Bajka o jajowodzie

Ginekolog
20 stycznia 2017
Nicole

Ten post pierwotnie miał być o niedrożności jajowodów, ale trochę zmieniłam koncepcję i najpierw opowiem wam... o koncepcji.

Czyli o zapłodnieniu, i o anatomii ciała kobiety.

W odróżnieniu od mężczyzny, kobieta ma połączenie jamy brzusznej ze „światem zewnętrznym”. Na końcu pochwy mamy szyjkę macicy. W dniach płodnych kanał szyjki macicy się nieco poszerza i otwiera, ułatwiając plemnikom dalszą drogę. Przemierzają one przez jamę macicy do jej rogów – w obu rogach plemniki spotykają się z najtrudniejszym zadaniem, jest to najwęższa cześć układu rozrodczego kobiety – cieśń jajowodu. Właśnie w tym miejscu (połączenia macicy z jajowodami) najczęściej mogą napotkać przeszkodę.

Następnie muszą przemierzyć drogę około 15 centymetrów kanału jajowodu, który ma kształt, szerokość oraz konsystencję rozgotowanego spaghetti. Na szczęście matka natura to przemyślała i wewnątrz tego spaghetti wytworzyła malutkie farfocle zwane „migawkami jajowodu”, które popychają zmęczone już daleką drogą plemniki do przodu. Niby plemniki przemierzyły raptem 20 centymetrów, ale dla malutkiego plemnika to mniej więcej taka droga, jak dla człowieka podróż na Marsa. Za pomocą migawek plemniki w końcu docierają do „celu”, czyli do lejka jajowodu, a tam okazuje się, że to wcale nie koniec. Czeka ich otchłań, niczym „czarna dziura w kosmosie”.

Plemniki docierają do jamy otrzewnej i w niej przez następne kilka dni pływają. Najwytrwalsi zawodnicy niechcący mogą dostać się nawet do ściany żołądka. Jednak większość jest cwana i czeka w podbrzuszu, aż nastąpi ten moment... aż jajnik zrobi wielkie BUM i wyrzuci z siebie to na co wszystkie chłopaki czekają – jajeczko.

Nastąpiła owulacja. Plemniki już zmęczone, te stare, błądzące, a może te nowe, które dopiero co docierają do naszego spaghetti, liczą na pomoc i... tą pomoc dostają. Bohaterami kolejnego etapu stają się strzępki jajowodu, które są niczym grawitacja, niczym lep na muchy, zaganiają plemniki z powrotem do naszego jajowodu. Plemniki atakują jajko. Jednemu się udaje i w najmniejszym ułamku sekundy jajo się zamyka, nie ma możliwości go ponownie zapłodnić. Zapłodnione jajo jest zadaniowe, jak na kobietę przystało, przemierza jajowód, dochodzi do cieśni. Nie wiadomo skąd, ale nagle jajowód wie, że tym razem ma pchać w drugą stronę. Pomaga jaju dostać się do macicy.

Czy dojdzie do zagnieżdżenia? Czy starczy nam hormonów, które jaju w tym pomagają? Czy macica jest już gotowa na „mieszkańca”?

Na te pytania odpowiem wam innym razem. I również innym razem opowiem wam co się dzieje, jeżeli nasz główny trakt rozrodczy, czyli jajowód, jest z różnych powodów niesprawny.

PS. Dowiedzieliście się z tej „bajki" coś nowego?