Noworodek w szpitalu

Noworodek w szpitalu

Autor lek. Alicja Jaczewska

Może już bardziej jako mama, niemniej nadal jako pediatra, chciałabym Wam opowiedzieć trochę o noworodkach. Ponieważ jestem na bieżąco z tematem, mam nadzieję, że nie zabraknie najistotniejszych informacji.

Jako, że jestem świeżo upieczoną mamą, mogę już całą pewnością powiedzieć, że pomimo bólu i stresu związanego z porodem, dzień, w którym urodził się mój syn był zdecydowanie najwspanialszym w moim życiu. Gdy po 39 tygodniach ciąży i 17 godzinach na trakcie porodowym przyszło mi ujrzeć i dotknąć tych drobniutkich rączek, tej malutkiej główki, po prostu płakałam ze szczęścia. Jednocześnie w tym momencie zmieniło się moje życie, i jak powiedziała moja koleżanka, zaczął się dla mnie okres wiecznego zatroskania o dobro dziecka. Niestety, bycie pediatrą tu dużo nie pomaga, człowiek traci głowę, wszystko jest dla niego nowe, może nawet ze względu na zawód bardziej podejrzane. Myślę, że dla każdej mamy jest to równie stresujący, co wyjątkowy czas, dlatego chciałabym przybliżyć troszkę to, co się dzieje z noworodkiem po urodzeniu, jak wygląda „medyczny plan” wobec niego i po co właściwie jest to wszystko.

Postaram się pisać w miarę po kolei, choć miejcie na uwadze, że w zależności od drogi porodu, stanu matki i dziecka, a także placówki, w jakiej rodzi się dziecko, kolejność poszczególnych procedur może się troszkę różnić.

Kontakt „skóra do skóry”.
Każdy noworodek, zaraz po urodzeniu, jeśli nie ma ku temu medycznych przeciwskazań powinien być położony na brzuchu mamy i pozostać na nim minimum przez 2 godziny. Dziecka wcześniej nie myjemy, nie ubieramy. Po prostu takiego umazanego mazią płodową golutkiego noworodka kładziemy na gołej skórze mamy i przykrywamy tetrowymi pieluszkami. Maluch nie powinien zmarznąć, gdyż czerpie ciepło ze skóry mamy. W tej pozycji neonatolog powinien dokonać wstępnej oceny dzieciątka (w skali Apgar), a także powinna się odbyć pierwsza próba karmienia. Co ważne – maleństwo najczęściej samo wykaże chęć ssania i będzie dążyć do brodawek. Nie trzeba od razu, na siłę przystawiać go do piersi. Ten czas powinien być wyjątkowy zarówno dla mamy, jak i dziecka, a nawet i taty, jeśli miał szczęście uczestniczyć w narodzinach potomka. Jeśli nie ma ku temu wskazań, nie powinno się tego kontaktu przerywać – zważyć, czy zbadać dokładnie malucha można po upływie 2 godzin.
– Po co nam to?
Otóż bliski kontakt skóra do skóry bezpośrednio po porodzie ma olbrzymi (pozytywny!) wpływ na rozwój dziecka. Nie tylko kolonizowane jest ono florą bakteryjna matki (zamiast szpitalnej), ale udowodniono, że przyspiesza on proces adaptacji do nowego środowiska. W badaniach klinicznych wykazano, że dzieci, które były w takim kontakcie z mamą szybciej osiągały prawidłową termoregulację, adaptację układu oddechowego, w późniejszym okresie rzadziej występowały u nich bezdechy i epizody bradykardii (zwolnionego bicia serduszka), lepiej przybierały na masie i szybciej wychodziły ze szpitala. O aspekcie emocjonalnym wspominać chyba nie muszę.
Jak widać, warto dążyć do tego, aby maluch miał kontakt „skóra do skóry” z mamą. Czasem, jeśli stan zdrowia mamy na to nie pozwala, ale noworodek jest zdrowy, maluch może mieć kontakt ze skórą taty! Warto o tym pamiętać.

Badanie lekarskie.
Noworodek po urodzeniu powinien być zbadany przez neonatologa lub pediatrę oraz oceniony w skali Apgar – w przypadku noworodków urodzonych w stanie dobrym 2-krotnie, w stanie średnim lub ciężkim 4-krotnie. W trakcie badania szczególną uwagę kładzie się na adaptację układu oddechowego i krążenia, ocenę ewentualnych wad lub uszkodzeń mogących być skutkiem porodu. Noworodek powinien być też zważony i zmierzony – mierzy się długość (bez prostowania nóżek! – metoda stosowana po porodzie jest inna niż później w gabinecie pediatry, stąd czasem rodzice się dziwią, że dziecko zamiast urosnąć, zmalało), obwód głowy i klatki piersiowej.
Co to jest skala Apgar?
Jest to skala wymyślona przez prof. Virginię Apgar w celu oceny stanu noworodka po porodzie. Noworodek może w niej uzyskać minimalnie 0, a maksymalnie 10 punktów. Ocenia ona takie cechy jak: kolor skóry, tętno, reakcję na bodźce, napięcie mięśni oraz oddychanie.
Po co nam to?
Badanie lekarskie ma za zadanie wstępnie ocenić stan zdrowia noworodka, wyłapać ewentualne nieprawidłowości w jego budowie lub funkcjonowaniu/zachowaniu, aby w razie konieczności móc wdrożyć odpowiednie postępowanie z dzieckiem.

Oznakowanie noworodka.
Jak najszybciej po urodzeniu noworodek powinien mieć założone 2 opaski identyfikacyjne z kartonikami, na których długopisem wpisywane są imię i nazwisko matki, płeć dziecka, data i godzina urodzenia, a w przypadku ciąży mnogiej również kolejność przyjścia na świat noworodków, oznaczoną cyframi rzymskimi. Przed zapięciem opasek mama lub obecny na sali porodowej tata powinni sprawdzić zawarte w nich dane, a fakt ich założenia musi być odnotowany w historii choroby. Opasek tych nie wolno zdejmować w trakcie pobytu w szpitalu – do samego wyjścia do domu.

Osuszenie
Obecnie noworodków nie kąpie się od razu po porodzie, ani rutynowo w trakcie pobytu w szpitalu. Są one tylko osuszane, aby zapobiec wychłodzeniu, do którego dochodzi łatwiej gdy skóra jest mokra. Wyjątkiem jest sytuacja, w której dziecko jest ubrudzone krwią lub smółką – wówczas obmywa się z nich dziecko po uzyskaniu stabilizacji cieplnej.
Dlaczego?
Otóż poza tym, że zbyt szybka kąpiel mogłaby być stresem dla dziecka, utrudnieniem w utrzymaniu właściwej temperatury (pamiętajmy, że noworodki nie do końca radzą sobie z termoregulacją), to jeszcze zmylibyśmy maź płodową. Okazuje się, że ta biała, lepka i nieestetyczna substancja, która aż się prosi, żeby się jej pozbyć, pełni bardzo ważne funkcje i ma dobroczynny wpływ na skórę malucha. Jeszcze w okresie płodowym izoluje ją od wód płodowych i wszystkich cudów, w niej zawartych (w tym moczu). Po porodzie natomiast ma za zadanie – nawilżyć skórę i obniżać jej pH, działa odkażająco i regenerująco na naskórek. Dlatego właśnie warto odłożyć pierwszą kąpiel i wykąpać malucha już w domu, przy okazji pozbywając się w ten sposób szpitalnych patogenów. A i kąpiąc noworodka raczej go opłukujemy a nie szorujemy, żeby się tej mazi nie pozbywać.

Test pulsoksymetryczny.
Pulsoksymetr to urządzenie do przezskórnego pomiaru saturacji – czyli wysycenia krwi tlenem. U noworodków dokonuje się takiego pomiaru pomiędzy 2. a 24. godziną życia na prawej kończynie dolnej. Badanie trwa 2-3 minuty i jest bezbolesne.
Czemu służy to badanie?
Pozwala ono na wykrycie bezobjawowych krytycznych wad serca. Jest to istotne ponieważ po urodzeniu dochodzi do zamknięcia przewodu tętniczego Botalla, który w przypadku przewodozależnych wad serca umożliwia przeżycie noworodka. Wczesne wykrycie takiej wady pozwala na szybkie podanie leków utrzymujące jego drożność do czasu dalszego postępowania.

Zabieg Credego
Wszystkie noworodki w Polsce mają wykonywany zabieg zakraplania oczu w ramach profilaktyki rzeżączkowego zapalenia spojówek. Zabieg ten wprowadzono pod koniec XIX wieku – polegał na wkropleniu do worka spojówkowego 2% azotanu srebra (obecnie stosowany jest 1%), co znacznie zmniejszyło częstość występowania zapalenia spojówek u noworodków i w konsekwencji, ślepoty (wcześniej 8-30% chorujących na rzeżączkowe zapalenie spojówek dzieci traciło wzrok). W połowie XX wieku zaczęto zastępować azotan srebra kroplami z antybiotykiem – erytromycyną lub tetracykliną jednak obserwuje się narastającą oporność na nie dwoinki rzeżączki. Zabieg ten może dawać powikłania pod postacią odczynowego zapalenia spojówek (mija samoistnie w ciągu 1-2 dni) lub zakażenia worka spojówkowego spowodowanego nieprzestrzeganiem zasad aseptyki (jest to bardzo rzadkie, gdyż obecnie używa się jednorazowych opakowań).
W związku ze zmniejszeniem zachorowalności na rzeżączkę oraz nieskutecznością azotanu srebra wobec chlamydii (obecnie częstszej niż rzeżączka przyczyny zapalenia spojówek) w niektórych krajach odstąpiono od jego rutynowego wykonywania. Niestety w krajach tych notuje się ponowny wzrost zachorowań na rzeżączkowe zapalenie spojówek, wobec czego amerykańskie, niektóre euopejskie i przede wszystkim polskie towarzystwa eksperckie zalecają utrzymanie wykonywania tego zabiegu. Dodatkowo cały czas prowadzone są badania nad zastosowaniem jodopowidonu, który jest skuteczny również w stosunku do chlamydii orz wirusów i dodatkowo powoduje mniej podrażnień od azotanu srebra.

Podanie witaminy K
Bezpośrednio po urodzeniu noworodek powinien mieć podaną witaminę K. Zgodnie z aktualnymi wytycznymi u noworodków donoszonych powinno to być 1 mg domięśniowo w ciągu 6 godzin od urodzenia (wówczas nie wymaga dalszej suplementacji) lub, w razie sprzeciwu rodziców co do drogi podania albo rzadkich przeciwskazań (hemofilia) – doustnie. Zalecane dawkowanie doustne to 2 mg w trakcie pierwszego karmienia a następnie 1 mg 1x/tydzień do ukończenia 3 miesiąca życia lub 3 x 2 mg zaraz po urodzeniu a następnie w tej samej dawce pomiędzy 4. a 6. dniem życia oraz 4. a 6. tygodniem życia. U noworodków urodzonych przedwcześnie dawkę dostosowuje się do masy ciała.
Po co podawać witaminę K?
Ma to na celu zapobiec rzadkiej, ale niezwykle groźnej chorobie – krwawieniu z niedoboru witaminy K, zwanej kiedyś chorobą krwotoczną noworodków. Choroba ta ma 3 postacie – wczesną (krwawienie występuje już w 1. dobie życia), klasyczną (2.-7. doba życia) oraz późną (2. tydzień-6. miesiąc życia). Należy pamiętać, że może ona wystąpić nawet wtedy, jeśli u rodziców ani innych członków rodziny nie było nigdy zaburzeń krzepnięcia! Krwawienia z niedoboru witaminy K mogą objawiać się jako krwawienia śródczaszkowe lub do innych narządów wewnętrznych (płuc, przewodu pokarmowego, dróg moczowych), a także z pępka i ze skóry i są potencjalnie bardzo groźne, mogą prowadzić do niewydolności narządów a nawet zgonu. W Polsce zalecenia odnośnie witaminy K obowiązują od 2007 roku (choć w międzyczasie dawkowanie uległo zmianie), a od czasu ich wprowadzenia znacząco zmniejszyła się częstość występowania postaci klasycznej i późnej krwawienia. Nadal zdarzają się przypadki wczesnego krwawienia z niedoboru witaminy K. Warto pamiętać, że u noworodków i niemowląt karmionych piersią występuje specyficzna flora bakteryjna przewodu pokarmowego, a wchodzące w jej skład bifidobakterie nie produkują endogennej witaminy K. Jej produkcja w przewodzie pokarmowym rozpocznie się dopiero po wprowadzeniu pokarmów uzupełniających, kiedy to flora jelitowa ulegnie zmianie.

Szczepienia
Po urodzeniu noworodki otrzymują 2 szczepienia – przeciwko gruźlicy (szczepionka „żywa”, podawana śródskórnie – jest to jedyna dawka tej szczepionki) oraz przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B (szczepionka „zabita”, podawana domięśniowo, pierwsza dawka).
Dlaczego te szczepienia podajemy tak wcześnie?
Gruźlica jest chorobą wywoływaną przez prątki gruźlicy, szczególnie niebezpieczną dla najmłodszych niemowląt – może u nich przebiegać pod postacią gruźlicy pozapłucnej, o dużo gorszym niż klasyczna gruźlica płuc przebiegu. Szczepienie noworodków w pierwszej dobie zapobiega gruźlicy pozapłucnej – postaci rozsianej, gruźliczemu zapaleniu opon mózgowo-rdzeniowych, natomiast nie eliminuje ryzyka zachorowania na postać klasyczną. Ponadto, nasz organizm nie wytwarza przeciwciał przeciwko prątkom – całą odpowiedź immunologiczna przeciwko tej chorobie jest typu komórkowego – dlatego też mama nie jest w stanie przekazać dziecku odporności ani przez łożysko, ani z mlekiem. Jednocześnie Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca utrzymanie szczepień przeciwko gruźlicy w krajach, w których zapadalność na nią jest wyższa od 5/100 tys. ludności. I, niestety, Polska się do tych krajów zalicza z zapadalnością na poziomie 7,3/100 tys. przypadków potwierdzonych laboratoryjnie (a szacowana zapadalność jest jeszcze wyższa, ok. 20/100tys.). Warto również zauważyć, że w krajach, w których wobec małej zapadalności zrezygnowano z tego szczepienia, odnotowano wzrost liczby zachorowań – np. wzrost zachorowań na gruźlicze zapalenie opon mózgowo rdzeniowych u nieszczepionych dzieci w Szwecji.
Jeszcze jedna uwaga dla osób, które chciałyby to szczepienie odroczyć – niestety jest to utrudnione, gdyż dziecko ciężko zaszczepić poza oddziałem neonatologii. Jest to szczepienie wielodawkowe, a więc w praktyce jeśli chcemy zaszczepić dziecko w przychodni, trzeba poczekać aż uzbiera się więcej „chętnych”, co może trwać nawet kilka miesięcy. Ponadto jest to jedyna szczepionka, podawana śródskórnie, technika podania jest dość skomplikowana, a więc dużo lepiej wykonują je osoby zajmujące się tym na co dzień.
Wirusowe zapalenie wątroby typu B poza zapaleniem i niewydolnością wątroby, może prowadzić do rozwoju nowotworów wątroby. Niegdyś zapadalność na tę chorobę w Polsce była bardzo duża, jednak dzięki wprowadzeniu szczepień ochronnych znacząco się zmniejszyła. Obecnie zapadalność w Polsce określana jest jako średnia, szacuje się, że zakażonych tym wirusem jest 2% polskiej populacji. Jednym z głównych czynników ryzyka zakażenia pozostaje kontakt ze służbą zdrowia, a ponieważ noworodek po urodzeniu przebywa w środowisku szpitalnym, szczepienie to jest wykonywane w pierwszej dobie życia. Jest ono również bardzo skuteczne w przypadku dzieci matek zakażonych wirusem zapalenia wątroby typu B.
W przypadku obu tych szczepień, Polskie Towarzystwo Wakcynologii rozważa możliwość przeniesienia ich w przyszłości na późniejszy okres życia dziecka, jednak póki co dotychczasowa sytuacja epidemiologiczna w naszym kraju na to nie pozwala.

Badania przesiewowe
W Polsce badania przesiewowe u noworodków są wykonywane w kierunku mukowiscydozy, fenyloketonurii oraz wrodzonej niedoczynności tarczycy, a od niedawna również innych chorób metabolicznych i wrodzonego przerostu nadnerczy (w sumie badanie obejmuje aż 26 chorób!). Badanie to polega na nakłuciu piętki dziecka i nasączeniu specjalnej bibuły krwią włośniczkową. Wykonuje się je najwcześniej 48 godzin po narodzeniu dziecka. Kiedy znane są wyniki? Otóż, w przypadku stwierdzenie nieprawidłowości w tych badaniach, rodzice zostają poinformowani drogą pocztową o konieczności ich ponownego wykonania. Jeśli natomiast rodzice nie dostali żadnych wieści – oznacza to, że badanie wyszło prawidłowo.
Po co wykonywane są te badania?
Fenyloketonuria i niedoczynność tarczycy to choroby potencjalnie prowadzące do upośledzenia umysłowego, któremu można w 100% zapobiec i to w bardzo prosty sposób – stosując dietę z wyłączeniem fenyloalaniny w przypadku fenyloketonurii oraz suplementując hormony tarczycy w przypadku jej niedoczynności. Jest jeden warunek – trzeba rozpocząć leczenie jak najszybciej po urodzeniu – dlatego badanie w kierunku tych chorób wykonuje się zaraz po urodzeniu. Podobnie jest w przypadku pozostałych chorób metabolicznych.
Mukowiscydoza jest natomiast chorobą genetyczną, która w dużym uproszczeniu polega na tym, że w związku z zaburzeniem pracy kanałów chlorkowych, zagęszczają się wszystkie wydzieliny w organizmie – co może powodować nie tylko częste infekcje dróg oddechowych, ale również zaburzenia pracy trzustki, niepłodność itd. Im wcześniej rozpozna się chorobę i wdroży leczenie, tym dłużej pacjent ma szansę przeżyć (obecnie długość i jakość życia pacjentów z mukowiscydozą uległa znacznej poprawie!).

Badanie słuchu
Kolejnym badaniem przesiewowym wykonywanym wśród noworodków, jest badanie przesiewowe w kierunku niedosłuchu. Jego powszechne wykonywanie w naszym kraju zawdzięczamy Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, która wyposażyła oddziały neonatologii w aparaty do badania. Badanie jest bezbolesne, polega na umieszczeniu w uchu noworodka sondy, w której znajduje się, emitujący krótki i cichy dźwięk, głośnik oraz mikrofon, odbierający otoemisję z ucha wewnętrznego. Prawidłowo funkcjonujące ucho, po usłyszeniu dźwięku powinno odpowiedzieć zwrotną emisją sygnału, która zostanie zarejestrowana. Jeśli do tego nie dojdzie, może to być objaw wady słuchu. Co ważne – badanie wykonuje się w 2. dobie życia dziecka, kiedy już przewody słuchowe powinny się oczyścić z mazi płodowej – niemniej jednak, czasem wychodzą fałszywie dodatnie – tak było w przypadku mojego synka. Jedno ucho „nie odpowiadało”. Jak się okazało, było to spowodowane tym, że przed badaniem leżał cały czas na tym właśnie uchu. Gdy pilnowałam układania na drugiej stronie – ponowne badanie nie wykazało nieprawidłowości 🙂
Po co to robimy?
Ponieważ rozwój mowy jest zależny od słuchu bardzo ważnym jest, aby jak najszybciej wykryć wady słuchu u dzieci. Szacuje się, że około 1/500 dzieci rodzi się z wadami słuchu. Niesłyszące noworodki i niemowlęta zachowują się podobnie do słyszących – mogą nawet gruchać, gdyż jest to niezależne od słuchu. Dlatego rodzice a nawet lekarze mogą mieć problem ze zidentyfikowaniem niedosłuchu „na czas”.
Ważenie
Przed wyjściem ze szpitala noworodki są ponownie ważone – normalnym jest, że po urodzeniu dziecko traci na masie. Jest to tzw. fizjologiczny ubytek masy ciała. Ale ważne jest, żeby nie był on większy niż 10% urodzeniowej masy ciała. Jeśli dzidziuś ubywa więcej – wymaga on obserwacji i rozważenia co może być tego przyczyną. Mój maluch w 2 dobie schudł nieco za dużo, w związku z czym nasze wyjście ze szpitala stało pod znakiem zapytania. Na szczęście, okazało się, że wystarczyło częstsze (o ile nie bardzo częste) przystawianie do piersi, żeby odbił z wagą w górę. W naszym przypadku było to spowodowane tym, że nie do końca radziłam sobie z przystawianiem go w pozycji leżącej, a karmienie na siedząco po porodzie siłami natury nie należy do komfortowych. Dlatego drogie mamy – nie bójcie się prosić o pomoc, jeśli coś Wam nie idzie z karmieniem. Choć nie w każdym szpitalu są doradcy laktacyjni, to z pewnością są położne i lekarze a nawet bardziej doświadczone mamy, które mogą posłużyć cenną radą czy wskazówką. Nie zawsze konieczne jest dokarmianie mlekiem modyfikowanym!

Jeszcze parę słów, może nie do końca a propos procedur medycznych, ale samego pobytu w szpitalu.
Większość (a nawet chyba już wszystkie!) placówek w Polsce oferuje możliwość pobytu dziecka z mamą (o ile żadne z nich nie ma ku temu medycznych przeciwwskazań) – jest to tzw. system rooming-in lub po polsku „matka z dzieckiem”. Dzieci zazwyczaj śpią w tzw. mydelniczkach, obok łóżka mamy. Oczywiście, można wziąć maleństwo do swojego łóżka, ale warto pamiętać, aby leżało od ściany, lub o zamknięciu bocznej barierki łóżka. Zmęczenie po porodzie może spowodować, ze przyśniecie, a wtedy o upadek malucha nie trudno. A! I nie kładźmy noworodka na podkładzie higienicznym mamy.
Dzięki systemowi „matka z dzieckiem” mamy mogą nie tylko od pierwszych chwil cieszyć się swoim maleństwem 24h/dobę, ale również uczyć się jego obsługi. Przewijanie, ubieranie, karmienie – dla kobiet, które po raz pierwszy zostają mamami, to nie lada wyzwanie! Dlatego nie stresujcie się jeśli coś Wam nie wyjdzie – pielucha będzie krzywo zapięta, a bodziak założony tył na przód. Wasze maleństwo i tak będzie Was kochać najbardziej na świecie!
Jeszcze jedna ważna rzecz. Odwiedziny. Może część z Was skrytykuje to, co teraz napiszę, ale uwierzcie mi – porodówka i oddział położniczy to nie jest dobre miejsce do odwiedzin. Ojciec dziecka, czy jedna bliska mamie osoba, mogą być potrzebne i mile widziane (zwłaszcza jeśli mama chce np. wziąć prysznic), ale wieloosobowe pielgrzymki to zdecydowanie przesada. Nie tylko dlatego, że gwar i hałas mogą przeszkadzać pozostałym mamom i dzieciom, ale przede wszystkim z przyczyn epidemiologicznych. Noworodki są bardzo wrażliwe na zakażenia, a to co u dorosłego jest zwykłym katarem, może się okazać nawet śmiertelnym zapaleniem oskrzelików u maluszka. A im więcej osób ma z nim kontakt, tym większe ryzyko. Nie muszę już chyba wspominać o tym, że każdy kto odwiedza noworodka powinien być bezwzględnie zdrowy, nie wchodzić na salę w okryciach wierzchnich i umyć dokładnie ręce zaraz po przyjściu. Niestety, z obserwacji wiem, że często wygląda to zupełnie inaczej. Przykład z życia: sala 2 osobowa, jedna mama i noworodek starają się zasnąć, u drugiej mamy goście – tata dziecka próbuje podtrzymać konwersację z ojcem i teściem, dwie babcie wyrywają sobie noworodka z rąk, biedna mama ledwo siedzi, ale przecież przy rodzicach i teściach trzeba trzymać fason. W pewnym momencie dziadkowie mówią „to Wy tu sobie posiedźcie, a my pójdziemy zapalić”. Po chwili wracają i całują maluszka wydmuchując w niego dym tytoniowy, bo „tak się już stęsknili”. Na dodatek wpada koleżanka/kuzynka i od progu woła do świeżo upieczonej mamy „o Boże, ten poród chyba serio straszny, bo wyglądasz okropnie”. Chyba nie tak to powinno wyglądać?
Po porodzie zarówno mama jak i dzidziuś potrzebują spokoju i czasu dla siebie. Jeśli potrzebują pomocy innych osób, to tylko takiej, o jaką poproszą. Nie trzeba się godzić na odwiedziny, bo tak wypada, bo ktoś chciał. Oczywiście, każdy może zrobić jak chce. Do mnie do szpitala przychodził tylko mąż, i to góra na 2 godziny. No i raz wpadła siostra przynieść wodę. Cała reszta dostawała codzienną dawkę słodkości na zdjęciach, a synka zobaczyli już u nas w domu. Ale jeśli Wy macie potrzebę, żeby Was ktoś odwiedził – nie ma problemu. Tylko niech to będą zdrowe osoby, które zachowają zasady higieny i uszanują chęć spokoju innych mam.

PS. Dziękuję za wszystkie uwagi Magdalenie Składanowskiej, która zgodziła się rzucić na ten artykuł swoim neonatologicznym okiem 🙂

113 komentarzy

  1. Rodziłam dwa razy w przeciągu ost 4 lat w Gdańsku w szpitalu Wojewódzkim i tam wizyty na salach są absolutnie zakazane. Jest wyznaczone specjalne pomieszczenie ale dziecko i tak pozostaje za szybą i nie ma kontaktu z gośćmi więc można cieszyć się ciszą i spokojem:)). Dodam jeszcze co bardzo mi się podoba każdemu noworodkowi jest robione usg całego ciałka. Dzięki temu u córki wykryto chorobę nerek a rodzicowi daje wiedzę na temat zdrowia dziecka i dalszej konsultacji u specjalisty.

  2. Dlaczego nie wolno pozwolić żeby dziecko leżało na podkładzie mamy?
    „Zmęczenie po porodzie może spowodować, ze przyśniecie, a wtedy o upadek malucha nie trudno. A! I nie kładźmy noworodka na podkładzie higienicznym mamy.”

    • Dziecka nie kładzie się na podkładzie mamy ze względów higienicznych.
      Po porodzie zaczyna się połóg, mama leży w siateczkowych majtkach i z wielką podpaską.
      Tyle wystarczy w temacie. Cała reszta już powinna być oczywysta.

    • Może chodzi o to że odchody poporodowe są toksyczne i lepiej żeby takie maleństwo nie miało bezpośredniego kontaktu z nimi. Zawsze może coś przecieknac i matka może nie zauważyć w porę żeby zmienić podkład.

    • Serio? Przecież na pokładzie leży się pośladkami, ma On styczność z odchodami połogowymi i jest wylęgarnią bakterii.

  3. Artykuł super,jednak rodziłam w ubiegłym roku w lipcu i wyglądało to sporo inaczej. Mam nadzieje, ze jednak takie idealne szpitale istnieją.

  4. U nas w szpitalu jest tak, że po porodzie pokazują mamie dzidziusia i od razu zabierają. Mama widzi ponownie maluszka po około 6 godzinach. Najpierw musi się przekręcać z boku na bok co 5-10 minut przez jakieś 2 godziny.
    A jeśli chodzi o odwiedziny to tylko jedna osoba może wejść. Jeśli jest więcej to wypraszają.

  5. Czy poród przez cesarskie cięcie jest przeciwskazaniem do kangurowania? Miałam cc dwa razy, po wszystkim zostałam przewieziona na salę pooperacyjną, a dziecko (ubrane i poowijane w becik) dostałam jak już wszystko dookoła mnie zostało zrobione. Ze zdziwieniem odkryłam wpis w książeczce zdrowia dziecka (już w domu, więc nie było kogo pytać) że kangurowałyśmy się dwie godziny… 😉

    Specjalne pozdrowienia dla neonatologa Magdy Składanowskiej od dawnej znajomej z pewnego forum 🙂 Internet jest jednak mały!

    • U mnie w książeczce taki sam wpis! Czuję się takim wpisem wyjątkowo oszukana. Dodatkowo szpital na wielkich plakatach na ścianach oddziałów głosi, że po cc umożliwia kontakt skóra do skóry, a jest to nieprawda.

    • U mnie w książeczce taki sam wpis! Czuję się takim wpisem wyjątkowo oszukana. Dodatkowo szpital na wielkich plakatach na ścianach oddziałów głosi, że po cc umożliwia kontakt skóra do skóry, a jest to nieprawda.

    • Magdalena Skladanowska

      Mały 😀 pozdrawiam! ?

  6. Ja również chciałabym się dowiedzieć jak to wygląda w przypadku cc zarówno takiego gdzie mama nie śpi jak i takiego gdzie musi zostać uśpiona. Jeszcze.. Na początku maluszek jest owinięty pieluszką? Kiedy zostaje ubrany? Od razu też zakłada się mu pieluchę??? Czy do czasu aż z mamą będzie ok po cc to tata przejmuje maleństwo? A co z nocą i pierwsza dobą po cc? Zajmuje się malcem położna?

    • Katarzynka

      Rodziłam w październiku, co do kangurowania to nie wiem bo cc było z powodu niedotlenienia i zabrali mi Malego, dopiero na sali pooperacyjnej przynieśli już w beciku do karmienia. W pierwszych godzinach jak tylko mały zapłakał to Polozna mi go wyciągała z „mydelniczki” impokogla przystawiać. Nie minęła cała doba a ja już byłam na chodzie i radziłam sobie sama ale koleżanka obok miała się gorzej po cc i mogła liczyć na pomoc położnej nawet po upływie 24h. Myśle ze zależy to od podejścia personelu 😉

    • To wszystko zależy od szpitala:)

  7. A ja jak szłam rodzic to odrazu zaznaczylam rodzinie ze odwiedziny dopiero w domu. Czas po porodzie to był czas dla mnie męża i mojego synka nie potrzeba nam było nikogo więcej jakoś to przeżyli ?

  8. Artykuł na prawdę świetny. Mój poród zakończył się cc i niestety córeczkę pozwlili mi tylko pocałować i od razu ją zabrali na badania. Dopiero jak przewieźli mnie na salę po ok 2 godzinach położna przyniosła mi córeczkę. Czy to jest normalna procedura przy cc. Dodam że córeczka była zdrowa 10/10 pkt.
    I jeszcze apropo odwiedzin, ja miałam akurat to szczęście że leżałam sama w dwuosobowej sali, dopiero w dniu wypisu przywieźli do mnie kobietę po cc z bliźniakami. Do dziś pamiętam zapach perfum jednej z babć która ją odiwedziła. Nie dało się oddychać. Tak więc drogie, mamy, siostry, babcie, nie wylewajcie całych butelek perfum na siebie jak idziecie w odwiedziny do kogoś do szpitala. Może wam to nie przeszkadza, ale innym z pewnością już tak.

  9. fizjologiczny ubytek masy ciała to 10% czy 7%? Bo spotkałam się z artykułami (głownie tymi o karmieniu piersią) w którym pisano, że kiedyś to było 10%, a obecnie jest to 7%. I zastanawiam się teraz jak to jest w oficjalnych standardach porodowych.

    Do tego fragmentu myślę, że warto by dopisać nie tyle, że “Nie zawsze konieczne jest dokarmianie mlekiem modyfikowanym” ale i że to jest ostatnia możliwość, po podaniu mleka matki odciągniętego ręcznie/laktatorem lub po podaniu mleka z Banku Mleka (co jest jednak możliwe w wielu szpitalach).

    • Tylko wiesz na początku przy problemach z laktacją to nie każdemu uda się odciągnąć mleko na tyle żeby nakarmić dziecko mlekiem matki… banki mleka z tego co wiem są głównie przeznaczone dla wcześniaków przynajmniej u nas tak jest:( natomiast wbrew temu co się uważa podanie dziecku mm w wpadku ubytku masy ciala nie musi od razu skończyć się karmieniem mm:) w domu można spokojnie rozkręcić laktację i wtedy przyjść na kp

      • “natomiast wbrew temu co się uważa podanie dziecku mm w wypadku ubytku masy ciała nie musi od razu skończyć się karmieniem mm:) ” – oczywiście, że nie musi, ale wg. badań podanie mm w szpitalu zmniejsza prawdopodobieństwo karmienia piersią przez min. 6 miesięcy. Więc bez potrzeby lepiej tego nie robić i pomóc matce nakarmić jej dziecko w inny sposób. Podanie mm ZAWSZE powinno być ostatnią deską ratunku na problemy z laktacją. Skąd moim zdaniem należny podkreslić to, bo zdanie z artykułu “Nie zawsze konieczne jest dokarmianie mlekiem modyfikowanym” sugeruje jakby podanie mm to była pierwsza rzecz, którą trzeba zrobić gdy matka ma problemy z laktacją. A tak nie jest. To ostatnie co należy robić, gdy inne rozwiązania się wyczerpały.

  10. A co z mamami, które urodziły przez CC (chodzi o kontakt skóra do skóry). Ja urodziłam córkę w połowie 2017 roku i niestety nie było mi dane tego doświadczyć. Córeczkę pokazano mi dosłownie na 3 sekundy.

  11. Fajny artykuł. Jako przyszła mama napewno się przydało pare cennych informacji ?
    A jak to jest z tymi szczepionkami .. ? Szczepić i nie szczepić na co jak i wogole ..?! Może jest już gdzieś jakiś artykuł ?

  12. Test przesiewowy – czy krew powinna być pobierana tylko z piętki? Moja córeczka miała z rączki, strasznie ja tym męczyli bo krew nie chciała lecieć, zasinienie było widoczne chyba przez miesiąc 🙁 Teraz się zastanawiam czy to było ok. (poród 7 miesiecy temu szpital na Karowej)

  13. Nie wiem jak to wygląda w innych szpitalach,ale tam gdzie ja rodziłam o 2h kontaktu skóra do skóry nie było mowy max 30min (rodziłam 2 krotnie) . A lapane były na drugi dzień i w sumie tak wolę

  14. Ja jeszcze przed porodem zastrzeglam mężowi że nie chce pielgrzymek. I dobrze że go uprzedzilam bo juz w pierwszą dobę po cięciu cesarskim chcieli odwiedzić mnie wujek z ciocia z jego strony z którymi nie mam az tak dobrego kontaktu. Przychodził do mnie tylko mąż, moja mama i siostra i to każdy w inny dzień i na chwile.

  15. Hehe szkoda, że nagle cc pozbawilo mnie możliwości kangurowania z dzieciątkiem. Właściwie, to dlaczego tak jest, jeśli dziecko jest zdrowe.?

  16. Ja rodziłam w Szwajcarii w szpitalu gdzie sa sale 2 osobowe, przez prawi cały pobyt byłam sama na dzien przed wypisaniem dokwaterowano mi panią na planowane CC. Otóż weszła ona do szpitala o 8 rano, o 10 miała zabieg a o godzinie 12 pojawiła sie na nowo na sali od 13 była juz u niej cała rodzina łącznie z prababciami, ciotkami, wujkami do 10 pokolenia wszyscy ze swoimi dziećmi. Maluszek który wlasnie opuścił brzuch mamy był przekazywany sobie z rak do rak tak mniej więcej do 18 kiedy towarzystwo zostało wyproszone. Dodam tylko ze była to muzułmańska rodzina z Kosowa. Moja corka miała ten cały hałas w głębokim powarzaniu natomiast jej córeczka nie zasnela tej nocy nawet na chwile, ona zreszta sama tez nie wiele spała. Aż mi jej była szkoda ale co zrobic takie zwyczaje…

  17. Bardzo fajny i (wydaje mi się) wyczerpujący artykuł. Jestem jeszcze przed porodem i te wszystkie informacje napewno mi się przydadzą.

  18. Super artykuł! Urodziłam w lutym w szpitalu Świętej Rodziny w Poznaniu i aż mi się łezka zakrecila w oku. Pomimo bólu i zmęczenia to były jedne z najpiękniejszych chwil mojego życia. Opieka jaką była córeczka otoczona bardzo mnie zaskoczyła. Ja, histeryczka z wariujacymi hormonami potrafilam kilka razy dziennie odwiedzać oddział noworodkowy. Mimo to spotkalam się z dużą cierpliwością i zrozumieniem. I jedna bardzo ważna rzecz: brak odwiedzin na salach jest super! Zarówno mamy jak i maleństwa mają odpoczywać a nie stresować się obcymi ludźmi. Nie oszukujmy się, nikt nie chce oglądać (przepraszam za wyrażenie) naszego obolałego krocza i bladej twarzy;) pozdrawiam

  19. Dlaczego noworodkom jest podawana witamina K bez przeprowadzenia jakichkolwiek badań na poziom tej witaminy, a ludziom dorosłym na receptę i tylko w ściśle uzasadnionych przypadkach?!

    • „Warto pamiętać, że u noworodków i niemowląt karmionych piersią występuje specyficzna flora bakteryjna przewodu pokarmowego, a wchodzące w jej skład bifidobakterie nie produkują endogennej witaminy K. Jej produkcja w przewodzie pokarmowym rozpocznie się dopiero po wprowadzeniu pokarmów uzupełniających, kiedy to flora jelitowa ulegnie zmianie.”
      Czyli mówiąc inaczej bo dorosły człowiek powinien samodzielnie ją przetworzyć w przewodzie pokarmowym a dziecko nie?

  20. Czyli wyglada na to, ze rodziłam we wzorowym szpitalu 🙂 schemat dokładnie taki sam jak opisany w artykule.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*