Jak nie przeszkadzać niemowlakowi w rozwoju ruchowym ?

Jak nie przeszkadzać niemowlakowi w rozwoju ruchowym ?

Kilka tygodni temu, napisała do mnie @mama.fizjoterapeutka na instagramie, że ma pomysł na artykuł, który chciałaby, aby trafił do wielu rodziców i przyszłych rodziców. Ostatnio Wam na moim instastory opowiadałam dlaczego bardzo bym zachęcała, aby każde dziecko było choć raz skonsultowane przez specjalistę fizjoterapii dzieci, który nauczy nas prawidłowych nawyków pielęganacji, prawidłowego noszenia, podnoszenia i odkładania dzieciątka. Niestety to jest takie dość nierealna marzenie, bo system opieki zdrowotnej w naszym kraju tego nie przewiduje. A sama na własnej rodzinie przekonałam się jak różne mogą być te podstawowe zalecenia u dwójki „pozornie” zupełnie zdrowo rozwijających się niemowląt.

Poniższy artykuł na pewno nie zastąpi wizyty u fizjoterapeuty, ale myślę, że mimo wszystko może Wam pomóc w opiece nad Waszym dzieciątkiem i mam nadzieję, że da do myślenia.

Napisany przez:

mgr Ewa Kowalczyk, fizjoterapeuta, terapeuta NDT Bobath Baby

Zapraszam do lektury!

Na forach internetowych dla Mam często (zdecydowanie zbyt często) pada pytanie: kiedy Wasze dzieci zaczęły… obracać się, siedzieć, wstawać itd. Podobne pytania zadaje rodzina, znajomi, a nawet… obce osoby w sklepie czy na placu zabaw.

Młode Mamy zewsząd otoczone presją, by ich dzieci jak najszybciej osiągały kolejne umiejętności i najczęściej chcą, aby stało się to jak najszybciej.

Próby „przyspieszania” rozwoju to najczęściej: sadzaniedzieci, które same jeszcze nie siadają, wkładanie do chodzików, prowadzanie za rączki. Takie praktyki nie tylko nie pomagają w rozwoju ruchowym niemowląt, ale mogą również w niektórych przypadkach wpłynąć na niego negatywnie. Skoro jednak sadzanie, prowadzanie za rączki nie pomaga w rozwoju ruchowym, to co pomaga? Postaram się Wam to dzisiaj wyjaśnić.


Daj szansę na ruch

 

 

1) To niby oczywiste… ale żeby Maluch mógł trenować umiejętności ruchowe, musi mieć możliwość swobody ruchu. Maluch przypięty w leżaczku/bujaczku nie ma możliwości zmienić pozycji, ćwiczyć równowagi (pierwsze ćwiczenie równowagi to przekładanie głowy na boki przez noworodka w leżeniu na plecach na płaskim podłożu). U najmłodszych, brak gotowości mięśni tułowia i układu stawowo-kostnego dziecka do pozycji półsiedzącej,powoduje asymetryczne zsuwanie się z leżaczka i przebywanie w stałej, asymetrycznej pozycji, co może (nie musi) skutkować: późniejszym osiąganiem kamieni milowych rozwoju,  niechęcią do leżenia na brzuchu i ogólną niechęcią do ruchu. W prawidłowym rozwoju, aby dziecko około 7 miesiąca życia mogło włożyć stopy do ust,musi nastąpić przeniesienie ciężaru ciała na obręcz barkową, a podczas leżenia w bujaczku ciężar ciała dziecka spoczywa na miednicy (odwrotność prawidłowego rozwoju).

 

2) Skoro nie bujaczek, to co? Dużo lepszym rozwiązaniem z punktu widzenia rozwoju ruchowego dziecka jest mata.  Nie wszyscy wiedzą, ze dziecko może na niej leżeć od pierwszych tygodni życia (jeżeli mata ma odpowiednie atesty, a rodzice są blisko). Dziecko z niej nie spadnie, ćwiczy mięśnie, bo ma swobodę ruchu, ma możliwość obracania głowy, co sprzyja jej prawidłowemu kształtowaniu. Najlepiej, gdy niemowlę leży na płaskim podłożu, w którym się nie zapada i na którym się nie ślizga. 
Gdy nie chcemy umieszczać malucha na podłodze, nawet z wykorzystaniem maty np. w  łazience, kiedy bierzemy prysznic, leżaczek może być jedynym rozwiązaniem. Wybierajmy wtedy takie, które nie wymuszają na dziecku pionowej pozycji, gdy nie jest jeszcze na to gotowe. Nie trzymajmy dziecka w tym sprzęcie długo (nie ma na to badań, ile dokładnie można, więc im krócej, tym lepiej).

 

 

3) Warto zwracać uwagę na to, aby ubranie dziecka nie ograniczało jego ruchów. Istotne jest również regularne sprawdzanie rozmiaru skarpetek, a później butów (co ok. 1-2 miesiące). Zarówno niewłaściwy rozmiar skarpetek jak i butów może zakłócać prawidłowy rozwój stopy.

 

4) Dobry fotelik samochodowy jest niezwykle ważny dla bezpieczeństwa dziecka… w samochodzie. Fotelik samochodowy nie powinien służyć jako miejsce, w którym dziecko spędza czas w domu. Nie używajmy go jako wózka podczas dłuższych wyjść. Zdecydowanie lepiej jest dla dziecka, gdy poza samochodem leży w gondoli lub znajduje się w chuście.


Dopasuj pozycję dziecka do etapu jego rozwoju/ nie przyspieszaj rozwoju


To bardzo ważne, żeby podczas codziennych czynności nie wymuszać na dziecku pozycji, na które nie jest gotowe. Poniżej opisałam dwie pozycje, które rodzice najczęściej starają się przyspieszyć :

 

1) Pozycja siedząca

Popularne przekonanie o tym, ze 6 miesięczne dziecko powinno siadać samodzielnie to mit. Przedział czasowy , w którym dziecko powinno samodzielnie usiąść jest szeroki i w większości specjalistycznych opracowań jest oznaczany między 6 a 10 miesiącem życia. Oznacza to, ze jeżeli nasze dziecko nie próbuje siadać samodzielnie pod koniec 9 / na początku 10 miesiąca powinnyśmy skonsultować to ze specjalistą, by ocenić rozwój w innych pozycjach.

Gdy dziecko podciąga się z pozycji na plecach np. w wózku to nie znaczy, że jest gotowe do siadania. Taka aktywność Malucha świadczy o tym, że jest bardzo ciekawy świata i akurat taki sposób znalazł, by znaleźć się bliżej pionu i widzieć więcej. Nie ma to związku z gotowością do pozycji siedzącej.
Paradoksalnie najlepsza pomoc w osiągnięciu pozycji siedzącej to …zabawa z dzieckiem w niższych pozycjach: na plecach, na brzuchu, na bokach. I to najlepiej na twardej, nieśliskiej macie, która będzie ułatwiała ruchy antygrawitacyjne (nikt nie lubi się ruszać, gdy się ślizga i zapada). Jeżeli dziecko krok po kroku będzie zdobywało kolejne umiejętności w niższych pozycjach, prawidłowy siad przyjdzie naturalnie, w swoim czasie.

Pisząc o dopasowaniu pozycji dziecka do etapu jego rozwoju warto wspomnieć o tym, aby nie umieszczać dziecka zbyt wcześnie w wózku- spacerówce. Moment na zmianę wózka z gondoli na spacerówkę to ten, w którym dziecko siedzi na tyle pewnie, by utrzymać w wózku prawidłową pozycje siedzącą, bez asymetrycznego zsuwania się na jedną ze stron.

 

 

2) Pionizacja i chód


Drugą bardzo częstą praktyką jest stosownie chodzików lub „prowadzanie” dziecka za rączki.
Amerykańska Akademia Pediatrii w artykule z 2001 roku wydawała zalecenia, aby edukować rodziców o braku korzyści z używania chodzików, a także o zagrożeniach, jakie niesie za sobą używanie chodzików, zwłaszcza w gospodarstwach domowych, w których znajdują się schody.


Wszelka pomoc w chodzeniu dla zdrowych dzieci nie jest potrzebna, ponieważ same nauczą się chodzić, kiedy będą na to gotowe. Często pytacie: a co z pchaczami, przecież to nie chodziki… Pchacze są bezpieczniejsze niż chodziki, jeżeli chodzi o zagrożenie związane z przypadkowym upadkiem ze schodów i podobnymi wypadkami, ale potencjalne konsekwencje używania ich dla aparatu ruchowego niechodzącego dziecka są podobne jak w przypadku chodzika. Gdy dziecko nauczy się już chodzić, korzystanie z pchacza nie powinno mu zaszkodzić, ale pytanie, czy wtedy będzie jeszcze nim zainteresowane? Drugim częstym pytaniem, jakie zadają rodzice, dotyczy tego, jak można ułatwić dziecku naukę chodzenia? Najwięcej dla prawidłowego chodu dziecka możemy zrobić zapewniając mu możliwość ćwiczenia w niższych niż pionowa pozycjach: na czworakach, w klękach, najlepiej boso (jeżeli jest taka „bezpieczna” możliwość). Dobrym ćwiczeniem jest pokonywanie przez dziecko (oczywiście pod okiem rodzica) toru przeszkód zbudowanego z dużych piankowych klocków, walców, piłek i wszystkiego, co przyjdzie nam do głowy, w granicach bezpieczeństwa oczywiście. To wspaniałe ćwiczenie reakcji obronnych i równoważnych, stanowiących najlepszą ochronę dziecka przed niebezpiecznymi sytuacjami. Dlaczego nie warto używać chodzików i innych sprzętów do „nauki” chodzenia:

Mogą powodować kształtowanie nieprawidłowych nawyków dotyczących ustawienia miednicy i stóp podczas chodu („wypinanie” brzucha co powoduje niewłaściwe ustawienie kręgosłupa, chodzenie na palcach, koślawienie stóp i kolan).
Nie dają możliwości ćwiczenia równowagi (upadków), co może powodować problemy z równowagą w przyszłości i brak zaufania do własnych możliwości.
Często dziecko umieszczone w chodziku odpycha się jednocześnie obiema nogami od podłoża zamiast prób prawidłowego naprzemiennego  chodu.
Nie u każdego dziecka chodzik spowoduje problemy, ale nie próbujmy się przekonać czy będzie to dotyczyło naszego dziecka.

Wykorzystuj codzienne czynności

 

Uważam, że każde dziecko powinno dorastać w poczuciu bezpieczeństwa i komfortu, a wykonywane dziesiątki razy w ciągu dnia ( i nocy) czynności pielęgnacyjne, mogą dziecko stresować lub dawać właśnie komfort i bezpieczeństwo.  Wykonując czynności wokół dziecka spokojnie i przewidywalnie, biorąc pod uwagę na jakim etapie rozwoju się znajduje, próbując zachęcić je do ruchu w pożądanym przez nas kierunku np. zabawką , czekając na jego reakcje, dajemy mu komfort, który na dłuższą metę zaprocentuje we wszystkich obszarach rozwoju. O czym jeszcze pamiętać podczas zmiany pieluchy, ubierania, rozbierania, kąpieli,podnoszenia i noszenia dziecka?

O wykonywaniu tych czynności mniej więcej tyle samo razy na prawą i lewą stronę.
O tym, aby ciało dziecka podczas podnoszenia i odkładania było skierowane bokiem do podłoża, nigdy plecami. To samo tyczy się wkładania i wyjmowania dziecka z kąpieli.
O unikaniu pionowych pozycji u najmniejszych dzieci, które jeszcze nie zyskały wystarczającej kontroli tułowia do samodzielnego utrzymania tej pozycji.
O tym, aby przy przewijaniu, ubieraniu i zabawie z dzieckiem stosować różnorodne pozycje: na placach, obu bokach i brzuchu.

Jeżeli chcecie poznać techniki pielęgnacji dziecka, które będą wspierały rozwój Waszego dziecka w sposób najbardziej adekwatny do jego umiejętności, preferencji czy ewentualnych wyzwań rozwojowych, warto wybrać się na konsultację do fizjoterapeuty niemowląt. Dobrze dopasowana pielęgnacja poprawia jakość jedzenia, snu, zabawy, czyli ogólnego funkcjonowania dziecka. Pamiętajcie, że nie zawsze wizyta u fizjoterapeuty wiąże się z rehabilitacją sensu stricto, jest to mit. Bardzo często konsultacja sprowadza się do wprowadzenia zmian w funkcjonowaniu rodziców i dziecka i to wystarcza, by wspomóc prawidłowy rozwój dziecka i zapobiec ewentualnym problemom np. wadom postawy w przyszłości. Często pytacie, kiedy najlepiej wybrać się na pierwszą wizytę u fizjoterapeuty. Moim zdaniem, im wcześniej, tym lepiej, na przykład w  3-4 tygodniu życiadziecka, choć nie ma co do tego oficjalnych wytycznych.


Ale najważniejsze: zachowaj spokój i nie porównuj


Każde dziecko rozwija się w swoim tempie, a okna rozwojowe są tym większe, im trudniejsza jest umiejętność, którą musi posiąść.  Porównywanie dziecka do innych niepotrzebnie stresuje rodzica (a przez to dziecko), ponieważ tak samo jak dorośli nie są identyczni, tak samo nie zajdziemy dwójki identycznych dzieci. Warto mieć na uwadze, że ocena kiedy dziecko osiągnęło określoną umiejętność jest jedynie jednym z elementów oceny rozwoju dziecka. Oczywiście fakt, że dziecko nie osiąga kamieni milowych o czasie, powinien skłonić rodzica do wizyty u specjalisty, ale na pewno nie jest to powód do paniki. Zdecydowanie ocenę rozwoju ruchowego warto pozostawić osobom, które dobrze się na tym znają, ponieważ oszczędzi nam to stresu i stawiania nietrafionych diagnoz, od których roi się w intrenecie.

 

105 komentarzy

  1. Nam nasza fizjoterapeutka poleciła matę z malygenius. Czeska firma, mata droga, bo 300zl, ale… jest przede szystkie bezpieczna dla niemowlaków, duża (180x180cm), nie ma małych elementów (składa się z 9 puzzli o wymiarach 62x62cm), nie jest śliska, oddaje ciepło, nic w nią nie wsiąka (nasza córeczka dużo ulewa leżąc na brzuszku – wystarczy przetrzeć pieluszką i jest super 🙂 kawa też się już rozlała, nie ma śladu)), jest dość gruba więc amortyzuje upadki (16mm) no i przy tym wszystkim ładna 🙂 polecam bardzo 🙂

  2. Tylko jak sobie poradzic z mądrościami dziadków, którzy powyższych, racjonalnych argumentów za żadne skarby nie chcą przyjąć? Nasza 6-miesięczna córka często zostaje z babcią, kiedy my musimy wyjść. Po ostatnim takim wyjściu z przerażeniem usłyszeliśmy od zachwyconej babci historię, jak to ona posadziła Malutka i jak to ona ślicznie siedziała. Delikatnie probowaliśmy wytłumaczyć, że nie powinno się tego robić, ale usłyszeliśmy, że przecież ona trójkę dzieci wychowała, też ich sadzała i jakoś wszystko jest z nimi w porządku…

    • Ja komentowalam to na ostro. Nie ma sadzania i koniec. Twoje dziecko Ty decydujesz. Tez sie nasluchalam, od swojej babci, ze z moja corka jest cos nie tak i powinnam jej badania zrobic. 😳

  3. Czy materiał, z którego zrobione są rajstopy ma wpływ na infekcje intymne? Wiele razy podkreślasz, żeby nosić bawełniane majtki i chodzić w spódnicach, ale jeśli rajstopy są z elastanu, wiskozy czy poliamidu to czy ta cyrkulacja powietrza jest odpowiednia? Zwłaszcza teraz zimą? Jaka jest różnica między jeansami a przylegającymi do ciała rajstopami niebawełnianymi? Proszę potraktuj to pytanie serio, bardzo zależy mi na odpowiedzi 🙂

  4. A ja mam pytanie troche z innej tematyki, ale również ważnej dla matki. Jak powinno się dbać o miejsca intymne u dziewczynek? Oczywiście nie chodzi mi o okres dojrzewania, ale u dziewczynek poniżej 10-go roku życia. Jestem matka 5- latki i kompletnie nie mam pojęcia jakich kosmetyków do higieny intymnej używać aby uniknąć podrażnień miejsc intymnych u takich malych dziewczynek. Czy można używać standardowych kosmetyków przeznaczonych dla dorosłych kobiet lub dziewcząt w wieku dojrzewania?

  5. Mój synek, który za cztery dni skończy siedem miesięcy w zeszłym tygodniu zaczął raczkować. Z początku oczywiście duma, bo taki sprawny i tak szybko. A teraz kłopoty. Podobno dziecko szybciej umie siedzieć niż nauczy się siadać. Jeśli tak to nasz Adaś jest wyjątkiem od tej reguły. Jakoś tydzień przed tym nim nauczył się raczkować zaczął pierwsze próby siadania. Wygląda to tak, że półleży na boku podparty rączkami. Niestety jest to pozycja mało stabilna, synek zaczyna się kiwać, przeważnie udaje mu się bezpiecznie położyć, ale od czasu do czasu upada waląc główką w podłoże, często w podłogę ( mamy panele i kafle). Odkąd zaczął raczkować zmniejszyła się liczba bezpiecznych miejsc, odpadło nasze łóżko poobkładane kołdrami i poduszkami, odpadł narożnik zabezpieczony pufami, poduszkami i ławą, po prostu przechodzi po przeszkodach. Zostało łóżeczko, w którym oczywiście się nudzi i jest mu za ciasno, no i podłoga, ale tu poraczkuje i odpoczywa w tej pozycji półsiedzącej i czasami bach. Doszło do tego, że chodzę za nim na czworaka krok w krok, żeby asekurować główkę i zastanawiam się nad zakupem hełmu do nauki chodzenia. Modlę się, żeby jak najszybciej nauczył się stabilnie siedzieć, ale widzę, że jest na to za słaby. W grudniu byliśmy na rehabilitacji (tak długo czekaliśmy na termin, że w międzyczasie zmieniły się wskazania) i pani terapeutka powiedziała, że ma bardzo silne mięśnie pleców i karku, ale słabe brzucha i piersiowe, za dużo czasu na brzuchu za mało na plecach. Kazała go zachęcać do leżenia na plecach i zainteresować go stopami (ciężka sprawa) i ćwiczyć mu mięśnie piersiowe. Zastanawiam się, czy ten nierównomierny rozwój mięśni ma wpływ na ten niestabilny siad. Mamy matę z dwóch kompletów puzzli, ale na tym etapie w zasadzie się już nie przydają. Tak że mamuśki kochanie, jak dzieci szybko zdobywają kolejne sprawności też nie jest dobrze. Wolałabym, żeby najpierw spokojnie z miesiąc, dwa poćwiczył siedzenie a dopiero później odkrył raczkowanie.

  6. Mój syn w wieku 3 miesięcy zaczął się dźwigać do siadania, jak miał 4 miesiące to łapał mnie za palce i ciągnął chcąc usiąść lub wstać, za każdym razem próbowałam go delikatnie popchnąć na plecy ale to nic nie dawało, w 5 miesiącu życia siedział teraz ma 7 miesięcy i sam siedzi, raczkuje, stoi przy łóżku i widze że stawia nogi do chodzenia. Konsultowałam to z pediatrą ale powiedziała że widocznie tak się rozwija i żeby mu na to pozwolić ale za bardzo nie zachęcać, nie wiem czy to jest szybko czy nie bo ja w jego wieku robiłam to samo

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*