O tym jak o mały włos nie wylądowałam na komisariacie… w imię nauki.

O tym jak o mały włos nie wylądowałam na komisariacie… w imię nauki.

Opowiem wam dziś historię, która będzie miała wątki medyczne, naukowe, erotyczne a nawet kryminalne. Będzie to historia o moim doktoracie. Mam nadzieję, że historia się wam spodoba i zbytnio was nie zbulwersuje…. Ciekawe? Obiecuje, że fani instaserialu znajdą też coś dla siebie 😉 bo pewnie liczyłyście na kolejny odcinek.

Pewnego dnia pod koniec czerwca tego rano o 8:15 dzwoni do mnie moja koleżanka Ania z pracy –

„Nicola dostałaś nagrodę Rektora- dziś profesor mówił o tym na odprawie- wiedziałaś o tym”

„Nie! jaką nagrodę?!” byłam totalnie zaskoczona ponieważ naukowiec ze mnie jak z koziej dupy trąbka. Przynajmniej w moim osobistym mniemaniu.

Ostatnią a nawet można powiedzieć, że jedyną autorską pracę naukową napisałam rok temu – fakt dostałą się do chyba najlepszego położniczo ginekologicznego czasopisma naukowego – fakt temat był nowatorski- ale w życiu bym nie wpadła, żeby tą pracę zgłosić do nagrody Rektora mojej uczelni. Prof.W najwidoczniej sądził inaczej i to on (chyba- bo nie wiem kto inny mógł to zrobić) zgłosił moją pracą podczas gdy ja siedziałam w domu na macierzyńskim i zamiast pisać pracę naukowe pisałam opowiadania medyczne i nie medyczne na Instagramie.

Zainspirowało mnie to, żeby wam opowiedzieć jak wymyśliłam mój temat doktoratu i owej nagrodzonej pracy naukowej

Może zauważyliście, że w instaserialu niemalże pominęłam całe dwa lata, które mieszkałam w Londynie (kto zauważył?) – moje życie tam było raczej nudne choć kilka historyjek zabawnych mam- oto bodajże najzabawniejsza.

Po roku pracy u profa N. zostało mi zaproponowane prowadzenie przychodni dla kobiet wysokiego ryzyka porodu przedwczesnego w Southend Hospital- mimo tego, że dojazd i powrót tam zajmował 5h a praca jak dumnie by nie brzmiała, polegała głownie na robieniu 2 min badania USG przezpochwowowego z oceną długości szyjki macicy. I co więcej takich badań robiłam tam około 50 dziennie, dłużej zajmowało samo zawołanie pacjentki do gabinetu oraz to jak się ubierała i rozbierała niż wykonanie samego badania- to byłam bardzo szczęśliwa ponieważ uważałam, że powierzono mi bardzo poważne zadanie. Poza tym szybko zauważyłam, że szyjki tych kobiet są nieco inne niż kobiet które badałam dotychczas- szyjki są pod bardziej rozwartym kątem względem trzonu macicy- i tak powstał mój temat doktoratu z czystej obserwacji tysięcy kobiet. Taka kwintesencja starodawnej nauki- obserwacja- teoria- badanie.

Ale nie będę was przynudzać moją pracą naukową powiem wam tylko o największym problemie jakie miałam pracując w Southend. Mianowicie, w Sounthend z racji ilości tych badań wciąż brakowało osłonek na sondę USG. Osłonka brzmi niepozornie, a prawda była tak, że używaliśmy w Londynie po prostu prezerwatyw. Więc szybko wymyśliłam, że będę z innych szpitali brała ze sobą te prezerwatywy- musiałam brać dwa rodzaje lateksowe Durexy i bezlatexowe Skyn ponieważ protokół badania był taki, że miałam obowiązek spytać czy pacjentka nie ma uczulenia.

Pewnego razu ubrana w typową małą czarną, w czarnych czółenkach na obcasie (chciałam wyglądać jak prawdziwa Pani doktora nie tam jakaś młoda studentka) jechałam z torebką wypakowaną po brzegi prezerwatywami do szpitala. Nie poradnie robiąc dziesiątki badań cała się wyburdziłam na czarnej sukience żelem do USG- nie wiem czy wiece jak wygląda zaschnięty żel od USG- powiedzmy że jak ślina psa… tudzież … nasienie .

No wiec wracam pociągiem w małej czarnej (było lato nie miałam płaszcza) w szpilkach i cała w jakiś białych plamach na sukience- potknęłam się i rozspyała i się zawartość torebki…. Przechodni chceli mi pomóc… a ja zbierając pozostałe około 20 prezerwatyw rożnych sortów w wybrudzonej kiece z białymi smugami, myślałam, że zapadnę się pod ziemię… zrobiło się zamieszanie. Podszedł policjant. Zgadnijcie za kogo mnie miał… ?!

Na szczęście miałam identyfikator lekarza, bo chyba bym wylądowała na komisariacie za nierząd.

Choć i tak patrzył na mnie z niedowierzaniem jak powiedziałam mu moją historię

Oto w takich warunkach powstają prace naukowe  te za, które się dostaje nagrody.

14 komentarzy

  1. Mrs.Harezlak

    Uwielbiam Cię! ❤️

  2. Dobrze że londyńscy policjanci są tak wyrozumiali 🙂
    Ah jaka szkoda że Pani już nie przyjmuje w Londynie 🙁
    na pewno byłabym pacjentką;)
    Może poleci Pani jakiegoś ginekologa w Londynie?

  3. Tylko że nierząd w Polsce jest legalny 😉

  4. Witam:)
    Sporo z nas endokobietek obserwuje Twój profil 🙂 czekamy z niecierpliwością na jakis post nt. Endometriozy 🙂

    • Jest kilka postów o endometriozie już na Facebooku i Instagramie, napewno z czasie przerzucę je też na bloga.

  5. Gdzie można by przeczytać tę pracę? Sama miałam zagrożenie przedwczesnym porodem ze względu na skracającą i rozwierajacą od wewnatrz szyjkę i chętnie bym coś poczytala w temacie 🙂

  6. Ewa,ta sytuacja wydarzyła się w UK

  7. Genialna akcja!!! Absolutnie filmowa!:D

  8. ?? o Boże uwielbiam ta historie !;) naaajlepsza hehehhe 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*