Jak wspierać odporność dziecka

Jak wspierać odporność dziecka

​Nadejście sezonu jesienno-zimowego chyba wszystkim rodzicom dzieci żłobkowych i przedszkolnych spędza sen z powiek. Jak wzmocnić odporność dziecka i przygotować je do sezonu infekcyjnego? To pytanie nurtuje wielu rodziców.
​Na rynku dostępnych jest wiele preparatów „na odporność” bardziej lub mniej reklamowanych, jednak trzeba mieć świadomość, że niewiele z nich ma udowodnioną skuteczność.
​Nie wiem, czy nie rozczaruję Was tym co napiszę poniżej. A na pewno rozczaruję wielu producentów suplementów, czy nawet leków. Ale prawda jest taka, że większość sposobów na wzmocnienie organizmu i przygotowanie go do walki z drobnoustrojami jest darmowa. Także nikt na nich nie zarobi.

​Jednak zanim przejdę do konkretów, chciałabym napisać parę słów o chorowaniu i układzie immunologicznym. Przede wszystkim co to znaczy, że dziecko często choruje?
Nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale przeciętne małe dziecko (żłobkowicz, przedszkolak) choruje ok 8-10 razy do roku. Są to głównie infekcje dróg oddechowych. Zdecydowana większość z nich występuje w sezonie jesienno-zimowym. Wziąwszy pod uwagę fakt, że ten sezon to tylko kilka miesięcy a taka infekcja trwa zazwyczaj 1-2 tygodnie, można mieć wrażenie, że dziecko jest non stop chore. Albo, co często słyszę, siedzi tydzień w domu, na tydzień idzie do żłobka i potem znowu tydzień w domu. Taka sytuacja jest w tym wieku normalna. O ile dziecko przechodzi te infekcje łagodnie i nie wymaga antybiotykoterapii, nie powinno to budzić niepokoju.
​Dlaczego tak się dzieje?
​Po pierwsze ma to związek z nieco odmienną anatomią dróg oddechowych u dzieci. Po drugie układ odpornościowy dzieci niejako dopiero się uczy. Jak może pamiętacie z artykułu o tym „Jak powstaje odporność” – dzieli się ona na swoistą i nieswoistą. Można by powiedzieć, że dziecko startuje z arsenałem odpowiedzi nieswoistej, i dopiero potem, w miarę napotykania na swej drodze kolejnych patogenów, nabywa odpowiedzi swoistej przeciw nim. I teraz wyobraźcie sobie, że takie infekcje dróg oddechowych są wywoływane najcześciej przez wirusy. A tych wirusów jest ponad 200! Z czasem układ odpornościowy dziecka „odhacza” kolejne wirusy z listy stawiając przy nich znaczek „znam, umiem sobie radzić”. Ale do tego czasu musi się tego nauczyć – czyli przechorować. To dlatego dorośli zasadniczo chorują rzadziej niż dzieci, a im młodsze dziecko, tym częściej choruje. Oczywiście, te NAJmłodsze, które siedzą z mamą w domu i mają zdecydowanie ograniczony kontakt z patogenami mogą nie chorować wcale. Ale prędzej czy później, gdy „wyjdą do ludzi” będą musiały swoje odchorować.

A teraz przejdźmy do clue tego artykułu, czyli tego, co naprawdę zmniejsza ryzyko zachorowania:
• aktywność fizyczna – dostosowana do wieku dziecka i najlepiej na świeżym powietrzu, najlepiej w okresach przejściowych między porami roku połączona z hartowaniem. U niemowląt, które mają dość ograniczoną własną aktywność fizyczną ważne są oczywiście spacery.
• adekwatna ilość snu i odpoczynku – przemęczenie i niewyspanie osłabiają organizm; problem ten dotyczyć może zwłaszcza dzieci uczęszczających do żłobków i przedszkoli, które muszą wcześnie wstawać.
• eliminacja dymu tytoniowego ze środowiska dziecka – jest to bardzo ważny czynnik; szacuje się, że aż 40% dzieci jest narażanych na dym tytoniowy; narażenie takie nie tylko zwiększa ryzyko wystąpienia ostrych infekcji dróg oddechowych, ale także chorób przewlekłych – np. astmy.
• karmienie piersią – długo można by pisać o dobroczynnym wpływie karmienia piersią, ale w kontekście odporności i podatności na infekcje udowodniono, że dzieci karmione piersią są skuteczniej chronione przed biegunką zakaźną i zapaleniami ucha środkowego oraz rzadziej chorują na infekcje dróg oddechowych, moczowych oraz bakteryjne zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych.
• zdrowa dieta – wpływ diety na organizm człowieka jest (mam nadzieję) oczywisty, niedożywienie i niedobory pokarmowe mogą mieć negatywny wpływ na funkcjonowanie układu immunologicznego; co ważne – przez słowo dieta nie mam na myśli suplementów diety. Pamiętajmy, że skuteczność większości z nich jest mocno ograniczona a ich wchłanianie znacznie gorsze niż witamin, mikro- i makroelementów zawartych w produktach spożywczych. Podobnie jest z probiotykami – warto sięgnąć po te naturalne – z jogurtów czy kiszonek.
• prawidłowy „klimat” emocjonalny – choć możecie pomyśleć „czym się może stresować dziecko?” to jednak stres u dzieci występuje i, niestety, zwiększa podatność na infekcje. I choć nie da się całkowicie bezstresowo dziecka wychować, to warto o tym pomyśleć, również w kontekście tego, że chociażby pójście do żłobka czy przedszkola, przeprowadzka, albo pojawienie się nowego członka rodziny może być dla dziecka obciążeniem emocjonalnym. Warto dołożyć starań, żeby złagodzić związany z tym stres.
• adekwatne ubieranie – przypominam, że nie tylko wychłodzenie, ale również (a mam wrażenie patrząc na to jaką mamy tendencję do ubierania dzieci) przegrzewanie ma negatywny wpływ na odporność
• ekspozycja na czynniki zakaźne (szczególnie przez pierwsze 2 lata życia, np. w żłobku) – mam nadzieję, że to jasne w kontekście wstępu
• higiena (mycie rąk!) – nasze ręce bywają bardzo bogatym rezerwuarem drobnoustrojów, dotykamy nimi różnych przedmiotów, często takich, których wcześniej dotykały setki innych rąk, a każda z nich mogła być wcześniej w toalecie, mogła wycierać nos albo w nim dłubać… może nie będę już dalej wymieniać potencjalnej przeszłości cudzych rąk.
• unikanie chorych osób – niby oczywiste, ale czasem żal nam odwołać spotkanie, bo córka koleżanki ma katar, że już nie wspomnę o zabieraniu dzieci do dużych skupisk ludzkich w szczycie sezonu infekcyjnego.
• Szczepienia – mają udowodnioną skuteczność w zmniejszaniu zachorowalności na choroby przeciwko którym szczepimy.
• lizaty bakteryjne – mają udowodnioną skuteczność, ale należy pamiętać, że nie jest to skuteczność stuprocentowa. Mogą zmniejszać ryzyko infekcji o prawie 1/3. Czyli statystyczne dziecko chorujące ok. 10x do roku, zachoruje 7 razy. Warto wiedzieć, że są one skuteczne w przypadku infekcji wirusowych, gdyż stymulują odpowiedź immunologiczną nieswoistą. O konkretne preparaty możesz zapytać swojego pediatry.
• probiotyki (niektóre) – w badaniach wykazano pewien wpływ profilaktycznego podawania wybranych probiotyków (np. Lactobacillus GG [LGG], L. rhamnous DSM 17 938) na zmniejszenie ryzyka typowych zakażeń wieku dziecięcego (układu oddechowego lub przewodu pokarmowego) u małych dzieci uczęszczających do żłobka lub przedszkola. Jeśli chodzi o zapobieganie infekcjom dróg oddechowych – potwierdzenie działania mają też szczepy Streptococcus salivarius.

A co z pozostałymi „hitami” z reklam?

​Preparaty jeżówki (echinacea), witamina C, homeopatia, beta-glukan, , inozyna pranobeks, tuja, aronia, aloes, grejpfrut, zioła tybetańskie, tran, preparaty cynku, laktoferyna, żywotnik… nie mają udowodnionego działania jeśli chodzi o zwiększanie odporności.
Niestety, w przypadku dużej części z nich reklamowanie jako panaceum na odporność jest związane z ekstrapolacją wyników uzyskanych w badaniach in vitro lub na konkretnych drobnoustrojach.
​Dla przykładu. Kiedy byłam jeszcze na studiach, uczono nas, że z tych wszystkich „naturalnych” sposobów na odporność jedynie jeżówka (Echinacea) ma udowodnione działanie. Wtedy dobra prasa jeżówki wynikała z bardzo obiecujących wyników badań przeprowadzonych in vitro. Pierwsze, dobrze zaplanowane badanie preparatów jeżówki – randomizowane, kontrolowane placebo z podwójnie ślepą próbą (Turner i wsp.) nie wykazało jej wpływu na podatność na infekcje dróg oddechowych . Za nim powstały kolejne badania, które zakończyły się podobnymi wynikami. Dziś wiemy, że nie mamy dowodów na skuteczność Echinacei w zapobieganiu infekcjom.
​Laktoferyna z kolei ma teoretyczne działanie przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe. Jaki zatem mógłby być mechanizm jej działania w zapobieganiu infekcjom wirusowym?
​Inny problem jest z kolei z bardzo modnymi preparatami inozyny. Podobno wspomagają odporność i zwalczają wirusy. Super! W końcu wirusy są odpowiedzialne za przeziębienia. Niestety, jest jeden mały problem. Nie te wirusy. I nie do końca. Jak to mawia znajoma lekarka – lek ten ma działanie wirusobójcze, bo wirusy umierają ze śmiechu na jego widok. A tak na serio – pranobeks inozyny owszem, może działać – ale tylko na wirusy z grupy Herpes – i to słabo. Natomiast nie ma żadnej mocy w walce z rynowirusami i innymi najczęstszymi czynnikami etiologicznymi sezonowych infekcji. Niestety, został wprowadzony do obrotu w latach 70 – kiedy to jeszcze nie stawiano lekom zbyt dużych wymagań jeśli chodzi o badania potwierdzające ich skuteczność i bezpieczeństwo. I od tamtej pory grzeje swoją ciepłą posadkę w firmach farmaceutycznych, które z chęcią reklamują ten lek rodzicom.
​No i jeszcze królowa „leków na odporność i przeziębienie” – witamina C. Od lat uznawana za niezbędną w zapobieganiu i zwalczaniu infekcji. Niestety, bezpodstawnie. Przegląd systematyczny badań z ostatnich 6 dekad wykazał, że przyjmowanie witaminy C w trakcie infekcji ani nie skraca ani nie zmniejsza objawów przeziębienia. Natomiast jej profilaktyczne codzienne przyjmowanie skraca czas przeziębienia zaledwie o 8% u dorosłych i 14% u dzieci, przy czym największy wpływ jej suplementacja miała na osoby intensywnie trenujące (np. maratończyków). Także nie jest to znaczące działanie. I nawet dodanie do niej rutozydu nie pomoże.
​O czym jeszcze warto pamiętać – każdy z tych preparatów może mieć działania niepożądane – bardziej bądź mniej poważne. I uważam, że wobec braku udowodnionej skuteczności nic nie usprawiedliwia narażania na nie dzieci.

​Na koniec chciałam jeszcze wspomnieć o witaminie D3. Wiadomo, że bierze ona udział w reakcjach immunologicznych organizmu oraz, że jej niedobór może negatywnie wpływać na odporność. Jednak pomysł rutynowego suplementowania jej w tym celu nie ma jednoznacznego potwierdzenia w badaniach. Na szczęście – nie musimy się nad tym zastanawiać czy taki wpływ faktycznie ma miejsce czy nie, bowiem ma ona tak wiele innych korzystnych działań, że jej suplementacja jest (jako jedynej witaminy!) zalecana WSZYSTKIM. Dzieciom i dorosłym.
Niemowlętom przez cały rok, a następnie od początku września do końca kwietnia.

136 komentarzy

  1. Ostatnio pediatra powiedziała mi że żłobek dla malucha to katastrofa, bo odporność takiego malca jest tak osłabiona, że ciągle będzie chore. Ja na to, że mówi się że i tak odchoruje w przedszkolu, a ona, że niekoniecznie bo odporność już wzrasta. To jak to jest?

  2. Podawanie siary krowiej ludziom nie wydaje się być uzasadnione. Cielę powinno przyjąć siarę w pierwszych godzinach życia. Z każdą kolejną godziną przyswajalność spada, a jego żołądek zaczyna trawić immunoglobuliny odpornościowe, jak każde inne białko.

  3. Mnie ciągle nurtuje temat hartowania. Mieszkam w Krakowie a powietrze jest okropne. Pytanie jest jedno czy lepiej wyjść na spacer np w południe w sezonie jesiennym i narażać dziecko na pyły zawieszone w powietrzu czy lepiej ten okres przetrwać w domu?

    • O właśnie, podłączam się do pytania. Też jesteśmy z Krakowa i tu bardzo często w komunikatach podają żeby małe dzieci, kobiety w ciąży i osoby starsze zostały w domach. Co robić??

  4. Świetny wpis! Dziękuję Ci za niego. Moja 2 miesięczna córka ma infekcje dróg oddechowych od 5 tygodni. 2 wizyty na spoed w szpitalu w Belgii, jedna są sor w Polsce nic nie dały ciągle słyszałam, że nic jej nie jest podawać witaminę C. My ogólnie dużo przebywamy na świeżym powietrzu, zażywamy także Wit. D ale nie suplement tylko czysta na receptę. Jednak starszak ciągle coś ze szkoły przynosi. Inhalujemy się solą 3% ale nie bardzo widać było efekty, postanowiłam podjąć ostateczna próbę 8 udać się do lekarza rodzinnego ty w Belgii i niestety musiał wkroczyć antybiotyk aplikowany do noska przez okres 3 tyg, po tygodniu jest lekka poprawa, dziecko może spokojnie spać. My nadal walczymy o silna odporność, nie poddajemy się, maszerujemy na świeżym powietrzu i nie dajemy zarobic na produktach, które nic nie zadziała ja. Z resztą tu w Belgii rączej nie ma przyzwolenia na stosowanie takich produktów dla dzieci. Pozdrawiam

  5. Super artykuł. Niestety muszę powiedzieć że wielu lekarzy pakuje te swoje super środki małym pacjentom…w tym byłam i ja. Wszystkie leki przeciw odpornościowe , szczepionki syropy tabletki…i tak syn non stop był chory i kończył antybiotykiem. Dopiero uzmysłowił mi wszystko jeden z najlepszych lekarzy w moim wojewodzctwie że nie tędy droga(lekarz znany z tego że nie przepisuje antybiotyków jak witamin) Powiedział wszystko co jest tu opisane ! Wyciągnął mojego syna z ciągu antybiotyków. Teraz leczymy się bez tych wszystkich dodatków i jest zdecydowane lepiej. A ja choć nie jest to najważniejsze nie mam lżejszego portfela a kilka stówek jak to było kiedyś 😊

  6. A moje dziecko karmione piersia, nieszczepioone, suplementowane vit c syrop z czarnego bzu, probiotyk. Wychodzimy w miejsca gdzie mozna zlapac wirusa i przez 18 miesiecy nie mial nawet kataru. Nie do konca zgadzam sie z tym artykulem.wzmacnianie odpornosci naturalnymi metodami zajmuje czas ale dziala.

    • Dokładnie 😉

    • Zgadzam się.A jaki probiotyki Pani stosuje?Wiaminę C tylko z soku z czarnego bzu zy jeszcze coś dodatkowo?Czy dziecko chodzi do złobka/przedszkola? Pytam bo od stycznia ruszamy ze zlobkiem którego się trochę obawiam pod względem chorobm

    • Mój syn nie miał nawet kataru do 3 roku życia. Zero gorączki, kaszlu, złego samopoczucia. A też chodziliśmy na zajęcia dla dzieci, sale zabaw,do sklepów itp. Poszedł do przedszkola i choruje non stop od września. Bywa w przedszkolu po kilka dni w miesiacu.:( Wprawdzie nie ma temperatury, sporo je,dobrze śpi….ale katar i kaszel okropny i non stop…

  7. A sok z czarnego bzu i olej z czarnuszki???

  8. Ja będąc dzieckiem, praktycznie nie chorowałam. Nawet te 8 razy w ciągu roku. Jak zachorowałam raz to był cud 🙂 a antybiotykow to może w całym swoim życiu brałam z 5 w tym z 3 w wieku dorosłym.
    Chyba mi się pofarcilo 😉

  9. Matkanefrolog

    Lizaty bakteryjne? Serio? Nie neguję, ale poproszę o źródło.

  10. Tak bardzo potrzebny artykuł. Ja już odchodziłam od zmysłów…. co chwilę gorączka, katar, antybiotyk… ….tydzień w domu, tydzień w żłobku. Czarne myśli. A teraz przy najmniej jestem spokojniejsza 🙂

  11. Mieszkam w UK , jestem młodą mamą i mam 2miesieczne dziecko. Niestety nie karmie piersią . Pytając o witaminę D dostałam zalecenie by nie podawać jej dziecku , bo jest karmione mm.
    Jak to w końcu jest z ta wit D… ????

    • Alicja Jaczewska

      Nie znam brytyjskich zaleceń. Polskie każą podawać niezależnie od sposobu karmienia. Jedynie w drugim półroczu dawka zależy od ilości spożywanego mm.

    • Mona, mieszkam w UK. Zalecenie jest take, ze jest niemowle dostaje ponizej 500 ml formula (mm) to nalezy suplementowac D. Jesli dziecko jest tylko na mm, nie trzeba 🙂

    • Proszę zobaczyć skład mm, w tych dostępnych w Polsce witamina D3 jest w składzie mleka.

  12. Co z colostrum? Możecie coś o tym napisać? 🙏🏼

  13. Moja córka od października chodzi do żłobka i chorowała juz 2 razy a ja razem z nią (a ja nie choruję, nigdy!), przez co przepadło nam szczepienie na pneumokoki. Teraz siedzimy w domu i czekamy, mam nadzieję w zdrowiu do przyszłego tygodnia żeby zaszczepić się na odrę i różyczkę. Dziękuję za artykuł.

  14. Co do zalecen w uk to jestem mama 4 latka i gdy moj 4 latek byl maly dostawalam kropelki z witamina A i D. Czyli jest to pratkykowany choc faktycznie nie wszedzie.

  15. Pani Alicjo, moja córka ma dokładnie tak jak Pani opisała więcej jest w domu niż w żłobku chociaż chodzi tam na 3h dziennie. Zostawianie w domu by się wzmocniła po chorobie nawet miesiąc nic nie dawało bo ledwie poszła to wróciła z wirusowa i obecnie leży w domu. Lekarz rodzinny i tata zaproponowali szczepionkę od grypy. Cóż na ten temat Pani powie? Warto?

  16. A jeśli mamy przeciwwskazania do dawania Wit D i jej w związku z tym nie podajemy to czy jej niedobór bardzo szkodzi? Dzidziuś ma 3 tyg i małe ciemiaczko.

    • tak szkodzi. Jakie są przeciwwskazania do podawania wit d3? Może problemem jest olej w kapsułce? Są takie preparaty w sprayu.
      Poza tym nie zgadzam się, żeby to szczepionki wpływały na poprawę odporności. Niestety ale dodatki, zanieczyszczenia, które wstrzykuje się razem z wirusem-bakterią, powodują szereg chorób autoimmunologicznych. Robi z dzieci pacjentów z chorobami przewlekłymi.
      Jesli chodzi o wit C, to radzę się zapoznać z raportem Klennera. Właśnie wit C znacząco wpływa na poprawę odporności! Leczy nawet krztusiec.
      Nie jestem zbyt zdziwiona treścią i poziomem artykułu, biorąc pod uwagę, że autorka poleca szczepienia kobiet w ciąży przeciwko grypie. Żenujące

  17. Czy artykuł o odporności i jej rozwoju u wcześniaków? Wiem, że to sprawa bardzo indywidualna, ale przydałoby się coś, co można byłoby podesłać rodzinie, znajomym: parzeczytaj, to właśnie dlatego omijamy tlumy z 7 miesięcznym wczesniakiem w okresie przeziębieniowym…

  18. Nikola jakie mogą być skutki podawania Wit. C?

    • Alicja Jaczewska

      To zależy od dawki. W małych raczej nic się nie powinno dziać. Ale duże dawki mogą powodować biegunkę i predysponować do kamicy nerkowej.

  19. Jesteś jedną z niewielu, która się nie sprzedała. Jak czytam o odporności i okazuje się, że artykuł jest sponsorowany, to wychodzę i trzaskam drzwiami! Pozdrawiam.

  20. No nie wiem… Ja jak mnie rozkłada przeziębienie i biorę wtedy Wit C w dużych ilościach to zaraz mi pomaga, bo w końcu ma działanie przeciwzapalne czyż nie? Wolę to niż lecieć do apteki po jakieś grip coś tam z “fajnymi” dodatkami składzie.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*