Wyprawka według Alicji

Wyprawka według Alicji

Skompletowanie wyprawki dla Maluszka, jak sądzę, nie jedną mamę przyprawiło o ból głowy. Zwłaszcza jeśli to pierwsze dziecko. U mnie nie było inaczej. Z perspektywy czasu myślę, że poświęciłam na to zdecydowanie za dużo czasu. Dlaczego? Bo nad wyborem niektórych rzeczy potrafiłam zastanawiać się dniami albo i tygodniami, a i tak wszystko wyszło „w praniu”.

W Internecie można znaleźć wiele list wyprawkowych, niektóre szkoły rodzenia dają swoje. Ja postaram się Wam wymienić mój must have, napisać co u nas się sprawdziło a co zupełnie nie.

Zacznę może od złotej rady, której udzielili nam znajomi rodzice 2 chłopców, nota bene od nich dostaliśmy prawie połowę rzeczy. „Bierzcie wszystko co Wam dają, najwyżej nie użyjecie, ale zaoszczędzicie kasę”. I to jest prawda. Rzeczy dla dzieci to ogromny wydatek zwłaszcza, że producenci są świadomi tego, że rodzice prędzej odmówią czegoś sobie niż dziecku. Dlatego jeśli macie to szczęście i posiadacie znajomych bądź rodzinę, która może Wam coś oddać – nie zastanawiajcie się!

Zaczynając od dużych rzeczy:
WÓZEK – można by się długo spierać czy lepsze 2 w 1 czy oddzielnie spacerówka, oddzielnie gondola, a może mała spacerówka z opcją gondoli? To kwestia gustu, ale też często tego, które to dziecko. Natomiast moja rada – przy wyborze wózka zastanówcie się gdzie mieszkacie (miasto? Las? Żeby dobrze dobrać koła; domek? Blok? A jeśli tak, to czy jest winda albo wózkownia? Pod kątem ewentualnego wnoszenia) oraz jakie macie auto. Mój wózek zdecydowanie nie był kompatybilny z moim samochodem i gondola jeździła ze mną z przodu jako pasażer. I to wieczne odczepianie kół… mimo że szybkie, to jednak uciążliwe. Problem się skończył jak zmieniłam auto 🙂
Nie mniej – choć bywają dzieci „niewózkowe” uważam, że wózek kupić warto.
FOTELIK SAMOCHODOWY – większość z nas jest mobilna i podróżuje samochodem, więc fotelik będzie potrzebny. Myślę, że o wyborze fotelika można by eseje pisać i z pewnością są osoby, które znają się na tym lepiej ode mnie, więc napiszę tylko to, na co ja zwracałam uwagę. Testy bezpieczeństwa – to jasne. A po drugie – uparłam się na fotelik, który będzie się rozkładał na płasko. Dlaczego? Po pierwsze pozycja w foteliku nie jest najzdrowsza dla kręgosłupa, po drugie udowodniono, że nie tylko wcześniaki, ale i dzieci donoszone gdy przebywają w foteliku ponad 1,5 godz mają spadki saturacji, czyli… podduszają się. Pozostało wybrać konkretny model. Na szczęście po 2 tygodniach czytania, oglądania i jeżdżenia po sklepach dostaliśmy od znajomych właśnie taki fotelik. I problem był z głowy.

Meble:
ŁÓŻECZKO – dla mnie oczywistym było, że będziemy mieć łóżeczko. Wybraliśmy takie 70/140 z opcją tapczanika, żeby starczyło na lata. Natomiast baaardzo długo szukałam łóżeczka, które będzie wysokie. Dlaczego? Zgodnie z przepisami najwyższy poziom łóżeczka nie może być mniej niż 30 cm od jego krawędzi. Co przy standardowych łóżeczkach 80 cm daje wysokość 50 cm nad ziemią. Nawet z materacykiem jest to bardzo nisko… dla kręgosłupa. Odkładając i podnosząc niemowlę, a szczególnie noworodka musimy się do niego niemalże przytulić. I takie schylanie się, zwłaszcza 20 razy dziennie może być uciążliwe, więc jeśli jesteście wysocy lub macie problem z plecami – pomyślcie o tym.

DOSTAWKA – to jest mój top of the top. Nie wyobrażam sobie połogu i pierwszych miesięcy bez tego wynalazku. Rafał spał z nami, a jednak osobno, w nocy gdy budził się na karmienie nie musiałam wstawać a jak nauczyłam się karmić na leżąco to już w ogóle tylko wyciągałam pierś, przyciągałam go do siebie, po wszystkim „spychałam” z powrotem i spałam dalej. Czasem nawet nie pamiętałam czy się budził. My zdecydowaliśmy się na oryginalny drewniany baby bay, ale kupiliśmy go dość okazyjnie na allegro.

MATERACYK – to jedna z tych rzeczy, na których wybór poświęciłam zdecydowanie za dużo czasu. Wiedziałam, że musi być twardy dla maluszka, że w gryce lęgną się robaki, że pianka jest elastyczna itp., itd. Na końcu zdecydowałam się na kokosowo lateksowy (zarówno do łóżeczka jak i do dostawki – ten drugi musiałam ściągać aż z Niemiec!) i jestem zadowolona. Ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że byłabym równie zadowolona z każdego innego.

PRZEŚCIERADŁO – a nawet kilka. Ja miałam po 3 sztuki zarówno do łóżeczka jak i dostawki. Lepsze zdecydowanie na gumkę. Mi tyle wystarczyło, ale nie ukrywam, że w newralgicznym punkcie jeszcze na prześcieradle rozkładałam tetrę. DO łóżeczka kupiłam jeszcze nieprzemakalny pokrowiec na materac, ale uważam, że nie jest niezbędny. Lepiej pod prześcieradło włożyć podkład jednorazowy.

KOMODA – Nie każdy ma na nią miejsce, nie każdy potrzebuje. U nas bardzo się sprawdza. Mam w niej nie tylko ubranka (swoją drogą polecam patent z organizerami z ikei lub pudełkami od butów i pionowym układaniem ubranek!) ale i wszystkie przedmioty potrzebne do pielęgnacji i ogarnięcia dziecka. Dodatkowo jest na niej przewijak a wcześniej mieściła się i wanienka.

PRZEWIJAK – dużo osób mówiło, że się nie przydaje, ale dla mnie to must have. Czy można dziecko przewinąć na kanapie albo podłodze? Można, ale pamiętam jak raz próbowałam u teściów gdy Rafał był noworodkiem (brak wprawy wydłużał znacznie czas przedsięwzięcia) – jak się do tego zgięłam to wyprostować nie mogłam. A o plecy trzeba dbać. Nie bez znaczenia na pewno pozostaje też fakt, że po ponad 10 miesiącach nadal z niego korzystam, bo to jedyne miejsce gdzie moje dziecko daje się spokojnie przewinąć – z podłogi czy kanapy najzwyczajniej ucieka.

PRZYBORNIK Z IKEI – to też hit – 3 pojemniczki i kosz założone na przewijak. Trzymam w nich (od największego do najmniejszego) pieluchy, waciki, kremy do pupy, a do kosza kupiłam worki pochłaniające zapach z Rossmana i jest super. Wszystko w zasięgu ręki.

FOTEL DO KARMIENIA – „po co Ci fotel, przecież karmić można wszędzie, a i tak pewnie skończysz karmiąc na leżąco…” Ile razy ja to słyszałam. Ale się uparłam i… bardzo dobrze! Na serio z niego korzystam. I jako przyszły doradca laktacyjny (mam nadzieję!) wiem, jak bardzo ważna jest prawidłowa pozycja przy karmieniu. Zwłaszcza na samym początku tej drogi. Czasem jak pokazujemy mamom prawidłową pozycję obkładając je w łóżku 10 poduszkami, one się buntują twierdząc, że w domu się tak nie da. Oczywiście, można wykorzystać tatę, ale co jak tata w pracy? Mi wystarczył rogal (ten sam, z którym spałam w ciąży), który na stałe leżał na fotelu, ja tylko siadałam i zawijałam z przodu jego dwa końce. A dodam, że niestety z powodu braku miejsca i funduszy nie zdecydowałam się na specjalny fotel do karmienia czy nawet uszaka, tylko najzwyklejszy poang z Ikei. Ważne, żeby taki fotel miał podparcie pod łokcie i najlepiej pod głowę.

Pielęgnacja:

WANIENKA – ja wanienki miałam 3. Dostaliśmy jedną taką najbardziej tradycyjną, ze stojakiem, ale zajmowała całą naszą łazienkę i nie pozostawiała już miejsca dla nas. Taką z Ikei, która była ok, ale nie miałam gdzie jej postawić w łazience (mamy zabudowaną pralkę, a blat jest nieduży z umywalką na środku), więc wymarzyłam sobie wanienkę shnuggle. Miałam niesamowite szczęście, bo z racji jej ceny szukałam najpierw opinii na lekarskim forum i jedna z mam powiedziała, że może mi ją pożyczyć. U nas się sprawdziła w 100%. Była bardzo wygodna w obsłudze, zajmowała mało miejsca, szybko okazało się, że można ją postawić na komodzie w pokoju (a że wymaga mało wody nie było problemu z jej przenoszeniem z łazienki). Rafał był w niej kąpany do około 6-7 miesiąca i prosto z niej „przesiadł” się do naszej dużej wanny.

TERMOMETR DO KĄPIELI – kupiłam i niestety używałam kilka razy (pisałam o tym w artykule o noworodku w domu). Generalnie zbędny gadżet – lepiej sprawdzać temperaturę przedramieniem.

RĘCZNIK – najlepiej taki z kapturkiem, my mamy 3 sztuki i jest to optymalna ilość, ale myślę, że 2 też dadzą radę.

PIELUCHY – na początek nie ma co kupować więcej niż jednej paczki najmniejszego rozmiaru, nam Rafał z 1 wyrósł bardzo szybko, drugie opakowanie do tej pory mam w szafie 🙂

CHUSTECZKI NAWILŻANE – 1 paczka wystarczy. Zabierzecie ją do szpitala, w domu nie polecam ich używania. Będą się przydawać na wyjścia. Dlaczego nie? O tym pisałam w artykule o zmianie pieluszki i higienie intymnej dziewcząt.

WACIKI – takie duże prostokątne. Razem z miseczką z wodą świetnie się sprawdzą zarówno do przemywania pupy przy zmianie pieluchy jak i buźki.

PODKŁADY JEDNORAZOWE –. Na początek 1-2 paczki. Ja używałam ich często i do różnych rzeczy: na przewijak (bo ile można prać prześcieradełka), pod prześcieradło łóżeczka, dla siebie w połogu, pod prześcieradło naszego łóżka w miejsce gdzie się karmiliśmy, do przewijania „na mieście”.

PŁYN DO KĄPIELI – nie jest wcale konieczny. A do momentu odpadnięcia kikuta pępowiny nawet nie wskazany. Wbrew pozorom nie musi to być emolient. Polecam Wam poczytać o kosmetykach dla dzieci na blogu srokao.pl.

MAŚĆ DO PUPY – Najlepiej jakaś tłusta. Mój faworyt to zielony Linomag. Natomiast kremu z cynkiem, którego 2 małe pudełeczka dostaliśmy na szkole rodzenia – nie zużyliśmy do tej pory. Na szczęście Rafał nie miał zbyt często odparzeń.

NOŻYCZKI DO PAZNOKCI – takie z zaokrąglonym czubkiem. Ja kupiłam pierwsze lepsze, ale jak się okazało, moja siostra na ich widok powiedziała: „O! Masz te złote – one są najlepsze. My ich używaliśmy ładnych parę lat”.

SZCZOTKA DO WŁOSÓW – wbrew pozorom nie służy tyle do czesania, co do głaskania i masowania główki. Ponoć czesane niemowlaki są inteligentniejsze. Ale przyznam się Wam szczerze – ja używałam baaaardzo rzadko. Mam nadzieję, że Rafał nie stracił przez to szansy na Nobla.

KREM UV/NA WIATR I MRÓZ – przyda się na spacery. W zależności od pory roku dobieramy odpowiedni preparat. Ten z filtrem niech będzie mineralny, nie chemiczny, a ten na mróz najlepiej pozbawiony wody.

Tekstylia:
UBRANKA – uważam, że nie da się jednoznacznie określić czego i ile potrzebujecie. Ale najczęściej powtarzane 5-6 sztuk to dla mnie by było zdecydowanie za mało! My odziedziczyliśmy tonę ubrań, w ciąży jeszcze trochę kupiłam. W sumie najmniej miałam tych na rozmiar 56. Wszyscy mówili, że to dobrze, bo z niego dziecko szybko wyrasta. Ale ja musiałam dokupić. Kompletując ubranka przemyślcie o porze roku jaka będzie panować gdy maluch się urodzi. Rafałek w sumie miał chyba z 15 bodziaków z długim rękawem, 5-6 z krótkim (używałam ich głównie na noc pod pajac), kilka par półśpiochów i śpiochów. W tym najmniejszym rozmiarze nie sprawdziła mi się opcja spodnie + skarpetki. Ta wersja była ok. dopiero od rozmiaru 62, a od 68 już praktycznie w ogóle nie używałam śpiochów ani półśpiochów.

PIELUSZKI – jeśli chodzi o tetrowe, to ile byście ich nie mieli, w pierwszych tygodniach i tak będzie za mało. W końcu one są do wszystkiego – do ulewania, do przykrywania, do wycierania, jako podkład na łózko/stół do badania, jako przytulanka… Ja najbardziej lubiłam bambusowe – niestety ich ceny potrafią zwalać z nóg, ale na szczęście można kupić fajne pieluszki polskiej marki Texpol, których mam chyba z 10. Flanelowe miałam dosłownie 2 i korzystałam z nich zdecydowanie rzadziej.

KOCYK – warto mieć 2 – cieplejszy na spacery i lżejszy, dziany do okrycia w ciągu dnia czy w cieplejsze dni na dworze. W zależności od pory roku możecie kupić od razu lub zakup zostawić na później.

OTULACZ – moje dziecko nigdy nie miało rożka. Wiedziałam, że chce go spowijać i nawet do szpitala zamiast rożka wzięłam otulacz. Miałam 2 – woombie i typu swaddle me i w pierwszych tygodniach używałam ich często. U nas się sprawdziły, ale wiem, że są dzieci, które spowijania nie lubią.

ŚPIWOREK – zgodnie z zaleceniami, aby zapobiegać SIDS dziecko powinno spać w śpiworku, nie pod kołderką czy kocykiem. My dostaliśmy jeden większy. Rafałek najpierw spał w otulaczu, potem były upały, a gdy przyszła jesień śpiworek był dobry, on na tyle duży, a my na tyle wprawni, że nie wymagał częstego prania (jeśli wiecie o co mi chodzi). Dla maluszków myślę, że może przydać się więcej.

ŚPIWOREK NA DWÓR – my na początku nie mieliśmy, kupiłam dopiero do spacerówki, ale też Rafał urodził się na początku wiosny. Moim zdaniem dla niechodzących maluszków lepsze rozwiązanie niż kombinezon.

Karmienie:
BUTELKA – Myślę, że prędzej czy później przyda się każdemu. Nawet jeśli maluch jest karmiony piersią, mama czasem musi z domu wyjść. Natomiast nie wiem, czy trzeba koniecznie kupować ją już przed porodem.

LAKTATOR – moim zdaniem warto kupić. Albo przynajmniej wiedzieć jaki i gdzie szybko dostaniecie. A jeśli planujecie w trakcie karmienia wychodzić z domu (powrót do pracy, zajęcia na studiach) to na pewno! Przydaje się do rozkręcania laktacji, gdy trzeba, albo w nawale – już kilka dni po porodzie, żeby sobie ulżyć. O tym jaki laktator wybrać pisałam w artykule o odciąganiu i przechowywaniu pokarmu.

POJEMNIKI/WORECZKI NA POKARM – warto zakupić przynajmniej kilka razem z laktatorem. Czy to na przyszłość, czy w nawale – warto mieć możliwość przechowania mleka. Ja wyszłam ze szpitala w piątek wieczorem, w weekend przyszedł nawał i żal było wylewać to, co musiałam odciągać, więc w panice i stresie na szybko wygotowywałam słoiczki.

STERYLIZATOR – dostaliśmy parowy. Użyłam 1 raz. Pierwszy i ostatni. Ale muszę przyznać, że gdy Rafał był w wieku, w którym należy często sterylizować butelki, bardzo rzadko ich używał. Łatwiej mi zatem było je po prostu wyparzyć.

PODGRZEWACZ DO BUTELEK – dla wielu osób zbędny gadżet, my mimo karmienia piersią korzystamy. Tzn. korzysta mój mąż albo babcie jak mnie nie ma. Ale nie wiem czy byśmy mieli, gdybyśmy nie dostali.

SUSZARKA DO BUTELEK – dla mnie bardzo dobre rozwiązanie. Susze an niej butelki i smoczki,części laktatora. Nie muszę dla nich szukać miejsca między naszymi naczyniami. Swoją kupiłam gdzieś na allegro.

PŁYN DO MYCIA NACZYŃ DZIECIĘCYCH – przyda się jeśli będziecie korzystać z butelek. Zdecydowanie nie trzeba kupować przed porodem.

SMOCZEK USPOKAJACZ – niby nie zaleca się ich używania przez pierwsze 6 tygodni, jednak chociaż jeden warto w domu mieć. Na wszelki wypadek. Jak już Wam pisałam w artykule o kolkach, ja się złamałam jakoś koło 3 tygodnia. Nie było wyjścia. Natomiast od zawsze wybierałam smoczki symetryczne. I takie na szczęście akceptował Rafał.

Apteczka: (dokładny opis znajdziecie w artykule o apteczce)
WITAMINA D3 – lepiej lek niż suplement
SPRAY Z OKTENITYDYNĄ – do przemywania pępka
LEKI PRZECIWGORĄCZKOWE – na początek tylko paracetamol
TERMOMETR – dla niemowląt albo bezdotykowy, albo taki do pupy.
ASPIRATOR DO NOSA – my mamy zarówno gruszkę, której używamy od urodzenia jak i taki do odkurzacza, który na szczęście przydał się dopiero po 8 miesiącach
NEBULIZATOR – obawiam się, że przyda się prędzej czy później
SÓL FIZJOLOGICZNA – do przemywania oczu czy noska

Zabawa:
MATA – dzieci mogą na niej leżeć praktycznie od urodzenia. My matę skip hop dostaliśmy jako pierwszy prezent od dziadków, rozłożyliśmy jak Rafał miał niecałe 2 tygodnie i od tej pory całe nasze życie toczyło się właśnie na macie.

MATA EDUKACYJNA – jest dobrym rozwiązaniem dla najmłodszych dzieci. My mieliśmy ich aż 3 sztuki. Jedna u dziadków druga w domu, 3 nie wyszła ze schowka w garażu. Rafał jak był malutki lubił na niej leżeć, potem długo służyła jako składzik zabawek.

LEŻACZEK/BUJACZEK – jeśli obserwujecie mnie na Instagramie albo czytaliście artykuł o rozwoju niemowląt, to wiecie, że jestem ich przeciwnikiem. Dlatego jak koleżanka zaproponowała, że odda mi swój chciałam podziękować. Ale przecież mówili „bierz wszystko co dają”, najwyżej się nie przyda. I… przydał się! Nawet bardzo. Ale jest jedno ALE. Ten, który dostaliśmy to wersja 3 w 1 rozkładana zupełnie na płasko. Więc to bardziej kosz Mojżesza/kołyska niż leżaczek. Rafał w nim leżał zanim wylądował na macie, a potem leżaczek stał w łazience gdzie kładłam Rafałka na czas kąpieli. Potem niestety z niego wyrósł – gdy zaczął się obracać, niebezpiecznym było zostawianie go w nim. Natomiast w pozycji półsiedzącej korzystałam z niego tylko kilka razy na początku rozszerzania diety.

ZABAWKI – nie kupowaliśmy żadnych. Rafał trochę dostał. Natomiast absolutny hit w tych pierwszych tygodniach jego życia to motyl La maze. Uwielbiał go. Potem jeszcze czarno białe książeczki.

Inne:
CHUSTA – ja jestem wielką fanką. Poza możliwością noszenia dziecka bez użycia rąk, chustonoszenie daje bliskość, spokój, przydaje się w kolkach. Natomiast nie uważam, aby kupowanie chusty przed porodem było konieczne. Zwłaszcza osobom początkującym, które dopiero chcą spróbować, polecam najpierw umówić się z doradcą chustonoszenia (już po porodzie) i jeśli się spodoba, doradca pomoże wybrać chustę.

SZUMIĄCE MASKOTKI – u nas kompletnie nietrafiony. Może dlatego, że dostaliśmy go już pod koniec kolek? Ale i tak mam wrażenie, że szumiące zabawki są trochę przereklamowane.

KARUZELA – dostaliśmy takową, ale w ogóle nie używaliśmy. Tak jak pisałam w artykule o rozwoju w pierwszych miesiącach w ogóle się nie zaleca korzystania z niej, potem zapomniałam, że ją mam, a jak znalazłam, to Rafał był już za duży na karuzelę.

ELEKTRONICZNA NIANIA – dobre rozwiązanie do domu. Ja się uparłam, że chcę nianię, ale szybko się okazała zbędna w naszym mieszkaniu i służyła głównie za lampkę nocną.. Natomiast nie wiem, czy jeśli już kupować, to nie lepiej wideonianię. Ma więcej zastosowań.

Na koniec chciałam jeszcze napisać o jednej rzeczy, którą polecała większość znanych mi bardziej
doświadczonych mam, a której sama nie miałam i bardzo żałuję. Mianowicie suszarka bębnowa!
Odkąd Rafał się urodził pranie stało się nieodłącznym elementem wystroju salonu. I marzy mi się to
wyciąganie suchego prania. Może przy następnym dziecku 😉

 

63 komentarze

  1. Uważam, że wszystkie 3 wpisy wyprawkowe są wartościowe i wiele wniosły, ale ten to kwintesencja wszystkiego co chciałam wiedzieć! Zdecydowanie mój ulubiony 🙂

  2. ” A po drugie – uparłam się na fotelik, który będzie się rozkładał na płasko.”
    To proszę sobie doczytać w instrukcji, że pozycja na płasko może być stosowana tylko NIE w podróży. To czysta fizyka, kąt powinien być 45 stopni. Wożenie dziecka na płasko to proszenie się o tragedię. Tak jak i odpinanie dziecka podczas jazdy bez uzasadnienia i kupowanie fotelików skierowanych przodem do kierunku jazdy.

    • Nie wiem jaki fotelik ma Alicja, ja kupiłam synkowi fotelik, który rozkłada się na płasko i nikt się prosi się o tragedie. Nie można zamontować rozłożonego fotelika w bazie nawet gdyby ktoś chciał. W samochodzie dziecko jeździ ‚siedzac’, ale jak czasami chciałam wyskoczyć na chwile do sklepu itp to nie musiałam przekładać synka do gondoli. Po prostu przypinała fotelik do wózka i rozkładałam, żeby leżał. Po co taka panika.

      • Tak Kasiu, tylko w tekście nie było nigdzie zaznaczone, że ma być to funkcja używana sporadycznie, nie do jazdy samochodem. Foteliki montuje się też klasycznie na pasy, a nie wszystkie konstrukcje fotelików/baz pewnie uniemożliwiają zamontowanie fotelika (nie jestem pewien). To nie panika, a edukacja, po to tu wszyscy jesteśmy, prawda?

        • Są foteliki atestowane, które można rozłożyć na płasko w trakcie jazdy. W zasadzie na rynku jest dostępny tylko jeden taki model, który przeszedł testy bezpieczeństwa z bardzo dobrym wynikiem. Wiem, bo osobiście taki kupiłam. Więc nie ma co się doszukiwać czegoś co nie zostało napisane. Pozdrawiam

    • Z tego co wiem jest fotelik marki Kiddi, który automatycznie składa się do pozycji siedzącej podczas zderzenia. Ja zdecydowałam się na inny, który ma blokadę przed zamontowaniem w aucie gdy jest rozłożony. Mimo, ze cięższ od standardowych, bardzo sobie go chwałę. Panie Wiktorze, zachęcam do zapoznania się z produktami zanim się Pan o nich wypowie, pozdrawian

    • Katarzyna

      Bardziej jako ciekawostka – istnieje fotelik samochodowy, w którym dziecko może być przewożone w pozycji leżącej (bokiem do kierunku jazdy) i co najważniejsze fotelik ten posiada stosowne atesty, w tym także testy ADAC (jeśli ktoś dobrze poszuka to znajdzie go na fotelik.info). Posiadamy właśnie taki fotelik, aczkolwiek synek i tak jest przewożony tyłem do kierunku jazdy.

      • Zachęcam do zapoznania się z testem Plus Test – szwedzki test , który skupia się na przeciążeniach działających na głowę i szyję dziecka (to są najgorsze urazy ze względu na stosunek masy głowy u dziecka do reszty ciała). Ogólnie pierwszych fotelików (nosideł) tam się nie testuje, bo one są bardzo bezpieczne, BO dzieci przewozi się w nich tyłem. Co do ADAC to jeżeli już to proszę tam patrzeć na rubrykę związana z bezpieczeństwem, ocenianych jest tam wiele walorów, dlatego ogólna ocena za dużo nie mówi. W Szwecji dzieci wozi się tyłem do 4 roku życia i jest tam 4 razy mniej urazów dla dzieci w 1-4r .ż niż w Niemczech.

      • Chodzi o turn2reach? spełnia tylko normę europejską, taką samą jak podkładki z myszką miki za 19,99. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo to, podobnie jak przedmówca, polecam test plus, który mierzy bezpieczeństwo (w tym siły działające na szyję dziecka przy zderzeniu), a nie przyznają punków na podstawie tego czy łatwo się go czyści albo szybko montuje (ADAC).

    • Na rynku są 3 foteliki, które rozkłada się na płasko. 2 z nich nie da się rozłożyć w aucie. Ten 3 owszem, można. Jest przetestowany i ma 5 gwiazdek z testach zderzeniowych nawet na płasko. Kosztuje 2000zl i jest zbednym gadżetem bo nikt w raczej nie podróżuje z dzieckiem po 6h bez przerwy.
      Te 2 pierwsze są super, pozycja 45stopni podczas jazdy A na płasko już w Stelaż i wózka.

      Polecam!

    • Jest na rynku jeden fotelik, który można rozkładać na płasko w trakcie jazdy. Ma bardzo wysokie noty adac.

    • Kiddy evoluna isize może być rozkładany do pozycji leżącej podczas jazdy. Jest to bezpieczny fotelik. Proszę doczytać. Pozdrawiam!

    • Alicja Jaczewska

      W życiu by mi nie przyszło do głowy, żeby tak wozić dziecko. Natomiast jako przeciwnik spacerowania z dzieckiem w pozycji jaką ma w klasycznym foteliku, jednocześnie wiedząc, że czasem będę musiała podjechać do sklepu, uparłam się na fotelik rozkładany, aby nie wymuszać na dziecku tej pozycji poza samochodem.

  3. Musze zacząć czesać mojego syna! Jeszcze będą z Rafałkiem konkurować o tego Nobla! 😉

  4. Agnieszka

    Chyba praktycznie ze wszystkim się zgadzam. Jednak… u nas Miś Szumiś to jest hit do tej pory a mała ma 17 miesięcy 😉 a suszarkę bębnową mam od miesiąca i nie wiem jak wcześniej mogłam bez niej żyć ! 🙂 osobiście uważam, że w razie alarmu warto mieć w domu opakowanie MM – nigdy nie wiadomo w jakiej chwili nagle będzie potrzebne 🙂

  5. mam suszarke bebnowa i zgadzam sie w 100%, mam tez thermomix w ktorym strerylizowalam butle,najdrozszy strerylizator swiata ale ile ma funkcji:D

    • Poproszę o instrukcje jak sterylizować butelki w thermomixie 😀 do kompletowania wyprawki dopiero się przymierzam…

  6. Chyba każda mama musi przetestować jednak wszystko sama 🙂
    U nas nie przydałyby się- i dobrze, że nie kupiłam- żadne butelki, smoczki. Laktatora użyłam pięć razy.
    Za to elektroniczna niania jest dla mnie bardzo pomocna, mimo, że nie mam wielkiego mieszkania. Wychwytuje pierwsze jęki po obudzeniu i zdążam przyjść do córki zanim się zdenerwuje, wtedy jak szybko dam pierś, to często jeszcze przyśnie. Na pewno nie usłyszałabym tego z innego pokoju bez niani

  7. Jak dlugo klasc dziecko spac w otulaczu ?? Moj synek ma juz 3 miesiace i jeszcze czasem go uzywamy.

  8. U mnie najbardziej przydatne okazały się kapturki silikonowe na brodowaki, dzięki nim udało nam się karmić piersią i tak trwa już to od roku.

  9. Mysle ze butelke dla dziecka trzeba miec w razie czego i to przed porodem, tak jak podgrzewacz chyba lepszy niz lac ciagle wode ze zlewu i czekac.

  10. Kiedy zacząć kompletowac wyprawkę dla dziecka?

    • Myślę, że można zacząć, kiedy Pani chce 😊 Tych rzeczy jest tak dużo, że trudno to zrobić na raz, a finansowo też jest łatwiej podzielić to na kilka razy. I trzeba wziąć po uwagę, że pod koniec ciąży chodzenie po sklepach może być bardziej męczące 😉

  11. Suszarkę polecam wszystkim, niezależnie od ilości i wieku osób! Po pierwszym użyciu nie oddam jej za żadne skarby 😀

  12. Pani Alicjo, czy mogłabym dowiedziec się, dlaczego karuzela nie jest wskazana dla “młodszego” niemowlaczka? Moja córeczka ma 9 tygodni. Nie znalazłam odpowiedzi w drugim artykule. Pozdrawiam.

    • Agnieszka

      Pierwszy raz widzę, że karuzela jest niewskazana. Na początku dziecko i tak nie jest w stanie wodzić wzrokiem za czymkolwiek. Synek zaczął wodzić wzrokiem za poruszającym się obiektem około 9 tygodnia i odtąd jest to nasz hit. Najpierw śledził cienie zabawek na ścianie (widział tylko kontrastowe rzeczy), potem same zabawki. Teraz robi różne wygibasy próbując dosięgnąć zabawek. Rewelacja, nie jeden posiłek zjadłam ‘na ciepło’ dzięki karuzeli i nie raz synek sam pod nią zasnął.

      • Info od fizjo. Ty widzisz, że karuzela kręci się powoli, ale u takiego maluszka jest to kilkanaście razy szybciej. To tak jakby ktoś Cię bardzo mocno zakręcił na karuzeli na placu zabaw. Dlatego jest niewskazana.

  13. Suszarka bębnowa to HIT! Nagle okazuje się, że Maleństwu wystarczy znacznie mniej ciuszków, a suszące się pranie nie zagraca mieszkania 🙂 Cykl wpisów o wyprawka jest świetny.

  14. Zgadzam się z komentarzem, że wszystkie wpisy dotyczące wyprawki są przydatne. W każdym z nich znalazłam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Rodzę w maju i powoli kompletuje rzeczy dla Synka. 🙂 Pozdrawiam

  15. Dziękuję za ten wpis! My od urodzenia musimy podawać specjalny preparat przez butelkę – dziecko ma fenyloketonurię i nie wiedziałam, że jest coś takiego jak suszarka do butelek 🙈 już zamówiłam i dzięki temu nie będę już układać wszystkich części na ręczniku papierowym! Irytowało mnie to strasznie 🙄

  16. Wszystkie trzy wpisy o wyprawce są bardzo cenne. Przeczytałam wszystkie, lecz ten od Alicji najbardziej mi się spodobał i przypadł mi do gustu. Jednak w praniu wyjdzie co jest mi bardziej potrzebne i wygodniejsze w używaniu. Pozdrawiam

  17. Wiktor, nie wiem czy wiesz ale pewna i znana firma ma fotelik rozkładany na płasko i uwaga był testowany podczas podróży. Wiec nie wrzucaj wszystkich fotelików do jednego wora. Aczkolwiek mimo wszystko najlepiej przewozić dziecko „normalnie” i robić częstsze przerwy, po prostu zdrowiej 🙂 fotelik rozkładany na płasko najbardziej przydaje się używając go na stelażu wózka, ale tez nie długiej niż 3 godziny.

  18. Świetny wpis! Co do wanienek z ikea, na allegro są dostępne stelaże do nich 🙂 polecam!

  19. Wszystkie trzy są cenną wskazówką dla przyszłej mamy, ale i tak każdy musi zdecydować co mu jest najbardziej potrzebne. Ja planowałałam karmic piesia, ale zaopatrzyłam się w laktator i butelki, bo chciałam też mieć swobodę wyjscia z domu. Ostatecznie okazało się, że wszystko było potrzebne powodu problemów z karmieniem. Poza tym mimo małego mieszkania zdecydowaliśmy się na videokamerę, bo mamy kota i chcieliśmy mieć pewność, że kot nie zrobi krzywdy dziecku w łóżeczku. P.S. kamera przydała się dwa miesiące, bo jak już dziecko i kot wypracowali relację (raczej dystans), nie trzeba ich już bez przerwy obserwowaćm

  20. Prawie ze wszystkim się zgodzę, ale jednak butelki nie są konieczne przy wychodnym mamy ibczasem mogą sporo napmieszać 😔 używaliśmy przy synku alternatywnych metod karmienia tj kubeczek i strzykawka i obyło się bez butelek 😊 reszta super! A łóżeczko dostawka to istny hit!! Polecam kazdej mamie:)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*