Rak prostaty w czasach pandemii

Medycznie
3 maja 2020
Nicole

Dzisiejszy artykuł, jak już tytuł Wam wskazuje będzie nieco inny, pozornie mogłoby się Wam wydawać, że nie pasuje na naszą stronę. Nic bardziej mylnego, ponieważ nie jest to żadną tajemnicą a wręcz jest to potwierdzony medycznie fakt, że o zdrowie (naszych) mężczyzn bardzo często dbamy my kobiety. Artykuł napisał dla Was mój kolega z jednej klasy w liceum, który (uwaga!) jest ordynatorem oddziału  urologicznego. (Notabene gratulacje Stefan!) 

Stefan nie dość, że jest urologiem to jest wręcz fascynatem zdrowia mężczyzn, jak zaczyna mówić o chorobach prostaty to widać w całej jego gestykulacji jak bardzo ten temat jest dla niego ważny. (Przy okazji polecam Wam Stefana relacje wyróżnioną na naszym profilu Instagram @mamaginekolog.medycznie).

 

Jakiś czas temu ustaliliśmy z Stefanem, że napisze kilka artykułów na temat „męskiego” zdrowia dla nas tu na stronę mamaginekolog. 

„Stefan napisz o raku jąder, dotyka młodych mężczyzn” ta prośba wydawała mi się zasadna, skoro czytelnicy tej strony to głównie kobiety w wieku 18-35 lat, to ich partnerzy będą najbardziej narażeni na raka jądra… myślałam. Stefan na to stanowczo powiedział „Nicola o raku jądra Ci też napiszę, ale najpierw o raku prostaty, to jest dużo ważniejsze, dużo więcej żyć możemy takich artykułem uratować”. Zapomniałam, że kobiety w wieku 18-35 lat, po pierwsze mogą mieć partnerów powyżej 40 roku życia a po drugie mają... ojców, dziadków, wujków czy braci!

Nie mysleliśmy też kilka miesięcy temu, że coś tak oczywistego jak namówienie mężczyzny na wizytę u urologa - co, mimo, że oczywiste, wcale nie zawsze proste jest… to nagle przez pandemię stanie się fizycznie trudne do wykonania. 

I tak powstał zupełnie nowy „projekt” - jak radzić sobie z tym zagrożeniem dla mężczyzn jakim jest rak prostaty w czasie pandemii.

 

Zapraszam do lektury artykułu Stefana:

Epidemia COVID-19 spowodowana koronawirusem i idąca za nią domowa izolacja wywróciły do góry nogami życie codzienne każdego z nas. Jak w tej zupełnie nowej sytuacji odnajdują się mężczyźni, którzy chcą zadbać o profilaktykę raka prostaty w tym okresie? A co z tymi, którzy przechodzą diagnostykę w kierunku tej najczęściej występującej u mężczyzn choroby nowotworowej lub z tymi, u których już rozpoznano raka prostaty?  

Zanim pojawiła się pandemia koronawirusa, trwała już w naszej części świata epidemia raka prostaty. To obecnie najczęściej rozpoznawany rak u mężczyzn w Europie, a jego występowanie dotyka nie tylko mężczyzn, ale ich partnerki i całe ich rodziny. Jego rozwój trwa równolegle do trwającej epidemii COVID-19.

Epidemia wpłynęła w sposób oczywisty na stan zdrowia osób zakażonych SARS-CoV-2 oraz na sposób życia i pracy osób, które z różnych powodów przebywają na obowiązkowej kwarantannie - czy to z powodu powrotu zza granicy, czy w wyniku kontaktu z osobą, u której potwierdzono zakażenie wirusem. Dużo słyszymy również o wpływie epidemii na życie i pracę personelu medycznego oraz ogólnie o funkcjonowaniu służby zdrowia w tych trudnych czasach. Zarówno w Polsce, jak i na całym świecie, wychodzi na jaw, w jak dużym stopniu nasze szpitale i cała służba medyczna nie były przygotowane na działanie w obliczu tak wielkiego kryzysu. W niektórych miejscach brakuje sprzętu ochrony osobistej, środków dezynfekujących, w części szpitali brakuje łóżek, a wykończony personel medyczny niejednokrotnie pracuje ponad swoje siły, narażając swoje zdrowie i życie, aby zapobiegać rozprzestrzenianiu się wirusa. Kolejnym problemem są masowo zamykane na okres kwarantanny personelu całe oddziały szpitalne, co paraliżuje opiekę medyczną w dziedzinach całkowicie niezwiązanych z koronawirusem. Tak jest właśnie w przypadku raka prostaty. 

Oczywiście wprowadzone zostały pewne zmiany w codziennym funkcjonowaniu szpitali. Nie tylko pracownicy biurowców przełączyli się na tzw. „pracę zdalną” - coraz więcej lekarzy udziela porad medycznych online. Jednak ten proces adaptacji systemu trwa, a rak prostaty nie czeka.

 

Jak w obliczu takich zmian powinni zachować się pacjenci z rakiem prostaty? 

Przecież nowotwór ten dotyka aż 1 na 8 mężczyzn, czyniąc go najczęściej rozpoznawalnych nowotworem wśród mężczyzn w Europie. W kontekście COVID-19 słyszy się o coraz większych liczbach zachorowań i zgonów, a jak wygląda to w przypadku raka prostaty? 

W 2018 roku odnotowano 450,000 nowych przypadków rozpoznań tego nowotworu, a 170,000 mężczyzn zmarło z jego powodu w Europie. Nie należy więc bagatelizować raka prostaty, zwłaszcza, że jest to choroba, którą da się leczyć - szczególnie skutecznie, gdy jest wykryta wcześnie. Świadczy o tym fakt, że w Europie żyje aż 2 mln mężczyzn z rakiem prostaty w trakcie leczenia!

Podstawą profilaktyki raka prostaty jest oznaczenie stężenia PSA we krwi. To jest tak zwany antygen swoisty dla prostaty. To badania, które można wykonać w każdym laboratorium, oddając próbkę krwi. Na podstawie skierowania od lekarza w ramach NFZ jest ono bezpłatne, a prywatnie kosztuje dwadzieścia-kilka złotych. 

Bardzo ważną informację jest fakt iż nie ma prawidłowej wartości stężenia PSA!  W żadnym przypadku nie należy samodzielnie interpretować wyniku takiego oznaczenia PSA, nowotwór prostaty może być obecny przy niskich wartościach stężenia PSA (1ng/ml lub 2ng/ml) lub może być nieobecny przy dużo wyższych wartościach. Kategorycznie nie powinno się uznawać, że wynik <4ng/ml jest wynikiem prawidłowym i każde oznaczenie należy skonsultować z lekarzem urologiem. 

 

Czy przerwanie tych profilaktycznych badań w kierunku raka prostaty może pogorszyć wyniki leczenia?

Zgłębieniem tego tematu zajęła się kilka lat temu amerykańska agencja USPSTF (US Preventive Services Task Force) rekomendująca postępowania profilaktyczne w Stanach Zjednoczonych. Otóż w latach 2012-2017 odgórnie rekomendowano tam przeciwko wykonywaniu profilaktycznych oznaczeń stężenia PSA we krwi u pacjentów którzy nie mieli jakichkolwiek objawów urologicznych. Jedynie u mężczyzn mających już objawy różnych problemów z oddawaniem moczu wykonywano te badania, pomijając w przesiewowych badaniach pacjentów bezobjawowych. 

Ale…rak prostaty rozwija się najczęściej właśnie całkowicie bez objawów! I właśnie na tym etapie jego rozwoju jest najbardziej wyleczalny.

Niestety, niebadanie pacjentów bezobjawowych po kilku latach okazało się katastrofalne w skutkach. Zaobserwowano wśród mężczyzn w Ameryce niepokojący wzrost rozpoznania raka prostaty w stadium zaawansowanym. Oznacza to, że zaniechanie badań profilaktycznych poprzez oznaczenie stężenia PSA u mężczyzn, u których nie ma żadnych objawów, prowadzi do wzrostu wykrywania raka w stadium, w którym nie jest on już wyleczalny. Im dłużej zwlekamy z badaniami, tym większa szansa na to, że niezaobserwowany i początkowo niegroźny nowotwór rozwinie się do stadium, w którym nie będziemy go mogli już wyleczyć. Z rekomendacji tej wycofano się ostatecznie w 2017 roku.

Dlatego też jednak warto oznaczać PSA - ale z głową.

 

Jaki ma to związek z diagnostyką raka prostaty podczas COVID-19 obecnie?

Od ponad miesiąca obserwujemy w Polsce zapaść na poziomie diagnostyki raka prostaty. Jest ona spowodowana pandemią i idącymi za nią zmianami w funkcjonowaniu przychodni, gabinetów i  szpitali. Mniejsza ilość wykonywanych badań diagnostycznych może w dalszym biegu wpłynąć na zwiększenie się liczby pacjentów w grupie nieuleczalnie chorych, jednak kilkumiesięczny zastój w diagnostyce raka prostaty nie powinien mieć aż tak dużego wpływu na przeżycie w przypadku większości chorych. 

Sytuacja ma się inaczej, jeśli chodzi o tych pacjentów, u których istnieje bardzo wysokie stężenie PSA (>20ng/ml, przy braku objawów infekcji układu moczowego), bowiem ci Panowie nie mogą czekać z diagnostyką, nawet w trakcie epidemii.

Nowotwór ten najczęściej rozwija się przez długie lata. Badać w pierwszej kolejności powinni się panowie, którzy mogą być zagrożeni nowotworem nazywanym „istotnym klinicznie”. Jest to taki nowotwór, który, w przeciwieństwie do nowotworu “nieistotnego klinicznie”, wymaga leczenia, a nie jedynie formy obserwacji, nazywanej aktywnym nadzorem. 

W czasach pandemii, kiedy ograniczona powinna zostać liczba pacjentów przyjmowanych na konsultacjach w szpitalach, najważniejsze jest, aby z opieki urologicznej nie rezygnowali mężczyźni powyżej 40. roku życia. Na szczęście w wielu przypadkach możliwa jest tzw. wideokonsultacja, którą można odbyć bezpiecznie, nie wychodząc z domu. Może właśnie teraz, tych z panów, którzy wcześniej nie mogli znaleźć czasu na wizytę u urologa, uda się namówić na krótką konsultację online.

 

Jak wygląda wizyta profilaktyczna u urologa?

Jeśli po rozmowie z urologiem (i w normalnych warunkach wykonaniu badania prostaty przez kiszkę - co jest całkowicie bezbolesne i przebiega dużo krócej niż w słynnej scenie z filmu „Dzień Świra”) zalecone mogą zostać dodatkowe badania takie jak właśnie oznaczenie PSA. W razie wątpliwości, w dalszej diagnostyce może być zaproponowany wieloparametryczny rezonans magnetyczny prostaty.  

 

Jakie wartości PSA mogą budzić niepokój?

Ponownie, nie ma prawidłowych wartości stężenia PSA! Wartości te będą się różnić pomiędzy mężczyznami, co nie oznacza, że wyższe PSA nie jest związane ze zwiększonym ryzykiem raka prostaty. Każdorazowo, wynik oznaczenia stężenia PSA wymaga omówienia z urologiem. 

 

Zgodnie z wytycznymi Europejskiego Towarzystwa Urologicznego stężenie PSA >1ng/ml w 40 roku życia lub >2ng/ml w 60 roku życia są zakresami, w których należy zwiększyć czujność onkologiczną. W tych przypadkach zaleca się obecnie kontynuację diagnostyki pomimo pandemii COVID-19. Jeśli pojawią się takie wskazania, nie należy odstępować od wykonania diagnostycznej biopsji prostaty, pamiętając jednocześnie, że najbezpieczniejszą metodą jest zabieg wykonany z dostępu przezskórnego (przezkroczowego), a nie przezodbytniczego. Bezwględnie ważne jest nie zaniechanie diagnostyki u pacjentów z wysokim stężeniem PSA (>20ng/ml) lub wysoce podejrzanymi zmianami zidentyfikowanymi w rezonansie magnetycznym (PI-RADS 4 lub 5).

Pacjenci, u których diagnoza wykazała obecność raka prostaty, każdą decyzję w sprawie leczenia powinni podejmować w porozumieniu w pierwszej kolejności z urologiem. Lekarz indywidualnie oceni każdy przypadek i zadecyduje, czy koniecznie jest pilne leczenie. 

 

Rak prostaty wysokiego ryzyka

W obecnej sytuacji epidemiologicznej priorytetowo leczeni są obecnie pacjenci, u których progresja choroby niesie za sobą najwyższe ryzyko (nowotwory o histopatologicznej klasyfikacji Gleason 8, 9, oraz 10 lub z wysokim PSA lub z naciekaniem nowotworu poza prostatę). Towarzystwa urologiczne dopuszczają stosowanie w niektórych przypadkach przed rozpoczęciem interwencji zabiegowej hormonoterapii, tj. leków „hamujących” postęp choroby. Takie leczenie powoduje, że choroba staje się bardziej „operacyjna”. 

 

Rak prostaty pośredniego ryzyka

Z kolei u pacjentów z nowotworem prostaty pośredniego ryzyka (Gleason 7, umiarkowanie wysokie PSA), w zależności od oceny urologa, można odroczyć leczenie w czasie, w niektórych przypadkach przypisując na ten okres przyjmowanie dodatkowych leków.

 

Rak prostaty niskiego ryzyka

W przypadku pacjentów z grupy niskiego ryzyka (histopatologicznie Gleason 6, przy niskim PSA, przy niskim ryzyku niedoszacowania choroby) zalecane jest odroczenie leczenia w trakcie COVID-19. Możliwe, że dzięki temu zauważymy w tej grupie również spadek nadmiernego leczenia raka prostaty - co było dotychczasowo dużym problemem!

Wiemy już, że leczenie nie zawsze będzie konieczne, zwłaszcza w sytuacji, gdy, z powodu panującej pandemii, wizyta w szpitalu może stanowić zagrożenie dla zdrowia. 

 

Jakie kroki powinniśmy zatem podjąć, aby odpowiednio zadbać o naszą prostatę w czasie epidemii COVID-19? 

Najistotniejsze jest skontaktowanie się z odpowiednim lekarzem - powinien to być urolog, dobrze, jeśli będzie specjalizował się w diagnostyce oraz leczeniu raka prostaty. Następnie wystarczy umówić się na tele- lub wideokonsultację w dogodnym dla siebie momencie - w końcu większość z nas spędza teraz dużo więcej czasu w domu, na pewno znajdziemy więc chwilę na rozmowę z lekarzem, który w kilku prostych krokach będzie w stanie ocenić stan naszego zdrowia oraz poinformuje nas, czy powinniśmy wykonać dodatkowe badania. 

Wielu panów na pewno będzie mogło zaczekać z wizytą w szpitalu na bezpieczniejszy czas. Pacjenci, którzy otrzymają decyzję o rozpoczęciu lub kontynuowaniu leczenia, powinni stosować się do zaleceń urologa, który będzie miał najświeższą wiedzę na temat czynności, które należy podjąć w obecnej sytuacji, aby zachować maksymalne bezpieczeństwo.

 

Autor artykułu:

Stefan W. Czarniecki, specjalista urolog, FEBU

Ordynator Oddziału Urologii HIFU CLINIC 

Carolina Medical Center w Warszawie

 

Śledźcie Stefana na Insta - @drczarniecki