Mityczne „przeziębienie piersi”

Mityczne „przeziębienie piersi”

Wczoraj miałam na sobie sukienkę z dość dużym dekoltem, taką wiązaną na piersiach (nota bene bardzo wygodną do karmienia). Może nie tyle sam dekolt był bardzo duży, co piersi, jako takie, większe niż zwykle – w końcu to piersi w trakcie laktacji. Jednak moje piersi wczoraj wywołały pewną kontrowersję, której towarzyszył wysyp wiadomości prywatnych na instagramie.
Nie byłabym nawet zbytnio zdziwiona, gdyby owe wiadomości były o treści „zakryj piersi bo wyglądają wyzywająco”. Ale ich treść była zdecydowanie inna. Mianowicie, dostałam nie jedną, nie dwie, a chyba ze dwadzieścia wiadomości o podobnej treści:
„Nicola, nie boisz się, że przeziębisz sobie piersi?”
„Nicola, nie chce się wtrącać, ale to ty nie wiesz, że piersi karmiące powinno się trzymać w cieple bo inaczej je przewiejesz…”

Dziś rano, gdy dostałam kolejną wiadomość z uprzejmym pytaniem czy „nie powinnam jednak uważać aby nie wychłodzić piersi” – zwątpiłam i zadałam pytanie na instastory.

Czy można przeziębić piersi?
Na tę chwilę 60% osób ( a w liczbach ponad 30 tys osób!) odpisało, że można.
Co gorsza 35% osób (co obecnie odpowiada ponad 17 tys osób) twierdzi, że „przeziębieniu piersi można zapobiec ubierając się ciepło”.

Zabobon ten tkwi tak głęboko w naszym społeczeństwie, że wzięłam sobie za punkt mojego lekarskiego jak i matczynego honoru aby się z nim tu publicznie rozprawić.

Po pierwsze:

Nie ma takiej jednostki chorobowej jak „przeziębienie piersi”.
Istnieje choroba, która nazywa się zapaleniem piersi (łac.mastitis) ale nie można się jej nabawić od zimna czy wiatru. O zapaleniu piersi za chwile napiszę więcej.

Po drugie:

Człowiek jest zwierzęciem stałocieplnym – zarówno nasze ciało jak i nasze piersi mają stałą temperaturę. Wynika to ze złożonego mechanizmu termoregulacji sterowanego przez odpowiedni ośrodek w mózgu. Dzieje się to głównie za pomocą krwi krążącej. Nasz organizm nie zmienia swojej temperatury pod wpływem czynników pogodowych. Nie mamy niższej wewnętrznej temperatury ciała zimą niż latem.

Po trzecie:

Choroby nazywane potocznie „przeziębieniem” są chorobami ogólnoustrojowymi – czyli mówiąc po ludzku dotyczą całego ciała na raz i najczęściej po prostu infekcjami wirusowymi. Obniżenie odporności, które może wynikać – spośród wielu czynników – również z wyziębienia, czyli ubrania się zbyt chłodno na daną pogodę, sprzyja tym infekcjom. Ale nie może być „przeziebienia” tylko jednej części ciała! Tak samo jak nie możemy sobie przeziębić dłoni, tak samo nie możemy sobie przeziębić piersi.

Część z was już pewnie sobie myśli – co ona gada?! „pamiętam dokładnie jak karmiłam na plaży, był wiatr i następnego dnia dostałam gorączki i bolały mnie piersi”.
Ok – zgadzam się… ale nie przeziębiłaś piersi, tylko „przeziębiłaś się” – jest tu ogromna różnica.
Poza tym można się zastanowić, czy tego dnia na plaży nie leżałaś na słońcu wygrzewając się, potem dwa razy nie weszłaś do zimnego morza, nie chodziłaś na wietrze w mokrym kostiumie a na koniec nie napiłaś się zimnej lemoniady z baru? I dopiero te wszyskie czynniki na raz miały wpływ na twoją odporność. Bo to, że odsłoniłaś pierś do karmienia, miało najmniej wspólnego z gorączką, która pojawiła się następnego dnia.

Z wszelkimi zabobonami jest tak, że wynikają one z potrzeby racjonalizacji różnych wydarzeń.
Bolą cię piersi bo dziecko pogryzło ci brodawki, bo masz zastój lub nawał pokarmu. Ale przychodzi mama, babcia, teściowa, wrzuca swoje trzy grosze – że to wszystko przez to, że nie zakrywałaś piersi. A ty, młoda mama, nie wiesz jeszcze na temat karmienia piersią za wiele. Wierzysz im. I nosisz ten golf latem, lub wpychasz tę pieluchę tetrową w stanik.
Ba… po kilku dniach jest lepiej (było by pewnie lepiej też bez golfu i tetry… ale tego przecież nie musisz wiedzieć) i sama dalej te „cenne rady” dajesz koleżankom. I krąg się zamyka. Krąg nieuzasadnionych macierzyńskich porad krążących od wieków.

Zdaję sobie sprawę z tego, że część z Was podobne „kwiatki” mogła usłyszeć od personelu medycznego. Cóż mogę powiedzieć, nie mogę odpowiadać za to, że nie wszyscy pracownicy systemu ochrony zdrowia systematycznie aktualizują swoją wiedzę.

No więc dziewczyny. Jeżeli jest wam zimno w piersi, tak samo jak może być wam zimno w stopy – to proszę bardzo, noście golfy i skarpety. Jeżeli macie ogromny wyciek pokarmu, z którym standardowe wkładki laktacyjne sobie nie radzą, noście tetrę w staniku, nie bronię… Ale jeżeli jest wam ciepło i wygodnie z dekoltem – to nie ma ŻADNYCH medycznych powodów aby piersi zakrywać.

Inną sprawą jest to, że część kobiet, w szczególności w pierwszych tygodniach karmienia piersią, ma pod wpływem zimna pewien nieprzyjemny odruch (nazywany fenomenem Raynaud sutka, ang. the Raynaud phenomenon of the nipple). Polega on na tym, że sutek twardnieje, a przez piersi przechodzi taki jakby prąd. Jest to zjawisko fizjologiczne i nie oznacza, że dzieje się coś złego. Co więcej, objaw ten może też się pojawić pod wpływem emocji, nie tylko zimna. Ponownie, nie ma on nic wspólnego ani z mitycznym nieistniejącym przeziębieniem piersi ani nawet z prawdziwą chorobą jaką jest zapalenie piersi. Jeżeli jednak objaw ten wam doskwiera, i rzeczywiście cieplejsze ubieranie pomaga – ok to ubierajcie się cieplej, nie będę tego krytykować.

Pamiętajmy jednak, że czym cieplej matka ubrana, tym trudniejszy dostęp do piersi – a swobodne karmienie na żądanie jest kluczem do sukcesu aby zarówno matka jak i dziecko czerpało jak najwięcej korzyści z drogi mlecznej.

Rychłym krokiem, czy tam rychłym zdaniem, przejdźmy jednak do prawdziwej choroby jaką jest zapalenie piersi. Jest to problem ogromny i bardzo częsty (dotyczący nawet  1/3 kobiet karmiących).

Zapalenie piersi jest chorobą która może mieć dwojaką przyczynę.
Rzadziej – rozwija się na torze infekcyjnym, przez poranione brodawki sutkowe. Wówczas bakterie, które naturalnie znajdują się na naszej skórze, dostają się do wnętrza piersi i powodują zakażenie i stan zapalny.

Dużo częściej – do zapalenia dochodzi na torze mechanicznym, w następujący sposób: Dziecko jest zbyt rzadko lub nie do końca poprawnie przystawiane do piersi, co powoduje, że jeden z kanalików mlekowych jest gorzej opróżniany. Dochodzi do zatkania kanalików a następnie zastoju pokarmu, który przenika z kanalików do tkanek gruczołu piersiowego. Dla naszego układu immunologicznego jest to znak, że coś się dzieje. Do piersi zaczynają napływać komórki odpornościowe, dochodzi do ocieplenia i przekrwienia rejonu objętego tym zastojem. Może nawet pojawić się gorączka. Kobieta skarży się na bardzo silny ból piersi. Jeżeli nie zaczniemy szybko tego stanu zapalnego leczyć to może nawet dojść do powstania ropnia piersi.

Co zrobić gdy pojawią się pierwsze objawy zapalenia piersi?

1. Często (przynajmniej co 2 godziny) karm chorą piersią. Jeśli karmisz z jednej piersi na jedno karmienie, dodatkowo po opróżnieniu zdrowej, podaj jeszcze chorą pierś.
2. Upewnij się, że pierś jest opróżniana prawidłowo – może konieczna będzie korekcja sposobu karmienia?
3. Przystawiaj dziecko w różnych pozycjach – najlepiej bródką w stronę zastoju. Dobrze sprawdza się pozycja „na wilczycę” lub spod pachy.
4. Stosuj ciepłe okłady przed karmieniem (może być ciepły prysznic) i zimne przez 20 minut po karmieniu. Do zimnych okładów możesz wykorzystać liście kapusty – wyjęte z lodówki i lekko ponabijane widelcem lub utłuczone. (tak!! To akurat nie zabobon, kapusta jest świetnym środkiem na obolałe piersi i na dodatek ma idealny kształt aby piersi objąć).
5. Pierś możesz bardzo delikatnie masować lub głaskać. Chyba, że jest to dla Ciebie nieprzyjemne, wtedy tego nie rób. Natomiast jakikolwiek ucisk (w tym przez ciasny biustonosz!) jest niewskazany.
6. Stosuj leki przeciwzapalne – z wyboru jest to ibuprofen 400 mg 3-4 razy na dobę, nie więcej niż 1,6 g w ciągu doby. W razie nasilonego bólu możesz dodatkowo wziąć paracetamol 500 mg – 1g nie częściej niż co 4 godziny i nie więcej niż 4g w ciągu doby.
7. Pij dużo, jedz zdrowo, odpoczywaj. Warto poprosić kogoś o pomoc w obowiązkach domowych.
8. Jeśli po 24 godzinach nie widzisz poprawy, Twój stan pogarsza się lub zapaleniu towarzyszy uszkodzenie brodawki to musisz udać do lekarza, który zaleci antybiotyk.
Co ważne – te zalecenia dotyczą zapalenia powstałego na torze mechanicznym – w wyniku zatkania kanalików i zastoju, nie infekcyjnym. W tym drugim przypadku nie należy opóźniać antybiotykoterapii.

A co zrobić by zapobiegać zapaleniu piersi?

Wrócę do początku wpisu – ciepłe ubieranie nie ma tu nic do rzeczy.

1. Karmić dziecko na żądanie, ale w pierwszych tygodniach nie rzadziej niż co 3h.
2. W trakcie nawału pokarmu, przystawiać dziecko jak najczęściej. Jeżeli nie jest to możliwe, odciągać pokarm laktatorem tylko „do uczucia ulgi” (nie opróżniać całych piersi, bo to tylko znak dla organizmu, aby pokarmu było jeszcze więcej).
3. Karmić dziecko w różnych pozycjach – na siedząco, na leżąco, spod pachy.
4. Można delikatnie (!) masować piersi przed karmieniem lub w trakcie prysznica w szczególności jeżeli czujemy, że część piersi się gorzej opróżnia i jest twardsza.

Chyba niebawem będzie u mnie dużo o laktacji – bo jest to teraz u mnie temat na czasie.
Kto by pomyślał, że kiedyś będę się wymądrzać na ten właśnie temat 😉

 

artykuł sprawdzony przez naszą kochaną pediatrę, obecnie również matkę karmiącą, a prywatnie moją super koleżankę – lek. Alicję Jaczewską. Dzięki ;**

132 komentarze

  1. Na zastój najlepsze wg mnie jest stosowanie ciepłych okładów przed karmieniem i bardzo zimnych po, do tego częste karmienie z piersi z zastojem. I warto też skonsultować technikę karmienia z (dobrym!) doradcą laktacyjnym, mnie to bardzo pomogło szczególnie że zastój dopadł mnie w 4 tyg po porodzie 🙂 ale rady doradcy stosuję do dziś w razie drobnych zastojów pokarmu 😉 wiedza jest równie ważna co umiejętności 😉 bardzo rzetelny artykuł, jak dla mnie absolutne minimum tego co powinno się wiedzieć o zastoju zapaleniu itp, pozdrawiam!

  2. Wysłałam artykuł mamie, żeby i ona wiedzę zaktualizowała i zadała pytanie: jak to nie można przeziebic jednej części ciała, a jak zawieje kark czy plecy czy głowę? I tak się zastanawiam czym to się różni? Przy okazji powiedziała, że sama też tetre nosiła, na szczęście mnie tą radą nie poczestowala 😁

  3. Kilka dni po porodzie miałam nawał i nie wiedziałam do końca co się dzieje, zaczęły mi się robić zastoje i piersi bardzo bardzo bolały. Powiedziałam o tym mamie, a ona stwierdziła, że piersi trzeba dobrze wymasować, żeby pobudzić wypływ pokarmu, trochę wycieknie i będzie ok. Powiedziała, że jej tak położna robiła i to trzeba mocno (!!!), żeby “porozbijać te guzki” i że sama sobie tego dobrze nie zrobię. Wiec zaufałam mamie i pozwoliłam sobie dwa razy wymasować piersi. Robiła to tak mocno, że Bolało chyba bardziej od samego porodu, a psychicznie mnie strasznie dobiło. To były najgorsze tortury w życiu, wyłam z bólu a z piersi wypłynęło może kilka kropli mleka. Mama twierdziła, że muszę wytrzymać bo mi to pomoże. Nie pomogło a myślę, że pogorszyło sytuacje bo piersi bolały jeszcze bardziej. Na szczęście w porę zdobyłam laktator i po kilku dniach przeszło i obyło się bez zapalenia. W każdym razie nie był to delikatny masaż i teraz cieszę się, że moje piersi to przeżyły. Ale gdy sobie o tym przypomnę to chce mi się płakać….
    A co do przeziębienia piersi to też się nasłuchałam, i co gorsza myslalam, że to prawda. Każde moje wyjście w pierwszych tygodniach po porodzie było bardzo stresujące, bo bałam się, “że mi zawieje piersi”. Jakby burza hormonów, nowa sytuacja, połóg, baby blues itp to było za mało. Ten artykuł jest bardzo potrzebny, żeby uświadomić kobiety i oszczędzić im takich tortur i stresu z tym związanego!

  4. Pamiętam, że mnie po cięciu cesarskim bardzo bolała rana, ale dopiero gdy w drugiej dobie bycia mamą dostałam zapalenia piersi zrozumiałam co to prawdziwy ból, ten po cięciu to był pikuś.

  5. Jak sobie pomyślę co przechodziłam przy nawale… Zalecenia od położnej w szpitalu: Mąż miał zadanie tak uciskać mi piersi żeby pokarm schodził i rzeczywiście schodził, ja płakałam z bólu a on cały zalany mlekiem bo sikało gdzie popadło. A i miałam nie pić dużo bo wtedy niby więcej mam mleka. Laktator ręczny bo taki miałam nie pomagał a dziecko nie piło tylko że nikt nie powiedział jak należy ja przystawić. No dramat. Drugie karmienie to będzie pestka 🙂

  6. Dobrze, ze o tym piszesz i mam nadzieje, ze będzie tego więcej o laktacji. Jestem mamą 7 tygodniowej Matyldy i od wyjścia ze szpitala znagam się z problemami przy karmieniu. Na początku miałam płaskie brodawki (a przynajmniej tak myślałam, żadna położna mnie nie wyprowadziła z błędu), następnie w 3 dobie po porodzie cc miałam nawał pokarmu, ale udało się go opanować dzięki przystawianiu dziecka (co tez robiłam źle, bo nikt mi nie pokazał co i jak), później dziwiłam się dlaczego tak strasznie bolą mnie brodawki, są czerwone i czasem robi sie biały nalot. W końcu sama wyczytałam, ze może być stan zapalny albo grzybica. Oczywiście położna znowu mi nie umiała pomóc. W końcu po 6 tygodniach walki z odciaganiem laktatorem (nie umiałam przystawić małej ze względu na ból) zaczął mi się tracić pokarm i zrobił się bolesny zastój. W tamtym momencie chciałam zakończyć swoją przygodne z karmieniem i iść do lekarza po tabletki na zatrzymanie laktacji. Po namowie męża poszłam do doradcy laktacyjnego i to był strzał w dziesiątkę. Dowiedziałam się co i jak robić, jak przystawiać, co ile karmić, jak długo, co robic żeby mniej bolało, zrobiono mi wymaz z brodawek i wyszło, ze mam bakterie, które powodują stan zapalny. Dostałam lek, jest lepiej, jeszcze nie idealnie, ale widać światełko w tunelu 🙂 pokarmu mam mało, ale ważne, ze cokolwiek córeczka dostaje ode mnie 😊

  7. Temat mnie dotknął osobiście, ale jeszcze w trakcie ciąży. Ok 20 tygodnia ciąży byłam nad morzem i zawiał nagle zimny wiatr. Miałam duży dekold i mnie przewiało. W minute dostałam takiego bólu piersi, że mi łzy poleciały. Sama nazwałam to “przeziębieniem piersi” ale medycznie być może tak by tego nie nazwano. Stan ten trwał przez kilka dni. Nie mogłam dotknąć piersi, żadnych innych objawów nie miałam. Nie stosowałam żadnych leków, ale od tej pory uważam na swoje piersi. Nie życzę nikomu takiego bólu.

  8. Już pół roku jak chodzę “z cyckami na wierzchu” i o dziwo nic mi się nie przeziębiło 😂 nawet dziecko ! Wow 😂😂🍼🍼🍼🍼

  9. A propo kwaśnienia mleka…ja słyszałam, że nie można podejmować wysiłku fizycznego np. bieganie, fitness będąc w okresie karmienia, bo mleko kwaśnieje/gorzknieje czy coś w tym stylu…

  10. Ja zastoje (raz mniejsze, raz większe czasem obu piersiach, częściej raz w jednej, raz w drugiej) miałam w zasadzie bez przerwy przez pierwsze 9 tygodni laktacji. Teraz jest lepiej (13 tygodni po porodzie cc). Ale prawda jest taka, że mogę bliźniaki urodziły się jak wcześniaki (35+2) i nie miały siły ssać piersi na początku, a potem już nie chciały, wiec cały ten czas odciągam pokarm laktatorem (7 razy na dobę aktualnie). I tu mam pytanie – prośbę o tekst jak zwiększyć ilość mleka, bo mimo picia dużej ilości wody, częstego odciągania, prób przystawiania dzieci (od 7 tygodnia ssą tak towarzysko, do karmienia musi być butelka) wciąż mam za mało pokarmu i muszę je dokarmiać Babilonem…

    • Joanno wydaje mi się, że 7 razy dziennie to za mało. Dziecko często przystawiane do piersi zwiększa sobie ilość mleczka, to i częstsze odciąganie to powinno zrobić oraz odciąganie nocne jest ważne. Ja swoją laktacje zaczynałam z laktatorem, bo byliśmy rozdzieleni na początku z synkiem. Moim zdaniem dobrze by było skonsultować się z doradcą laktacyjnym. U nas były ciągle płaczki i bunt przy cycusiu, myślałam już, że synek odrzuci pierś, okazało się że mój hiperaktywny wyplyw jest tego przyczyną. Takie konsultacje bardzo nam pomogły, mogę dać Ci namiary jak chcesz.

  11. Szkoda ze zamiast śliny dziecka naplyw do piersi potenguje piwo bezalkoholowe co za durna wypowiedz:/mysle ze pani Nicole powinna zglebic swoja wiedze to wlasnie jest wstyd za polska sluzbe zdrowia opowiadac takie bzdury

  12. Dziękuję że to napisałaś no i wkoncu mogę powiedzieć mamie że jak karmiłam pierwsze dziecko i dostałam zapalenia to nie od tego Że mnie przewiało 😘😘😘😘🙈 teraz już wiem gdzie popełniałam błąd i za 2 miesiące będę zadowolona mama karmiąca 🖤

  13. Magda a patrzyłaś w esotiqu ? Ja przed ciążą miałam 65 i miskę od E do G w zależności od modelu. W ciąży stopniowo kupiłam 3 staniki z czego dwa do karmienia i przeszłam na 70 bo jednak było mi w nich wygodniej (brzuszek sprawił że zaczęły mnie uciskać te sprzed ciąży ) . W dzień wyjścia ze szpitala miałam taki nawał że w drodze do domu pojechałam po następny bo w nic nie mogłam się wcisnąć. Skończyło się na 75 G również do karmienia. Przez pierwsze kilka tygodni ten największy był bardzo pomocny ale szybko się to uspokoiło i wróciłam do tych 70-ek i jestem naprawdę z nich zadowolona tym bardziej że nie straszą wygladem.. wręcz przeciwnie! 😉

  14. Ja urodziłam córkę w czerwcu tego roku i położna na szkole rodzenia mówiła żeby zakrywać piersi bo najwiecej zapaleń piersi jest w lecie ponieważ dziewczyny się nie ubierają ☺. Po tygodniu od powrotu ze szpitala wyszłam z domu zeby sie troche przewietrzyć i na podwórku zaczepiła mnie sąsiadka i kazała zakryć piersi bo mnie zawieje (dodam że było 30 stopni). Opowiadała ze ona w zimie chodziła w domu na bosaka i dostała zapalenia piersi ☺ więc biedna poszłam po sweter. Myślałam to ja już wolę rodzić w zimie, jak ja przetrwam te upały taka ubrana ☺ ale po tygodniu zrezygnowałam z tego bo uznałam że to bez sensu. Nie mówiąc już o mojej mamie która również kazała mi się ubierać ☺ do dziś myślałam ze z tym przeziębieniem to prawda ☺ Jednym zdaniem Nicole dobrze ze jesteś i robisz to co robisz ☺

  15. Ja bez ciąży często miewałam przy mokrym stroju kąpielowym i wietrze na drugi dzień ogromne bóle piersi:/:(

  16. Dziękuję za ten artykuł. Od mamy i babci słyszałam że mogę przeziębić piersi a po tym dziecko może być również chore. Jako że mam pierwsze dziecko zastanawiałam się czy to możliwe. Na szczęście już wiem że nie 🙂 Pozdrawiam

  17. Odnośnie punktu trzeciego: mnie się wydaje, że może się przydarzyć “przeziębienie” jednej części ciała. Ile to razy miałam zapalenie pęcherza, tzw. przeziębienie, od tego że usiadłam na zimnym – taką miałam kiedyś tendencję. I nie była to infekcja ogólnoustrojowa, tylko właśnie pęcherz. Lekarz tłumaczył mi nawet mechanizm powstawania takiego “przeziębienia”, ale z racji upływu czasu już za dobrze nie pamiętam. Natomiast o przeziębieniu piersi nigdy nie słyszałam 🙂

  18. Ja za to na poczatku tego lata uslyszalam, ze w czasie ciąży nie można chodzić na plażę bo się wody plodowe zagotuja.. a pod koniec że trzeba się ciepło ubierać żeby brzucha nie przewialo i nie marzl 🙈🙈🙈🙈

  19. Ja słyszałam ze przez pierwsze trzy miesiące karmienia piersią nie powinno Się zażywać ibuprofem ? Czy to prawda ? Mieszkam za granica wiec może tylko u nas jest taka zasada ?

  20. Ja sobie chwalę biustonosze firmy Alles by Mama, mały obwód i duża miska. Nawet 70J nosiłam

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*