęły sie ok 6 rano co 10-12 min. Szwagierka położna kazala sie z lekka ogarnac i przyjechac do szpitala. Na porodówkę weszłam o 10:35, godzine później trzymalam córkę na rękach.
    Z synem już było inaczej, bo juz na wizycie w 39tc okazalo się ze rozwarcie wynosi 7cm 🙂 Tu tez zeszlo sie expresem bo po godzinie przytulalam synka 🙂

     
  101. No ja trafilam do szpitala z regularnymi skurczami co 7 min. Niestety nie miałam rozwarcia. Trafilam na patologię o 22…skurcze przez cala noc..rozwarcie na dwa cm. Po całej nocy w bólach na porodowke trafilan o 7 rano. Byłam przekonana ze za chwile to wszystko się skończy.. Jakieś było moje zdziwienie jak położna powiedziała “obys urodziła do 19” . Tymek przyszedł na świat o 16.55😀 Jestem teraz w drugiej ciąży i nam tylko nadzieję, ze to potrwa szybciej😁

     
  102. Uuu kiepsko w niedzielę wieczorem odszedł mi czop, siostra 2 tyg wcześniej urodziła w Rzymie mama właśnie w niedzielę miała wracać do mnie, ale mówię zostań do piątku ja na pewno jeszcze nie radzę. To był koniec 38 tc ja ostro czekałam do 40 a w nocy coś mnie zaczęło w kłęgosłupie boleć były to bóle krzyźowe, okropne!!! Cała reszta była do wytrzymania po wzięcia znieczulenia zoo 🙂

     
  103. 37 tydzień. O 23 zaczęły sączyć mi sie wody płodowe. Chociaż na początku myślałam ze to mocz . Około drugiej zaczęły sie skurcze . Nieregularne i mało bolesne. Z czasem coraz mocniejsze i regularne chyba. Byłam w totalnym szoku i zapomniałam zeby mierzyć czas . Po 4 nad ranem odszedł mi czop. Z krwią. I wtedy zdecydowałam sie pojechać do szpitala. Na oddziale byłam po 5 . Urodziłam o 10.25 😉 miałam super ekipę na porodówce. Niedługo rodzę drugi raz , i życze sobie takiego szybkiego porodu 😉

     
  104. Ja z kolei jestem w tych 10% które zaczęły od odejścia wód. O 00.30 gdy kładłam się do łóżka nagle stwierdziłam, że albo się posikałam albo odeszły mi wody. Jako, że wciąż się lało a ja takiej pojemności pęcherza nie mam to orzekłam wody. Mąż w panice biegał po pokoju czy nic nie zapomnieliśmy a ja w tym czasie poszłam do łazienki i znalazłam 2 ręczniki by położyć sobie na siedzeniu auta. Do szpitala dotarliśmy po 1. Tu niestety trafiłam na kiepską położną. Ja zestresowana stoję na izbie położniczej, wody leją mi się po nogach (było ich naprawdę dużo o czym dalej) i mówię położnej, że odeszły mi wody prawie godzinę temu ale nie mam żadnych skurczy na co dostałam odpowiedź pogardliwym tonem “Co, pierwszy raz rodzi? Niech siada i czeka.”. W końcu zostałam przyjęta, zbadana przez lekarza i znowu: lekarz twierdził, że mam skurcze (takie jak przy okresie co kilka minut ale jednak) i za 6 godzin kroplówka jak nie rozrusza się, położne psioczyły na niego jak poszedł, że co on się zna, nigdy nie rodził, że żadnych skurczy na KTG nie ma, że mogłam z powrotem wrócić do domu i się wyspać po czym w końcu przyjęły mnie na oddział bym się przespała bo na porodówce porody a męża wysłały do domu “bo to przed 12 nie urodzę”. Spać się nie dało więc do 6:30 chodziłam w kółko po łazience (czyszczenie przed porodem plus wody wciąż ciekły więc nie wiedziałam czy mi się chce siku czy nie). O 6:30 kolejne badanie i na porodówkę. Akcji jak nie było tak nie ma. Wezwałam męża na wsparcie z powrotem. Oczywiście napsioczyły na niego, że po co on tam i powinnam spać przed porodem. W końcu przysnęłam oczekując na lekarza który podpisze kroplówkę trzymając mojego męża za rękę. Położne oczywiście wciąż psioczyły, że koło mnie siedzi a na mnie marudziły, że żadnych skurczy nie mam skoro jestem w stanie spać (ok 20 godzin na nogach to z samego zmęczenia oczy się zamykały między skurczami). W końcu mąż dostał ode mnie pozwolenie na zadzwonienie do naszego lekarza z informacją, że rodzę (nie chciałam w nocy dzwonić) i całe szczęście bo po 9h od odejścia wód mój lekarz, który akurat miał dyżur przyleciał i zalecił podać kroplówkę. Przez cały ten czas sączyły mi się wody. Podczas badania gdy zaczęły się w końcu skurcze poważniejsze odeszła mi reszta wód i to z niezłym chlustem. O 12:45 narodziła się moja córeczka.

    Wracając do tematu: Moje wody zaczęły odchodzić o 00:30 ale brak skurczów, odchodziły do jakiejś 11. Po podłączeniu kroplówki ok 10 zaczęły się skurcze. Jak już były dość mocne bym nie mogła wysiedzieć dostałam pozwolenie zejścia na piłkę a jak wróciłam z piłki na badanie (wg męża po ok 1,5h skakania wg mojego poczucia czasu po max 30 minutach) to już zaczęły się parte i urodziłam o 12:45. Szczerze wolałabym mieć pierw skurcze bo nie było by tyle tego czekania i męczenia. Reakcja położnych sprawia, że przy następnym porodzie pojadę na badanie jak odejdą wody ale jak mam czekać to wolę wrócić do domu i pojawić się za 6 godzin.

     
  105. Ja na mysl o swoim porodzie dostaję gęsiej skórki. 41 tydzie, porod wywolywany najpierw cewnik, balonik czy jak kokwiek to zwal później oksytonyna. Po 10 godzinach skurczow, bol nie do opisania, 2 centymetry rozwarcia. I dopiero gdy malutka zaczela tracic tetno, a ja przytomność decyzja o cesarca.

     
  106. U mnie przy drugim porodzie nie było typowych skurczy, tylko bóle krzyżowe jak przy miesiaczce z tym że jakieś 10 razy mocniejsze 😉 jak już nie mogłam przyjąć żadnej pozycji w której nie bolało pojechaliśmy do szpitala. I po 2,5godz nasza druga córcia była z nami 🙂 ale skurcze parte przyszły dopiero po oksytocynie (bo mała już się spieszyła na świat) i na trzecim urodziłam:-)

     
  107. Ja bardzo podobnie. O 1 w nocy obudziły mnie skurcze przez które nie mogłam już leżeć, chodziłam po mieszkaniu do 6 potem wzięłam prysznic, obudziłam męża i pojechałam do szpitala. Przed 9 byłam na porodowce, skurcze dosyć mocne,rozwarcie też szło szybko, jednak na 8 cm sie zatrzymało i tak dwie godziny. Już mi położna dała papiery do podpisania na cc, jednak LEKARZ przyszedł zbadał i stwierdził że jest 9cm więc urodze sn. O 14,25 urodził się synek, A ja poród uważam za najpiękniejszy moment w moim życiu💕😁. Teraz jestem w 22 tygodniu i czekamy na córeczkę 💕😘🍼🚼 (synek ma 2,5 roku)

     
  108. Jak juz udało mi się ściągnąć męża z pracy to wszedł do mieszkania, udał się do łazienki i zaczął… układać fryzurę. Na moje “co Ty robisz?” Usłyszałam: “syn mi się rodzi, muszę dobrze wyglądać” 😂😂😂

     
  109. A mnie o 10 odeszły wody w domu a o 15.30 urodziła się w szpitalu moja królewna😊 od 30 tyg brałam leki przeciwskurczowe z powodu skróconej szyjki, w 37 tyg skończyłam leki a tydz później urodzilam☺

     
  110. A ja miałam pierwotny termin na 17.04.2010 korygowany na 24.04, ale w rezultacie pierwszy syn przyszedł na świat 30.04 przez cięcie :ok. 20:00 zaczęły pojawiać się jakieś skurcze – w ogóle jakiekolwiek pierwsze u mnie; usłyszałam, że do rana może urodzę, więc spokojnie 🙂 tymczasem po ok 2 godzinach odeszły mi ciemnozielone wody, podłączono wszystko co tam trzeba i okazało się, że mały już się dusi, a do akcji jako takiej to jeszcze ho ho…. i tak o 23:50 przyszedł na świat… lekarze pytali, zachowując spokój i dobry humor, czy czekamy 10 minut z wyciągnięciem, bo może wolałabym dziecię pierwszomajowe 🙂

     
  111. Pierwszy poród 2.5h od skurczu. Druga 5h. A więc z pierwszym przebili mi pęcherz. Poród szybki bardzo, mniej bólu. Szybko miałam synka na brzuchu bo tylko 15 minut parcia. Drugi poród straszny. Bóle skurczu w nocy co 10 minut. W szpitalu już częściej. Synek nie chciał mi pomoc. Piłeczka. Chcieli nawet mi gazem rozweselajacym zrobić – odmowilam. W końcu się ruszyło, przodowala jego prawa ręka i był owiniety pepowina. Jednak sam poród drugi wspominam srednio – 10 minut parcia, bóle niesamowite.

     
  112. 07.08.2016 ok godz 8 rano jakies skurcze sie pojawily ale pomyslalam sobie że gdzie tam w dniu swoich urodzin (38)to na pewno nie urodze noł łej ,caly czas tak myslalam chociaz były czesciej i regularne . Mąż zawiozl mnie do szpitala na trakt porodowy przyjeta bylam o 16 skorcze co 5 min a o 17.15 juz córeczka lezała na moim brzuchu i tak bedziemy razem obchodzily urodzinu jednego dnia mama i córka😍

     
  113. Byłam dzień po terminie.W poludnie byłam na ktg i nic sie nie zapowiadało więc spokojnie przygotowywałam obiad (były gołąbki) ok.godz.15.00.Obierałam ziemniaki i poczułam ze cos mam mokro.Wtedy odeszły mi wody.Spokojnie poszlam do łazienki przebrac się i umyć głowę.Mąż juz panika że sie zaczęło.Później zadzwonilam do położnej doradzila mi żebym przyjechała ok17.30 do szpitala a ona o 19 będzie na dyżurze.Wiec o 17 zapakowałam sie do samochodu i pojechałam sama do szpitala. Męża nie bralam bo tylko swoja panika by mnie denerwowal.O 22 pojawily sie na zapisie ktg wahania tetna dziecka wiec lekarz zdecydowal o cieciu.Mała urodzila sie o 23.00ale zabaczylam ja dopiero rano bo mialam znieczulenie ogólne.

     
  114. Szybki poród… marzenie. Przy drugim porodzie (pierwszy cc) w czwartek ok 2 w nocy pojawiły się skurcze, które od razu były bardzo regularne, co 7-8 min. O 5 zdecydowalismy się pojechać do szpitala. Na IP podłączono mnie pod ktg, które nie wykazało żadnych skurczy a badanie nie potwierdziło rozpoczęcia porodu wiec zostałam odesłana do domu… Cały czas z regularnym skurczami wróciliśmy do domu. Kolejna nieprzespana noc i w sobotę ok 10 znowu wyjazd do szpitala (byłam tak wyczerpana, że nie mogłam czekać). O 13 trafiłam na salę porodowa z rozwarcia 2 cm. O 21.46 urodziłam córkę. Łącznie 44 godziny…

     
  115. U mnie było na wesoło. OK 17 chciałam obciąć sobie paznokcie u nóg, bo myślę sobie – jeszcze 3 tygodnie do porodu to później nie dam rady. No ale to nie było już takie proste i wkurzona wstałam i … wody mi odeszły!!! Mąż wrócił za 15 minut z pracy i popędzam go, że to już ale on powoli…o 19 Wzięli mnie na KTG, o 21 zaczęły się mocne skurcze i pielęgniarka dala mi gaz rozweselajacy (totalnie odjechalam 😉) a o 23 synek był już z nami. 😊

     
  116. Cóź… no nie było tak optymistycznie, przez to że mój ówczesny lek.uspokajał mnie, że zgłaszane od ok.25tyg.napinania brzucha odczuwalne jako bolesne ale nieregularne są zupełnie normalne, doprowadziło do przedwczesnego porodu,a gdy trafiłam wówczas do szpitala rozwarcie miało już ok.3cm. Przy skurczach mogłam przysnąć, ale zapewne to efekt tokolizy, pęcherz przebijany. Drugi poród – pęknięcie pęcherza, po kilkunastu min.skurcze,a w szpitalu badajac na izbie już widzieli główkę dziecka 😕 swoja drogą leżeć wtedy przed badaniem pod ktg ok.30min, paranoja. Do tego pieszo potem na porodówkę,a po niecałej godzinie córka była z nami.

     
  117. Biedronka

    Nicole, a z ciekawosci – mialas znieczulenie?

     
    • Tak…. ale mi się wydaje, że mnie nie działało. Widzę, że u kobiet naprawdę mija ból po znieczuleniu, czasami nawet mogą zasnąć. U mnie nie było w ogóle ulgi po znieczuleniu. Do dziś nie wiem dlaczego.

       
  118. Witam😊 ja mialam dosc nietypowe poczatki porodu. Z pierwsza corka trafilam na oddzial do mojej ginekolog i ona ni z twgo ni z owego oswiadczyla ze idziemy na porodowke bo ja mam juz 5 cm i ona moze glowki dotknac. I po 2 godzinach pojawila sie Ola. Skorcze dopiero czulam po oksytocynie. Natomiast z moim synkiem lezalam miesiac w szpitalu i od czasu do czasu brzuch pobolewal mnie jak na okres i ktoregos dnia pojawilo sie rozowe plamienie. I wzieli mnie na porodowke z 7 cm. Po 45 min synek byl ze mna. A ostatnie dziecko urodzilam cc. NIe chciala sie obrocic. Pozdrawiam Was

     
  119. Katarzyna

    Pierwszy poród: wylądowałam na patologii ciąży z nadciśnieniem i podejrzeniem małowodzia, na drugi dzien podczas porannego obchodu odeszły mi wody (na szczęście ciąża była już donoszona) – nie było to chluśnięcie tylko poczułam takie jakby “pyknięcie”, po 6h było po wszystkim (ale ten poród wspominam źle, nie będę wnikać w szczegóły). Drugi poród: było już tydzień po terminie, wieczorem mnie przeczyściło tak bardzo, że myślałam, że zejdę z tego świata ;), położyłam się normalnie spać, a o 2 w nocy obudziły mnie regularne skurcze co 3-4 minuty 😀 pojechaliśmy do szpitala i po 5 rano urodziłam (pęcherz miałam przebijany już podczas pierwszego parcia – położnej buty zalało ;P). Podczas obu porodów miałam skurcze z krzyża – nikomu nie polecam ;P Więcej porodów nie planuję 😉

     
  120. Ja miałam dwie cc 🙂 pierwsza ciąża bliźniacza zakończona w 38 Tyg ze względu na wodonercze ciągnące się od 19tyg. (Decyzja urologa)Przed wczesne skurcze i masę innych powodów. Druga to samo z tym że wpisali na wypisie “stan po cięciu ” córka urodzona 3 dni przed terminem 🙂 siostra miała lepsza niespodziankę ,zaczęło się A ze to “wielorodka” czekała do ostatniej chwili , na IP już krzyczała że czuje główkę, urodziła córkę ,lekarz czeka sobie na łożysko i w krzyk ze widzi nóżki Tak o to obydwie mamy bliźnięta ja chłopców już 9 lat A ona dziewczynki 4 miesięczne 🙂 jak to jest możliwe żeby lekarz prowadzący nie zauważył ciąży mnogiej ? I jak lekarze już po porodzie stwierdzili że są to bliźnięta dwu jajowe?

     
  121. Od początku miałam problemy z ciążą, lekarz co wizytę straszył poronieniem, potem przedwczesnym porodem- 3 pobyty na podtrzymaniu w szpitalu, od 16 tyg pessar bo szyjka się skrocila na 2,8 i rozwarcie od wewnątrz, później 31 tydzień rozwarcie na 3 cm i kolejne skrocenie szyjki. Przelezalam w domu 4 miesiące, aż w piękny wtorek 25 października na wizycie w 35 +3 uslyszlam- ‘jest w porzadku- nie ma już zagrożenia, może pani iść na zakupy czy na spacer -nic na porod się nie zapowiada’. Cała w skowronkach poleciałam do sklepu, później bez wyrzutów sumienia odwiedziłam koleżankę bo przecież już nie musiałam leżeć. W środę wieczorem położyłam się do łóżka i ledwo przysnelam a tu jakoś mokro mi się zrobiło – wstalam i chlusnelo jak z rozbitego akwarium – po 15 h i kroplowce z oxy miałam córkę na piersi. Ból niesamowity, ale warto było 🙂

     
  122. Mój pierwszy poród rozpoczął się nagle o północy. Odeszły mi wody. Skurcze zaczely sie o 3 nad ranem, a o 8.55 rano córka była już z nami. Natomiast z synem było całkiem inaczej, bo poród zaczął się skurczami od godziny 7. Tylko wtedy nie byłam pewna, że to są te skurcze. Poszłam na zakupy, wykapalam się, poprasowalam, zrobiłam obiad i cały czas nie bolało tak jak myślałam, że bedzie boleć. Po 13 jednak ból był już niesamowity. Skurcze co minutę. Do szpitala dojechałem z 9 cm rozwarciem. 10 minut i syn był z nami. To był tak lekki poród, że aż niemozliwe.

     
  123. A ja miałam cc, bo moje dziecię wypięło się tyłkiem do świata w 8 m.c.😊

     
  124. U mnie zaczęło się od skurczy w piątek w nocy, bolesne co 12 minut, po kąpieli stały się mniej dokuczliwe. O godzinie 14 w sobotę były co 10 minut i pojawiło się krwawienie. Wtedy też pojechałam do szpitala. Skurcze jak dojechałam do szpitala były co około 5 minut ale niestety tylko 3 cm rozwarcia i mimo 24 godzin spędzonych w szpitalu w skurczach co 2 minuty ani drgęło. Udało mi się ublagać o znieczulenie i nagle po 2 godzinach było 10 cm. I tak w niedzielę wieczorem urodziłam prawie 4 kg szczęścia. Teraz mam termin na czerwiec i szczerze wolałabym urodzić w tramwaju niż znowu męczyć się 3 dni

     
  125. Ja jestem w gronie kobiet której porodu zaczął się od lekkiego krawawienia z dróg rodnych. Wszystko miało miejsce 1 dzień przed wyznaczonym terminem porodu. Jednak lekarz w szpitalu to zbagatelizował i odesłał mnie do domu. 5 godzin później pojawiły się skurcze… I to odrazu takie co 5 minut ! Jak dojechałam do szpitala miałalm już rozwarcie 10 cm, widoczną główkę dziecka…. A za 15 minut tuliłam synusia w ramionach.

     
  126. Nicola jesteś Wyjątkowa!!! U mnie zaczęło się właśnie plamieniem, potem sączący się płyn owodniowy. Córuchna po 34 godz (gdzie ostatnie 9 godzin po różnych specyfikach były ufff powiedzmy że ciężkie:)) urodzona przez c.c.

     
  127. Mam 4 dzieci teraz jestem z 5 w ciąży za każdym razem jadąc do szpitala nie wierzyłam ze to juz…😊ciekawe jak będzie tym razem może w końcu będę wiedziała …pozdrawiam i życzę szybkich dobrych porodów

     
  128. O 19 30 zaczęły sączyć mi się wody, o 21 byłam w szpitalu. Skurczy brak, szyjka 1cm, rozwarcie na 0,5cm. Mąż został odesłany do domu, ja trafiłam na patologię, rano miałam mieć podłączoną kroplówkę z oxy.
    O północy zaczęły mi się skurcze, o 1 przenieśli mnie na porodówkę, o 8:20 córka już była na świecie.
    Męża powiadomiłam pod koniec porodu, także dotarł pod salę na sam “finał”. 🙂

     
  129. Moj porod trwał 36 godzin. Przyjechalam do szoitala z regularnymi skurczami co 4 minuty ale rozwarcia nie było. Akcja co jakis czas się wyciszala raz skurcze co 10 raz co 5 minut. Nie pamietam po ilu godzinach odeszly wody ale bole parte mialam dwie godziny(zesr.. Się nie daj się)Dobrze ze byla z nami znajoma polozna ktora pomagala jak się dalo no i moj mąż. Jestem z niego dumna ze tyle wytrzymał. Po 36 godzinach zrobiono mi cesarke. Szkoda bo męczylam się tyle godzin i chciałam urodzic naturalnie ale nie było mi dane. Najbardziej jednak zaluje ze nie mogłam miec z corką kontaktu skora do skory

     
  130. Moja mama o 3 nad ranem obudziła tatę z informacją “zaczęło się” a mój tata…poszedł wypić herbatę. To jest opanowanie…
    Za to mój wujek wpadł w taką panikę że wybiegł z domu bez torby. I bez żony.

     
  131. 39 tydzień, w dniu urodzin mojego męża 17.08. śmialiśmy się od rana, że to będzie już dziś (termin miałam na 22.08.2015). Ok godz 16 miałam delikatne, nieregularne skurcze. Mówię do męża “jedziemy na pizzę,dziś urodzę” 🙂 pojechaliśmy ok 18 i w knajpie czułam skurcze w pachwinach, wróciliśmy do domu po 19, skurcze były lekkie i nieregularne. Położyliśmy się “spać”, ale skurcze miałam częstsze przez co nie mogłam usnąć i zerkałam na co chwile na zegarek, co 5 min,7min,10… mąż spał a ja się wierciłam, wzięłam kąpiel i wróciłam do łóżka. Ok godz.2 obudził mnie skurcz,odpadł czop,biegunka,wymioty, wszystko na raz, skurcze były już co 4 min.O 3:15 byłam już na izbie, odeszły mi wody, na porodówce wylądowałam z 5 cm rozwarcia, a o 6:01 moja Tosia była już z nami 🙂Poród miałam świetny,wszystko szybko i bez problemu 😊🙂

     
  132. Super wpis 😀 mój pierwszy poród bardzo podobnie jak u Ciebie tyle że z przesunieciem na spotkanie z córka o 13:30 😉 za to drugi to było jakieś szaleństwo, córeczka położenie pośladkowe, szacowana waga ponad 4 kg, lekarz stwierdził że cc to bezpieczniejsze rozwiązanie. Bardzo chciałam rodzić naturalnie wiece ustaliliśmy że czekam aż się znacznie wtedy sprawdzimy czy się obróciła i zobaczymy. 2-3 noce słabo spałam, ciągłe siusiu i ból nerki, po 3 takiej słabej nocy wstałam rano o 6 z bardzo silnymi skurczami co 5 min. Musieliśmy poczekać na ciocie do starszej siostry ale 6.30 byliśmy w szpitalu, szybkie badanie, położenie wciąż pośladkowe, trzeba ciąć, jeszcze badanie rozwarcia i tu niespodzianka pełne rozwarcie, wszystko trwało dosłownie chwilę a już widziałam córeczkę 🙂 także chyba nie zaryzykuję 3 ciąży bo poród mógłby się zakończyć w sklepie czy taksówce jak w amerykańskim filmie 😀

     
  133. Nicole już jakiś czas temu chciałam zadać Tobie to pytanie, bo wiem, że Rogerek urodził się malutki – około 2600 i 50cm, jeśli dobrze pamiętam? Czy był uznany za hipotrofika i jak to wyglądało u Ciebie w ciąży podczas usg – wiedziałaś, że będzie taki malutki? Pozdrawiam!

     
    • Tak, wiedziałam, że będzie mniejszy. Miał mieć 2800 a urodził się 2660. Także błąd pomiaru nie duży. Podejrzewano, że mogę miec małe dziecko już od początku ciąży bo miałąm niskie białko papp-a. Pisałam post o hipotrofii na FB. Po porodzie, pediatrzy również zakwalifikowali Rogera jako hipotrofika i miała dodatkowe badania.

       
  134. Z córką przyjechałam tylko na ktg okazało się że tętno zbyt szybkie, więc trafiłam na porodówkę pod ktg, o dziwo potem pojawiły się skurcze, a potem ciągły skurcz prawej strony, jakby żebra łamało, krwawienie i szybka cesarka. Z synem od razu cc, umówione na godzinę w prywatnym szpitalu, ale strach i stres większy

     
  135. Mama Kacpra i Mai

    Przy pierwszym porodzie o północy odeszły mi wody tak,że jestem w tych 10% kobiet😃A o 8.40 miałam już synka na brzuchu poród był dość ciężki,i skurcze bolesne.Syn został wyciśnięty przez lekarza który się rzucił na mój brzuch myślałam,że mi zebra pekna,ale po chwili już było całe moje 3800 szczęścia.
    Natomiast przy drugim porodzie pęcherz miałam przebijany na porodowce,przyjechałam o 8 do szpitala z regularnymi skurczami,a o 12 córeczka już była na świecie,poród dużo łatwiejszy i szybszy niż przy pierwszej ciazy,Mają była też mniejszą niż Kacper dążyła 3460 moze to dlatego. A na skurcze najlepsze co może być to polewanie brzucha prysznicem,wodatak zneutralizowala ból,że praktycznie nic nie czułam polecam😁😁

     
  136. Zanim urodziłam, lezalam na patologii ciąży. Ale w dniu porodu dostalam rozwolnienia rano a potem no cóż… Po prostu wiedziałam 🙂 Jula urodziła się o 23:40 po ponad 9h męczarni. Było kiepsko ale wszystko skończyło się dobrze 🙂

     
  137. 10 tygodni temu w poniedziałek w 36tygodniu o 6 rano obudziły mnie odchodzące wody płodowe, pojechałam do szpitala, rozwarcie na opuszek i czekamy. Słabe skurcze zaczęły sie wieczorem, mocne wtorkowej nocy nie dawały mi spac, siedzieć ani nic innego, były co 7 minut a miałam dać znac jak beda co 5 toteż czekałam 😀 pani pielęgniarka przyszła zobaczyła ze siedze w fotelu i pyta czemu siedze zamiast spac 😀 wysłała mnie na badanie a tam 5 cm rozwarcia, pol godzinny gorący prysznic i koło 1 poszłam na trakt mówiąc od razu ze chce znieczulenie bo nie dam rady skoro to juz teraz tak boli, panie mnie wspierały ze bedzie dobrze, dam rade itp, o 1:45 miałam 3040g i 55cm szczescia w ramionach które przywitało swiat obsikując mnie 😀 okazało sie ze strach ma tylko wielkie oczy:)

     
  138. Ja miałam bardzo szybki i nie bolesny poród dodam że pierwszy. Ok godziny 5 nad ranem dostałam skurczy mało bolesnych i krótkich z czasem coraz częściej były. Ok 7 zrobili ktg na którym żadnych skurczy nie było widać a ja je dalej miałam co 3 i co 4 min. Nie bolało bardzo więc grzecznie czekałam tum bardziej że nikt się nie spodziewał mojwgo porodu gdyż był to 35 tydz a ja od 33 tyg na patologi ciąży leżałam, no dobra po 8 zaczęły mi odchodzić wody powoli i oderwal się czop, po czym poinformowalam położną ona na to zaraz do sali przyjdą lekarze bo jest obchód oni wchodzą pytają co się dzieje a ja w pół zgięta i już mokra mówię że rodze. Wzieli mnie do gabinetu zbadali a tam rozwarcie na 6 cm hihi na porodowke już na wózku mnie wieżli to bylo po 9 i odrazu na łóżko i zaraz zaczął się poród i córka urodzila się o 10:20 ciekawa jestem jak kiedyś będzie wyglądał drugi poród:-)

     
  139. Ja na porodówkę wjechałam o 2.55 a o 3.00 moja córeczka już krzyczała w niebogłosy ☺ w szpitalu przeleżałam wcześniej 3 godziny na patologii ciąży, bo nikt mi nie wierzył, że rodzę 😜 nie wiem, co było z tym ktg, ale że to był mój pierwszy poród to myślałam, że pewnie dopiero się zacznie i grzecznie tam leżałam dopóki nie poczułam skurczy partych – wtedy intuicja podpowiedziała mi, że chyba trzeba zawołać położną. Jak przywiozła mnie na trakt to nadal nikt mi nie wierzył dopóki nie zajrzeli pod koszulę, a tam główka!!!! ☺ mimo zamieszania wspominam to bardzo miło, bolało oczywiście bardzo, ale do dziś dziękuję córce, że tak szybko chciała przywitać ten świat ☺ w czerwcu czeka mnie drugi poród, jestem ciekawa, jak tym razem będzie 🙈

     
  140. Karola2404

    Jak bylo hmm… 2 tyg przed porodem z plamieniem jechalam po lekarza gdzie dowiedzialam sie ze mam malo wod plodowych a krwawienie to zejscie czopow ropnych i w najblizszym czasie bede rodzic. Nic nadzwyczajnego 38 tc.Jak pozniej mowiono dawno tak trudnego porodu nie widzieli. Przy pierwszym ‘alarmie’ spedzilam noc podlaczona do KTG a skurcze zanikly w nocy z 30kwietnia na 1 maja dopadly mnie skurcze uwaga w nogach! Lekarz odsylajacy mnie do domu po badaniu stwierdzil ze wciaz jest 3cm rozwarcie jak przy przyjeciu i skoro nic sie nie zmienia wiec do domu. Po badaniu ginekologiczym podotykal brzuch i odeslal do domu ze slowami ” do zobaczenia po majowce”. I tak chodzilam ze skurczami w nogach w nocy z 3 na 4 dzwoniac do szpitala zalecili magez bo u ciezarnych skurcze sa normalne. 4go rano nie umialam usiedziec wciaz ialam wrazenie ze musze do toalety a ze mam problem z wyproznieniem. Zadzwonilam do mojej lekarki ktora kazala mi zglosic sie do szpitala gdzie akurat miala dyzur zbada mnie i zobaczymy co sie dzieje. Moja przezorna mama po tym jak ktorys juz raz pedzilam do toalety zabrala tez moja juz dawno spakowana torbe (40tc) “na wszelki wypadek”. O 11 bylam przyjmowana na oddzial bez zbednych formalnosci. Tak jak Pani pisze od razu polozne mowily mi ze rodze. Ale jak to wody nie odeszly? Skurcze owszem ale w nogach! Po badaniu rodzimy 10cm rozwarcia wod nie ma nie wiadomo kiedy odeszly i jakie. Po dwoch kroplowkach wywolujacych porod 3 poloznych 3 lekarzy ediatra neonatolog i anastezjolog juz majacy szykowac do cc i moja doktor ktora uciskala mi brzuch to tu to tam. W koncu wyczerpana tak ze mowilam im, że juz nie chce i niech je wyjma o 14 na świat przyszla nasza corcia ktora natychmiast zostala zabrana zbadana w obecnosci Tatusia a do mnie trafila polozna z informacja ‘ zaraz podamy pani corcie, prosze sie nie martwic to jej zejdzie’. Gonitwa mysli jak ich malo. Corcia urodzia sie z ogromnym siniakiem na gowce poniewaz utknela w miednicy. Wszystko zniknelo jedynie intestwna zoltacze przechodzila w wyniku wchloniecia sie siniaka oraz drobne problemy z krwia malej. Takze choc porodu nie wiem jak wyglada 😉 mimo wszystko wspominam go symatycznie

     
  141. A ja nie miałam ani jednego skurczu przepowiadajacego 😄albo ich nie czułam,7 dni po terminie zaczął sączyc się płyn owodniowy.W szpitalu na ktg widać było skurcze których nie czułam a rozwarcie było już 1,5cm 😜porodòweczka,oksytocynka ,1h45min i po zawodach😁😁😁Dodam że to drugi poród bo przy pierwszym nie było tak kolorowo…

     
  142. To i ja napisze :)u mnie poród zaczął się 1 listopada byłam przerażona data, chodziłam cały dzień skurcze nieregularne więc spokój o godzinie 18 powiedziałam że nie wytrzymam pojechałam do szpitala zrobiono mi Ktg że to jeszcze nie to mam wracać do domu rozwarcie 2CM. Wróciłam wykąpałam się zjadłam i zwymiotowalam. Ból nie do opisania powrót do szpitala godzina 24 skurcze regularne ale co trzeba czekać rozwarcie 4CM . A ja wrak człowieka zero znieczulenia zero niczego trzeba czekać koło godziny 4 rano został łaskawie przebity pęcherz odeszły wody. O 5.05 urodziłam syna. Dodam że rodziłam w UK.

     
  143. Mama Antosi

    Ja to chyba takze jestem w tej nielicznej grupie kobiet, poniewaz najpierw odeszly mi wody… Mialam skorcze ale takie normalne, przepowiadajace usiadlam kolo siostry na kanapie bylo cos po polnocy, i bach. Wyleciało ze mnie jak z kranu. O 1 bylam na porodowce. Do 5 bole znosne od 5 do 7 byla maasakra. Mialam takie skorcze, ze myslalam, ze ich pozabijam haha o 7.00 posadzili mnie na fotel bo bylo w koncu prawidlowe rozwarcie a o 7.10 corka byla na swiecie. Mimo tego porod wspominaam baaaardzo dobrze! 🙂 wszystko kwestia psychiki. Ja sobie wmawialam, ze jestem na plazy pod palmami hahaha dacie wiare, ze pomoglo? 😀 i przede wszystkim zamiast sie drzec Oddychalam. W tym roju w suerpniu czeka mnie kolejny porod. Mam nadzieje, ze bedzie tak samo przyjemny jak pierwszy.

     
  144. A co do pierwszego porodu – mąż jest fotografem, około 24 wrócił z pracy. O 0:30 obudził mnie skurcz. Chwilę poczekałam, zaczął się następny, znowu przęłożyłam się na drugi bok i powtórka… O 1 postanowiłam się wykapać (plus umyć dwa razy włosy, żeby dłużej wytrzymały) i sprawdzić czy skurcze miną. Gdy wstawałam z łózka mąż zapytał co się dzieje a ja chcąc, żeby był wypoczęty na poród odpowiedziałam, że po prostu nie mogę spać ;). Po kąpieli skurcze nie mijały, więc postanowiłam coś zjeść i zaczęłam liczyć skurcze – mąż sobie smacznie spał. Gdy stały się regularne co 6 min postanowiłam obudzić męża (wiedziałam, że mogę tyle czekać – wolałam być w domu niż w szpitalu, bo był środek nocy a więc korków na ulicach nie było). Mąż zestresowany, ale dął radę. Przypomniałam, żeby pstryknął mi kilka fotek, o których nie pamiętał!!! 15 minut i byliśmy w spzitalu. I faktycznie położna na IP nie miała wątpliwości, że to są prawdziwe skurcze ;), kazała mi usiąść, żebym przypadkiem nie urodziła na izbie ;). Za 3h powitaliśmy naszego synka :).
    Dodatkowo była to ostania sobota października a więc przestawialiśmy czas i przez chwilę myślałam, że od tych skurczów już zgłupiałam, jak po raz drugi pojawiła się godzina 2:00 ;).

     
  145. Ja będąc już po terminie porodu i nie mogąc doczekać się finału wieczorami razem z mężem pokonywałam kilometrowe spacery. Kładąc się spać odczuwałam skurcze które dawały mi nadzieję na to, że to już teraz, tej nocy to się stanie ale rano budziłam się wypoczęta twierdząc, że znowu przespałam swój poród. Trwało to tydzień, aż pewnej słonecznej, lipcowej niedzieli ok 4 nad ranem obudził mnie ból? Pęcherz? Trudno powiedzieć. Nie udało mi się zasnąć ale raczej z podekscytowania bo skurcze były regularne co 8 min ale bolesne tak na 3/10 pkt czyli słabe. O 7 byłam na izbie przyjęć, ból 4/10. Najpierw ktg, później usg i badanie ginekologiczne i szok rozwarcie 7 cm ból 5/10 , wenflon założony 8:15, córeczkę całowałam 9:07. Dobrze , że był to mój drugi poród bo mogłabym go przegapić, pierwszy na szczęście zaczął się odejściem wód i w sumie też był szybki jak na pierwszy raz. Wszystkim życzę takiego porodu .

     
  146. Witam super to Pani napisała. W moim przypadku było identycznie nawet godziny się zgadzają. Jedyna różnica to taka, że wody odeszły mi w aucie jak jechałam do szpitala a moja Zuzanna urodziła się o 10:40. Pozdrawiam

     
  147. Ja nie zgodziłam się na przebicie pęcherza (położna mi tak doradziła i miała swoje racje) pomimo, że skurcze trwały już od ponad 24 godzin (licząc od tych początkowych co 8minut), pęcherz pękł gdzieś około godziny 17.00, wtedy rozwarcie się zmniejszyło z 9 cm na 7 cm , synek się odwrócił i po 37 godzinach skurczy padała decyzja o cesarce. Serce mi pękało z żalu i rozpaczy, bo przecież tak bardzo chciałam urodzić naturalnie! Ale zdrowie mojego dziecka było najważniejsze!
    Minął rok, a ja wciąż wracam myślami do tamtych chwil.
    Cieszę się, że mam zdrowego ślicznego, tryskającego energią Syna! <3 Ale czuję się nie spełniona, nie jako matka lecz jako kobieta….

     
    • Każda mama nie ważne czy po CC czy po PSN powinna się czuć spełniona. Przesyłam serdeczne pozdrowienia.

       
  148. Ja przy drugim porodzie obawiałam się, że nie zdążę do szpitala i prawie się sprawdziło, trochę jednak jak w filmach 😉 Do szpitala, w którym chciałam rodzić miałam ok 40 km, a pierwszy poród był dosyć szybki bo ok 24 zaczęły się pierwsze skurcze, a o 6.20 już urodziłam. Niedziela, ok godz 21.00 nieregularne i niebolesne skurcze co 15-30 min w ciągu jednej chwili zrobiły się co 7 min… Mąż usypiał córkę a ja modliłam się żeby już usnęła bo za chwilę urodze w kuchni 😉 O 22.00 wyjechaliśmy do szpitala a tu mega korek (trasa Gdańsk – Warszawa i koniec weekendu…) skurcze co 5 min a ja z położną, z którą byliśmy umówieni na poród na telefonie. Okazało się że jedzie kilka samochodów za nami w korku 😉 Gdyby nie to zawracalibyśmy do najbliższego szpitala. Całe szczęście udało się mega szybko korek pokonać i przed 23 byliśmy w szptalu, jak wchodziłam na izbe przyjęć to skurcze były co 3 min, urodziłam 23.25 🙂

     
  149. Tak… Fajnie by było rodzic tak filmowo 😉 Mój pierwszy porod trwał długo bo ja to licze ze 2 dni 😉 po kiepskim ktg w przychodni i czymś cieknącym po badaniu dostałam skierowanie do szpitala 2 tygodnie przed terminem… Coś co ciekło nie pokazywało sie jako wody wiec obserwacja… Nastepnego dnia przed obiadem 3cm rozwarcia… A koniec końców to przebijanie pecherza oksy znieczulenie i ciezka praca do 21… Dodam ze wszysyko w 35°C…. Syn 3150! Drugi porod trwal znacznie krócej… W dzien terminu skorcze od 10 rano… Odwieźlismy syna do babci odwiedzilismy ZUS z pismem ostatniej szansy i powrot do stolicy 60km rodzic… Dotarlam ok 15 z 5cm rozwarcia a przed godz 17 urodzilam bez znieczulenia. Syn 3650! Trzeci jak można sie spodziewać był jeszcze inny… 8-go dnia po terminie zgłosiłam się na pierwszą próbę wywołania… Kazali mi sie cudów nie spodziewać wiec sie nie spodziewałam… O 18 podali oksy o 19 poszlam pod prysznic a o 20.30 bylo po wszystkim i swoj cud mialam ma brzuszku… Student zdążył tylko na poród łożyska… Syn 4200! Pozdrawiam!!!

     
  150. No to ja jestem ta szczęściara, którą nic nie bolało! Bylam w 37 tc, od rana miałam nieregularne skurcze, myślałam że to te przepowiadajace. Myliłam się, mąż również mi nie wierzył, że to już czas. Późnym popołudniem odszedł mi tzw czop śluzowy ( chyba tak się to nazywa). Udałam się niezwłocznie do szpitala, okazało się że mam już 8-9 cm. rozwarcia i rodzę! Urodziilam w 20 min, bez żadnych bóli, miała skurcze takie jak podczas miesiączki. Życzę każdej kobiecie takiego porodu. Niestety okres poporodowy nie był już tak piękny. Córka urodziłla się z wagą 2400 została zakwalifikowana jako wcześniak, spedzila tydzień w inkubatorze! Wolałabym już te bolesne skurcze i dziecko przy sobie….

     
  151. Agnieszka

    Ja rodze błyskawicznie…pierwszy poród, zaczęły się skurcze(byłam w szpitalu ponieważ minął termin)pierwszy raz zostałam zbadana po 4 godz. regularnych skurczy, badanie nic nie wykazało po kolejnych 2 godz. skurcze nie pisały się na ktg, ja byłam bliska błagania o znieczulenie na co usłyszałam, że mam dopiero 2cm rozwarcia i wszystko jeszcze potrwa bardzo długo. Po 20 minutach ktg kazałam się natychmiast odłączyć bo musiałam pilnie iść do toalety…na co położna rzuciła “to nie możliwe”, w trakcie badania mało oczy jej z orbit nie wyszły tylko dodała “8cm, gdzie jest Pani telefon???mąż nie zdąży!!!” Drugi poród to ostra jazda bez trzymanki, drugie podejście na wywołanie porodu końska dawka oksycotyny, po dwóch godzinach skurczy rozrywających mi miednice 4 cm rozwarcia, przebito mi pecherz co wywołało skurcze takie,że po 5 min darłam się jak opętana na cały szpital bo mała zaczęła wychodzić mimo,że nie parłam, a po kolejnych 10 minutach była na świecie. Taki ze mnie szybki bil. Jednak ja już podziękuje 😉

     
  152. To ja jestem tym rzadkim przypadkiem, który się zaczął “podstępnie” bo od krwawienia. Skurcze pojawiły się dopiero na porodówce, trochę ponad 4 godziny i było po sprawie :)))

     
  153. U mnie poród był bardzo długi. Wody odeszły mi w domu o 22:45. FONTANNA!!! Byłam w szoku jak to wygląda. Wcześniej bałam się czy ja to zauważe, bo co będzie jak pecherz pęknie mi na przykład podczas kąpieli albo pod prysznicem. Ale wierzcie, tego nie da się chyba przeoczyć.Moj mąż, który był już w pizamie, bo zmęczony po całym dniu biegania ze mną po galerii i parku, czytał sobie książeczkę w łóżku. I tu kolejny szok. Mój mąż, który ma zawsze na wszystko czas i nawet spieszy się powoli, co mnie czasami wkurza na maksa, widząc co się dzieje ubrał się i był gotowy do wyjścia w 2 minuty
    I marudzil mi pod drzwiami łazienki, że jedziemy, nie ma się co myć, jedziemy. Nie wiem, co on myślał, że dzidzia wyskoczy jak batonik w automacie po wrzuceniu monety??? Umylam się i w szpitalu byliśmy kilka minut po 23. Tam formalności, badanie, aż wreszcie trafiłam na oddział porodowy. Zanim znalazłam się na swojej sali przeżyłam kolejny raz szok i znowu szok. Pierwszy – krzyk rodzących kobiet z innych sal- przerażające. Chciałam uciekać, płakałam mężowi w telefon. Drugi – idąc przez korytarz zobaczyłam rodzica kobietę w pełnej okazałości. Ktoś zwyczajnie nie zamkną drzwi od jej sali. O północy leżałam juz w łóżeczku czekając na…. No właśnie, jeszcze wtedy nie wiedziałam na co. Do rana skurcze miałam bardzo nieregularne i jakoś szczególnie nie bolesne. Rano sms od mojej Pani Doktor :”Pani Asiu jaka sytuacja”?”. Nie wiem jak, ale moja Pani Doktor ma jakąś niezwykłą moc, bo zawsze kiedy mi było w ciąży źle, albo miałam jakieś zmrtwienie, zawsze potrafiła mnie pocieszyć i podtrzymać na duchu. Wtedy też. Obiecała, że jej mama, która rano zaczyna dyżur, zajmie się mną. O 10 rano podali mi oksytocyne. Nie wiedziałam co to. Położna powiedziała, że “po tym ruszy”. Ruszyło!!! Zaczął się koszmar. Bóle krzyżowe i skurcze były nie do wytrzymania. Krzyczałam, płakałam,chciałam nawet umrzeć. Tak było. Ustnik do gazu rozweselajacego prawie zjadłam. Nie miałam siły. O 14 położna zdecydowała, że rodzimy. I od tego momentu mam dobre wspomnienia. Wstąpiła we mnie taka moc i dostałam takiej motywacji jak nigdy w życiu. Przebiegł cały personel medyczny. Moja położna, która wcześniej nie była jakoś szczególnie miła, świetnie mnie motywowala i pomagała. Po 45 minutachialam moja córeczkę w ramionach. Teraz, pisząc to wszystko tez mam. Pije mleczko z mojej piersi. A ja jestem najszczesliwsza mama na świecie. Wszystko dla nie.j Kocham ją najbardziej. Nie wyobrażam sobie życia bez niej. To mój skarb,moje szczęście, moje całe życie. Czy zdecyduje się na kolejne dziecko? Nie wiem. Ten porod i nie tylko poród skutecznie mnie zniechęca. Jeśli kiedyś się zdecyduje to tylko dla niej – żeby nie była kiedyś sama. I może troszeczkę dla mnie, bo ciążę, choć były momenty bardzo stresujące, wspominam bardzo ciepło. P.S. Dzisiaj są moje urodziny, a tak naprawdę to święto mojej Mamy. Dostała ode mnie najpiękniejsze kwiaty jakie znalazłam w całym mieście. Musiałam urodzić własne dziecko, żeby “coś” zrozumieć.
    BUŹKA 😘

     
  154. Ja zaczęłam od delikatnego plamienia. Pojechałam do szpitala. Stwierdzono 4 cm rozwarcie. Położyli mnie na ginekologii i tam po półtora dnia zaczął mnie strasznie boleć krzyż. Lekarz stwierdził że to od leżenia… Jak się okazało później były to skurcze.. jedyne skurcze jakie miałam… skręcało mi krzyż przy każdym skurczu… po 12 h od wystąpienia bólu odeszły mi wody. Wtedy przewieziono mnie na porodówkę. Do 8 cm szło szybko. Potem zdecydowano zrobić mi cc, ale to już długa historia. Podrzucam więc temat o którym niewiele można poczytać w internecie. Bóle krzyżowe… skąd się biorą. I dlaczego przy skurczach wykręca krzyż a nie boli nic innego.. ani macica.. ani brzuch… tylko łapie okropny skurcz krzyża… dodatkowo nigdy, przenigdy nie miewałam bóli w tej okolicy ani problemów z kręgosłupem. Za to od czasu porodu- a minęły już prawie 3 lata- mam straszne problemy z krzyżem i bólem który nie chce mnie opuścić. A informacji na ten temat w świecie Internetu za dużo nie ma 🙁 lekarze jakby omijają temat, mówiąc że i tak się zdarza.

     
  155. Ja skurczy dostałam 2.10.2015 o g. 12. Do 14 było to tylko napinanie brzucha, o 14 zaczęły boleć. Po 16 mój M. Mówi w panice jedziemy 😉 ale stwierdziłam po ścianach nie chodzę, rąk nie gryze, i włosów nie wyrywam, więc jeszcze nie :D, poszedł do garażu bo mówi że nie wytrzyma 😉 po 18 wrócił i mówi żebym się kapala bo często skurcze mnie łapią mimo że mocno nie bolą, prysznic, torba do auta i jedziemy. w aucie zerkalam na zegarek skurcze co 5 min. Na sorze w rejestracji pani widząc jak często mnie łapie mówi niech pani wejdzie bez kolejki bo urodzi na korytarzu, inne rodzace dosłownie wepchaly mnie do lekarki, a tam drwiacym głosem to dopiero 1 cm, kobieto co będzie jak się rozkreci?. Ale jak zobaczyła że nie sciemniam i skurcze już są co 3 min, to patologia. Cała noc w skurczach a rozwarcie nic, cała sobota, byłam wykończona, bez snu jedzenia, bo patrzeć na jedzenie nie mogłam, lewatywa nie pomogła, w połowie dnia mówię że chce spać, mają mi coś dać albo na wywołanie albo znieczulajace, dostałam zastrzyki jakieś tabl, ale oczywiście to nic nie pomogło, wybrałam szpital co tylko naturalne porody winduje to mam.. Myślałam. Z pt na sb jedna kobieta z 7cm rozwarciem męczyła się cała noc, nic nie pomogli a dalej iść rozw nie chciało, druga zmiana i jej pomogli… Pod wieczór płakałam, chyba zmęczenie potegowalo ból.. 🙁 wypis na żądanie do innego szpitala, nie ukrywam trochę po sznureczku, mini znajomość z położna, dali oxy, przebili pęcherz (wody zielone), i 4.10.2015 o 6:10 urodziłam. badań jaki kolor wód nie miałam w pierwszym szpitalu , nic tylko czekać… Cieszę się że tak się skończyło mała zdrowa, nie chce myśleć co by było gdybym została. Ciągle słyszałam pierworodka.. Zawsze tak jest…

    Rozumiem że pierwszy poród trudny ciężki ale nie takie meczarnie. Moim zdaniem to był powód mojego baby blues’a, przez 3 mce ciągły płacz, zła matka, a po porodzie zadawane pytanie dlaczego nie ma fajerwerków?

     
  156. Jestem dopiero w 26 tc, a jaj myślę o porodzie, to jestem cała w strachu! Ale trzeba być dobrej myśli, dobrze wiedzieć jak ta chwila wyglądała u innych..

     
  157. Ok. godz. 23 zrobiło mi się mokro,obawiając się że zmoczę całe łóżko, w yskoczylam z niego jak poparzona. Wód nie szło w żaden sposób zatrzymać,tak jak np.kiedy chce się wstrzymać mocz. Jeszcze wtedy nic nie bolało. Obudzilam męża, który nie był do końca pewien czy przypadkiem nie żartuje. Do szpitala pojechalam dość spokojnie, bo skurczu jeszcze nie miałam. Następnego dnia o 15.45 trzymałam synka w ramionach 🙂

     
  158. Mój małżonek wygłosił do mnie ten sam tekst jak 1 stycznia 2010r. o 1:30 obudziłam go i stwierdziłam,ze jedziemy do szpitala,bo rodze☺. Skurcze co 10 min. W drodze 50 km do Warszawy skurcze co 5 min lub czesciej. Jak dotarlam do szpitala,gdzie czekala na mnie rodzona siostra (położna ) skurcze rozeszły sie. Porod drugi SN, w terminie.Przebicie pęcherza o 10,a 10:40 cora z Nami.Mam dwójkę dzieci i powiekszania rodziny juz nie planuję,a z chęcią obserwuję Twojego bloga☺

     
  159. Boskie 😉 u mnie; płomienie subtelne. Pojechałam na ip i na magicznym krześle w jakże magicznej pozie nie wytrzymałam. Zaczęły się szczycie wody. Przyjazd na ip ok 3 w nocy urodzilam 20;40 w 38 tc i 5 dni.

    Pozdrawiam 😉

     
  160. U mnie: pierwsza ciaza, odeszly mi wody, pedem do szpitala okolo 20 przyjeli mnie na porodowke, o 24 byl juz moj synus. Drugi porod godzina 22grill u znajomych i jakieś liche skurcze, które z minuty na.minute sie nasilaly. O 23.30 przyjeta na porodowke. Rozwarcie 8 cm. 20 minut po polnocy byl juz moj kolejny syn. No i teraz. 29tydzien
    Od 2 dni w szpitalu – kolka nerkowa i nadciśnienie i zamartwiam sie strasznie czy ja jeszcze mam tyle sil w sobie zeby za 10 tygodni urodzic kolejnego TRZECIGO SYNKA 🙂

     
  161. Ja przezylam 2 porody-kazdy inny. Teraz 3cia ciaza i strasznie sie boje co to bedzie.
    Kuba. Mialam termin na 15.07 a tu 21.06 o 18.00 bedac w wc zauwazylam ze wody mi odeszly..pol godz i bylam na izbie. Skurcze byly rozwarcia zero-nie polecam zadnej mamusi!!! Polozyli mnie na patologii. Godz 7 rano kaza isc na porodowke. Dostalam kroplowke. Byla pilka masaz -skurcze cala noc a rozwarcie ledwo na 2cm. Ja cesarki nie chcialam-poki z dzieckiem bylo ok wytrzymywalam- nie bylo latwo-jadlam 21.06 o 14 obiad w szpitalu kolacji juz nie dostalam a na sniadanie tez lekarz nie kazal nic jesc-bylam totalnie na czczo. Urodzilam -blagajac o naciecie krocza-o 21.45..caly czas skurcze i kilka kroplowek..maly dostal 10pkt.
    Natalka-termin na 19.04- 20.04 godz 2 w nocy- obudzily mnie skurcze- nie wiedzialam czy to porod bo poprzedni porod byl zupelnie inny. Mierzylam czas-co 6min. Poszlam pod prysznic-ulga- jak wyszlam-nasilily sie…budze meza ze chyba JUZ-na co slysze-Ale na pewno? A mam wstawac czy moge jeszcze spac? 😊..byla nasza 5rocznica slubu..o 15 mieli byc goscie..a tu 4 rano skurcze co 4min..dokonczylam tort i budze meza. Ok 6 rano skurcze co 3min jedziemy na izbe. Rozwarcie na 6cm. Kazali pochodzic pocwiczyc pokucac..prysznic co chwila i lewatywa nie byla potrzebna-samo szlo😁😊😉..o 12.40 posadzili mnie na porodowce a o 13 mala zawitala na swiecie.
    A teraz..czekamy na lipiec..termin jak z pierwszym..zobaczymy 😉

     
  162. Jestem mama 2 córeczek (30miesiecy jedna i 6 miesiecy druga). Pierwszy poród pamietam jak przez mgle. W 39 tyg na dzien przed planowanym przyjeciem do szpitala (na dodatkowe badania) ogladalismy z mezem film na rozluźnienie. O 22 zaczely sie skurcze, poszlam pod prysznic, nie mijaly wiec zadecydowalam -jedziemy! O 23 nas przyjeli, meza odeslali do domu “bo nic sie nie dzieje” a ja na ktg. O 24 dzwonilam po niego z porodowki a o 3.15 córka byla na świecie:) prawde powiedziawszy bólu nie pamietam. Z druga corka obudzilam sie kolo 4 i nie moglam sobie miejsca znalesc, o 5.30 jak mezowi zadzwonil budzik do pracy to powiedzialam ze moze pospac bo do pracy dzisiaj nie idzie. Ok 8 zawiezlismy starsza core do babci a my do szpitala. Panie polozne byly bardzo mile więc w czasie badan ucielysmy sobie pogawedke o ciąży, dzieciach itp. Okazalo sie ze rozarcie bylo juz 6cm… a skurcze byly prawie nie odczuwalne. A jak sie zaczelo to wszystkich swietych widzialam. Ale o 9.50 druga corka byla na swiecie:P

     
  163. Ehh u mnie balonik i oksytocyna nie pomogły dodatkowo mały zaczął tracić tętno przy skurczach i szybko jechałam na cc. Do tego niestety zielone wody. Ale na szczęście wszystko było dobrze. Dodam że to był 41 tc 5 dni. 🙂

     
  164. Fizjomama

    Ja niestety mimo ogromnych starań nie dałam rady urodzić naturalnie. Moja walka trwała 19h, zaczęła się od odejścia wód i nieregularnych skurczy, po 6h zrobiły się regularne ale co 8 min po kolejnych 5h miałam je co 2 min i tak zostało do końca. Niestety nie miałam rozwarcia, cały ten czas jedynie 1cm. Po 19h, skurczy krzyżowych i powolnym traceniu świadomości zdecydowano że zrobią mi cesarke, nie mialam sił już dalej walczyć a do tego dochodził strach o malutką że po tylu godzinach może się coś stać. Urodziłam mój skarb i już nie pamiętam jak bardzo bolało. Przypomina mi o tym jedynie blizna na brzuchu😊

     
  165. Ja też należę do 10procent.wody zalały w nocy całe łóżko i odchodzily przez 34 godziny(!) zanim urodziłam. Po 22godzinach zaczęły sie dopiero skurcze. Oksytocyna dopiero podana 4godziny przed porodem. Takiego przebiegu sie nie spodziewałam. I tego tylko można być pewnym-element zaskoczenia gwarantowany!

     
  166. Mama Dwójki

    Ja moje dwa porody wspominam z sentymentem. Oba były piękne i mimo, że bez znieczulenia i przy skurczach bolały mnie nawet włosy :), a mój własny Mąż podczas jednego z takich skurczy został z bólu ugryziony przeze mnie w przedramię to nie zamieniłabym tych magicznych chwil za nic w świecie!

    Córka – 38 tc. O 1.00 w nocy obudziły mnie skurcze, od były od razu co kilka minut i z każdą godziną coraz silniejsze. Dotarłam do szpitala chwilę przed 5.00 już z pełnym rozwarciem, zaczęły się bóle parte, niedługo potem odeszły wody i 7.25 Myszka była już z nami. Ja w szoku, że już po porodzie 🙂

    Syn – 40 tc. O 4.00 nad ranem zaczął mnie pobolewać brzuch jak na okres. Przez następne godziny ból nadal był, ale się nie nasilał, ale że byłam już w terminie to postanowiliśmy pojechać do szpitala tak na wszelki wypadek, niech lekarz oceni co się dzieje i wracamy do domu. Po 9.00 na izbie przyjęć zrobili mi KTG, pani na dyżurze stwierdziła, że skurczy brak i mam wracać do domu, a 10 sekund później odeszły mi wody i okazało się, że już jest pełne rozwarcie 🙂 Mąż biegiem pobiegł do samochodu po rzeczy do porodu i ledwo zdążył wrócić na porodówkę, bo o 9.40 Misiu już był z nami! Ja w jeszcze większym szoku niż za pierwszym razem, że już po wszystkim 🙂

    Śmiejemy się teraz wszyscy, że nic mi w życiu tak nie wyszło jak moje porody 🙂

     
  167. Ta zgięta w pół to ja! Haha trafione w punkt! 🙂

     
  168. Ja również urodziłam synka w 39 tygodniu. O 2 w nocy obudziły mnie lekkie bóle krzyżowe. Nie były jeszcze na tyle regularne by udać się do szpitala. Rano bóle zaczęły się nasilać plus biegunka. O 12:00 byłam już w szpitalu, do 18:30 byłam na sali oczekujących, na badaniu KTG następnie trafiłam na salę porodową gdzie przebito mi pęcherzyk płodowy synka urodziłam o 23:40 to był trudny ale najpiękniejszy dzień w moim życiu 🙂

     
  169. 2.10 wjazd na porodów – 3.00 Stachu na mym brzuchu, w między czasie chciałam jeszcze lewatywe, ale położna powiedziała, że już za późno 😏 Stanisław vel Pendolino 😋

     
  170. U mnie było tak: wstałam w nocy do łazienki, zrobiłam siusiu, wstaje i odeszły mi wody. Budzę męża 4 rano. chodzę z pokoju do łazienki on za mną z mopem 🙂 nie wiedziałam co ubrać 😉 ok 4:30 byliśmy w szpitalu. Badania, wywiad z położna, lekarz. Położyli mnie na salę. Ok 9 zaczęły się skurcze, najpierw co 6min, od 12tej były już co minutę jak nie czesciej i tak do końca, rozwarcie na 4, prysznic pół godz, rozwarcie na 5. Tak powoli powoli szło. O 16 rozwarcie na 10. 17:06 córeczka była w moich ramionach. W momencie zobaczenia mojego skarba zapomniałam o całym bólu! Ciekawe jak będzie wyglądał mój drogi poród.

     
  171. Pani ratownik

    Ja z szczęśliwych 10 procent . O 22.30 jadłam jeszcze kolacje ze znajomymi na mieście wróciliśmy przed północą . O 1 obudziłam się i wody mi odeszły . Na co mój mąż (lekarz ) mówi ” kochanie połóż się jeszcze nie mozesz rodzic przecież jest noc ” liczyć skurcze musiałam sama bo on spał w najlepsze .. nie rozkręcilo się do rana wiec o 6 30 ( wiedząc o najlepszej porze na przyjście tuż przed pacjentami planowymi ) czekałam na przyjęcie 🙂 o 11 dostałam znieczulenie skurcze bolały po oxy a znieczulenie zadziałało tylko na połowę ciala .. o 12 miałam już 6 cm i niepokojący zapis ktg . O 13 30 przez cc ( ponieważ spadło bardzo mocno tętno dziecka ) urodziłam synka 😉 w piątek trzynastego 😉 to dopiero będzie miał szczęście 😉 drugi przyszedł na świat przez planowe cc dokładnie 2 lata później 😉

     
  172. U mnie było ekspresowo. Oba porody zaczęły się od odejścia wód. Za pierwszym razem było nieco spokojniej, bo byłam już w szpitalu ,na oddziale patologii ciąży,daleko nie miałam. Za to za drugim razem ledwo zdążyłam. Położyłam córeczkę spać i o 20.00 było wielkie trach i pełno wody. Skurcz za skurczem, szybko do auta (musiałam czekac na męża , bo brał prysznic. Według niego panikowalam) i o 22.05 pojawił się synuś. Mówię Wam, jak w filmie 😉 prawie…Bo napewno nie wyglądałam jak gwiazda 😉

     
  173. Skurcze różnego rodzaju miałam od połowy ciąży, bardzo mnie to niepokoilo, czy z tego względu rozpoznam TE skurcze…. 17 czerwca tego roku obudziłam się o 4, aby udać się, jak co noc do wc. Ale obudził mnie w zasadzie nie pęcherz, a dziwne napinanie się brzucha. Było nieco inne niż te poprzednie. Ale czy to już? Był to 7dzień 38tc. Wróciłam do łóżka, żeby jeszcze pospac do 6 chociaż…ale niestety zasnąć nie mogłam. Zapisywalam sobie w telefonie każdy skurcz. Były nieregularne. Raz co 6min, innym razem 12. I takie nieregularne skurcze miałam aż do samego końca prawie. Ostatnie pol godziny regularnie co 3minuty.
    Na porodowce znalazłam się dopiero o 14. Pojechałam do szpitala sprawdzić, czy to JUŻ, czy nie już. Okazało się, że to TEN dzień 🙂 niestety rozwarcie było tylko na 4cm i trochę potrwalo, aż się zrobiło 10. Natomiast skurcze parte trwały tylko 17minut. I o 21:12 córcia byla jużw mych ramionach 🙂 <3

     
  174. Przy pierwszym porodzie ok.4w nocy odeszły mi wody,mąż w tym czasie szykował się do wyjazdu a ja,mimo,że to był mój pierwszy poród ze spokojem poszłam się umyć i pojechaliśmy do szpitala.Jednak okazało się, że nie ma rozwarcia za bardzo i do godziny 19 musialam spacerować po korytarzach :-\ po zmianie położnych wzięto mnie na badania i okazało się że mam 4cm i wylądowałam na porodówce ale córeczka za bardzo nie chciała wyjść i dopiero o 4:27 mialam ja na brzuszku.Natomiast drugi poród wspominam lepiej,ponieważ byłam bardziej świadoma i nie tak wykończona tym spacerowaniem. Miałam termin na 11.11.2016 jednak nic się nie działo więc z mężem stwierdziliśmy że pojedziemy sprawdzić co się dzieje u młodej.Pod pretekstem że nie czuje ruchów położna przyjęła mnie na badanie i okazało się że mam skurcze,których nie czułam i ok.2cm rozwarcia.Jednak ze względu na niskie tętno dziecka musiałam tym razem leżeć pod ktg.Na noc odłączył i mnie i poszłam na obserwacyjna.Rano ok.7 poczułam jak coś leci mi po nogach i okazało się że sącza mi się wody i znowu wylądowałam na porodowce.Rozwarcie za bardzo się nie powiększała i malutka dopiero o 16:28 była z nami.Dodam tylko że przy obu porodach miałam okropne skurcze ud,że ciężko mi była utrzymac nogi przy parciach,i przy drugim porodzie poprosiłam położna żeby mi podała nogi bo nie dam rady bo takie miałam zdretwiale to cała sala zaczęła się śmiać 😀

     
  175. U mnie zaczęło sie właśnie od odejścia wód płodowych:) O 3:40 obudziłam się bo ‘było mi delokatnie mokro’, wstałam i w tym samym momencie odeszły do końca, to był 38 tydzień 26.10.16.
    Około 5 byłam w szpitalu, skurcze były krótkie, nieregularne i raczej nie bolesne, przyjęto mnie z rozwarciem ma 3 cm i do 10 niewiele sie zmieniło. Jednak przy tych moich nieregularnych skurczach okolo 12 stwierdzono juz 8 cm i kiedy położna stwierdziła że zaraz rodzimy to wtedy zaczęło dopiero bolec hehe 🙈
    Dostałam gaz i tym sposobem o 13:05 moje 3610 gram szcześcia było na świecie 🙂
    Prezent dla pradziadków bo akurat tego dnia obchodzą rocznice ślubu 👶

     
  176. U nas poród był bardzo przyjazny (bo nie można napisać, ze był przyjemny)! W sobotę
    O 10:30 zaczęły odchodzić mi wody, wzięłam prysznic, dopakowałam torbę, wyprzytulałam męża i o 13 mnie przyjęto na oddział do sali przedporodowej. Warto zaznaczyć, ze ze względu na niewydolność szyjki macicy, w 32. tc założono mi pessar. Zdjęto mi go w 38 tc i od tego momentu postępowało rozwarcie. Przez tydzień chodziłam z 3,5 cm.. i nadeszła wspomniana sobota! Lekarka dyżurna jest w trakcie badania “dołu” i stwierdza, ze to nie jest płyn owodniowy tylko duża ilość śluzu . Na co ja, ze to na 100 % wody. Po takich przekomarzankach Pani doktor zadecydowała, ze jeszcze dokładnie sprawdzi i użyje wziernika. W tym momencie wody zupełnie puściły i olałam Lekarkę od szyi w dół😉 -Ok, to zdecydowanie wody- usłyszałam. Rozwarcie Ok 4 cm! Problem polegał na tym, ze nie miałam ani jednego skurczu. Wymyśliłam od lekarki obietnice podania kroplówki wieczorem, ale tylko pod warunkiem ze nie będzie dużo porodów czyli tzw “ruchu w biznesie” 😊 Ok 16 przybył mąż z dużą porcją pancakesów z czekoladą!! Po 19- nadal bezboleśnie po 2 h z KTG przyszła do mnie Pani położna i zaprosiła mnie do sali porodowej. Wybrałam sale nr 5! Najlepsza wg mnie- miała koło porodowe i inne bajery. Zaczęto podawać mi oksytocynę. Usiadłam na starym krzesełku od biurka i czekałam. Nawet żartowaliśmy z mężem “jestem zwycięzca” etc. Po ponad 2 h zaczęłam coś czuć (na poziomie 6,0 ml) !! O 23:05 po 5 skurczach partych pojawiła się nasza córeczka ! Nasz prywatny cud świata!! Jesteśmy zachwyceni profesjonalizmem i serdecznością Pań położnych i lekarzy❤

     
  177. Moj pierwszy poród rozpoczął sie książkowo. Skurcze regularne co 10 minut, czas między skurczami skracał sie, a ich długość sie wydłużała. O godzinie 19.00 Na izbie przyjęć lekarz nie był przekonany czy to już poród bo na ktg nie było wyraźnej akcji słuchowej, ale zostawił mnie w szpitalu. O 23.00 trafiłam na porodówkę, córkę urodziłam o 5.45 sn wiec chyba jednak to było to;) 3 grudnia 2016 rodziłam kolejna córkę (po 2,5 roku). W nocy dwa razy obudził mnie skurcz, ale stwierdziłam ze skoro moge spać to jeszcze nie to:) o 8.00 zaczęły sie skurcze, były jednak nieregularne. O 9.00 dalej były niereguralne, ale zdarzały sie już coraz częściej. O 10.00 byliśmy na izbie przyjęć i tak jak w tekście, wyglądałam charakterystycznie:) skurcz, cisza i rozmowa. Bez ktg na porodówkę, rozwarcie na 2-3 cm, a o 12.30 córeczka była już na świecie:) przy drugim porodzie byłam duzo bardziej świadoma, lepiej współpracowałam z położnymi i moze tez dlatego tak sprawnie to poszło:) to najbardziej bolesne i najpiękniejsze dwa dni mojego życia:)

     
  178. Ja to chyba jestem jakiś nienormalny przypadek, bo czytam ciągle te historie o skurczach i nic z tego nie pasuje do tego co sama doświadczyłam. Skurcze niebolesne od piątego miesiąca – zgoda. Ale w połowie ósmego miesiąca zaczęły się bolesne skurcze w liczbie kilku dziennie i ta bolesność rosła z każdym dniem, podobnie jak częstotliwość skurczów. Ostatnie 2 tygodnie (36-38 tydzień) skurcze były regularnie co 1-2 godziny i bolały tak, że wyglądałam dokładnie jak to Nicola opisuje – zgięta w pół i krzycząca, intensywność 10/10 (dla porównania ból po CC określam na 8/10). Podkreślam – nie trwało to 2 dni, tylko dwa tygodnie i zakończyło się tylko dlatego, że dotrwałam w tym stanie (półżywa) do terminu planowanego CC. To co, przez 2 tygodnie rodziłam bezskutecznie? Czy to możliwe? Żaden z moich lekarzy nie był w stanie mi tego wyjaśnić, może ktoś z Was tak miał?

     
    • Definicja porodu to regularna czyność skurczowa – skoro lekarze nie reagowali na te skurcze jako na akcje porodową to podejrzewam, że skurcze były nieregularne – trudno mi powiedzieć z perspektywy jak to było. Serdecznie pozdrawiam

       
      • Dzięki serdeczne za komentarz 🙂 Niestety chyba miałam pecha w tej ciąży do lekarzy 🙁 Mówiłam o tych skurczach swojej pani doktor już w 7 miesiącu, kiedy zaczęły się robić dosyć wyraźne, ale powiedziała mi, że to normalne. Potem mówiłam jej, że są coraz bardziej bolesne, ale wciąż słyszałam, że to normalne. Skoro normalne to ok, nie przejmowałam się za bardzo. Aż do momentu, kiedy dostałam jednego takiego (normalnego) skurczu w trakcie wizyty w 8 miesiącu, a wówczas pani doktor z paniką w oczach kazała mi jechać do szpitala. “Jaki szpital?” – pytam – “przecież takie same skurcze mam od miesiąca, chodzę z nimi do pracy, bo ponoć to normalne?” Lekarka kazała mi się nie wygłupiać i zabierać natychmiast na IP. Nie wiem co takiego tam wymacała w moim brzuchu, bo mi nie powiedziała nic konkretnego, tylko postraszyła, że zaraz będę rodzić, a w szpitalu również nikt nie udzielił mi żadnej informacji poza tym, że ja mam leżeć, a oni będą obserwować… Leżałam 3 dni, nic się nie działo poza KTG robionym 2x na dobę. Po 3 dniach wypisałam się do domu, bo tak mnie zestresował ten pobyt w szpitalu, że bałam się, że ze stresu faktycznie urodzę przedwcześnie. 3 tygodnie przeleżałam tak w domu ze skurczami z dnia na dzień coraz silniejszymi, a w ostatnim tygodniu przed CC zapisywałam już każdy skurcz i mogę powiedzieć, że były z w tym sensie regularne, że powtarzały się co jakieś 60-90 minut, w dzień i w nocy (w nocy budziłam się za każdym razem z bólu, więc też zapisywałam wszystko). Czas trwania takiego skurczu był zmienny i wynosił od 2 do 10 minut (średnio 4-5′, to również mam zapisane). I tak to trwało przynajmniej przez ten tydzień, kiedy zapisywałam (tu mam 100% pewności jak było, ale pamiętam, że zaczęło się to wszystko robić takie regularne parę dni przed tym jak zaczęłam robić notatki). Z wielką chęcią dowiedziałabym się co mogło być przyczyną tych skurczów, bo jeśli kolejna ciąża ma mieć taki finisz, to ja się drugi raz na to nie piszę 🙁
        Jedyny lekarz, który coś mi powiedział na ten temat zasugerował, że to dlatego że a) jestem szczupła i ponoć szczupłe kobiety tak mogą mieć (?) i b) pracowałam w ciąży aż do tej feralnej wizyty ze skurczem zamiast iść na zwolnienie jak normalna kobieta… (dodam że wykonuję pracę umysłowo – fizyczną, ponieważ z jednej strony jestem wykładowcą, z drugiej fizjoterapeutą i do samego końca prowadziłam zarówno wykłady jak i pacjentów). Czy te dwa fakty rzeczywiście mogły spowodować takie objawy?
        Pozdrawiam serdecznie

         
  179. Super ze taki szyybki prod 🙂 mnie partacze wymeczyli 20 godzin gdzie ponad polowa to byl chyba jeden wieelki opor bolacy skurcz na oksytocynie… a w finale jakiś jeden mądry lekarz stwierdziil ze to nie ma prawa sie udac bo miednica za waska i cc na już… ehhh druga ciaza w planach ale na naturalny sie juz nie zdecyduje 🙁

     
  180. Mój ostatni porod 19.12.2016 a był to trzeci porod był chyba właśnie jak z filmu. Urodziłam co prawda w 33 tygodniu ale wszystko działo się naturalnie. Z piatku na sobotę (16-17.12) zaczęłam się dziwnie czuć od razu przypomniała mi się chwilę jak zaczęłam rodzić w drugiej ciąży . Chodziłam co chwilę do kibelka i trzeslam się ja galaretka przestraszylam się powiedziałam mężowi ze chyba coś się zaczyna ze mną dziać ze czuję się tak samo jak przed porodem Filipa. A mąż tylko a torbę masz spakowana ? Oczywiście nie miałam całą ciążę się super czułam nie musiałabym ze dzidzia będzie się tak spieszyla na świat tym bardziej ze dwa porodu miałam w 39 tygodniu. Zaczęłam się po malu pakować jakoś mi się nie spieszylo położyłam się spać i po 2 zaczęły mnie krzyże boleć i tak co jakiś czas tak jakbym miała skurcze regularne ale skurczy nie miałam. Rano i 6 wstałam do małego zrobiłam mleko położyłam dalej spać poszłam do kibelka i zauważyłam delikatne plamienie przestraszylam się obudziłam męża i powiedziałam że jedziemy do szpitala. Tylko usłyszał już nie za szybko. Pojechaliśmy co jakiś czas te krzyże się odzywaly. W szpitalu zostałam zbadane i położyli mnie na patologi ciazy na obserwacje dostałem rozkurczowe tabletki i po jakim czasie bóle przestały. Cały dzień lezalam i nic nie było żadnych objawów az do nocy i 2 znowu to samo powtórka z rozrywki jakoś wytrzymałam do rana dostalam leki znowu przestało rozwarcie miałam na jeden cm ale twiedzili ze to u wielorodki normalne. Kolejny dzień nic i z niedzieli na poniedziałek (18-19.12) o 2 w nocy znowu się zaczęło tylko że bóle były jeszcze mocniejsze zaznaczam nie miałam skurczy po 6 poprosilam pielegniarkie żeby podlaczyla mi ktg chcialam zobaczyć czy mam skurcze bo już sama nie wiedziałam z tego bólu okazało się ze nie mam. Ale poczułam ze chyba mi mocniej leci na dole powiedziałam to pielegniarce jak spojrzała to tylko szybko druga zawołała po chwili był już lekarz który mnie zbadał i tylko hasło zaraz będzie porod. Zdarzylam tylko napisać do męża smsa i 6:42 ze zaraz będę rodzić zabrali mnie na wózek i prze całe dwa długie oddziały dosłownie biegil ze mną na porodowke.miałam wrażenie że zaraz na wózku urodze. Zdążyli mnie przewieźć położyłam się na łóżku zaczęli mnie podłączyć wywiad a ja im tylko co chwilę mówię że znowu się zaczyna ból. W sumie trzy razy im tak powiedziałam bo za trzecim razem Daniel dosłownie wyskoczy w locie bo położna złapała. O 6:55 było już po wszystkim. Ryczalam jak bóbr prze całą godzine bałem się ze z dzieckiem będzie coś nie tak ze mi go wywioza do innego szpitala bo i nas nie trzymają takich wcześniaków. Jedno szczęście Daniel był chyba gotowy na przyjście ze sie tak pchal oddechowo i ruchowo wszystko gralo ważył 1880 i był długi 45 cm. Leżał co prawda trzy dni w inkubatorze ale był dzielny i silny oddychać sam. To był szybki porod teraz się z tego wszyscy śmieją i ja się cieszę ze sie nie meczylam długo ale nie życzę nikomu tego stresu ze sie rodzi w 33 tygodniu. Później położna powiedziała mi ze tak jak długo już pracuje a jest to starsza Pani pierwszy raz się spotkała z tym żeby dziecko tak wyskoczylo wręcz. Na to wychodzi ze miałam od razu bóle parte bez skurczy bez odejścia wód . Teraz się już cieszę że mam to za sobą jutro jak dobrze wychodzimy do domu.

     
  181. Szczęśliwa

    Ja leżąc w szpitalu od piątku do piątku i mając skurcze co 15 min w dzień i co 30 min w nocy w 35 tc byłam na kroplówkach i zastrzykach przeciwbólowych na nerki, więc co można powiedzieć o odpoczynku ? Wiec o takim tygodniu i odłączeniu kroplówki o 6 rano zaczęła się akcja porodowa o 7 i z tego wszystkiego to ja już skurczów nie czułam tylko położna z ktg ,a na porodówce przespałam cały dzień ,a skurcze czułam lekko i dalej spałam. Niewiem co gorsze cały tydzień cierpieć i mieć lekki poród czy 12 godz się pomęczyć przy porodzie ? Dodam jeszcze, że rano to ktg nie mogli podłączyć bo czułam jak by tonę igieł z wielkim naciskiem mi wbijali więc dostałam znów zastrzyki ( papaweryna + coś ? ) i może te zastrzyki pomogły spać i złagodziły ból ?

     
  182. Aaa! Z bajerow na sali porodowej skorzystałam tylko ze starego krzesełka i łóżka porodowego bo to taki mus! Owe krzesełko okazało się być najlepszym! Pozycja wertykalna zdecydowanie nie jest dla mnie 🙈

     
  183. Wróciłam ze studiów i tego wieczora bardzo bolały mnie biodra. Myślałam ze na zmianę pogody bo mam i po operacji. Położyłam się i o 22.30 poczułam ze mam mokre majtki. Poszłam do łazienki i woda sama leciała. Mówię do męża ze mi wody odeszły bo trochę krwi jest na papieprze. On jednak nie do końca wierzył. Założyłam wkładkę a tam dalej leci. Wtedy telefon do położnej i polecenie wyjazdu do szpitala. Szwagier zlatwil pampersa od swojej horej teściowej żebym nie musiała jechać z ręcznikiem do szpitala haha. O północy byłam w szpitalu bo poszłam się jeszcze wykąpać itd. Jakoś mi się nie spieszylo. Tam okazało się ze skurczu brak i rozwarcie na 3. Mąż pojechał do domu bo trochę bez sensu to siedzenie. Przyjechał jakoś koło 5 a tam dalej nic. O 7 poszłam na porodowke. Od 8 dostałam oksytocyne i zaczęły się skurcze takie znosne. Koło 12 podwójna dawka oksytocyny bo rozwarcie nadal słabe. Szło tak po cm. Koło 15 już było tak nie za wesoło. Mega skurcze itd. O 15.28 córeczka była z nami 😊

     
  184. Pierwszy poród planowana cesarka 😢 Przy drugim dziecku od pierwszych skurczy do porodu (niestety też cc ) minęło ok 15min . Bez ostrzeżenia, na żywioł pełne rozwarcie i regularne skurcze .

     
  185. Leżałam w szpitalu od niedzieli, ale we wtorek na porannej wizycie lekarz prowadzący powiedział że jutro idziemy na trakt ale pewnie dzisiaj Pani urodzi, i tak było 😉 około 10 zaczął mnie strasznie boleć brzuch tak że aż płakałam i leżałam i liczyłam skurcze i były co 2-3 minuty tak mnie bolało że nie dałam rady wstać z łóżka ale po ok 1,5 godziny poszłam powiedzieć położnej i było jasne że idziemy na trakt, zanim się spakowałam wykąpałam itp zanim przyjechał mąż było około 13 i wtedy zaczął się aktywny poród. Mąż pomagał w różnych pozycjach i o 16.16 pojawił się na świecie mój synuś 😉

     
  186. No to ja jestem w tej grupie zadkosci bo mi pecherz pekl w 37 tc i lecialo strasznie.z recznikiem kapielowym miedzy nogami jechalam do szpitala :-).po wstepnym badaniu polozna odeslala nas do domu bo rozwarcie bylo tylko 2cm ale powiedziala ze wroce rano (w UK jest troche inaczej niz w PL).Rano wrocilam Juz z takimi bolami ze myslalam ze ich tam wszystkich rozszarpie za slamazarstwo.dostalam epidural i co?i dupsko…czekalam,czekalam i czekalam.rozwarcie tylko 3-4cm…oksytocyna,niska dawka-zadnego postepu,oksytocyna zwiekszamy dawke-nic,oksytocyna maxymalna dawka-ok mala zmiana-rozwarcie ok 5cm…i tak 16h na macymalnej dawce oksytocyny sobie czekalam.polozna ciagle ze “baby is happy”. W koncu wpadli na pomysl ze to chyba za dlugo cos a rozwarcie Nie drgnie.przyszedl lekarz,zbadal I od razu mowi -cesarskie.podczas operacji doszlo do krwotoku,prawie zemdlalam na stole (w uk znieczukaja od piersi w dol).o krok od transfuzji krwi…ale na szczescie sie skonczylo wszystko dobrze.synek zdrowy,wazyl 4.040kg.dochodzilam do siebie potem dlugo.pol roku temu przyszedl na swiat drugi synek.tym razem wybralam cesarke ba zyczenie bo balam sie ze syt moze sie powtorzyc i dziekuje Bogu za taki wybor.bez problemy,bez komplikacji.Maluch wazyl 4.970kg!pozdrawiam

     
  187. Ja rodziłam oba razy w Wielkiej Brytanii (tutaj przyjmują na porodówkę dopiero jak ma sie skurcze co 2-3min conajmniej 1min długie lub rozwarcie minimum 4cm). Oba porody spontaniczne w dzień przed terminem, bardzo szybkie (pierwszy lekko ponad 5godz, drugi 2.5godz). Podejście tutaj by jak najdłużej być w domu, a do szpitala jechac dopiero jak sie jest juz pod koniec 1 fazy porodowej. Podczas pierwszej ciąży mnie to przerażało (jak sie pojawiłam ze skurczami porodowymi w szpitalu podczas pierwszej ciąży to mnie zawrócili do domu bo miałam 1cm rozwarcia tylko…po 2godz jak wróciłam to miałam juz 5cm), jednak w drugiej wolałam spędzić większość czasu w zaciszu domu. W końcu kto lubi szpitale?! Chodź nie powiem koleżanka ze szkoły rodzenia (również drugi poród) nie dojechała na czas i urodziła w windzie szpitala a poród odbieral maz. Pomimo ze juz jestem po drugiej ciąży i wiecej nie planuje…to lubię Pania czytać 🙂

     
  188. Będąc już po terminie porodu i nie mogąc się doczekać finału, wieczorami pokonywałam z mężem kilometrowe spacery w nadziei, że to coś przyspieszy. Kładąc się spać odczuwałam ‘jakieś tam’ skurcze ale absolutnie nie przeszkadzały mi one zasnąć aczkolwiek dawały nadzieję, że to już teraz, tej nocy to nastąpi. Trwało to tydzień. Aż pewnej słonecznej, lipcowej niedzieli obudziło mnie pobolewanie coś jakby na okres ale takie bardziej opasające, nie bolesne. Wykąpałam się, przygotowałam, obudziłam męża i o 7:00 byliśmy na izbie przyjęć. Ból 4/10. Wywiad, ktg, usg, badanie ginekologicze i tu szok rozwarcie 7 cm, ból 5/10. Wenflon założono mi 8:15, córeczkę całowałam o 9:07. Ból porodowy 6/10. Teraz się śmieję, że gdyby nie fakt, że to mój drugi poród to mogłabym go przegapić 🙂 Z tego miejsca pozdrawiam porodówkę w WSS Olsztyn i cudowną położną Dianę. Wszystkim życzę takiego porodu.

     
  189. Mój poród trwał 40 minut :)! 03.08.16. Godzina 22 mowie2do męża że chyba sie zaczęło bo mam skurcze co 6minut. On w pracy mowi przez telefon kochanie mam wyjezdzac ? Ja mowie wyjezdzaj ja jezeli sie cos zmieni bede jechac do szpitala . No to on wracal do domku jakieś 200 km a ja ? Wzielam prysznic torbe do auta i sru do szpitala godz 23 na oddziale czekała moja wspaniała ciocia oddzialowa :)! I tylko mnie zobaczyla mowi dzieciaku ty na porodowke migiem po zbadaniu 10 cm rozwarcia o 24 trafiłam na porodowke mąż wpadł jakies 10 minut później mialam 3 bóle parte no i o 00.40 mój wspaniały Syn był na świecie :)!

     
  190. Ja na salę porodową trafiłam w 40 tyg. ciąży. Miałam 6 cm rozwarcia, nie miałam skurczy i nic mnie nie bolało. Podano mi kroplówkę. Rodziłam 1:50. Nie bolało mocno. Mocny Ból czułam tylko przy nacinaniu krocza. To była moja pierwsza ciąża i pierwszy poród. Córeczka urodziła się zdrowa 🙂

     
  191. U mnie z zaskoczenia. Po przesiedzianych 3,5h u endokrynologa odpoczywała z mężem w domu leżąc na łóżku. Pomyślałam że jakiś kopniak dostałam na pęcherz i popuscilam lekko. Poszłam do toalety- to był drugi dzień 38tygodnia. Do terminu jeszcze 18dni…Ale jak zobaczyłam różowy kolor na wkladce to od razu powoedzialam mezowi- Bartek zaczyna się. On trochę spanikowany: no co ty? Jak zobaczyłam jego minę to powoedzialam: nie paniki mi tutaj bo ja nie żartuję. Wskakuje do wanny a Ty się powoli szykuj. Zrobiłam siku i miałam szczerze nadzieję że jeszcze dwa trzy dni że to zapowiedź,ale skończyłam sikac a nadal że mnie leciało…żadnych skurczy,nawet najmniejszego. Zaczęło się to o 19:15 o 21:30 byłam przyjęta do szpitala-jechalam 30km bo w naszym słynnym Wloclawskim bałam się rodzic. Skurcze zaczęły się dopiero po 9rano po kolejnej próbie wywołania. Lenka przyszła na świat o 13:30. Poród naturalny,druga faza porodu 10 min ale byłam bardzo zmęczona po pierwszej…jednak najgorsze było przede mną. Szycie,ok 9szwów w tym jeden na zewnątrz. Już prawie zapomniałam jaki to bol. Lenka ma za 8dni 4 miesiące 🙂

     
  192. Tego dnia, którego zaczął się poród byłam w szpitalu tydzień po terminie. Zrobiono mi ktg i odesłano ze słowami “wysoko, pozamykane, narazie Pani nie urodzi” 😉 więc juz w domy zignorowałam początkowe skurcze, stwierdziłam że to ból pleców, w końcu brzuch juz spory. Po pewnym czasie te owe bole zaczęły być regularne i dokuczliwe, postanowiłam się zrelaksować w wannie z letnią wodą. Bóle nie ustępowały, z narzeczonym postanowiliśmy mierzyć czas, były regularne. Zadzwoniliśmy do jednej mamy, do drugiej, na ip pytać czy to już, czy my mamy jechać do szpitala, bo niby po szkole rodzenia, ale w sumie nie wiemy 😉 tak człowiek czeka na ten dzień, a potem go bagatelizuje albo nie wie co robic 🙂 na ip okazało się, że mamy polowe rozwarcia, siec przyjęcie na oddział. No i tutaj miałam sytuacje opisana przez Ciebie, co chwila zginałam się w pół, ale dokumenty trzeba byli podpisać. Potem na blok, na bloku juz 8cm. Więc wszystko pędziło. Ledwo poskakałam na piłce i juz proszono mnie o położenie, bo będziemy rodzić. Dopiero wtedy odeszły mi wody, a pół godzinki później córka znalazła się na moim brzuchu. Miło wspominam caly swój poród i nic bym w nim nie zmieniła 🙂

     
  193. Leżałam na patologii ciąży, obchód i ordynator mówi, że odstawiamy leki i możliwe, że na dniach wyjdę. Wyszli wszyscy lekarze, a ja nagle czuję mokro 😉 Zerwałam się z łóżka przerażona, że bezwiednie sikam, a tu jak chlusnęło to tylko raz. Dziewczyny z sali biegną przerażone, wołają że ja salę zalewam, wzięli mnie na badanie. Wody się leją (poważnie lało się jak z kranu i to dobrze odkręconego!), ślizgam się schodząc z tego fotela po tych wodach, oni mnie na wózek pakują, wózek zalany, USG szybko, łóżko zalane no tragedia, ale wód jeszcze zostało, decyzja zatrzymują poród. Dostałam zastrzyk, skurcze z brzucha, których nie czułam minęły, ale no właśnie, ale… Zaczęły się skurcze z krzyża, to był hardcore, ale nie pisnęłam. Położne mówiły, że największe twardzielki przy 6 cm krzyczą, a ja mam 3 to żebym nie panikowała. I tu moja ambicja się odezwała “ja panikuję??? To moja siostra lata o lekarza żeby znów przyszedł badać bo mąż mowę stracił nawet gdyby”. I tak leżałam, wody już tak nie leciały, ale bolało niesamowicie, w końcu jak już mówić nie mogłam z bólu to siostra poszła i kazała natychmiast wezwać lekarza. Zbadał mnie i okazało się, że 9 cm rozwarcia i biegiem na porodówkę mnie wieźli 😉 Podali oxytocynę bo były tylko skurcze z krzyża i w zasadzie zaczęłam po chwili mieć bóle parte, trochę krzyku (tak tu już był krzyk) i urodziłam (choć w przerwach między skurczami kłóciłam się że idę spać i jak się wyśpię to urodzę). Urodziłam równo w 34 tygodniu ciąży córkę z wagą 3 kg 😉

     
  194. To ja też jestem w tych 10% 😉 rano około 6.00 poczułam jeden mocniejszy skurcz i nagle zrobiło się mokro… skurcze porodowe rozpoczęły się 19 godzin później, niestety poród zakończony cc

     
  195. Justyna B

    Mój poród był dość szybki jak na pierwsze dzieciatko. Pierwsze skurcze, takie lekkie, co 10 min zaczęły mi się o 5.00 rano. Około 11.00 zaczęły się częstsze. Miałam w ciągu 10 minut 3 skurcze trwające prawie 2 minuty. Wtedy już bolało :). Przed 13.00 dojechałam do szpitala i miałam 8cm rozwarcia. Przed 14 w trakcie skurczu odeszły mi wody – i to był jedyny moment jak na filmie. Woda chlupnęła na podłogę z wielkim pluskiem 🙂 Pani doktor stwierdziła ze jesteśmy z córka gotowe do akcji. Urodziłam córkę o 16.24

    Nie mogę narzekać na swój poród. Miałam cudowna położna, która bardzo mi pomagała i także mój mąż był przy mnie. Bardzo ważne jest mieć wsparcie kogoś bliskiego. Bez męża i jego dopingu byłoby mi o wiele trudniej.

    Teraz jestem w 29tyg ciąży. Czekamy na synka 🙂

     
  196. Za każdym razem (tzn dwa razy) odeszły mi wody i kompletnie nic się przez następne 6h nie działo. Więc dostaje oksytocyne a wtedy już fajnie nie jest i tak średnio przy 8-9cm zmieniam zdanie i chce CC ;p

     
  197. O 22 odeszly mi wody. Pół wersalki zalanej. Pojechaliśmy do szpitala, na dzien dobry (dobry wieczór, bo 23) ktg i wielkie oczy położnej czemu się nie zwijam z bólu skoro mam TAKIE skurcze. Ja nie czułam nic. Zaczęłam czuć koło 1, idealnie co 5 minut, ale też nie takie żeby żyć sie nie dało. Co godzine badanie rozwarcia. Mocno nieprzyjemne. Rozwarcia ni hu hu. I tak zleciala nocka cała. O 10 oksytocyna. Wody ciągle lecą, rozwarcia ciągle niet. Finalnie, w samo południe, do jednej ręki dostałam cewnik, do drugiej kroplowke, pokazano mi palcem salę operacyjną i niczym kowboj poszlam sobie na cesarskie cięcie 🙂

     
  198. U mnie wody zaczęły się sączyć w rozpoczętym 37 tc (36+3). Nie byłam pewna czy to na pewno wody, nie sączyły się cały czas, jedynie odrobinę, jednego dnia wieczorem poczułam jakbym nie utrzymała moczu. A że nie miałam problemu z nietrzymaniem moczu w ciąży, to mnie to zaniepokoiło. Powiedziałam partnerowi, ale że nie powtórzyło się, więc poszliśmy spać. Nazajutrz pojechaliśmy jeszcze na zakupy, między innymi po torbę do szpitala. Bo rzeczy potrzebne w szpitalu miałam mniej więcej przygotowane, ale nie miałam do czego ich spakować 😉 i podczas zakupów znowu poczułam, że coś mi się delikatnie sączy. Zadzwoniłam do mojego lekarza, wysłał mnie do szpitala. No to pojechaliśmy. W szpitalu zrobili badanie i faktycznie okazało się, że to wody. Przyjęli mnie od razu na oddział a partner pojechał do domu spakować mi parę rzeczy. Dostałam antybiotyk i “czekaliśmy” na skurcze. Ale nie było praktycznie żadnych. A że był to dopiero początek tego 37 tygodnia to lekarz stwierdził, że będziemy czekać do końca 37 tygodnia i jak mnie nie ruszy to wywołają poród. A chodziło generalnie o to żeby dziecko nie było potraktowane jako wcześniak. I tak właśnie się stało. 1 marca (37+0 czy 36+7 nie wiem jak się to oznacza) ale była to ta granica, którą musieliśmy z młodym przekroczyć, wywołano mi poród. O 11 dostałam kroplówkę a młody przyszedł na świat o 22:32.

     
  199. Jagodzianka

    Heh, to ja jestem z tych 10% bo stanęłam zdziwiona w wielkiej kałuży – odeszły mi wody 2 tygodnie przed planowana data porodu. Około 23 odeszły mi wody, o 1 byliśmy w szpitalu i powoli rozkręcała się akcja porodowa, a o 11 nasza córka była juz na świecie 😊😍

     
  200. Pierwszy synek 2 dni po terminie wywolywany porod kroplowka o 9 dostalam kroplowke skorcze bardzo slabe a syn duży pielegniarka kladla mi sie na brzuch bo malec sie cofal przy kazdym sesji a ja no coz w trakcie stracilam przytomosc. …ocknelam sie i dokonczylam co do mnie należało ;-)o 16:20 powitalam mojego synka 5050kg i 61cm 1,5 roku później od 24 godziny skoczek co 6 minut meza obudzilam o 6 zjadlam sniadanie wypilam kawę pozegnalam sie z wniosku i pojechalam o 7hogan przyjeta na oddział a skorcze minely rozwarcie na 8 cm wiec do domu nie puscili o 9:40 przebili pecherz i tak o 10:20 w wigilie powitalam drogiego synka 4950gram i 56cm:-) :-*

     
  201. Ja właśnie miałam tak , że nie czułam praktycznie nic , taki minimalny dyskomfort w dole brzucha , a ze byłam blisko porodu , jeździłam codziennie o 18 na kontrolne ktg . . . Pani położna wzięła wydruk , mówi ze nic nie ma , ale zaczęło mnie ugniatać bardzo w klatce piersiowej , a ze jestem z typu histeryczek, które potwornie boją się porodu , pani doktor zostawiła mnie na oddziale ( byłam 1,5 tyg. Przed terminem) . Pojechałam po gazety do sklepu, co by się nie nudzić w szpitalu, wracam, a pani położna jeszcze raz na ktg, zbadala mnie i bach ! Rodziłam naturalnie ok . 2 godziny wszystkiego , ja 59 kg do porodu a córka 3600 😉

     
  202. DomiNisia

    Moja historia była taka:
    Byłam w 37 tygodniu ciąży.
    Dnia 3.10.2016r. malowaliśmy nasz pokój na przyjście dzieciątka i położyliśmy się spać dopiero o godzinie 2, czułam że pobolewa mnie lekko brzuch, ale udało mi się zasnąć. Jeszcze przed zaśnięciem oglądałam swój brzuch (dziwna pora na przeglądanie się w lustrze) i mówię do męża, że chyba mi brzuch opadł. Chwilę po godzinie 5 przebudziłam się, bo zrobiło mi się mokro w łóżku, najpierw pomyślałam, że się posikałam w łóżku tym bardziej, że w ciąży to możliwe i gdy wstałam poczułam lekki skurcz, poszłam do łazienki zrobić siusiu i znowu skurcz, więc wróciłam do męża i wystarczyło powiedzieć, że chyba wody mi odchodzą albo co, mokre łóżko, tu jakieś skurcze..
    Myślałam, że jak nadejdzie ta chwila to będę panikować, spokojnie ubrałam się, spakowałam jeszcze torbę do końca, bo nie byłam gotowa na pójście do szpitala. W między czasie miałam skurcze, zginałam się przy nich lekko choć były jeszcze znośne, mąż to zaczął panikować, jak on zaczął latać, że mam się pospieszyć itd. Hihi.. Powtarzałam tylko, żeby się uspokoił bo tylko to nas uratuje SPOKÓJ. (To on mnie powinien uspokajać, ale wybaczam to pierwsze dziecko) Wyruszyliśmy więc do szpitala, na izbie przyjęć panie wyprosiły męża, pytały o dane, który tydzień, co mi jest itd. tak zwane “głupie” pytania w tamtym momencie. Przecież ja rodze! Zabrały mnie na badanie, najpierw USG, z którego wynikło, że wody nie odeszły, po prostu zaczęły się sączyć, tak jakby gdzieś nadpekło i troche poleciało. Potem KTG i tam już miałam regularne skurcze nie pamiętam już wtedy co ile, ale na pewno je bardzo czułam, po badaniu przyszła położna i zaprosiła na PORODÓWKĘ. [Co? Nie! Ja nie jestem jeszcze gotowa!!! Miałam nadzieję, że to fałszywy alarm] Potem poszłam po męża, który musiał uiścić opłatę w okienku za ten cały ubiór ochronny, przyszła położna i naginaliśmy na salę, przed wejściem siedziałam przed salami przy takim biureczku, pani położna chciała ode mnie wyniki badań i zadała chyba 1000 pytań u do tego te same co w izbie, ponieważ zrobiła się godzina 7 zaczynał się obchód albo jak bo grupka lekarzy przechodziła i niestety zachaczyli o mnie, podłączona pod KTG (wtedy już miałam skurcze co 4 minuty, a rozwarcie 1,5 cm) i zadają kolejne 1000 pytań a ja tylko tak, nie, nie wiem, 37 (ja pier** boli, dajcie mi spokój), wchodzę na salę tam zostałam znowu podłączona pod KTG i kroplówkę, tam już tylko wszystkie skurcze zaczęły się chyba potęgować conajmniej, patrzyłam tylko na aparaturę jak skakały te cyferki i czekałam na kolejne skurcze, od skurczu do skurczu, im dalej tym bardziej byłam schłostana tym, że tak późno poszłam spać i do tego ten ból, to 1,5 cm to chyba się ciągło i ciągło, co do nas położna zaglądała to 1,5 cm, ogólnie położna była bardzo w porządku, mówiła co i jak, pokazywała jak mogę sobie ulżyć – chociaż kołysanie bioder itd. to nie dla mnie, w między czasie wzięłam prysznic a właściwie to ja byłam na czworaka a mąż polewał mnie gorąca wodą, ale aż tak bardzo to nie pomaga, tym bardziej, jak się dostanie oksytocyne, która pobudza skurcze ale też są bardziej bolesne, tak słyszałam ale też doświadczyłam, że owszem były do zniesienia bo żyje i nic mi nie jest, my kobiety jesteśmy nawet przy niskim progu bólu w stanie znieść ten ból, ja dałam radę, ból od 0-10 to chyba 20, mówię tu o najwyższym punkcie w skurczu, potem nadchodzi ulga, im większy ból tym ulga też większa i tak na okrągło aż do skurczy partych, do tego czasu mialam te takie coś co masuje plecki (nie pamiętam nazwy) i gaz wziewny, który może bólu niekoniecznie odejmował, ale pomógł oddychać i jakoś dotrwałam, potem przyszła położna było 6 cm, błagałam o znieczulenie i przyszła pani doktor, która sprawdziła rozwarcie i nagle się zrobiło 9 cm przez co za późno na znieczulenie, po prostu się załamałam, przebiły mi pęcherz płodowy i nastąpiło to co miało nastąpić, czyli 10 cm i parcie, myślałam, że mi dupsko rozerwie nie pamiętam ile skurczy, parć, ta część porodu trwała 50 min, krzyczałam z bólu tyle pamiętam a najgorsze jest to, że poczułam nacięcie, w tym momencie przestałam przeć, chyba mnie w całym szpitalu musieli usłyszeć jak się wydarłam na cały głos, chyba najgorsza dla mnie część porodu, mała miała problem z wyjściem, owinięta była 3 RAZY PEPOWINA, na szczęście urodziła się cała i zdrowa, od razu usłyszałam jej krzyk, położna położyła mi ją na piersiach, tuliłam ją i kompletnie zapomniałam o tym bólu całym, po prostu jak ręką odjął, później panie zabrały ją ode mnie a ja zostałam znieczulona “tam” miejscowo i zszyta, to też niezbyt przyjemne, chociaż szczerze gorszy ból przy zdejmowaniu szwów. Podsumowując urodziłam 4.10.2016r o godz. 15:43 córeczkę, czyli 3 tyg. wcześniej, w książeczkę małej wpisane było, że poród trwał 6h i 50min, z czego 50 min to te skurcze parte. Ból do przeżycia, szczęście ogromne takie, że całkowicie przesłania to wszystko co się tam działo. Później już tylko sala poporodowa, przed położeniem mnie i mojej malutkiej córki na tej docelowej, po 3 dniach wyszłyśmy ze szpitala, a tatuś wszystko przygotował, bo ja niestety nie zdążyłam.
    Pozdrawiam Was.
    “Strach ma wielkie oczy”
    Życzę Wam i waszym maleństwom dużo zdrowia i miłości!

     
  203. Ja bylam w tych 10% kobiet. Wody plodowe odeszly mi z samego rana o 7 jak wstawalam z łóżka to był prawie 40tc 😉 mina męża bezcenna 😀 jednak nie bylo akcji skurczowek, wiec na spokojnie wzielam prysznic, tesciowa wysuszyla mi włosy, spakowalam dokumenty i ruszyliśmy do szpitala. Wody sie nadal saczyly. Jakos przed 9 byłam juz ba porodówce i została podpieta oksytocyna. O 15 tuliłam w ramionach naszego synka. Za ok 4 miesiące czeka mnie powtórka z rozrywki na porodówce 😉

     
  204. ROGERKA ????

     
  205. Karolajna

    A u mnie o dziwo leki podane o 2 przez położna,jakiś zastrzyk rozkurczowe, pomógł spać. Gdyby mnie o 6 na KTG nie obudziła to pewnie przespalabym poród. O 8 rano odeszły mi wody i było 6cm rozwarcia, a o 12:15 na świecie pojawiła się moja mała coreczka.

     
  206. Ja dzień przed terminem obudziłam się z krwawieniem i jazda na porodówkę. Później kroplówka i skurcze, skurcze i jeszcze raz ał. Po 7 godzinach było po wszystkim. Ciekawe jak będzie tym razem. Jeszcze trochę mi zostało (25 tydz.) 😊

     
  207. Okazuje się, że skurcze porodowe jednak można przespać. Około 20 zaczęłam odczuwać niebolesne, częste, ale mało regularne skurcze. O 23 położyłam się spać. o 1:30 obudziło mnie odejście wód płodowych, przed 2 byłam w szpitalu, a niecałe pół godziny później miałam moją córeczkę na rękach! 🙂 Zaznaczę, że to był mój pierwszy poród. 🙂

     
  208. 18.11 miałam miec planowaną cesarkę, byłam juz w szpitalu i czekałam przez weekend na poniedziałek na ciecie. Córka postanowiła wyjsc wczesniej, 16.11 zbudziły mnie skurcze co 7 min, godz 16:00 ja zobaczyłam. Do dzis jest uparta i stawia na swoim 😉

     
  209. Katarzyna

    Ja jestem chyba w ogóle jakimś fenomenem. W 30 tc zaczęły sączyć mi się wody… pierwsze moje wrażenie było takie, ze może jakos niechcący zrobiłam małe siusiu w nocy 😉 wiec zbagatelizowała to, jednak następnej nocy było to samo + delikatne plamienie… zawinęła szybko męża i pojechaliśmy do szpitala (po uprzednim kontakcie z lekarzem prowadzącym). Tym bardziej, ze byłam w ryzyku przedwczesnego porodu’nie zastanawiam się długo. W szpitalu po badaniu stwierdzono, ze w sumie lekko skróciła mi się szyjka i właściwie mogłabym iść do domu. Jednak przyszedł drugi lekarz i nakazał pozostanie w szpitalu na obserwacje… (i tak zostałam tam już na miesiąc :/) Po dwóch tygodniach urodziłam chłopca, ktory jeszcze dwa tygodnie polezal w inkubatorze aby nabrać ciałka. Sam poród był czymś czego bym w życiu się nie spodziewala. Poszłam pod prysznic i ciach… złamało mnie w pół… wyszłam z łazienki, położyłam się na lozko i czekam aż mnie puści… za chwile znowu…. i tak co jakieś 3 minuty, dzwonię po położna, przychodzi i podłącza mi ktg… zwijam się z boli a tam nic nie pokazuje….!!! Delikatne skurczyki na poziomie 20%… co?!!! Myśle sobie. Miałam dużo delikatniejsze skurcze i były na poziomie 80%. Mówię położnej i błagam ja. W końcu przekazała mnie p. doktor. Po zbadaniu doktor mówi: ,,Cesarskie cięcie w trybie pilnym”… nagle 3 położne biegają w koło mnie. Jedna cewnik, druga krew, trzecia już przygotowuje lozko… omg… szybko mnie przetransportowano, pocięto i usłyszałam jak mały płacze… niestety zobaczyłam go dopiero na drugi dzień :/. Cała akcja trwała jakieś 40 minut. Dobrze, ze byłam na miejscu, bo nie wiem czy bym zdarzyła dojechać. Mały ułożony był miednicowo stad cc. Mysle, ze jeżeli dane mi będzie zajść w ciąże drugi raz, będę zestresowana bardziej niż przy pierwszym 😉

     
  210. Cześć Nicole, mam prośbę. Czy mogłabyś napisać artykuł o tym jak wygląda poród siłami natury z technicznego punktu widzenia? Tzn. czy zawsze podaje się lewatywę, nacina krocze itd? Nie jestem w ciąży ani jej nie czasie, ale ten temat nigdy nie był poruszany ani na lekcjach biologii czy wdż, o rozmowach z mamą nie wspominając. Nie chodzi o nastraszenie kogokolwiek, ale o fakty. Bardzo mnie to ciekawi i szczerze mówiąc to trochę mi wstyd, że pomimo 22lat nie mam wiedzy na ten temat. Chciałabym przeczytać taki artykuł co się dzieje z kobietą i jej ciałem po przyjęciu na oddział, bo wiem , że nie będziesz owijać w bawełnę i napiszesz tak jak jest rzeczywiście. Pozdrawiam, Gabi 🙂

     
  211. Mój poród zaczął się od odejścia wód krótko po północy. Po męczącym dniu bralam prysznic i położyłam się spać z myślą byleby tylko wody mi nie odeszly i poród sie nie zaczal bo jestem wykonczona. Parę minut później poczułam bol i ze lozko robi się mokre. Okolo 1 dotarliśmy do szpitala. Papierologia ktg badanie i wzięli mnie na sale porodowa z braku miejsca na patologii. Okolo 8 dostalam oksytocyne. Ciezko wspominam te godziny. Nic nie pomagalo na bole, a rozwarcia nie bylo. W międzyczasie probowalam chodzic, złagodzić bole pod prysznicem skakac na pilce itp. Zrobiono mi masaz szyjki zeby zwiekszylo się rozwarcie. Kokejne oksytocyny i okolo 20 przyszedl lekarz kazal przec sam sie polozyl na mnie wypchnal moja mala kruszynke. Podczas porodu doszlo do pekniecia szyjki i po porodzie zabrano mnie na sale operacyjna i pod narkoza pozszywali. Swoje dziecko zobaczylam następnego dnia około południa. Podczas porodu okazalo sie tez ze mam anomalie anatomiczne. Posiadam dwie pochwy. Żaden lekarz wcześniej tego nie zauwazyl 🙁

     
  212. Oj tak. Skurczy tych już właściwych nie da się pomylić z niczym innym. U mnie jednak był ekspres i to z pierwszym dzieckiem. O 4:30 odeszły mi wody i pomimo znieczulenia ZO już o 7:40 nasz syn był na świecie. Aczkolwiek moja szyjka macicy jest specyficzna i była już całkiem gładka kilka dni wcześniej. Teraz jestem w drugiej ciąży 37 t.c. i ciekawa jestem jak szybko będzie teraz i czy zdążę do szpitala bo mam ponad godzinę drogi… 😛

     
  213. Ehh przypomnial mi sie moj porod hehe. Na wieczor dostalam skurcze I juz czulam ze w nocy bede rodzic, mysle sobie to sie zdrzemne 😉 nawet sie troche udalo miedzy skurczami ale odeszly wody I sie zaczelo 🙂 po trzeciej wjechalam na porodowe a o 5:45 tulilam swoje szczescie! <3

     
  214. No to ja przebiłam wszystkich. Cały poród trwał 1godzine 40 minut. Obudziłam się. O 1.20 w nocy z powodu skurczu. Wczesniej nie bylo nic nawet na KTG ktore robiłam o 15 gogodzinie. Skurcze miałam co 4 minuty nie było czasu na nic. Ubralismy się z mężem i do samochodu. Po 2 w nocy bylismy w szpitalu. Tam stwierdzili 9cm rozwarcia wiec szybko na salę porodowa. Dokładnie 3.03 synek był już z nami. Dodam że to pierwsza ciąża więc nikt się nie spodziewał takiego rozwoju akcji.

     
  215. U mnie zwiastuny porodu zaczęły się tydzień przed narodzinami synka a mianowicie w nocy obudziły mnie okropne dreszcze później biegunka i wymioty, rano zdecydowaliśmy się jechać na IP gdzie stwierdzono że zatrułam się grillem albo truskawkami i zostawili mnie na obserwacji. Do szpitala trafiłam 5 czerwca, poleżałam do 12 czerwca i wypuścili mnie do domu. Juz podczas tego pobytu i przy wypisie miałam dosyć dokuczliwe skurcze przepowiadajace z okropnym bólem pleców ale wypuścili mnie do domu mówiąc że jak już się zacznie to do nich wrócę. Wróciłam 13.06 ofodz 21:30 z regularnymi skurcze co 10 minut jak się później okazało nie były to właściwe skurcze ale miałam rozwarcie na 2cm i sączące się wody także trafiłam na porodówke gdzie o 3:40 przyszedł na świat mój synek. Miałam cudowną położną przez cały ten czas, męża który mnie masował bo miałam okropne bóle krzyżowe. Po porodzie stwierdziłam że nigdy więcej nie zdecyduje się na kolejne dziecko, nie dam rady przeżyć ponownie tego bólu ale życie pisze za nas czasem scenariusz, aktualnie jestem w 21tyg ciąży i w maju urodzi się nam córeczka 😃

     
  216. Ja do dziś nie wiem jak to się potoczyło… Od poniedziałku miałam skurcze i to co 7 minut, ale będąc w sobotę (z powodu krwawienie – prawdopodobnie po globulkach na GBS) na Izbie przyjęć Pani kazała się zjawić, gdy bym miała skurcze co 5 minut (więc co 7 wydały mi się, że to przepowiadające) lub odejdą wody. Później były trochę rzadziej i tak w skurczach sobie żyłam – mało co śpiąc przez trzy dni. W środę mąż już na porodówkę chciał mnie zawieść, a ja uparcie, że to skurcze przepowiadające… W czwartek wizyta kontrolna u ginekologa o godzinie 10:00 – równo 39 tc. i usłyszałam “proszę szybko jechać na pogotowie, w ciągu godziny pani urodzi…” Synek urodził się o 13:40, więc trwało trochę dłużej – skurcze były wywoływane, bo po tych trzech dniach w czwartek już skurczy żadnych nie miałam, wody też nie odeszły 😉 Dobrze, że akurat miałam wizytę kontrolną, bo chyba urodziłabym w domu.

     
  217. Pamietam to jak dzis a za 6 dni minie juz rok. Rano obudziłam sie z lekkim bólem (myśle ze to byly juz pierwsze skurcze) i drobnym plemieniem. Pojechaliśmy z mężem na umówione KTG był to tydzień 40+5. Tegodnia udało nam sie tez załapać jednak na Usg by sprawdzić położenie dziecka. Po całym badaniu odesłano nas do domu. Poszliśmy z mężem na obiad pospacerowalismy . Po powrocie do domu skurcze stały die częstsze. Było to najpierw 40 minut, 30..20..10 i tu telefon do położnej koło 1 w nocy ze skurcze ze boli bardzo noe da die spać. Położna mi odpowiedziała zd skurcze za rzadkie prosze dzwonic jak bedą częstsze. Wiec czekałam leżenie 5 minut 4 chodzenia. I tak kolejnych kilka godzin. Koło 4 dzwonię ze skurcze coraz częstsze i mocniejsze i strazzniebola mnie plecy w odcinku krzyżowym. Położna na to ze jak noe dam rady wytrzymać to prosze przyjechać. Po 5 obudziłam męża i na szpital. Przyjęli na badania a tu juz było 6cm ( położna do południa bedzie juz po bólu). Niestety nie .Dostalam znieczulenie do kręgosłupa, podpięty mnie pod KTG wody przebito by było szybciej. Niestety nic noe ruszyło. Po kilku godzinach czekania doszłam koło 18:00 do 10cm rozwarcia. Kilka prób porodu i niestety zskonczylo sie cesarskim cięciem. Strasznie zle wspominam poród. Za duzo złych rzeczy sie działo podczas CC.
    W każdym bądź razie mam piękna córkę która 12 stycznia bedzie miała roczek ;)))))

     
  218. A ja do szpitala trafilam w 39 tc z dosc regularnymi skurczami. Zapisy ktg wskazywaly ze? jak to polozna stwierdzila, po takich skurczach to juz powinno byc po porodzie. Po czterech dniach skurczy- nie tak bardzo regularnych- dziecku zaczelo spadac tetno. Dostalam jakas kroplowke na u ormowanoe tetna i spokoj. Po siedmiu dniach na patologii ciazy tetno dziecka zaczelo byc nitkowate (czy jakos tak sie to nazywa). Wtedy zalozono mi balonik. Nazajutrz zabrano mnie na trakt na indukcje. Po baloniku rozwarcie 2cm, po kroplowce z oxy rozwarcie 4cm, przyszedl ordynator i przebil pecherz. Rozwarcie 6cm skurcze juz mega regularne a dziecku zanika tetno. Nie minelo pol godziny jak maly byl juz wyjety przez cc. Lekko zasinion, ale zywy. Okazalo sie ze byl owiniety pepowina 5-cio krotnie od szyi w dol.

     
  219. A mój poród był wywoływany. Najpierw cewnik przez dobę nosiłam a następnego dnia około 9-10- tej mamaginekolog 🙂 przebiła mi pęcherz płodowy i wody chlusnęły! Potem plus oxytocyna i się zaczęło! Jazda bez trzymanki :)))) O 15:10 córa była z nami. Dziękuję za tak piękny poród. Do dziś go miło wspominam. A pod koniec stycznia znów się pojawię:) Tym razem synek w brzuchu:)

     
  220. Ja należałam do tych szybko rodzących, i to był pierwszy poród. Obudziłam się ok. 7, poczułam pierwszy skurcz, był bardzo silny nawet pomyślałam, że jeżeli takie są na początku, to już nie chce wiedzieć co będzie dalej. Drugi pojawił się dosyć szybko, więc stwierdziłam, że będę mierzyć czas. Trzeci był za 10 min. Czwarty – 7 min. Piąty i parę kolejnych – 5 minut. No przecież nie są regularne, więc długa droga przed nami. Co tam mówili na szkole rodzenia – wanna… długo tam nie wytrzymałam. Zaczęły się skurcze co 3 min. Pomagając robić mężu kanapki i kawę, stwierdziłam, że chyba muszę być w szpitalu już w tym momencie, bo przestaje sobie radzić. A od pierwszego skurcza minęło raptem 30 – 40 minut. Szybka teleportacja do szpitala, no i jak mówisz Pani doktor tylko zobaczyła mnie widziała, że już rodzę… a ja tego nie wiedziałam… pełne rozwarwie… szybka akcja na porodówce i z nami już była nasza córeczka. Od pierwszego skurczu minęła 1 godzina 45 minut. Szczerze powiem nawet nie zdarzyłam zrozumieć i uświadomić co się dzieje jak już było po wszystkim.

     
  221. U mnie z pierwszym dzieckiem ciaza byla lekka i przyjemna za to poród to była dla mnie trauma…trwalo to w nieskonczonosc, rozwarcie doszlo do 5 i nie chciało postepowac. ten czas i to czekanie na rozwoj sytuacji w bólach najgorsze. w dodatku bóle miałam krzyżowe.cierpienia się skończyły kiedy przyszedł inny lekarz i zdecydował podać mi zastrzyk przeciwbolowy z dolarganu po którym od razu zaczęłam mieć bóle parte i po 25 minutach urodziłam córeczkę. bardzo bałam się drugi raz rodzic :/ gdy córka skończyła 2 latka byłam w 6.tygodniu drugiej planowanej ciąży-jednak cała ciążę miałam w głowie tylko to jak ja urodze :/ no i cala druga ciąża była dla mnie baaardzo męcząca i psychicznie i fizycznie…za to poród okazał się dla mnie łaskawy 😀 5 dni po terminie obudziły mnie o 2 w nocy skurcze, byly co 7 minut, po godzinie były już co 4 minuty i ruszyliśmy szybko do szpitala, tam okazało się że jest już 6 cm rozwarcia. Później, jak na życzenie położnej która zaraz miała zamiar przebić mi pęcherz, odeszły mi wody i po 16 minutach od tego momentu, o 9.57 miałam na brzuchu swojego synka 🙂 ból również był niesamowity, ale dzięki bogu nie trwało to tak długo jak za pierwszym razem 🙂 wtedy pierwsza faza byla dla mnie okropnie meczaca a druga zdecydowanie lepsza, natomiast teraz odwrotnie-skurcze w pierwszej fazie dalo sie przezyc (nie byly krzyzowe :p) ale druga faza i parte to masakra, całe szczęście nie trwały długo. syn większy od córki o prawie 1 kg i 5 cm, pewnie dlatego ciężej było go wyprzec 🙂 ogólne moje wrażenia po porodach – masakra – ale moment kiedy dostajesz dziecko na brzuch jest najpiękniejsza chwilą w życiu i dla niej warto to wszystko przeżyć 🙂 teraz mam Milene-33 miesiace i Mieszka-jutro skończy 2 miesiące ❤

     
  222. Bardzo fajny wpis, w sam raz dla przyszłych mam 🙂 bo niestety krąży wiele mitów dotyczących oznak rozpoczynającego się porodu.
    Mam 23 lata i już trójkę wspaniałych dzieci 🙂 moje porody były zupełnie różne, w szczególności pierwszy znacznie różnił się od dwóch kolejnych i śmiało mogę powiedzieć, że pierwszy poród był najdłuższy i “najcięższy”.
    30.03.2012 Tydzień 40, godz 7.00 odeszły mi wody płodowe w łóżku. Nie czułam kompletnie żadnych skurczy. Chodząc po mieszkaniu znaczyłam swoją drogę obfitym strumieniem 🙂 godz 8 byłam już w szpitalu, KTG – brak skurczy, rozwarcie na 3cm. Do godz 14 tylko na stojąco odczuwałam lekkie skurcze. Po 14tej pojawiła się moja ginekolog prowadząca, która akurat miała dyżur. Dwie kroplówki z oksytocyną i poczułam co to prawdziwe skurcze:) uparłam się wtedy, żeby rodzić na leżąco, co było błędem, bo na stojąco urodziłabym dużo szybciej. 16.30 synek był na moim brzuchu
    24.07.2014 Tydzień 40, godz 18 poczułam pierwszy skurcz, po godz 22 i ciepłym prysznicu regularne lekkie skurcze co 7 minut. Przyjechałam do szpitala po północy, KTG nie wykazało na leżąco żadnych skurczy, położna nie wierzyła że zaczęłam rodzić dopiero aż zobaczyła rozwarcie 8-9cm. Przebicie pęcherza na skurczu. Tym razem cały czas na stojąco, po 3 skurczach partych urodziłam o 2.30 🙂
    24.05.2016 Także tydzień 40:) godz 9 na KTG przed wizytą kontrolną nic się nie działo, moja ginekolog stwierdziła że wszystko jest wysoko i nie ma żadnych oznak porodu, ale zastrzegła żebym była gotowa, bo u wieloródek szyjka może skrócić się bardzo szybko. O godz. 15 poczułam pierwszy skurcz, po ciepłym prysznicu skurcze stały się regularne. Po 19 byłam w szpitalu, KTG na leżąco też za bardzo nie wykazało skurczy porodowych. Odrazu po KTG badanie gin i rozwarcie na 9. Przebicie pęcherza na skurczu. Cały dalszy poród na stojąco, trochę pomógł mąż przy skurczach. Tak samo 3-4 skurcze parte i o godz 21 córeczka już leżała na moim brzuchu.
    Droga dr Nicole, czy przy porodach zdarzają się też takie przypadki jak mój, że w pozycji leżącej, nawet pod koniec pierwszej fazy porodu, skurcze są bardzo słabe prawie niewyczuwalne, natomiast na stojąco skurcze są mocne i takie jak być powinny przy porodzie? Każda położna, którą spotkałam przy porodach, była zdumiona widząc zapis KTG na leżąco i późniejszy przebieg wydarzeń 🙂
    Gdzieś czytałam, bądź słyszałam, ale nie pamiętam już gdzie, że jest jeszcze jeden sposób na sprawdzenie skurczy porodowych. Wystarczy wziąć ciepły prysznic, jeśli skurcze pod prysznicem ustaną tzn że były to skurcze przepowiadające, natomiast jeśli skurcze się nasilą to trzeba się zbierać do szpitala. W moim przypadku prysznic się sprawdził bardzo dobrze 🙂

     
  223. Przy pierwszym porodzie od okolo poludnia zaczelam “cos tam ” czuc.. 😉 skurcze nieregularne przez caly dzien, ok.23 dotarlismy do szpitala, bo mielismy do przejechania 70km bo postanowilam rodzic w tym a nie innym szpitalu. W trakcie drogi skurcze co ok. 3-5min. A maluch po nocy skurczy, znieczulenia po drodze I jedzeniu batona na obudzenie malego, bo .. tu akcia wre a on postanowil spac 😉 urodzil sie chwile przd 7. Rano. Natomiast drugi porud.. hmmm… 🙂 przede wszystkim byl mecz w pulke reczna Polski, nie wiem juz kim I kto wygral, dopiero po zakonczeniu pojechalismy. Skurcze od ok.16, miej wiecej od 20-21 regularne ale od samego poczatku skakalam na pilce, zycie mi uratowala 🙂 I na koniec wanna. Zdazylam dojechac do szpitala, tym razem to 10min, badanie usg I po moze 5min o 23.55 urodzilam drugie me szczescie:) wiec porod to loteria. U mnie potwierdzilo sie ze drugi latwiejszy

     
  224. U nas było ciekawie. Po terminie 4dni więc usilnie pracowaliśmy nad przyspieszeniem akcji, strasznie się bałam wywoływania. I tak o 12 w nocy stwierdziłam że mam skurcze po 2h mierzenia czasu trwania i regularności zadzwoniłam do położnej. Powiedziała “jak przez godzinę tak będzie to przyjezdzacie odrazu do mnie na blok jak coś to was jeszcze do domu odeśle a jak nie to dokumenty założymy na górze”. I tak czekamy, sytuacja bez zmian jedziemy do szpitala.
    Badanie : rozwarcie na 1palec, szyjka długa, nie przygotowana do porodu. Więc położna spokojnie jeszcze nie rodzisz . Na ktg skurcze byly regularne co 10 min. Ale odesłała nas do domu.
    O 8 rano byłam w szpitalu na umówimym ktg, a skurcze jak były tak były. Odesłali mnie do domu.
    I tego samego dnia o 21 zaczęły mi się sączyć wody… Myślałam że Popuscilam bo siedziałam przy stole i przeglądałam jeszcze dokumenty. Ale gdy wstałam poszłam siku i wróciłam a tu znów plum… No dobra, pomyslamam. Pełna entuzjazmu poszłam powiedziałam mamie “odeszły mi wody” a ona w panice ” gdzie jest Maciej ? Kiedy będzie” . Mąż wrócił do domu po 10 min i pojechaliśmy na ip.
    A tam na badaniu: rozwarcie na 1palec, szyjka nie skurcona i nie przygotowana. Skurcze co 10 min. No więc dobra chodzimy chodzimy robimy selfie z mężem śmiejemy się z bociana w sali do porodów rodzinnych. Po godzinie dalej to samo. Dobra przyszedł lekarz ” za 3h jak nie będzie postępu podajemy oxy” no dobra ale próbujemy dalej olejki, kompieli.
    Badanie 4cm rozwarcia szyjka nie skurcona nie przygotowana…
    Podajemy oxy.
    Ja panika boję się wenflonow a że jestem nosicielem gbs to już miałam go w ręce w niewygodnym miejscu … A teraz kroplówka bałam się tego strasznie nie wiem czemu. Jak podlaczyla mi kroplówkę zapadlam w sen na 30min, to chyba ze strachu…
    Ale po przebudzeniu miałam już skurcze na 100% przy zapisie ktg.. a nagle 60,40,20,0…. Ja już w głowie nie tylko nie to… No ale dobra wyregulowala oxy i były już znów na sto.
    Po kolejnym badaniu było już 6cm rozwarcie. Za 20min było już 7cm. Czuję skurcze parte się zbliżają . Mówię położę się na plecy będzie mi wygodniej leżeć bo kroplówka i skurcze prostuja … No a ona że no dobra możesz odpocząć (bo lepiej szło jak leżałam na boku.) A ja do niej” odpocząć nie po co, to już zaraz koniec”. I tak było z tych 7cm przy jednym skurczy zeszło do pełnego rozwarcia, scentowanej szyjki . I za kilka chwil mała Lenka leżała mi na brzuchu. Byłam tak szczęśliwa że płakałam trzymałam ja i ciągle powtarzałam jaka jest malutka i że jest już z nami.
    Cały poród trwał dosłownie chwilę. Położna nie zdążyła nałożyć rękawiczek i w jednej rękawiczce przyjmowała poród.
    Były to dosłownie sekundy. Dodam że to był 3 poród.

     
  225. Agnieszka

    To ja należę do mam które ekspresowo rodzą. Syn nie chcial sie.rodzic 11 dni po terminie wywolano mi porod o 11.00 podlaczyli mi kroplowke do 12 nic się nie działo kilka minut po 12 odeszły mi wody a o 14.45 miałam już syna w ramionach. Z córką ledwo do szpitala dojechaliśmy o 2 w nocy obudził mnie skurcz poszłam do łazienki bo mnie pogonilo i zmierzylam co ile mam skurcze były co 5 min obudziłam męża o 3 byliśmy w szpitalu pani na izbie biegiem mnie na porodowke prowadziła ja z uśmiechem na twarzy smieje się ze chyba głowy długo im nie zawroce przebili mi pęcherz plodowy i o 3.30 mała była z nami nawet z porodówki na poporodowa sama poszłam gdyby wody w domu mi odeszły to bym nie dojechala do szpitala. Mam nadzieje ze 3 tez pójdzie gładko ale mam stracha ze do szpitala nie zdążę

     
  226. o matko oby mój drugi poród był szybki 😉 Z synem Kubą był długi i bolesny. Trafiłam na patologie ciąży tydzień przed planowaną datą porodu bo miałam cukrzyce ciążową i tak sobie leżałam, leżałam i leżałam pewnego pięknego dnia przyjechał obiad wstałam do pani i poczułam jak coś lekko poleciało mi po nogach… poszłam do wc umyłam się zjadłam obiad i dale leżałam :p godz 22 coś nie mogłam spać z dużą trudnością kulałam się po łóżku ok godz 23 gdy wiedziałam, że mam jakieś skurcze i strasznie bolało mnie w plecach udałam się do położnej powiedzieć, że boli i chyba się zaczyna. Dostałam 2 czopki rozkurczowe niestety nic nie przeszło ok godz. 1 w nocy przenieśli mnie na porodówkę tam po prawie godzinie pod KTG zbadał mnie nie delikatny Pan doktor, który stwierdził , że to nie są bóle porodowe tylko pobolewania …. na porodówce wciąż podłączona pod KTG z dużymi (myślałam, że ogromnymi – jednak nie) bólami leżałam tak do ok 3 no i spowrotem na patologie, tam dobrnełam do rana w coraz większych bólach chodząc i sprawdzając skórcze aa zapomniałam napisać ze na porodówce miałam 1 cm rozwarcia 😉 miedzy 8 a 9 był obchód hmm pech czy szczescie, że sam pan ordynator miał dyżur :p wchodzi każe mi się położyć a ja na to, że nie mogę zdziwiony o co chodzi ale przemiła położna szybko wyjaśnila kazał mi przyjsc po 9 na badanie – mysle oczywiście 🙂 Po badaniu decyzja -PORÓD az 1,5 cm rozwarcia i wracamy na góre więc ja zndenerwowana pytam czy w windzie urodze bo za chwilę odeślą mnie spowrotem. Na górze bardzo nie miłe położne, 2 h plackiem pod KTG ból straszny jakby mi nerki i lędzwie rozrywało brzuch sie stawia położnej nie ma, jak łaskawie przyszła dała mi piłkę poskacz sobie albo idz pod prysznic i tak od godz ok 10 do godz 16 dopóki mój mąż nie przyszedł skakałam, leżałam i siedziałąm pod prysznicem 😉 aaa zapomniałąm o wizycie hydraulika, który przyszedł naprawić kaloryfer. Jak już mój mąż przyszedł masowł mi plecki bo ból już był straszny kolejne badanie słabo nic nie idzie wiec kroplóweczka i co i wielka d….wiec kolejna nie wiem z czym niby przeciwbólowa ale nic nie dało :p ból coraz większy nagle 4 cm rozwarcia wow rewelka bliżej niż dalej 🙂 rzyszła nowa zmiana miła młoda pani połozna badanie pokręciła sie i stwierdziła, ze trzeba przebić worek płodowy mysle spoko dajesz wow ale mnie zalało, po tej akcji ból wzrósł nie wiem do ilu – przyszła pani anesteziolog bo chciałam znieczulenie 😉 i zniknela nagle Pani położna mówi, że mam 9 cm rozwarcia i tłumaczy jak wyglądają bóle parte a ja na to ze musze przec ona zdziwiona a tu whcodzi p. Anestezjolog – niestety skonczyły nam się zestawy do znieczulenia hahhaa doobra jest umieram z bólu mam parte a ona o znieczuleniu. CUDOWNA pani położna pozwala przec pomaga na serio anioł 🙂 6 min i o godz. 20:41 27.11.2013 r. urodził sie Kuba 58 cm i 3480 g myslałam ze to sie nie skonczy ból był straszny bo krzyżowy na dodatek personel tragedia do póki nie pojawił się ten anioł i nie rozbujał akcji 🙂
    Teraz jestem w drugiej ciązy dokładnie w 12 tyg i sie boje mam jednak nadzieje, że to bedzie krócej i mniej boleśnie pozdawiam 🙂

     
  227. Byłam już 3 dni po terminie i na kontrolnym badaniu ktg zapisały się pierwsze dwa skurcze, toteż wiedziałam, że to był skurcz, bo bałam się tego, że nie będę wiedziała jak to wygląda, bo przez całą ciążę nie miałam ani jednego przepowiadajace czy nawet tego Braxtona. Lekarz zobaczył mój zapis KTG i powiedział “jutro rodzimy, mam jutro urodziny, będziemy razem świętować” 🙂 pojechałam do domu i skurcze pojawiały się nadal. Towarzyszył temu ból miesiączkowy. Od ok 15 zauwazylam, że skurcze pojawiają się częściej, ale ugotowalam mężowi obiad, bo były może raz na pół godziny. Od 22:30 pojawiały się już w odstępie czasowym mniejszym niż 10 minut, ale jednak byly nieregularnie. Oczyaiscie nie poszłam spać, bo się już nie dało, ciągle mi, czy to już. O 1 w nocy zerwała męża, zw jedziemy do szpitala, bo miałam już 3 skurcze co 4 minuty. I to były mocne na tyle, że jak przychodził skurcz marzyłam, żeby być już w szpitalu i urodzić, a jak odxhodzily, to wcale nie chciałam tam jeszcze jechać, bo było mi tak dobrze 🙂 Maz już w pełnej gotowości ubrany a następny skurcz dopiero za 8 minut, więc alarm odwołany.. Mąż poszedł spac, ja dalej liczyłam skurcze, które nadal były nieregularne co 4-8-6-3-2-9 minut…Ale były coraz mocniejsze. W końcu o 4 nie ogarniałam już i obudziłam męża, że tym razem na pewno jedziemy. Pojechaliśmy. Na izbie przyjęć przywitał mnie lekarz, z którym rozmawiałam o zapisie KTG, złożyłam mu życzenia urodzinowe i okazało się, że mam 2 cm rozwarcia! Masakra, spodziewałam się chociaż połowy 😛 lekarz dał mi ostatnie łóżko wolne porodówce, wierzył, że się rozkreci, choć inni byli przeciwni. I tak leżałam tam,.skurcze przychodziły i odchodzily i jak na złość były czasem nawet co 15 minut, byłam załamana, bo rozwarcie przez.dobrych kilka godzin było nadal 2 cm…dopiero w poludnie z pomocą przyszła pani doktor, gdy mnie badała odeszly mi wody, ufff, pomyślałam, że teraz to na pewno mnie nie wyrzuca z porodowki 🙂 no i poszło… 18:30 przywitalismy Synka 🙂 choć skurcze były bardzo mocne, a podwójna dawka zzo nie zadziałała 🙂

     
  228. Mi porod rozpoczal sie od odejscia wod plodowych… Niestety w 32 tc… szok! nastepnie lezalam 5 dob i podawano mi leki hamujace porod a synkowi na rozwoj pluc. Po podaniu ostatniej kroplowki (wskoczylo na 33tc) juz dalej nie wstrzymywali i “niech sie dzieje co chce”. Po 4 godzinach poczulam dziwne rozpieranie w spojeniu lonowym najpierw co 20min potem czesciej i w koncu skurcze… ale nie malowaly sie na ktg ktore mi podlaczaly 2 razy…. po 4 godz poczulam parcie na stolec i pedem na porodowke a synek o 4:48 juz byl na swiecie… gdyby nie zajecia w szkole rodzenia syn moglby urodzic sie na oddziale patologi ciazy… Wracajac do skurczy i innych opowiesci porodowych. Bardzo bolalo meega ale przy stwierdzeniu ze to nie skurcze porodowe ciagle m ialam poczucie ze bedzie gorzej. Duzo mi to dalo bo nastawialam sie na nie wiadomo co a ostatecznie juz to przezywalam 😉 powodzenia innym zycze 🙂

     
  229. A mi jednak dwa razy najpierw odeszły wody płodowe i się bardzo cieszyłam, bo myślałam, że przegapię poród albo, że odeślą mnie ze szpitala, bo to jeszcze nie to. Uff, było jak chciałam 😀

     
  230. Teoria bardzo przydaje się podczas porodu (tylko jeszcze trzeba ją pamiętać😜). U mnie było tak: wieczorem wyszłam spod prysznica a tu niespodzianka-zaczynają odplywac wody. Cieszyłam się że przezroczyste i ze ten ciężar w końcu się kończy mimo, że do terminu zostało 3 tygodnie.. zgarnelam męża a on torby. W szpitalu przelezalam cała noc pod Ktg gdyż poród nie postępował..Bałam się komplikacji gdyż USG wskazywało ze dziecko ma ponad 4kg +cukrzyca ciążowa. Na szczęście wszystko poszło gładko:od 7oksytocyna a o 11.45 Antoś był z nami😍

     
  231. Hej, a u mnie bylo spokojnie i tak jak chcialam. Wymyslilam sobie podczas ciazy, ze chcialabym rodzic w nocy, cisza, spokoj, latwo dojechac. W 40 tygodniu ciazy, w niedziele, okolo godziny 20.00 poczulam pierwsze malutkie skurcze. Byly tak delikatne, ze nie zwracalam na nie wiekszej uwagi. Od okolo 22.00 do polnocy nie umialam juz normalnie wysiedziec wiec pomagalam sobie w domu skaczac na pilce. Bole w moim odczuciu mialam slabe ale czeste. I tylko dlatego, ze skurcze zaczely pojawiac sie co 4-5 minut zdecydowalam sie jechac do szpitala. W drodze mowilam do meza, ze pewnie odesla nas do domu, bo nie wierze, ze takie slabe skurcze juz cos znacza. Gdy przyjeli mnie do szpitala okolo 1.00 w nocy zaczela sie papierkowa robota. Okolo 3.00 trafilam na porodowke gdzie siedzialam na pilce i wdychalam gaz rozweselajacy. Moja coreczka przyszla na swiat o 4.55. W szpitalu pamietam panowala cisza, rodzilam tylko ja. Pani polozna przekazywala mi krotkie informacje co mam robic. Moment porodu wspominam jako najwspanialsza chwile w zyciu. Teraz czekam na mojego drugiego maluszka i mam nadzieje, ze bedzie tak samo pieknie jak za pierwszym razem 🙂

     
  232. u mnie też poszło szybko i bezboleśnie (cierpiałam bardziej przy zatruciu zęba;). zaczęło się od tego że 6.08 miałam wizytę konttrolną (termin na 15.08)-zapis ktg nic nie wskazywał, ale po badaniu lekarz stwierdził że robi się rozwarcie i że pewnie niebawem zacznę rodzić. kazał przyjść jeszcze pod koniec tygodnia, ale dodał że pewnie i tak nie zdążę:) przyszłam 10.08…zapis ktg-nic, badanie prawie 5 cm i pytanie… Pani nic nie czuje? no nic-czułam się bardzo dobrze. skierowano mnie na izbę ok godz.12i podano oksytocynę. o 14 również przebito mi pęcherz i wtedy ok. 15 zaczęłam czuć skurcze… a o 17.15 Maluszek był już z nami 🙂

     
  233. U mnie to byl wogole szybki porod choc domniewam ze ryzykowny. O piątej rano obudziłam sie siku wstając z lozka poczolam pęknięcie worka . W drodze do toalety poplynelo troche wód. Bylam pewna ze to wody ale mówię sączą sie to mam czas. Kapaly sobie na tyle ze wystarczyla wkladka . Dopakowalam walizkę bo byl to 35 Tc. I o 6.00 byliśmy na ip . Przy przyjęciu zaczely sie skurcze a przy badaniu odeszla reszta wód. Lekarz i tak zasecydowal o powtrzymaniu porodu i podal fenoterol w kroplówkach. Rzucalo mną na 0,5m nad lóżko po tym. O 7 rozwarcie na 6cm. O 7.45 synek juz lezal w inkubatorku.

     
  234. Jestem w 39 tyg i z lekkim strachem czekam z mężem na moment porodu 🙂 Po doświadczeniach jakie przeszłam będąc w ciąży (kilka ataków kolki nerkowej czy bóle kręgosłupa) mam obawy czy kolejny raz testując moją wytrzymałość na ból zdążymy na czas…

     
  235. MamaAntosia

    Ja trafilam do szpitala z wysokim cisnieniem bolem.glowy i bialkiem w.moczu, przelezalam z 5 dni, wyniki.sie nie poprawialy wiec zdecydowali sie wywowac porod po zalozeniu balonika mialam kilka skurczy ale.balonik wypadl podali oksytocyne ale.nic.nie ruszylo, na obchodzie ordynator przebil.mi balon, wyleciały zielone wody i na.stol na.cc. dlatego.moje pytanie bo czytalam ze balon powinien.byc przebity jakas.igla a mi zostal przebity recznie przez rece lekarza bardzo.nie przyjemnego, czy to prawidlowo bylo wykonane?? Calej sytuacji nie wspominam dobrze az.do.momentu kiedy pokazali mi synka. W przyszlosci nie zamierzam rodzic w tym samym szpitalu.

     
  236. Termin za dwa dni więc temat w sam raz 🙂 po pierwszym synku jednak nie mam wątpliwości że przegapie moment zbliżającego się porodu 🙂

     
  237. U mnie dwa porodu pierwszy 7 lat temu wywolywany 23 godziny meczarmi. Skurcze pojawiły się po godzinie od dostania zastrzyku . I tylko skurcze Rozwarcia brak praktycznie do samego porodu nie było Pełnego rozwarcia a mi kazali rodzić, pęcherz przebiła polozna paznockiem . Urodziłam ale było bardzo ciężko. Drugą córkę urodziłam 3 miesiące teytemu i było zupelnie inaczej poród przyszedl sam skurcze regularnie co 6 minut od godziny 15tej o 18 wyjazd do szpitala O 22.30 sala porpfowa a o 00,05 Hela była już z nami. Tym razem pęcherz sam pękł już na sali pogodowej. Przy obu porodach mąż był przy mnie.

     
  238. Nie wiedziałam że jestem w tak małym procencie 😂 u mnie to było jak w filmie 😂 o godz10 skończyłam jeść śniadanie leżąc w łóżku poczułam jak by coś mokrego to wstalam z łóżka i tu było pierwszy chlust ! Wołam męża : M. ! Odeszły mi wody !!!! Zrobiłam kroka, drugi chlust! Już pod rękę z mężem 3 kroki do łazienki żeby dojść a żeby się nie poslizgnac , trzeci chlust ! I koniec żadnych boli ani nic 🙂 to dzwonimy do naszej duoli ( miałam ją choć wiedziałam że i tak cc będzie bo syn miednicowo ułożony ale chciałam mieć kogoś obytego w szpitalnych zasadach realiach , i chciałam odrazu syna dostać po cc do karmienia i wiedziałam jakie są położne że mają w nosie o co się je prosi ( w większości) i dlatego Duola była z nami:) mówi że spoko mamy jeszcze dużo czasu żebym sobie kąpiel wzięła itp a ja jej mówię ale mi wszystkie wody odeszły, wszystkie! ( Dotarło chyba dopiero do niej co mówię:) ) to wsiadajcie do auta i do szpitala ją też już jadę! To się zbieramy i po 12dotarlismy do szpitala 😂 a o 17:17 przez cc na świecie pojawił się nasz syn 😍😄 bóle miałam ale takie pod miesiączkowe (mam bolesne miesiączki) przed cc zaczęło bardzo bolec ale zaraz było znieczulenie to wiecie bez traumy myślę że można zaliczyć do szybkich porodów 🙂 pozdrawiam

     
  239. Ja należę do tych kobiet, którym odeszly wody i to tak spektakularnie jak na filmach;) Jestem za to wdzięczna losowi bo balam się, że zacznie się od skurczów lub sączenia i tego nie rozpoznam. A tak to wątpliwości nie było, jedynie szok, że tych wód jest AŻ tyle.
    Za to zupełnie nie wiem co to znaczy mieć skurcze co 7-8 min i czekać na poród. U mnie od razu były co 2min i to tak bolesne, że nie było opcji polożyć się do łóżka czy siedzieć na piłce. Prawie cały czas spędziłam w pozycji stojącej półpochylonej. W szpitalu przyjęto mnie raczej chłodno, z zapewnieniem, że nie mam co liczyć na szybki poród i że za wcześnie przyszłam.. ale ja czułam, że coś się dzieje;) i 5h po tym jak w domu odeszły wody, moje dziecko było już na świecie. Podobno jak na pierwszy poród to super czas

     
  240. U mnie w 39 tyg skurcze zaczęły sie od 8 rano i stopniowo przybierały na sile. Do szpitala pojechałam na 12 do 20 leżałam w sali gdzie jyz praktycznie zwijałam sie z bólu. Podali mi na próbę nospe dożylnie ale oczywiście nic nie dała . Na porodówce przebili pęcherz i po 3 h miałam juz synka Także poszło ekspresowo bez znieczulenia 😀

     
  241. Szarlotka

    Jestem nową czytelniczką Pani bloga, wiec z góry przepraszam, jeżeli taki post juz się pojawił, ale byłabym wdzięczna, gdyby napisała Pani wskazówki dla par, które chcą zacząć starać się o maluszka. Jakie badania wykonać, jakie badania ma zrobiv przyszły tata, jaką diete wprowadzi, czego unikać. Będę bardzo wdzięczna. Pozdrawiam 😊😊😊

     
  242. Hm ja mam za soba dwa porody ostatni 8 lat temu i ten drugi byl gorszy od pierwszego , do szpitala trafilam ze skurczami co 3 min. Ale rozwarcie male bylo 😬 lezalam na patologi dostalam czopki skurcze mialam okropnie bolace nawet jak juz na porodowce lezalam a rozwarcie slabe to byla masakra tylko slyszalam jeszcze to nie to …. Z tych boli to mi sie slabo robiło corka wyjsc nie chciala po moich meczarniach w koncu sie udalo, w lipcu czeka mnie trzeci poród i mam nadzieje ze bedzie szybszy i mniej bolesny. Pozdrawiam

     
  243. U mnie poród wywołany w 41 tc. Po przebiciu pęcherza 11:10 z wodami zaczęły się regularne skurcze co minute i trwały minute o 14.20 urodziłam córeczkę z pomocą lekarza. Nacisnął mi brzuch – tętno zaczęło spadać okazało się ze był węzeł na pępowinie i nie wiem czy przypadkiem nie była nią owinięta bo nic mi nie chcieli powiedzieć a dziewczyny po pierwszym roku położnictwa strasznie krzyknęły O BOŻE PĘPOWINA jak już przeszła główka. Ogólnie poród wspominam źle. Byłam szyta na ‘żywca’. Nikt mi nic nie mówił, na szczęście poszło szybko. Czekam teraz na synka mam nadzieję, że tym razem uda mi się zacząć rodzić samej i może wcale nie będzie trzeba nacinać krocza tak jak pierwszym razem.

     
  244. Mój pierwszy poród to był horror, walczyłem 15 godzin, mimo że na izbie miałam już rozwarcie to nagle wszystko się zatrzymało. Po ponad 3 godzinach parcia ( główka nie chciała się wstawić) podjęto decyzję o cc. Strasznie się bałam i nie chciałam cięcia. Miałam cudowna polożna, która walczyła że mną do końca tak jak moj mąż. Zjawił się lekarz i ekipa żeby przenieść mnie na CC i wtedy chyba że strachu ostatkiem sił gryzac łóżko z bólu wypchnelam główkę i urodziłam naturalnie. Drugi poród był całkowitym przeciwieństwem pierwszego. Obudził mnie skurcz. Całkiem spokojna, że to jeszcze potrwa leżała dalej ale kolejne były już coraz częściej. Prysznic brałam pomiędzy skurczami . Wszystko działo się tak szybko, że od momentu wejścia do szpitala a chwilą kiedy miałam już Wojtusia na brzuchu minęło pół godziny. Każdej mamie życzę takiego porodu.

     
  245. W UK przy skurczach co 7-10 min jeszcze nie przyjma do szpitala…. Ja mialam przepowiadajace 2 noce z rzedu a trzeciej nocy juz porod wlasciwy. Te dwie noce z przepowiadajacymi bylam w domu a trzecia w szpitalu bo mieli mi wywolanie robic. Przyjechalam na 12:00, polozna stwierdzila ze juz moga wody przebijac bo jest 3 cm rozwarcia ale musza mnie wziac na porodowke a tam mlyn wiec musze czekac. Czekalam tak do nocy az porod sam sie zaczal i musialam zmuszac polozne zeby mnie na porodowke szybko wiozly bo juz czulam ze musze przec i bol nieziemski a one i przeciwbolowe daja i nic wiecej nie robia. W koncu jak mnie sprawdzily to bylo juz 8 cm i 1.5 godz pozniej corka byla ze mna.

     
  246. Pierwszy poród: przed śniadaniem dziwnie bolesny skurcz, ale potem długo nic, po ok godzinie drugi – w międzyczasie ugotowałam obiad. Po 3-cim skurczu zarządziłam spacer, droga powrotna baaardzo powoli, bo skurcze co 5 minut. Małż złapał walizkę i pojechaliśmy do szpitala, 8 cm 🙂 po niecałych 2h było po robocie 😛
    Drugi poród: pierwszy skurcz koło północy, następny przed 5 rano. Ok 5-tej wstałam, prysznic, herbatka, kanapki, skurcze coraz częściej 🙂 W szpitalu byliśmy przed 7-mą, 8,5 cm, wody odeszły przy badaniu :P. Od założenia karty do pojawienia się dziecka na świecie minęło 50 minut 😀

     
  247. Mi pod koniec 35tc odpadł czop, wystraszona zadzwonilam do męża ktory byl w pracy, powiedzial ze zaraz wysle mi “10 powodow ze juz rodzisz” i jesli mam wiecej niz 7 to przyjedzie 😂 pomyslalam ze nasza dalsza rozmowa nie ma sensu, pojechalam z siostra do szpitala 😊 w szpitalu Pani doktor stwierdzila ze czop mi odszedl, ale moge jeszcze pochodzic i nic sie nie dzieje, jednak po wykonaniu ktg rysowaly sie delikatne skurcze 😀 zostalam na oddziale, podano mi sterydy na rozwoj pluc Stasia, lezalam tam 3 dni, nic sie nie dzialo, po czym wyblagalam wyjscie ze szpitala i stawianie sie 2 razy dziennie na ktg 😊 pojechalismy na obiad do moich rodzicow, najaaaadlam sie bigosu, potem juz w domu poszlam spac, obudzil mnie wchodzacy do sypialni mąż… Juz mialam powiedziec mu ze mnie obudzil i ze jestem baardzo zla ale wlasnie w tym momencie odeszly mi wody 😂 Mariusz stwierdzil ze to nie da wody i mam nie panikowa, ale gdy zobaczyl nasze “lozko wodne” spakowal wszystkie potrzebne rzeczy i pojechalismy poznac naszego synka 😊 okazalo sie ze glowka nie wstawia sie w kanal i musialam lezec przez 4 h po czym dostalam bóli krzyżowych i mojej ukochanej rwy kulszowej 😔 nylo ciezko, po 12h meczarni urodzilam naturalnie, moj Mariusz płakał jak bóbr, Staś mimo wczesniactwa byl zdrów, od razu pieknie jadł 😊teraz u naszego 5 miesiecznego brzdaca wczesniactwa nie widac, wazy 8kg i jest najcudowniejszym maluchem na swiecie ❤

     
  248. To ja sie moze nie bede wypowiadać…urodziłam tak szybko ze nie ma co opisywać, każdej mamie zycze takiego szybkiego porodu:) czas trwania 1 okresu 2 godz 55 min, 2 okresu 30 min. Dobrze ze niesłuchalam “dobrych rad” i pojechałam odrazu do szpitala bo pewnie urodzilabym w domu😘Pozdrawiam wszystkich

     
  249. MamaLenki

    Dzień przed porodem czując się fatalnie poszłam do ginekologa i właśnie podejrzewałem ze Sącza mi się wody . Ale lekarz zapewnił ze wszystko jest ok . To zwarcie na 2 cm było już od 36tyg . Ktg wzorowe bez skurczy . Lekarz powiedziałe ze mogę już w sumie rodzic rodzic bo to był pierwszy dzień 38 tyg wiec ja z uśmiechem ok w tym tygodniu rodze . Wieczorem pochlonelam prawie całą pizze i śmiałam się do męża ze robie zapas bo w szpitalu karmią 😛 następnego dnia mąż wstał o 5:20 do pracy a zanim wyszedł powiedziałam mu ze śniło mi się ze odeszły mi wody i ze rodze 🙂 na co odparł ze zwariowalam. O 5:30 wyszedł a o 5:32 dzwonilam do niego ze wody mi odeszły ^^ po prysznicu i ogarnieciu się jakoś po 7 byłam w szpitalu a po 8 na oddziale . Na Ktg nic nie wychodzi a ja zaczęłam odczuwać lekkie skurcze . Najpierw kilka co 20. Rozwarcie było na 4 cm. 9:15 jakiś wróciłam do pokoju. I się zaczęło . Skurcze co 4 min , po chwili 2-3. O 10znów ktg . Rozwarcie 10 cm . Z ktg dosłownie bieglam na łóżko porodów czując skurcze parte. Dwa razy parlam, położna do mnie mówi ze musi mnie naciac a ze chciałam tego uniknąć to nagle ze strachu skurcze ustały . Potem masaż brodawki . Ostatnie parcie, nacięcie i o 11 w 2 dniu 38 tygodnia przyszła na świat Lenka która za kilka dni skończy 14 msc i nie wyrażam sobie bez niej życia 🙂

     
  250. Kasia- pierwsza ciąża

    hej dziewczyny, ja mam termin na 16 lutego. blog i wpisy super! a teraz tak całkiem z innej beczki, mogłaby mnie któraś oświecić, bo już zaczynam po prostu chyba sie stresować. do tej pory byłam przekonana, że dobrze liczę tygodnie i dni ciąży. czy mogła by mnie któraś sprawdzić? bardzo proszę! na dzień dzisiejszy- 7 styczeń jestem w 35tyg + 2dni, czy 34tyg + 2 dni?

     
  251. Witam, rodziłam 6 lat temu. Na szkole rodzenia usłyszałam, że trzeba się cieszyć z porodu i być pozytywnie nastawionym. Mimo skurczu i bólu z uśmiechem wparowałam na porodówkę i mówię, że skurcze co 8 minut. Popatrzyli z miną “taa jasne…” . KTG nie wykazało skurczów. Wysłali mnie do domu i powiedzieli, że tak nie wygląda rodząca, one się nie uśmiechają i nie żartują. Jak miałam skurcze co 5 minut pojechałam do innego szpitala, ktg nie wykazało skurczów. Ale po zbadaniu, dr mówi, że 5 cm rozwarcia. Czy to możliwe, że 2 maszyny nie wykazały? Poród cc, bo nieśmiało pokazałam kartkę od okulisty z tego szpitala, że tak by było lepiej. A na wizytę u ordynatora nie zdążyłam. Położna powiedziała, że szkoda, że cesarskie bo podobno szłam jak burza. Był piątek po tłustym czwartku i pamietam , że wszyscy w czasie operacji chwalili się ile pączków zjedli, albo może po głupim jasiu miałam zwidy.

     
  252. Właśnie dziś tutaj trafiłam i już teraz żałuje, że nie wszyscy lekarze są tacy jak Pani. Ja mam pytanie trochę z innej beczki. Mianowicie w pierwszej ciąży miałam 4 próby indukcji porodu balonikiem i oksytocyną, które nie pomogły w końcu po 10 dniach zdecydowano się na cesarkę ponieważ nie działo się nic, dopiero po przebiciu pęcherza zaczęły się regularne skurcze jednak rozwarcie było 1 cm. Zdecydowano się na cesarskie cięcie. I tutaj pojawia się moje pytanie do Pani jako lekarza. Teraz jestem w drugiej ciąży, od pierwszej minęło sześć lat. Jakie jest prawdopodobieństwo, że sytuacja się powtórzy? Nie ukrywam, że nie chciałabym znów przez to wszystko ponownie przechodzić.Martwiąc się czy z dzieckiem jest wszystko w porządku. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest Pani wróżką 🙂 bardziej chodzi mi o Pani doświadczenie i sytuacje z jakimi spotyka się Pani na co dzień w swojej pracy.
    Pozdrawiam serdecznie

     
  253. 10 dni po terminie przyjechałam do szpitala zgodne z zaleceniami mojego Pana Doktora. Po badaniach, kto i innych cudach poszłam na salę porodowy i dostałam jakiś magiczny zelik. Nie było reakcji 😑 Trafiłam więc na patologie i kolejnego dnia rano założono mi balonik. Skurcze rozpoczęły się o 1 o 3 trafiłam na salę a o 6:35 Fran leżał na moim brzuchu. Poród dla mnie to może nie było mistyczne przeżycie ale też nie jakaś trauma. Wolę poród od bycia w ciąży 😄 to nie jest mój ulubiony stan. Większość czasu spędziłam pod prysznicem i na piłce choć musiało trochę boleć bo mój M dostał w twarz – choć ja sama nie pamiętam tego 😍 Takiego porodu życzę każdemu choć Fran 4350 😄

     
  254. U mnie zaczęlo się około 6 rano, wstałam na ‘siku’ 😉 położyłam się i zaczęły sączyć się wody. Do końca nie wiedziałam czy to już. Zaczęłam czytać w internecie, umyłam się około 9 byliśmy na izbie.
    Skurczy nie czułam. Około 13-14 podali mi oksytocynę i się zaczęło, Ból nie do wytrzymania 🙁 Małą się cofała,zdecydowano się na próżnociąg. Ma-sa-kra….
    o 18 była już ze mną <3

     
  255. Ja ostatnie dwa miesiace ciąży leżałam grzecznie w domku z nogami do góry z powodu zatrzymania wody. Termin na 24(sobota) sierpnia. Mąż od rana mówił do Córki w brzuchu że prosi, wyjdz juz, ze wyprzedaże w H&M i innych sklepach a ta nawet reagowala, odpychała sie nozkami od moich zeber jak by po drabinie chodzila….ale nic z tego..::( Stwierdzilismy z Mężem że po objedzie chwilke poleżymy i pojedziemy ale zasneliśmy i nic z wyjazdu do szpitala. Tak więc w niedziele 25 sierpnia wstaliśmy śniadanko, prysznic i w droge. W szpitalu izba i tak dalej. W końcu badanie, pobrana krew. Dostałam sale leże sobie mąż przyniósł soczek i wode i czekamy na wyniki. Ale mąż mówi ze pojedzie do rodziców bo pewnie dzis i tak nie urodze. Ja mając jakiś siódmy zmysł mówie zostan bo wezmą mnie na Cesarke ale facet jak to facet. Przestan, nie bedziesz miala cesarki. Dał buzi i polecial. Za jakieś 10-15 min przychodzi lekarz i pyta mnie czy wyraże zgode na Cesarskie ciecie, ja mu że jeśli jest taka potrzeba to oczywiście bo nie bede ryzykowala życia dziecka. Zaraz po nim pielegniara z cewnikiem i wogole z przygotowanie do cesarki. Ja w między czasie dzwonie do męża ze jedziemy na stół a ten oddalony już jakieś 20 km. A ja bez rzeczy dla Maleństwa. Także Mąż miał przed soba okolo 50 km. Ja na stole, dają znieczulenie i nie mogą sie wbić bo jestem tak obrzęknieta, mówiął mi ze do lini łopatek, ja siedze, becze, mąż w drodze alew końcu. Jest znieczulenie. Po chwili słysze już Córe. 9punktów, waga 3840 dł 57 cm także całkiem spora jak na mnie kobietke rozm M o wzroście 160- ha hah wyjeżdzam z sali i widze męza ktory juz jakąś chwilke czekal i widzial nasza Królewne:) Dziś jestem szczęśliwą Mama 3 i pół letniej Weroniki która chodzi do przedszkola i myślimy z Mężem o rodzeństwie dla naszej Księżniczki*****

     
  256. Mam dwa porody za sobą. Pierwszy książkowy. wieczorny prysznic potem skurcze co 10 min przez godzinę potem co 7 i co 5. Szpital i po 8h od pierwszego skurczu synek był na świecie. Drugi poród to była przygoda i w sumie trochę szczęścia ze nie urodziłam w przyslowiowej windzie ale o tym potem. Minął mój termin i standardowo miałam umowiona wizytę u lekarza. Dodam tylko że mój ginekolog zapowiadal mi poród 2tyg wcześniej ale jakoś udało do nastepnej wizyty doczekać. Idę więc :jest piątek 16 stycznia 2015 godz16. Idę “poinformować” lekarza że na oddział to po weekendzie bo mam jeszcze parę spraw zaplanowanych. Ktg bez niczego wskazującego na poród więc na pewniaka wchodzę do gabinetu i zaczynam mój wywód, ktory kontynuowalam już na fotelu. I nagle mój lekarz : Jaki poniedziałek… ma pani 5cm rozwarcia . szybko na oddział rodzić. I jak coś to niech pani mówi że skurcze co 10 min ze by nie marudzili. Wyszłam więc z gabinetu powiedziałam mężowi ze rodzimy. Ale nie tak od razu. Po wizycie pojechaliśmy zawieść syna na imprezę choinkowa do dziadków potem do domu. Pakowanie, Prysznic itd. (Musiałam umyć głowę no bo przy pierwszym nie zdążyłam i później tego żałowałam .) Potem spokojnie szpital. Na izbie byłam koło 19.30 skurczy 0, bólu 0. Położna zaśmiała mi się w twarz jak powiedzialm że mam skurcze jakbym miała na czole napisane ze kłamie. No ale przy badaniu okazało się że mam już 7cm rozwarcia. Więc już mnie nie odeslali. A teraz najlepsze do 23.30 nie miałam bolesnych skurczy a rozwarcie 9 o 23.30 pojawiły sie skurcze lekkie. Lekarz próbował przebić pęcherz ale się nie udało. O 23.45 dostałam oksytocyne. 2 min później dostałam takich boli że mało nie uciekłam z tej porodowki. O 24bóle parte a 10 min później córcia była z nami. Ogólnie czas bólów trwał ok 40min. Do tej pory dziękuję Bogu za tą wizytę bo nie wiem czy czekając aż zaczną się skurcze zdazylabym wsiąść do samochodu pod blokiem czy urodzilabym w windzie właśnie.

     
  257. Godzina 9 obchód w szpiatlu. Badanie. Urodzi ani za jakies 20 godzin. fakt nie miałam skurczy ani nic rozwarcie na jakieś 3 cm. Godzina 9:15 zwijam sie z bólu. Wychodze z sali się przejść wzdłuż korytarza. pod salą do ktg zobaczła mnie położna. Co się Pani dzieje? nic boli mnie. prosze wejść zbadam Panią. Matko Boska 8 cm!!!! Szykujcie porodówkę!! Rodzi !!! I urodziłam o godzinie 11. Wody mi nie odeszły, przebili mi ok godziny 10 i poszło. A tez słyszałam jedź do szpitala dopiero jak skurcze będą regularne i gdyby nie to ze byłam w szpitalu bo tetno zanikało to pewnie bym nie pojechała od razu a urodziła w domu albo w aucie. To moja pierwsza ciąża i pierwszy poród. Skurcze dzień wczesniej niby sie pisały na ktg jakies nieregularne ale wcale mnie nie bolały

     

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*