Cesarskie cięcie – czy jest najlepszym rozwiązaniem?

Cesarskie cięcie – czy jest najlepszym rozwiązaniem?

Przyznam się Wam do czegoś, do czego pewnie przyznawać się jako lekarz specjalizujący się w ginekologii i położnictwie – nigdy nie powinnam.

Po zajęciach na sali porodowej na studiach – powiedziałam, że jak kiedyś będę w ciąży to urodzę tylko i wyłącznie cesarskim cięciem.

Przerażał mnie ból, krzyk i to czego inaczej nie można nazwać jak „opowieści dziwnej treści” o tym, że po porodzie naturalnym kobieta niemalże przestaje być kobietą, na dodatek może nie trzymać moczu – nie mówiąc już o niedotlenieniu dziecka „które przecież przy cięciu cesarskim się nie zdarza”.

Kto z Was dalej tak uważa? Ręka do góry. Obawiam się, że jest Was bardzo dużo. Pewnie z połowa czytelników – daj Bóg – jedna czwarta, ale jestem pewna, że nie mniej.

W społeczeństwie, w naszej współczesnej mitologii – poród naturalny otoczony jest aurą cierpienia, choroby i potencjalnej niepełnosprawności dla matki i dziecka. A gdzieś w tle tego wszystkiego jest dopiero to piękno jakim jest nowe życie.

Natomiast cięcie cesarskie uważane jest za coś „ekskluzywnego” – „coś lepszego” – dotyczy celebrytów, bogatych … dotyczy, jak sama nazwa wskazuje, ludzi władzy.
Skoro wielki rzymski cesarz urodził się przez cięcie cesarskie to nie może to być nic złego.

UWAGA UWAGA – Bardzo się mylicie.

Tak samo jak ja, jako 26 latka kończąc studia się myliłam, tak samo mylicie się i Wy, jeżeli uważacie – że cięcie cesarskie jest „lepszym rozwiązaniem” – w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Dziękuję dziś, że zajęło mi dobre kilka lat zanim zdecydowałam się zostać mamą – kilka lat,
w których nabyłam WIEDZY – i zrozumiałam, że poród drogami i siłami natury – w żaden sposób nie jest gorszy – a wręcz jest zdecydowanie lepszy od porodu cięciem cesarskim.

Dziś podejmuję wyzwanie – aby tę wiedzę – która układała mi się kilka lat w głowie przekazać Wam – w tym jednym mniej lub bardziej zrozumiałym artykule.

Według naszej wiedzy medycznej – według obliczeń WHO – tylko 15-20% ciąż powinno być rozwiązanych cięciem cesarskim.
Nie wynika to z żadnych obliczeń ekonomicznych, chęci lub niechęci lekarzy – wynika to po prostu z tego ile ciąż i porodów jest na tyle powikłanych, że musi być zakończone cięciem cesarskim – bo inne rozwiązanie nie wchodzi w rachubę.

Zgadnijcie ile cięć cesarskich było w poprzednim roku w Polsce?
43%!
Czyli przynajmniej 20% porodów w Polsce to cięcia cesarskie bez ewidentnych wskazań medycznych.

Proszę nie zrozumcie mnie źle – to nie jest tak, że ja uważam, że cięcia cesarskie są złe. Cięcia cesarskie absolutnie są dobrodziejstwem współczesnej medycyny – ratują miliony noworodków rocznie – ale cięcia cesarskie wiążą się z wieloma powikłaniami – o których w większości społeczeństwo, czyli Wy, nie ma pojęcia.

Cięcia cesarskie mają ogromny wpływ na Waszą dalszą rozrodczość – mają bezpośredni wpływ na to, jak będą przebiegać Wasze kolejne ciąże i w końcu na to, ile dzieci będziecie mieć.

Często, bardzo często – kobiety mnie pytają – Ile można mieć cesarskich cięć?

Nie ma na to odpowiedzi – można mieć tyle ile trzeba będzie mieć.
Osobiście znam kobietę, która miała 5 cięć cesarskich – miała też 4 porody siłami natury. Zgadnijcie – który rodzaj porodu poleca? Oczywiście, że poród siłami natury.
Cytując Panią Anię:
„Poród siłami natury to jakby koniec drogi, przy cięciu cesarskim to dopiero początek problemów”

Ale są też kobiety, które mają jeszcze więcej CC – moja koleżanka ginekolog z Wrocławia opowiadała mi, że mają pacjentkę, która miała 9(!) cesarskich cięć.

I teraz sobie myślicie – NO WŁAŚNIE – można mieć wiele cięć cesarskich, te kobiety są zdrowe, ich dzieci też – więc co ta mamaginekolog opowiada… jaki to ma wpływ na naszą rozrodczość?!

Ano ma.
Bo o tyle o ile znam jedną kobietę, która miała 5 cięć cesarskich i znam może 5 kobiet, które miały 3 cięcia cesarskie, to znam dziesiątki kobiet, które ze względu na jedno lub dwa cięcia cesarskie już nie mogą mieć dzieci.

Kilka faktów:
– przy cięciu cesarskim macica dużo gorzej się obkurcza niż przy porodzie siłami natury. Około 10 razy częściej dochodzi do subatonii i atonii macicy ( jest to sytuacja kiedy macica nie wraca do swojego przed ciążowego kształtu tylko jest rozciągnięta i dochodzi wtedy do bardzo dużych krwotoków). Kilkakrotnie widziałam jak jedynym ratunkiem dla kobiety podczas cięcia cesarskiego było usunięcie macicy. Są to najbardziej dramatyczne sytuacje w całym położnictwie. Ale jest to wtedy niestety jedyne rozwiązanie.

-po cięciu cesarskim blizna stanowi jakby taki „punkt oporu” w naszym układzie rozrodczym
​- w kolejnej ciąży może się rozejść
​- kolejna ciąża może zagnieździć się w bliźnie po cięciu cesarskim zamiast w zdrowej śluzówce macicy. Obecnie jest niemalże epidemia takich ciąż – są to ciąże pozamaciczne. Chociaż niby są w macicy to nie dość, że nie rokują urodzeniu dziecka to dodatkowo mogą ponownie wiązać się z koniecznością usunięcia macicy lub trwałego jej uszkodzenia.
– kolejnym problemem jest to, że w ciążach następujących po cięciu cesarskim łożysko może wrastać w bliznę po CC – jest to również epidemia dzisiejszych czasów.
Jeżeli wrastanie łożyska w bliznę po CC się potwierdzi to podczas operacji trzeba macicę usunąć.
– kolejnym powikłaniem po CC jest endometrioza w bliźnie po cięciu cesarskim- choroba, która jest koniecznością kolejnej operacji. Choroba, która w niekwestionowany sposób obniża płodność.

Czy jak decydowałyście się na cięcie cesarskie, wiedziałyście o tych wszystkich możliwych powikłaniach? Bo ja mam wrażenie, że kobiety zdają sobie sprawę z bezpośredniego ryzyka jakie niesie ze sobą operacja – typu krwotok, konieczność toczenia krwi, zakrzepica, zatory, zakażenia, gorsze gojenie się rany… ale nie mają pojęcia o odległych, możliwych skutkach tej „prostej operacji”.

Cięcie cesarskie rzeczywiście nie jest jakąś skomplikowaną operacją – ale tylko pod warunkiem, że nie ma komplikacji w trakcie. Niestety czym więcej kobieta miała uprzednio operacji tym więcej przeszkód i komplikacji napotykamy.
O tyle o ile pierwsze cięcie cesarskie potrafi wykonać każdy ginekolog – to do operacji gdzie mamy „stan po (dwóch, trzech czy więcej) cięciach cesarskich” stają już tylko bardzo doświadczeni lekarze.
A co jak zaczniecie rodzić kilka tygodni wcześniej – przyjedziecie na dyżurze w nocy do szpitala?

Ale Was straszę… tak naprawdę zupełnie nie taki mam cel. Chcę po prostu powiedzieć na głos to o czym się nie mówi.
Mówi się natomiast o tym, że…

1. Poród bardzo boli – po co cierpieć skoro można mieć cięcie cesarskie?

Nic bardziej mylnego. Cięcie cesarskie również boli, tylko boli dopiero po operacji, kiedy trzeba się już zająć dzieckiem.

2. Po porodzie naturalnym, życie seksualne kobiety nigdy już nie będzie takie same.

Nie jest to prawda. Jest dziesiątki, a nawet setki badań na temat tego, że poród drogami natury nie zmienia pożycia seksualnego. Nie ma żadnej przewagi cięcia cesarskiego nad porodem siłami natury jeżeli chodzi o „zachowanie funkcji tam na dole”.
Wpiszcie w PubMed – „Mode of delivery” + „sexual function” i zobaczycie sami.
Narządy rodne kobiety zmieniają się w ciąży, stają się nieco bardziej „napęczniałe” – dzieje się tak niezależnie od tego czy rodzicie siłami natury czy przez cięcie cesarskie. Te zmiany zaraz po porodzie się cofają, przekrwienie zanika – i rzeczywiście przez 6-12 miesięcy po ciąży narządy rodne są nieco „inne” – jednak po tym czasie wszystko wraca do normy.

3. Podczas porodu dziecku może się coś stać – może być niedotlenione, niepełnosprawne.

Kiedyś rzeczywiście tak uważano, były to czasy zanim porody siłami natury były monitorowane przez KTG. Jeżeli w trakcie porodu macie monitorowanie tętna dziecka – to ryzyko niedotlenienia jest minimalne. Wiemy dziś również z wielu badań, że cięcie cesarskie nie zapobiega mózgowemu porażeniu dziecięcemu. Mechanizm powstawania tej choroby jest wciąż nieznany i zarówno dzieci po PSN jak i po CC niestety mogą cierpieć na to schorzenie. Dobrze prowadzony poród z monitorowaniem dobrostanu płodu za pomocą KTG oraz osłuchiwania tętna- jest najzdrowszym rodzajem porodu dla Waszego dziecka.
Podczas skurczy macicy – dochodzi do wielu korzystnych zmian w ciele dziecka. Płuca są uciskane co pomaga im pozbyć się płynu owodniowego i rzadziej dochodzi do zaburzeń oddychania oraz zakażeń dróg oddechowych u noworodka. Dziecko kolonizuje się florą bakteryjną mamy – jest to ogromnie ważne dla układu odpornościowego. Wiemy, że dzieci po porodzie siłami natury mają rzadziej alergie, astmę czy choroby autoimmunologiczne.
Ucisk na główkę dziecka stanowi coś na wzór masażu ośrodkowego układu nerwowego – dając neuronom znak – że nadszedł czas działać.
Poród dla dziecka jest ogromnym stresem, ale stresem w najlepszym tego słowa znaczeniu. Dziecko przychodzi na świat zwarte i gotowe – całe jego ciało wie co robić.

I tu bardzo ważna informacja – nawet jeżeli po wielu godzinach porodu, okaże się, że jednak musicie mieć cesarskie ciecie- to wszystkie te zalety dziecku dałyście.
Dziecko miało ten korzystny stres, zdążyło się skolonizować Waszymi bakteriami (zakładając, że był pęknięty pęcherz płodowy, czyli „odeszły wody”) – dlatego nie myślcie nigdy sobie:
„Tyle się męczyłam, a skończyło się i tak cięciem”
Ten poród też miał sens!

Czy temat wyczerpałem? Na pewno nie. Nie chcę Was dziś zarzucać jeszcze większą dawką informacji.
Polecam Wam też mój poprzedni post o cięciu cesarskim.

https://mamaginekolog.pl/cesarskie-ciecie-bez-tajemnic/

Podsumowując – jeżeli chcecie dziecku dać najlepszy start i nie macie medycznych przeciwwskazań to próbujcie rodzić siłami natury – dla Waszego i dla Waszego dziecka dobra.

Czy myślicie, że ja się porodu nie boję?
Rodziłam dwa razy i dalej się boję. Ale bez lęku nie ma odwagi. Bądźmy odważne.

525 komentarzy

  1. a jeśli ma się astygmatyzm i wadę wzroku to do minus ilu dioprtii mozna rodzić naturalnie?

  2. Swietny tekst. Ja jak bylam w obu ciazach balam sie panicznie ciecia cesarskiego. (Moze dlatego ze w dziecinstwie przeszlam kilka operacji)Modlilam sie do wszystkich świętych zeby rodzic naturalnie.? chociaz nie ukrywam ze naturalnie tez sie bałam. Ale obydwa porody wspomina bardzo dobrze. Rodzilam na Starynkiewicza. Pierwsza ciaza zakonczona w 36 tc. Nie pamietam imienia położnej ale byla przecudowna. Druga ciaza zakonczona w 34 tc i tutaj duze uklony na dziewczyny, studentki poloznictwa. Byla ze mna caly czas, oczywiście imienia tez nie pamietam ?Oba porody przyjela dr Agnieszka Osińska -anioł kobieta. Wszystko na spokojnie bez nerwów. Jakbym miala rodzic trzeci raz to tylko u was w klinice. Dla mnie cesarka to ostatecznosc, ratowanie zycia matki i dziecka. Wiele moich kolezanek mowilo ze cesarka najlepsza, bo porod naturalny boli i rodzi sie kilka godzin. Ale niestety sa ogromne powiklania o których napisalas. Znam osobiście dziewczyne ktorej usunieto macice po cesarce niestety byl to pierwszy poród. I teraz lament bo nie moze miec wiecej dzieci. Ale to byla jej decyzja bo.sie bala bolu. A teraz to wiekszy bol bo maja jednego dzieciaczka. Cesarka tylko z koniecznosci. Pozdrawiam cieplutko?

  3. Dziękuję za ten post…za dwa miesiące czeka mnie poród najpewniej siłami natury. Oby! Mój pierwszy. Mały już ułożony główkowo 🙂 powiem szczerze, że… (wstyd to pisać) liczyłam po cichu na CC.. właśnie z powodów, które opisałaś wyżej… Szczególnie boję się powikłań… ale, jak widać, wcale nie musi do nich dojść. Są to informacje przekazywane z “matki na matkę”, niestety. Szczególnie o powikłaniach mówią kobiety, ktore rodziły CC na życzenie (umówmy się, istnieje taki termin). Zresztą chyba każdy zna kobietę, ktora była w stanie zapłacić niemałe pieniądze za cesarskie cięcie.
    Naprawdę, dziękuję. Tak jakby… przestałam się bać po tym poście! I teraz tylko modlić się, żeby mały chciał wyjść drogą naturalną i żeby wszystko poszło ok 🙂

    • Przyszła mama

      Jestem w dokładnie tej samej sytuacji i na tym samym etapie 🙂 w poniedziałek okazało się, że mała ułozyla się główką w dól. Boję się bólu, to moje pierwsze dziecko, mam do tego 36 lat, ale zakładam, że ten ból zakończy się dobrze i bez względu, czy cc czy psn – gdzieś boleć będzie. Damy radę 🙂 Powodzenia!

    • Nie bój się i nastawiaj się pozytywnie na poród siłami natury. Ja urodziłam 4 tygodnie temu. Naturalnie. Przed bałam sie jak cholera, bo sie od rożnych mam nasłuchałam jaki poród jest straszny. Nie jest straszny, jest piękny. Poza tym myślałam, ze to bedzie duzo bardziej bolec! A juz dzien – dwa po porodzie czułam sie swietnie! Mogłam przenosić góry. Jakbyś chciała wypytać cos jeszcze o poród i wszystko co z nim związanie tu mój mail : magda.pacek@gmail.com (pisze to, ponieważ mi przed porodem nikt nie opowiedział co do szpitala, ile i po co, jak bedzie na porodówce itp.)

    • Mi zostało 12 dni do terminu i mimo, że nadal odczuwam lęk przed nieznanym, to wiem, że skoro całą ciążę robiłam wszystko dla dobra mojej córeczki, to poród SN jest również dobry. A ten wpis uspokoił mnie trochę i dodał otuchy 🙂
      Szczęśliwego rozwiązania!

  4. Bardzo krzepiący post. W ostatnich tygodniach (2 tyg do terminu !) dopada mnie stres związany z porodem i niestety muszę przyznać, że przewijają mi się myśli przez głowę, że CC jest prostszym rozwiązaniem, pomimo tego, że przez całą ciążę bezwzględnie chciałam rodzić siłami natury. Wiadomo – boleć będzie, ale dziękuję, że przypomniałaś mi dlaczego nie warto kombinować i wybierać “prostszego” rozwiązania ! ❤️

  5. Ze wszystkim się zgadzam chociaż moja ciąża po próbach porodu siłami natury skończyła się cc. Zastanawiam się czy świadomie decydując się na cc kobiety biorą pod uwagę tylko kwestie bolu i wygody. Coraz więcej w moim otoczeniu słyszę że największy strach budzi – personel. Który olewa, zaniedbuje, zwleka, krzyczy itd. U pierworódki powiduje to strach przed kolejnym porodem.

  6. Dziękuje Ci mamoginekolog za ten artykuł 🙂
    W listopadzie urodzę swoją pierwszą córeczkę, póki co wszystko przebiega prawidłowo, więc będzie to poród siłami natury. Wiem, że będzie bolało, bo jak to powiedziała nasza położna na szkole rodzenia “poród musi boleć”. Przez chwilę przeszło mi przez myśl, a może lepiej cesarka? Dzięki Tobie mam 100% pewności, że chcę i będę próbowała do ostatnich sił urodzić naszą małą kruszynkę SN.
    Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamuśki i Ciebie nasza mamoginekolog 🙂

  7. Super tekst ! Mimo powikłań po porodzie naturalnym wciąż bardziej straszna mi CC. Mam pytanie czy po naturalnym porodzie który zakończył się krwotokiem, przetaczanie krwi itd. Kolejny poród naturalny jest bezpieczniejszy od CC? Od pierwszego porodu minęło 4 lata. POZDRAWIAM 🙂

    • Vikikwietniowka

      Ja po pierwszym porodzie z dużym krwotokiem i przetaczaniem krwi urodziłam córcię sn, bardzo szybko, bez komplikacji, a co najwspanialsze spędziłyśmy dwie najcudowniejsze godziny po porodzie sam na sam wtulone w siebie, co nie było mi dane przy synku.
      Ważne żeby personel był poinformowany. Z tego co pamiętam podają profilaktycznie oksytocynę na obkurczenie macicy i wszystko powinno być dobrze :).

  8. Ja sie panicznie boje porodu naturalnego. Obaw jest bardzo wiele…, ze nie dam rady, ze skrzywdze dziecko poprzez jakas blokade, ze nie bede umiala przec, a przede wszystkim, ze bedzie potwornie bolalo. Ale te wszystkie argumenty nijak sie maja to strachu przed cesarskim cieciem. Nie rozumiem jak normalna, zdrowa kobieta moze swiadomie poddac sie tak skomplikowanej operacji!!! Na facebookowych grupach o macierzynstwie az tetni od postow typu: “jaki porod lepszy cesarka czy naturalny. podajcie argumenty za i przeciw” – o zgrozo! A odpowiedzi zwalaja z nog “Cesarka, ale w Polsce nie daja godnie urodzic kobiecie, trzeba chodzic za lekarzem i prosic o ciecie cesarskie na zadanie” albo jako ze mieszkam w Niemczech “W Niemczech ciecie jest na zadanie, bierz je bo lepsze.” Super, ze sa takie osoby jak Ty, ktore probuja uswiadamiac, choc niestety mam wrazenie, ze moze 1% kobiet wyciaqgnie wnioski, choc jak wiadomo nalezy cieszyc sie malymi rzeczami…powoli krok po kroku, ale do celu <3

  9. Ja niestety jestem po 2 CC. Pierwszy niestety musiał się odbyć na zimno (juz w 35tyg), ale przy drugim juz próbowałam rodzie siłami natury.
    Dodałabym jeszcze jako skutki CC: bóle kręgosłupa – po znieczuleniu, ból blizny. Ciągle chodzę na mobilizację blizny i masaże kręgosłupa.

  10. Nie jestem medykiem, nie znam ogólnych statystyk ale po obserwacji otoczenia nie zdecydowałaby się na poród siłami natury. Nie znam dziecka (ani matki) które miałoby jakieś “skutki uboczne” po cc, oczywiście takim planowanym cięciu. Natomiast po porodzie siłami natury niestety tak, wady wynikające prawdopodobnie z niedotlenienia i wymagające długotrwałej rehabilitacji to “nic” bo znam co najmniej dwojke dzieci którym przy porodzie uszkodzono kończyny, a to już zostaje do końca życia. Ból po cięciu faktycznie jest i to przez kilka dni ale maleństwo daje tyle siły ze nie ma czasu myśleć o tym.

  11. Przerażona PSN

    Ja nadal się boję zajścia w ciążę i porodu :p ale może za którymś takim postem się przekonam, bo mimo wszystko zegar tyka, jak to mówią. A co z tym nietrzymaniem moczu wspomnianym na początku? 🙂

  12. ZuzaMalwina

    Rodziłam 3 razy siłami natury – mam 2 Dzieci, Pierwszy poród po terminie – wywoływany – 18 godzin; Drugi poród – trzy tygodnie przed terminem – 1 godzina, Trzecie – to poronienie; czuję niedosyt CHCĘ RODZIĆ :).
    Wszystko zależy od POZYTYWNEGO nastawienia (powiedzmy że bardzo dużo).
    Uważam, że tak elementarna wiedza jak w tym poście powinna być przekazywana na biologii już w szkole podstawowej; uświadamianie nie tylko KOBIET- ale WSZYSTKICH.

  13. Dopóki nie zaczęłam Cię czytać 😉 nastawialam się na cc, nie byłam wtedy wcale w ciazy ale na cc byłam zdecydowana. Bo bałam się pekniecia, nacinania, dochodzenia do siebie po, bałam się tego w jakiej formie będę tam na dole. Bo o ile dzieciątko jest najważniejsze to o swój komfort psychiczny tez trzeba dbać. Teraz, w pierwszej ciąży niczego sobie tak nie życzę jak braku wskazań do cc. Rodze za 2 miesiace, i o ile boje się dalej, to dzięki Tobie wiem wiecej – a to ogromna wygoda, trochę spokoju z tylu głowy 😉 i nastawienie 100% psn.
    Pozdrawiam serdecznie i z całego serca dziękuję.

  14. ? ja miałam wskazania do cc ale córci przekażę zdecydowanie całą wiedzę gdy przyjdzie pora?

  15. Absolutnie się z Tobą zgadzam. Sama mimo lęku i wielogodzinnego porodu sn zakończonego cc za kilka tygodni będę znowu próbowała rodzić naturalne. Jednak wybrałam szpital, którego jestem pewna i mam pełne zaufanie do lekarzy pracujących w nim. Wiem, że w razie jakichkolwiek komplikacji czy problemów operacja zostanie wykonana natychmiast, że żadna położna nie będzie się bała obudzić lekarza dyżurnego, że anestezjolog bedzie dostępny natychmiast, że nikt niczego nie zaniedba. Niestety ciagle się slyszy o przetrzymanych porodach sn, opieszalosci personelu, braku zaangazowania w prace i empatii co prowadzi do bardzo poważnych konsekwencji. Myślę, że stąd strach przed porodem sn. Bo przecież priorytetem jest urodzenie zdrowego dziecka i każda matka w takiej chwili bagatelizuje konsekwencje płynące z cc dla niej samej. Oczywiście argumenty medyczne, o których napisałaś są nie do podważenia ale łatwo jest je przytaczac pracując w szpitalu o poziomie jaki prezentuje Twój. Niestety Polska to nie tylko uniwersyteckie placówki z misją i załoga z powołaniem i umiejętnościami. Gdybym zdecydowała się teraz rodzić w moim rodzinnym mieście to bez żadnego ale miałabym cc. Po prostu po cc wszystkie następne porody sa operacyjne i nie wazne, ze nie ma zadnych wskazan. Wszystkie rodzace z cukrzycą ciazowa czy nadcisnieniem maja cc bo lekarze boją się odpowiedzialności. I jak w takiej sytuacji kobiety mają czuć się bezpiecznie? Myślę też, ze poza wszystkimi innymi czynnikami kobeta powinna mieć jednak prawo wybrać jak chce rodzic i wydaje mi sie, ze wcale cc nie były by aż tak naduzywane. Poród jaki by nie był zawsze jest okupiony bólem i ryzykiem ale to też najpiękniejsza chwila ludzkiego życia.

  16. Mam nadzieję urodzić moją Zosię za miesiąc
    , siłami natury. To bardzo ważny artykuł, za który na pewno dziękuję nie tylko ja, ale i setki innych kobiet. Nicole, Twoja wiedza i łatwość, którą posiadasz w je przekazywaniu jest unikatowa! Mam bardzo dobrego ginekologa prowadzącego, który prezentuje identyczne do Twojego podejście, ale nie chcę sobie odmawiać zapoznania się z tym co Ty jako kobieta i lekarz przemycasz nam w postach. Jeszcze raz wielkie dzięki za to, że nadal mas ochotę dzielić się z nami swoim światem. Pozdrawiam życząc wszystkiego co najlepsze! Dziewczyny, rodźmy siłami natury! :))

  17. Powiem tam… Przeraziłaś mnie tak, że aż się popłakałam. Miałam CC po nieudanej próbie wywoływania porodu, po operacji szybko doszłam do siebie, nie miałam żadnych komplikacji. To był mój pierwszy poród, wiem że nie chcę próbować rodzić naturalnie kolejny raz. Ale możliwe, że chciałabym kolejne dziecko i jestem przerażona jakie mogą być konsekwencje tego, że mi się nie udało.

  18. Nie wiem czy się cieszę że przeczytałam artykuł czy nie bo do tej pory bałam się naturalnego porodu(mimo to innego nie brałam pod uwagę) a teraz boje się także cesarskiego cięcia. Ale dzięki temu mam argumenty w rozmowie z innymi “wszystko wiedzącymi “. Dobrze mamoginekolog że jesteś z nami i dzielisz się (nie wiedzieć czemu niedostępną ogólnie,) wiedzą, która jest tak bardzo dla nas kobiet ważna.

  19. A ja wręcz przeciwnie, okropnie się bałam CC – była taka możliwość ze względu na ciaze bliźniacza. Przerażała mnie ta cała operacja, zwłaszcza ze moja mama bardzo zle znosiła poród cc z moim bratem, do końca mówiła mi ze psn jaki miała ze mną był sto razy lepszy od cc. Dzieci na szczescie urodziłam naturalnie i nawet po porodzie dwojga dzieci naraz, wszystko wraca do normy;) a jeśli chodzi o ból porodowy, to chyba natura tak sprytnie to wymyśliła, ze dość szybko się o nim zapomina 🙂

  20. W przechwienstwie do wielu kobiet, nie chcialam cc. Bardzo chcialam rodzic sn, niestety nie mialam wyjscia. Synek byl ulozony posladkowo, dodatkowo w 35 tc odeszly mi wody, zadnych skurczy nie mialam. Lekarze zadecydowali o cc. To nie znaczy ze jestem gorsza. I mam w tym momencie pytanie do Ciebie Nicole, jest mozliwy porod sn po cc? Po jakim czasie?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*