O wirusie Zika dla Polek

O wirusie Zika dla Polek

Opowiem wam na wstępie, jakie życie jest ironiczne i jak nigdy nie wiemy, co może nas czekać – opowiem wam to na przykładzie wirusa Zika.
Pół roku temu miałam telefon z jednej ze stacji telewizyjnych czy mogę przyjść – tego samego dnia  do studia i opowiedzieć o wirusie Zika w kontekście ciąży kobiety. Miałam wtedy jakieś blade, bardzo blade pojęcie o tym wirusie i pamiętam, że odmówiłam i pomyslałam sobie: „To sobie temat wymyślili. Chyba nie mają o czym informować kobiet! Tyle jest ważniejszych dla nas Polek tematów niż jakiś egzotyczny wirus Zika w Brazylii”.

Tak sobie myślałam. Uważałam, że to jest temat, który nas Polek w sumie nie dotyczy. Bardzo się myliłam. I co zabaczcie o czym dziś piszę….dlatego zachęcam was do przeczytania tego artykułu, nawet jeżeli nie planujecie żadnych wakacji w tropikach ani nie planujecie ciąży. A najbardziej zachęcam wszystkim mężczyzn do przeczytania tego postu… bo to WY faceci stanowicie większe zagrożenie (w kontekście wirusa Zika, choć pewnie nie tylko ;)).

Nie planowałam w tym roku żadnych wakacji. Myślałam, że nawet nie pojadę nad polskie morze. Przecież termin porodu miałam na początek września. Moja ciąża skończyła się zdecydowanie za wcześnie, ale nie o tym chce tu pisać. Chodzi mi bardziej o to, że moje wakacje do USA i Meksyku wypadły zupełnie niespodziewanie.

Przyznam, że nie miałam pojęcia, że w Stanach Zjednoczonych jest zagrożenie jakimś „niebezpiecznym wirusem”. Powiedziała mi o tym moja koleżanka Monika:

„Nicola, ale ty wiesz, że na Florydzie jest Zika?”

Powiedziała to, jak już mieliśmy bilety kupione i wakacje zaplanowane.

„Nie wiedziałam, ale to nie szkodzi, bo i tak przez kilka miesięcy nie wolno mi zachodzić w ciąże.”

(Dlaczego? To jest inne pytanie i o tym też nie chcę pisać.)

Ponownie przyznam, iż uważałam, że przesadza – jaka tam Zika w USA!? Przecież to cywilizowany kraj…

Wylądowaliśmy w Miami. Na lotnisku co kilka metrów plakat informujący o zagrożeniu Ziką.
W wynajętym samochodzie włączamy radio – a tam spot informujący jak się przed Ziką przestrzec.

Tego wieczora dowiedziałam się, że południowa Floryda jest w strefie nr 1 zagrożenia tym wirusem – wirusem, który nie jest groźny dla człowieka. Na Zikę się „nie umiera”. Co ciekawe może nawet przejść tę chorobę tak łagodnie, że o niej nie będziemy wiedzieć.

W czym zatem tkwi zagrożenie Ziką?

Zika w ciąży grozi wadami płodu. Są to bardzo ciężkie wady ośrodkowego układu nerwowego. Krótko mówiąc grozi to niedorozwojem mózgu z tak zwanym małogłowiem.

Ziką możemy zakazić się na dwa sposoby:


1. Może nas ukąsić komar, który nosi tę chorobę
2. Poprzez stosunek płciowy z partnerem, którego ukąsił taki komar

Rejony, w których występują te komary, wciąż się zmieniają. Są to kraje, gdzie jest wilgotno i gorąco. Mapy tych rejonów najlepiej sprawdzić na stronie CDC (Center for Disease Control), bo będą zawsze na bieżąco.

https://wwwnc.cdc.gov/travel/page/world-map-areas-with-zika

Problem, jaki wiąże się z ciążą i zakażeniem wirusem Zika jest bardzo różny:

1. Jeżeli mieszkamy w rejonie, gdzie Zika występuje.
2. Jeżeli podróżujemy do rejonu, gdzie Zika występuje.

Wiem, że część Polek mieszka w takich rejonach, jednak w dzisiejszym artykule chce się skupić na tej drugiej sytuacji, bo dotyczy ona dużo większej ilości z NAS.

Część z was powie – sprawa jest prosta – nie podróżujmy do tych rejonów i po sprawie, jest tyle pięknych innych miejsc na ziemi.
To prawda. Jest to pewnie najskuteczniejszy sposób, aby uchronić się przed wirusem Zika.

Jednak wiele z nas, świadomie lub być może nieświadomie, będzie podróżować do krajów zagrożonych – i co dalej?

Na szczęście jest na to rozwiązanie. Według dużego amerykańskiego badania naukowego szanse, że podróżując do rejonu objętego ryzykiem Zika rzeczywiście się zarazimy, wynoszą około 4%.

Czyli są ogromne szanse – 96% – że wrócimy bez kontaktu z tym zarazkiem.

W celu ochrony przed zakażeniem w takcie urlopu powinniśmy stosować z partnerem prezerwatywy, aby nie dostać infekcji od niego, jeżeli ukąsi go komar.

Aby uchronić się przed samym ukąszeniem warto codziennie:

– spać w klimatyzowanych pomieszczeniach ze szczelnie zamkniętymi oknami lub pod moskitierą
– używać w sposób ciągły środków odstraszających komary.

Okres inkubacji wirusa, czyli od zakażenia do pojawienia się ewentualnych objawów, wynosi kilka dni.
Objawy są niemalże identyczne jak przy grypie lub zwykłym przeziębieniu:

– gorączka
– ból głowy
– bóle stawów
– zaczerwienienie oczu
Sporadycznie może wystąpić wysypka.

Jednak ponownie podkreślę – wirus Zika może też przebiegać tak łagodnie, że nie zauważymy, że chorujemy.

Jeżeli zachorujemy, to w celu uśmierzenia dolegliwości (bólów, gorączki), powinniśmy używać paracetamolu a NIE ibuprofenu, aspiryny czy innych leków niesteroidowych przeciwzapalnych- bo nie musza ale mogą przy gorączkach tropikalnych wiązać się z powikłaniami.

Najważniejsze jednak dla nas turystów jest to – i to chciałabym aby było przesłaniem całego mojego dzisiejszego tekstu – aby po powrocie do kraju „przebadać się”, czy mieliśmy kontakt z wirusem Zika czy nie.

Zarówno wy, jak i wasz partner powinniście zrobić badanie przeciwciał w kierunku Zika – IgG i IgM dla tego wirusa.

Najlepiej zróbcie to około 2-3 tygodnie po powrocie, aby przeciwciała zdążyły się wytworzyć i nie trafić w tak zwane „okienko serologiczne”. Jest to okres, kiedy mamy wirusa, ale nie mamy jeszcze przeciwciał.

Jeżeli zarówno wy, jak i wasz partner macie IgG i IgM UJEMNE dla Zika, to możemy zakładać, że nie mieliście kontaktu z tym wirusem i… możecie się starać o ciążę.

Jeżeli któreś z przeciwciał wyjdzie wam dodatnie, to nie znaczy to w stu procentach, że mieliście Zika. Zika, niestety, jest wirusem bardzo podobnym do kilku innych wirusów np. Wirusa gorączki Dengue czy żółtej febry. Przeciwciała mogą się też pojawić po szczepieniu na te tropikalne wirusy.

Zatem jeżeli wynik IgG lub IgM wyjdzie wam dodatni, powinniście zakażenie potwierdzić badanie PCR na obecność RNA wirusa.
Tak długo jak RNA wirusa będzie dodatnie u was lub u partnera, nie powinniście się starać o ciąże.

(Muszę wam jednak się przyznać, że to, co wam powyżej napisałam o testowaniu w kierunku Zika, nie jest do końca zgodne z wytycznymi, które podaje CDC (że powinno się wykonywać badania tylko, jeżeli były objawy i podejrzewamy chorobę). Wdaje mi się jednak, że takie wytyczne powstały ze względów ekonomiczno-finansowych. Badania w kierunku Zika są bowiem dość drogie i mogłyby się odbić na ogólnych kosztach służby zdrowia.
U nas w Polsce takie badania i tak trzeba wykonać prywatnie – jest to koszt około 200-600zł od osoby – więc względów „ekonomicznych” dla służby zdrowia w mojej interpretacji nie biorę pod uwagę
).

Jeżeli jesteście obecnie w ciąży, to odradzam podróże w te rejony.

Może też być taka sytuacja, że jesteście w ciąży, a wasz partner musi polecić w taki rejon np. służbowo.
W takiej sytuacji powinniście koniecznie używać prezerwatyw podczas stosunków płciowych przez kolejne 8 tygodni, nawet jeżeli partner nie wykazywał objawów. (Możecie również wykonać u niego powyżej opisane badania).

Nasienie mężczyzny, według ostatnich badań – a badań nad Ziką w ostatnim roku toczy się bardzo wiele – jest miejscem w ludzkim ciele, gdzie wirus najdłużej się utrzymuje.

Na koniec warte podkreślenia jest kilka faktów:

1. Związek między wirusem Zika a wadami wrodzonymi jest „very probable” – czyli prawdopodobny. Nie jest jednak na sto procent udowodniony.
2. Nie każda infekcja wirusem Zika w ciąży skutkuje wadami – znane jest bardzo wiele przypadków zachorowań na wirus Zika w ciąży bez uszczerbku na zdrowiu dziecka. (Choć wnioski są narazie krótkofalowe – nie wiadomo jak dziecko będzie się rozwijało za kilka lat, bo nie ma tak długich badań na ten temat).
3. Mimo, że wirus był opisany już w 1947 roku – to dopiero w ostatnich kilku latach intensywnie się nim zainteresowano – dlatego wiedza o nim i, co ważniejsze, WYTYCZNE jak postępować – są bardzo zmienne. Być może ten artykuł za kilka miesięcy będzie już nieaktualny. Zachęcam do sprawdzania informacji na bieżąco na amerykańskiej stronie CDC.
4. Są obecnie w testach klinicznych zarówno leki, jak i szczepionki na Zikę. Więc może już niebawem będziemy mogli się bardziej skutecznie przed tym wirusem uchronić.
Nie jestem ekspertem w temacie Zika, myślę, że niestety mało kto jest…narazie. Ale jeżeli macie pytania (na ten temat :)) na tyle ile potrafię postaram się odpowiedzieć w komentarzach.

102 komentarze

  1. witam 🙂 we wrześniu byliśmy z mężem na Dominikanie, która wg źródeł jest objęta 1 grupą ryzyka zarażenia się Ziką. Przez wyjazdem coś tam o tym wirusie słyszeliśmy, ale w najbliższym czasie nie planowaliśmy ciąży, więc zbagatelizowaliśmy problem. No i jak to zwykle w życiu bywa, tydzień po powrocie zaszłam w ciążę. Podczas wyjazdu ani bezpośrednio po powrocie nie wystąpiły u nas żadne objawy, które mogłyby świadczyć o zarażeniu, no ale z tego co czytam w 80% przypadków Zika nie daje żadnych objawów. Trochę się tym nakręciłam, bo dopiero teraz zaczęłam czytać czym ten wirus grozi. Pytanie więc- co w takiej sytuacji? Czy badania pod kątem Zika są przeprowadzane w całej Polsce czy tylko w większych miastach? I przede wszystkim na co przydadzą się takie badania, skoro konsekwencje zarażenia tym wirusem, jeżeli wystąpią u dzidziusia, są nieuleczalne?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*