Cesarskie cięcie – czy jest najlepszym rozwiązaniem?

Cesarskie cięcie – czy jest najlepszym rozwiązaniem?

Przyznam się Wam do czegoś, do czego pewnie przyznawać się jako lekarz specjalizujący się w ginekologii i położnictwie – nigdy nie powinnam.

Po zajęciach na sali porodowej na studiach – powiedziałam, że jak kiedyś będę w ciąży to urodzę tylko i wyłącznie cesarskim cięciem.

Przerażał mnie ból, krzyk i to czego inaczej nie można nazwać jak „opowieści dziwnej treści” o tym, że po porodzie naturalnym kobieta niemalże przestaje być kobietą, na dodatek może nie trzymać moczu – nie mówiąc już o niedotlenieniu dziecka „które przecież przy cięciu cesarskim się nie zdarza”.

Kto z Was dalej tak uważa? Ręka do góry. Obawiam się, że jest Was bardzo dużo. Pewnie z połowa czytelników – daj Bóg – jedna czwarta, ale jestem pewna, że nie mniej.

W społeczeństwie, w naszej współczesnej mitologii – poród naturalny otoczony jest aurą cierpienia, choroby i potencjalnej niepełnosprawności dla matki i dziecka. A gdzieś w tle tego wszystkiego jest dopiero to piękno jakim jest nowe życie.

Natomiast cięcie cesarskie uważane jest za coś „ekskluzywnego” – „coś lepszego” – dotyczy celebrytów, bogatych … dotyczy, jak sama nazwa wskazuje, ludzi władzy.
Skoro wielki rzymski cesarz urodził się przez cięcie cesarskie to nie może to być nic złego.

UWAGA UWAGA – Bardzo się mylicie.

Tak samo jak ja, jako 26 latka kończąc studia się myliłam, tak samo mylicie się i Wy, jeżeli uważacie – że cięcie cesarskie jest „lepszym rozwiązaniem” – w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Dziękuję dziś, że zajęło mi dobre kilka lat zanim zdecydowałam się zostać mamą – kilka lat,
w których nabyłam WIEDZY – i zrozumiałam, że poród drogami i siłami natury – w żaden sposób nie jest gorszy – a wręcz jest zdecydowanie lepszy od porodu cięciem cesarskim.

Dziś podejmuję wyzwanie – aby tę wiedzę – która układała mi się kilka lat w głowie przekazać Wam – w tym jednym mniej lub bardziej zrozumiałym artykule.

Według naszej wiedzy medycznej – według obliczeń WHO – tylko 15-20% ciąż powinno być rozwiązanych cięciem cesarskim.
Nie wynika to z żadnych obliczeń ekonomicznych, chęci lub niechęci lekarzy – wynika to po prostu z tego ile ciąż i porodów jest na tyle powikłanych, że musi być zakończone cięciem cesarskim – bo inne rozwiązanie nie wchodzi w rachubę.

Zgadnijcie ile cięć cesarskich było w poprzednim roku w Polsce?
43%!
Czyli przynajmniej 20% porodów w Polsce to cięcia cesarskie bez ewidentnych wskazań medycznych.

Proszę nie zrozumcie mnie źle – to nie jest tak, że ja uważam, że cięcia cesarskie są złe. Cięcia cesarskie absolutnie są dobrodziejstwem współczesnej medycyny – ratują miliony noworodków rocznie – ale cięcia cesarskie wiążą się z wieloma powikłaniami – o których w większości społeczeństwo, czyli Wy, nie ma pojęcia.

Cięcia cesarskie mają ogromny wpływ na Waszą dalszą rozrodczość – mają bezpośredni wpływ na to, jak będą przebiegać Wasze kolejne ciąże i w końcu na to, ile dzieci będziecie mieć.

Często, bardzo często – kobiety mnie pytają – Ile można mieć cesarskich cięć?

Nie ma na to odpowiedzi – można mieć tyle ile trzeba będzie mieć.
Osobiście znam kobietę, która miała 5 cięć cesarskich – miała też 4 porody siłami natury. Zgadnijcie – który rodzaj porodu poleca? Oczywiście, że poród siłami natury.
Cytując Panią Anię:
„Poród siłami natury to jakby koniec drogi, przy cięciu cesarskim to dopiero początek problemów”

Ale są też kobiety, które mają jeszcze więcej CC – moja koleżanka ginekolog z Wrocławia opowiadała mi, że mają pacjentkę, która miała 9(!) cesarskich cięć.

I teraz sobie myślicie – NO WŁAŚNIE – można mieć wiele cięć cesarskich, te kobiety są zdrowe, ich dzieci też – więc co ta mamaginekolog opowiada… jaki to ma wpływ na naszą rozrodczość?!

Ano ma.
Bo o tyle o ile znam jedną kobietę, która miała 5 cięć cesarskich i znam może 5 kobiet, które miały 3 cięcia cesarskie, to znam dziesiątki kobiet, które ze względu na jedno lub dwa cięcia cesarskie już nie mogą mieć dzieci.

Kilka faktów:
– przy cięciu cesarskim macica dużo gorzej się obkurcza niż przy porodzie siłami natury. Około 10 razy częściej dochodzi do subatonii i atonii macicy ( jest to sytuacja kiedy macica nie wraca do swojego przed ciążowego kształtu tylko jest rozciągnięta i dochodzi wtedy do bardzo dużych krwotoków). Kilkakrotnie widziałam jak jedynym ratunkiem dla kobiety podczas cięcia cesarskiego było usunięcie macicy. Są to najbardziej dramatyczne sytuacje w całym położnictwie. Ale jest to wtedy niestety jedyne rozwiązanie.

-po cięciu cesarskim blizna stanowi jakby taki „punkt oporu” w naszym układzie rozrodczym
​- w kolejnej ciąży może się rozejść
​- kolejna ciąża może zagnieździć się w bliźnie po cięciu cesarskim zamiast w zdrowej śluzówce macicy. Obecnie jest niemalże epidemia takich ciąż – są to ciąże pozamaciczne. Chociaż niby są w macicy to nie dość, że nie rokują urodzeniu dziecka to dodatkowo mogą ponownie wiązać się z koniecznością usunięcia macicy lub trwałego jej uszkodzenia.
– kolejnym problemem jest to, że w ciążach następujących po cięciu cesarskim łożysko może wrastać w bliznę po CC – jest to również epidemia dzisiejszych czasów.
Jeżeli wrastanie łożyska w bliznę po CC się potwierdzi to podczas operacji trzeba macicę usunąć.
– kolejnym powikłaniem po CC jest endometrioza w bliźnie po cięciu cesarskim- choroba, która jest koniecznością kolejnej operacji. Choroba, która w niekwestionowany sposób obniża płodność.

Czy jak decydowałyście się na cięcie cesarskie, wiedziałyście o tych wszystkich możliwych powikłaniach? Bo ja mam wrażenie, że kobiety zdają sobie sprawę z bezpośredniego ryzyka jakie niesie ze sobą operacja – typu krwotok, konieczność toczenia krwi, zakrzepica, zatory, zakażenia, gorsze gojenie się rany… ale nie mają pojęcia o odległych, możliwych skutkach tej „prostej operacji”.

Cięcie cesarskie rzeczywiście nie jest jakąś skomplikowaną operacją – ale tylko pod warunkiem, że nie ma komplikacji w trakcie. Niestety czym więcej kobieta miała uprzednio operacji tym więcej przeszkód i komplikacji napotykamy.
O tyle o ile pierwsze cięcie cesarskie potrafi wykonać każdy ginekolog – to do operacji gdzie mamy „stan po (dwóch, trzech czy więcej) cięciach cesarskich” stają już tylko bardzo doświadczeni lekarze.
A co jak zaczniecie rodzić kilka tygodni wcześniej – przyjedziecie na dyżurze w nocy do szpitala?

Ale Was straszę… tak naprawdę zupełnie nie taki mam cel. Chcę po prostu powiedzieć na głos to o czym się nie mówi.
Mówi się natomiast o tym, że…

1. Poród bardzo boli – po co cierpieć skoro można mieć cięcie cesarskie?

Nic bardziej mylnego. Cięcie cesarskie również boli, tylko boli dopiero po operacji, kiedy trzeba się już zająć dzieckiem.

2. Po porodzie naturalnym, życie seksualne kobiety nigdy już nie będzie takie same.

Nie jest to prawda. Jest dziesiątki, a nawet setki badań na temat tego, że poród drogami natury nie zmienia pożycia seksualnego. Nie ma żadnej przewagi cięcia cesarskiego nad porodem siłami natury jeżeli chodzi o „zachowanie funkcji tam na dole”.
Wpiszcie w PubMed – „Mode of delivery” + „sexual function” i zobaczycie sami.
Narządy rodne kobiety zmieniają się w ciąży, stają się nieco bardziej „napęczniałe” – dzieje się tak niezależnie od tego czy rodzicie siłami natury czy przez cięcie cesarskie. Te zmiany zaraz po porodzie się cofają, przekrwienie zanika – i rzeczywiście przez 6-12 miesięcy po ciąży narządy rodne są nieco „inne” – jednak po tym czasie wszystko wraca do normy.

3. Podczas porodu dziecku może się coś stać – może być niedotlenione, niepełnosprawne.

Kiedyś rzeczywiście tak uważano, były to czasy zanim porody siłami natury były monitorowane przez KTG. Jeżeli w trakcie porodu macie monitorowanie tętna dziecka – to ryzyko niedotlenienia jest minimalne. Wiemy dziś również z wielu badań, że cięcie cesarskie nie zapobiega mózgowemu porażeniu dziecięcemu. Mechanizm powstawania tej choroby jest wciąż nieznany i zarówno dzieci po PSN jak i po CC niestety mogą cierpieć na to schorzenie. Dobrze prowadzony poród z monitorowaniem dobrostanu płodu za pomocą KTG oraz osłuchiwania tętna- jest najzdrowszym rodzajem porodu dla Waszego dziecka.
Podczas skurczy macicy – dochodzi do wielu korzystnych zmian w ciele dziecka. Płuca są uciskane co pomaga im pozbyć się płynu owodniowego i rzadziej dochodzi do zaburzeń oddychania oraz zakażeń dróg oddechowych u noworodka. Dziecko kolonizuje się florą bakteryjną mamy – jest to ogromnie ważne dla układu odpornościowego. Wiemy, że dzieci po porodzie siłami natury mają rzadziej alergie, astmę czy choroby autoimmunologiczne.
Ucisk na główkę dziecka stanowi coś na wzór masażu ośrodkowego układu nerwowego – dając neuronom znak – że nadszedł czas działać.
Poród dla dziecka jest ogromnym stresem, ale stresem w najlepszym tego słowa znaczeniu. Dziecko przychodzi na świat zwarte i gotowe – całe jego ciało wie co robić.

I tu bardzo ważna informacja – nawet jeżeli po wielu godzinach porodu, okaże się, że jednak musicie mieć cesarskie ciecie- to wszystkie te zalety dziecku dałyście.
Dziecko miało ten korzystny stres, zdążyło się skolonizować Waszymi bakteriami (zakładając, że był pęknięty pęcherz płodowy, czyli „odeszły wody”) – dlatego nie myślcie nigdy sobie:
„Tyle się męczyłam, a skończyło się i tak cięciem”
Ten poród też miał sens!

Czy temat wyczerpałem? Na pewno nie. Nie chcę Was dziś zarzucać jeszcze większą dawką informacji.
Polecam Wam też mój poprzedni post o cięciu cesarskim.

https://mamaginekolog.pl/cesarskie-ciecie-bez-tajemnic/

Podsumowując – jeżeli chcecie dziecku dać najlepszy start i nie macie medycznych przeciwwskazań to próbujcie rodzić siłami natury – dla Waszego i dla Waszego dziecka dobra.

Czy myślicie, że ja się porodu nie boję?
Rodziłam dwa razy i dalej się boję. Ale bez lęku nie ma odwagi. Bądźmy odważne.

399 komentarzy

  1. Urodziłam synka miesiąc temu i szczerze ? Drugi raz wątpię czy w ogóle zajdę w ciążę. Poród odbył się siłami natury i trwał jak wszyscy mówią ekspresowo. Wszyscy twierdzą że przecież 3 h to prawie nic. Przez pierwsze półtorej przykuta do oksytocyny i monitora. Położna, która ciągle mówiła …że to dopiero początek i ja wijaca się na łóżku. 3 h w ciągłym nie kończącym się skurczu. Trauma do końca życia nie wiedziałam co się dzieje, przerażona krzyczałam ze nie dam rady a w zamian dostałam zdanie ” nie zachowuje się pani jak małe dziecko “. Wiec nie dziwie się że kobiety wybierają cc. Przynajmniej leżą na łóżku ja rodziłam na za dużym fotelu i nie mogłam włożyć nóg w strzemiona. Po wszystkim nawet nie spojrzalam na synka bo byłam tak zmęczona sflustrowana i chciałam płakać. Zamiast cieszyć się z narodzin przez pierwsze dwa tygodnie miałam te okropne chwile w glowie. Wiec szczerze? Jeśli ktoś ma wybór nie dziwie się ze wybiera cc.

  2. Ja urodzilam prawie 5 miesięcy temu przez cc, ze względu na ułożenie miednicowe płodu😓 a pytanie mam odnośnie czy musze się zaszczepić przeciwko zoltaczce typu B, bym na bloku operacyjnym sie nie zarazic, czy to tylko wyluda pieniedzy?

  3. Miałam cc planowana. Dziecko miało mieć duża wagę, lekarz dał mi wybór jak chce zakończyć ciążę. A ja przerażona nacieciem krocza i niedotkenienien dziecka ( parę miesięcy wcześniej koledze z pracy urodziło się nie dotlenione dziecko) zdecydowałam że cc. Do cesarki podeszłam świadomie – tzn wiedziałam dokładnie że będzie bardzo bolalo wstawianie że szwy będę ciągnąć – tak miałam przy wyrostku. Wiedziałam że będzie bolała obkurczajaca macica – wcześniej poronilam. I powiem wam że ból związany z rana był mniejszy niż przy wyrostku ( ale tylko dlatego że po wyrostku i znieczuleniu ogólnym wymiotowalam przez kolejne 24h i każdy odruch wymiotny szarpal brutalnie moja świeżo zeszyta ranę – byłam wykończona psychicznie). Zaskoczyło mnie natomiast to że nie miałam w ogóle boli obkirczajacej się macicy?! To co mnie zaskoczyło w trakcie cesarki to fakt że w czasie operacji na stole zrobiło mi się nie dobrze dwa razy. Smutne jest też to że mąż mógł przyjść dopiero na drugi dzień. Po cc zaskoczyło mnie to że muszę dostawać tyle zastrzykow – antybiotyk, paracetamol, oksytocyna. Trzy razy dziennie przychodzili ż iglami. Do tej pory (6miesiecy) nie mam czucia w części brzucha. Co do dochodzenia do siebie w 4 dobie przyszłam do domu a w 5 jechalam na pediatrie ż malym. Tam spędziłam kolejne 3 doby. Tam ja musiałam opiekować się dzieckiem i nikt mi nie pomagał nikt nie podawał dziecka do karmienia nikt nie pytał jak się czuje. Dziecko pod kroplowka a ja musiałam biegać w nocy do pielęgniarki że kroplowka się skończyła że mały się zsikal i trzeba odpiac od kroplowki by zmienić pieluche. Może dlatego że musiałam być wtedy silna nie rozpatruje tych dni jako fizycznie trudnych dla mnie. Po powrocie czyli tydzień po cc chodziłam na spacery do sklepu i jeździłam autem. Ból brzucha jaki miałam przy wstawaniu to tak jakby wnętrzności spadające na świeżo zagojona ranę. Tyle że to uczucie zniknęło po pierwszej wizycie u fizykoterapeutki specjalizującej się w sprawach dna miednicy. Ten ból jak i uczucie bolu pęcherza (Nie miałam zapalenia – robiłam badania, a mimo to bolalo jak zapalenie) były związane ze zła praca mięśni brzucha. Dostałam wytyczne jak wstawać jak sikac i co ćwiczyć. Mięśnie brzucha w ciąży odchodzą się na boki więc podobne problemy miałabym również po porodzie sn ( oprócz uczucia opadajacych wnętrzności na ranę;)). Po porodzie sn pewnie szybciej poradzilabym sobie z prawidlowa praca miesni – w czasie cc miesnie zostaly zszyte gdy byly mocno rozciagniete dlatego trudniej pracuje sie z brzuchem. Sporo też pracowałam ż blizna aby nie mieć zrostow wewnątrz. Brzuch wolno się zmniejszal – dopiero 3 miesiące po wyglądał jak w 4 miesiącu… Na dzień dzisiejszy (6miesiecy po) wciąż pracują nad miesniami brzucha i kresa biala (było rozejscie na 5 palcow) i czuje miejsce wklocia w kręgosłup w pewnej pozycji. Podsumowywujac – cieszę się że mam zdrowe dziecko i że nie mam nacietego krocza. Cesarka boli na maksa i wcale nie jest komfortowa. Ale poród sn też boli na maksa i też nie jest komfortowy. Dochodzenie do siebie myślę że zależy od kobiety w obu przypadkach. Drugie dziecko chciałabym rodzić sn ale nie wiem czy mi na to pozwolą. Chciałabym sn bo boję się drugiego wklocia w kręgosłup i przeraża mnie wizja ponownej pracy ż brzuchem (ponad 6 miesięcy codziennych ćwiczeń trwających godzinę co przy małym dziecku jest wyzwaniem). Wciaz boje sie pierwszej miesiaczki – nie ktorzy pisza ze miesiaczki po cc sa duzo bardziej bolesne…

  4. Ja urodzilam dwojke silami natury… Po kazdym porodzie tez mowilam ze to okropne, bolesne, straszne… I ze juz nigdy więcej. Po roku chcialam miec kolejne. I teraz po dwoch tez jestem gotowa. Płakałam, ze tyle bólu moze sprawic taka radosc!!! Nie ma nic piękniejszego 😃

  5. urodzilam dwojke silami natury… Po kazdym porodzie tez mowilam ze to okropne, bolesne, straszne… I ze juz nigdy więcej. Po roku chcialam miec kolejne. I teraz po dwoch tez jestem gotowa. Płakałam, ze tyle bólu moze sprawic taka radosc!!! Nie ma nic piękniejszego 😃

  6. Urodziłam córeczkę niecałe 3 miesiące temu. Mam 28 lat i to byl moj pierwszy poród. Silami natury oczywiscie bez zadnego znieczulenia (balam sie wklocia w kręgosłup) narzeczony był ze mną rodzilam 5 godzin od odejścia wod plodowych. Skurvze byly bolesne oczywiscie ale wiedzialam ze bedzie bolało. Przez caly porod nawet nie podjęłam zeby go nie przestraszyć. Bardzo balam sie naciecia krocza chyba bardziej niż wszystkiego innego i nawet chcialam z niego swiadomie zrezygnowac ale moj lekaz prowadzacy mnie do niego przekonał tlumaczac ze prostą ranę latwiej zszyc niz w momecie kiedy popekam. Jestem dosc szczupla 64 kg do porodu 50 przed ciążą a corcia miala 3470 gram. Dalysmy rade codziennie wspominam porod z łezką wzruszenia w oku. A jak dostalam małą na rece ryczalam jak dziecko. Piekne uczucie. Obecny na sali tata tez mógł ja od razu po badaniu przytulic. Zapytana o to czy maz powinien byc na sali w tym szczegolnym i nielatwym dla kobiety momencie powiem ze tak. To zbudowalo bardzo silna więź miedzy tatą a córką. A co do seksu to jak dla mnie jest tak jak bylo jak nie lepiej.

  7. To mnie nastraszyłaś jeszcze bardziej niż ja sama siebie.W pierwszej ciąży wyrosła mi torbiel skórzasta prawie 12cm – usuwana operacyjnie w 6 miesiącu z powodu ostrego bólu (ponoć się skręciła czy coś). Potem próba porodu naturalnego zakończona cesarką (przy rozwarciu już 8cm). Teraz druga ciąża i oczywiście komplikacje. Osłabiona blizna, krwiak i żylak na macicy obok blizny. Lekarz mówi, że jakiekolwiek skurcze są dla mnie niebezpieczne i czeka mnie cesarka, nie wolno mi mieć akcji porodowej.

  8. Rodziłam przez cc pierwsze dziecko. Oprócz nieprzyjemnego uczucia wyszarpywania dziecka nie odczułam żadnego dyskomfortu po porodzie. Chodziłam juz na drugi dzień podnoszenie maluszka czy karmienie nie było żadnym problemem wszystko wspominam fantastycznie. Mała ma już 2,5 roku rozwija się wspaniale. Planujemy z mezem kolejnego maluszka i z pewnością zdecyduje się na cc

  9. A jakich użyć argumentów jeśli lekarz twierdzi, że po jednym cc kolejne porody mogą zakończyć się tylko w taki sposób i nie wyraża zgody na vbac ? Nie mówię tu o sytuacji, gdzie są medyczne wskazania do kolejnego cc, tylko o tym, że lekarzowi tak poprostu jest łatwiej.

  10. 26 godzin ze skurczami co 5-10 min. Potem 8 godzin na porodowce. Skonczylo sie cc…. Chcialam rodzic naturalnie ale niestety sie nie udało… Jak czytam o cc jestem sama w sobie zła że musialam miec cc. Dobijam się tym. kobiety ktore wybieraja cc na prawde chyba nie sa niczego swiadome. Lepiej przecierpiec jeden dzien na porodowce niz minimum 6 miesiecy po cc. Warto spróbować rodzic naturalnie, cc powaznie nie polecam…

  11. Rok temu mialam cc zakonczone atonia, krowtokiem, powrotem na blok operacyjny i przetoczeniem krwi. Macice udalo sie lekarzom uratowac, ale przez 2 miesiace dochodzilam fizycznie do siebie, psychicznie jakies 6 miesięcy. Uwazam ze zdecydowanie za malo mowi sie o powilkaniach przy cc i choc z nadcisnieniem i wielkością mojego synka raczej ciezko byloby drogami natury, to gdybym znala ryzyko chyba wolalabym spróbować niz byc wrakiem po porodzie.

  12. Urodziłam naturalnie blizniaki bez znieczulenia, Bolalo bardzo ale wspaniale przezycie. Jedyny minus to taki, ze bylam nacinana i nie wsominam dobrze gojenia ale jesli mialbym rodzic drugi raz to zdecydowanie silami natury.

  13. Witam serdecznie,
    4 lata temu mialam cc- brak postępu porodu, duże dziecko, teraz jestem w drugiej ciąży , jeśli dziecko też będzie duże czy mogę wybrać czy chcę rodzićsn czy cc?

  14. Ja miałam cesarskę ratunkową po balonikowaniu i mocnym dążeniu porodu sn. Na szczęście dzidzia jest teraz zdrowa, ale przez tydzień była na oddziale noworodkowym z sondą i wkluciem dopępowinowym. Ja już kilka godz po porodzie biegałam jak szalona do dziecka, malo co spałam. Zdecydowanie się przesilałam. Rana rozeszła mi się w dwóch miejscach. Nikt mnie nie zszył, bo ponoć nie było takiej potrzeby. Po 6 tyg od porodu rana w końcu jako tako zarosła. Pierwsze 3 miesiące bolał mnie bardzo brzuch. Pierwsza miesiączka była chyba najgorsza w życiu. Dodatkowo krwawienia nie związane z cyklem. Kobiety wybierają cesarke, zeby noc nie zmieniło się tam na dole. A u mnie się zmieniło. I to bardzo. Stosunek boli. Pochwal jest ciasniejsza. Położna i ginekolog wmawialy mi, że to psychika po traumatycznym porodzie. Mam wrażenie, że nikt nie traktuje mnie serio. Jedyną osobą, która mi wierzy to mój mąż. On czuje, że jest dużo ciasnej. Nie mogę nigdzie znaleźć rzetelnych informacji nt tego dlaczego tak jest. Jednego jestem pewna.. To nie jest ani problem z psychika ani z nawilzeniem. Mnie po prostu boli i często pękam w trakcie seksu. Jeżeli ktoś mi może coś poradzić albo ma taki sam problem to proszę o radę 😊

  15. A ja miałam cesarskie cięcie (z zalecenia) i niecały rok po porodzie zaczęła mnie pobolewać macica, z początku parę-parenaście dni między miesiączkami, potem cały czas między krwawieniami aż po 3 miesiącach (juz ok 3 miesiecy) bez przerwy, ból, kucie, niby nieduże, ale jednak codziennie dokuczające. W końcu mój lekarz w “pośpiechu” zrobił mi najszybsze na świecie usg, stwierdził brak torbieli i powiedział, że to bolą mnie blizny w macicy, i że będą boleć “na zmiany pogody” i ze tonormalne. A na to że od pół roku staramy się o dziecko usłyszałam “proszę Pani, ludzie się po dwa lata starają”. Także dorzucając do tego możliwe powikłania z powyższego posta i to że prawdopodobnie do końca życia będzie mnie boleć brzuch to no cóż, ja też każdemu kto ma wybór z całego serca odradzam cięcie cesarskie.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*