Wyprawka według Alicji

Wyprawka według Alicji

Skompletowanie wyprawki dla Maluszka, jak sądzę, nie jedną mamę przyprawiło o ból głowy. Zwłaszcza jeśli to pierwsze dziecko. U mnie nie było inaczej. Z perspektywy czasu myślę, że poświęciłam na to zdecydowanie za dużo czasu. Dlaczego? Bo nad wyborem niektórych rzeczy potrafiłam zastanawiać się dniami albo i tygodniami, a i tak wszystko wyszło „w praniu”.

W Internecie można znaleźć wiele list wyprawkowych, niektóre szkoły rodzenia dają swoje. Ja postaram się Wam wymienić mój must have, napisać co u nas się sprawdziło a co zupełnie nie.

Zacznę może od złotej rady, której udzielili nam znajomi rodzice 2 chłopców, nota bene od nich dostaliśmy prawie połowę rzeczy. „Bierzcie wszystko co Wam dają, najwyżej nie użyjecie, ale zaoszczędzicie kasę”. I to jest prawda. Rzeczy dla dzieci to ogromny wydatek zwłaszcza, że producenci są świadomi tego, że rodzice prędzej odmówią czegoś sobie niż dziecku. Dlatego jeśli macie to szczęście i posiadacie znajomych bądź rodzinę, która może Wam coś oddać – nie zastanawiajcie się!

Zaczynając od dużych rzeczy:
WÓZEK – można by się długo spierać czy lepsze 2 w 1 czy oddzielnie spacerówka, oddzielnie gondola, a może mała spacerówka z opcją gondoli? To kwestia gustu, ale też często tego, które to dziecko. Natomiast moja rada – przy wyborze wózka zastanówcie się gdzie mieszkacie (miasto? Las? Żeby dobrze dobrać koła; domek? Blok? A jeśli tak, to czy jest winda albo wózkownia? Pod kątem ewentualnego wnoszenia) oraz jakie macie auto. Mój wózek zdecydowanie nie był kompatybilny z moim samochodem i gondola jeździła ze mną z przodu jako pasażer. I to wieczne odczepianie kół… mimo że szybkie, to jednak uciążliwe. Problem się skończył jak zmieniłam auto 🙂
Nie mniej – choć bywają dzieci „niewózkowe” uważam, że wózek kupić warto.
FOTELIK SAMOCHODOWY – większość z nas jest mobilna i podróżuje samochodem, więc fotelik będzie potrzebny. Myślę, że o wyborze fotelika można by eseje pisać i z pewnością są osoby, które znają się na tym lepiej ode mnie, więc napiszę tylko to, na co ja zwracałam uwagę. Testy bezpieczeństwa – to jasne. A po drugie – uparłam się na fotelik, który będzie się rozkładał na płasko. Dlaczego? Po pierwsze pozycja w foteliku nie jest najzdrowsza dla kręgosłupa, po drugie udowodniono, że nie tylko wcześniaki, ale i dzieci donoszone gdy przebywają w foteliku ponad 1,5 godz mają spadki saturacji, czyli… podduszają się. Pozostało wybrać konkretny model. Na szczęście po 2 tygodniach czytania, oglądania i jeżdżenia po sklepach dostaliśmy od znajomych właśnie taki fotelik. I problem był z głowy.

Meble:
ŁÓŻECZKO – dla mnie oczywistym było, że będziemy mieć łóżeczko. Wybraliśmy takie 70/140 z opcją tapczanika, żeby starczyło na lata. Natomiast baaardzo długo szukałam łóżeczka, które będzie wysokie. Dlaczego? Zgodnie z przepisami najwyższy poziom łóżeczka nie może być mniej niż 30 cm od jego krawędzi. Co przy standardowych łóżeczkach 80 cm daje wysokość 50 cm nad ziemią. Nawet z materacykiem jest to bardzo nisko… dla kręgosłupa. Odkładając i podnosząc niemowlę, a szczególnie noworodka musimy się do niego niemalże przytulić. I takie schylanie się, zwłaszcza 20 razy dziennie może być uciążliwe, więc jeśli jesteście wysocy lub macie problem z plecami – pomyślcie o tym.

DOSTAWKA – to jest mój top of the top. Nie wyobrażam sobie połogu i pierwszych miesięcy bez tego wynalazku. Rafał spał z nami, a jednak osobno, w nocy gdy budził się na karmienie nie musiałam wstawać a jak nauczyłam się karmić na leżąco to już w ogóle tylko wyciągałam pierś, przyciągałam go do siebie, po wszystkim „spychałam” z powrotem i spałam dalej. Czasem nawet nie pamiętałam czy się budził. My zdecydowaliśmy się na oryginalny drewniany baby bay, ale kupiliśmy go dość okazyjnie na allegro.

MATERACYK – to jedna z tych rzeczy, na których wybór poświęciłam zdecydowanie za dużo czasu. Wiedziałam, że musi być twardy dla maluszka, że w gryce lęgną się robaki, że pianka jest elastyczna itp., itd. Na końcu zdecydowałam się na kokosowo lateksowy (zarówno do łóżeczka jak i do dostawki – ten drugi musiałam ściągać aż z Niemiec!) i jestem zadowolona. Ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że byłabym równie zadowolona z każdego innego.

PRZEŚCIERADŁO – a nawet kilka. Ja miałam po 3 sztuki zarówno do łóżeczka jak i dostawki. Lepsze zdecydowanie na gumkę. Mi tyle wystarczyło, ale nie ukrywam, że w newralgicznym punkcie jeszcze na prześcieradle rozkładałam tetrę. DO łóżeczka kupiłam jeszcze nieprzemakalny pokrowiec na materac, ale uważam, że nie jest niezbędny. Lepiej pod prześcieradło włożyć podkład jednorazowy.

KOMODA – Nie każdy ma na nią miejsce, nie każdy potrzebuje. U nas bardzo się sprawdza. Mam w niej nie tylko ubranka (swoją drogą polecam patent z organizerami z ikei lub pudełkami od butów i pionowym układaniem ubranek!) ale i wszystkie przedmioty potrzebne do pielęgnacji i ogarnięcia dziecka. Dodatkowo jest na niej przewijak a wcześniej mieściła się i wanienka.

PRZEWIJAK – dużo osób mówiło, że się nie przydaje, ale dla mnie to must have. Czy można dziecko przewinąć na kanapie albo podłodze? Można, ale pamiętam jak raz próbowałam u teściów gdy Rafał był noworodkiem (brak wprawy wydłużał znacznie czas przedsięwzięcia) – jak się do tego zgięłam to wyprostować nie mogłam. A o plecy trzeba dbać. Nie bez znaczenia na pewno pozostaje też fakt, że po ponad 10 miesiącach nadal z niego korzystam, bo to jedyne miejsce gdzie moje dziecko daje się spokojnie przewinąć – z podłogi czy kanapy najzwyczajniej ucieka.

PRZYBORNIK Z IKEI – to też hit – 3 pojemniczki i kosz założone na przewijak. Trzymam w nich (od największego do najmniejszego) pieluchy, waciki, kremy do pupy, a do kosza kupiłam worki pochłaniające zapach z Rossmana i jest super. Wszystko w zasięgu ręki.

FOTEL DO KARMIENIA – „po co Ci fotel, przecież karmić można wszędzie, a i tak pewnie skończysz karmiąc na leżąco…” Ile razy ja to słyszałam. Ale się uparłam i… bardzo dobrze! Na serio z niego korzystam. I jako przyszły doradca laktacyjny (mam nadzieję!) wiem, jak bardzo ważna jest prawidłowa pozycja przy karmieniu. Zwłaszcza na samym początku tej drogi. Czasem jak pokazujemy mamom prawidłową pozycję obkładając je w łóżku 10 poduszkami, one się buntują twierdząc, że w domu się tak nie da. Oczywiście, można wykorzystać tatę, ale co jak tata w pracy? Mi wystarczył rogal (ten sam, z którym spałam w ciąży), który na stałe leżał na fotelu, ja tylko siadałam i zawijałam z przodu jego dwa końce. A dodam, że niestety z powodu braku miejsca i funduszy nie zdecydowałam się na specjalny fotel do karmienia czy nawet uszaka, tylko najzwyklejszy poang z Ikei. Ważne, żeby taki fotel miał podparcie pod łokcie i najlepiej pod głowę.

Pielęgnacja:

WANIENKA – ja wanienki miałam 3. Dostaliśmy jedną taką najbardziej tradycyjną, ze stojakiem, ale zajmowała całą naszą łazienkę i nie pozostawiała już miejsca dla nas. Taką z Ikei, która była ok, ale nie miałam gdzie jej postawić w łazience (mamy zabudowaną pralkę, a blat jest nieduży z umywalką na środku), więc wymarzyłam sobie wanienkę shnuggle. Miałam niesamowite szczęście, bo z racji jej ceny szukałam najpierw opinii na lekarskim forum i jedna z mam powiedziała, że może mi ją pożyczyć. U nas się sprawdziła w 100%. Była bardzo wygodna w obsłudze, zajmowała mało miejsca, szybko okazało się, że można ją postawić na komodzie w pokoju (a że wymaga mało wody nie było problemu z jej przenoszeniem z łazienki). Rafał był w niej kąpany do około 6-7 miesiąca i prosto z niej „przesiadł” się do naszej dużej wanny.

TERMOMETR DO KĄPIELI – kupiłam i niestety używałam kilka razy (pisałam o tym w artykule o noworodku w domu). Generalnie zbędny gadżet – lepiej sprawdzać temperaturę przedramieniem.

RĘCZNIK – najlepiej taki z kapturkiem, my mamy 3 sztuki i jest to optymalna ilość, ale myślę, że 2 też dadzą radę.

PIELUCHY – na początek nie ma co kupować więcej niż jednej paczki najmniejszego rozmiaru, nam Rafał z 1 wyrósł bardzo szybko, drugie opakowanie do tej pory mam w szafie 🙂

CHUSTECZKI NAWILŻANE – 1 paczka wystarczy. Zabierzecie ją do szpitala, w domu nie polecam ich używania. Będą się przydawać na wyjścia. Dlaczego nie? O tym pisałam w artykule o zmianie pieluszki i higienie intymnej dziewcząt.

WACIKI – takie duże prostokątne. Razem z miseczką z wodą świetnie się sprawdzą zarówno do przemywania pupy przy zmianie pieluchy jak i buźki.

PODKŁADY JEDNORAZOWE –. Na początek 1-2 paczki. Ja używałam ich często i do różnych rzeczy: na przewijak (bo ile można prać prześcieradełka), pod prześcieradło łóżeczka, dla siebie w połogu, pod prześcieradło naszego łóżka w miejsce gdzie się karmiliśmy, do przewijania „na mieście”.

PŁYN DO KĄPIELI – nie jest wcale konieczny. A do momentu odpadnięcia kikuta pępowiny nawet nie wskazany. Wbrew pozorom nie musi to być emolient. Polecam Wam poczytać o kosmetykach dla dzieci na blogu srokao.pl.

MAŚĆ DO PUPY – Najlepiej jakaś tłusta. Mój faworyt to zielony Linomag. Natomiast kremu z cynkiem, którego 2 małe pudełeczka dostaliśmy na szkole rodzenia – nie zużyliśmy do tej pory. Na szczęście Rafał nie miał zbyt często odparzeń.

NOŻYCZKI DO PAZNOKCI – takie z zaokrąglonym czubkiem. Ja kupiłam pierwsze lepsze, ale jak się okazało, moja siostra na ich widok powiedziała: „O! Masz te złote – one są najlepsze. My ich używaliśmy ładnych parę lat”.

SZCZOTKA DO WŁOSÓW – wbrew pozorom nie służy tyle do czesania, co do głaskania i masowania główki. Ponoć czesane niemowlaki są inteligentniejsze. Ale przyznam się Wam szczerze – ja używałam baaaardzo rzadko. Mam nadzieję, że Rafał nie stracił przez to szansy na Nobla.

KREM UV/NA WIATR I MRÓZ – przyda się na spacery. W zależności od pory roku dobieramy odpowiedni preparat. Ten z filtrem niech będzie mineralny, nie chemiczny, a ten na mróz najlepiej pozbawiony wody.

Tekstylia:
UBRANKA – uważam, że nie da się jednoznacznie określić czego i ile potrzebujecie. Ale najczęściej powtarzane 5-6 sztuk to dla mnie by było zdecydowanie za mało! My odziedziczyliśmy tonę ubrań, w ciąży jeszcze trochę kupiłam. W sumie najmniej miałam tych na rozmiar 56. Wszyscy mówili, że to dobrze, bo z niego dziecko szybko wyrasta. Ale ja musiałam dokupić. Kompletując ubranka przemyślcie o porze roku jaka będzie panować gdy maluch się urodzi. Rafałek w sumie miał chyba z 15 bodziaków z długim rękawem, 5-6 z krótkim (używałam ich głównie na noc pod pajac), kilka par półśpiochów i śpiochów. W tym najmniejszym rozmiarze nie sprawdziła mi się opcja spodnie + skarpetki. Ta wersja była ok. dopiero od rozmiaru 62, a od 68 już praktycznie w ogóle nie używałam śpiochów ani półśpiochów.

PIELUSZKI – jeśli chodzi o tetrowe, to ile byście ich nie mieli, w pierwszych tygodniach i tak będzie za mało. W końcu one są do wszystkiego – do ulewania, do przykrywania, do wycierania, jako podkład na łózko/stół do badania, jako przytulanka… Ja najbardziej lubiłam bambusowe – niestety ich ceny potrafią zwalać z nóg, ale na szczęście można kupić fajne pieluszki polskiej marki Texpol, których mam chyba z 10. Flanelowe miałam dosłownie 2 i korzystałam z nich zdecydowanie rzadziej.

KOCYK – warto mieć 2 – cieplejszy na spacery i lżejszy, dziany do okrycia w ciągu dnia czy w cieplejsze dni na dworze. W zależności od pory roku możecie kupić od razu lub zakup zostawić na później.

OTULACZ – moje dziecko nigdy nie miało rożka. Wiedziałam, że chce go spowijać i nawet do szpitala zamiast rożka wzięłam otulacz. Miałam 2 – woombie i typu swaddle me i w pierwszych tygodniach używałam ich często. U nas się sprawdziły, ale wiem, że są dzieci, które spowijania nie lubią.

ŚPIWOREK – zgodnie z zaleceniami, aby zapobiegać SIDS dziecko powinno spać w śpiworku, nie pod kołderką czy kocykiem. My dostaliśmy jeden większy. Rafałek najpierw spał w otulaczu, potem były upały, a gdy przyszła jesień śpiworek był dobry, on na tyle duży, a my na tyle wprawni, że nie wymagał częstego prania (jeśli wiecie o co mi chodzi). Dla maluszków myślę, że może przydać się więcej.

ŚPIWOREK NA DWÓR – my na początku nie mieliśmy, kupiłam dopiero do spacerówki, ale też Rafał urodził się na początku wiosny. Moim zdaniem dla niechodzących maluszków lepsze rozwiązanie niż kombinezon.

Karmienie:
BUTELKA – Myślę, że prędzej czy później przyda się każdemu. Nawet jeśli maluch jest karmiony piersią, mama czasem musi z domu wyjść. Natomiast nie wiem, czy trzeba koniecznie kupować ją już przed porodem.

LAKTATOR – moim zdaniem warto kupić. Albo przynajmniej wiedzieć jaki i gdzie szybko dostaniecie. A jeśli planujecie w trakcie karmienia wychodzić z domu (powrót do pracy, zajęcia na studiach) to na pewno! Przydaje się do rozkręcania laktacji, gdy trzeba, albo w nawale – już kilka dni po porodzie, żeby sobie ulżyć. O tym jaki laktator wybrać pisałam w artykule o odciąganiu i przechowywaniu pokarmu.

POJEMNIKI/WORECZKI NA POKARM – warto zakupić przynajmniej kilka razem z laktatorem. Czy to na przyszłość, czy w nawale – warto mieć możliwość przechowania mleka. Ja wyszłam ze szpitala w piątek wieczorem, w weekend przyszedł nawał i żal było wylewać to, co musiałam odciągać, więc w panice i stresie na szybko wygotowywałam słoiczki.

STERYLIZATOR – dostaliśmy parowy. Użyłam 1 raz. Pierwszy i ostatni. Ale muszę przyznać, że gdy Rafał był w wieku, w którym należy często sterylizować butelki, bardzo rzadko ich używał. Łatwiej mi zatem było je po prostu wyparzyć.

PODGRZEWACZ DO BUTELEK – dla wielu osób zbędny gadżet, my mimo karmienia piersią korzystamy. Tzn. korzysta mój mąż albo babcie jak mnie nie ma. Ale nie wiem czy byśmy mieli, gdybyśmy nie dostali.

SUSZARKA DO BUTELEK – dla mnie bardzo dobre rozwiązanie. Susze an niej butelki i smoczki,części laktatora. Nie muszę dla nich szukać miejsca między naszymi naczyniami. Swoją kupiłam gdzieś na allegro.

PŁYN DO MYCIA NACZYŃ DZIECIĘCYCH – przyda się jeśli będziecie korzystać z butelek. Zdecydowanie nie trzeba kupować przed porodem.

SMOCZEK USPOKAJACZ – niby nie zaleca się ich używania przez pierwsze 6 tygodni, jednak chociaż jeden warto w domu mieć. Na wszelki wypadek. Jak już Wam pisałam w artykule o kolkach, ja się złamałam jakoś koło 3 tygodnia. Nie było wyjścia. Natomiast od zawsze wybierałam smoczki symetryczne. I takie na szczęście akceptował Rafał.

Apteczka: (dokładny opis znajdziecie w artykule o apteczce)
WITAMINA D3 – lepiej lek niż suplement
SPRAY Z OKTENITYDYNĄ – do przemywania pępka
LEKI PRZECIWGORĄCZKOWE – na początek tylko paracetamol
TERMOMETR – dla niemowląt albo bezdotykowy, albo taki do pupy.
ASPIRATOR DO NOSA – my mamy zarówno gruszkę, której używamy od urodzenia jak i taki do odkurzacza, który na szczęście przydał się dopiero po 8 miesiącach
NEBULIZATOR – obawiam się, że przyda się prędzej czy później
SÓL FIZJOLOGICZNA – do przemywania oczu czy noska

Zabawa:
MATA – dzieci mogą na niej leżeć praktycznie od urodzenia. My matę skip hop dostaliśmy jako pierwszy prezent od dziadków, rozłożyliśmy jak Rafał miał niecałe 2 tygodnie i od tej pory całe nasze życie toczyło się właśnie na macie.

MATA EDUKACYJNA – jest dobrym rozwiązaniem dla najmłodszych dzieci. My mieliśmy ich aż 3 sztuki. Jedna u dziadków druga w domu, 3 nie wyszła ze schowka w garażu. Rafał jak był malutki lubił na niej leżeć, potem długo służyła jako składzik zabawek.

LEŻACZEK/BUJACZEK – jeśli obserwujecie mnie na Instagramie albo czytaliście artykuł o rozwoju niemowląt, to wiecie, że jestem ich przeciwnikiem. Dlatego jak koleżanka zaproponowała, że odda mi swój chciałam podziękować. Ale przecież mówili „bierz wszystko co dają”, najwyżej się nie przyda. I… przydał się! Nawet bardzo. Ale jest jedno ALE. Ten, który dostaliśmy to wersja 3 w 1 rozkładana zupełnie na płasko. Więc to bardziej kosz Mojżesza/kołyska niż leżaczek. Rafał w nim leżał zanim wylądował na macie, a potem leżaczek stał w łazience gdzie kładłam Rafałka na czas kąpieli. Potem niestety z niego wyrósł – gdy zaczął się obracać, niebezpiecznym było zostawianie go w nim. Natomiast w pozycji półsiedzącej korzystałam z niego tylko kilka razy na początku rozszerzania diety.

ZABAWKI – nie kupowaliśmy żadnych. Rafał trochę dostał. Natomiast absolutny hit w tych pierwszych tygodniach jego życia to motyl La maze. Uwielbiał go. Potem jeszcze czarno białe książeczki.

Inne:
CHUSTA – ja jestem wielką fanką. Poza możliwością noszenia dziecka bez użycia rąk, chustonoszenie daje bliskość, spokój, przydaje się w kolkach. Natomiast nie uważam, aby kupowanie chusty przed porodem było konieczne. Zwłaszcza osobom początkującym, które dopiero chcą spróbować, polecam najpierw umówić się z doradcą chustonoszenia (już po porodzie) i jeśli się spodoba, doradca pomoże wybrać chustę.

SZUMIĄCE MASKOTKI – u nas kompletnie nietrafiony. Może dlatego, że dostaliśmy go już pod koniec kolek? Ale i tak mam wrażenie, że szumiące zabawki są trochę przereklamowane.

KARUZELA – dostaliśmy takową, ale w ogóle nie używaliśmy. Tak jak pisałam w artykule o rozwoju w pierwszych miesiącach w ogóle się nie zaleca korzystania z niej, potem zapomniałam, że ją mam, a jak znalazłam, to Rafał był już za duży na karuzelę.

ELEKTRONICZNA NIANIA – dobre rozwiązanie do domu. Ja się uparłam, że chcę nianię, ale szybko się okazała zbędna w naszym mieszkaniu i służyła głównie za lampkę nocną.. Natomiast nie wiem, czy jeśli już kupować, to nie lepiej wideonianię. Ma więcej zastosowań.

Na koniec chciałam jeszcze napisać o jednej rzeczy, którą polecała większość znanych mi bardziej
doświadczonych mam, a której sama nie miałam i bardzo żałuję. Mianowicie suszarka bębnowa!
Odkąd Rafał się urodził pranie stało się nieodłącznym elementem wystroju salonu. I marzy mi się to
wyciąganie suchego prania. Może przy następnym dziecku 😉

 

66 komentarzy

  1. Każdy wpis dobry, naswietla inne rzeczy. U nas ptaszek szumi 2 lata pierwszy moment przy zasypianiu. Butelka nigdy się nie przydała i mm też nie. Suszarkę kupiliśmy miesiąc przed tym jak okazało się, że będzie drugie. Najlepszy prezent dla każdej mamy. ☺️

  2. Zaciekawił mnie temat leżaczka…. o jakim mowa w artykule? 🙂

  3. Nie istnieją na rynku foteliki, które da się zamontować gdy są rozłożone. Bez względu na to czy są mocowane za pomocą bazy czy pasów.
    Przy noworodku, rozkładany fotelik bardzo się przydaje. Zwłaszcza jak dziecko zaśnie w samochodzie i nie chce się go budzić przenoszeniem. Lub gdy chcę się wyskoczyć gdzieś samochodem, a nie chce się pakować gondoli do bagażnika. Wystarczy stelaż razem z rozkłożonym fotelikiem i mamy bezpieczny dla dziecka wózek.
    A Twój komentarz miał charakter negatywnej oceny artykułu. Warto poświęcić chwilę by napisać merytoryczny i jednocześnie życzliwy komentarz.

    • Zadałem sobie trud przejrzenia 4 pierwszych lepszych instrukcji fotelików rozkładanych i nie wszystkie mają blokadę prowadnic przy pozycji rozłożonej, ponadto da się je po zamontowaniu rozłożyć. Natomiast w każdej instrukcji jest wyraźne ostrzenie przed przewożeniem w pozycji rozłożonej w samochodzie. Stwierdzenie, że nie ma takich fotelików na rynku jest zwyczajnie zmyślone na potrzeby silnego argumentu w dyskusji. Nie przeczę, że fotelik rozkładany może być przydatny, jeżeli wie się jak go używać. Cenię Alicję i nie wiem skąd wniosek, że negatywnie oceniłem artykuł. Wartością dodaną wpisów na blogu są komentarze, które podejmują dyskusję w punktach gdzie się nie zgadzamy. Myślę, że nie musisz tu być niczyim adwokatem, bo zaklinanie rzeczywistości jest nie tylko niemerytoryczne, ale i szkodliwe.

  4. Jeżeli masz podstawy przypuszczac, ze urodzisz wczesniaka, warto juz przed porodem rozejrzeć sie za sensorami oddechu. Przynajmniej wiedziec cokolwiek o nich. Ja o ich istnieniu dowiedzialam sie w szpitalu po porodzie I na gwalt rety szukalam I kupiwalam. Dobrze, ze internet jest.

    Dobrze sprawdzaja sie tez pieluchy flanelowe pod glowe, szczegolnie gdy dziecko czesto ulewa (na poduszke za wczesnie, a przescieradla szkoda, nawet jesli pod spodem jest podklad- jednorazowe szybko sie strzępią).

    Przy blizniakach sprawdza mi sie oddzielny kosz na pranie. Stoi przy lozeczkach, a jak mam pelny, to wrzucam do pralki, nie musząc jakos specjalnie segregowac.
    Mydelko odplamiajace- ratowalo ubrania dziewuch: ulewanie, kupy!(ah ten żółty kolor..), resztki podawanego zelaza.. kilka moich ubran tez zostalo odratowane 🙂
    Jakis podklad do wanienki- u nas sprawdzaja sie reczniki- takie juz zużyte, ktorych nie szkoda “dorobic” – latwo uprac nawet w wysokiej temperaturze.

    Patyczki do uszu- takie specjalne, z ogranicznikiem

    Octenisept- na bIizne po cesarce, na pępek dzieciakow, u nas sprawdzil sie przy ranach na tyłkach dziewczyn po kwasnej kupie i w tysiacu I jeden innych razach.
    Zasypka-…. myslalam, ze maść wystarczy, ale przy zapaleniach pieluszkowych ona plus oktenisept dzialaly cuda

    • U nas (przy jednym dziecku) sprawdził się materiałowy podwójny kosz na pranie z Agata Meble do sortowania na jasne i ciemne ubrania 🙂 50zl, a wygoda nieziemska.

  5. Co do ostatniego akapitu to potwierdzam – 2 miesiące po narodzinach drugiego dziecka kupiłam suszarkę – totalny must have :p

  6. Karmienie butelką polecane przez przyszłą doradczynię laktacyjną? W grupach o kp straszą, żeby w przypadku wyjść podawać mleko czymś innym (kieliszkiem, łyżeczka, strzykawką), bo butelka zaburza odruch ssania – jak to właściwie jest?
    I jeszcze się przyczepię rozszerzania diety w pozycji półleżącej – absolutnie nie należy tego robić ze względu na podwyższone ryzyko zadławienia.
    Artykuł bardzo fajny i praktyczny, choć z moją wyprawka blizej mi chyba do podejścia Nicole 🙂

    • Monika, ale jak inaczej rozszerzysz dietę, kiedy dziecko jeszcze nie siedzi? Mój syn usiadł dopiero w 10 miesiącu życia.

      • Ja rozszerzam łyżeczką dopóki nie usiądą. Dziewczyny mają wiotkość mięśni, więc czekaliśmy, aż trochę zesztywnieją. Dobrze sprawdzają się leżaczko-krzesełko fisherprice’a. I wszystko podaję łyżeczką: wodę, jedzenie.. moje mleko dostają w butelce juz 11 miesięcy. I tylko ściągnięte mleko. Wszystko inne podawane bez smoczka.

    • Też mnie to uderzyło, i też pomyślałam ‘butelka i przyszła doradczyni?’ 😉

  7. Generalnie mieliśmy wszystko podobnie, oprócz kosza Mojżesza i specjalnego płynu do butelek 😉 I nawet wiek podobny, bo nasz ma 9msc.

  8. Skorczesia

    Dobrze jest kupić chustę przed porodem. 🙂 Prawidłowo zamotany brzuszek ciążowy i kręgosłup ma ulgę. 😉

  9. Witam, a jaki leżaczek jest polecany w tekście?

  10. A jaką witaminę D3 najlepiej kupić?

  11. Moim must have są chusteczki trójkątne zapinane pod szyję na zatrzask czy rzep 🙂 wychodzisz na dwór nie chcesz żeby wiało po szyjce ciach i już jest 🙂 dziecko się ślini aż do kolan ciach i już zabezpieczone 😉

  12. Hey dziewczyny,, który to jest ten zielony linomag krem. Bo nie mogę zlokalizować 🤔

  13. Podejrzewam, że tiny love, sama mam i baaaardzo sobie chwalę bo można położyć dziecko na płasko.

  14. no wózek dobrać to chyba najtrudniejsze zadanie, ja szukałam takich typowo do mista, który łatwo wniosę na drugie piętro. W końcu znalazłam Salsę 4 z ABC Design, ale nie ukrywam, że łatwo nie było 🙂

    • Mam ten sam wózek i tak samo cierpiałam przy poszukiwaniach, ale było warto. I tak niekoniecznie w sumie ona jest aż tak tylko do miasta, bo ma super amortyzację według mnie. I nawet na nierównych drogach dale radę 😀

  15. czy concord reverso plus jest dobrym wyborem dla dziecka 3 miesiące??

  16. Ja odnośnie butelki 6 miesięcy karmię dziecko mieszanie ( niestety były wskazania do podania mm) i nie zaburzyło mu odruchu ssania bo czasem przy piersi potrafi przewisieć pół dnia

  17. Świetny artykuł. A niebawem wrzesień. Dzięki wielkie.

  18. Cudowne zdjęcia, chce się tam być…wzruszający piesek w plecaku…

  19. Karolina mama Filipa

    Bardzo dobry artykuł. U nas super sprawdził się kokon niemowlęcy,kosz mojżesza. Ja małego miałam przy sobie. Dla mojego stanu psychicznego wybawieniem był monitor oddechu , w sumie syn ma 8 miesiecy a my nadal go używamy. Dzięki temu urządzonku możemy spać spokojnie.
    Miś szumiś jest z nami od 8h życia z syna i wszędzie z nami jeździ, najlepszy przyjaciel zawsze musi być. Pieluszki im więcej tym lepeij, u nas super sprawdzały się te małe 30×30 bo synek non stop ulewał. AAAA i najważniejsze wit d3 która jest lekiem – tak wiele mam o tym zapomina!!!!
    Jeśli chodzi o wyprawkę, oprócz super rzeczy na sklepie mama ginekolog zaopatrywaliśmy się na troskliwymis.pl mają super produkty polskich marek. Sklep tworzą rodzice, którzy większość rzeczy sami na sobie i swojej rodzinie przetestowali. Mogę ze spokojem polecić.
    Jeśli chodzi o wózek to warto przy zakupie pomyśleć aby w zestawie była super spacerówka bo z niej najwięcej się korzysta a sprzedawcy zwykle pomijają tę zacną kwestie.

  20. Naprawdę uważasz, że chusteczki dla dziecka nie są odpowiednim rozwiązaniem? Ja sobie nie wyobrażam, żeby w naszym domu ich nie było. Jasne, na spacerach przydają się najbardziej, ale w domu też z nich korzystam. Myślę, że na przykład takie WaterWipes są lepszym rozwiązaniem, niż brudzenie pieluszek do oczyszczania pupy wodą. Są naturalne, więc nie szkodzę skórze maluszka, a przy okazji mogę je wyrzucić do toalety i po sprawie.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*