O cyklu kobiecym

O cyklu kobiecym

Dostaje od Was dziennie po kilkadziesiąt takich pytań – z wielu względów na nie nie odpowiadam, ale te pytania, które do mnie piszecie stają się inspiracją do napisania postu na blog. Dziś przykład. Bardzo ważny przykład.

„Droga Mamaginekolog, wiem wiem… nie udzielasz porad internetowo. Obserwuję Cię już od dawna, ale dziś odchodzę od zmysłów. Przejdę do sedna. Mam z mężem jedną córkę. Ostatnią miesiączkę miałam 11. października – współżyliśmy z mężem 27. i 28. października. Czy mogę być w ciąży? Wiem. Powinnam zrobić test ciążowy (ale dziś święto 11. listopada i wszystkie sklepy zamknięte). Pozdrawiam Cię ciepło i proszę odpisz – Basia”

Moja odpowiedź mogłaby wyglądać następująco:

„Droga Basiu, niestety nie mogę i nie potrafię Ci odpowiedzieć na to pytanie. Po pierwsze nie wiem nic o tym jakie masz cykle miesiączkowe, kiedy urodziłaś córeczkę (może jeszcze karmisz, co też może mieć wpływ na Twoje cykle). Nie wiem, czy stosujecie jakieś metody antykoncepcji. Nie wiem, w końcu, czy jesteś osobą zdrową. Najogólniej mogę Tobie powiedzieć, że niezależnie od tych wszystkich czynników i odstępu, w którym współżyliście od miesiączki, każdy stosunek płciowy, może prowadzić do ciąży. Nie wiem, czy tę ciążę byś teraz chciała czy nie. Więc nie wiem czego Ci mogę życzyć, ale również ciepło pozdrawiam, Nicole”

Jednak pytanie Pani Basi zainspirowało mnie do rozmowy na jeden kluczowy temat. Jest to:

Kobiecy cykl miesięczny.

Przyznam się Wam, że do niedawna nie miałam pojęcia, jak duża jest niewiedza ogółu społeczeństwa na temat cyklu kobiecego. Nie miałam pojęcia, bo jak każdy z nas wiele rzeczy w życiu porównujemy do siebie. Ja bardzo uważałam na lekcjach biologii. To był mój ulubiony przedmiot w liceum. Fazy cyklu kobiecego i odpowiadające za nie hormony mogłam prawdopodobnie wyrecytować w środku nocy już jako nastolatka.
Wiedziałam, że cykl kobiecy (taki podręcznikowy) trwa 28 dni i jest, co ciekawe, podobnie długi jak cykl księżyca.

Naukowcy uważają, że to nie przypadek i do dziś nie są pewni, jak to się stało. Z resztą miesiączka, która medycznie nazywa się menstruacją, nie wiadomo do końca czy pochodzi od słowa księżyc (mene) czy miesiąc (menes).

Być może myśląc ewolucyjnie, kobiety pierwotne, których cykle były takiej długości, jak cykl księżyca miały więcej dzieci. Taka sytuacja była korzystniejsza pod względem przekazania ich genów. Wiedziały, że zawsze w danej fazie księżyca – powiedzmy trzy dni po pełni – mają owulację i wtedy mają największe szanse na potomstwo. Tego dnia były wyjątkowo miłe dla swojego partnera i nie wysyłały go na łowy do lasu, czy na straż osady, tylko na zabawę w świetle domowego ogniska. To wszystko są dywagacje. Jednak jedno jest pewne – pierwotne kobiety kalendarzy nie miały. Ich kalendarzem (kalendarzykiem miesięcznym), jakimś ewolucyjnym trafem, stał się księżyc.
Księżyc księżycem – sprawa jest ciekawa (przynajmniej mnie to ciekawiło od dawna), ale wróćmy do konkretów.

Prawda jest taka, że wiele kobiet niestety w ogóle nie ma pojęcia, czym jest cykl miesiączkowy. Nie ma co demonizować systemu nauczania. Przecież w dzisiejszych czasach wiedza jest ogólnie dostępna, trzeba tylko chcieć ją zgłębić.

Zacznijmy od tych „nieszczęsnych” 28 dni. Nie jest to prawdą, że prawidłowy cykl ma 28 dni i już.
Prawidłowy kobiecy cykl może mieć od 21 do 35 dni, a odstęp między kolejnymi miesiączkami jest różny nie więcej niż o 8 dni.

Zatem, jeżeli kobieta ma miesiączkę po 30 dniach od ostatniej, potem po 26 dniach, a następnie po 34 dniach to nie możemy mówić o nieregularnym cyklu. Jej cykl to 28 +/- 4dni.

Nie uwierzylibyście ile mam pacjentek, które zgłaszają się z powodu nieregularnych miesiączek, a mają cykle w zakresie 26-30 dni. Bo są przekonane, że prawidłowy cykl to 28 dni i już!

Jeżeli chodzi o ocenę długości cyklu, to ważne jest pojęcie tak zwanej mediany. A nie, przepraszam – modalnej. (Z matematyki byłam gorsza niż z biologii.)
Modalna nie jest pojęciem ginekologicznym. Jest to określenie czysto statystyczne. Oznacza najczęściej występującą wartość ze zbioru wartości. Jeżeli kobieta ma najczęściej cykl (w przeciągu całego roku) co 26 dni – to 26 dni będzie jej długością cyklu. Jednak cykle o kilka dni różniące się od tej wartości, wcale nie muszą być nieprawidłowe.

Zmierzam do tego, abyście nie martwiły się, że Wasz cykl jest „za krótki” czy „za długi”. Dość często zdarza mi się pacjentka, która przychodzi i mówi: “Pani doktor z moimi cyklami jest coś nie tak. Wszędzie piszą, że prawidłowy cykl to miesiączka co 28 dni, a ja mam co 32 dni, od kiedy pamiętam”

I bardzo dobrze!
Naprawdę niewielka grupa kobiet ma cykle, jak to się mówi „jak w zegarku”, co 28 dni.
(Mają tak kobiety stosujące antykoncepcję hormonalną dwuskładnikową, ale to inny temat.)

Bardzo ważne! Wiecie, jak się w ogóle liczy początek cyklu miesięcznego? Bo z mojego doświadczenia około 1/5 kobiet nie wie.

Pierwszy dzień cyklu to pierwszy dzień miesiączki. (!!!)

Cykl to okres od pierwszego dnia miesiączki do pierwszego dnia kolejnej miesiączki.

(Bardzo wiele kobiet liczy od ostatniego dnia miesiączki do pierwszego dnia kolejnej – to jest błąd! Pamiętajcie o tym, bo tym samym wprowadzacie lekarzy w błąd w interpretacji cyklu.)

W swojej wiadomości Basia spytała mnie, czy mogło dojść do zapłodnienia.

Do zapłodnienia dochodzi wtedy, jeżeli jajnik wydzieli komórkę jajową. Dzieje się tak w procesie zwanym owulacją.

Owulacja występuje zazwyczaj 14 dni, nie PO ostatniej miesiączce, ale PRZED kolejną miesiączką.

Dni od pierwszego dnia miesiączki do owulacji nazywane są pierwszą fazą cyklu lub medycznie mówiąc – fazą folikularną.
Folliculus (z łaciny pęcherzyk) – to dni, podczas których z małego pęcherzyka w jajniku powstaje tak zwany pęcherzyk dominujący. To z niego pod wpływem wyrzutu hormonów wydziela się komórka jajowa.

U kobiety, która ma cykl 28-dniowy (podręcznikowa farciara!), rzeczywiście owulacja zazwyczaj będzie 14. dnia cyklu.

Druga faza cyklu (to ta faza od owulacji do miesiączki – medycznie nazywana fazą lutealną) trwa 14 plus minus 2 dni. Zatem kobieta, która ma cykl 21-dniowy będzie mieć owulację 7. dnia cyklu (czyli dosłownie dwa, trzy dni po miesiączce), a kobieta która ma cykl 35-dniowy będzie mieć owulację 21. dnia cyklu. A chyba każda z Was się zgodzi, że między 7. a 21. dniem istnieje ogromna różnica?

Warto też pamiętać, że nawet u kobiet z najbardziej regularnymi cyklami nie możemy mieć pewności, kiedy nastąpi owulacja. Dzieje się tak, ponieważ TEN konkretnie cykl może akurat być o kilka dni inny.

Tak samo jak nie potrafimy przewidzieć przyszłości. Tak samo nie potrafimy przewidzieć, ile dni będzie miał ten konkretny dany cykl kobiety.

Zapamiętajcie! Natura jest od nas dużo mądrzejsza. Może mieć na to wpływ stres, podróż, choroba czy nawet niewyspanie. I mówimy tu o czynnikach u  ZDROWEJ kobiety. U kobiet z zaburzeniami cyklu i innymi zaburzeniami hormonalnymi cykl miesięczny jest tym bardziej nieprzewidywalny.

Jeżeli chodzi o rozpatrywanie dni płodnych to:

Ważna jest także gotowość do zapłodnienia komórki jajowej. Uważa się, że gotowość trwa do 24 godzin. Mówiąc wprost, jeżeli kobieta ma owulację w środę o godzinie 20:00, to komórka jajowa może być zapłodniona maksymalnie do czwartku do godziny 20:00.

Cykl kobiecy Wam już wytłumaczyłam, dlatego przejdźmy dalej. Jak rozumieć zatem, kiedy „można zajść w ciążę”?

Wiele kobiet, nawet tych, które znają podstawy cyklu, nie wie jednak często, że owulacja to tylko czubek góry lodowej i aby doszło (lub nie doszło – zależy na czym Wam zależy) do zapłodnienia, warto pamiętać, że do tanga trzeba dwojga i nie tylko Wasza komórka jajowa się liczy. Oczywiście, że się liczy, ale przynajmniej w 50%. Drugie 50% to plemniki.
Plemniki muszą być zdrowe i silne na wyprawę życia. Dla takiego malutkiego plemnika dotarcie do komórki jajowej to podobno jak dla nas okrążyć ziemię. Nie wiem czy to prawda, ale chodzi o skalę odległości do wielkości.

Plemniki są najsilniejsze i najodpowiedniejsze do zapłodnienia, jeżeli między stosunkami (a raczej wytryskami) jest 48-72 godzin. Wynika to z pracy jąder i cyklu rozwojowego plemnika.

Wywnioskować z tego można między innymi, że współżycie raz w miesiącu, znacząco zmniejsza szansę na zapłodnienie nie tylko ze względu na chybił trafił co do dnia owulacji, ale również dlatego, że plemniki nie są tej najwyższej jakości.

No chyba, że Wasz partner wymienia sobie swoje plemniki sam… W przypadku Basi męża tego nie wiem. Ale jak kiedyś powiedział mi mój kolega androlog – każdy mężczyzna to robi, tylko nie każdy o tym mówi.

Bo taka podobno jest męska biologia.
A o kobiecej biologii Wam opowiedziałam powyżej. 🙂

126 komentarzy

  1. Dzień dobry! Przeczytałam Pani wpis i mam jedno pytanie, mianowicie czy pierwszy dzień cyklu, to wtedy kiedy pojawia się pierwsze plamienie na wkładce czy dopiero jak już trzeba użyć tamponu/podpaski?

    • To jest dobre pytanie! Właśnie weszłam w ten artykuł żeby się tego dowiedzieć, ale nie znalazłam odpowiedzi 😉

      • Agnieszka

        To chyba zależy od tego jak obfitą masz miesiączkę. Mam koleżanki, które cały okres mają tak “ubogi”, że w ogóle nie używają tamponów czy podpaski. Także to chyba indywidualna sprawa 😉 ja np. za pierwszy dzień cyklu uważam dzień, w którym pojawia się krwawienie, nie ważne w jakiej ilości 🙂 Pozdrawiam !

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*