Jak powstaje nasza odporność, czyli o pamięci immunologicznej

Jak powstaje nasza odporność, czyli o pamięci immunologicznej

31.07.2018 dostałam maila na mamaginekolog o następującej treści.
“Dziwnie się czuję pisząc do Ciebie, może wyda Ci się to niezrozumiałe. Ale postanowiłam spróbować. Nazywam się Ola Dufour, jestem naukowcem i doktorantką ‘biomedical sciences’ (ostatni rok) na Uniwersytecie Genewskim w Szwajcarii. Dziedzina mojej pracy doktorskiej to immunologia.
Od kilku lat jestem zaciętym przeciwnikiem ruchów antyszczepionkowych. Odkąd urodziła się moja Juliette, jeszcze bardziej, bo matczynymi uczuciami, zaczęłam rozumieć krzywdę jaką ta propaganda wyrządza światu.”
W ogóle nie poczułam się jakby ta wiadomość od Oli była dziwna ani niezrozumiała – poczułam się dosłownie jakby Ola spadła mi z nieba… poczułam wręcz, że to znak, że w końcu nadszedł czas zająć się tym (zupełnie niezasadnie) kontrowersyjnym tematem.
Mój blog… a raczej Nasz blog (bo mamaginekolog.pl to nie tylko ja – tak naprawdę tworzy go wiele osób: jest Nas kilku lekarzy, z moim mężem na czele, którzy umożliwiają aby to miejsce w polskim Internecie istniało – poza tym, nie byłoby całego działu mamaginekolog dla dzieci bez Alicji naszego “pediatry mamoginekologowego”)
– stał się miejscem, gdzie kobiety (choć mężczyźni zapewne też) poszukują rzetelnej wiedzy medycznej na temat ich zdrowia i zdrowia ich dzieci.
Musimy mówić o szczepieniach ochronnych! Nienapisanie o tym, jak ważne są szczepienia ochronne dla naszych dzieci i dla ogółu naszego społeczeństwa, było by wręcz nieetyczne jako dla Nas lekarzy.
Tak, uważam, że lekarz, który jest przeciwny szczepieniom i propaguje takie postępowanie (bez przeciwwskazań medycznych) postępuje nieetycznie. Powiedziałam to. Takie mam zdanie.
Nie mówię, że rodzic, który nie szczepi swojego dziecka postępuje źle… Każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej, jestem o tym przekonana. Ale wiem, niestety, że wiele rodziców ma nieco mylny i zniekształcony obraz o szczepieniach ochronnych, bo w dzisiejszych czasach można sobie napisać co się tylko chce, propagować nierzetelne informacje i z odrobiną farta, i posłuchu na Facebookowych grupach – informacje te pójdą w świat jako pewniki.
Zdecydowaliśmy się połączyć siły – Ola jako immunolog, Alicja jako pediatra i ja jako ginekolog – wszystkie trzy jako MAMY, które szczepią, napisać Wam cykl artykułów: DLACZEGO szczepimy nasze dzieci.
Dziś będą podstawy immunologii – coś co pomoże Wam zrozumieć jak w ogóle szczepienia ochronne działają.
W kolejnych artykułach z cyklu #myszczepimy będzie o kalendarzu szczepień z uwzględnieniem różnych schematów, o kwalifikacji do szczepienia. Chcemy poruszyć temat szczepień ochronnych planując ciążę i w ciąży (tak! w ciąży można, a nawet zaleca się szczepić na pewne choroby). Chcemy napisać artykuł o działaniach niepożądanych szczepionek, czyli o słynnych NOPach (niepożądany odczyn poszczepienny) oraz o najczęstszych mitach na temat szczepień. Napiszemy też artykuły o poszczególnych chorobach, na które są szczepienia ochronne.
Jeżeli macie sugestie o czym jeszcze powinniśmy w tym cyklu napisać to napiszcie w komentarzu.
(a jak ktoś chce pisać w komentarzu, że jesteśmy tu zesłane przez BIG PHARMA i dostajemy za to miliony monet… to niech się najpierw dosłownie puknie w głowę i wraca na swoje strony ze spiskowymi teoriami, bo tu nie ma dla niego miejsca.)
Koniec wstępu … zapraszam Was do lektury pierwszego artykułu Oli o tytule:

Jak powstaje nasza odporność, czyli o pamięci immunologicznej

Pamiętam, gdy w szkole, na lekcjach biologii, po raz pierwszy usłyszałam o układzie odpornościowym, czyli immunologicznym. Pomimo, że jest to jeden z najbardziej skomplikowanych układów w naszym organizmie, od razu mnie zafascynował. Co w tym może być takiego interesującego? Posłuchajcie opowieści o pewnym złym patogenie.

Nasza skóra oraz zewnętrzne tkanki stanowią barierę, która chroni nasz organizm przed szkodliwymi czynnikami, także patogenami. Patogeny, zwane także mikrobami czy drobnoustrojami, to bakterie lub wirusy (bakteria i wirus to dwa zupełnie inne stworzenia(!), ale dziś nie o tym). Niestety, patogeny są na tyle cwane, że potrafią sobie z naszymi zewnętrznymi barierami poradzić i dostają się do głębszych warstw. Ludzkie ciało jest jeszcze bardziej sprytne – w całym naszym organizmie, tuż pod tymi zewnętrznymi tkankami, czekają komórki od zadań specjalnych, tak zwane komórki dendrytyczne. Ich zadaniem jest pochłanianie złych drobnoustrojów. Gdy komórka dendrytyczna już sobie zje jakiś patogen, tnie go na kawałki i prezentuje te fragmenty (zwane antygenami) innym komórkom immunologicznym, a mianowicie limfocytom T.

I tutaj musimy zwrócić uwagę na jeden aspekt. Limfocyt T będzie współpracował z komórką dendrytyczną tylko wtedy, gdy dostanie od niej dwa sygnały. To tak jak z odkurzaczem. Nie wystarczy, że włożysz wtyczkę do gniazdka – musisz też nacisnąć przycisk start. Zaprezentowanie przez komórkę dendrytyczną antygenu, czyli fragmentu patogenu, to tak jak włożenie wtyczki do gniazdka. Ale żeby limfocyt T został aktywowany, potrzebne jest jeszcze włączenie przycisku start. Duża ilość takich groźnych patogenów w środowisku tkanki działa właśnie jak taki przycisk start i uruchamia machinę odpowiedzi immunologicznej. Podczas szczepienia, które można by nazwać szkoleniem naszej odporności, nie wprowadzamy do organizmu tych groźnych patogenów, ale ich osłabione odpowiedniki i to w mniejszej ilości. I te słabe drobnoustroje mają takie same antygeny i wpinają wtyczkę do gniazdka, ale żeby podać limfocytom T drugi sygnał i włączyć przycisk naszego immunologicznego odkurzacza, podaje się adiuwanty – jako wspomagacze.

Efekt stymulacji limfocytu T jest identyczny przy aktywacji przez groźny patogen, jak i ten osłabiony ze swoim wspomagaczem. Tym efektem jest nawiązanie przyjaźni z jeszcze inną komórką, limfocytem B, który koniec końców produkuje coś, o czym pewnie większość z Was już słyszała – PRZECIWCIAŁA. Czemu one takie ważne? To właśnie przeciwciało przyczepia się do dokładnie tego samego rodzaju patogenu, który nawiązał pierwotny kontakt z komórką dendrytyczną i oznacza ten patogen symbolem: zjedz mnie! Wtedy komórki żerne przychodzą na ucztę, podczas której eliminują patogen. A część przeciwciał oraz produkujących je limfocytów B pozostaje w naszym organizmie na kilka do kilkudziesięciu lat, tworząc zapas tak zwanej pamięci immunologicznej. Czemu nazywamy to pamięcią?

W naszym organizmie występuje ogromna ilość limfocytów B i produkują one przeróżne przeciwciała. Jedno przeciwciało jest specyficzne tylko przeciw jednemu patogenowi. Dlatego, jeżeli kiedyś mieliśmy już kontakt z danym patogenem, mamy już gotowych wojowników, przeciwciała, które znają już tę bakterię lub wirusa i od razu je eliminują. W takim wypadku my nawet nie zauważymy, że właśnie nasz układ immunologiczny walczy. Potocznie mówimy, że nabyliśmy już odporność na daną chorobę i już na nią nie zachorujemy. A naszą odpornością są właśnie przeciwciała i one będą takie same, niezależnie czy były wyprodukowane po kontakcie z patogenem ze szczepionki czy z infekcji. Ważne, że są już w naszym organizmie.

Niestety, niektóre patogeny i ich antygeny są mniej immunogenne, czyli wywołują słabszą odpowiedź immunologiczną (np. bakterie krztuśca) i jedno- czy dwurazowy kontakt z nimi chroni tylko na kilka lat, a nie całe życie. Z tego względu trzeba podawać dawki przypominające szczepionek (bo nikomu nie polecam chorować na krztusiec nawet raz, a na pewno już nie kilka razy – to zdecydowanie nie jest trywialne przeziębienie, a choroba mająca bardzo poważne powikłania).

Jak widzicie, budowanie naszej pamięci immunologicznej to skomplikowany proces, który próbowałam Wam przedstawić w uproszczeniu.Fachowo ten typ odporności nazywa się swoistą, jako że mamy tu do czynienia ze ‘swoistym’, specyficznym rozpoznawaniem antygenów, które jest bardzo wydajne. Łatwo jednak możecie wywnioskować, że tyle różnych interakcji między komórkami wymaga czasu – nawet około tygodnia, gdy mamy po raz pierwszy styczność z danym patogenem!

Na szczęście nasz organizm wykształcił także inną linię obronną, a mianowicie odporność nieswoistą. Jak nazwa wskazuje, nie występuje tu swoiste czy specyficzne rozpoznawanie antygenu, czyli nie dochodzi do produkcji przeciwciał. Odporność nieswoista działa dzięki różnym komórkom immunologicznym, które są szkolone do rozpoznawania i eliminowania ‘tego co obce’, czyli właśnie patogenów. Zaletą tego rodzaju odporności jest szybkość działania, ale niestety jest ona mniej efektywna. W przypadku groźnych patogenów, sama odpowiedź nieswoista mogłaby sobie nie poradzić i doprowadzić do sepsy, więc wkroczenie do akcji odporności swoistej z przeciwciałami jest konieczne.

Natomiast jeśli mieliśmy już kontakt z danym patogenem i zbudowaliśmy naszą pamięć immunologiczną przeciwko niemu, mamy w naszym organizmie odpowiednią armię specyficznych przeciwciał, które od razu wkroczą do akcji, rozprawią się z mikrobem, a my nawet nie będziemy o tym wiedzieć. Dlatego warto szkolić nasz układ odpornościowy poprzez szczepienie, które bez wywoływania choroby, spowoduje wyprodukowanie tej właśnie immunologicznej armii.

 

317 komentarzy

  1. Można rozpisać które szczepionki można łączyć, a których wspólne podawanie unikać szerokim łukiem. Co przychodnia to inna opinia 🤔 I jak to jest z rozdzieleniem szczepień? My podajemy oddzielnie 5w1 i pneumokoki. Jedyny argument jaki usłyszeliśmy w przychodni to taki, że za często tam będziemy widywani 😂 Czy każda szczepionka ma pół roku “ważności” w organizmie przed podaniem kolejnej dawki?

  2. Ja mam kilka pytań. Jestem mamą i jestem przerażona wręcz. Obie opcje napawają mnie strachem, zarówno szczepienie jak i nieszczepione.
    1. Bariera krew mozg – co to jest i dlaczego antyszczepionkowcy tak często o tym mówią.
    2. Dlaczego nie sprawdza się przed podaniem szczepionki czy dziecko ma odporność (chociażby przed szczepieniem przypominającym?).
    3. Co jeśli wystąpił mocny odczyn alergiczny na skórze, utrzymujący się kilka mcy po szczepieniu, jak wykluczyć kolejna reakcje?
    4. Czy na prawdę konieczne jest podawanie tak wielu szczepionek tak małym dzieciom?
    5. Czemu nie można przechowywać różyczki? Po co ta szczepionka?
    6. Jaki jest sens szczepienia na choroby typu rotawirusy, skoro ta szczepionka nie chroni przed tą choroba, ponieważ odmian wirusów jest za dużo.
    7. Zabieg Credego – czy w przypadku CC jest konieczny?

  3. Czy mozecie opisac roznice pomiedzy szczepionkami 5w1 6w1 a pojedynczymi? Czy dla maluszka sa grozniejsze ?

  4. Ja z kolei mam pytanie odnośnie rtęci w szczepionkach? W jakim celu dodawana jest do szczepionek i czemu kiedyś jej nie dodawano? Czy występuje w ilości która rzeczywiście może zaszkodzić noworodkowi? Słyszałam że po szczepieniu u takiego dziecka znajduje się taka samą ilość rtęci w mózgu jak u osoby chorej na jedną z chorób neurodegeneracyjnych.

  5. Dziwne, że artykuł o szczepieniach pojawia się właśnie w momencie, kiedy w sejmie został złożony projekt obywatelski odnośnie dobrowolności szczepień. Moim zdaniem każdy rodzic powinien mieć prawo decydować. W chwili obecnej na rodzicu tylko wymusza się szczepienia, a w przypadku wystąpienia problemów pozostawia się go samego. Mi żaden lekarz niechcial uznać nopa po mmr. Skutki tej szczepionki mój syn ma do dziś.

  6. A ja mam w związku z tym kilka pytam do Pań doktor i liczę na konkretną odpowiedź.
    1. Dlaczego rodzic musi podpisać “zgodę” na szczepienie pomimo tego, że szczepienia są obowiązkowe?
    2. Dlaczego lekarz bada przed szczepieniem dziecko “na oko”? Nie zlecając badań chociażby crp?
    3. Skoro dziecko przed szczepieniem jest zdrowe (patrz pkt2) to dlaczego jak coś się dzieje “po” lekarz na siłę próbuję mi wmówić, że to na pewno nie wina szczepienia tylko “tak może się zdarzyć”. Nie zgłasza NOP do sanepidu chociaż ma taki obowiązek?
    4. Dlaczego w Polsce jest jeden z najniższych % NOP? Czyżby polskie dzieci były nadzwyczaj silne i zdrowe?
    5. Dlaczego w szpitalu jak dziecko dostaje ewidentnego nopu rodzic dowiaduje się o tym w kuluarach, a nikt nie chce się pod taką diagnozą podpisać?
    6. Dlaczego w Polsce szczepi się dzieci w pierwszej dobie życia nie robiąc wcześniej żadnych badań pod kątem chociażby infekcji okołoporodowej, o wrodzonym niedoborze odporności nie wspominając
    7. Dlaczego w środkach masowego przekazu rozpowszechnia się opinię, że coś takiego jak NOP nie istnieje skoro nawet ulotka mówi zupełnie coś innego?
    8. Dlaczego nie można zaczepić dziecka tylko na Odrę tylko od razu combo?
    9. Dlaczego Ci “antyszczepionkowcy” to w większości ludzie wykształceni, którzy potrafią myśleć samodzielnie, a nie idą jak cielęta “bo dają za darmo”

    To są pierwsze lepsze wątpliwości jakie przyszły mi do głowy w 5 minut. Jest ich jeszcze cała masa. Nie jestem antyszczepionkowcem, moje dziecko jest szczepione chociaż opóźniałam szczepienia ze względu na strach jaki towarzyszył mi przy każdej wizycie szczepiennej. Dlaczego się bałam? Ano dlatego, że nikt do tej pory nie odpowiedział mi na powyższe pytania i czuję, że w tej kwestii nie mówi się całej prawdy.

    • Popieram w pełni to co Pani napisała. Może ktoś rzetelnie na nie odpowie. Ja bym jeszcze dodała od siebie pytanie jak powinien wygadac wywiad i badanie przed szczepienie. Bo u mojego pediatry polega na zmierzeniu obwodu głowy, brzuszka i obejrzenia gardła.

    • Nie jestem Panią Doktor tlyko skromnym ratownikiem ale na część pytań postaram się odpowiedzieć:
      1. Dlaczego rodzic musi podpisać “zgodę” na szczepienie pomimo tego, że szczepienia są obowiązkowe?
      Bo de lege pacjent (albo jego przedstawiciel ustawowy) musi wyrazić zgodę na każde badanie i każdy zabieg. Zmusić pacjenta do leczenia można tylko w określonych sytuacjach – stąd pytanie o zgodę i wszczęcie procedury leczenia bez zgody w przypadku odmowy
      2. Dlaczego lekarz bada przed szczepieniem dziecko “na oko”? Nie zlecając badań chociażby crp?
      Podwyższone CRP samo w sobie nie jest wyznacznikiem choroby a badanie przedmiotowe (wywiad) i podmiotowe (“na oko” ale i “na macanta”) jest podstawą jakiejkolwiek diagnostyki. Poza tym badanie CRP to kolejny inwazyjny zabieg – trzeba pobrać krew.
      3. Skoro dziecko przed szczepieniem jest zdrowe (patrz pkt2) to dlaczego jak coś się dzieje “po” lekarz na siłę próbuję mi wmówić, że to na pewno nie wina szczepienia tylko “tak może się zdarzyć”. Nie zgłasza NOP do sanepidu chociaż ma taki obowiązek?
      Trzeba pytać tego lekarza. Niepożądane działania wyrobów leczniczych (w tym NOP) może zgłosić każdy, nie tylko lekarz. Dlaczego rodzic nie zgłasza?
      4. Dlaczego w Polsce jest jeden z najniższych % NOP? Czyżby polskie dzieci były nadzwyczaj silne i zdrowe?
      Źródło?
      5. Dlaczego w szpitalu jak dziecko dostaje ewidentnego nopu rodzic dowiaduje się o tym w kuluarach, a nikt nie chce się pod taką diagnozą podpisać?
      Czym jest eweidentny NOP? Niestety wiele chorób i dysfunkcji u dzieci objawia się nagle bez wcześniejszych objawów i próbując szukać przyczyny wielu ludzi myli współczasowość z przyczynowością.
      6. Dlaczego w Polsce szczepi się dzieci w pierwszej dobie życia nie robiąc wcześniej żadnych badań pod kątem chociażby infekcji okołoporodowej, o wrodzonym niedoborze odporności nie wspominając
      Bo tak zalecają immunolodzy układający kalendarz szczepień
      7. Dlaczego w środkach masowego przekazu rozpowszechnia się opinię, że coś takiego jak NOP nie istnieje skoro nawet ulotka mówi zupełnie coś innego?
      W jakich środkach masowego przekazu? Kto rozpowszechnia?
      8. Dlaczego nie można zaczepić dziecka tylko na Odrę tylko od razu combo?
      Na to pytanie nie znam odpowiedzi. Podejrzewam (mogę się mylić), żeby uniknąć możliwych powikłań zastrzyku (które, jak dla każdego zabiegu, oczywiście istnieją)
      9. Dlaczego Ci “antyszczepionkowcy” to w większości ludzie wykształceni, którzy potrafią myśleć samodzielnie, a nie idą jak cielęta “bo dają za darmo”
      Z mojej praktyki wynika coś dokładnie odwrotnego. Ludzie na prawdę wykształceni mają świadomość jak szeroką dziedziną jest medycyna, jak skomplikowaną działką jest immunologia i jak trudne do interpretacji dla laika są teksty naukowe. I wiedzą że kilka godzin w internecie nie zastąpi lat studiów, badań i praktyki klinicznej.
      Jak widać, nie takie szczepienia straszne 🙂
      W razie pytań służę skromną wiedzą

  7. Nicole, ogromnie się cieszę, że poruszasz ten temat! Jestem przyszłą mamą i zagłębiam się teraz właśnie w tym temacie. Jedno pytanie nadal mnie nurtuje: w jaki sposób możemy mówić o “odporności zbiorowej” skoro niektóre szczepionki działają tylko przez 10 lat, więc większość społeczeństwa nie jest chroniona – zupełnie tego nie rozumiem i byłabym ogromnie wdzięczna za wytłumaczenie tej kwestii 🙁

  8. Tak, mama ginekolog powinna wyjaśnić zarzutu antyszczepionkowcow… nie można żyć w bance informacyjnej

  9. Robisz fajną robotę przybliżając ludziom medyczne zagadnienia prosto i przystępnie robisz to super, ale tamat szczepień jest bardzo obszerny o czym świadczą komentarze. Taki artykuł nie załatwi sprawy wątpliwości w sprawie szczepień.

  10. Super, że mieliście odwagę zacząć ten cykl. Mam nadzieję, że powstanie również artykuł ,,Największe mity o szczepieniach” – w nim zebrać najczęstsze argumenty antyszczepionkowców i napisać szybkie, konkrentne i zwięzłe kontrargumenty. Cos w stylu cyklu Nicole ,,mity o ciąży”.

    Również, bardzo mnie interesuje działanie metali ciężkich, obecnych w szczepionkach, na organizm dziecka. Może i jest ich malutko w każdej dawce, ale jednak malutkie dziecko w pierwszych latach życia jest szczepione wiele razy, efekt może się kumulować – tak słyszałam i argument wydaje mi się logiczny, nie wieloletni w nim prawdy i dlatego chciałabym się więcej dowiedzieć

  11. Wiem , ze nie na temat . Mogłabyś poruszyć temat zatrzymania laktacji farmakologicznie ???

  12. Jeśli można to ja bym poprosiła o opinię na temat szczepienia przeciw grypie. Na wszystko inne moje dziecko szczepię, ale co do grypy mam mieszane uczucia że względu na to, że szczepienia są co roku a skuteczność jest podobno taka sobie

    • Z tego co kiedyś czytałam to wirus grypy z sezonu na sezon sie dość mocno zmienia, a wytworzenie szczepionki trochę trwa. Przez to nie są one 100% skuteczne, pomagają one jednak w złagodzeniu objawów choroby i zmniejszają ryzyko występowania groźnych powikłań.

  13. Witam, artykuł bardzo przejrzyście i w przystępny sposób napisany. Prosiłabym aby w kolejnym artykule uwzględniono również odpowiedź na to, czy przed szczepieniem zasadne jest wykonywanie u dziecka badań krwi tj. morfologia, OB, CRP, ponieważ kwalifikacja do szczepienia w moim osądzie jest dosyć szybka, stąd też pytanie: czy te badania mogą zmniejszyć ryzyko przeoczenia przez lekarza objawów mogących świadczyć o rozwijającej się infekcji?

  14. Brawo za ten artykul i za podjecie sie tematu szczepien. To niezwykle wazne, by uswiadomic jak najwiecej rodzicow i pokazac im, ze szczepienia sa wazne!

    Bardzo zrozumiale napisany tekst o odpornosci. Dziekuje!

  15. A ja jestem coraz bardziej na nie, jeśli chodzi o szczepienia a oto dlaczego :
    1. Wywiad lekarski w przypadku niektórych lekarzy trwa 10 sek z zegarkiem w ręku. Jeden rozbierze dziecko z pieluchy, drugi nie. Jeden przyjrzy się dokładnie jamie ustnej a na następnej wizycie szczepiennej nawet tam nie zerknie.
    2. Moje dziecko dobę po szczepieniu dostało jadłowstrętu = nic nie dało sobie wsadzić do ust przez dobę. Nic. Rozumiecie przerażenie matki, której dziecko płacze z głodu a jednocześnie nie daje sobie nic podać. Idę do przychodni a tam mi mówią, że to nie od szczepienia. Tylko że tydzień przed nim i po nim dziecko nie miało nic zmieniane.
    3. Dziecko dostaje wysypkę, pokazuję lekarzowi on mówi, że tak jest alergiczna, ale nie ma PEWNEGO związku ze szczepieniem, więc to nie od tego. Tylko, że od tamtej pory ta wysypka się nie pojawiła a nic nie zmieniłam. Nawet proszek do prania jest z tego samego opakowania.
    Więc podsumowując nie ufam lekarzom, bo ich wywiad jest różny w zależności od pory dnia, humoru i obecności praktykantów. Nie ufam substancjom, które są jako dodatkowe dodawane do szczepionek. Czytałam, że są sprawdzane, ale czy ktoś sprawdza, czy nie ma tak czegoś czego być nie powinno? Dlaczego podważa się opinię rodzica na temat pochodzenia jakiś problemów zdrowotnych, skoro to rodzic jest z dzieckiem non stop? No i wywiad to on nie jest ustandaryzowany jakoś? Bo wydaje mi się, że lekarze to jednak głównie na algorytmach się opierają w trakcie stawiania diagnoz.
    Czemu w szczepionkach jest substancja oparta na rtęci skoro nie ma badań bezpieczeństwa przeprowadzonych przez FDA? Jeśli są to poproszę o źródło. Pewnie, w którymś momencie pojawi się informacja o szczepieniu przeciw grypie, czemu nie ma żadnych badań bezpieczeństwa? W jednym z programów, które oglądałam o szczepieniach rzecznik MZ powiedział, że stosowne dokumenty pojawią się na ich stronie internetowej nie ma ich.
    Zwyczajnie dla mnie lekarze rodzinni, pediatrzy i ministrowie są coraz mniej wiarygodni i jak ja mam zaufać, że oddając dziecko w ich ręce robię dobrze, skoro oni wyświetlają moje zarzuty i obawy i nie spełniają nawet banalnych obietnic. A przy każdej wizycie szczepiennej każą podpisywać papierek, że w razie poważnych nopów to oni umywają ręce, bo ostrzegali…

  16. A czy w kolejnych artykułach będzie coś o przeciwwskazaniach do szczepień?

  17. Dziękuję za ten post 🙂 Jestem w 32 tyg. ciąży i ginekolog zalecił mi szczepienie na krztusiec. Po wizytach lekarzy rodzinnych tylko 1 z 3 coś wiedział na ten temat i zalecił szczepienie. Dlaczego jest tak mało informacji na temat szczepień kobiet w ciąży ? Czy któraś z czytelniczek szczepiła się w ciąży na krztusiec ?

  18. Super artykuł! Cieszę się bardzo że ktoś z autorytetem porusza taką ważną kwestię. Jestem w ciąży i na pewno będę szczepiła swojego malucha pomimo kilku wątpliwości (może się rozwieją po lekturze kolejnych wpisów?🙂):
    1. Rtęć w szczepionkach – czy są jakieś firmy które produkują szczepionki bez niej lub z jej mniejszą ilością?
    2. Szczepionki lepiej dzielić, żeby nie obciążać niedojrzałego jeszcze układu immunologicznego czy może te wielkie kombo 5w1 czy 6w1 są tak samo bezpieczne? Czy nie dochodzi do żadnych reakcji krzyżowych?
    3. Czy lepiej podać szczepionkę na żółtaczkę w 2-3 dobie życia, czy nie ma to znaczenia?
    4. Czy szczepienia w ciąży są faktycznie bezpieczne (np. na tężca)? Kobieta ma już i tak osłabiony układ immunologiczny. No i kiedy się szczepić w ciąży?

  19. Nicole – pod wpływem Twojego szalenie interesującego artykułu zrodziło się we mnie pytanie: byłam szczepiona na wszystko, na co trzeba było szczepić (urodziłam się w 1975 roku ), a mimo to (a może: dzięki temu ) mam stwierdzoną idiopatyczną neutropenię . Moja norma to 2700 wszystkich białych ciałek – co oczywiście oznacza moją gorszą odporność, niż u większości ludzi. Dodam że jestem taka, jak większość Polaków, czyli biała. Czym różnią się dzisiaj podawane szczepionki od tych dawnych? Czy dzisiejsze bobasy, które są szczepione, nie będą borykać się z moim problemem?

  20. Podpisuję się pod powyższym. Ja mam Hashimoto i idiopatyczną neutropenię, która skutkuje niższą odpornością, niż u większości ludzi. Jako nastolatka i studentka nie mialam ilości bialych ciałek poniżej 4000. Nie wiem, kiedy norma spadla mi do 2700 (i taka się utrzymuje od 7 lat, odkąd mi to zdiagnozowano). Byłam szczepiona jako dziecko w latach 70. Zanim stwierdzono mi neutropenię, miałam szczepienie na Hep B. I zastanawiam się, czy ono nie przyczyniło się do spadku normy bialych cialek – niestety nie pamiętam czy były sprawdzane w okresie szczepionki. Wydaje mi się ze szczepionki przeciw gruźlicy podawane mojemu pokoleniu okazaly się skuteczne – w Wielkiej Brytanii nie było i nie ma takich szczepionek w komplecie dla dzieci i gruźlica w Londynie jest częsta. Spotkałam się z taką tezą wysunietą przez lekarza. Ciekawe, co Ty o tym myślisz , Nicole? Znasz Londyn od strony zawodowej, czyli medycznej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*