Jaki nebulizator wybrać?

Mamaginekolog dla dzieci
27 września 2019
Nicole

Nebulizator już na stałe zagościł jako element wyprawki dla nowonarodzonego człowieczka. Zanim jednak dokonamy wyboru konkretnego modelu lub złożymy zamówienie dla siebie lub na prezent przed baby-shower, (notabene jest to świetny i prydatny prezent) dobrze jest się przygotować, bo sprawa nie jest taka oczywista i w ostatnich latach skomplikowała się jeszcze bardziej. 

Za czasów naszego dzieciństwa - zakładając, że przeciętny czytelnik bloga mamaginekolog ma 20-35 lat - niebulizatorów raczej nie mieliśmy w domu, były one dostępne w różnych ośrodkach zdrowia. I "maszyna" zajmowała czasem pół pomieszczenia. Jako dziecko chorowałam na astmę i często mnie rodzice na takie "inhalacje" zabierali. Dokładnie pamiętam, pomieszczenie pełne wielkich urzadzeń w podziemiach jakiegoś budynku w Juracie gdzie musiałam chodzić bo podczas wakacji miałam zaostrzenie. Pamiętam ten zapach, tych urządzeń. Dziś wiem, że był to zapach środków dezenfekujących urządzenia pomiędzy kolejnymi użytkownikami. Na szczęscie za czasów dzieciństwa moich dzieci - takie urządzenia są już dużo bardziej "poręczne" i dostępne "od ręki".  Jednak przez to, ze jest ich tak wiele na rynku - wiele rodziców ma problem, który nebulizator wybrać. W tym artykule razem z lek. Marcinem Sanockim, moim kolega ze studiów, zajmującym się obecnie pulmonologią dziecięcą chcemy Wam w tym pomóc.

W praktyce większość nebulizatorów dostępnych na rynku ma certyfikat jakości Unii Europejskiej i spełnią one swoje zadanie – rozpylą roztwór, którym napełnimy ich zbiorniczek, tworząc aerozol, którym dzieci (a w razie potrzeby i rodzice) mają oddychać. Zanim przejdziemy  do sprzętu, warto dokładniej zapoznać się z techniką metody leczenia, jaką jest nebulizacja.

Nebulizacja jest metodą dostarczania leku do dróg oddechowych. Polega na tworzeniu aerozolu,  powstającego z roztworu znajdującego się w zbiorniczku nebulizatora, który wdychamy. Jest to technika stosowana wspomagająco w przeziębieniach i infekcjach dróg oddechowych (zapewnia nawilżanie, rozrzedzanie wydzieliny, ułatwia oczyszczanie dróg oddechowych) jak i w leczeniu chorób przewlekłych układu oddechowego (astma, mukowiscydoza, dyskineza rzęsek).

Różnice pomiędzy poszczególnymi nebulizatorami wykraczają poza wygląd, jest to jednak czynnik, którego nie należy zaniedbywać. Poza sposobem tworzenia aerozolu (o czym za chwilę) bardzo ważnym parametrem jest wielkość wytwarzanych cząsteczek. Wskaźnik ten jest o tyle istotny, że w przypadku tworzenia bardzo małych cząsteczek, uszkodzeniu mogą ulegać cząsteczki leku, który zamierzamy podać.

Z kolei przy tworzeniu dużych cząsteczek – jedynie ich niewielka ilość dotrze do oskrzeli i płuc, a większość osiądzie na śluzówkach jamy ustnej i gardła. Tak więc jeżeli zależy nam na wybraniu rozwiązania uniwersalnego do różnych zadań,  powinniśmy wybrać nebulizator generujący cząsteczki o wielkości 5-10 µm. Dla tych, którzy potrzebują nebulizatora do częstego stosowania leków takich jak sterydy, lepszym wyborem będą nebulizatory generujące aerozol o cząsteczkach mniejszych niż 5 µm, ale nie będą one tak skuteczne we wspomagającym leczeniu infekcji górnych dróg oddechowych.

Drugim parametrem, według którego możemy podzielić nebulizatory, jest sposób, w jaki wytwarzany jest aerozol. Wyróżniamy trzy mechanizmy pracy: pneumatyczny (pneumatyczno-tłokowy), siateczkowy (membranowy) i ultradźwiękowy.

Nebulizatory pneumatyczno-tłokowe są bardziej popularne. Składają się z „bazy” - kompresora podłączanego do prądu, z którego przez mały otwór wydobywa się sprężone powietrze, które przewodem dociera do zbiorniczka z płynem i rozprasza go w mgiełkę (aerozol) ulatniającą się przez maseczkę. Ich plusem jest stosunkowo niska cena, dostępność (można je kupić praktycznie w każdej aptece), możliwość korzystania przez kilku członków rodziny (w zestawie zazwyczaj jest ustnik i 2 rozmiary maseczek, ale pamiętajmy, że każdy domownik powinien mieć swoją – łatwo je dokupić) i wszechstronność – można ich używać do wszystkich leków i roztworów soli. Do wad trzeba zaliczyć dość głośną pracę oraz w większości modeli ciągły tryb pracy – aerozol jest wytwarzany niezależnie od oddechów.

Nebulizatory membranowe i ultradźwiękowe różnią się od poprzednich głównie brakiem kompresora. Są mniejsze, cichsze i bardziej poręczne, działają na baterie lub mają wbudowany akumulator. Ich wadą jest ograniczenie co do stosowania niektórych leków. W przypadku nebulizatorów posiadających dodatkowe funkcje (regulacja pracy zależna od wdechu, kontrolowana oddechem) istotną przeszkodą może okazać się cena urządzenia.
Nebulizatory membranowe  działają poprzez pompowanie cieczy przez membranę (sitko) co powoduje jej rozproszenie. Są bardzo wydajne, ale wymagają dość częstych (raz na 6 miesięcy) wymian membrany, która jest dość drogim elementem. Nadają się do praktycznie wszystkich leków poza dostępną od niedawna na rynku solą fizjologiczną z kwasem hialuronowym, który może zatykać otwory sitka. 

Nebulizatory ultradźwiękowe, jak nazwa wskazuje, rozbijają ciecz na cząsteczki przy pomocy ultradźwięków. Pierwotnie wymyślono je do stosowania soli hipertonicznej, natomiast można ich używać również do inhalowania solą fizjologiczną oraz lekami rozkurczającymi oskrzela. Nie zaleca się ich do leków w zawiesinach (np. sterydów). Dodatkowo ogrzewają one ciecz a produkowany przez nie aerozol jest dość gęsty co może podrażniać drogi oddechowe małych dzieci – z tego powodu raczej nie zaleca się ich do stosowania domowego.

Trzecim parametrem, na który warto zwrócić uwagę, jest czas trwania nebulizacji przy standardowych objętościach roztworu. Im dłuższy czas, tym większa szansa, że nasze maluchy stracą cierpliwość w trakcie i dalsza nebulizacja będzie bardzo nierówną walką o przetrwanie. O tym, czy dany nebulizator będzie pracował „szybko” czy „wolno” będzie świadczył parametr określony jako „wydajność aerozolu” lub wydajność nebulizacji. Jak go rozumieć? Jeśli producent podaje 0,25 ml/min, to znaczy, że inhalacja 1 ml będzie trwała 4 minuty a 2 ml (jest to zazwyczaj minimalna objętość jaką stosujemy w inhalacjach) 8 minut. W praktyce warto szukać takich, które będą miały wydajność przynajmniej 0,4 ml/min.

Tu docieramy do najczęstszych pułapek, w jakie możemy wpaść wykonując nebulizację, które mogą zdecydować o jej skuteczności. O ile przy stosowaniu nebulizacji jako wspomagania przy leczeniu infekcji układu oddechowego możemy sobie pozwolić na większą elastyczność, o tyle przy leczeniu astmy czy zapalenia oskrzeli zarówno technika jak i spokój naszego malucha mają ogromne znaczenie. Do najczęstszych przyczyn nieskuteczności nebulizacji zaliczamy:

 - źle dobraną lub nieszczelną maseczkę (u starszych dzieci wskazane jest stosowanie ustnika)*

 - płacz i niepokój dziecka w trakcie inhalacji (leki praktycznie nie docierają do oskrzeli i płuc)

 - zbyt małe dawki leku (szczególnie przy nebulizatorach pracujących ciągle – część leku marnuje się i ucieka w trakcie wydechu)

 - nieodpowiedni nebulizator (dotyczy nebulizatorów ultradźwiękowych stosowanych do nebulizacji ze sterydów)

 - łączenie leków w zbiorniku nebulizatora (nie zaleca się mieszania 2 i więcej leków w komorze – zmienia to gęstość roztworów i zawiesin a co za tym idzie, strukturę aerozolu)

*Szczelność maseczki ma ogromny wpływ na docieranie leków do dróg oddechowych. U dzieci do końca 3 r.ż. zaleca się wykonywanie nebulizacje przez maseczkę. Maseczka powinna szczelnie przylegać do buzi dziecka i NIE powinna mieć otworów, przez które lek będzie uciekał. Jeśli jesteście w posiadaniu maseczki z otworami, można je zakleić taśmą klejąca. Tylko lepiej zrobić to od wewnątrz, tak, żeby klej był skierowany na zewnątrz maski. Albo dokupić maseczkę bez otworów.
U dzieci powyżej 3 roku życia zaleca się korzystanie z ustników. Warunek jest taki, że dziecko musi świadomie oddychać przez usta. Tyczy się to oczywiście nebulizacji lekami, które mają dotrzeć do krtani, oskrzeli czy płuc. W przypadku kataru lepiej sprawdzi się maseczka. Zresztą ogólnie przy infekcjach dróg oddechowych, w których nebulizacje mają rozrzedzić wydzielinę czy nawilżyć drogi oddechowe, kiedy nie stosujemy leków szczelność nie ma aż takiego znaczenia. Można wówczas stosować nawet końcówki do inhalacji w kształcie smoczka. Nie powinno się ich natomiast stosować do podawania leków, bo najzwyczajniej w świecie nie zadziałają.

W poniższej tabelce zebrano podsumowanie zalet i wad poszczególnych typów nebulizatorów. 

 

A co zrobić jeśli dziecko nie chce się inhalować?

Po pierwsze, jako rodzice nie nastawiajcie się, że się nie uda. Bo wtedy faktycznie dziecko czując Waszą wątpliwość i stres, samo się zdenerwuje. Nawet jeśli w przeszłości mieliście z tym problem, może się okazać, że tym razem się uda!
Dobrym sposobem, na zwiększenie spokoju naszych maluchów w trakcie inhalacji, jest zapoznanie ich z nebulizatorem przed infekcją, najlepiej w formie zabawy. Dodatkowo, niezależnie od wieku dziecku należy wytłumaczyć dlaczego musi mieć taką inhalację wykonaną – powiedzcie, że dzięki temu będzie się lepiej czuło, będzie mu łatwiej oddychać i szybciej wyzdrowieje. Dziecko, które zobaczy rodziców korzystających z nebulizatora, pozna wydawane przez niego dźwięki, powinno być bardziej otwarte gdy faktycznie pojawi się konieczność zastosowania tej formy leczenia. Ponadto, czasem musimy nagiąć własne zasady. Być może bajka włączona na tych kilka minut nie będzie aż takim złem jeśli dzięki temu uda nam się w spokoju wykonać nebulizację? 

Jeśli już macie nebulizator i zastanawiacie się czy był to dobry wybór albo rozważacie zakup nowego - pamiętajcie, jeżeli nie jesteście pewni, czy dany nebulizator spełni swoje zadanie, warto zasięgnąć opinii specjalisty.

Podsumowując, wybór nebulizatora w dużym stopniu zależy od planowanych zastosowań. Jeżeli decydujemy się na zakup ze względu na infekcje układu oddechowego, jedynymi właściwościami, na które powinniśmy zwrócić uwagę są wygląd i cena. Przy bardziej sprecyzowanych celach, warto rozważyć zakup nebulizatora który będzie poręczny, cichy i będzie zapewniał krótką inhalację. To, co moim zdaniem istotnie ułatwia użytkowanie to konstrukcja pozwalająca na inhalowanie dziecka na leżąco (np. przez sen – sprawdza się u dzieci, które muszą otrzymywać leki o konkretnych porach lub takich, co nie lubią inhalacji i dają się inhalować tylko w ten sposób).


Wiem też, że dla niektórych nawet najtańsza wersja to spory wydatek. Mam na to 2 sposoby: po pierwsze można sobie zażyczyć takowy na prezent (uważam to za 100x lepszy i praktyczniejszy prezent niż kolejny pluszak, a uwierzcie mi, że przyda się nie raz); po drugie – wiele aptek oferuje możliwość wypożyczenia inhalatora na czas infekcji za niewielką opłatą lub tylko za kaucję – warto rozeznać się w okolicy.