Wyprawka według Karoliny

Wyprawka według Karoliny

 

Przyznam szczerze, że Nicola trochę mnie zaskoczyła, gdy zapytała, czy stworzę własną listę wyprawkową na bloga. W tematach dziecięcych wypowiadam się dość rzadko, bo żaden ze mnie ekspert, ale może fakt bycia mamą dwóch dziewczynek sprawi, że moja lista nie będzie taka najgorsza. Analizując wyprawkę dziewczynek, przed napisaniem tego artykułu pierwsze, co przyszło mi na myśl, to mem zamieszczony u Kamila Nowaka (blogOJCIEC) z listą rzeczy niezbędnych przy dziecku. Przy pierwszym całe mnóstwo, przy drugim połowa, a przy trzecim wakacje na Bora Bora bez dzieci, wazektomia i terapeuta😊.

Trzeciego dziecka jeszcze nie planuję, ale rzeczywiście tych wszystkich rzeczy „must have” przy drugim dziecku było już jakoś mniej i może też bardziej krytycznym okiem patrzyłam na wszystkie gadżety dziecięce. Okresy niemowlęce dziewczynek różniły się znacznie. Starsza – Hania – urodziła się kiedy jeszcze mieszkaliśmy w Warszawie w 50. metrowym mieszkaniu, gdzie tak naprawdę trzeba było się nieźle nagimnastykować, by upchnąć wszystkie wanienki, łóżeczka, przewijaki, itp. Młodsza – Ewa – urodziła się już po przeprowadzce na przedmieścia, od początku miała swój pokój, a my znacznie więcej miejsca do wykorzystania. Tak więc przed Wami moja lista doświadczonej matki dwójki dzieci:

 

Spanie

Rożek (2 sztuki) – ja rożki bardzo lubię, używałam przy obydwu córkach, gdzieś do ukończenia 2. miesiąca. Moje dziewczynki w rożku się uspokajały, obie też wolały być bardziej w nim ściśnięte. Przy pierwszej córce, w pierwszych dniach w domu, kiedy była taka maleńka czułam się też pewniej, nosząc ją w rożku.

Śpiworek (na początek 2 sztuki) – w zależności od pory roku dostępne są śpiworki cieńsze letnie i cieplutkie zimowe. Zazwyczaj są w podwójnych rozmiarach więc spokojnie służą kilka miesięcy. Starsza w śpiworku spała dość długo. Młodsza, około roku, zaczęła się totalnie buntować na przykryte stópki. O śpiworku nie było mowy, wszystkie kocyki też z siebie zrzucała. Przez moment próbowałam pajaców polarowych, którym odcinałam stopy (tak to była już desperacja). I nawet jeśli to reklama to muszę tu o tym napisać, bo naszym wybawcą okazał się śpiworek zaprojektowany przez Gosię, bratową Nicoli. Jej śpiworki to Hopalahop, mają oddzielnie uszyte nóżki, jak w pajacach. Na stópki są długie ścigacze, które w zależności od preferencji możemy podwijać lub naciągać. Od teraz Ewci jest ciepło i śpi spokojnie, bo ma odkryte stopy :-).

Kosz Mojżesza – idealne miejsce na sen, odkładanie w ciągu dnia, bezpieczne przenoszenie maluszka. Do materacyka w koszu trzeba dokupić kilka sztuk prześcieradeł z gumką.

Łóżeczko – na tym polu odniosłam już dwukrotną rodzicielską porażkę. Żadne z moich dzieci nie spało całej nocy w łóżeczku. Owszem zasypiały u siebie, ale z upływem miesięcy coraz mniej chętnie po karmieniu tam wracały.

Lampka dająca delikatne światło – w nocy, kiedy wstajesz do dziecka, przyda się odrobina światła. Ja miałam taki mały świetlik, wpinany do kontaktu, który palił się całą noc.

 

Czego mi zabrakło –  łóżeczka dostawnego – gdy będę mieć kiedyś 3 dziecko to będzie to mój pierwszy zakup wyprawkowy!

 

Pielęgnacja i kąpiel

Przewijak – przy starszej z powodu braku miejsca do łóżeczka mieliśmy nakładkę/przewijak drewniany, mocowaną na szczebelki, na którą kładłam docelowy przewijak piankowy z usztywnieniem. Do przewijaka też kupujemy prześcieradełka z gumką, w ilości minimum 4, bo łatwo się brudzi. Pod przewijakiem miałam materiałową „szafkę” na pieluchy i akcesoria do pielęgnacji. Przy młodszej zainwestowałam w sprzęt z IKEA – mianowicie komodę z przewijakiem Hensvig, o której marzyłam przy pierwszej, ale nie miałam na nią miejsca. Do tego wszystkie białe pojemniki i kosz na pieluchy również z IKEA.

Tłusta maść do pupy – od zawsze używam Linomag zielony.

Krem na odparzenia – dziewczynki bardzo rzadko miały zaczerwienioną pupę, używałam kremu na odparzenia marki Hipp.

Chusteczki bawełniane suche (2 paczki) – do mycia pupy w ciągu dnia zamiast chusteczek nawilżonych, lub do wycierania buzi po myciu.

Chusteczki nawilżone (2 paczki) – na podróż, nagłe wypadki. Ja jestem wierna Babydream (różowe lub zielone) z Rossmana.

Pieluchy jednorazowe – 1 paczka w rozmiarze newborn z zupełności wystarczy, a dla dzieci z wyższą masą urodzeniową można od razu korzystać z kolejnego rozmiaru. Które konkretnie? Każda mama ma swoje typy. Ja nigdy nie używałam pampersów, zawsze było z nimi coś nie tak. Preferuję pieluchy z dyskontów.

Pieluchy tetrowe (10 sztuk ) / pieluchy flanelowe (5 sztuk) – jako ulewajaki, do położenia u dziadków na kanapie, na wizytę w przychodni.

Otulacze tetrowe (3 sztuki) – do przykrycia, jako letni kocyk. Częściej używałam tych dużych tetr, niż małych.

Podkłady do przewijania (1 paczka) – dobre w podróży, ale też do położenia na przewijak, jeśli nasze dziecko jej szczególnym obsikańcem, czytaj- pierwsze co robi po zdjęciu pieluszki to obsikuje wszystko wokół.

Wanienka do kąpieli – do około 8 miesiąca korzystałam z tzw. komody kąpielowej. Co było o tyle wygodne, że miałam w niej od razu przegródki na wszystkie akcesoria, a po przykryciu, przewijak. Kiedy dziewczynki stały się bardziej samodzielne w kąpieli (czyli siedzące), zmieniałam komodę na wanienkę z IKEA (bezpieczna, bo dno jest w gumkach antypoślizgowych).

Ręczniki kąpielowe (2 sztuki) – pamiętaj, że ręcznik, by był chłonny, trzeba wyprać kilka razy przez użyciem.

Miseczki na wodę – najlepiej plastikowe, by w razie upadku w łazience nie zbiły się.

Płyn do kąpieli – im prostszy skład tym lepszy. Przy starszej byłam zadowolona z Rossmanowego Babydream. Młodsza ma skórę atopową, dlatego kąpana jest w emoliencie i po kąpieli smarowana również emolientem.

Płatki prostokątne do przemywania twarzy  (1 paczka) – buzię niemowlaka zawsze myjemy oddzielnie, najlepiej przegotowaną woda z miseczki, korzystając z płatków kosmetycznych.

Patyczki do uszu – ale nie używałam do uszu tylko do pielęgnacji pępka.

Nożyczki do paznokci z zaokrągloną krawędzią – małe paznokietki rosną w błyskawicznym tempie!

Szczotka do włosków – nie służy raczej do czesania, małe dzieci po prostu bardzo lubią masaż główki, więc warto wprowadzić codzienny rytuał czesania włosków po kąpieli!

Sól fizjologiczna w ampułkach 5 ml (20 sztuk) – do przemywania oczek, do zakraplania do noska.

Gaziki niejałowe – do mycia solą fizjologiczną oczek, do przemywania dziąseł.

Aspirator do nosa – o ile kiedyś przerażał mnie aspirator wsadzany do odkurzacza, tak teraz bardzo go lubię. Uważam nawet, że jest delikatniejszy, niż ten klasyczny do ust. Z kolei ten do ust jest praktyczniejszy, bo możesz wyciągnąć wydzielinę z nosa w każdym momencie. Posiadam oba, regularnie korzystam.

 

Co mi się nie przydało – termometr do wody. Najlepszym termometrem jest Twój własny łokieć, jeśli jemu jest przyjemnie w wodzie, to dziecku też będzie. Wszędzie w listach wyprawkowych pojawia się oliwka, nie wiem skąd taki pomysł, ale moim zdaniem to chyba najszybszy sposób, by popsuć dziecku skórę.

 

Jedzenie

Laktator – często mamy mają dylemat, czy kupować laktator, czy nie. Swój pierwszy poród miałam przez cesarskie cięcie, więc do rozkręcenia laktacji dość dużo korzystałam z laktatora. Potem używałam go tylko sporadycznie, np. gdy chciałam zgromadzić mleko na czas mojej nieobecności. Drugi poród był siłami natury, z laktacją nie miałam żadnych problemów, więc z laktatora nie korzystałam w ogóle. Zresztą Ewcia była wyjątkowym cyckozwisem (nadal jest, bo ma 19 miesięcy, a ja nadal ją karmię).

Nigdy nie używałam woreczków do mrożenia, zawsze mleka starczało mi tylko na bieżące potrzeby moich dzieci, a żeby naprodukować na zapas już nie.

Butelki (3 sztuki) – w zupełności wystarczą do podania odciągniętego mleka lub mleka modyfikowanego.

Podgrzewacz do butelek/słoiczków – jeśli karmisz wyłącznie piersią to do momentu rozszerzania diety raczej się nie przyda. Potem też można wszystko podgrzać w garnku więc może nie jest to rzecz niezbędna. Ja miałam i korzystałam więc polecam.

Smoczek 2 sztuki – moje obydwie zupełnie niesmoczkowe, więc nie korzystały, ale nigdy nie wiesz, jakie preferencje będzie mieć Twoje dzieciątko!

Sterylizator – miałam najprostszy do mikrofalówki. Teraz dostępne są takie super parowe i piętrowe, ale że z butelek i wszystkich akcesoriów do karmienia praktycznie przy młodszej nie korzystałam, więc bardziej „wypasionego” modelu nie kupowałam.

Mleko modyfikowane – awaryjnie 1 puszkę według mnie warto mieć. Są też do kupienia pojedyncze saszetki, służące do przygotowania 1 porcji. To też dobra opcja na sytuacje awaryjne, różne są losowe sytuacje. Starszą córkę do 3 miesiąca czasem dokarmiałam, młodszej nie, była karmiona wyłącznie piersią.

Przy karmieniu przypomnę byście pamiętały o sobie – 3 wygodne i dobrze podtrzymujące piersi staniki do karmienia to podstawa. Warto też mieć na stanie maść na brodawki!

 

Ubranka

Tu nie będę rozpisywać się, ile sztuk i czego. Ma być tyle, by Ci starczyło na swobodne przebieranie dziecka przez kilka dni, a nie włączenie pralki codziennie a potem prasowanie, bo czegoś brakuje. Kupując ubranka, zwróć koniecznie uwagę na skład. Ma to być 100% bawełny. Często producenci dodają kilka procent syntetyku do materiału, co czyni takiego bodziaka chyba tańszym, ale niezdatnym do użycia przy maluszku. Czytajcie skład na metce. 100% bawełny bierzemy, nawet mały procent domieszki nie bierzemy! Ubranka dostosowujemy do pory roku. Kiedy jest ciepło na zewnątrz, to spokojnie możesz ubrać niemowlę w samego bodziaka, nie musi mieć spodenek, skarpetek i czapeczki😉.

Czego nie używałam – niedrapek – wolność rączek musi być! Nie używałam też wszystkich kolorowych opasek, wymyślnych bucików dla niemowlaka itp.

 

Spacer

Wózek ma być wygodny dla Ciebie i dla dziecka. Na spacery będziesz chodzić codziennie więc nie kupuj największej możliwej gondoli na największym stelażu, bo Cię ten wózek po prostu zamęczy. Ja ten błąd zrobiłam przy pierwszej. Kupiliśmy wózek 3 w 1, z dużą gondolą, dużymi pompowanymi kołami, metalowym stelażem – owszem – dla Hani był wygodny, przeszłam z nim pół Warszawy, ale był ciężki i okropny do składania i transportu samochodem. Spacerówka do tego wózka była taka sobie, a fotelik nie doczekał już ponownego użycia przy drugim dziecku. Przy młodszej wykorzystałam gondolę po starszej, ale też moje spacery ograniczały się do wystawienia dziecka do przydomowego ogródka, więc już jego ciężkość i trudności w manewrowaniu nie były istotne. Gdy wyrosła z gondolki, kupiłam wymarzoną, lekką spacerówkę😉. Nie mówię tu, że nie istnieją fajne wózki 2 lub 3 w 1, owszem są takie, ale zazwyczaj bardzo drogie.

Moskitiera – ponieważ mam chyba owadofobię (a fachowo ma to nawet nazwę – entomofobia), ale nie taką, że coś mnie ugryzie, tylko że ugryzie moje śpiące dziecko. A kiedy się mieszka w lesie to ciągle coś lata – szerszenie, osy, wielkie muchy, gzy. A kiedy  to cale dziadostwo pójdzie spać to wyłażą meszki i komary. Ewcia urodziła się w lipcu, dlatego całe lato spędziłyśmy na zewnątrz. Zawsze gdy spała, zakładałam na wózek moskitierę, by chronić ją przed owadami. I robię tak do teraz (oczywiście zimą nie). Gdy zaśnie w wózku i chcę, by pospała na świeżym powietrzu, zawsze zakładam moskitierę.

Nosidło ergonomiczne – korzystałam na wakacjach i kryzysowych sytuacjach moich dzieci, czyli ząbkowanie i inne nieszczęścia, podczas których nie schodziły z rąk. Chustomamą nie udało mi się nigdy zostać, jakoś chyba nie miałam cierpliwości do tego motania. Ale w tym temacie guru jest Alicja i myślę, że w swojej wyprawce troszkę Wam o tym napisze.

Fajną rzeczą jeszcze, którą miałam przy młodszej i bardzo polecam to śpiworek do fotelika samochodowego. Idealna opcja na bezpieczne przewożenie maluszka w chłodne dni.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

68 komentarzy

  1. Fajny wpis 🙂 Lekko, przyjemnie się czyta.

  2. Jakbym czytała moją wyprawkę 👌 idealna. Polecam każdej przyszłej mamie

  3. Dla mnie must have które bym dodała to są jeszcze wkładki laktacyjne. Pamiętam jak wyszliśmy z mężem 10 dni po porodzie na nasza kolację z okazji rocznicy ślubu, wystroiłam się jak struś w Boże Ciało, nie zdążyliśmy jeszcze dojechać do restauracji a na sukience był wielki zaciek z mleka! 🙈

  4. Przyjemny tekst ,czyta się go lekko.

  5. Dziękuje Wam za te wpisy, najpierw wyprawka Nicoli, teraz Twoja ❤️ Przede mną kompletowanie takiej wyprawki po raz pierwszy i mimo tego ze mam jeszcze sporo czasu, bo mój synuś urodzi się na początku sierpnia, to juz powoli o tym myśle i dzięki Wam trochę mniej się tym stresuje, wiem już całkiem sporo o pielęgnacji dziecka, gdyby nie ten blog popełniałabym nieświadomie masę błędów.. Dziękuje za to, że dzielicie się swoim doświadczeniem i swoją wiedzą 🥰

    • Patrycja

      Przy kompletowaniu wyprawki pielegnacyjnej polecam Ci blog srokao.pl. Jest tam umieszczona analiza kosmetykow dla dzieci i dla mam. P

  6. Idealna 🙂 w myślach tylko odhaczałam kolejne pozycje.

  7. Ja mam taki duży masywny wózek – mieszkam na wsi i spaceruje polnymi drogami – jest idealny. Fakt trochę roboty przy składaniu i pakowaniu do auta ale dajemy radę 🙂

    • Jaki model? Też mieszkam na wsi i będę szukać czegoś bardziej wytrzymałego niż na równe chodniki.

  8. Jestem bardzo zawiedziona treścią tego wpisu. Spodziewałam się czegoś lepszego na bloku mamy ginekolog. Puszka mleka na zapas, butelki, smoczki… Kiepsko. Niedoświadczona mama może sobie szybko zaburzyć laktacje. Zamiast pisać o butelkach i mleku na zapas lepiej wspomnieć, żeby wcześniej poszukać certyfikowanego doradcy laktacyjnego w okolicy i zapisać sobie do niego kontakt. No i mamy też alternatywne metody dokarmiania, takie które nie zaburzą odruchu ssania, nie trzeba od razu sięgać po butelkę. W kwestii smoczków, to warto przypomnieć, że jego podanie przed ustabilizowaniem laktacji i wypracowania prawidłowego odruchu ssania może bardzo zaburzyć laktacje, dlatego nie zaleca się ich podawanie przez pierwsze 4-6 tygodni. Patrząc na to, że Nicol zawsze raczej promowała i wspierała kp, jestem w szoku, że opublikowała taki wpis.

    • Nicole Sochacki-Wojcicka

      spodziewałam się takiego komenatrza. i we trzy się zastanawiałyśmy czy usunąć wątek o mleku modyfikowanym, ale świadomie zostawiłyśmy bo uważamy, że to ważny głos tymbardziej od tej z nas która karmi 19 miesięcy!! także myslę, że nie warto wszystkich sztampowych rad słuchać. Ja nie miałam ani butelek, ani smoczków ani tymbardziej mleka na zapas i co z tego… moja laktacja jest najgorsza z wszystkich trzech 😉 więc trochę wiecej luzu. a taka puszka mleka w spizarni może wrecz działać korzystnie na laktacje bo odblokowuje głowę – to akurat słowa certyfikowanej doradcy lakatacyjnej.

      • Matkanefrolog

        Chwała Wam za to, że nie usunęłyście tego wątku. Karmienie niemowląt ma różne oblicza. A mleko modyfikowane to nie trucizna.

        • Też bardzo chciałam karmić, nic nie kupiłam no bo przecież po co. A później urodziłam, synek w ciągu 36h spadł z masą z 3980g do 3430g i to w szpitalu gdzie kładą duży nacisk na karmienie piersią. Wypisali na dopiero gdy zaczęłam dokarmiać mm i waga zaczęła rosnąć. Laktacja ruszyła dopiero po kilku dniach, więc na wariackich papierach mąż kupował butelki, mleko i laktator.

      • Super że nie usunięto fragmentu o mleku modyfikowanym 🙂 mam synka – ma 5 tyg. Urodzony siłami natury a pomimo to miałam problemy z laktacja (pomimo konsultacji z doradcą laktacyjnym po urodzeniu). Na jednej z wizyt położna doradzila mi aby podać małemu mieszankę abym ja mogła odpocząć a dziecko się najadło. Mieszankę podałam w sumie z 4 razy gdy miałam kryzys. Dziś karmie wyłącznie piersią. Także nie koniecznie musi to zburzyć laktacje.

      • Dobrze że nie usunęłaś tego wątku. Ja przy 1 dziecku, po CC miałam problem z karmieniem, dobrze że położna była w 1 dzień po wyjściu ze szpitala u nas, i kazała jechać po mleko do sklepu bo ja nie miałam na tyle pokarmu. Także to 1 opakowanie nikomu nie zaszkodzi na początku

      • dokładnie, mnie też CDL wręcz “kazała” kupić puszkę mm dla posiadania tzw. “spokojnej głowy”. Bez niego chyba nie udałoby mi się karmić do dziś, czyli prawie rok, a moje początki były straszne 🙂

      • 100% racji Nicole. Sama dopiero przy drugim dziecku, bo pierwsze od 3 mca bylo mm, zdecydowalam sie na “awaryjna puszke mleka w spizarni”. Tym razem jednak zmarnowala sie i czasem pluje sobie w brodę, że moglam lepiej spozytkowac te 60zl, ale z drugiej strony sytuacja mogla byc zupelnie odwrotna. Najblizszy całodobowy sklep mam 20km i uniknelam ciaglego myslenia “co by bylo gdyby”. Przezorny ubezpieczony. A specjalistycznych wpisow konkretnie o karmieniu piersią, butelkach i doradcach laktacyjnych jest tu na blogu calkiem sporo i myślę, ze zainteresowana przyszla mama tak czy inaczej na nie trafi.

    • Mój syn był dokarmiany mm w szpitalu bo po cc czasem nie mialam siły się nim zajmować, więc przekazywałam go położnym, miał też smoczek, który po miesiącu i tak odrzucił a moja laktacja ma się świetnie. Trochę więcej luzu zamiast złości, to i laktacja będzie ok 😉

    • A co mama która ma mleko jest gorsza? Ja mialam puszkę z której skorzystałam dwa razy bo wmówiłam sobie, że córka wyjadła wszystko z piersi. Na szczęście położna mnie uświadomiła, że to tak nie działa. Użyłam dwa razy i dzięki temu dziecko było najedzone a to jest najważniejsze.

    • Ruda_grażyna

      Niestety nie wszyscy maja ten luksus, że profesjonalny doradca laktacyjny jest w zasięgu reki. Mieszkając na wsi z dala od większego miasta, wizyta u doradcy laktacyjnego to wręcz wyprawa… stresująca wyprawa, bo nie nazwę inaczej wyjazdu do miasta z głodnym dzieckiem, które cala drogę płacze, a na domiar zlego podczas wizyty przystawi sie do piersi podrecznikowo i najada sie za wszystkie czasy. Poza tym nawet polozne w szpitalu same proponuja mleko modyfikowane, bo sa w stanie ocenić, czy laktacja ruszyła i dostrzegają, że dziecko i mama juz sobie nie radzą psychicznie, kiedy matka natura płata figla i nie pobudza laktacji.
      Uwazam, że sprowadzanie smoczkow, butelek i mleka modyfikowanego do tematu tabu sprawia, ze wiele młodych mam wpada w otchłań porad zaslyszanych od innych “przykladnych mam” lub przeczytanych w internecie i nie kieruje się własną intuicją, tylko przestrzegają ślepo zasad z portali parentingowych typu “Robisz to, to i to, oto 5 konsekwencji dla rozwoju twojego dziecka”. Nie dajmy sie zwariować! Dlatego takie wpisy są potrzebne młodym mamom. Aby nie zwariować!

    • Ja też w ciązy i zaraz po cc byłam taka hej do przodu. Nie mialam butelki, smiczka, mleka. Masakra. Cały czas się obwiniałam ze dziecko płacze, ciagiem 4 pierwsze tygodnie, 3 doradców zaliczyłam. Wszystcy ze nie wolno smoczka (dawaliśmy tylko zebym mogła wziac prysznic czy isc siku. Był ciagly ryk. W końcu, krok przed ogromną depresją poporodową rzuciłan w kat wszystkie rady, dałam mm córka trochę wypiła i nie chciała, ale smoczka i owszem. Ona się uspokoiła, ja się uspokoiłam i laktacja ruszyła. Więć wg mnie jedyną przydatną rzeczą to jest INTUICJA i brak pretensji do samej siebie.

    • Powiem na moim przykładzie, bardzo denerwowałam się że zabraknie mi mleka i moje dziecko będzie głodne i dopiero jak mąż kupił puszkę mleka to mi przeszło i skupiłam się na kp. Myślę że między innymi dzięki temu udało mi się karmić a mleko z puszki nie zostało użyte.

    • A ja jestem zawiedziona, że kobiety tworzą taką presję wobec innych kobiet…Rozumiem, że można być całym sercem za KP (sama też jestem, bo to bez dwóch zdań najzdrowszy pokarm dla dziecka), ale to, jaki kult wokół karmienia powstaje, jest już przesada. Miłość matki do dziecka nie wypływa z piersi, ale z serca. Sama mocno walczyłam, aby karmić swoje dziecko piersią i się udało, ale znam kobietę, która doprowadziła swoje dziecko do odwodnienia, bo matka uparła się, że nie poda butelki, bo cce karmić piersią. A że noworodek z przykrótkim wędzidełkiem nie zasysał i tracił na wadze, to do niej nie trafiało. Dotarło, dopiero, kiedy trafił do szpitala. A pisanie, że butelkę i mm zawsze można dokupić, wzbudza we mnie irytację, bo spróbujcie przetłumaczyć głodnemu dziecku, że za chwilkę tatuś pojedzie i kupi, a zestresowanej matce, że jeszcze tylko pół godzinki i będzie…Uważam, że przy kompletowaniu wyprawki, koszt butelki i mleka nie stanowi takiego problemu finansowego, a niejednej matce może zapewnić komfort psychiczny – tak na wszelki wypadek. Kobiety, więcej zrozumienia i luzu… Bądźmy dla siebie wsparciem.

  9. Matkanefrolog

    Świetlik wpinany w gniazdko! Super, że o tym wspomniałaś. Przez długi czas nie mogliśmy z mężem znaleźć odpowiedniego oświetlenia w razie nocnych pobudek dzieci. Próbowaliśmy lampek, latarek itp. Światło było albo za jasne (dziecko się wybudzało i było gotowe do akcji) albo za ciemne (ja biedna matka niemalże po omacku szukałam kremu do pupy albo pieluchy). Mąż kupił taki świetlik w Biedrze za 5 zł. Światło idealne. Absolutny must have.

  10. w Styczniu urodziłam swoją pierwsza córeczkę i powiem szczerze ze nie mam połowy z tych opisanych rzeczy i nie odczuwam żebym ich potrzebowała 🙂
    Za to odczuwam potrzebę kupna mikrofalówki żeby moc podgrzać sobie zimna herbatkę 🙂
    Ale oczywiście każdy kupuje co uważa 🙂
    W fajny sposób napisany artykuł .
    Pozdrawiam !

  11. To nie jest duplikat komentarza .
    w Styczniu urodziłam swoją pierwsza córeczkę i powiem szczerze ze nie mam połowy z tych opisanych rzeczy i nie odczuwam żebym ich potrzebowała 🙂
    Za to odczuwam potrzebę kupna mikrofalówki żeby moc podgrzać sobie zimna herbatkę 🙂
    Ale oczywiście każdy kupuje co uważa 🙂
    W fajny sposób napisany artykuł .
    Pozdrawiam !

  12. Bardzo konkretna, super! Przyda się jak najbardziej na czerwiec. A skoro twoje dziecko urodziło się w lipcu, to jak rozek? Taki standardowy czy szukać cienkiego?

    • Na pewno 100% bawelna. Na mamoginekologowym sklepie są swietne rożki, miękkie, wygodne i do tego z mozliwoscia prania w 90 stopniach. Poza tym za grube nie są, mysle ze na lipiec będą dobre – ze swojej strony polecam, bardzo sie sprawdzil. I faktycznie dwa sie przydają. A dla noworodka rożek to swietna sprawa, zwlaszcza jeśli bedzie to Twoje pierwsze dziecko.

  13. Super artykuł ten i Nicoli bardzo fajny- jakby się pojawił trzeci to też nie miałabym nic przeciwko 😊 rodzę w sierpniu i jak oglądam propozycje wyprawek to można dostać bólu głowy. Głównie dzięki temu blogowi dowiedziałam się, ile rzeczy jest zwyczajnie niepotrzebnych, a które czasem niebezpieczne – jak np. ochraniacze na łóżeczko. Co jeszcze mi się podoba to to, że wiele blogów pisze artykuły sponsorowane i to mocno wpływa na ilość polecanych gratów, a tu szczere doświadczenia mam. Tak trzymać 😊

  14. Ciekawe gdzie ja zamieszczę dziecko w 32 m kw (jeden pokój) jak niektórzy mają problem w 50ciu…eh
    Co do całej wyprawki to są to przydatne informacje.
    Pozdrawiam

    • My daliśmy radę na 20m2 😁 wszystko jest kwestia organizacji i dobrego rozplanowania. Fakt, komody do przewijania nie mieliśmy ale potem rowerek biegowy już się zmieścił. Patrz na plusy – nie potrzebujesz elektronicznej niani i masz dziecko zawsze na oku. Po kilku latach w ‘składziku na szczotki’ zmieniliśmy lokum na dużo większe a wiekszość czasu i tak spędzamy razem w jednym pomieszczeniu.

  15. Świetny wpis! Jestem mamą 5 miesięcznego synka, która wcześniej nie miała żadnego kontaktu z małymi dziećmi. Kupiłam mnóstwo różnych rzeczy i tak na prawdę przydały mi się głównie tylko te z Twojego wpisu. Wpis o mleku według mnie bardzo trafny. Ja problem z karmieniem miałam już w szpitalu, mimo porodu naturalnego i ciągle lecącą podczas ciąży siarą. Mimo, że liczyłam tylko na karmienie piersią. Gdy pielęgniarka przyniosła mi w szpitalu butelkę mm tak w razie co, poczułam ulgę. Nie użyłam jej za szybko, dopiero jak nie miałam wyboru, ale to był duży komfort psychiczny. Więc posiadanie w domu tych kilku saszetek w razie co to super pomysł.

  16. Do oczu powinno używać się gazików jałowych!

  17. Super seria wpisow, czekam na kokejne. Bardzo pomaga mi dopiescic moja liste

  18. Ależ lekko czytający się wpis 🙂 moja wyprawka była bardzo podobna i pomimo tego że karmie już 11 miesięcy to nadal mam kupione mleko modyfikowane, butelki i smoczki więc przezorny zawsze ubezpieczony czy jakoś tak 🙂

  19. Karolina

    Super artykuł! Właśnie kompletuje wyprawke dla synka i zastanawiałam się czy napewno mam wszystko, teraz już wiem że nie popełniłam błędu kupując mm 🙂 Stoi w szafce i w niczym nie wadzi. Wiem że nie będę karmić piersią długo bo po 6 msc macierzyńskiego muszę wrócić do pracy, i nie nastawiam się że laktacja będzie jakaś naprawdę mega. A co do rożków… kupiłam jeden, ale skoro działają na dzieciaki to może warto pomyśleć o jeszcze jednym 🤔😃 Dzięki za dobre rady! Dla młodych mam czasami zabwienne 😉

    • Koniecznie kup drugi! W mig będzie zasikany/ulany/ubrudzony kupą 😉 Ja kupiłam tylko jeden i bardzo się ucieszyłam gdy teściowa kupiła drugi jako jeden z prezentów na pierwsze odwiedziny, bo już byłam po kilku praniach i suszeniu na szybko jedynego rożka. Gdy syn wyrósł rożek służył jeszcze jako mata albo kołderka.

      • Karolina

        Chyba wyciągnę jutro mojego chłopa na zakupy, a co?! Lepiej mieć niż później płakać że braklo 😂 A skoro później jeszcze posłuży jako kocyk to tym bardziej! Dzięki za radę! 🙂

    • Ja na Twoim miejscu nastawiała bym się aby laktacja była jak najlepsza bo nigdy nie wiesz jakie będzie Twoje dziecko. Pierwszy syn uwielbiał jeść mleko,niezależnie czy z piersi czy z butli,drugi też żarłok ale woli się przeglodzic niż zjeść z butli odciągnięte mleko. Butle traktuje jak zabawkę😂

  20. Uważam, że wspomnienie o mleku modyfikowanym jest potrzebne. Jestem mamą dwójki dzieci i ostatnio koleżanka prosiła, abym pomogła jej skompletować wyprawkę i to samo powiedziałam jej o mleku modyfikowanym co pisze Karolina. Warto mieć jedną puszkę na zapas. Ja karmiłam syna piersią 16 miesiecy a córkę karmię juz 8. Pierwsze co pojechałam kupić po wyjściu ze szpitala to puszka mleka. Moje dzieci rodzą się duże 4 kg i wymagały dokarmienia. A co jeśli nagle okaże się, że masz za mało pokarmu i dziecko
    płacze przez pół nocy, a Ty nie masz go czym nakarmić i musisz czekać do rana, koszmar. Mam wrazenie ze niektóre mamy traktuja podanie dziecku mleka modyfikowanego jako zbronie. Co najmniej jakby było trucizna albo przynajmniej jakaś oznaka zaniedbywania.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*