O krążeniu płodowym

Ginekolog
5 sierpnia 2019
Nicole
Chcę napisać dla Was tekst, który jest dla mnie niesłychanie trudnym do napisania, bo jestem pełna obaw, że nie dam rady tego wytłumaczyć tak, aby każdy to zrozumiał. Jednak z drugiej strony uważam, że ten tekst jest bardzo ważny i nie znalazłam takiego drugiego w Internecie. 
 
Uważam, że ten tekst może pomóc Wam zrozumieć wrodzone wady serca, albo przynajmniej pomoże Wam zrozumieć - jak bardzo trudny i zawiły jest to temat.
 
Spytałam dziś mojego męża (niedoszłego kardiologa jakby nie było):
 
„Chcę napisać o tym, że serce płodu jest inne niż serce po porodzie, by ludzie zrozumieli, że bardzo wielu wad serca nie da się wykluczyć prenatalnie, myślisz, że to dobry pomysł?”
 
„Nicola, daj spokój tego nikt nie będzie chciał czytać, temat ważny ale niszowy…” - odpowiedział Kuba.
 
Dlaczego jednak zdecydowałam się Wam ten tekst napisać? Zmotywowały mnie dwie kwestie.
 
Po pierwsze, bardzo często piszecie do mnie:
„Nicola, u mojego dzieciątka rozpoznano wadę serca, jestem załamana, chodziłam do najlepszego ginekologa w mieście - jak on mógł tego nie zobaczyć, przecież miałam dokładne USG.”
 
Po drugie, sama mam syna z „wadą serca”- świadomie napisałam wadą w cudzysłowie, bo dla mnie to, co ma Gilbert wadą nie jest, jednak dla przeciętnego rodzica, który nie zajmuje się zawodowo medycyną prenatalną w tym diagnostyką wad serca u płodu - pojęcie „dziurki w sercu” zdecydowanie wadą jest. Tak zazwyczaj lekarze tłumaczą rodzicom bez wykształcenia medycznego podobny obraz serca jaki ma Gilbert. 
 
Ale do brzegu… Napiszę wam dziś o czymś, o czym mam wrażenie, że mimo tego, że każdy z Was miał to na biologii to jednak się tego nie pamięta.
 
Układ krążenia płodu (w tym serce płodu) - jest INACZEJ zbudowane niż serce TWOJE, osoby która oddycha. Większość (przynajmniej połowa) wad serca uważanych potocznie za „wrodzone wady serca” są to wady, które powstały ponieważ serce płodowe (układ krążenia płodowy) nie przemienił się dostatecznie w układ krążenia „zwykły” ludzki. 
 
Gilbert ma otwór w sercu - „dziurkę” w sercu, którą miał od zawsze. Każde zdrowe dziecko w okresie prenatalnym ma tą dziurkę. Ta dziurka to otwór owalny, który łączy prawy i lewy przedsionek. W prawidłowym rozwoju powinna ona się w pierwszych dniach (tygodniach) po porodzie, choć czasem i miesiącach, zamknąć. Jeżeli się nie zamknie, to dziecko ma „dziurkę” w przegrodzie międzyprzedsionkowej.
 
Jak ginekolog mógł tego nie zobaczyć przed porodem, no jak? Ano tak, że ta dziurka tam powinna być, ba!  Gdyby jej nie było, to to byłoby wadą. 
 
W okresie płodowym, dzieciątko w ogóle nie używa płuc. W okresie po urodzeniu, bez płuc i ich ukrwienia nie jesteśmy w stanie żyć. 
 
Może pamiętacie z biologii, że ludzki układ krwionośny dzieli się na:
  • tak zwane krążenie duże - czyli ukrwienie całego ciała (poza płucami) 
  • oraz krążenie małe (ukrwienie płuc).
 
W okresie płodowym, krążenie małe jest nam zupełnie niepotrzebne, dlatego natura wymyśliła kilka „dziurek” aby to krążenie ominąć.
Te dziurki to właśnie otwór owalny oraz przewód tętniczy Botalla, który łączy pień płucny z aortą - czyli głównym naczyniem naszego ciała, które dostarcza utlenowaną krew do reszty tętnic. 
 
Krążenie płodowe zaczyna się w łożysku. Łożysko jest to taka jakby stacja wymian, sortownia ;) Utlenowana, i pełna substancji odżywczych krew od mamy dostaje się do pierwszego naczynia płodu - tym naczyniem jest gruba i niskooporowa żyła pępowinowa. 
TAK - krew w żyle pępowinowej nie jest klasyczna krwią żylną ale jest krwią tętniczą! (mieliście o tym na biologii?;) ).
Żyła pępowinowa poprzez pępek dostaje się do ciała dziecka w okolicach wątroby, tam się łączy się z krążeniem wrotnym (krążenie wrotne w życiu po porodzie jest to krążenie, które przenosi krew z jelit do wątroby aby możliwie szybko z tej krwi wydobyć substancje odżywcze, które pobieramy z pokarmem). W życiu płodowym - dziecko z jelit nic nie pobiera, bo krótko mówiąc nie je.
 
Krew pochodząca z pępowiny częściowo przechodzi przez wątrobę i dopiero z wątroby dostaje się do żyły głównej dolnej - czyli głównego naczynia zaopatrującego serce w krew z krążenia dużego. Częściowo krew z żyły pępowinowej jest wysyłana kolejnym naczyniem, które mamy tylko w życiu płodowym „przewodem żylnym” również do żyły głównej dolnej. 
 
Jakby nie było czy przez wątrobę czy przewodem żylnym - 100% krwi (tej tętniczej pełnej tlenu i substancji odżywczych niezbędnych do rozwoju dzieciątka w brzuchu)  z żyły pępowinowej, dostaje się do prawego przedsionka serca. 
W krążeniu „dorosłym” krew z prawego przedsionka płynie do prawej komory a prawa komora wysyła tą krew pod dużym ciśnieniem pniem płucnym do płuc aby ją tam utleniać i pozbyć się dwutlenku węgla. 
 
Jak Wam już pisałam - w życiu płodowym nie używamy płuc. Dlatego, natura wymyśliła, że krew z prawego przedsionka u płodu lepiej byłoby gdyby szła od razu do lewego przedsionka - natura stworzyła tu „dziurę” - nazywa się ona otworem owalny i łączy oba przedsionki. 

Część krwi jednak, dostanie się do prawej komory i z tej prawej komory do pnia płucnego - co z tą krwią?
Tu natura wymyśliła kolejne połączenie aby ominąć płuca - pień płucny ma „dziurę” do aorty.
Dzięki tym połączeniom oba przedsionki i obie komory pompują krew prawie w 100% tylko do aorty, czyli do naczynia, które następnie dzieli się na tętnice dochodzące do całego ciała.
 
W chwili porodu następuje ogromny przełom - pępowina jest odcięta, nie ma krwi utlenowanej od mamy. Dzieciątko bierze pierwszy oddech - płuca się rozprężają i pod wpływem ich ciśnienia przewód tętniczy między pniem płucnym oraz aortą zaczyna się zamykać.  Dodatkowo, substancje zwane prostaglandynami, które dziecko produkuje oraz dostało od mamy w ogromnej ilości podczas porodu również przyczyniają się do zamknięcia przewodu tętniczego. Natomiast, otwór owalny zamyka się „biernie”.  Zamyka się on,  ponieważ ciśnienie krwi w lewym przedsionku jest tak wysokie, z powodu ogromnej ilości krwi która nagle płynie do niego z żył płucnych, że falująca w czasie płodowym zastawka otworu owalnego zostaje przyciśnięta do ściany i z czasem do tej ściany przyrasta - to miejsce w zdrowym sercu dorosłego nazywa się dołem owalnym. 
 
Oczywiści bywa i to wcale nie rzadko, że coś z tymi procedurami pójdzie nie tak, dzieje się tak znacznie częściej u dzieci urodzonych przedwcześnie ale także u dzieci urodzonych o czasie - wtedy na jednej z pierwszych wizyt u pediatry zaczyna się typowy proces.
 
Pediatra słyszy szum nad sercem, daje skierowanie do kardiologa - rodzice czekają wiele miesięcy do kardiologa, czasami nawet rok. W końcu idą do kardiologa dziecięcego, wykonywane jest echo serca i się okazuje, że dzieciątko ma „dziurkę w sercu” - rodzice są oburzeni.
Jak lekarz mógł to tak zbagatelizować, czekać z tym rok, jak ginekolog mógł tego nie widzieć prenatalnie, przecież mieli najlepsze USG?
 
Na szczęście te „dziurki w sercu” na których dziś tu się skupiam są zazwyczaj bardzo łagodną „wadą” serca, która nie ma większego wpływu na rozwój dziecka. Bardzo rzadko wymagana jest operacja, aby je naprawić. Wymagają one zazwyczaj jedynie kontroli. Są one bardzo częste, i bardzo zależało mi aby Wam to jak „powstają” wytłumaczyć.
 
Wad serca, które można rozpoznać prenatalnie jest bardzo dużo, i diagnostyka wad serca u płodu należy zdecydowanie do najtrudniejszych dziecin w zakresie opieki prenatalnej. Teoretycznie ponad 90% wad serca (tych które już są prenatalnie) możemy wykluczyć uzyskując 4 podstawowe rzuty serca w USG. Tak zwany obraz czterech jam serca, obraz trzech głównych naczyń, obraz odpływu z lewej komory i obraz odpływu z prawej komory. Teoretycznie bo praktycznie jest to bardzo trudne i wymaga wielu lat doświadczenia. 
Dlatego, jeżeli macie wady wrodzone serca w rodzinie lub macie inne czynniki ryzyka wystąpienia wad serca u płodu np.
  • cukrzyca przedciążowa
  • ciąża wielopłodowa, w szczególności jednokosmówkowa
  • przyjmujecie leki na stałe, które mogą przyczyniać się do wad serca (np. leki przeciwpadaczkowe lub psychiatryczne)
To koniecznie udajcie się na konsultacje do specjalisty od echa serca płodu - są to zazwyczaj kardiolodzy dziecięcy, a czasem ginekolodzy po specjalistycznych kursach. 
 
Jednak pamiętajcie, że spora część „wrodzonych wad serca” powstaje dopiero po urodzeniu - mam nadzieję, że to udało mi się Wam przekazać i mimo trudnego tematu tekst był choć trochę zrozumiały.
 

 

Ps. Przepraszam wszystkich kardiologów, za używanie w tym tekście wielu uproszczeń i czasami „bardzo niefachowego” nazewnictwa :)