Cesarskie cięcie – czy jest najlepszym rozwiązaniem?

Cesarskie cięcie – czy jest najlepszym rozwiązaniem?

Przyznam się Wam do czegoś, do czego pewnie przyznawać się jako lekarz specjalizujący się w ginekologii i położnictwie – nigdy nie powinnam.

Po zajęciach na sali porodowej na studiach – powiedziałam, że jak kiedyś będę w ciąży to urodzę tylko i wyłącznie cesarskim cięciem.

Przerażał mnie ból, krzyk i to czego inaczej nie można nazwać jak „opowieści dziwnej treści” o tym, że po porodzie naturalnym kobieta niemalże przestaje być kobietą, na dodatek może nie trzymać moczu – nie mówiąc już o niedotlenieniu dziecka „które przecież przy cięciu cesarskim się nie zdarza”.

Kto z Was dalej tak uważa? Ręka do góry. Obawiam się, że jest Was bardzo dużo. Pewnie z połowa czytelników – daj Bóg – jedna czwarta, ale jestem pewna, że nie mniej.

W społeczeństwie, w naszej współczesnej mitologii – poród naturalny otoczony jest aurą cierpienia, choroby i potencjalnej niepełnosprawności dla matki i dziecka. A gdzieś w tle tego wszystkiego jest dopiero to piękno jakim jest nowe życie.

Natomiast cięcie cesarskie uważane jest za coś „ekskluzywnego” – „coś lepszego” – dotyczy celebrytów, bogatych … dotyczy, jak sama nazwa wskazuje, ludzi władzy.
Skoro wielki rzymski cesarz urodził się przez cięcie cesarskie to nie może to być nic złego.

UWAGA UWAGA – Bardzo się mylicie.

Tak samo jak ja, jako 26 latka kończąc studia się myliłam, tak samo mylicie się i Wy, jeżeli uważacie – że cięcie cesarskie jest „lepszym rozwiązaniem” – w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Dziękuję dziś, że zajęło mi dobre kilka lat zanim zdecydowałam się zostać mamą – kilka lat,
w których nabyłam WIEDZY – i zrozumiałam, że poród drogami i siłami natury – w żaden sposób nie jest gorszy – a wręcz jest zdecydowanie lepszy od porodu cięciem cesarskim.

Dziś podejmuję wyzwanie – aby tę wiedzę – która układała mi się kilka lat w głowie przekazać Wam – w tym jednym mniej lub bardziej zrozumiałym artykule.

Według naszej wiedzy medycznej – według obliczeń WHO – tylko 15-20% ciąż powinno być rozwiązanych cięciem cesarskim.
Nie wynika to z żadnych obliczeń ekonomicznych, chęci lub niechęci lekarzy – wynika to po prostu z tego ile ciąż i porodów jest na tyle powikłanych, że musi być zakończone cięciem cesarskim – bo inne rozwiązanie nie wchodzi w rachubę.

Zgadnijcie ile cięć cesarskich było w poprzednim roku w Polsce?
43%!
Czyli przynajmniej 20% porodów w Polsce to cięcia cesarskie bez ewidentnych wskazań medycznych.

Proszę nie zrozumcie mnie źle – to nie jest tak, że ja uważam, że cięcia cesarskie są złe. Cięcia cesarskie absolutnie są dobrodziejstwem współczesnej medycyny – ratują miliony noworodków rocznie – ale cięcia cesarskie wiążą się z wieloma powikłaniami – o których w większości społeczeństwo, czyli Wy, nie ma pojęcia.

Cięcia cesarskie mają ogromny wpływ na Waszą dalszą rozrodczość – mają bezpośredni wpływ na to, jak będą przebiegać Wasze kolejne ciąże i w końcu na to, ile dzieci będziecie mieć.

Często, bardzo często – kobiety mnie pytają – Ile można mieć cesarskich cięć?

Nie ma na to odpowiedzi – można mieć tyle ile trzeba będzie mieć.
Osobiście znam kobietę, która miała 5 cięć cesarskich – miała też 4 porody siłami natury. Zgadnijcie – który rodzaj porodu poleca? Oczywiście, że poród siłami natury.
Cytując Panią Anię:
„Poród siłami natury to jakby koniec drogi, przy cięciu cesarskim to dopiero początek problemów”

Ale są też kobiety, które mają jeszcze więcej CC – moja koleżanka ginekolog z Wrocławia opowiadała mi, że mają pacjentkę, która miała 9(!) cesarskich cięć.

I teraz sobie myślicie – NO WŁAŚNIE – można mieć wiele cięć cesarskich, te kobiety są zdrowe, ich dzieci też – więc co ta mamaginekolog opowiada… jaki to ma wpływ na naszą rozrodczość?!

Ano ma.
Bo o tyle o ile znam jedną kobietę, która miała 5 cięć cesarskich i znam może 5 kobiet, które miały 3 cięcia cesarskie, to znam dziesiątki kobiet, które ze względu na jedno lub dwa cięcia cesarskie już nie mogą mieć dzieci.

Kilka faktów:
– przy cięciu cesarskim macica dużo gorzej się obkurcza niż przy porodzie siłami natury. Około 10 razy częściej dochodzi do subatonii i atonii macicy ( jest to sytuacja kiedy macica nie wraca do swojego przed ciążowego kształtu tylko jest rozciągnięta i dochodzi wtedy do bardzo dużych krwotoków). Kilkakrotnie widziałam jak jedynym ratunkiem dla kobiety podczas cięcia cesarskiego było usunięcie macicy. Są to najbardziej dramatyczne sytuacje w całym położnictwie. Ale jest to wtedy niestety jedyne rozwiązanie.

-po cięciu cesarskim blizna stanowi jakby taki „punkt oporu” w naszym układzie rozrodczym
​- w kolejnej ciąży może się rozejść
​- kolejna ciąża może zagnieździć się w bliźnie po cięciu cesarskim zamiast w zdrowej śluzówce macicy. Obecnie jest niemalże epidemia takich ciąż – są to ciąże pozamaciczne. Chociaż niby są w macicy to nie dość, że nie rokują urodzeniu dziecka to dodatkowo mogą ponownie wiązać się z koniecznością usunięcia macicy lub trwałego jej uszkodzenia.
– kolejnym problemem jest to, że w ciążach następujących po cięciu cesarskim łożysko może wrastać w bliznę po CC – jest to również epidemia dzisiejszych czasów.
Jeżeli wrastanie łożyska w bliznę po CC się potwierdzi to podczas operacji trzeba macicę usunąć.
– kolejnym powikłaniem po CC jest endometrioza w bliźnie po cięciu cesarskim- choroba, która jest koniecznością kolejnej operacji. Choroba, która w niekwestionowany sposób obniża płodność.

Czy jak decydowałyście się na cięcie cesarskie, wiedziałyście o tych wszystkich możliwych powikłaniach? Bo ja mam wrażenie, że kobiety zdają sobie sprawę z bezpośredniego ryzyka jakie niesie ze sobą operacja – typu krwotok, konieczność toczenia krwi, zakrzepica, zatory, zakażenia, gorsze gojenie się rany… ale nie mają pojęcia o odległych, możliwych skutkach tej „prostej operacji”.

Cięcie cesarskie rzeczywiście nie jest jakąś skomplikowaną operacją – ale tylko pod warunkiem, że nie ma komplikacji w trakcie. Niestety czym więcej kobieta miała uprzednio operacji tym więcej przeszkód i komplikacji napotykamy.
O tyle o ile pierwsze cięcie cesarskie potrafi wykonać każdy ginekolog – to do operacji gdzie mamy „stan po (dwóch, trzech czy więcej) cięciach cesarskich” stają już tylko bardzo doświadczeni lekarze.
A co jak zaczniecie rodzić kilka tygodni wcześniej – przyjedziecie na dyżurze w nocy do szpitala?

Ale Was straszę… tak naprawdę zupełnie nie taki mam cel. Chcę po prostu powiedzieć na głos to o czym się nie mówi.
Mówi się natomiast o tym, że…

1. Poród bardzo boli – po co cierpieć skoro można mieć cięcie cesarskie?

Nic bardziej mylnego. Cięcie cesarskie również boli, tylko boli dopiero po operacji, kiedy trzeba się już zająć dzieckiem.

2. Po porodzie naturalnym, życie seksualne kobiety nigdy już nie będzie takie same.

Nie jest to prawda. Jest dziesiątki, a nawet setki badań na temat tego, że poród drogami natury nie zmienia pożycia seksualnego. Nie ma żadnej przewagi cięcia cesarskiego nad porodem siłami natury jeżeli chodzi o „zachowanie funkcji tam na dole”.
Wpiszcie w PubMed – „Mode of delivery” + „sexual function” i zobaczycie sami.
Narządy rodne kobiety zmieniają się w ciąży, stają się nieco bardziej „napęczniałe” – dzieje się tak niezależnie od tego czy rodzicie siłami natury czy przez cięcie cesarskie. Te zmiany zaraz po porodzie się cofają, przekrwienie zanika – i rzeczywiście przez 6-12 miesięcy po ciąży narządy rodne są nieco „inne” – jednak po tym czasie wszystko wraca do normy.

3. Podczas porodu dziecku może się coś stać – może być niedotlenione, niepełnosprawne.

Kiedyś rzeczywiście tak uważano, były to czasy zanim porody siłami natury były monitorowane przez KTG. Jeżeli w trakcie porodu macie monitorowanie tętna dziecka – to ryzyko niedotlenienia jest minimalne. Wiemy dziś również z wielu badań, że cięcie cesarskie nie zapobiega mózgowemu porażeniu dziecięcemu. Mechanizm powstawania tej choroby jest wciąż nieznany i zarówno dzieci po PSN jak i po CC niestety mogą cierpieć na to schorzenie. Dobrze prowadzony poród z monitorowaniem dobrostanu płodu za pomocą KTG oraz osłuchiwania tętna- jest najzdrowszym rodzajem porodu dla Waszego dziecka.
Podczas skurczy macicy – dochodzi do wielu korzystnych zmian w ciele dziecka. Płuca są uciskane co pomaga im pozbyć się płynu owodniowego i rzadziej dochodzi do zaburzeń oddychania oraz zakażeń dróg oddechowych u noworodka. Dziecko kolonizuje się florą bakteryjną mamy – jest to ogromnie ważne dla układu odpornościowego. Wiemy, że dzieci po porodzie siłami natury mają rzadziej alergie, astmę czy choroby autoimmunologiczne.
Ucisk na główkę dziecka stanowi coś na wzór masażu ośrodkowego układu nerwowego – dając neuronom znak – że nadszedł czas działać.
Poród dla dziecka jest ogromnym stresem, ale stresem w najlepszym tego słowa znaczeniu. Dziecko przychodzi na świat zwarte i gotowe – całe jego ciało wie co robić.

I tu bardzo ważna informacja – nawet jeżeli po wielu godzinach porodu, okaże się, że jednak musicie mieć cesarskie ciecie- to wszystkie te zalety dziecku dałyście.
Dziecko miało ten korzystny stres, zdążyło się skolonizować Waszymi bakteriami (zakładając, że był pęknięty pęcherz płodowy, czyli „odeszły wody”) – dlatego nie myślcie nigdy sobie:
„Tyle się męczyłam, a skończyło się i tak cięciem”
Ten poród też miał sens!

Czy temat wyczerpałem? Na pewno nie. Nie chcę Was dziś zarzucać jeszcze większą dawką informacji.
Polecam Wam też mój poprzedni post o cięciu cesarskim.

https://mamaginekolog.pl/cesarskie-ciecie-bez-tajemnic/

Podsumowując – jeżeli chcecie dziecku dać najlepszy start i nie macie medycznych przeciwwskazań to próbujcie rodzić siłami natury – dla Waszego i dla Waszego dziecka dobra.

Czy myślicie, że ja się porodu nie boję?
Rodziłam dwa razy i dalej się boję. Ale bez lęku nie ma odwagi. Bądźmy odważne.

507 komentarzy

  1. Miałam cc z wskazań medycznych nie mogę rodzić naturalnie. Ale jak dla mnie to nie jest zbawienie ja przeszłam to strasznie nie mam pojęcia ale wydaje mi się że miałam za słabe znieczulenie gdy mnie cieli to był potworny ból krzyczałam ale mówili że to normalne, żeby wyciągnąć małego dusili po klatce piersiowej żeby wypchnac prawie nie mogłam oddychać. Fakt szybko doszłam do siebie po cc ale to co było na stole to był koszmar.

  2. Tydzień temu miałam cesarke ze względu na wielkość płodu ( po badaniu USG) sumaru okazało się, że synek nie był wcale taki duży 🙂 Mam pytanie odnośnie pielęgnacji rany po cesarce. W necie jest dużo rozbieżnych informacji a ten temat. Mam pytanie czy ranę można smarować “jakaś” maścią żeby np nie była twarda, czy pasy poporodowe są dobre i czy mozna je stosować ? Tutaj chodzi mi bardziej o zmniejszonie bólu.

  3. Jaki jest bezpieczny odstęp między ciążami, gdy ta pierwsza zakończyła się cesarskim cięciem?

  4. No tak. Ciągle przerzucamy sie argumentami za i przeciw odnośnie cesarskiego cięcia. Co jest lepsze dla kobiety i dla dziecka. Życzę sobie, aby kiedyś trafić na wpis apropo porodu zabiegowego z użyciem kleszczy. Może porównajmy poród kleszczowy i cesarskie cięcie? Drogie Panie, najgorszemu wrogowi tego nie życzę!

  5. Ja przeżyłam taki długi poród wywoływany w UK. Pessar z prostadlandynami na 24h, przebicie worka płodowego, 10h oksytocyny. A na koniec CC, bo akcja ustała, a tętno spadało. Pamiętam, że zaraz przed porodem czytałam (chyba w Wielkiej Księdze Ciąży Searsa) o korzyściach akcji skurczowej przed cesarskim cięciem. Do dziś mnie to pociesza. Wiem, że moje dziecko przeżyło ten ‘stres’, że miało okazję doświadczyć tych wyrzutów adrenaliny, które są normalne i niezbędne przy porodzie. Urodził się zdrowy, 9/10 pkt (jeden punk odjęty ze względu na wrodoną wadę stóp), nie miał problemów z oddychaniem. W zasadzie od razu zaczął płakać. Wszystko to ‘pięknie, ładnie’, ale tutaj wchodzi moja psychika.
    Mimo, że moja cesarka nie była moim ‘widzi mi się’, to czułam się gorsza, jako matka – przytłoczona tym całym internetowym spędem, ta całą nagonką na kobiety, których dzieci są ‘wydobywane’, a nie rodzone. Nie rozumiem, dlaczego przy cesarce z zaleceniami medycznymi można mówić o urodzinach, a jeśli to wybór kobiety, to jakieś ‘wydobyciny’? (serio, taka pisownia w internecie). Skoczyło się problemami z laktacją, depresją. Dziś znowu chciałabym zajść w ciążę, ale jestem przytłoczona. Na dodatek chciałabym znowu, żeby (nawet jesli kolejna cc miała być z jakiś medycznych powodów wskazana), to chciałabym tę akcję skurczową. Tutaj zdania są podzielone, co do podawania oksytocyny po wczesniejszym porodzie na drodze cesarskiego cięcia. Wszystko to takie przykre tak naprawdę. Czasem chciałabym nie być świadoma i tak niedojrzale po prostu robić i nie myśleć.
    Pozdrawiam 🙂

  6. Przeżyłam 2 porody. Jeden osiem lat temu zakończony Cc, gdyż stan zapalny w organizmie miałam drugi SN 2 lata temu. Oba to nic przyjemnego jednak po cc zdecydowanie dłużej dochodziłam do siebie. Po porodzie SN czułam się lepiej. Oba bolą – pierwszy po a drugi w trakcie. Teraz jestem w trzeciej ciazy i stojąc przed wyborem chyba wole SN. Jednak uważam ze jest to sprawa bardzo indywidualna.

  7. Smutne jest tylko to że pojawiają się tylko artykuły DLACZEGO NIE POWINNO WYKONYWAĆ SIĘ CC a w sytuacji kiedy musimy? Nie ma wyboru? I to jeszcze na zimno ? Można tylko czytać i się załamywać… szkoda..ze nie można znaleźć czegos podnoszacego na duchu będąc w takiej sytuacji..

  8. Kasia, bardzo się cieszę że po przeczytaniu tego wpisu i kilku komentarzy trafiłam na Twój wpis. Ja będę musiała mieć cesarke i teraz po przeczytaniu powyższego artykułu po prostu się boję… Masz rację że zasypywane jesteśmy taką ilością wiedzy że mnie jako przyszłą mamę to przeraża i sprawia że już nie wiem co jest dobre a co nie. Chyba czuje się lepiej jak tego wszystkiego nie czytam… W tedy myśl o ciąży i o przyszłym maciezynstwie sprawia mi największą radość.

  9. Po przeczytaniu tego artykułu i po 1 CC ze wskazań medycznych, jestem pewna, że w drugiej ciąży będę o wiele bardziej zestresowana tym jak ewentualna kolejna cesarka może być niebezpieczna dla mnie, tym, że być może więcej dzieci mieć już nie będę mogła oraz tym ile doznań zabierze maleństwu.
    Dziękuję Mamaginekolog!

  10. Primavera

    Ja miałam cc na życzenie – prywatny szpital- wstałam po 5 h od operacji, sama zajmowalam się dzieckiem, poza ciagnięciem rany nie odczuwałam żadnego bolu, po tygodniu nie pamiętałam że miałąm cc, z karmieniem nie było problemu Dzisiaj mijaja 4 lata – zadnych dolegliwości!!!!!!

  11. Ja też od zawsze mówię, że jak poród to tylko CC (dzieci nie mam).
    I myślę, że słowo klucz to ten “dobrze prowadzony poród naturalny”, bo skąd ja mogę wiedzieć czy mój poród naturalny byłby dobrze prowadzony? Czy dostanę opiekę, której potrzebuję. Czy moje dziecko nie zostanie kaleką przez niedotlenienie, bo ktoś nie miał czasu albo chęci zająć się nami należycie (jest mnóstwo takich przypadków). Boję się, że zacznę naturalnie i nie będę mogła skończyć, a potem będą wyciągać dziecko kleszczami czy vacuum:(.
    Boję się o kręgosłup i moją reakcję na ból (u dentysty przy borowaniu bez znieczulenia dostaję drgawek). Nie mam znajomych w szpitalu, łapówek dawać nie chcę i nie zamierzam. W sumie medycznych wskazań do cesarki mogę nie dostać, psychicznie mój lęk myślę że kwalifikuje mnie do cesarki.
    Ból po cesarce będę musiała wytrzymać, ale wolę ból i pewność że z dzieckiem ok niż ból po naturalnym i strach do samego końca.

  12. Nie odpowiedzialni lekarze I polozne…Ja mialam straszny porod sn. Maly 4200 mialo byc 3200. Zle ulozenie, utknal w kanale, vacum, nie trzymanie moczu, depresja przez rok…itp. Jestem w kolejnej ciazy I przez niekompetencjje lekrzy zastanawiam sie nad cc prywatnie….nie ma co porownywac porodu, Pani zapewne miala lepsza opieke niz nie jedna kobieta. Nie jestem przeciwna sn, ale pod odpowiednia opieka…..

  13. Myślę że w celu równoważenia poglądów warto napisać co można zrobić przy cesarce aby zminimalizować negatywne skutki dla dziecka. Leżę właśnie w szpitalu i co jakiś czas przewija się hasło cc. Nie chce ale mogę nie mieć wyboru i tutaj zaczynaja się moje negocjacje z personelem. Czy i jak zrobić kolonizację moimi bakteriami z pochwy, jak i kiedy kangurowanie przez partnera. Potem rozmowy z fizjoterapeutą który mógłby dziecko “odpowiednio pouciskać” symulujac przejście przez kanał rodny. Co jeszcze można zrobić? O czym jeszcze nie wiem? I najważniejsze, ile jeszcze matka która mówi o kolonizacji własną flora (trzeba to zrobić zanim ruszy układ pokarmowy i kwas solny wybije zdrowe bakterie) traktuje się jak hm.. ekscentryczkę? W szpitalu klinicznym w stolicy.. jednocześnie przyznając że wprowadzenie takich procedur jest rozważane.

  14. Pierwsza cc w 2208 r. po 12 godz. Po fakcie okazalo sie ze nie urodzilabym sn, dziecko prawie 4200g i 60 cm. A ja mialamza waska miednice. Oczywiscie po fakcie wszystko wyszlo, bo nie mialam mierzonej miednicy ani usg i lekarz na oko stwierdzil wage okolo 3800 i kazal probowac sn. Przy drugiej ciazy ( porod w 2017 ) lekarze twierdzili ze mam wybor. Miednica za waska, dziecko niby 3600. No niby, bo to byl 36 tc. Po 6 godzinach od pierwszych skurczy nie wyrazilam zgody na sn i zrobiono cc- dziecko wazylo 3900g i mialo 58 cm. Bardzo sie ciesze z podjetej decyzji i nie zaluje. Po drugiej cc troche dluzej dochodzilam do siebie.

  15. Jestem w ciąży takie artykuły doprowadzają mnie do depresji 🙁 mam medyczne wskazania do CC i co mogę zrobić w tej sytuacji? Wszędzie słyszę tylko krytykę CC, i szczerze czuję się przez to gorsza osoba/ gorsza matka, bo na starcie już tyle zabieram mojemu dziecku 🙁 Bardzo boje się CC i bardzo chciałabym rodzić SN, ale nie mam wyjścia.

  16. Z jednej strony rozumiem gloryfikację PSN. Z drugiej strony nie rozumiem kompletnie internetowej nagonki na CC. Czytam kolejny już artykuł na ten temat, rozmawiam ze swoim lekarzem, a mimo wskazań medycznych nikt nie powiedział mi – “hej! nie martw się, dalej będziesz dobrą matką, dajesz swojemu dziecku życie, opiekę i miłość, to jest najważniejsze.” Zewsząd słyszę osądy i groźby jakie to powikłania po cesarce, jakie to złe, jak to jestem gorsza. Czy będę gorszą matką przez swoje wady/choroby? Czy lepiej jest ryzykować kalectwo do końca życia i nie móc zagwarantować swojemu dziecku należytej opieki po porodzie naturalnym, czy jednak zdecydować się na CC? Szanujmy się wszyscy nawzajem i NIE STRASZMY innych. Ja wystarczająco się boję CC i powikłań, problemów z karmieniem, bólu… nie chcę czuć się gorsza i być traktowana przez innych jak gorsza bo życie nie dało mi wyboru. Bardzo chciałabym rodzić naturalnie, ale jak wiele dziewczyn, które odzywały się przede mną – zwyczajnie jest to zbyt niebezpieczne i nie mam wyboru. Nie chcę do samego porodu (i później pewnie też) czuć się gorsza, słabsza, mniej wartościowa. Muszę przyznać, że z kimkolwiek rozmawiam na ten temat robi mi się zwyczajnie przykro – podejście ludzi, którzy mówią, że “idę na łatwiznę” jest bardzo krzywdzące.

  17. Jestem jednym na tysiąc przypadków kiedy podczas fizjologicznego porodu doszło do hypotemii macicy, wstrząs hypowolemiczny.Teraz jestem w drugiej ciąży i mega obawiam się porodu. Czy bezpieczniejszy będzie przez cesarskie cięcie? Nie jestem pierwszeJ młodości.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*