Karmienie piersią – historia rodzinna

Karmienie piersią to największy dar natury, przeczytajcie i się przekonajcie. Bo karmienie wcale nie jest łatwe, są momenty zwątpienia i ogromnego trudu, a potem wielkiej radości. Dodajmy sobie sił, motywujmy się.

A poniżej historia mojej babci i jej siostry bliźniaczki – historia o karmieniu.

Pewnego dnia wstałam rano i nawet nie wiem jak to się stało, że obiecałam wam historie kobiece z życia moich babć. Obie moje babcie nie żyją – ale obie dokładnie (jak mi się do tej pory wydawało) dopytałam o ich miesiączki, ciąże, porody i historie karmienia. Jednak tego czego się dziś dowiedziałam, nie mogłam się spodziewać.

Zadzwoniłam do mojej „cioci–babci”, czyli siostry bliźniaczki jednojajowej mojej babci Reni, żeby potwierdzić historię porodową mojego taty, zanim wam ją opiszę. Ciocia Jadzia z przyjemnością mi wszystko opisała. Wszystko się zgadzało z tym co zapamiętałam od babci, która zmarła 10 lat temu. Na koniec spytałam: „Ciociu, a czy ty albo babcia miałyście jakiś problem z karmieniem piersią? – Nie Nicolka, kiedyś czegoś takiego nie było”.

Po chwili ciszy ciocia dodała coś, co powaliło mnie na kolana.
„ – A wiesz Nicolka, że tylko jedna z nas była przez mamę karmiona piersią? – tak jej zalecono.
– Jak to ciociu? – spytałam w ogromnym zaskoczeniu.
– No takie były czasy…”

A teraz to szokujące tło.

Moja „ciocia–babcia” ma 90 lat! Nigdy na nic nie chorowała, jest okazem zdrowia fizycznego i psychicznego. A moja babcia Regina miała w swoim życiu 4 (!) nowotwory, chorobę niedokrwienną serca i nadciśnienie tętnicze. Babcia miała raka nerki, mięśniaki macicy, oponiaki mózgu z dwiema operacjami na otwartej czaszce. Miała również raka płuc, na którego zmarła w wieku 80 lat (dodam, że nigdy nie paliła).

Pamiętam jak siedziałam i rozmawiałam z babcią, będąc jeszcze studentką medycyny. Zastanawiałyśmy się czemu ona jest taka schorowana, a ciocia jest okazem zdrowia, mimo że genetycznie są takie same. Mieszkały całe życie kilka ulic od siebie, miały podobne zawody i podobne nawyki żywieniowe. Nigdy nie doszłyśmy do tego co było przyczyną.

Nie wiem czy to zbieg okoliczności czy nie, ale to moja ciocia była karmiona mlekiem matki, a babcia mlekiem krowim (bo urodziła się silniejsza). Nie będę demonizować. Moja babcia dożyła 80 lat. I było to mleko krowie a nie modyfikowane… ale uważam (czy wy nie uważacie…?) za zastanawiające, że dwie genetycznie identyczne dziewczynki miały tak różne zdrowotne losy?

Tą osobistą rodzinną historią dzielę się z wami ja – mama Rogera, lekarz ginekolog, matka która poniosła laktacyjną klęskę i po 2,5 miesięcznej walce się poddała. Po dzisiejszym dniu tym bardziej podziwiam was matki karmiące. Uważam, że dajecie waszym dzieciom ogromne dobro.

Mówcie co chcecie, ale dla mnie ta historia jest wyjątkowa. Jeżeli też tak uważacie – proszę podzielcie się nią z innymi matkami karmiącymi oraz osobami związanymi profesjonalnie z karmieniem piersią a także przesyłajcie go dalej korzystając z opcji udostępnienia, która znajduje się pod tym wpisem. Dziękuję.

A od siebie dodam, że postaram się to naukowo opisać i opublikować. Na koniec – Dziękuje, że jesteście i dzięki wam „niechcący” dowiedziałam się o tej NIESAMOWITEJ historii z mojej rodziny i… medycyny.

 

Ps. Post pisałam kilka mięsięcy temu – stąd to “dzisiaj” to nie dzisiaj ale było to “dzisiaj” wtedy 🙂

75 komentarzy

  1. pepermintsky

    przestraszyłam się jak to przeczytałam nie karmię piersią strasznie to było trudne dla mnie i do tej pory to przeżywam 🙁

  2. Paulina

    Nicole, odbiegając trochę od tematu może napiszesz coś szerzej o tabletkach antykoncepcyjnych ich wady, zalety i możliwe działania niepożądane. Bo przeglądałam bloga i znalazłam o nich tylko wzmiankę a myślę że warto dowiedzieć się o nich czegoś więcej:) Pozdrawiam Paulina

  3. Margaret

    Genialna książka polskiej położnej i doradcy laktacyjne ” Warto karmić piersią” Magdalena Nehring- Gugulska pomogła mi się nie poddać i obydwie córki wykarmiłam piersią chociaż w szpitalu pierwszej córce podawali mleko bo ja nie potrafiłam jej karmić! Dóbry doradca laktacyjny na wage złota!

  4. arletta

    Ja także poniosłam życiową porażkę co do karmienia piersią mojej córki. Nigdy tego sobie nie wybacze i nie zrozumiem przyczyny tego niepowodzenia. .. dziecko nie chciało się przystawić do piersi mimo że odruch ssania był. Szpitalne doradczynie laktacyjne przychodziły i odchodzily. Każda miała inne mądre wytłumaczenie. Nic nie pomogło. Trzy miesiące walczylam z laktatorem. I mleko w końcu straciłam. Czemu? Każdy miał inne mądrości na ten temat. Fakt jest taki ze czuje się gorszą mamą od innych 🙁

    • Jaki zbieg okoliczności, obie mamy na imie arletta i obie te same historie z karmieniem i walka z laktatorem,bezpomocnymi doradczyniami…jedyna różnica ja mam bliźniaczki.

  5. Mnie mama karmiła pół roku i jestem okazem zdrowia, więc faktycznie to musi mieć coś wspólnego. Mam 20 lat, a byłam chora może z 5 razy w życiu. W szkole podczas największych epidemii grypy i innych wirusówek byłam jedną z nielicznych uczennic, którą to nie ruszyło, nawet katar mnie nie dopadł. Mój starszy brat również był karmiony piersią i jest okazem zdrowia. Za to moja kuzynka jest strasznym :chorowitkiem”, a również była karmiona piersią bardzo długo, znaczniej dłużej niż ja. 🙂 Pewnie kilka czynników ma na to wpływ 🙂

  6. Magdalena

    Jestem w 15 tc i jestem absolutnie przerażona wizją karmienia piersią. Tyle złego już usłyszałam i przeczytałam, że sam poród nie budzi we mnie tyle lęku, co kp. Wiem jedno, zrobię co w mojej mocy, żeby to się udało, poproszę o pomoc doradcę laktacyjnego, znam już pewną cudowną kobietę, która “ratuje” młode mamy. Jeśli jednak z jakiegoś powodu to się nie uda, nie będę histeryzować. I na pewno nie dam sobie wmówić, że jestem gorszą mamą. Pozdrawiam wszystkie panie rodzące w 2017, wspierajmy się 🙂

    • Hej! Zawsze tak jest, że głównie pisze się o problemach i chorobach! Ja przez rok karmiłam synka i nigdy nie miałam żadnych problemów. Będzie co ma być i nie ma co się martwić na zapas!

    • Nie myśl tak, na przeciw wagę tym historiom moja 😉 chciałam i byłam nastawiona na karmienie piersią, córka odrazu po porodzie przystawiona do piersi ssała ? będzie dobrze, dacie radę 🙂

  7. Ewelina

    Ja się poddałam po 4 miesiącach walki z laktatorem 🙁
    Syn nie chciał ssać piersi, w szpitalu położne nie pomogły, wizyta prywatnego doradcy laktacyjnego tez nie przyniosła skutku, położna środowiskowa rozkładała ręce. Moja porażka, bo jestem pielegniarka z zawodu. Jesli kiedykolwiek zdecyduje sie na kolejne dziecko, to mam nadzieje, ze bede bogatsza o wlasna porażkę i odniosę długodystansowy sukces w karmieniu 🙂

  8. Moja babcia miała 11 dzieci. Trójka zmarła w niemowlęctwie- to były czasy wojny, więc trudno dojść tak naprawdę na co. Babcia karmiła swoje dzieci piersią- zazwyczaj do kolejnego dziecka -a więc ok 2 lat, chociaż czasami to zachodziło na siebie- rekordzista pił 7 lat- wypijał innym dzieciom ? Teraz jej dzieci mają od 70 do 50 lat. Wszyscy zadziwiająco zdrowi. Żadnego raka, innych przewlekłych chorób, nie siedzą w przychodniach. Zdarzył się jeden zawał i borelioza- ale dzięki silnym organizmom te osoby szybko doszły do siebie. Może rzeczywiście coś w tym jest. Co ciekawe córki babci nie karmiły prawie wcale – moda na zimny wychów plus przeprowadzka do miasta.Efekt – na pewno dużo więcej problemów zdrowotnych, pojawiają się nowotwory- o alergiach i innych chorobach itp nie wspomnę, zawał – nie udało się uratować. Kolejne pokolenie- tendencja niekarmienia się utrzymuje. Oprócz mnie tylko jedna kuzynka karmi dłużej piersią. Mnie udało się karmić jedno dziecko 4 lata,drugie 3,5roku, z trzecim się rozkręcam. Chociaż też o te karmienia musiałam zawalczyć, w trakcie miałam i operacje i inne niespodzianki.
    Reszta patrzy na mnie trochę pogardliwie, ale cóż, przeżyję to?.
    Muszę dopytać rodzinę taty jak tam to wygladalo – bo rodzeństwo połowę młodsze a część już nie żyje- rak zbiera żniwo.

  9. Ja karmiłam moje maleństwo miesiąc, walczyłam o laktację jak lwica. Jak się w końcu udało to dostałam rzutu mojej prywatnej choroby (rzut ostry w SM) muszę przyjąć ogromną dawkę sterydu i przestać karmić. Nawet jak to piszę to płaczę, strasznie mnie to boli. Choć wolę, żeby mój syn miał matkę chodzącą, niż karmiącą na wózku.

  10. Kochane Kobietki! Nie traktujcie braku dłuższego niż kilka tygodni czy miesięcy karmienia piersią jako życiowej porażki! Każda z nas jest inna, każde dziecko jest inne, każda historia karmienia to bardzo indywidualna sprawa. Pierwszy syn karmiony bezproblemowo 2,5 roku do samoodstawienia. Drugi synek z całą moją wiedzą o karmieniu miał być tez bezproblemowo karmiony piersią. Ale już w szpitalu zalecano dokarmianie, jestem laktatooporna wiec mm…strzykawka, bez tego nie chciano nas wypuścić ze szpitala…bo synek spadal z wagi zbyt mocno. Słabo też otwieral buzię…po wyjściu dodomu doradca laktacyjny…przejscie na samą pierś…na tydzień…po tygodniu silna grzybica w obu piersiach…pieczenie swedzenie klucie…a tu jeszcze starszy syn do odbierania ze szkoly…poczatek kwietnia…zimno. Maluch po pół godzinie od wyjscia z domu chce pierś, bolaca, piekaca…wprowadzilismy butelke i pewne ilosci mm. Mogłam spokojnie wyleczyc grzybice, bez frustracji i łez…spokojnie odbierac syna ze szkoly, wyjsc z nim na 2 godziny na plac zabaw….z karmieniem mieszanym wyszly prawie 4 miesiace…dobrze ze choc tyle:-) nie żałuję…bo nie można karmic kosztem wlasnego bólu, zaciskania zębów i wscieku na starsze dziecko…mowie to ja matka kiedys DKP. Dzisiaj szczesliwa matka dwójki chłopaków!

  11. MamadulA

    Wspaniała historia. Aż zaczęłam żałować że moja przygoda z KP zakończyła się po 4,5 mca. Było to dla mnie bardzo trudne, ale pogodziłam się z tym i mam nadzieję że twój wpis podniesie na duchu wszystkie mamy które karmiąc piersią przechodzą przez trudny okres

  12. Mój synek ma roczek i nadal go karmię piersią. Niby chcę go już oduczyć bo wydaje mi się że nadszedł już ten czas ale z drugiej strony wiem że daję mu to co najlepsze.Początki były bardzo trudne.Mieszkamy w UK i tutaj w szpitalu nie zalecają dokarmiac modyfikowanym mlekiem tylko przystawiać dziecko jak najczęściej do piersi.Nie miałam pokarmu przez 3 dni, płakałam jak bóbr, że nie mogę go karmić.Dwa razy dałam butelkę na noc ale nadal się nie poddawałam i mimo pogryzionych brodawek i ogromnego bólu zaciskałam zęby i przystawiałam maluszka do piersi.Pomogła mi też pani od laktacji,nauczła jak przystawiać do piersi i jak masować brodawki żeby pokarm napływał.Cieszę się ogromnie,że mi się udało i mogę go do dzisiaj karmić ?

  13. Ja moją córke urodziłam w bardzo młodym wieku, byłam chwile przed 18 urodzinami. Jednak od początku ciąży postanowiłam sobie, że będęk armić piersią, bo to najlepsze co może być i dla dziecka i dla mamy. Przez całą ciąże nie miałam żadnych obaw o to czy mi się uda czy nie, podchodziłam bardzo spokojnie i naturalnie do tego. I tak po porodzie, a miałam cc ze względu na położenie miednicowe, od razu zaczęłam karmić. Były to najlepsze chwile, nawiązałam niesamowitą więź z moją córką, która trwa do teraz. A córke karmiłam całe 13 miesięcy 🙂 teraz też jestem w ciąży i już nie mogę się doczekać przystawienia do piersi. Drogie mamy, podejdzcie do tego z dużym sokojem, nie zadręczajcie się myślą o tym. Stres nie pomaga, a tylko szkodzi.

  14. nigdy nie miałam dużych piersi, wręcz prawie ich brak. byłam przekonana że kiedyś jak urodzę dziecko to nawet nie będę mogła go karmić.. bo w końcu czym.
    W ciązy piersi praktycznie nie przybrały w rozmiarze.. potwierdzałam się w przekonani, że karmienia nie będzie.
    Urodziłam , i 3 dobry w szpitalu przystawialam synka do piersi, pokarmu brak, jedynie siara, tak fakt ona lecieła, ale mały musiał być dokarmiany ..
    Wróciłam do domu, on płakał, a ja nie kupiłam żadnego mleka.. męczyłam sie z tym co było.
    Na drugi dzięń rano wstałam z piersiami jak dwie piłki footbolowe, zalana mlekiem, ja mąż dziecko łózko..
    Laktacja oszalała.. Rok czasu przy piersi 🙂

    TAKA CIEKAWOSTKA

    Zgłosiła sie do mnie znajoma mojej mamy. Jej już dość starsza mama chorowała na nowotwór. Nie jadła nie piła, nie chodziła, poddała się, nie miała siły.
    Znajoma mojej mamy, usłyszała gdzieś że dobrze jest przy nowotworze pić mleko kobiety karmiącej, gdyż jest w nim dużo przeciwciał.. wiadomo mleko samo zdrowie.
    Czy mogłabym dawać jej chociaż szklaneczke mleka tygodniowo??
    Byłam niezwykle zdziwiona!! Ale jasne moja laktacja szaleje, mam wylewać do zlewu?
    Przez 5 miesięcy dawałam mleko tej Pani.
    Nie wiem, czy to psychika, czy rzeczywiście coś w tym jest.. ale ta chora Pani odzyskała moc do życia. Wrócił jej apetyt, odzyskała siły. Po za tym mleko jej bardzo smakowało. 🙂
    Mój mąż też chętnie pił mleko, i przez prawie rok czasu nie złapał żadnej infekcji 😀

  15. Ja karmiłam córkę 9 miesięcy piersią – nie dość, ze miła ciagle kolki, wzdęcia etc ( marudziła od 3 tygodnia życia do prawie 9) to teraz jest mega alergiczką i dość często choruje. Oby w życiu wyszło jej na zdrowie ale to chyba w dużej mierze geny świadczą o tym jak to potem dalej ze zdrowiem inpredyspozycjami będzie a nie karmienie… w przypadku bliźniąt to tez przecież mogą dziedziczyć nie dokładnie takie same predyspozycje. Teraz jestem w ciazy i jeśli nie będzie mleka albo laktacja będzie krótko to po pierwszym nie widze jakoś powodu dla których trzeba walczyć o laktację niewiadoma jak zacięcie… pozdrawiam mamy

  16. Piekna historia. Jestem matka dwojki wspanialych dzieci 8 i 2 latka obydwoje karmilam piersia przez 6 miesiecy jestem z siebie dumna bo pierwsze 10 dni karmienia to koszmar straszny bol. Piersi wygladaly jak glazy czulam ze sa
    pelne mleka a mleko nie schodzi. Zadzwonilam z placzem do swojej pediatry z pytaniem co robic powiem szczerze chcialam sie poddac a ona kazala mi sie uspokoic i zaczac pozytywnie myslec i przedewszystkim nie podawac dziecku innego mleka tylko caly czas je przystawiac do piersi. I udalo sie!!!! Uspokoilam sie i mleko po kilku godzinach zaczelo schodzic. Wiec powiem tylko tyle ze jak bardzo chcesz to sprobuj dac dzecku co najlepsze! Pozdrawiam

  17. Za pierwszym razemto był koszmar. Nie Chcialalm karmić ale presja ze strony mojej mamy i meza sprawiła ze karmiłam 7,5 mies. Odstawienie to był mój najszczęśliwszy dzien. Za drugim razem poszło bez problemu ale nadal to nie jest moje ulubione zajęcie. Czuje sie przez karmienie ograniczona ale cóż… planuje karmić 9mies czyli do czerwca.

  18. Marcelina

    Miałam ogromny problem z kp z powodu brodawek sutkowych, Laura zwyczajnie nie była w stanie się porządnie przyssać… urodziła się miesiąc za wcześnie więc koniecznie chciałam karmić ja moim mlekiem. Przez tydzień była w inkubatorze i cały ten okres odciągałam mleko laktatorem. Po tygodniu zaczęło się przystawianie a tu nic… wiadomo było ze mleko jest ale Mała przy każdym karmieniu była ważona przed i po… był straszny stres dla mnie… na szczęście jedna z położnych podpowiedziała żebyśmy kupili silikonowe nakładki na piersi i dzięki nim udało się normalnie karmić. Chociaż oczywiście zawsze musiałam mieć nakładki; inaczej nie dało się karmić… po wyjściu ze szpitala byłam tak zafiksowana na ta wagę ze przez trzy miesiące co trzy godziny odcigałam pokarm żeby dostała odpowiednia porcje… i tak cała dobę… byłam jak zombi! Aż w końcu z 5 centyla wskoczyła na 90 i daliśmy sobie trochę luzu, w nocy już tylko karmiłam piersia oczywiście z nakładkami a po 5 miesiącach piersi się przystosowały i już nakładek nie potrzebowałam. A nie sądziłam ze kiedykolwiek nastąpi ten dzień ze będę mogła jak normalna kobieta wziąć dziecko i je nakarmić. Teraz Laura ma 16 miesięcy i karmie ja tylko na noc do spania i ewentualnie jak się obudzi bo niestety do tego jest przyzwyczajona ale z czasem i z tym sobie poradzimy. Chcielibyśmy postarać się o jakieś rodzeństwo dla niej ale przez to karmienie jeszcze okres nie wrócił i lekarz stwierdził ze musimy poczekać do zakończenia laktacji.
    Tyle stresu ile mnie kosztowały te trzy pierwsze miesiące jej życia nigdy nie zapomnę ale warto było bo na szczęście jest zdrowa i dobrze się rozwija.

  19. Andzelika

    Jestem szcześliwa mama kp 25 miesiecznego syna!
    Poczatek byl naprawde trudny gdyż synek urodzil sie z Mas, pphn, zakazaniem zewnętrznomacicznym, niewydolnoscia krazenia i oddychania przez 32 dni spędzonych na intensywnej terapii wyszlismy na “prosta” lecz to byl czas zaprzyjaznienia sie z laktatorem, sciaganiu pokarmu co 3-4 godzinny dałam rade utrzymać laktacje oraz zamienić butelkę na pierś w domu.
    Dla mnie to był czas naprawde trudny ale warto było…. walczyc!

  20. Moja mama miala problemy z karmieniem piersia. Czy ja rowniez moge miec z tym problem?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*