JA WOLĘ MĘŻCZYZN! A TY KOBIETY?

Nie zliczę ile razy dostałam na Instagramie pytanie – kogo wolisz jako ginekologa – mężczyznę czy kobietę? 

Dostałam też pytanie czy poszłabym do swojego taty na badanie ginekologiczne…. przemilczę ten temat

Wracając do pierwszego pytania! Specjalnie na nie nie odpowiadam ponieważ jest to kwestia indywidualna i nie powinnyście kierować się czyimś zdaniem. Pamiętajcie, że wasza „droga” z ginekologiem jest długa – najpierw spotykasz się z Nim jako nastolatka zaczynająca miesiączkować, współżyć i stawać się kobietą. Później podczas ciąży. Po ciąży towarzyszy Ci w badaniach przesiewowych oraz ogólnie pojętym zdrowiu ginekologicznym. Masz dużo czasu „przetestować” różne opcje i zdecydować się, która jest dla Ciebie odpowiednia!


Ale w tym artykule postanowiłam się skupić na faktach, które wynikają z badań! Muszę przyznać, że są one bardzo ciekawe.

Za czasów mojego dziadka ginekologia była bardzo zdominowana przez mężczyzn. W dzisiejszych czasach znacznie się to zmieniło. Widzimy o wiele więcej kobiet ginekologów.

Czym może być to uzasadnione?

Okazuje się, że według badań kobiety preferują inne kobiety jako swoich ginekologów. 

W jednym badaniu pacjentki oceniały lekarza pod względem kompetencji, empatii oraz zaufania.

Większość respondentek przyznała, że kobieta ginekolog wydaje się być bardziej empatyczna, przez co pacjentkom łatwiej buduje się z nimi dobre relacje.

Czują one również większy komfort w konsultowaniu z nimi swoich intymnych problemów.

Jednak w kontekście kompetencji lekarza nie istnieje konkretna preferencja w kierunku żadnej płci – większość kobiet jest neutralna w tym aspekcie.

W przeprowadzonym badaniu, podzielono respondentki ze względu na trzy kategorie: wiek, stopień edukacji i status cywilny.

W każdej z badanych grup zauważono większą preferencje w kierunku ginekologów płci żeńskiej.

Była ona jednak szczególnie widoczna u kobiet z niższym wykształceniem i kobiet po ślubie.

A czy Ty masz preferencje co do płci Twojego ginekologa?

What’s your Reaction?
+1
3
+1
0
+1
1
+1
1
+1
1
+1
0
+1
0

5 komentarzy dla “JA WOLĘ MĘŻCZYZN! A TY KOBIETY?”

  1. Jako nastolatka bardzo się zraziłam do ginekolożki (która bardzo mnie nastraszyła, że z moimi jajnikami jest coś nie tak) i od tego czasu wybieram mężczyznę ginekologa.

  2. Zatem dlaczego tylu mężczyzn-ginekolopgów zostało skazanych za gwałty na młodych i ładnych pacjentkach ?

  3. Uważam, że współczesny świat wmawia kobietom, że nie istnieją granice, że wszystko jest „neutralne”, „profesjonalne” i pozbawione konsekwencji. To nieprawda. Intymność kobiety nie jest procedurą techniczną ani usługą, którą można oddać komukolwiek bez znaczenia. To sfera godności, wstydu, delikatności i wyjątkowości, której nie da się oddzielić od biologii i psychiki.
    Mężczyzna, niezależnie od fartucha, tytułów i narracji o „profesjonalizmie”, pozostaje mężczyzną. Popęd seksualny nie jest poglądem ani wyborem — jest faktem biologicznym. Jest reakcją organizmu, nad którą nie ma się pełnej kontroli. Twierdzenie, że kontakt z nagim, atrakcyjnym kobiecym ciałem nie wywołuje żadnych reakcji, jest albo kłamstwem, albo ideologiczną iluzją. Profesjonalizm polega wyłącznie na tym, że tych reakcji się nie ujawnia — nie na tym, że one nie istnieją.
    Normalizowanie sytuacji, w której obcy mężczyzna regularnie ogląda, dotyka i bada najbardziej intymne części kobiecego ciała, jest efektem moralnego zobojętnienia. To odebranie intymności jej znaczenia i sprowadzenie kobiety do obiektu procedury. Kobieta nie jest neutralnym „przypadkiem medycznym” — jest osobą, której ciało ma wartość i sens także poza kontekstem zdrowotnym.
    Całkowicie pomija się również perspektywę mężczyzn będących partnerami takich kobiet. Wielu z nich nie chce współżyć ze swoją partnerką po wizycie u mężczyzny ginekologa. Nie dlatego, że są „toksyczni” czy „niedojrzali”, ale dlatego, że instynktownie czują przekroczenie granicy intymności związku. Relacja oparta na wyłączności i bliskości nie jest kompatybilna z narracją, że „to nic nie znaczy”.
    Związek nie funkcjonuje w próżni ideologicznej. Emocje, wyobrażenia i granice mają znaczenie. Ignorowanie ich w imię fałszywie pojętej nowoczesności prowadzi do alienacji, chłodu i rozpadu więzi. Kobieta, która całkowicie lekceważy wrażliwość swojego partnera, nie buduje relacji — buduje dystans.
    Dlatego uważam, że kobieta świadoma swojej wartości powinna chronić swoją intymność, a nie ją relatywizować. Wybór lekarki ginekolog nie jest przejawem zacofania, lecz wyrazem szacunku do siebie, swojego ciała i swojego związku. Prawdziwa wolność nie polega na braku granic, lecz na ich świadomym stawianiu. A godność nie potrzebuje ideologicznego usprawiedliwienia.

  4. Moim zdaniem wmawianie kobietom, że oddawanie swojej intymności obcemu mężczyźnie w białym fartuchu jest „neutralne”, to ideologiczne kłamstwo oderwane od biologii i rzeczywistości. Mężczyzna zawsze pozostaje mężczyzną, a profesjonalizm nie polega na braku reakcji, tylko na ich ukrywaniu — i tylko naiwność każe wierzyć, że intymny kontakt z atrakcyjną kobietą jest całkowicie obojętny. Kobieta, która świadomie to ignoruje, nie broni swojej godności ani swojego związku, lecz podporządkowuje je narracji, która rozmywa granice i nazywa to nowoczesnością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *