Cesarskie cięcie – czy jest najlepszym rozwiązaniem?

Cesarskie cięcie – czy jest najlepszym rozwiązaniem?

Przyznam się Wam do czegoś, do czego pewnie przyznawać się jako lekarz specjalizujący się w ginekologii i położnictwie – nigdy nie powinnam.

Po zajęciach na sali porodowej na studiach – powiedziałam, że jak kiedyś będę w ciąży to urodzę tylko i wyłącznie cesarskim cięciem.

Przerażał mnie ból, krzyk i to czego inaczej nie można nazwać jak „opowieści dziwnej treści” o tym, że po porodzie naturalnym kobieta niemalże przestaje być kobietą, na dodatek może nie trzymać moczu – nie mówiąc już o niedotlenieniu dziecka „które przecież przy cięciu cesarskim się nie zdarza”.

Kto z Was dalej tak uważa? Ręka do góry. Obawiam się, że jest Was bardzo dużo. Pewnie z połowa czytelników – daj Bóg – jedna czwarta, ale jestem pewna, że nie mniej.

W społeczeństwie, w naszej współczesnej mitologii – poród naturalny otoczony jest aurą cierpienia, choroby i potencjalnej niepełnosprawności dla matki i dziecka. A gdzieś w tle tego wszystkiego jest dopiero to piękno jakim jest nowe życie.

Natomiast cięcie cesarskie uważane jest za coś „ekskluzywnego” – „coś lepszego” – dotyczy celebrytów, bogatych … dotyczy, jak sama nazwa wskazuje, ludzi władzy.
Skoro wielki rzymski cesarz urodził się przez cięcie cesarskie to nie może to być nic złego.

UWAGA UWAGA – Bardzo się mylicie.

Tak samo jak ja, jako 26 latka kończąc studia się myliłam, tak samo mylicie się i Wy, jeżeli uważacie – że cięcie cesarskie jest „lepszym rozwiązaniem” – w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Dziękuję dziś, że zajęło mi dobre kilka lat zanim zdecydowałam się zostać mamą – kilka lat,
w których nabyłam WIEDZY – i zrozumiałam, że poród drogami i siłami natury – w żaden sposób nie jest gorszy – a wręcz jest zdecydowanie lepszy od porodu cięciem cesarskim.

Dziś podejmuję wyzwanie – aby tę wiedzę – która układała mi się kilka lat w głowie przekazać Wam – w tym jednym mniej lub bardziej zrozumiałym artykule.

Według naszej wiedzy medycznej – według obliczeń WHO – tylko 15-20% ciąż powinno być rozwiązanych cięciem cesarskim.
Nie wynika to z żadnych obliczeń ekonomicznych, chęci lub niechęci lekarzy – wynika to po prostu z tego ile ciąż i porodów jest na tyle powikłanych, że musi być zakończone cięciem cesarskim – bo inne rozwiązanie nie wchodzi w rachubę.

Zgadnijcie ile cięć cesarskich było w poprzednim roku w Polsce?
43%!
Czyli przynajmniej 20% porodów w Polsce to cięcia cesarskie bez ewidentnych wskazań medycznych.

Proszę nie zrozumcie mnie źle – to nie jest tak, że ja uważam, że cięcia cesarskie są złe. Cięcia cesarskie absolutnie są dobrodziejstwem współczesnej medycyny – ratują miliony noworodków rocznie – ale cięcia cesarskie wiążą się z wieloma powikłaniami – o których w większości społeczeństwo, czyli Wy, nie ma pojęcia.

Cięcia cesarskie mają ogromny wpływ na Waszą dalszą rozrodczość – mają bezpośredni wpływ na to, jak będą przebiegać Wasze kolejne ciąże i w końcu na to, ile dzieci będziecie mieć.

Często, bardzo często – kobiety mnie pytają – Ile można mieć cesarskich cięć?

Nie ma na to odpowiedzi – można mieć tyle ile trzeba będzie mieć.
Osobiście znam kobietę, która miała 5 cięć cesarskich – miała też 4 porody siłami natury. Zgadnijcie – który rodzaj porodu poleca? Oczywiście, że poród siłami natury.
Cytując Panią Anię:
„Poród siłami natury to jakby koniec drogi, przy cięciu cesarskim to dopiero początek problemów”

Ale są też kobiety, które mają jeszcze więcej CC – moja koleżanka ginekolog z Wrocławia opowiadała mi, że mają pacjentkę, która miała 9(!) cesarskich cięć.

I teraz sobie myślicie – NO WŁAŚNIE – można mieć wiele cięć cesarskich, te kobiety są zdrowe, ich dzieci też – więc co ta mamaginekolog opowiada… jaki to ma wpływ na naszą rozrodczość?!

Ano ma.
Bo o tyle o ile znam jedną kobietę, która miała 5 cięć cesarskich i znam może 5 kobiet, które miały 3 cięcia cesarskie, to znam dziesiątki kobiet, które ze względu na jedno lub dwa cięcia cesarskie już nie mogą mieć dzieci.

Kilka faktów:
– przy cięciu cesarskim macica dużo gorzej się obkurcza niż przy porodzie siłami natury. Około 10 razy częściej dochodzi do subatonii i atonii macicy ( jest to sytuacja kiedy macica nie wraca do swojego przed ciążowego kształtu tylko jest rozciągnięta i dochodzi wtedy do bardzo dużych krwotoków). Kilkakrotnie widziałam jak jedynym ratunkiem dla kobiety podczas cięcia cesarskiego było usunięcie macicy. Są to najbardziej dramatyczne sytuacje w całym położnictwie. Ale jest to wtedy niestety jedyne rozwiązanie.

-po cięciu cesarskim blizna stanowi jakby taki „punkt oporu” w naszym układzie rozrodczym
​- w kolejnej ciąży może się rozejść
​- kolejna ciąża może zagnieździć się w bliźnie po cięciu cesarskim zamiast w zdrowej śluzówce macicy. Obecnie jest niemalże epidemia takich ciąż – są to ciąże pozamaciczne. Chociaż niby są w macicy to nie dość, że nie rokują urodzeniu dziecka to dodatkowo mogą ponownie wiązać się z koniecznością usunięcia macicy lub trwałego jej uszkodzenia.
– kolejnym problemem jest to, że w ciążach następujących po cięciu cesarskim łożysko może wrastać w bliznę po CC – jest to również epidemia dzisiejszych czasów.
Jeżeli wrastanie łożyska w bliznę po CC się potwierdzi to podczas operacji trzeba macicę usunąć.
– kolejnym powikłaniem po CC jest endometrioza w bliźnie po cięciu cesarskim- choroba, która jest koniecznością kolejnej operacji. Choroba, która w niekwestionowany sposób obniża płodność.

Czy jak decydowałyście się na cięcie cesarskie, wiedziałyście o tych wszystkich możliwych powikłaniach? Bo ja mam wrażenie, że kobiety zdają sobie sprawę z bezpośredniego ryzyka jakie niesie ze sobą operacja – typu krwotok, konieczność toczenia krwi, zakrzepica, zatory, zakażenia, gorsze gojenie się rany… ale nie mają pojęcia o odległych, możliwych skutkach tej „prostej operacji”.

Cięcie cesarskie rzeczywiście nie jest jakąś skomplikowaną operacją – ale tylko pod warunkiem, że nie ma komplikacji w trakcie. Niestety czym więcej kobieta miała uprzednio operacji tym więcej przeszkód i komplikacji napotykamy.
O tyle o ile pierwsze cięcie cesarskie potrafi wykonać każdy ginekolog – to do operacji gdzie mamy „stan po (dwóch, trzech czy więcej) cięciach cesarskich” stają już tylko bardzo doświadczeni lekarze.
A co jak zaczniecie rodzić kilka tygodni wcześniej – przyjedziecie na dyżurze w nocy do szpitala?

Ale Was straszę… tak naprawdę zupełnie nie taki mam cel. Chcę po prostu powiedzieć na głos to o czym się nie mówi.
Mówi się natomiast o tym, że…

1. Poród bardzo boli – po co cierpieć skoro można mieć cięcie cesarskie?

Nic bardziej mylnego. Cięcie cesarskie również boli, tylko boli dopiero po operacji, kiedy trzeba się już zająć dzieckiem.

2. Po porodzie naturalnym, życie seksualne kobiety nigdy już nie będzie takie same.

Nie jest to prawda. Jest dziesiątki, a nawet setki badań na temat tego, że poród drogami natury nie zmienia pożycia seksualnego. Nie ma żadnej przewagi cięcia cesarskiego nad porodem siłami natury jeżeli chodzi o „zachowanie funkcji tam na dole”.
Wpiszcie w PubMed – „Mode of delivery” + „sexual function” i zobaczycie sami.
Narządy rodne kobiety zmieniają się w ciąży, stają się nieco bardziej „napęczniałe” – dzieje się tak niezależnie od tego czy rodzicie siłami natury czy przez cięcie cesarskie. Te zmiany zaraz po porodzie się cofają, przekrwienie zanika – i rzeczywiście przez 6-12 miesięcy po ciąży narządy rodne są nieco „inne” – jednak po tym czasie wszystko wraca do normy.

3. Podczas porodu dziecku może się coś stać – może być niedotlenione, niepełnosprawne.

Kiedyś rzeczywiście tak uważano, były to czasy zanim porody siłami natury były monitorowane przez KTG. Jeżeli w trakcie porodu macie monitorowanie tętna dziecka – to ryzyko niedotlenienia jest minimalne. Wiemy dziś również z wielu badań, że cięcie cesarskie nie zapobiega mózgowemu porażeniu dziecięcemu. Mechanizm powstawania tej choroby jest wciąż nieznany i zarówno dzieci po PSN jak i po CC niestety mogą cierpieć na to schorzenie. Dobrze prowadzony poród z monitorowaniem dobrostanu płodu za pomocą KTG oraz osłuchiwania tętna- jest najzdrowszym rodzajem porodu dla Waszego dziecka.
Podczas skurczy macicy – dochodzi do wielu korzystnych zmian w ciele dziecka. Płuca są uciskane co pomaga im pozbyć się płynu owodniowego i rzadziej dochodzi do zaburzeń oddychania oraz zakażeń dróg oddechowych u noworodka. Dziecko kolonizuje się florą bakteryjną mamy – jest to ogromnie ważne dla układu odpornościowego. Wiemy, że dzieci po porodzie siłami natury mają rzadziej alergie, astmę czy choroby autoimmunologiczne.
Ucisk na główkę dziecka stanowi coś na wzór masażu ośrodkowego układu nerwowego – dając neuronom znak – że nadszedł czas działać.
Poród dla dziecka jest ogromnym stresem, ale stresem w najlepszym tego słowa znaczeniu. Dziecko przychodzi na świat zwarte i gotowe – całe jego ciało wie co robić.

I tu bardzo ważna informacja – nawet jeżeli po wielu godzinach porodu, okaże się, że jednak musicie mieć cesarskie ciecie- to wszystkie te zalety dziecku dałyście.
Dziecko miało ten korzystny stres, zdążyło się skolonizować Waszymi bakteriami (zakładając, że był pęknięty pęcherz płodowy, czyli „odeszły wody”) – dlatego nie myślcie nigdy sobie:
„Tyle się męczyłam, a skończyło się i tak cięciem”
Ten poród też miał sens!

Czy temat wyczerpałem? Na pewno nie. Nie chcę Was dziś zarzucać jeszcze większą dawką informacji.
Polecam Wam też mój poprzedni post o cięciu cesarskim.

https://mamaginekolog.pl/cesarskie-ciecie-bez-tajemnic/

Podsumowując – jeżeli chcecie dziecku dać najlepszy start i nie macie medycznych przeciwwskazań to próbujcie rodzić siłami natury – dla Waszego i dla Waszego dziecka dobra.

Czy myślicie, że ja się porodu nie boję?
Rodziłam dwa razy i dalej się boję. Ale bez lęku nie ma odwagi. Bądźmy odważne.

527 komentarzy

  1. Ja od początku byłam nastawiona na poród naturalny , ale jednak nie było mi to pisane , przy 8 cm rozwarcia , wzięli mnie na cesarskę ponieważ synek był duży i główką nie schodził do kanału rodnego , ale cieszę się że dzięki temu synek jest zdrowy , a ja przeżyłam to , doszłam do siebie ale było dużo ciężej niż dziewczynom w mojej rodzinie po naturalnym porodzie

  2. Nie wiem czemu ma służyć ten artykuł
    Po porodzie naturalny lista komplikacji jest tak samo długa i nie zdarza się rzadko.
    Ja miałam cc że wskazań medycznych i znioslam je bardzo źle ale jak widziałam w jakim stanie są dziewczyny po SN że nawet usiąść się nie da to bym tak nie namawialam

  3. 10.11 urodziłam synka… poród był indukowany… byłam w szpitalu 5 dni przed finałem z podejrzeniem makrosomii… dziecko 4300.
    Lekarz stukal sie w głowę na obchodzie… co ja robie w szpitalu z taką ciążą… kobiety chodzą jeszcze po ulicy. Byłam po terminie z usg a zostałam w szpitalu w dniu terminu z miesiączki. Lekarz na siłę szukał powodu żeby udowodnić mi ze nie powinnam tu byc. Dzisn później zalozono mi cewnik foleya, pekl po godzinie, następnego dnia drugi raz i już mialam go 24 godziny… (moja szyjka od poczatku była niewspolpracujaca… twarda dluga i zamknieta). Po pęknięciu cewnika wypłynął czop
    Następnego dnia podłączona mnoe pod oxy… potem 6 godz przerwy i powtorka…. pozniej przebito mi pęcherz plodowy… zaczely sie skurcze… rodziłam naturalnie 15 godzin… dlugo miałam 2 cm rozwarcia a pozniej dlugo 8…. walczylam żeby zeby móc urodzić naturanie ( najlepsze dla dziecka! ) w koncu udalo sie 10 cm uzyskać ale szyjka ciagle twarda…. parlam ile sil… dostałam krwotoku nie wiedzieli dlaczego i natychmiast zawiezli mnie na blok i zrobili CC…. długo po tym obwiniałam sie że nie urodzilam SN…. CO ZE MNIE ZA MATKA? ale cale szczęście bo dziecko urodziło sie prawie 5kg.
    Nie chce nawet myslec co by sie stało jakby zaklonowalo sie w moich drogach rodnych….

    Lekarz który nie chcial mbie widzieć w szpitalu byl w szoku. Jak wychodzil z bloku nie mógł uwierzyć ze urodziłam tak duże dziecko….
    Szpital “rodzić po ludzku”… po tym wszystkim czulam sie wyczlowieczona…
    Po cc szybko sie podnioslam pp 7 godzinach juz w moare fubkcjonowalam, chodzilan itp.

    także mamuśki nie obwiniać się że nie możecie urodzić SN albo że sie nie udało, czasami CC to lepsze rozwiązanie. I wcale to nie oznacza że jesteśmy gorsze !!!! Teraz to wiem!

  4. Klaudia Osowska

    Jak to czemu ma służyć? Uświadamianiu kobiet? Bo właśnie cc ma opinie tej łatwej, bezpiecznej dla matki, zero komplikacji dla dziecka, nie ma niedotlenien i ogólnie zero powikłań. A sn to same powikłania, krew, pot, łzy, cierpienie i na bank będzie niedotlenien. A prawda jest taka, że wszędzie mogą być powikłania, ale przy sn jest znacznie mniej niż przy cc u kobiety. A nie mówi się ile jest skutków dla dziecka dlugofalowych. Lista jest bardzo długa i z roku na rok coraz dłuższa jak pokazują badania. W każdej dziedzinie jakieś powikłania. W neurologii, logopedii, endokrynologii, alergologii czy pulmonologii oczywiście cc jest super, dla ratowania, ale nie zamiast. To tak jak z karmieniem piersią, jest najlepsze, ale jak się nie da to mamy mm. Gdyby było te 15-20 % to nie byłoby by problemu. A teraz już mamy 49% odsetek cc. Nicole jeszcze pisała o 43%. A są regiony a pl co mają 51%. Ja rozumie cc z akcji z powodów, nawet bez akcji też kilka % musi być. Ale nie połowa. Mało się robi cc na życzenie bez wskazań medycznych to jeszcze wyciąga się zdrowego noworodka że zdrowej ciąży 2 tyg przed terminem…czy to że się dzień lub 2 nie da usiąść na tyłku zanim się zagoi w miarę krocze to aż takie powikłanie w porównaniu do krwotok czy wręcz możliwości usunięcia macicy? Zresztą po cc również nie mogą kobiety nawet 2 tyg się wyprostować. Naprawdę kobiety jie mogą zrozumieć, ze cc to ostatecznosc, a nie wybór. Wybrać to może lekarz jeżeli widzi przeciwwskazania. Ja znam osobiście kobietę właśnie po 1 cc druga ciąża zagniezdzila się w bliznie i straciła i ciążę i macice i szanse na bycie jeszcze matka, oraz rodzeństwo dla syna. Gdzie nie miała na życzenie tylko z akcji. A inna koleżanka planowana cc z bliźniętami i drugie wodami się zachlysnelo i 4 pkt bo niedotleniene. Zresztą nie mówi się o tym, że po cc też są dzieci niedotleniene, dlaczego 4 razy częściej wymagają podania tlenu? Bo łapią ok 10 min później oddech, częściej ładują na neonatoligii z tego powodu. Dlatego, że rodzac się bez akcji jakby nie wiedzą, że muszą złapać oddech oraz w trakcie akcji skurcz owej oraz przechodzenia przez kanał nie została wytloczona woda z płuc oraz nie dostały wystrzalu adrenaliny do zlapania 1 oddechu. Dzieci z cc bez akcji maja częściej cukrzycę, astmę, problemy trawienne, tzw luźna zuchwe, zaburzone czucie powierzchniowe skóry i szereg innych możliwych dlugofalowych konsekwencji. Dlatego jak się to wie i nawet musi się mieć cc to wiadomo co od razu robić, przede wszystkim powinno się dostarczyć bakterie do jamy ustnej i ukl pokarmowego zaraz po porodzie, a później udać się do neurologopedy i fizjoterapeuty z noworodki em oraz sama mama z blizna na mobilizacje. A przede wszystkim nie powinny czuć się gorsze, bo jeżeli nie był to wybór jak w Pani przypadku to nie jest niczyja wina. Ja osobiście 3 razy rodziłam sn. Zero powikłań u mnie i u dzieci. 3 córka miała ponad 4 kg. Nie mam nie trzymania moczu, luznego krocza, problemów w łóżku, z macica wsio ok. Po każdym porodzie wstawalam za 2 h. Po 2 porodzie nawet po od razu na łóżko przeszlam. A po 2 i 3 porodzie siedziałam tego samego dnia na tyłku bo ur w nocy, a kolacje już jadłam na siedząco. Po 3 porodzie w domu byłam po 48 h. Ale jedno co wiem to już kilku różnych lekarzy specjalistów pytało o poród nawet higienistka w szkole co do badań przesiewowych zębów dzieci. Okazuje się, że pytają bo poród jest ważny. Czasami to on poczatkuje problemy dlatego w wywiadzie pytają o rodzaj porodu często. Neurologopedzi nawet zalecają wywołać poród przed planowana cc dla zdrowia dziecka.

  5. zieloneocka

    Pierwsze cięcie cesarskie mialam, poniewaz podejrzewano u mnie cholestaze ciążowa, okropny swiad calego ciala, nieprzespane, przeplakane noce w szpitalu..czwartego dnia pobytu w szpitalu proba oksytocynowa i nic, piątego tez oksytocyna i cale przygotowanie do porodu naturalnego dzien przed planowanym terminem porodu i nic.. i w koncu zrobiono mi cc, bo sie “zlitowano”. Na poczatku grudnia urodziłam druga coreczke przez cc tylko dlatego, ze mialam wskazanie stan po cc. Moja ginekolog nie widziala innej mozliwosci niz cc chyba ze bym sie bardzo uparla i tak tez od poczatku chcialam zrobic ale..tez sie wystraszylam i dlatego mialam druga cc choc w szpitalu “namawiali”do sn..ale tez w tym samym szpitalu “nikt” nie podjolby sie takiego porodu. Dlatego mam taki wewnetrzny dysonans czy podjelam dobra decyzje, bo mialam skurcze, ale szyjka nie skrucona i zatkana.

  6. Co w przypadku, jeśli lekarze i położne pozostawiają decyzję o sposobie porodu pacjentce? Za kilka tygodni rodzę w UK. Podczas pierwszego porodu dwa lata temu miałam pęknięcia 3 stopnia, szycie na sali operacyjnej, dużą utratę krwi. Wszystko się na szczęście dobrze zagoiło, nie mam jakichś bardzo dużych problemów. Teraz mam obie opcje do wyboru, jestem informowana o ryzyku sn i cs ale nikt nie chce mi powiedzieć, co powinnam wybrać, co będzie dla nas lepsze. Ryzyko, że po naturalnym będzie tak samo lub dużo, dużo gorzej to 5-7%…Wszelkie próby rozmowy kończą się na ogólnikach,że to zależy ile dzieci jeszcze planuję, że jestem jeszcze młoda, że naturalny jest lepszy dla dziecka (z czego dobrze sobie zdaję sprawę). Czuję się zagubiona i pozostawiona sama sobie, a czas ucieka…

  7. ja wolałabym rodzić naturalnie, ale niestety nie udało się. dodatkowo po cc miałam długą i brzydką bliznę. ale moja ginekolożka powiedziała mi o plastrach sutricon i faktycznie po kilku miesiącach stosowania blizna rozjaśniła się i wygładziła. jest teraz praktycznie niewidoczna

  8. Czekalam na jakies “pozytywne” strony cc, bo jakby nie patrzeć są kobiety, które nie mają wyboru co do sposobu porodu, w tym ja. Dziecko ułożone jest miednicowo i nie ma miejsca, by się odwrócić i to nie mój kaprys a przymus, ze musi byc przeprowadzona operacja. Jestem tym faktem zestresowana, szukam informacji na ten temat, śledzę Panią na IG więc stwierdziłam, ze to Pani mi pomoże w jakimś stopniu się uspokoić ale niestety ten artykuł tylko pogorszyl sprawę.

    • Jestem w takiej samej sytuacji. Zewsząd lista pozytywów z porodu naturalnego (to wszystko takie dobre dla Twojego maleństwa, a jak nie możesz to co masz myśleć?), lista zagrożeń z cesarki, co pewnie ma na celu piętnowanie cesarek na życzenie (można zrozumieć taki cel). Jest jednak ta grupa kobiet, o której powszechnie się nie mówi. Ja odczuwam silny, przerażający lęk przed operacją, takie artykuły tylko pogarszają moje samopoczucie. Oczywiście, są tu podane fakty, wiedza, że tak jest i tyle, zawsze uważam, że lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć, ale artykuł ma zdecydowanie nakierowanie i przesłanie anty cięcie. A kiedy trzeba? No to trzeba i koniec kropka. Jedno zdanie. Szkoda, że ta myśl nie ma rozwinięcia, a w zamian bardzo obszerne jak bardzo cc jest niedobre. Daj znać jak skończyło się Twoje cesarskie cięcie. Szukam wsparcia, że może jednak wcale to nie będzie takie straszne (póki co strach, łzy, stres).

      • Miałam cc dwa tygodnie temu, drugie, planowane ze wskazań okulistycznych – mam duże problemy z oczami, jednak lekarz dał mi wybór, ze mogę spróbować SN, nie zdecydowałam się ostatecznie. Pierwsza ciąża tez zakończona cc. Bardzo się bałam operacji, do tego stopnia ze śniło mi się to dniami i nocami. Wszyscy mówią ze cc jest wygodne, poród nie boli itp. Nie prawda – boli i to bardzo, tydzień nie mogłam się praktycznie ruszać, teraz jest już lepiej dochodzę do siebie. Wiadomo ze cesarka ma wiele powikłań, tak samo jak poród SN – wiem coś o tym bo pracuje z dziećmi niepełnosprawnymi, gdzie część z tych dzieci ma niestety zdiagnozowane niepełnosprawności po porodzie SN, gdzie za wszelka cenę “kazano” matkom rodzic, co niestety nie skończyło się dobrze dla dzieci. Wiec nie ma co się zastanawiać jak konieczna jest cesarka. Mój pierwszy syn urodzony przez cc jest zdrowym, normalnie rozwijającym się dzieckiem. Dwa pierwsze tygodnie po są faktycznie ciężkie, ale szybko mijają:) i potem jest już dobrze. Ja nie czuje się gorsza ze miałam cc, wręcz byłam spokojniejsza i teraz tez jestem spokojna. Staje w obronie matek po cc i uważam, ze każdy ma prawo wyboru. Znam kobiety po porodach SN z ciężkimi depresjami poporodowymi, ponieważ poród okazał się dla nich koszmarem i cudu narodzin do dziś w tym nie widza. Nie oceniajmy wiec, bądźmy świadome zagrożeń i plusów obu porodów, jednak ostateczna decyzje pozostawmy matce.

  9. Rodziłam dwa razy naturalnie, jednak mój pierwszy poród wymagał nacięcia krocza. Nacięcie było głębokie, aż do pośladka :/ Bolało mnie to pół roku, a 6 tygodni niesamowicie cierpiałam biorąc ketonal, potrzeba skorzystania z toalety to była męka. Po 9 latach od porodu, miejsce nacięcia kłuje mnie dalej przy dotknięciu. Jako, że po nacięciu widocznie rozerwał się też pośladek, dłuższy czas kulałam na jedną nogę. Teraz mam 3 poród i zastanawiam się czy wolę tego typu nacięcie czy cesarkę skoro dziecko jest duże. Nie wiem czy ktoś z Was miał podobną sytuacje… Jak pomyślę o takiej ranie na kroczu chce mi się zwyczajnie płakać, krzyczeć, wyć. Miałam długi czas depresję z powodu tych komplikacji :/ Chyba wolę bliznę na brzuchu niż na kroczu. Nie wiem czy ktokolwiek z Was miał taką sytuacje..

  10. Hmmmm… a co z kobietami dla których poród przez cc to jedyna możliwość? Też chciałabym rodzić naturalnie ale niestety kilka dni temu dowiedziałam się że, byłoby to zagrożeniem dla mojego zdrowia a może nawet życia (kwestie neurologiczne). Trochę szkoda Nicole, że artykuły o cc mają u Ciebie wydźwięk taki, że większość cc to kaprys kobiet, które boją się naturalnego porodu, a tak naprawdę są czymś mocno szkodzącym naszemu zdrowiu. Łatwo przekroczyć granicę pomiędzy rzetelnym informowaniem a straszeniem…

    • Myślę tak samo. Czeka mnie cc ze wskazań. Ja to rozumiem, ale w sercu zrodził się duży żal. Poza tym lęk, strach, okropny, paraliżujący, łzy i stres. Też mam wrażenie, że w długim artykule z konkretną dawką wiedzy jest za dużo emocji, strasznia, a szukałam czegoś “chłodnego”.. Niestety odnalazłam tutaj potwierdzenie tego, że mam gorzej, że na wstępie zafunduję dziecku gorszy start, na stole mogę umrzeć, nigdy więcej nie mieć dzieci. Jestem pierwiastką, cc planowe, więc prawdopodobnie nie wykona go doświadczony lekarz. Świetne perspektywy. Czasami trzeba, bo są wskazania. I tyle. Nic więcej. Jedno zdanie. Setki innych dziennie słyszę, które potegują mój lęk i wzmagają poczucie smutku i żalu. Nie tak wyobrażałam sobie ostatnie tygodnie mojej ciąży. Daj znać jak się skończyło u Ciebie.

  11. Bardzo tendencyjny artykuł. Jak ogólnie bardzo sobie cenię przekazywaną tutaj wiedzę, tak ten wbrew temu jak próbujesz nas przekonać jest naprawdę nieobiektywny. Całe porównanie cc do psn jest zrobione przy założeniu, że psn przebiega bez komplilkacji i to nie w Polsce, a cc ma wszystkie możliwe komplikacje… Przez to dzikie parcie na psn, całą ciążę jestem w stresie, że pomimo ciąży bliźniaczej zostanę zmuszona do psn, co prawdopodbnie skończy się i jednym i drugim porodem, a dla mnie traumą do końca życia. A teraz po kolei: cc choć jest operacją, to jednak nie jest to operacja na otwartym sercu, więc silny lęk przed psn powinien być wskazaniwm do cc, bo możemy matce na początek jej macierzyństwa zafundować ciężką depresję, na czym ani zdrowie matki, ani dziecka nie zyska. Długa rehabilitacja po cc? Różnie bywa, są dziewczyny które po kilku dniach śmigają jakby nigdy nic, a należy pamiętać, że są takie po psn i to całkiem ich dużo, które przez miesiąc nie mogą usiąść. Nie móc się wysikać ze względu na ranę w kroczu nie nazwałabym szybką rehabilitacją. Lekarz nie ma interesu zmuszania do psn? Kolejna bzdura! Ma wielki, bo to jest dla szpitala tańsze, a w dodatku w większości takim porodem zajmuje się położna, a lekarz ma wolne. PSN nie wpływa na późniejsze życie seksualne? Kolejna bzdura. Może w cywilizowanych krajach, gdzie nacięcie krocza uznaje się za komplikację podczas porodu i dba się, żeby do tego nie dochodziło tak jest. I stąd pewnie cytowane wyniki badań, na bank niepolskie. W naszym dzikim kraju-raju nacięcie krocza jest standardem, a to już pozostawia dyskomfort podczas seksu na zawsze, zwłaszcza jak się jakiemuś konowałowi zachce “szew dla męża” założyć, co nadal się dzieje. A i nie zapominajmy, że kobiety szyje się “na żywca”. Kolejna trauma… Ponadto większość komplikacji po cc dotyczy przyszłych ciąż, a mnóstwo jest kobiet, które chcą mieć tylko 1 dziecko, więc mają w głębokim poważaniu te komplikacje. Tak więc, tak jestem kobietą, która chce cc ” na życzenie” i uważam, że mam do tego prawo!!! Bo to moje ciało i moja psychika. Bo jestem człowiekiem, a nie tylko inkubatorem! Do czasu kiedy, istniały u mnie w mieście płatne porody w prywatnym szpitalu, można było sobie wykupić taki pakiet, jaki się chciało – cc lub sn. Teraz niestety nie da się już rodzić prywatnie, przez co całą ciążę jestem w stresie i jestem zmuszona do kombinowania lewych zaświadczeń, żeby do psn nie zostać zmuszona. Smutne to, a ponadto kompletny brak szacunku do ciężarnej, jako człowieka. Czy to z resztą nie wydaje się ciekawe, że za kasę można było decydować o swoim ciele, a w ramach nfz nagle wszyscy się trzęsą nad cudownymi właściwościami psn??? Czy w prywatnej klinice, do której do tej pory przyjeżdżają pary z całego regionu w sprawie leczenia niepłodności, ci świetni lekarze mieli w nosie dobro matki i dziecka i nie kwestionowali decyzji kobiety o cc, kiedy za nie płaciła, a teraz nagle nie wolno wybrać… Dla mnie widać od razu o co chodzi. I na koniec, żadnej celebrytki nikt do psn nie zmuszał i zmuszać nie będzie, więc naprawdę czarno na białym widać, o co chodzi. Operacja powiększenia piersi to też ryzyko, jak każda inna, ale w tym wypadku pacjentka jest tylko o tym ryzyku informowana i sama podejmuje decyzje. Na każdą procedurę medyczną trzeba się zgodzić, tylko poród na kobiecie można wymusić, bo przecież i tak urodzi, więc można ją olać…

    • Marta, dziękuję Ci za ten komentarz! Streściłaś wszystko to, co mnie ciśnie się na usta. Aktualnie jestem w 15 tygodniu ciąży i najprościej mówiąc nie widzę siebie rodzącej naturalnie. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że CC nadal uważane jest za “widzimisię” i “pomysły rozwydrzonych dziewczyn, które idą na łatwiznę”… Sama zostałam już niejednokrotnie oceniona. Nikt nie bierze pod uwagę moich obaw, lęków. Tego, że po prostu przeraża mnie wizja PSN. Najgorsze, że robią to inne kobiety. Kobiety, które uważają się za bohaterki, bo wydały na świat dziecko siłami natury. Kobiety, które chwilę po porodzie zarzekały się, że nigdy więcej i opowiadały o tym doświadczeniu historie rodem z horroru. Żadna nie wspomina o komplikacjach “po”. O tygodniami gojących się ranach, problemach z wypróżnianiem, hemoroidach, nietrzymaniu moczu etc… Bohaterstwo ponad wszystko. A ja podziękuję za takie bohaterstwo. Cenię sobie swój komfort psychiczny i nie zamierzam przez kolejne pół roku żyć w stresie i z presją, że muszę przejść przez to, czego bałam się odkąd wiem, skąd się biorą dzieci… Niestety także jestem na etapie “kombinowania” zaświadczeń o tym, że PSN nie jest wskazany. Mój ginekolog poinformował mnie jednak, że zaświadczenie od psychiatry może podważyć każdy położnik. A ja się pytam, czy zdrowie psychiczne kobiety jest naprawdę tak mało ważne? Paniczny lęk jest aż tak mało istotny? Czy ktokolwiek ma prawo zmusić mnie do przeżywania horroru wbrew mojej woli? Tak, dla mnie to horror i ja się na to nie piszę. Smutne, że w naszym “cywilizowanym” kraju kwestia porodu nadal jest czarna albo biała…

  12. Artykuł jest niestety wysoce tendencyjny. Aż przykro czytać. Jestem po cc ze wskazań medycznych – ułożenie miednicowe. Teraz jestem w drugiej ciąży, a że mam skończone 40 lat, niezbyt uśmiecha mi się poród SN. Mimo doskonałej formy fizycznej nie będę udawać, że jestem 20latką. Poza tym nie życzę sobie przechodzić “na życzenie” jakiegoś konowała, którego ekscytuje czyjeś cierpienie, przez cały proces upodlenia, któremu poddawana jest kobieta na powodówce. Jestem po operacji gin(mięśniaki) i pobyt na oddziale mi wystarczył, by nabawić się alergii na szpitalne procedury. Ból przy wyrywaniu zęba też jest zjawiskiem naturalnym, a nikt w cywilizowanym świecie nie zmusza pacjentów do “rwania na żywca”!Najbardziej paranoidalne jest dla mnie jednak porównywanie z negatywnym nacechowaniem tych matek, które nie rodziły naturalnie z bohaterkamii, które rodziły naturalnie. Ważne, by dziecko i matka były zdrowe, sprawne i szczęśliwe. A nie to którędy dziecko wydostało się na świat.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*