Poronienie – przyczyny, statystyki i postępowanie

Poronienie – przyczyny, statystyki i postępowanie

Każda kobieta po poronieniu zadaje sobie te same pytania- pytania o przyczyny, o to czy to rzeczywiście jest tak częste jak lekarze ją pocieszają i o to co dalej…

Celem tego postu jest  odpowiedzenie na Wasze pytania. Pytania, które życzę Wam, żebyście nigdy nie musieli sobie zadać.
Trudno jest ocenić jak częste są poronienia, co źródło to nieco inne dane. Istnieje coś takiego jak poronienie, o którym nawet nie wiemy czyli ciąża, która kończy się zanim kobieta zdąży zrobić test ciążowy. Nie wie, że była w ciąży, dostaje miesiączkę i nie ma pojęcia, że właśnie w tej miesiączce były zalążki nowego życia. Takie poronienia to podobno aż 50% ciąż. Liczba ogromna, jednak w tym poście nie chcę się na tych sytuacjach skupiać.
Pomiędzy momentem kiedy kobieta, się dowie o ciąży a 12 tygodniem –  do poronienia dojdzie u 10-20% kobiet.

Istnieją dwa przełomowe momenty:

Pierwszy i najbardziej znaczący, to pojawienie się akcji serca (FHR – fetal heart rate) – wtedy ryzyko poronienia z dnia na dzień staje się przynajmniej o połowę niższe. Czynność serca pojawia się pomiędzy skończonym 5 a 6 tygodniem. Kiedy zarodek ma 3 do 6 mm. Początkowo czynność serca jest podobna do czynności serca mamy i wynosi około 80 uderzeń na minutę, z każdym dniem FHR przybiera na prędkości i około 10 tygodnia jest najwyższe- około 170 uderzeń na minutę. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ opracowania naukowe mówią jednoznacznie, że bradykardia (czyli zwolnione bicie serca) w tym okresie jest czynnikiem bardzo źle rokującym. Nie znaczy to jednak niestety, że jeżeli serduszko bije prawidłowo, to poronienie nam się nie przydarzy.
Kolejnym przełomowym momentem jest moment po badaniu USG pomiędzy 11-13 tygodniem- uważa się, że jeżeli nie rozpoznamy w tym badaniu odchyleń od normy lub wad to ryzyko poronienia staje się najniższe w całej ciąży i wynosi ok 1%. O poronieniu mówimy do 20(22) tygodnia ciąży (zależnie od różnych definicji). Po tym momencie, jeżeli ciąża się przedwcześnie zakończy nazywamy to porodem przedwczesnym.
Poronienia mogą mieć bardzo różne rodzaje- ale zasadniczo możemy je podzielić na trzy typy.

Poronienie samoistne– kiedy kobieta zaczyna krwawić i roni w postaci obfitej miesiączki.

Poronienie niezupełne– kiedy poronienie samoistnie się rozpoczyna, ale nie może się w pełni dokonać bez pomocy lekarskiej.

Poronienie zatrzymane– (missed miscarriage) kiedy kobieta dowiaduje się dopiero na USG, że ciąża obumarła, mimo, że jej organizm mógł nie dawać żadnych oznak tego, że ciąża przestała się rozwijać. Taka sytuacja według literatury jest w około 2% ciąż- z mojego osobistego doświadczenia w pracy wydaje mi się, że jest to częściej.

Poronienie może również przebiegać z ogólnym zakażeniem matki, nazywa się to poronieniem septycznym, na szczęście w obecnej dobie opieki medycznej zdarza się coraz rzadziej.
Wydaje mi się, że każda kobieta, która przechodzi to bardzo nieprzyjemne doświadczenie jakim jest poronienie, dodatkowo zaczyna obwiniać siebie, zaczyna myśleć co zrobiła źle. Taki jest nasz naturalny ludzki odruch. Chcemy wiedzieć dlaczego. Już jako dzieci rodzice nas uczą związków przyczynowo-skutkowych. Bolą nas paluszki, bo przytrzasnęliśmy je sobie w szafce, a mama mówiła, żeby nie bawić się szufladą. Dostaliśmy jedynkę z matematyki, bo zamiast uczyć się do klasówki graliśmy w grę na komputerze. Mieliśmy stłuczkę, bo zachowaliśmy za mały odstęp i nie zdążyliśmy wyhamować.
Co zatem zrobiłyśmy źle, że poroniłyśmy? Czy to pytanie nie wydaje się naturalne?
Według badań ponad 60% osób wierzy, że poronienie może nastąpić po podniesieniu ciężkiego przedmiotu. Ponad 70% wierzy, że stres powoduje poronienie. Nie jest to prawda, świadczą o tym bardzo ciekawe badania wykonane w Izraelu- gdzie pokazano, że nawet ogromny przewlekły codzienny stres związany z realnym zagrożeniem życia, tylko o jeden punkt procentowy zwiększa ryzyko poronienia.
A ile kobiet wierzy, że wysiłek fizyczny powoduje poronienie, ile wierzy, że przepracowanie, ile wierzy, że ta jedna kawa, którą wypiły albo ten kęs sera pleśniowego, którego nie zauważyły w sałatce, ile wierzy, że podróż samolotem, ile wierzy, że to właśnie stosunek płciowy z mężem kilka dni wcześniej, ile wierzy, że noszenie starszego dziecka na rękach- było przyczyną – statystyk na to nie znalazłam, ale myślę, że były by one podobne.

ŻADNA z tych sytuacji nie powoduje poronienia. Co zatem jest przyczyną poronienia?

W 60% przypadków (i jest to dobrze udokumentowane medycznie) powodem jest wada chromosomalna – nie wynikająca z wady u rodziców, tylko powstająca z niezależnych od nas powodów podczas powstawania gamet (jajeczka i plemników – choć zdecydowanie częściej wady te powstają po stronie kobiety i ich częstość wzrasta wraz z wiekiem matki), dlatego czym starsza jest kobieta tym większe ryzyko poronienia.

Kolejne 20% poronień spowodowane jest innymi wadami genetycznymi, które nie wychodzą w klasycznym badaniu chromosomów. Pozostaje nam 20% przyczyn- do tej grupy możemy zaliczyć – zaburzenia hormonalne np. niewyrównane (!) choroby tarczycy – prawidłowo leczona choroba tarczycy nie jest przyczyną poronienia, silne urazy brzucha, infekcje (np. kiła, chlamydia, ureoplasma, toksoplazmoza, cytomegalia, zwykła grzybica pochwy nie będzie przyczyną poronienia), zaburzenia krzepnięcia (trombofilie), czynniki środowiskowe – i tu uwaga – oto będą rzeczy, na które rzeczywiście mamy wpływ – palenie papierosów, spożywanie alkoholu, używanie niedozwolonych leków lub narkotyków, kontakt z toksynami w pracy, kontakt z promieniowaniem jonizującym (RTG, terapie nuklearne)– mogą spowodować poronienie. Ale i to jest bardzo ważne – wszystkie te przyczyny, będą miały znacznie PO terminie spóźnionej miesiączki, czyli 14 dni po zapłodnieniu. Przez pierwsze 14 dni – obowiązuje w biologii rozrodu tak zwana zasada “wszystko albo nic” – czyli albo po czynniku toksycznym dojdzie do zatrzymania rozwoju ciąży na bardzo wczesnym etapie (zanim o niej wiemy) albo czynnik ten nie będzie miał wpływu.

Wniosek powinien być taki – jeżeli nie paliłyście, nie piłyście alkoholu, nie brałyście zabronionych substancji, nie miałyście kontaktu ze szkodliwymi czynnikami toksycznymi oraz– byłyście u ginekologa na rutynowej wizycie, w której zlecił badania laboratoryjne- wykluczające zdecydowaną większość wtórnych przyczyn poronień, to NIE zrobiłyście NIC źle- po prostu Wasze dzieciątko, Wasz zarodek – był chory i natura wiedziała, że nie da sobie rady.

Powyższe przyczyny dotyczą głownie kobiet z jednym lub dwoma poronieniami- przy trzecim poronieniu, powinniśmy doszukiwać się wtórnych przyczyn- najczęściej będą to – zaburzenia krzepnięcia lub choroby autoimmunologiczne u mamy, nosicielstwo wad genetycznych u rodziców lub zaburzenia hormonalne.

Każda kobieta po trzecim poronieniu powinna mieć zrobiony specjalistyczny panel badań, aby możliwie wszystkie te przyczyny wykluczyć.

Niestety dwa poronienia uważa się medycznie jeszcze za – i teraz okropne słowo – “normę”.

Postępowanie przy poronieniu w pierwszym trymestrze (do 13 tygodnia)

Po poronieniu samoistnym – czyli takim, które nastąpiło samo bez ingerencji lekarskiej. Powinniśmy koniecznie zgłosić się na kontrolę do ginekologa, aby sprawdzić czy poronienie jest “zupełne” – jeżeli jest zupełne to teoretycznie, jeżeli mamy taka wolę, możemy już w kolejnym cyklu starać się o ciążę.

Przy poronieniu zatrzymanym lub niezupełnym – lekarze mają dwie możliwości, aby pomóc kobiecie oczyścić jamę macicy z martwych tkanek. Kiedyś standardem postępowania był zabieg łyżeczkowania. Zaletą tego zabiegu jest to, że jest on skuteczny i dla kobiety niebolesny (wykonuje się go w znieczuleniu ogólnym). Wadą jest to – że po zabiegu trzeba odczekać przynajmniej 3 miesiące do starań o kolejną ciążę oraz możliwość powikłań, takich jak zrosty wewnątrzmaciczne oraz przebicie macicy (oba powikłania są na szczęście bardzo rzadkie). Po zabiegu zazwyczaj podaje się również profilaktyczną antybiotykoterapię, aby uniknąć zakażenia.

Opcją dużo częstszą, która w większości szpitali staje się standardem jest farmakologiczna indukcja poronienia- u kobiety, u której stwierdzamy obumarcie ciąży – podajemy leki, które powodują skurcze i samoistne opróżnienie się macicy. Takie postępowanie “zachowawcze” jest dla kobiety dużo mniej obciążające w takim sensie, że już po jednym prawidłowym cyklu od dokonanego z pomocą farmakologiczną poronienia może starać się o kolejną ciążę, a ryzyko powikłań jest minimalne. Wadą tej metody jest to, że może być ona bolesna, jest nieprzewidywalna w czasie- poronienie może nastąpić już kilka godzin po podaniu leków, a może trwać nawet kilka dni. (U większości kobiet dochodzi do poronienia w przeciągu 12h). Wadą jest również to, że nie zawsze poronienie jest zupełne – czyli i tak konieczny jest zabieg łyżeczkowania. Udana i zupełna farmakologiczna indukcja poronienia jest u około 75% kobiet – więc jeżeli kobieta chce niebawem zajść w kolejną ciążę to warto tę opcję rozważyć.

Przy poronieniach późniejszych niż 13 tydzień – zazwyczaj nie da się zabiegu uniknąć – i kolejna ciąża jest wskazana dopiero po trzech prawidłowych cyklach.

Kolejnym trudnym tematem związanym z poronieniami w drugim trymestrze – zazwyczaj tymi po 16 tygodniu – jest kwestia zatrzymania laktacji. Zachęcam, aby wziąć do tego stosowne leki przepisane przez lekarza, a nie starać się zatrzymać laktację “naturalnymi” metodami. Pojawienie się mleka z piersi u kobiet po poronieniu potrafi mieć bardzo trudne psychologicznie aspekty, nie mówiąc już o ryzyku zastojów oraz zapalenia piersi.

Warto również pamiętać, że u kobiet z grupą krwi Rh ujemną – powinniśmy po poronieniu (od 12 tygodnia według zaleceń) – zastosować profilaktykę konfliktu serologicznego w postaci zastrzyku z immunoglobuliny.

Każda kobieta przechodzi poronienie inaczej – jedne kobiety chcą o tym mówić, inne wolą aby temat przemilczeć. Nie ma na to recepty, jedno jednak jest najważniejsze, aby każda kobieta, która poroniła zrozumiała, że to nie jej wina i że poronienia niestety należą do naszej ludzkiej natury. Natury, która chce abyśmy rodziły zdrowe i silne dzieci.

 

245 komentarzy

  1. Jakie badania po trzecim poronieniu się powinno wykonać? Jest to sprawa indywidualna czy jest to odgórnie ustalone? I kto powinien dać na to skierowanie? W szpitalu czy doktor prowadzący? Z góry dziękuje za odpowiedź, jestem właśnie po trzecim poronieniu i zaczęłam się zastanawiać, a lekarze w szpitalu nie są zbyt wylewni 🙁

  2. Pani doktor, proszę napisać jak to jest z powrotem miesiączki po wczesnym poronieniu (w 6 tygodniu -nie miałam zabiegu łyżeczkowania)? Tydzień po poronieniu byłam na kontroli u ginekologa, robił Usg dopochwowe i wszystko było ok. Dzisiaj mija miesiąc od poronienia a okresu brak. Nie mam nawet objawów, które zwykle występowały nawet 10 dni przed.
    Czy powinnam, a jeśli tak, to kiedy udać się ponownie do lekarza?

    • Dzień poronienia uznaj za pierwszy dzień cyklu miesiączkowego. Ja dostałam pierwsza miesiączkę dokładnie 28 dni od poronienia. Ale wiadomo każdy organizm jest inny …

  3. Mogłaby Pani napisać coś o toksoplazmozie? Moje badanie wyszło pozytywne, mam skierowanie na kolejne, ale bardzo się niepokoję 🙁

  4. Dzień dobry 🙂 Czy to możliwe, ze jednego dnia długość szyjki wynosi 25mm, a kolejnego 43mm? Nie wiem co o tym myśleć…

  5. Mamo ginekolog, jesli jest juz taki wpis to przepraszam, nie mogę znaleźć. Mianowicie jestem na poczatku ciąży ale juz teraz interesuje mnie jak wygladaja dni w szpitalu po porodzie. Nigdy w szpitalu nie leżałam wiec nawet nie wiem czego sie spodziewać. W glowie mam nawet pytania typu, czy po porodzie na sali lezy sie w bieliznie, samej koszuli? Do czego sluza dane rzeczy ktore musze ze soba zabrac…

    • W każdym szpitalu są inne warunki i nieco inne zasady – najlepiej jest odwiedzić szpital, w którym chce się rodzić, zobaczyć sale, porozmawiać z położną (jeśli jest taka możliwość). Najczęściej sale są kilkuosobowe (dwu- lub trzyosobowe), za prywatny pokój raczej trzeba dopłacić. Przy łóżku stoi szafka na własne rzeczy. Na stronie szpitala powinno być napisane, co trzeba ze sobą zabrać do porodu. I to wszystko trzeba zabrać 🙂 Po porodzie ubieramy się w pidżamę-koszulę (nie spodnie), taką łatwo odpinaną od góry (lepiej na zatrzaski niż na guziczki), żeby łatwiej było przy karmieniu piersią.

  6. Mieszkam w Wielkiej Brytanii. Tutaj poronienie traktuja jako cos normalnego. Dopiero po 12 tyg ciazy wykonuja pierwsze usg.
    Byl 8-9 tydzien, zaczelam plamic, wiec pojechalam zrobic usg prywatnie. Niejednoznacznie dano mi do zrozumienia zebym poczekala jeszcze 2-3 dni, bo lekarz nie do konca byl pewien co sie dzieje z plodem. Nastepnego wieczoru dostalam okropnego krwawienia i skurczy, zwijalam sie z bolu. Morfina domiesniowo i bol ustal, nadmienie ze w szpitalu nie wykonali zadnego usg.. Następnego dnia dowiedzialam sie, ze przyczyna bolu bylo uwaga…infekcja nerek. Zostalam wypuszczona do domu….po poludniu wszystko ze mnie wylecialo…tak po prostu, a usg kontrolne czy sama sie oczyscilam mialam po 7 dniach.
    To byl najgorszy dla mnie czas, pewnie jak dla wiekszosci kobiet…do tej pory nie wiem co bylo przyczyna, nie dowiem sie, bo tutaj dopiero po 3 poronieniu zaczynaja myslec nad badaniami 🙁

    • Wiem co przeżyłaś. Ja w styczniu przeszłam poronienie w UK 🙁 ale bez żadnej kontroli i wsparcia lekarza 🙁

      • Łącze się z Wami w bólu, dziewczyny. Również mieszkam w UK i straciłam tu dwie ciążę. Pierwsza (w zasadzie to była druga, bo mamy już synka), to poronienie zatrzymane. Dowiedziałam się w 10 tygodniu ciąży, że dziecko od 5 tygodni nie żyje ;( w kolejnej straconej ciąży, która okazała się pozamaciczną, gdy zaczęłam krwawić po kilku dniach od pozytywnego testu, zadzwoniłam do szpitala, a tam kazano mi się wykrwawić i zrobić ponownie test. Jeśli będzie pozytywny miałam zadzwonić ponownie. Jak negatywny, to potraktować to jako spóźniona miesiączka…nie wierzyłam w to, co słyszę. Test po “wykrwawieniu” wyszedł pozytywny…dopiero wtedy zaczęli się mną interesować. Miałam zrobione 4 USG i na żadnym nie mogli znaleźć zarodka…to była trauma. Tygodnie badań, dzień w dzień, w efekcie zastrzyk zatrzymujący rozwój ciąży…boli do dziś choć minęło już 1.5 roku…Pozdrawiam Was i trzymam za Was kciuki!

  7. Pani doktor! Chyba zapomniała Pani o jednej i to bardzo ważnej i częstej przyczynie poronień/porodu przedwczesnego – o niewydolności szyjki macicy.
    Brakuje mi tutaj tego tematu a trzeba o nim pamiętać.
    Pozdrawiam

  8. Przeczytałam w środę ten post, od początku do końca, będąc w 12 tc. Skończyłam i pomyślałam, że po co właściwie czytam o tak przykrych rzeczeczach skoro mnie nie dotyczą. Tego dnia wieczorem dowiedziałam się, że moje dziecko przestalo się rozwijać kilka tygodni wcześniej. Dramat, którego nie da się opisać. Nikomu nie życzę żeby musiał przez to przechodzić.

    • Agnieszko, doskonale wiem co czujesz. Ja w 12 tc dowiedzialam się ze dziecko nie zyje. Do tego lekarz ktory poinformował mnie bardzo bardzo oficjalnie o tym zdarzeniu robiac mi usg dopochwowe- ciaza obumarla. Później łyzeczkowanie i oswajanie sie z nowa sytuacja. Życzę duzo wsparcia męża /partnera oraz rodziny. I przesyłam duzo energii dla wszystkich kobiet ktore musialy /musza sie z tym zmierzyć.

  9. Jak jedna z czytelniczek wczesniej chcialabym prosić o jakieś informacje zwiazane z niewydolnością szyjki macicy. Urodzilam syna w 29/30 tyg wlasnie z powodu niewydolności oraz nasilajacych sie skurczu mimo podawanej tokolizy przez ok 2 tygodnie + krążek passar.

  10. Mamo ginekolog, mogłabyś napisać coś o toksoplazmozie? Jestem na początku ciąży, wychodzą mi dziwne wyniki na tokso. Ostatecznie w szpistalu zakaźnym wyszło mi Igg +, Igm-, Iga +, awidność wysoka. Lekarz sugeruje aktywną chorobę, biorę antybiotyki. Co Twoim zdaniem oznacz taki wynik?

    • Agata wyniki te świadczą o przebytej toksoplazmozie wcześniej, czyli formie nieaktywnej. Trochę na ten temat się orientuję bo sama przeszłam przez toksoplazmozę….Z pierwszą ciążą wszystko ok, druga ciąża poronienie w 6 tygodniu, diagnoza toksoplazmoza, rada – niczym się nie przejmować starać się za 3 miesiące ponownie i tak też się stało że zaszłam w ciążę, wyniki na toksoplazmozę awidność niska…pomimo tego że wiedziałam że zaraziłam się przed ciążą (najgorzej jest jak zarazi się tym cholerstwem będąc w ciąży) jednak rovamycynę musiałam brać do końca ciąży, ale mój synek jest cały i zdrowy, a ma już 4 lata :). Więc głowa do góry będzie dobrze.

  11. W 4 tygodniu dowiedziałam się o ciazy. W 6 tygodniu okazało się że płód się nie rozwija, dostałam tabletki, poroniłam. Pustka i ból psychiczny jaki po tym pozostał jest nie do opisania, rok staraliśmy się o dziecko. To jest tragedia z którą nie umiem sobie poradzić. Najgorsze jest to że boję się że to się powtórzy, paraliżuje mnie strach

    • Współczuję ale musisz się z tego otrząsnać i działajcie dalej, szkoda marnować czasu, nie miałaś na to wpływu. Życzę powodzenia!

  12. Dziękuję Ci za ten tekst. Moja córeczka urodziła się z podejrzeniem pęcherzowego oddzielania się naskórka – postać śmiertelna. I choć ciąża była wzorowa i książkowa, a ja czułam się świetnie – córeczka zmarła po kilku dniach. W wykonanych potem badaniach genetycznych wyszło, że to nie była choroba EB, a jeszcze rzadsza choroba genetyczna z szeroko pojętej dermatologii… Lekarka, która wykonywała badania znalazła jeden taki przypadek opisany w literaturze medycznej… Jeden! Nasz będzie drugim .. Wielka szkoda, że wyjątkowość naszej córeczki objawiła się na takim polu 🙁 Choć wszyscy na około mówili mi, że to nie moja wina, że nie zrobiłam nic złego, to jednak w mojej głowie ciągle tkwiła myśl, że być może to przez wino wypite w święta lub sylwestrowy drink, kiedy to nie miałam jeszcze pojęcia, że jestem w ciąży, a były to właśnie te pierwsze dni … Piszesz o zasadzie “wszystko albo nic” – i to mnie troszkę uspokoiło. I pomału godzę się z tym, że po prostu los tak chciał, i nie jestem winna temu co się stało. Cały Twój post pokazał mi, że czasem po prostu tak się dzieje i nie da się znaleźć logicznego wyjaśnienia dla pewnych sytuacji. Wszystko co napisałaś, jest bardzo jasne, zrozumiałe i uspokajające dla wielu kobiet – tak myślę. Szkoda, że lekarze podczas wizyt nie tłumaczą tego tak wspaniale jak Ty 🙂 Dziękuję jeszcze raz, z całego serca!

  13. Poroniłam w 9 tygodniu (poronienie zatrzymane), robiliśmy badania płodu, dzięki czemu wiem, że to była córeczka i była triploidalna – praktycznie nie miała żadnych szans.
    Może taka wiedza pomoże dziewczynom się nie obwiniać za taką tragedią. Sama zanim nie dostałam wyniku się zastanawiałam, czy to nie ja spowodowałam poronienia – parę razy wzięłam ciepłą kąpiel, dłuższy wyjazd, jeden łyk piwa…
    Przydałyby się tu również informacje dla dziewczyn, żeby wiedziały, że mogą dochodzić swoich praw nawet przy tak wczesnej ciąży – prawo do urlopu macierzyńskiego, pochówku, badań. Szukając informacji w internecie czytałam wiele postów dziewczyn, które pisały, że nie pochowały, bo nie wiedziały, że jest taka możliwość (w szpitalu to ja edukowałam lekarzy i pielęgniarki…) i teraz tego żałują.

  14. Strata dziecka nie ważne na którym etapie ciąży bardzo boli. Najgorsze słowa jakie usłyszałam od lekarza to: ” to sie zdarza”!!!! Dobrze ze to nie był mój ginekolog, tylko “ten” do którego udałam sie na konsultacje. Nie panie profesorze to sie nie zdarza u kobiety, która pierwsze trzy ciąże miała książkowe, a po nich trzy poronienia!!!!! Nie muszę pisać, ze to była moja pierwsza i ostatnia wizyta.

  15. Mam za sobą dwa poronienia… Pierwsze 6 lat temu w 6-7tyg, rozpoczęło sie krwawieniem.. Drugie na poczatku tego toku, poczatek 9tyg, badanie USG na zwykłej wizycie – nie slychac już serduszka, skierowanie do szpitala, dostalam tabletki – ból i skurcze były tak silne, okropne (czy tak boli poród..? tylko wtedy wiesz, ze ukojeniem bedzie dziecko…), chciałam mieć to już za sobą… Jedno i drugie skonczylo sie jednak zabiegiem łyżeczkowania. Ból psychiczny jest i będzie głęboko we mnie zawsze.
    Obecnie jestem na poczatku 9 tygodnia trzeciej ciąży, czekamy cierpliwie (no może nie do końca, bo lęk jest..) z nadzieją, ze w końcu sie uda. Po 12 tygodniu psychicznie bedzie z górki, w to wierzę! Trzymajcie kciuki!

  16. Nie myslałam, że mozna czuć taki ból po stracie dziecka, dopoki sama go nie doswiadczyłam. Szymek miał 22 tygodnie i 2 dni kiedy sie urodził martwy. Bylismy z chłopakiem na weselu, tańczylam, bawilam sie, Mały fikał koziołki w brzuchu. Nie czułam sie przemeczona nawet wrecz przeciwnie. W niedziele wieczorem zaczał boleć mnie brzuch i pojawilo sie lekkie plamienie. Pojechalismy do szpitala lekarz zrobil usg serduszko biło jak dzwon, niestety pecherz zaczął przesuwac sie w doł i miałam 1,5cm rozwarcia. Lekarz od razu nie dal mi szansy ze uda uratować sie dziecka. Wzieli mnie na oddział, dostałam 2 tabletki luteiny w nocy i rano. Niestety o 9:30 na świat przyszlo moje najwieksze cudo. Jest mi przykro, ze lekarz przez całą noc nie przyszedl do mnie nawet na chwile i sie zainteresował co sie z nami dzieje. Teraz staram sie pogodzić ze stratą Maleństwa. Mam nadzieje, ze z czasem ból bedzie mniejszy niż jest teraz.

  17. Niestety krwiak też może być przyczyną poronienia 🙁 ja takiego miałam od 8 tygodnia do konca ciąży tj. 17 tygodnia. Konsekwencje – uszkodzenie owodni, bezwodzie, zawał łożyska 🙁

  18. Piszę do Pani z prośbą o wpis o krwiakack w ciaży

  19. Oczekująca

    U mnie poronienie zatrzymane, w 12 tc zaczelam krwawic, w szpitlu dowiedzialam sie, ze serduszko nie bije od 8 tc. Teraz jestem w ciazy, sam poczatek – 5 tc i kazdego dnia umieram ze strachu, że to sie powtorzy. Każda strata jest bolesna, nie ważne na jakim etapie ale to jest w stanie zrozumiec tylko kobieta, ktora to przeszla 🙁 mi sił dodawal synek…a nie jestem w stanie sobie wyobrazić, co przezywa kobieta, ktora wraca do pustego domu 🙁

  20. Mama Aniołka

    Moja ciąża choć planowana była niespodzianką, że jak to od 1 próby się udało. Szczęście nie do opisania choć bardzo krótkie. A jednak od początku nie było dobrze. Kompletnie spadła mi odporność i zaostrzyła się astma, przed dzień usg w 6 tyg nagła zmiana objawów ciąży (mniej obolałe piersi i poprawa samopoczucia). Usg i podejrzenie obumarcia zarodka- szok i rozpacz, której nie da się opisać. Wyniki hcg Po 48 godz wzrosły tylko 20%, a ja już wiedziałam…caly mój świat runął. Potem kontrola u innego lekarza, któremu się wydawało, że serce bije ale za wolno, zalecił kontrolę za kilka dni. Stres i oczekiwanie na wyrok były najgorszym przeżyciem w moim życiu. Potwierdzenie diagnozy przez 2 lekarzy przyjęłam tak jakby na to przygotowana, to oczekiwanie było chyba gorsze niż potwierdzenie. I to pytanie co dalej? Skierowanie do szpitala, z którym narazie zwlekam bo wczoraj zaczęło się krwawienie że skrzepami, na które boję się patrzeć. Każda taka “porcja” powoduje napad płaczu ale chce to przeżyć w domu. Oczywiście pójdę na kontrolę jak już zmniejszy się krwawienie. Chciałbym być już po wszystkim. Wczoraj przyśniła mi się śliczna córeczka, której ciepło czułam Po przebudzeniu wiem że to był mój aniołek…ale czas wracać do codzienności.
    Dziękuję Ci Nicol za ta wspaniałą stronę i za to co robisz dla polskich kobiet! Tylko Twój wpis spowodował, że się nie obwiniam! Dziękuję Ci za całego serca!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*