Pieluchy wielorazowe - hit czy kit?

Mamaginekolog dla dzieci
22 kwietnia 2020
Nicole

Pieluchy wielorazowe – hit czy kit?

To ciekawe, że kiedy pada hasło „pieluchy wielorazowe”, większość osób nadal ma przed oczami tetrę i ceratkę, gotowanie pieluch w garze i męczące prasowanie, podczas gdy na rynku polskim mniej więcej od dekady królują nowoczesne pieluszki wielorazowego użytku, które naprawdę niewiele mają z tymi skojarzeniami wspólnego. Nie używam słowa „królują” przypadkowo, ponieważ jest ich w sprzedaży już tak dużo, że powoli wychodzą nawet ze swojej niszy na masowy rynek. Można je już czasami dostać nawet w niektórych dużych sklepach sieciowych. 

Wygląda na to, że coraz więcej rodziców przekonuje się, że należy oddzielić te, nie zawsze miłe wspomnienia naszych rodziców czy babć, od tego co aktualnie oferuje nam rynek. Prawda jest taka, że producenci nowoczesnych pieluszek wielorazowych naprawdę robią bardzo wiele, aby jak najbardziej ułatwić rodzicom korzystanie z nich. Dodatkowo, dysponujemy dzisiaj o wiele lepszymi pralkami, detergentami oraz tkaninami, niż w czasach PRL-u, zanim na rynku pojawiły się jednorazówki. To wszystko sprawia, że pieluchowanie wielorazowe sprowadza się dzisiaj jedynie do wstawienia pralki oraz rozwieszenia prania – czynności, którą każda mama wykonuje zazwyczaj kilka razy w tygodniu. Ponadto, jeśli ktoś dysponuje pralko-suszarką lub suszarką bębnową, nie musi się nawet martwić wieszaniem. Za każdym razem wyciągnie z maszyny czyściutkie i mięciutkie pieluszki, gotowe do ponownego założenia na pupę dziecka.

 

Czy to wszystko naprawdę jest aż tak proste i piękne?

Napiszę Wam co wynika z mojego wieloletniego doświadczenia mamy, która pieluchowała prawie wyłącznie wielorazowo bliźnięta, a następnie trzecie i czwarte dziecko, mając jednocześnie pod opieką pozostałe, niewiele starsze maluchy i tonę prania, które one nieustannie generują. Z doświadczenia wielu rodzinnych wyjazdów: letnich i zimowych (do miejsc z pralką i bez pralki), samochodem, pociągiem i samolotem, na wczasy, do znajomych i do rodziny. W tym czasie mieliśmy wiele trudnych momentów, kiedy moje dzieci, w sposób naturalny, chorowały i doświadczały biegunek. Z pieluszek wielorazowych korzystałam także podczas pobytów w szpitalach (po porodzie czy podczas zapalenia płuc dziecka), gdzie nigdy nie spotkałam się z żadnymi przykrymi komentarzami ze strony personelu. Wreszcie z mojego doświadczenia jako producenta pieluch wielorazowych, który ma za sobą setki telefonicznych rozmów z klientami, porad mailowych i spotkań z rodzicami na warsztatach wyciągnęłam wniosek, że korzystanie z pieluch wielorazowych nie jest trudniejsze od jednorazowych. Jest nieco inne. Wymaga przestawienia swojego myślenia.

To właśnie z powodu tego innego myślenia najczęściej rodzice decydują się spróbować korzystać z pieluch wielorazowych. Jedni kierują się troską o środowisko, inni przede wszystkim aspektem zdrowotnym, jeszcze inni względami finansowymi. 

 

Ekologia

Przeciętne dziecko przez cały okres korzystania z pieluch jednorazowych wygeneruje około tony toksycznych odpadów, które nie podlegają recyklingowi i będą się rozkładać przez kilkaset lat. Jeszcze żadna jednorazowa pielucha jaka kiedykolwiek została wyprodukowana nie rozłożyła się do dziś i długo to nie nastąpi. Część z nich spalana jest w specjalnych spalarniach, jednak to nie likwiduje problemu zanieczyszczania środowiska. 

Pewnie niektórzy w tym miejscu pomyślą: no tak, dlatego ja kupuję ekologiczne pieluchy biodegradowalne. Niestety, te które reklamowane są takimi hasłami nigdy nie zostają poddane biodegradacji. Wrzucamy je do domowych koszy i stamtąd trafiają na wysypisko śmieci. Aby przejść proces biodegradacji potrzebowałyby specjalnych warunków, których nie jesteśmy w stanie stworzyć w swoim domu, pieluchy te nie nadają się do kompostowania. Ponadto, nawet gdyby istniały punkty, które zbierały by je od nas, to nadal - nie cała pielucha jest „biodegradowalna”. Plastikowe rzepy i często również panel przedni wykonane są z materiałów, które się nie rozkładają.

Co ze zużyciem wody do prania pieluch? Odpowiedź jest prosta. Do produkcji każdej jednej pieluchy jednorazowej zużywa się ok. 545 litrów wody. Do produkcji wielorazowych też sporo jej potrzeba, jednak jedno dziecko zużyje przeciętnie 4000-6000 pieluch jednorazowych, lub tylko kilkadziesiąt wielorazowych, z których będzie jeszcze mogło skorzystać młodsze rodzeństwo. Do jednego cyklu prania zużywamy ok. 45 litrów wody. Łatwo policzyć, że piorąc 2-3 razy w tygodniu przez pełne dwa lata zużyjemy tyle wody, ile potrzeba, aby wyprodukować jedną paczkę pieluch jednorazowych. Jeśli chcemy chronić środowisko – wybór jest jasny.

 

Zdrowie

Alergie skórne i odparzenia to widoczne skutki korzystania z pieluch jednorazowych. Jeśli nie dotyczą Twojego dziecka – masz szczęście. Niestety skutki uboczne korzystania z jednorazówek mogą być jeszcze inne – mniej zauważalne. Wszystkie pieluszki jednorazowe zawierają superchłonne polimery (SAP), które po zmoczeniu zamieniają się w nieprzepuszczający powietrza żel. Dlaczego dopływ powietrza do skóry w pieluszce jest taki ważny? Istnieją badania z 2000 roku wykonane przez grupę naukowców z Uniwersytetu Medycznego w Kilonii w Niemczech potwierdzające, że noszenie pieluszek jednorazowych przez 24 godziny na dobę na stałe podnosi temperaturę jąder u chłopców (nie pomaga kilkunastominutowe wietrzenie podczas zmiany pieluchy), co może prowadzić do późniejszej niepłodności. Badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Nauk Medycznych w Teheranie w latach 2007-2008 dowodzą natomiast, że jednorazówki zwiększają ryzyko wystąpienia zapalenia układu moczowego (ZUM) u dziewczynek (w porównaniu do pieluch wielorazowych).

Pieluszki wielorazowe nie zawierają: chemicznych superabsorbentów, balsamów, substancji zapachowych czy chloru, którym wybiela się celulozę w jednorazówkach, aby mogły być tak  śnieżno-białe. Dodatkowo umożliwiają skórze pupy „oddychanie”, czyli swobodny dopływ powietrza. Pieluszki jednorazowe, nawet jeśli przepuszczają powietrze to tracą tę właściwość po zmoczeniu. Co więcej, większość dzieci używających pieluch wielorazowych, nie wymaga stosowania żadnych kremów na pupę, ponieważ odparzenia zdarzają się bardzo rzadko.

 

Ekonomia

Kiedy kompletujemy pierwszą wyprawkę wielorazową, musimy przeznaczyć na pieluszki oraz akcesoria do nich ok. 1500 zł na początek. Ponieważ dziecko rośnie, to podobnie jak w przypadku pieluch jednorazowych z czasem będziemy potrzebować większych pieluszek. W sumie pełna wyprawka będzie kosztowała ok. 3500 zł. To wydaje się niemało, jednak nie mniej wydajemy na pieluchy jednorazowe. Kiedy kupujemy te droższe to koszt pieluchowania dziecka przez pełne dwa lata często jest nawet znacznie wyższy. Pieniądze wydane na „pampersy” można nazwać pieniędzmi wyrzuconymi do kosza – wraz ze zużytymi pieluchami. W przypadku pieluch wielorazowych nasza wyprawka spokojnie posłuży kilkorgu kolejnym dzieciom – własnym lub innym.

Różnica jest taka, że na pieluchy wielorazowe musimy wydać większą kwotę na samym początku, podczas gdy jednorazówki kupujemy „na raty”. Dlatego warto sobie ten wydatek również rozłożyć w czasie i jeśli jest taka możliwość to kompletować wyprawkę jeszcze podczas ciąży. Pieluszki wielorazowe mogą być też świetnym prezentem dla noworodka od bliskich.

 

Czy pieluchowanie wielorazowe jest trudne?

Tak jak wspomniałam wcześniej, założenie pieluszki nie jest trudniejsze niż założenie pampersa. Zakłada się je bardzo podobnie. Pieluszka wielorazowa składa się jednak często z więcej niż jednego elementu. Warstwa wewnętrzna to wkład chłonny uszyty z bawełny, wiskozy bambusowej lub innych tkanin chłonnych, a zewnętrzna, tzw. otulacz to część pieluszki, która chroni przed przeciekaniem i zamoczeniem ubranka. Wewnętrzną część – wkład chłonny wymienia się przy każdej zmianie pieluchy, podczas gdy otulacz, jeśli nie został zabrudzony kupką może najczęściej zostać użyty ponownie.

W tym miejscu muszę wspomnieć, że również pieluszki tetrowe nadal są używane przez rodziców wybierających pieluchy wielorazowe. Sprawdzają się one rewelacyjnie dla dzieci w pierwszych miesiącach życia, które jeszcze nie siusiają tak dużo naraz, a dodatkowo świetnie się sprawdzają przy mlecznej kupce i są tanie, dlatego nie tracą na popularności. Na tetrę zakładamy dzisiaj jednak otulacz, który wyposażony jest w gumeczki chroniące przed wyciekaniem zawartości na zewnątrz. To naprawdę duża różnica w stosunku do staromodnej „ceratki”. Ponadto dzisiejsze otulacze wykonane są z materiałów, które przepuszczają powietrze.

Na rynku znajdziesz bardzo wiele różnych pieluszek i na początku możesz poczuć się zagubiona mnogością nowych nazw, takich jak AIO, SIO, kieszonka, formowanka itd. Zanim stwierdzisz, że jest tego za dużo i z góry się poddasz, warto poprosić o pomoc sprzedawcę, który zazwyczaj chętnie podpowie co będzie najlepsze dla Twojego dziecka. Jestem zdania, że warto na początek zdecydować się na jeden system, np. tetrę i kilka otulaczy w przypadku noworodka lub wkłady chłonne i otulacze w przypadku starszego dziecka. Kiedy już nabierzesz wprawy prawdopodobnie chętnie przetestujesz także inne rozwiązania.

 

Higiena

Na koniec poruszę jeszcze krótko temat higieny, ponieważ nurtuje on wielu rodziców. Zalecana obecnie przez większość producentów procedura prania pieluch oparta jest na wielu badaniach prowadzonych w kierunku pozbycia się z tkanin groźnych dla zdrowia bakterii i wirusów. Zaleca się wstawienie płukania w pralce przed włączeniem prania zasadniczego, a następnie pranie pieluch w 60 stopniach na programie do bawełny. Należy korzystać z proszku do prania białego, najlepiej przeznaczonego dla dzieci. Do prania pieluch wielorazowych nie używa się płynów zmiękczających, ponieważ te obniżają chłonność tkanin. Pranie według powyższych zaleceń gwarantuje w pełni bezpieczne korzystanie z pieluszek wielorazowych nawet w trakcie infekcji wirusowych.

Podsumowując, pieluchy jednorazowe mają tylko jedną przewagę: po zdjęciu z pupy dziecka, wrzucamy je do kosza i zapominamy. Nie zastanawiamy się nawet nad tym, że ludzkie odchody nie powinny trafiać do domowego kosza... Kto jednak pozbywa się najpierw kupki, wrzucając ją do toalety? Pieluszki wielorazowe mają tak dużo zalet, że warto dać im szansę. Nie trzeba od razu kupować całej wyprawki, zmianę możesz zacząć od jednej pieluszki dziennie.

Jeśli przekonałam Cię, że warto dać szansę pieluchom wielorazowym to pewnie zastanawiasz się jakie pieluchy wybrać. Aby nieco ułatwić ten wybór przygotowałam tabelkę - drogowskaz, która podpowie, które systemy nadają się dla dziecka w danym przedziale wiekowym. Pod tabelą znajdziesz dodatkowo słowniczek, który wyjaśnia wszystkie występujące w tabelce nazwy pieluch.



Patrząc na tabelkę można odnieść wrażenie, że pieluszki kieszonki, AIO oraz formowanki są najbardziej uniwersalne, jednak należy pamiętać, że nie kupujemy pieluszki w jednym rozmiarze na cały okres pieluchowania. Dla dziecka zaraz po urodzeniu użyjemy z pewnością innego rozmiaru niż dla malucha powyżej 3 miesiąca życia czy jeszcze starszego, dlatego nie jest to kryterium, którym powinniśmy się kierować.

Jeśli miałabym wskazać system najbardziej uniwersalny i ekonomiczny to byłby to z pewnością otulacz z wkładem lub tetrą. Wkłady do otulacza możemy dowolnie dobierać, zmieniać i łączyć ze sobą bez konieczności wymiany całej pieluszki. Przy jednej zmianie możemy skorzystać z cienkiego wkładu, a przy innej, kiedy planujemy np. spacer, znacznie grubszego. W tym systemie potrzebujemy stosunkowo niewiele otulaczy i skupiamy się jedynie na rozbudowywaniu wyprawki o ulubione wkłady chłonne. Rozwiązanie to ma dodatkowo tę zaletę, że wkład, który nie jest na stałe przyszyty do pieluszki znacznie szybciej schnie.

Wielo-słowniczek

  • Otulacz – zewnętrzna część pieluszki, której zadaniem jest ochrona przed przeciekiem wkładu chłonnego na ubranko. Otulacze mogą być uszyte z naturalnej wełny, którą się impregnuje, aby nie przeciekała za pomocą lanoliny lub z syntetyków, najczęściej z dzianiny PUL, czyli poliestru, laminowanego od wewnątrz paroprzepuszczalnym poliuretanem. Dawniej w roli otulacza stosowało się tzw. „ceratkę” zawiązywaną na bioderkach.
  • Wkład chłonny – jest to część pieluszki, która jak sama nazwa wskazuje, spełnia funkcję chłonną. Wkład umieszcza się wewnątrz otulacza. Dawniej, jedynymi wkładami były pieluszki tetrowe lub flanelowe. Obecnie na rynku jest bardzo duży wybór wkładów wykonanych z nowoczesnych, wysoce chłonnych materiałów, które bardzo ułatwiają pieluchowanie wielorazowe, jednak pieluszki tetrowe nadal cieszą się dużą popularnością i rewelacyjnie sprawdzają się w roli pieluszki dla noworodka. Kiedy dziecko zmoczy lub zabrudzi wkład, często wystarczy wymienić sam wkład, natomiast otulacza można użyć ponownie.
  • Wkład z burtami – jest to rodzaj wkładu chłonnego posiadającego wszyte po bokach tzw. „burty”, chroniące przed wyciekiem kupki mlecznej na otulacz.
  • SIO – jest to otulacz, do którego przypina się wkłady chłonne za pomocą plastikowych napek. Nazwa pochodzi od angielskiego Snap-in-One – zepnij w jedno. Pieluszki SIO mogą być wełniane lub PUL.
  • AIO – to kolejny angielski skrót, tym razem od słów All-in-One i oznacza pieluszkę, w której wkład zszyty jest na stałe z otulaczem, a więc po zmoczeniu lub zabrudzeniu pieluszki, do prania idzie całość. To sprawia, że decydując się na ten system musimy zaopatrzyć się w znacznie więcej pieluch w porównaniu do innych systemów. Co zyskujemy? Pieluszka taka przypomina w użytkowaniu pampers, ponieważ nie trzeba do niej niczego wkładać, ani przyczepiać.
  • Pieluszka-kieszonka PUL – to otulacz PUL, który od strony pupy przyszytą ma dodatkową warstwę materiału, w taki sposób, że pomiędzy PULem, a owym materiałem powstaje kieszeń, do której wkłada się wkład chłonny. Jeśli ktoś nie ma jeszcze wprawy to taka pieluszka, uprzednio przygotowana w domu, ułatwia przewijanie poza domem.
  • Gatki wełniane – spełniają rolę otulacza, jednak nie zapina się ich za pomocą rzepu ani nap, lecz wciąga na pupę jak spodenki. Gatki świetnie sprawdzają się w parze z formowanką.
  • Formowanka – z wyglądu do złudzenia przypomina otulacz czy pieluszkę kieszonkę, jednak jest w całości uszyta z materiałów chłonnych, tych samych z których szyje się wkłady, a to oznacza, że wymaga założenia na wierzch warstwy chroniącej przed przeciekaniem, ponieważ sama takiej nie posiada. Tworzy idealną parę z gatkami wełnianymi i razem sprawdzą się idealnie na noc, ponieważ pozwalają uzyskać większą chłonność niż inne systemy. Na formowankę można również założyć otulacz.

 

Autorka tekstu:

Ewa Kazimierczuk

załozycielka marki PUPPI 

  • pieluszek wielorazowych szytych wyłącznie z naturalnych materiałów

 

www.igle-figle.pl

Instagram: @puppidiapers

 

 

Na koniec kilka słów od Alicji Jaczewskiej:

Z pieluszkami wielorazowymi po raz pierwszy spotkałam się w pracy, a konkretniej na dyżurze w Oddziale Obserwacyjno-Izolacyjnym przyjmując dziecko z biegunką rotawirusową. Nie powiem, podczas badania pieluszka zrobiła na mnie wrażenie swoim urokiem, ale gdy rano weszłam do sali pacjenta a w rogu leżała sterta brudnych pieluch, uznałam pomysł wielopieluchowania za co najmniej kłopotliwy. I tak było aż do momentu, gdy sama zostałam mamą.

Jako mama wiele rzeczy kupuję oczami. Ładne ubranka, kocyki, zabawki... Nie ukrywam, że pierwotnie również ze względu na wygląd zaczęłam interesować się pieluszkami wielorazowymi. Byłam wtedy w ciąży a pieluszki wielorazowe zobaczyłam na targach mamaville. Potem doszedł aspekt ekologiczny, finansowy i ciągle chciałam spróbować, ale napotkałam pewną przeszkodę – nie wiedziałam jak się za to zabrać. Na różnych stronach czy blogach czytałam o otulaczach, formowankach, klepsydrach, tkaninie PUL – to wszystko było jak czarna magia. Gdy tylko wydawało mi się, że już mniej więcej wiem co i jak, wchodziłam na strony internetowych sklepów i... przerastało mnie kompletowanie zamówienia. Z każdym kolejnym takim podejściem Rafał był coraz starszy i coraz więcej „pampersów” mieliśmy za sobą, więc sprawa wydawała się coraz mniej opłacalna. Do czasu.

Rafał miał koło roczku i niestety nabawił się odparzenia, z którym nie mogłam sobie poradzić. Był już chodzącym dzieckiem, więc wietrzenie było utrudnione. Wyciągnęłam jego tetrowe pieluszki i postanowiłam, że będzie w nich chodził. Tylko jak je założyć? Dzwoniłam do mamy, ale jej telefoniczne tłumaczenia nie na wiele się zdały. Z pomocą przyszły filmiki na youtube, ale okazało się, że moje tetry po roku używania były jakieś za bardzo prostokątne i coś mi nie szło ich składanie. Gdy udało mi się jakoś wykombinować obwiązanie Rafała (bo inaczej tego nazwać nie mogę) niestety, z każdym jednym siusiu bodziak i spodnie były do zmiany. W myślach zastanawiałam się jak moja mama dała radę wychować 3 dzieci w tych warunkach?! Potem się okazało, że pominęłam w moich staraniach element ceratki, ale nie ma to większego znaczenia. W akcie desperacji postanowiłam kupić pieluchy wielorazowe. Ale gdy usiadłam do komputera pojawił się ten sam problem co zawsze – nie wiedziałam co mam kupić.
Na szczęście koleżanka poleciła mi sklep stacjonarny, do którego pojechałam natychmiast. Sprzedawczyni pomogła mi dobrać „zestaw startowy”, pokazała jak „zamontować” pieluchę, wytłumaczyła jak prać i pielęgnować otulacze. Pełna nadziei wróciłam do domu i wzięłam się za wielopieluchowanie. Pierwszy sukces przyszedł szybko – po 1-2 dniach nie było śladu po żywych ranach, które pojawiły się wcześniej na pupie Rafałka. Pełna entuzjazmu próbowałam wciągnąć w wielopieluchowanie pozostałe osoby zajmujące się Rafałkiem. Niestety, patrzyli na te pieluszki bez przekonania. Do tego Rafał zaczynał żłobek na cały etat, ja wracałam do pracy i z tygodnia na tydzień coraz mniej chodził w wielorazówkach. Aż po kilku miesiącach nasze otulacze trafiły do innego maluszka, który wiem, że miał z nich większy pożytek.

Jak oceniam naszą przygodę z pieluszkami wielorazowymi? Czy żałuję, że je kupiłam.

Żałuję... że kupiłam je tak późno! Myślę, że to po prostu nie był dobry moment na wprowadzenie takiej zmiany. Przy kolejnym dziecku na pewno zacznę dużo wcześniej – może od razu? W ten sposób nie tylko zaoszczędzę więcej – w końcu przy Rafałku miałam już wydany rok pieluchomonet, ale też będąc w domu nabiorę takiej wprawy i przyzwyczajenia, że w razie powrotu do pracy nie będzie to komplikacja związana z wdrażaniem nowego systemu.

 

Dlatego jeśli ktoś się jeszcze waha – nie zwlekajcie! Naprawdę warto spróbować. A im wcześniej, tym lepiej.