Jak wspierać odporność dziecka

Jak wspierać odporność dziecka

​Nadejście sezonu jesienno-zimowego chyba wszystkim rodzicom dzieci żłobkowych i przedszkolnych spędza sen z powiek. Jak wzmocnić odporność dziecka i przygotować je do sezonu infekcyjnego? To pytanie nurtuje wielu rodziców.
​Na rynku dostępnych jest wiele preparatów „na odporność” bardziej lub mniej reklamowanych, jednak trzeba mieć świadomość, że niewiele z nich ma udowodnioną skuteczność.
​Nie wiem, czy nie rozczaruję Was tym co napiszę poniżej. A na pewno rozczaruję wielu producentów suplementów, czy nawet leków. Ale prawda jest taka, że większość sposobów na wzmocnienie organizmu i przygotowanie go do walki z drobnoustrojami jest darmowa. Także nikt na nich nie zarobi.

​Jednak zanim przejdę do konkretów, chciałabym napisać parę słów o chorowaniu i układzie immunologicznym. Przede wszystkim co to znaczy, że dziecko często choruje?
Nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale przeciętne małe dziecko (żłobkowicz, przedszkolak) choruje ok 8-10 razy do roku. Są to głównie infekcje dróg oddechowych. Zdecydowana większość z nich występuje w sezonie jesienno-zimowym. Wziąwszy pod uwagę fakt, że ten sezon to tylko kilka miesięcy a taka infekcja trwa zazwyczaj 1-2 tygodnie, można mieć wrażenie, że dziecko jest non stop chore. Albo, co często słyszę, siedzi tydzień w domu, na tydzień idzie do żłobka i potem znowu tydzień w domu. Taka sytuacja jest w tym wieku normalna. O ile dziecko przechodzi te infekcje łagodnie i nie wymaga antybiotykoterapii, nie powinno to budzić niepokoju.
​Dlaczego tak się dzieje?
​Po pierwsze ma to związek z nieco odmienną anatomią dróg oddechowych u dzieci. Po drugie układ odpornościowy dzieci niejako dopiero się uczy. Jak może pamiętacie z artykułu o tym „Jak powstaje odporność” – dzieli się ona na swoistą i nieswoistą. Można by powiedzieć, że dziecko startuje z arsenałem odpowiedzi nieswoistej, i dopiero potem, w miarę napotykania na swej drodze kolejnych patogenów, nabywa odpowiedzi swoistej przeciw nim. I teraz wyobraźcie sobie, że takie infekcje dróg oddechowych są wywoływane najcześciej przez wirusy. A tych wirusów jest ponad 200! Z czasem układ odpornościowy dziecka „odhacza” kolejne wirusy z listy stawiając przy nich znaczek „znam, umiem sobie radzić”. Ale do tego czasu musi się tego nauczyć – czyli przechorować. To dlatego dorośli zasadniczo chorują rzadziej niż dzieci, a im młodsze dziecko, tym częściej choruje. Oczywiście, te NAJmłodsze, które siedzą z mamą w domu i mają zdecydowanie ograniczony kontakt z patogenami mogą nie chorować wcale. Ale prędzej czy później, gdy „wyjdą do ludzi” będą musiały swoje odchorować.

A teraz przejdźmy do clue tego artykułu, czyli tego, co naprawdę zmniejsza ryzyko zachorowania:
• aktywność fizyczna – dostosowana do wieku dziecka i najlepiej na świeżym powietrzu, najlepiej w okresach przejściowych między porami roku połączona z hartowaniem. U niemowląt, które mają dość ograniczoną własną aktywność fizyczną ważne są oczywiście spacery.
• adekwatna ilość snu i odpoczynku – przemęczenie i niewyspanie osłabiają organizm; problem ten dotyczyć może zwłaszcza dzieci uczęszczających do żłobków i przedszkoli, które muszą wcześnie wstawać.
• eliminacja dymu tytoniowego ze środowiska dziecka – jest to bardzo ważny czynnik; szacuje się, że aż 40% dzieci jest narażanych na dym tytoniowy; narażenie takie nie tylko zwiększa ryzyko wystąpienia ostrych infekcji dróg oddechowych, ale także chorób przewlekłych – np. astmy.
• karmienie piersią – długo można by pisać o dobroczynnym wpływie karmienia piersią, ale w kontekście odporności i podatności na infekcje udowodniono, że dzieci karmione piersią są skuteczniej chronione przed biegunką zakaźną i zapaleniami ucha środkowego oraz rzadziej chorują na infekcje dróg oddechowych, moczowych oraz bakteryjne zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych.
• zdrowa dieta – wpływ diety na organizm człowieka jest (mam nadzieję) oczywisty, niedożywienie i niedobory pokarmowe mogą mieć negatywny wpływ na funkcjonowanie układu immunologicznego; co ważne – przez słowo dieta nie mam na myśli suplementów diety. Pamiętajmy, że skuteczność większości z nich jest mocno ograniczona a ich wchłanianie znacznie gorsze niż witamin, mikro- i makroelementów zawartych w produktach spożywczych. Podobnie jest z probiotykami – warto sięgnąć po te naturalne – z jogurtów czy kiszonek.
• prawidłowy „klimat” emocjonalny – choć możecie pomyśleć „czym się może stresować dziecko?” to jednak stres u dzieci występuje i, niestety, zwiększa podatność na infekcje. I choć nie da się całkowicie bezstresowo dziecka wychować, to warto o tym pomyśleć, również w kontekście tego, że chociażby pójście do żłobka czy przedszkola, przeprowadzka, albo pojawienie się nowego członka rodziny może być dla dziecka obciążeniem emocjonalnym. Warto dołożyć starań, żeby złagodzić związany z tym stres.
• adekwatne ubieranie – przypominam, że nie tylko wychłodzenie, ale również (a mam wrażenie patrząc na to jaką mamy tendencję do ubierania dzieci) przegrzewanie ma negatywny wpływ na odporność
• ekspozycja na czynniki zakaźne (szczególnie przez pierwsze 2 lata życia, np. w żłobku) – mam nadzieję, że to jasne w kontekście wstępu
• higiena (mycie rąk!) – nasze ręce bywają bardzo bogatym rezerwuarem drobnoustrojów, dotykamy nimi różnych przedmiotów, często takich, których wcześniej dotykały setki innych rąk, a każda z nich mogła być wcześniej w toalecie, mogła wycierać nos albo w nim dłubać… może nie będę już dalej wymieniać potencjalnej przeszłości cudzych rąk.
• unikanie chorych osób – niby oczywiste, ale czasem żal nam odwołać spotkanie, bo córka koleżanki ma katar, że już nie wspomnę o zabieraniu dzieci do dużych skupisk ludzkich w szczycie sezonu infekcyjnego.
• Szczepienia – mają udowodnioną skuteczność w zmniejszaniu zachorowalności na choroby przeciwko którym szczepimy.
• lizaty bakteryjne – mają udowodnioną skuteczność, ale należy pamiętać, że nie jest to skuteczność stuprocentowa. Mogą zmniejszać ryzyko infekcji o prawie 1/3. Czyli statystyczne dziecko chorujące ok. 10x do roku, zachoruje 7 razy. Warto wiedzieć, że są one skuteczne w przypadku infekcji wirusowych, gdyż stymulują odpowiedź immunologiczną nieswoistą. O konkretne preparaty możesz zapytać swojego pediatry.
• probiotyki (niektóre) – w badaniach wykazano pewien wpływ profilaktycznego podawania wybranych probiotyków (np. Lactobacillus GG [LGG], L. rhamnous DSM 17 938) na zmniejszenie ryzyka typowych zakażeń wieku dziecięcego (układu oddechowego lub przewodu pokarmowego) u małych dzieci uczęszczających do żłobka lub przedszkola. Jeśli chodzi o zapobieganie infekcjom dróg oddechowych – potwierdzenie działania mają też szczepy Streptococcus salivarius.

A co z pozostałymi „hitami” z reklam?

​Preparaty jeżówki (echinacea), witamina C, homeopatia, beta-glukan, , inozyna pranobeks, tuja, aronia, aloes, grejpfrut, zioła tybetańskie, tran, preparaty cynku, laktoferyna, żywotnik… nie mają udowodnionego działania jeśli chodzi o zwiększanie odporności.
Niestety, w przypadku dużej części z nich reklamowanie jako panaceum na odporność jest związane z ekstrapolacją wyników uzyskanych w badaniach in vitro lub na konkretnych drobnoustrojach.
​Dla przykładu. Kiedy byłam jeszcze na studiach, uczono nas, że z tych wszystkich „naturalnych” sposobów na odporność jedynie jeżówka (Echinacea) ma udowodnione działanie. Wtedy dobra prasa jeżówki wynikała z bardzo obiecujących wyników badań przeprowadzonych in vitro. Pierwsze, dobrze zaplanowane badanie preparatów jeżówki – randomizowane, kontrolowane placebo z podwójnie ślepą próbą (Turner i wsp.) nie wykazało jej wpływu na podatność na infekcje dróg oddechowych . Za nim powstały kolejne badania, które zakończyły się podobnymi wynikami. Dziś wiemy, że nie mamy dowodów na skuteczność Echinacei w zapobieganiu infekcjom.
​Laktoferyna z kolei ma teoretyczne działanie przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe. Jaki zatem mógłby być mechanizm jej działania w zapobieganiu infekcjom wirusowym?
​Inny problem jest z kolei z bardzo modnymi preparatami inozyny. Podobno wspomagają odporność i zwalczają wirusy. Super! W końcu wirusy są odpowiedzialne za przeziębienia. Niestety, jest jeden mały problem. Nie te wirusy. I nie do końca. Jak to mawia znajoma lekarka – lek ten ma działanie wirusobójcze, bo wirusy umierają ze śmiechu na jego widok. A tak na serio – pranobeks inozyny owszem, może działać – ale tylko na wirusy z grupy Herpes – i to słabo. Natomiast nie ma żadnej mocy w walce z rynowirusami i innymi najczęstszymi czynnikami etiologicznymi sezonowych infekcji. Niestety, został wprowadzony do obrotu w latach 70 – kiedy to jeszcze nie stawiano lekom zbyt dużych wymagań jeśli chodzi o badania potwierdzające ich skuteczność i bezpieczeństwo. I od tamtej pory grzeje swoją ciepłą posadkę w firmach farmaceutycznych, które z chęcią reklamują ten lek rodzicom.
​No i jeszcze królowa „leków na odporność i przeziębienie” – witamina C. Od lat uznawana za niezbędną w zapobieganiu i zwalczaniu infekcji. Niestety, bezpodstawnie. Przegląd systematyczny badań z ostatnich 6 dekad wykazał, że przyjmowanie witaminy C w trakcie infekcji ani nie skraca ani nie zmniejsza objawów przeziębienia. Natomiast jej profilaktyczne codzienne przyjmowanie skraca czas przeziębienia zaledwie o 8% u dorosłych i 14% u dzieci, przy czym największy wpływ jej suplementacja miała na osoby intensywnie trenujące (np. maratończyków). Także nie jest to znaczące działanie. I nawet dodanie do niej rutozydu nie pomoże.
​O czym jeszcze warto pamiętać – każdy z tych preparatów może mieć działania niepożądane – bardziej bądź mniej poważne. I uważam, że wobec braku udowodnionej skuteczności nic nie usprawiedliwia narażania na nie dzieci.

​Na koniec chciałam jeszcze wspomnieć o witaminie D3. Wiadomo, że bierze ona udział w reakcjach immunologicznych organizmu oraz, że jej niedobór może negatywnie wpływać na odporność. Jednak pomysł rutynowego suplementowania jej w tym celu nie ma jednoznacznego potwierdzenia w badaniach. Na szczęście – nie musimy się nad tym zastanawiać czy taki wpływ faktycznie ma miejsce czy nie, bowiem ma ona tak wiele innych korzystnych działań, że jej suplementacja jest (jako jedynej witaminy!) zalecana WSZYSTKIM. Dzieciom i dorosłym.
Niemowlętom przez cały rok, a następnie od początku września do końca kwietnia.

136 komentarzy

  1. Mama Oliwierka

    Nicol super artykuł ,czytałam z dużym zainteresowaniem .Mój syn na 20m podaje mu lactoferyne i narazie nie narzekam na przeziębienia ,raz miał katar trwał dwa dni .W porównaniu z zeszłym rokiem w którym chorował bardzo często 😐 Mam jeszcze pytanie jaka dawkę witaminy D powinno się podawać dziecku w wieku dwóch lat ???

  2. Super.
    Właśnie zaoszczędziłam trochę kasy bo skończył nam się tran i Wit. C. Apteko żegnaj, nie zobaczysz naszych pieniędzy 😀
    Tylko czemu lekarze przy wypisie ze szpitala po zapaleniu górnych dróg oddechowych kazali nam podawać tran i Wit c?

  3. Witam. A co z krowią siarą? Czy ona również nie wpływa na odporność? Przyznam, że od 3lat podaje córce jeden z droższych preparatów dostępnych na rynku i w ogóle nie choruje?

    • Renia ja też stosuję kolostrum i polecam 🙂

    • Można wiedzieć który dokładnie preparat Pani stosuje?

      • Córka ma 8lat. Od 3 lat podaję Jej preparat (nie wiem czy mogę użyć nazwy) 4life Transfer Factor. Do 5go roku zycia chorowała bardzo. Przyjęła około 20!! antybiotyków. Od czasu suplementacji colostrum tej firmy nie była chora ani razu. Niestety nie karmiłam Jej piersią ponieważ jedną brodawkę mam chorą i “nie leci z niej mleko”. Miesiąc temu urodziłam drugie dziecko, również karmione jest mm (swoje przez to przeżyłam proszę mi uwierzyć) i zastanawiam się czy takiemu maluszkowi można już ją podawać. Na ulotce napisane jest, że można od urodzenia?? Pozdrawiam serdecznie

        • Ja mimo wszytko myślę, że to może być zbieg okoliczności – córka tyle chorowała, że w końcu nabrała odporności. Tak to działa, tylko u jednych krócej, a u innych dłużej – co zresztą wynika z artykułu.

        • Pani Renato, moja 8latka rowniez do 5 roku zycia mocni chorowala, antybiotykow wziela tylko troche mniej (zmienilam lekarza na bardziej kompetentnego). I teraz tez prawie wcale mi nie choruje, a nie daje jej nic procz wit D, i teraz Entitis😉

    • A ja nic nie podaje i również nie choruje.poza tym to ludzka siara działa, a producenci preparatów z krowią siarą tylko wykorzystują skojarzenie z karmieniem piersią.

    • Tak, działa, na cielęta 😉 Z tego co wiem to krowy (ogólnie – zwierzęta) chorują na inne choroby nóż ludzie. Na niektore drobnoustroje są “niepodatne” (nie mylić z “odporne”) a ludzie tak, z innymi na odwrót. Zatem chyba nie bardzo ma to prawo działać. Już prędzej małpia siara 😉

    • Siara, przede wszystkim owcza, ale krowia też, ma udowodnioną naukowo skuteczność w zwiększaniu odporności 🙂 Ale trzeba sięgać po naprawdę sprawdzone, czyste i z odpowiednią dawką preparaty, a takie na polskim rynku znajdują się dosłownie DWA.

  4. W mojej przychodni jest 5 pediatrów.każdy przy przeziębieniu przepisuje cebion a przy żółtym katarze diciortineff. Laryngolog mi wytłumaczył że to bez sensu.koleżance pediatra zaleca dla dzieci entitis i coś tam jeszcze 2razy w roku 3miesieczną kurację. Można się pogubić bez wiedzy medycznej
    Szkoda że mamy takie powietrze i nie można z dziećmi wyjść 🙁

  5. Super artykuł na który czeka wielu rodziców. Teraz jeszcze pięknie prosimy o wpis na temat hartowania dzieci. Jak sama zauważyłaś, mamy tendencję do przegrzewania, myślę, że wielu rodziców nawet nie wie jak się za hartowanie zabrać.

  6. A miód, czosnek i ostatnio modny olej z czarnuszki?

  7. Jak to mowi Alicja nie ma.złej pogody na spacer, jest tylko zły ubiór 🙂
    Dziękuję że tutaj jesteś i pozdrawiam z Gdańska.

  8. Mi lekarz kazał zbadać poziom witaminy d3 a dopiero później ją brać lub nie, bo za duża dawka tez ma jakieś swoje skutki uboczne, no i wspomniała żeby to nie był suplement diety tylko lek.

  9. A dzieci jeszcze w brzuszku?? 😉

  10. Chciałabym pokazać ten artykuł wszystkim moim znajomym mamom, których dzieci ciągną na antybiotykach od wrzesnia do maja, a pozniej grzybice itp. ale na dworze zimą to tylko w drodze do samochodu… Moje maluchy odkąd starsze poszło do przedszkola też katar za katarem ale krótko i lekko przechodzą wszystkie infekcje. Jakiś czas temu czytałam artykuł wyglądający na naukowy i podpisany przez jakiegoś lekarza o tym, że tylko jezowka, probiotyki i kwasy dha podawane długotrwale zmniejszaly czas trwania i intensywnosc infekcji…nic poza tym.

  11. ehh liczylam że znajdę jakieś zlote antidotum na przeziębienie w tym artykule ale tylko potwierdzilam to co tak na prawdę już wiedziałam… jako matka karmiąca która ciągle łapie katary i inne dziwności szukam cały czas leku na odporność żeby nie przynosić wirusów dziecku ! 🙁
    Już mam dość czosnku , cytryny, imbiru, kiszonek itp….

  12. A może pogadanka o tych wszystkich „lekarzach” reklamujących cudowne leki np. w TV. Zdaje mi sie, ze duża czesc społeczeństwa myśli, ze sa to prawdziwi lekarze, bo nie zdają sobie sprawy, ze „lekarzom nie wolno”.

  13. Witam. Chciałabym zapytać o witamine D . Podaje swojemu dziecku 1 kraple dziennie od urodzenia ( 500IU) przez pierwsze 2 miesiące karmiła synka z osiągniętego pokarmu (nie było nam dane kp tylko zaczęliśmy walczyć kpi ) jednak nie trwało to długo bo tylko 2 miesiące. I zaczęliśmy podawać mm. I czytałam ze w mm jest witamina D. Czy w takim razie nie powinnam podawać dziecku już w kroplach ? Nie wiem czy postępuje dobrze dawajac cały czas po 1 kropli – synek ma teraz 5 miesiecy )

    • Daria, polecam sprawdzić poziom Wit d z krwi. Nikt nie zagwarantuje, że ilość, która dostaje Twój bobas zaspokaja jego zapotrzebowanie, jeżeli nie wie czy ma go za mało, za dużo, czy jest idealnie. Moja mloda przez 1 rok życia dostawała 800j, teraz ma 14 miesięcy przyjmuje 1000j. Poziom sprawdzałam kilka razy:) pozdrawiam 🙂

    • Daria zobacz na opakowaniu ile jednostek witaminy D3 jest w mleku na daną ilość ml.
      Do 6go miesiąca życia dawka powinna wynosić 400 jednostek na dobę, od 6go do 12go miesiąca życia do 600 jednostek na dobę oraz po 1 roku życia do 1000 jednostek 🙂

  14. Kochana artykuł jak dla mnie w sam czas. Ostatnio znajoma katowała mnie tym, że muszę koniecznie suplementowac u mojego 18 miesięcznego syna Wit C. Nawet w dawkach powodujących biegunkę! Zaczęłam czytać, dociekać i stwierdziłam, że nie, nie ma powodu, aby to robić. Dziękuję za utwierdzenie mnie w tym!

  15. Świetny artykuł!!! Moja mała chodzi do żłobka i właśnie jest tak jak piszesz. Tydzień w domu tydzień w żłobku. Mam nadzieję, że z czasem się to skończy. Dziękuję za wpis 😉

  16. Świetny artykuł! Myślę, że większość mam karmiących piersią i kpi potwierdzi jego znaczenie. Widziałam, że kamienie piersią zwiększa odporność, ale dopiero teraz doświadczyła na własne oczy jak bardzo. Mój dwumiesięczny Bartuś miał niedawno chrzciny, zjechała się cała rodzina. Siostra z dwójką dzieci, chorych dzieci, teście chorzy, mój brat chory, mój tato chory. Od przeziębienia przez zapalenie ucha i oskrzeli. Totalna masakra :p Ogólnie większość rodziny chora a wiadomo każdy chce dzieciątko na ręce. Albo chociaż podejść i się przywitać, złapać za rączkę. Nie mogłam przestać myśleć, że to będzie cud jak mały czegoś nie złapie, taki mały bezbronny się wydawał na te wszystkie ‘choróbska’, nawet mnie zaczęło brać przeziębienie. A maleństwo na szczęście nic i to dzięki ‘magii’ karmienia piersią ^^ pozdrawiam wszystkich niedowiarków 😉

    • A skąd Pani wie, że to właśnie dzięki karmieniu piersią? Moje dziecko ma rok, jest na mm i nigdy nawet kataru nie miało, a zdarzało sie, że dookoła też wszyscy chorzy byli.

      • To wynika z tego, ze mama zachorowała wiec organizm zaczął walczyć i produkować przeciwciała, nie wiem czy to dobrze piszę ale coś takiego mówili na szkole rodzenia i wtedy te ‚magiczne moce’ odpornościowe wyprodukowane przez mamę idą z mlekiem do dziecka i ono już jest uzbrojone przeciw choróbsku. Może Alicja to wyjaśni bardziej medycznie ^^

      • Przyznam szczerze, że nie brałam dziecka często na spacery (ze względu na lokalizację – dym z kominów i palenie śmieci), dziecko nie miało kontaktu wcześniej z innymi dziećmi czy obcymi i było dosyć odizolowane więc nie miało zbyt wiele okazji aby w inny sposób nabyć odporność 😉 stąd mój wniosek (to samo mówiła mi moja położna) może w przypadku Pani dziecka nie karmienie piersią a właśnie spacery przyniosły podobny efekt o czym też było napisane (i mówione na instagramie). Pozdrawiam

        • Aj, spacery też u nas leżą, częściej córka jest zabierana na zakupy do sklepów niż na normalny spacer. Nie wiem, może zależy od dziecka, córka bratowej prawie w tym samym wieku, KP do tego codzienne spacery i już kilka razy chora.. Nic tylko na razie się cieszyć bo pewnie po pójściu do przedszkola się to zmieni ;P

    • Mój syn karmiony tylko piersią do 10 miesiąca życia. W 2 miesiącu leżeliśmy w szpitalu na RSV , średnio co dwa miesiące przeziębienie. Pewnie to “magia” karmienia piersią. Pozdrawiam wszystkich dowiarkow

    • I rozumiem, że tak sobie z tym dwumiesięczniakiem stałaś wesoło i patrzyłaś jak go noszą po kolei wszyscy ci chorzy członkowie rodziny…? Chyba ci magia karmienia piersią przesłoniła jakąś ważną część mózgu zwaną potocznie zdrowym rozsądkiem…

    • Mam dwóch synów ,pierwszy rodzony CC i karmiony 11m piersią nie choruje wcale poza katarkiem lub wirusowym zapaleniem gardła ,drugi syn rodziny siłami natury i karmiony piersia 1,5r i w pierwszym roku chorował 3razy na uszy,3 zap.oskrzeli ,krtan ..w tym roku starszy syn poszedł do przedszkola na razie chorowali na bostonke i młodszy oskrzela od sierpnia podaje im Wit d i c .
      Także każde dziecko jest inne i niczego nie można generalizować,jestem zwolennikiem karmienia piersią ale nie jest tak że cudownie uchroni dziecko od chorób

    • Pani Emilio..siostra ma karmiła córkę piersią 1.5 roku a córka łapie wszystkie możliwe infekcje i wirusy 🙁 odporność bardzo niska więc niestety nie zawsze się to przekłada. Pozdrawiam

  17. A ja mam pytanie i astaksantyne ? Słyszałam że zwiększa odporność i powiem szczerze odkąd ja przyjmuje choruje o wiele krócej. Mój syn chodzi pierwszy rok do przedszkola też ja przyjmuje i narazie opuścił tylko dwa dni i to z lekkim katarem.

  18. Zgadzam się z postem, super! Moja 14 miesięczna córka nie otrzymuje żadnych super specyfików aptecznych, za to codziennie pije zakwas z buraka, olej z czarnuszki sok 100% z czarnego bzu bez cukru. Nie je słodyczy i zdrowo się odżywia. Dla mnie to najważniejsze w dbaniu o odpornosc, a o tą odporność dbamy cały rok, nie tylko w okresie jesiennym 🙂 pozdrawiamy

  19. A jak to jest ze szczepieniami na grype? Czy warto szczepic niemowlaki ponizej pierwssego roku zycia? Mieszkam w Dubaju i tutaj bardzo sie do tego zacheca, wiec jestem i krok od podjecia decyzji. Nie wiem natomiast jakie sa u nas zalecenia?
    Pozdrawiam!

  20. Dzięki. Nigdy więcej nie kupię tego pseudo syropu na wirusy. On nigdy nie pomógł mojej córce, nie skrócil choroby. Szkoda, że pediatrzy go ciągle tak zalecają…. 😑

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*