Loading...

3 kwietnia 2017

10 min.

Prawdy i mity o miesiączce cz. 1

Czy re­gu­lar­na mie­siącz­ka to taka co 28 dni? Czy moż­na zajść w cią­żę pod­czas mie­siącz­ki?

Nicole Sochacki-Wójcicka

Mamaginekolog

Za­nim przej­dę do te­ma­tu mi­tów na te­mat mie­siącz­ki, to chciał­bym naj­pierw na­pi­sać kil­ka słów o tym, czym jest mie­siącz­ka i dla­cze­go się po­ja­wia, i jak pra­wi­dło­wo wy­glą­da.

Co to jest mie­siącz­ka?

Bar­dzo nie­wie­le zwie­rząt ma mie­siącz­ki – moż­na tu wy­mie­nić do­słow­nie kil­ka ga­tun­ków, któ­re cy­klicz­nie krwa­wią z dróg rod­nych – sło­nie oraz nie­któ­re mał­py, nie­to­pe­rze i wie­lo­ry­by. U czło­wie­ka mie­siącz­kę tłu­ma­czy się tym, że na­sze en­do­me­trium – czy­li bło­na ślu­zo­wa ma­ci­cy, w któ­rej za­gnież­dża się za­płod­nio­ne ja­jecz­ko, musi być sto­sun­ko­wo gru­ba i bar­dzo do­brze prze­krwio­na. Ludz­ki za­ro­dek, od sa­me­go po­cząt­ku do sa­me­go koń­ca cią­ży, wy­ma­ga ogrom­ne­go una­czy­nie­nia.

U więk­szo­ści ssa­ków bło­na ślu­zo­wa jest na tyle cien­ka, na­wet w okre­sach płod­no­ści, za­miast być wy­da­la­na jest wchła­nia­na z po­wro­tem do krwio­bie­gu. U czło­wie­ka, w gwo­li ści­sło­ści, część (oko­ło 50%) bło­ny ślu­zo­wej rów­nież się z po­wro­tem wchła­nia. To, co jest wy­da­la­ne, to głów­nie krew z do­miesz­ką złusz­czo­nych ko­mó­rek owej bło­ny ślu­zo­wej ma­ci­cy.

W trak­cie pra­wi­dło­wej mie­siącz­ki ko­bie­ta wy­da­la oko­ło 50 ml tej krwi­stej wy­dzie­li­ny – je­że­li jest to wię­cej niż 80 ml uwa­ża się to za zbyt ob­fi­te mie­siącz­ki, fa­cho­wo na­zy­wa­ne mie­siącz­ka­mi krwo­tocz­nym (me­nor­r­ha­gia).

Oczy­wi­ście ilość krwi nie jest ła­two oce­nić i czę­sto ko­bie­tom wy­da­je się, że jest jej zde­cy­do­wa­nie wię­cej niż w rze­czy­wi­sto­ści. Je­że­li któ­raś z Was by się upar­ła i chcia­ła zmie­rzyć ile krwi mie­siącz­ko­wej tra­ci – to jest kil­ka spo­so­bów po­mia­ru:

  • moż­na wa­żyć pod­pa­ski (ale trze­ba mieć bar­dzo do­kład­ną wagę),
  • moż­na li­czyć peł­ne tam­po­ny – je­den tam­pon to oko­ło 5 ml,
  • naj­pro­ściej jest zmie­rzyć, ile krwi zbie­ra się w ku­becz­kach men­stru­acyj­nych. Pew­nie część z Was te­raz so­bie my­śli co to ta­kie­go ten „ku­be­czek men­stru­acyj­ny” – to ta­kie sto­sun­ko­wo nowe „urzą­dze­nie” do hi­gie­ny pod­czas mie­siącz­ki, oso­bi­ście nie mam na ten te­mat wy­ro­bio­ne­go zda­nia, nie uwa­żam, na pew­no aby to było szko­dli­we – je­że­li ma­cie ocho­tę spró­bo­wać, to cze­mu nie.

Tro­chę we­szłam w dy­gre­sję – w grun­cie rze­czy mie­rze­nie ile mamy krwi mie­siącz­ko­wej jest bez­ce­lo­we i nig­dy tego pa­cjent­ce nie za­le­ci­łam, robi się to tyl­ko do ce­lów na­uko­wych. Skąd za­tem wie­my czy mie­siącz­ka nie jest zbyt ob­fi­ta?

Co to zna­czy, że mie­siącz­ka jest ob­fi­ta?

Jest pro­sta za­sa­da: je­że­li ko­bie­ta musi zmie­niać pod­pa­skę lub tam­pon czę­ściej niż co 2 h przez pierw­sze dni mie­siącz­ki i to się po­wta­rza co cykl – to jest zbyt ob­fi­ta.

Ile trwa pra­wi­dło­wa mie­siącz­ka?

Pra­wi­dło­wa mie­siącz­ka trwa 2-7 dni. Krwa­wie­nie może być naj­sil­niej­sze pierw­sze­go lub dru­gie­go dnia a na­stęp­nie po­win­no się stop­nio­wo zmniej­szać.

Kie­dy po­win­na po­ja­wić się pierw­sza mie­siącz­ka?

Pierw­sza mie­siącz­ka po­ja­wia się pra­wi­dło­wo po­mię­dzy 11-16 ro­kiem ży­cia, naj­czę­ściej po­mię­dzy 12-13 r.ż. Pierw­szą mie­siącz­kę w ży­ciu na­zy­wa­my fa­cho­wo me­nar­che. Ostat­nia mie­siącz­ka po­ja­wia się z dużo więk­szą zmien­no­ścią, za­zwy­czaj po­mię­dzy 45-55 ro­kiem ży­cia – brak po­ja­wie­nia się po tym cza­sie mie­siącz­ki na­zy­wa­my me­no­pau­zą.

Co się dzie­je w cie­le ko­bie­ty, że ta mie­siącz­ka się po­ja­wia?

Od­po­wia­da­jąc jed­nym zda­niem – mie­siącz­ka po­ja­wia się pod wpły­wem spad­ku pro­ge­ste­ro­nu. A roz­wi­ja­jąc tę wy­po­wiedź – pro­ge­ste­ron jest to hor­mon pro­du­ko­wa­ny głów­nie przez jaj­ni­ki (ciał­ko żół­te w jaj­ni­ku), jest to hor­mon, któ­ry od­po­wia­da za wprost en­do­me­trium (bło­ny ślu­zo­wej ma­ci­cy) oraz utrzy­ma­nie tego gru­be­go en­do­me­trium dla cią­ży.

W mo­men­cie gdy za­płod­nio­ne ja­jecz­ko za­gnieź­dzi się w en­do­me­trium – wy­sy­ła­ny zo­sta­je sy­gnał hor­mo­nal­ny w po­sta­ci go­na­do­tro­pi­ny ko­smów­ko­wej (tak to jest ten hor­mon, któ­ry jest mar­ke­rem cią­ży z krwi i mo­czu) do jaj­ni­ków, aby pro­du­ko­wa­ły jesz­cze wię­cej pro­ge­ste­ro­nu i utrzy­ma­ły gru­be i prze­krwio­ne en­do­me­trium. Je­że­li do ma­ci­cy tra­fi nie­za­płod­nio­ne ja­jecz­ko lub na­wet za­płod­nio­ne, ale się nie za­gnieź­dzi to tego sy­gna­łu nie ma i bar­dzo szyb­ko jaj­ni­ki prze­sta­ją wy­dzie­lać pro­ge­ste­ron. Ten spa­dek po­wo­du­je, że en­do­me­trium się złusz­cza i już 2 dni po spad­ku pro­ge­ste­ro­nu po­ja­wia się mie­siącz­ka.

War­to do­dać, że iden­tycz­ny me­cha­nizm krwa­wie­nia z dróg rod­nych jest przy sto­so­wa­niu an­ty­kon­cep­cji hor­mo­nal­nej, któ­ra rów­nież za­wie­ra skład­nik pro­ge­ste­ro­no­po­dob­ny – gdy ro­bi­my prze­rwę w bra­niu ta­ble­tek, pro­ge­ste­ron spa­da i bło­na ślu­zo­wa się złusz­cza.

No do­brze, przejdź­my za­tem do naj­częst­szych prawd i mi­tów o mie­siącz­ce.

Czy mie­siącz­ka jest ozna­ką płod­no­ści?

Od­po­wiedź: Nie­ko­niecz­nie.

Wy­tłu­ma­cze­nie: Po­tocz­nie się uwa­ża, że ko­bie­ta, któ­ra mie­siącz­ku­je „jest płod­na”. Ko­bie­ta może być już płod­na za­nim do­sta­nie pierw­szą mie­siącz­kę, czy to w ży­ciu czy np. po po­ro­dzie.

Jed­nak może być też zu­peł­nie od­wrot­nie. Ko­bie­ta może mie­siącz­ko­wać, a cy­kle mogą być bez­owu­la­cyj­ne. Uwa­ża się, że za­zwy­czaj u dziew­czy­nek trwa do 18 mie­się­cy od pierw­szej mie­siącz­ki do cza­su kie­dy cy­kle re­gu­lar­nie są owu­la­cyj­ne czy­li płod­ne. Co wię­cej, na­wet u naj­zdrow­szej ko­bie­ty- do dwóch cy­kli w roku ma pra­wo być bez owu­la­cji i nie świad­czy to o żad­nej cho­ro­bie. Czym star­sza jest ko­bie­ta i czym bar­dziej zbli­ża się do me­no­pau­zy tym wię­cej cy­klów bez­owu­la­cyj­nych.

Roz­wi­ja­jąc te­mat płod­no­ści jesz­cze nie­co bar­dziej, to na­wet je­że­li mie­siącz­ka świad­czy­ła­by o owu­la­cji (a jak na­pi­sa­łam nie za­wsze tak jest) – to sama owu­la­cja nie świad­czy o płod­no­ści ko­bie­ty. Na to, czy ko­bie­ta nie bę­dzie mia­ła pro­ble­mów z po­czę­ciem, skła­da się jesz­cze wie­le in­nych czyn­ni­ków – ta­kich cho­ciaż­by jak droż­ność ja­jo­wo­dów, do­sta­tecz­na gru­bość en­do­me­trium czy skład ślu­zu szyj­ko­we­go, nie mó­wiąc już o funk­cji in­nych na­rzą­dów ta­kich jak tar­czy­ca, ner­ki czy klu­czo­wa w płod­no­ści przy­sad­ka mó­zgo­wa.

W przy­pad­ku ko­bie­ty, któ­ra nie mie­siącz­ku­je lub bar­dzo rzad­ko mie­siącz­ku­je – ma rzad­ko lub nie ma wca­le owu­la­cji, brak mie­siącz­ki jest ozna­ką ob­ni­że­nia płod­no­ści. Chy­ba, że jest to brak mie­siącz­ki, ze wzglę­du na cią­żę – ale to chy­ba oczy­wi­ste, że to ozna­ką bra­ku płod­no­ści nie jest.

Skąd po­cho­dzi ten mit: od wie­ków za­rów­no w ple­mio­nach pier­wot­nych, jak i w cy­wi­li­zo­wa­nym świe­cie, pierw­sza mie­siącz­ka była uwa­ża­na za ozna­kę płod­no­ści.

Czy re­gu­lar­na mie­siącz­ka to taka co 28 dni?

Od­po­wiedź: Nie­ko­niecz­nie.

Wy­tłu­ma­cze­nie: Oko­ło ¼ ko­biet rze­czy­wi­ście ma cy­kle jak w ze­gar­ku, więk­szość z nich ma cy­kle co 28 dni. Jed­nak za pra­wi­dło­wy re­gu­lar­ny cykl mie­siącz­ko­wy uwa­ża się cy­kle, któ­re trwa­ją 21-35 dni, z nie­wiel­ką – mak­sy­mal­nie 8 dnio­wą zmien­no­ścią mię­dzy cy­kla­mi. Czy­li je­że­li masz mie­siącz­ki co 21-24 dni to tak­że masz re­gu­lar­ne mie­siącz­ki.

Przy­po­mi­nam przy oka­zji, że cykl li­czy­my od pierw­sze­go dnia mie­siącz­ki do ko­lej­ne­go pierw­sze­go dnia mie­siącz­ki. Bar­dzo wie­le ko­biet li­czy cykl po­mi­ja­jąc mie­siącz­kę. Czy­li od ostat­nie­go dnia mie­siącz­ki do pierw­sze­go dnia mie­siącz­ki, albo jesz­cze in­a­czej, chy­ba już z wszel­ki­mi kom­bi­na­cja­mi się spo­tka­łam, za­tem pa­mię­taj­cie. Od pierw­sze­go do pierw­sze­go.

Skąd ten mit: w szko­le nas uczą na bio­lo­gii, że cykl mie­sięcz­ny czło­wie­ka trwa 28 dni. Jest to uła­twie­nie do na­uki, ale utrud­nie­nie i za­mie­sza­nie w kon­tek­ście ży­cio­wym 😉

Czy mie­siącz­ka po­win­na bo­leć?

Od­po­wiedź: Nie, ale…

Wy­tłu­ma­cze­nie: Za­sad­ni­czo mie­siącz­ka nie po­win­na bo­leć. A je­że­li boli to ból po­wi­nien być na tyle zno­śny, aby mi­jał po le­kach prze­ciw­bó­lo­wych bez re­cep­ty z gru­py NLPZ np. Ibu­pro­fen. Bóle mie­siącz­ko­we wy­ni­ka­ją z efek­tu pro­sta­glan­dyn (ta­kich lo­kal­nych hor­mo­nów) na mię­śniów­kę ma­ci­cy, po­wo­du­jąc jej skur­cze i aby uła­twić jej opróż­nie­nie. Jest to ten sam ból, któ­ry po­ja­wia się przy po­ro­dzie (oczy­wi­ście wie­lo­krot­nie mniej na­si­lo­ny).

Nie­któ­re ko­bie­ty sil­niej re­agu­ją na te pro­sta­glan­dy­ny inne sła­biej. Leki z gru­py NLPZ ha­mu­ją ka­ska­dę re­ak­cji zwią­za­ną z pro­sta­glan­dy­na­mi i są dla­te­go naj­od­po­wied­niej­szy­mi le­ka­mi na bóle mie­siącz­ko­we.

Je­że­li leki z tej gru­py nie po­ma­ga­ją na bóle mie­siącz­ko­we to jako le­ka­rze po­win­ni­śmy przy­czy­ny bólu mie­siącz­ko­we­go do­pa­try­wać się gdzie in­dziej np. en­do­me­trio­za, ade­no­mio­za czy mię­śnia­ki ma­ci­cy. Niby brzmi to pro­sto, ale praw­da jest taka, że u bar­dzo wie­lu ko­biet nie znaj­du­je­my przy­czy­ny bo­le­sne­go mie­siącz­ko­wa­nia – nie zna­czy to jed­nak, że po­win­ni­śmy ko­bie­cie po­zwo­lić cier­pieć. Za­zwy­czaj le­cze­nie hor­mo­nal­ne przy­no­si tu duże ko­rzy­ści. Część ko­biet bar­dzo się boi hor­mo­nów i woli ich uni­kać. Te lęki nie są za­sad­ne w szcze­gól­no­ści je­że­li le­cze­nie hor­mo­nal­ne wpro­wa­dza­my wła­śnie po to, aby uśmie­rzyć ból – czy­li le­czyć.

Skąd ten mit: z po­ko­le­nia na po­ko­le­nie utar­ło się, że mie­siącz­ka może bo­leć. Re­kla­my w te­le­wi­zji mó­wią, że mie­siącz­ka może bo­leć… no i ko­bie­ty my­ślą, że to nor­mal­ne, czę­sto na­wet nie zgła­sza­ją tego swo­je­mu gi­ne­ko­lo­go­wi mimo, że na­wet mogą do nie­go re­gu­lar­nie uczęsz­czać.

Czy moż­na zajść w cią­żę pod­czas mie­siącz­ki?

Od­po­wiedź: Moż­na!

Wy­tłu­ma­cze­nie: Je­że­li nie wie­rzy­cie to zo­bacz­cie pod wczo­raj­szym po­stem na Fa­ce­bo­oku ile ko­biet ujaw­ni­ło, że mają dzie­ci „cudy” po­wsta­łe pod­czas mie­siącz­ki. 🙂 Dla­cze­go to jest moż­li­we? Po­nie­waż mo­ment sto­sun­ku płcio­we­go nie rów­na się mo­men­to­wi za­płod­nie­nia. Plem­ni­ki mogą żyć w cie­le ko­bie­ty sto­sun­ko­wo dłu­go, róż­ne są dane, ale mówi się ofi­cjal­nie, że na­wet do ty­go­dnia (lub dłu­żej). Nig­dy nie wie­my czy ko­lej­ny cykl po mie­siącz­ce bę­dzie ty­po­wy – czy aku­rat w ko­lej­nym cy­klu owu­la­cja nie bę­dzie ty­po­we­go 14 dnia cy­klu, ale aku­rat 7 dnia cy­klu bądź na­wet 5 dnia cy­klu. Za­tem teo­re­tycz­nie (i prak­tycz­nie!) jest to moż­li­we, aby ko­bie­ta mia­ła owu­la­cję jesz­cze w trak­cie trwa­nia mie­siącz­ki lub do­słow­nie kil­ka dni po niej. Z resz­tą ko­bie­ty z krót­ki­mi cy­kla­mi (21 dni) mają stan­dar­do­wo owu­la­cje 7 dnia cy­klu, czy­li w ostat­nie dni mie­siącz­ki są płod­ne co cykl – bez dwóch zdań.

Skąd ten mit: Głow­nie z tego, że w szko­le nas uczo­no o tym „prze­klę­tym” 28 dnio­wym cy­klu i owu­la­cji w 14 dniu. Po­tem na na­ukach przed­mał­żeń­skich jest to po­wie­la­ne. A dla tych co na­uki nie uczęsz­cza­ją to i tak cho­ciaż­by więk­szość apli­ka­cji w smart­fo­nach tak da­lej mówi… wal­ka z wia­tra­ka­mi. Ten mit ile razy by się go nie oba­la­ło chy­ba bę­dzie się cią­gnął do koń­ca czło­wie­czeń­stwa i je­den dzień dłu­żej – choć jest ab­so­lut­nie nie zgod­ny z praw­dą i rze­czy­wi­sto­ścią.

Czy mie­siącz­ka po cią­ży prze­sta­je bo­leć?

Od­po­wiedź: Róż­nie bywa.

Wy­tłu­ma­cze­nie: Rze­czy­wi­ście u czę­ści ko­biet (oko­ło 30%) mie­siącz­ki po cią­ży i po­ro­dzie (w szcze­gól­no­ści na­tu­ral­nym) mogą stać się mniej bo­le­sne. Wy­ni­ka to nie­co z prze­bu­do­wy mię­śniów­ki ma­ci­cy oraz re­ak­tyw­no­ści na pro­sta­glan­dy­ny – o któ­rych pi­sa­łam w jed­nym z py­tań po­wy­żej. Jed­nak u czę­ści ko­biet, ta prze­bu­do­wa mię­śniów­ki oraz inne zmia­ny ana­to­micz­ne po cią­ży, mogą wręcz spo­wo­do­wać bar­dziej bo­le­sne mie­siącz­ki.

Skąd ten mit: Dla­te­go, że róż­nie bywa i ko­bie­ty, u któ­rych mie­siącz­ki po cią­ży prze­sta­ły być bo­le­sne dość czę­sto o tym mó­wią, to mit ten jest po­wie­la­ny. Choć tak jak pi­sa­łam nie jest to do koń­ca mit, jest to po­ło­wicz­na praw­da.

Czy pod­pa­ski są bar­dziej zdro­we od tam­po­nów?

Od­po­wiedź: Tro­chę tak, ale…

Wy­tłu­ma­cze­nie: Od­po­wiedz na to py­ta­nie nie jest taka pro­sta. O tyle o ile sto­so­wa­nie pod­pa­sek nie wią­że się zwięk­szo­nym ry­zy­kiem żad­nych cho­rób – co naj­wy­żej ze zmniej­szo­nym kom­for­tem hi­gie­nicz­nym. O tyle sto­so­wa­nie tam­po­nów od za­wsze jest po­wią­za­ne z bar­dzo bar­dzo bar­dzo (BAR­DZO) rzad­kim ze­spo­łem wstrzą­su tok­sycz­ne­go (TSS – to­xic shock syn­drom) – ze­spól ten po­le­ga na nad­re­ak­cji or­ga­ni­zmu na gron­kow­ce, któ­re znaj­du­ją się fi­zjo­lo­gicz­nie w oko­li­cy skó­ry kro­cza i po­chwy. Ze­spół ten je­że­li wy­stą­pi jest bar­dzo groź­ny – może mieć na­wet skut­ki śmier­tel­ne. Jed­nak z dru­giej stro­ny uwa­ża się, że przy pra­wi­dło­wym za­sto­so­wa­niu tam­po­nów i zmia­nie ich co naj­mniej raz na 8 go­dzin ze­spół ten nie po­wi­nien wy­stą­pić.

Trud­no jest po­dać dane epi­de­mio­lo­gicz­ne (jak czę­sto wy­stę­pu­je) bo są to na­praw­dę po­je­dyn­cze przy­pad­ki na ca­łym świe­cie w ska­li roku – poza tym za­zwy­czaj trud­no udo­wod­nić zwią­zek przy­czy­no­wo skut­ko­wy, że to aku­rat przez uży­cie tam­po­nu ten ze­spół wy­stą­pił. Wy­stę­pu­je on też z wie­lu in­nych wzglę­dów – po za­bie­gach róż­nych czę­ści cia­ła lub na­wet bez uchwyt­nej przy­czy­ny. Więc o tyle, o ile nie mo­głam na to py­ta­nie od­po­wie­dzieć bez opo­wie­dze­nia o tym ze­spo­le, to chce pod­kre­ślić – że wszyst­kie to­wa­rzy­stwa gi­ne­ko­lo­gicz­ne ja­kie znam uwa­ża­ją uży­cie tam­po­nów zgod­nie z ich prze­zna­cze­niem za bez­piecz­ne.

Na mar­gi­ne­sie chcia­ła­bym do­dać, że ku­becz­ki men­stru­acyj­ne, któ­re są uwa­ża­ne za al­ter­na­ty­wę do tam­po­nów. Za­pew­nia­ją rów­ny kom­fort i hi­gie­nę – do nie­daw­na były uwa­ża­ne za bez­piecz­niej­sze niż tam­po­ny, bo nie wią­za­no ich ze zwięk­szo­nym ry­zy­kiem TSS. Na­to­miast w 2015 roku opu­bli­ko­wa­no pra­cę na­uko­wą gdzie opi­sa­no po­twier­dzo­ny przy­pa­dek TSS zwią­za­ny z uży­ciem ku­becz­ków men­stru­acyj­nych.

Skąd ten mit: Bo jest to tro­chę praw­da, ale lęk przed tym ze­spo­łem jest dużo więk­szy niż rze­czy­wi­ste za­gro­że­nie.

Po­ni­żej mam jesz­cze wy­pi­sa­ne mity, na któ­re chce od­po­wie­dzieć – ale nie­spo­dzie­wa­nie ten ar­ty­kuł jest już tak dłu­gi… że zde­cy­do­wa­łam się po­dzie­lić go na dwie czę­ści.

Mam dla Was dużo cie­ka­wo­stek. Za­chę­cam do za­po­zna­nia się z ar­ty­ku­ła­mi:

Ostatnia aktualizacja: 31.08.2021
bólmiesiączkapłodnośćpodpaskitampony

3 kwietnia 2017

10 min.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Marokańska 4H, 03-977 Warszawa. KRS 0000897803, NIP 5252678750, BDO 000108449
© 2022 Roger Publishing Wójciccy sp.j.