Poronienie – przyczyny, statystyki i postępowanie

Poronienie – przyczyny, statystyki i postępowanie

Każda kobieta po poronieniu zadaje sobie te same pytania- pytania o przyczyny, o to czy to rzeczywiście jest tak częste jak lekarze ją pocieszają i o to co dalej…

Celem tego postu jest  odpowiedzenie na Wasze pytania. Pytania, które życzę Wam, żebyście nigdy nie musieli sobie zadać.
Trudno jest ocenić jak częste są poronienia, co źródło to nieco inne dane. Istnieje coś takiego jak poronienie, o którym nawet nie wiemy czyli ciąża, która kończy się zanim kobieta zdąży zrobić test ciążowy. Nie wie, że była w ciąży, dostaje miesiączkę i nie ma pojęcia, że właśnie w tej miesiączce były zalążki nowego życia. Takie poronienia to podobno aż 50% ciąż. Liczba ogromna, jednak w tym poście nie chcę się na tych sytuacjach skupiać.
Pomiędzy momentem kiedy kobieta, się dowie o ciąży a 12 tygodniem –  do poronienia dojdzie u 10-20% kobiet.

Istnieją dwa przełomowe momenty:

Pierwszy i najbardziej znaczący, to pojawienie się akcji serca (FHR – fetal heart rate) – wtedy ryzyko poronienia z dnia na dzień staje się przynajmniej o połowę niższe. Czynność serca pojawia się pomiędzy skończonym 5 a 6 tygodniem. Kiedy zarodek ma 3 do 6 mm. Początkowo czynność serca jest podobna do czynności serca mamy i wynosi około 80 uderzeń na minutę, z każdym dniem FHR przybiera na prędkości i około 10 tygodnia jest najwyższe- około 170 uderzeń na minutę. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ opracowania naukowe mówią jednoznacznie, że bradykardia (czyli zwolnione bicie serca) w tym okresie jest czynnikiem bardzo źle rokującym. Nie znaczy to jednak niestety, że jeżeli serduszko bije prawidłowo, to poronienie nam się nie przydarzy.
Kolejnym przełomowym momentem jest moment po badaniu USG pomiędzy 11-13 tygodniem- uważa się, że jeżeli nie rozpoznamy w tym badaniu odchyleń od normy lub wad to ryzyko poronienia staje się najniższe w całej ciąży i wynosi ok 1%. O poronieniu mówimy do 20(22) tygodnia ciąży (zależnie od różnych definicji). Po tym momencie, jeżeli ciąża się przedwcześnie zakończy nazywamy to porodem przedwczesnym.
Poronienia mogą mieć bardzo różne rodzaje- ale zasadniczo możemy je podzielić na trzy typy.

Poronienie samoistne– kiedy kobieta zaczyna krwawić i roni w postaci obfitej miesiączki.

Poronienie niezupełne– kiedy poronienie samoistnie się rozpoczyna, ale nie może się w pełni dokonać bez pomocy lekarskiej.

Poronienie zatrzymane– (missed miscarriage) kiedy kobieta dowiaduje się dopiero na USG, że ciąża obumarła, mimo, że jej organizm mógł nie dawać żadnych oznak tego, że ciąża przestała się rozwijać. Taka sytuacja według literatury jest w około 2% ciąż- z mojego osobistego doświadczenia w pracy wydaje mi się, że jest to częściej.

Poronienie może również przebiegać z ogólnym zakażeniem matki, nazywa się to poronieniem septycznym, na szczęście w obecnej dobie opieki medycznej zdarza się coraz rzadziej.
Wydaje mi się, że każda kobieta, która przechodzi to bardzo nieprzyjemne doświadczenie jakim jest poronienie, dodatkowo zaczyna obwiniać siebie, zaczyna myśleć co zrobiła źle. Taki jest nasz naturalny ludzki odruch. Chcemy wiedzieć dlaczego. Już jako dzieci rodzice nas uczą związków przyczynowo-skutkowych. Bolą nas paluszki, bo przytrzasnęliśmy je sobie w szafce, a mama mówiła, żeby nie bawić się szufladą. Dostaliśmy jedynkę z matematyki, bo zamiast uczyć się do klasówki graliśmy w grę na komputerze. Mieliśmy stłuczkę, bo zachowaliśmy za mały odstęp i nie zdążyliśmy wyhamować.
Co zatem zrobiłyśmy źle, że poroniłyśmy? Czy to pytanie nie wydaje się naturalne?
Według badań ponad 60% osób wierzy, że poronienie może nastąpić po podniesieniu ciężkiego przedmiotu. Ponad 70% wierzy, że stres powoduje poronienie. Nie jest to prawda, świadczą o tym bardzo ciekawe badania wykonane w Izraelu- gdzie pokazano, że nawet ogromny przewlekły codzienny stres związany z realnym zagrożeniem życia, tylko o jeden punkt procentowy zwiększa ryzyko poronienia.
A ile kobiet wierzy, że wysiłek fizyczny powoduje poronienie, ile wierzy, że przepracowanie, ile wierzy, że ta jedna kawa, którą wypiły albo ten kęs sera pleśniowego, którego nie zauważyły w sałatce, ile wierzy, że podróż samolotem, ile wierzy, że to właśnie stosunek płciowy z mężem kilka dni wcześniej, ile wierzy, że noszenie starszego dziecka na rękach- było przyczyną – statystyk na to nie znalazłam, ale myślę, że były by one podobne.

ŻADNA z tych sytuacji nie powoduje poronienia. Co zatem jest przyczyną poronienia?

W 60% przypadków (i jest to dobrze udokumentowane medycznie) powodem jest wada chromosomalna – nie wynikająca z wady u rodziców, tylko powstająca z niezależnych od nas powodów podczas powstawania gamet (jajeczka i plemników – choć zdecydowanie częściej wady te powstają po stronie kobiety i ich częstość wzrasta wraz z wiekiem matki), dlatego czym starsza jest kobieta tym większe ryzyko poronienia.

Kolejne 20% poronień spowodowane jest innymi wadami genetycznymi, które nie wychodzą w klasycznym badaniu chromosomów. Pozostaje nam 20% przyczyn- do tej grupy możemy zaliczyć – zaburzenia hormonalne np. niewyrównane (!) choroby tarczycy – prawidłowo leczona choroba tarczycy nie jest przyczyną poronienia, silne urazy brzucha, infekcje (np. kiła, chlamydia, ureoplasma, toksoplazmoza, cytomegalia, zwykła grzybica pochwy nie będzie przyczyną poronienia), zaburzenia krzepnięcia (trombofilie), czynniki środowiskowe – i tu uwaga – oto będą rzeczy, na które rzeczywiście mamy wpływ – palenie papierosów, spożywanie alkoholu, używanie niedozwolonych leków lub narkotyków, kontakt z toksynami w pracy, kontakt z promieniowaniem jonizującym (RTG, terapie nuklearne)– mogą spowodować poronienie. Ale i to jest bardzo ważne – wszystkie te przyczyny, będą miały znacznie PO terminie spóźnionej miesiączki, czyli 14 dni po zapłodnieniu. Przez pierwsze 14 dni – obowiązuje w biologii rozrodu tak zwana zasada „wszystko albo nic” – czyli albo po czynniku toksycznym dojdzie do zatrzymania rozwoju ciąży na bardzo wczesnym etapie (zanim o niej wiemy) albo czynnik ten nie będzie miał wpływu.

Wniosek powinien być taki – jeżeli nie paliłyście, nie piłyście alkoholu, nie brałyście zabronionych substancji, nie miałyście kontaktu ze szkodliwymi czynnikami toksycznymi oraz– byłyście u ginekologa na rutynowej wizycie, w której zlecił badania laboratoryjne- wykluczające zdecydowaną większość wtórnych przyczyn poronień, to NIE zrobiłyście NIC źle- po prostu Wasze dzieciątko, Wasz zarodek – był chory i natura wiedziała, że nie da sobie rady.

Powyższe przyczyny dotyczą głownie kobiet z jednym lub dwoma poronieniami- przy trzecim poronieniu, powinniśmy doszukiwać się wtórnych przyczyn- najczęściej będą to – zaburzenia krzepnięcia lub choroby autoimmunologiczne u mamy, nosicielstwo wad genetycznych u rodziców lub zaburzenia hormonalne.

Każda kobieta po trzecim poronieniu powinna mieć zrobiony specjalistyczny panel badań, aby możliwie wszystkie te przyczyny wykluczyć.

Niestety dwa poronienia uważa się medycznie jeszcze za – i teraz okropne słowo – „normę”.

Postępowanie przy poronieniu w pierwszym trymestrze (do 13 tygodnia)

Po poronieniu samoistnym – czyli takim, które nastąpiło samo bez ingerencji lekarskiej. Powinniśmy koniecznie zgłosić się na kontrolę do ginekologa, aby sprawdzić czy poronienie jest „zupełne” – jeżeli jest zupełne to teoretycznie, jeżeli mamy taka wolę, możemy już w kolejnym cyklu starać się o ciążę.

Przy poronieniu zatrzymanym lub niezupełnym – lekarze mają dwie możliwości, aby pomóc kobiecie oczyścić jamę macicy z martwych tkanek. Kiedyś standardem postępowania był zabieg łyżeczkowania. Zaletą tego zabiegu jest to, że jest on skuteczny i dla kobiety niebolesny (wykonuje się go w znieczuleniu ogólnym). Wadą jest to – że po zabiegu trzeba odczekać przynajmniej 3 miesiące do starań o kolejną ciążę oraz możliwość powikłań, takich jak zrosty wewnątrzmaciczne oraz przebicie macicy (oba powikłania są na szczęście bardzo rzadkie). Po zabiegu zazwyczaj podaje się również profilaktyczną antybiotykoterapię, aby uniknąć zakażenia.

Opcją dużo częstszą, która w większości szpitali staje się standardem jest farmakologiczna indukcja poronienia- u kobiety, u której stwierdzamy obumarcie ciąży – podajemy leki, które powodują skurcze i samoistne opróżnienie się macicy. Takie postępowanie „zachowawcze” jest dla kobiety dużo mniej obciążające w takim sensie, że już po jednym prawidłowym cyklu od dokonanego z pomocą farmakologiczną poronienia może starać się o kolejną ciążę, a ryzyko powikłań jest minimalne. Wadą tej metody jest to, że może być ona bolesna, jest nieprzewidywalna w czasie- poronienie może nastąpić już kilka godzin po podaniu leków, a może trwać nawet kilka dni. (U większości kobiet dochodzi do poronienia w przeciągu 12h). Wadą jest również to, że nie zawsze poronienie jest zupełne – czyli i tak konieczny jest zabieg łyżeczkowania. Udana i zupełna farmakologiczna indukcja poronienia jest u około 75% kobiet – więc jeżeli kobieta chce niebawem zajść w kolejną ciążę to warto tę opcję rozważyć.

Przy poronieniach późniejszych niż 13 tydzień – zazwyczaj nie da się zabiegu uniknąć – i kolejna ciąża jest wskazana dopiero po trzech prawidłowych cyklach.

Kolejnym trudnym tematem związanym z poronieniami w drugim trymestrze – zazwyczaj tymi po 16 tygodniu – jest kwestia zatrzymania laktacji. Zachęcam, aby wziąć do tego stosowne leki przepisane przez lekarza, a nie starać się zatrzymać laktację „naturalnymi” metodami. Pojawienie się mleka z piersi u kobiet po poronieniu potrafi mieć bardzo trudne psychologicznie aspekty, nie mówiąc już o ryzyku zastojów oraz zapalenia piersi.

Warto również pamiętać, że u kobiet z grupą krwi Rh ujemną – powinniśmy po poronieniu (od 12 tygodnia według zaleceń) – zastosować profilaktykę konfliktu serologicznego w postaci zastrzyku z immunoglobuliny.

Każda kobieta przechodzi poronienie inaczej – jedne kobiety chcą o tym mówić, inne wolą aby temat przemilczeć. Nie ma na to recepty, jedno jednak jest najważniejsze, aby każda kobieta, która poroniła zrozumiała, że to nie jej wina i że poronienia niestety należą do naszej ludzkiej natury. Natury, która chce abyśmy rodziły zdrowe i silne dzieci.

 

236 komentarzy

  1. Pani Doktor, niestety mało jest takich lekarzy z powołania jak Pani… Czy mogłaby Pani napisać, co zrobić jeśli po roku od poronienia zatrzymanego i łyżeczkowania wciąż nie zachodzę w ciąży? Zrobiliśmy z mężem badanie kariotypów, morfologię plemników, badanie w sprawie zespołu antyfosfolidowego i koagulanta toczniowego – wszystko wyszło w porządku. Słyszałam o histeroskopii, ale bardzo się boję. I czy te ew. zrosty dawałyby jakieś objawy?

    • Kinga pomyślałam że Ci odpiszę i że moje doświadczenie może Cię jakoś podbudować. Staraliśmy się z mężem przez dwa lata. W końcu zdecydowałam się na laparoskopię i histeroskopię. Bardzo się tego bałam… ale już w pierwszym cyklu po zabiegu zaszłam w ciążę. Wykryto endometriozę. Bardzo dużo zrostów.
      Bardzo polecam Ci abys poszła do naprotechnologa. Moja siostra po 5! Poronieniach odkryła dlaczego tak sie działo właśnie u naprotechnologa. Powodzenia! I nie poddawaj się!

  2. Witam a co Pani myśli o braniu Acardu profilaktycznie po poronieniu ? Dostałam od lekarza biorę już miesiąc ale trochę się boję że za bardzo rozrzedzi mi krew a odstawić też się boję żeby nie było skutków ubocznych.

  3. Nicole, poroniłam samoistnie w 5 tyg i 1 dniu ciąży. Nota bene, bardzo mi pomógł wtedy ten post, plus lekarz, który pocieszył, ze przynajmniej wiemy, ze mogę zajsc w ciąże, a zarodek się zagnieżdża.

    Piszesz, ze wówczas, w tak wczesnej ciąży i poronieniu samoistnym, można się starać o dziecko „w następnym cyklu”. Czy mogłabyś doprecyzowac, czy to cykl który rozpoczął się obfita miesiączka tuż po poronieniu czy jeszcze następny. Mnie lekarz powiedział, ze możemy starać się od razu, czyli w cyklu, w którym miesiączka nastąpiła – poronienie samoistne. Pewnie myślicie tak samo, tylko Twój tekst można interpretować na dwa sposoby.

    P.S. Staraliśmy się i znów spóźnia mi się miesiączka oraz mam objawy wczesniciazowe – jak poprzednio. Nie cieszę się, raczej wyczekuję- czy historia się powtórzy, czy może tym razem się uda. Nie jestem już najmłodsza, pewnie zalicza mnie, jeśli się uda, do matek geriatrycznych. Mnie pociesza fakt, ze próbujemy drugi cykl i się znów udało. Przerażają statystyki, ze po 35. roku życia, a tyle mam, aż 18% kobiet ma poronienie. Zastanawiam się, bez obsesji, czy będę w tych 18% i w normie medycznej jeśli chodzi o poronienia. Jutro, w 4 tyg i 4 dniu pójdę na betę, w pon powtórka. Mam nadzieje ze bedzie dobrze i przyrost także

  4. Poronilam okolo 8 tygodnia. W moim przypadku byla to ciaza bezzarodkowa. Przyznam, ze byla to nieplanowana ciaza. Zabrzmi to strasznie, ale doszlismy do wniosku z mezem ze dobrze sie stalo, poniewaz splodzilismy bobasa nie bedac w pelni trzezwi. Gdzies sie jakis plemnik zawieruszyl i bach…
    Bardzo cierpialam przy poronieniu – dwa dni mialam straszne bole i bardzo mocno krwalilam („cale” krwawienie trwalo okolo 2 tyg.). Na domiar zlego okazalo sie, ze moja grupa krwi to A-, a maz B+. Nie mialam podanej immunoglobuliny, przez co zwieksza sie ryzyko konfliktu.
    Jestesmy po jednej probie – niestety pudlo. Zobacze, co bedzie nastepnym razem. Bardzo bym chciala wymieniac sie z Wami przezyciami ciazowymi, a poronnymi.

  5. Witam mam pytanie czy malaplytkowosc może być przyczyną poronienia? I skąd ona może się pojawić, wziąść? Przy wcześniejszych dwóch ciazach było wszystko ok a trzecie poronilam w 13 tyg.

  6. Podobno kobieta może się dowiedzieć czy wcześniej była w ciąży (o której nie wiedziała) po tym jak po pierwszym porodzie odczuwa podczas karmienia i nie tylko silne skurcze macicy. Tak mi powiedziała pani doktor kiedy po drugim porodzie mnie to zaniepokoiło i zgłosiłam to jednocześnie prosząc o ‚coś’ na ból. Mowila, że macica musi wykonać większą ‚robote’ przy obkurczaniu. Faktycznie nie wiedząc jeszcze o tym, mówiłam owej pani, że przy synku nie odczuwałam zupełnie nic już w kilka godzin po porodzie byłam jak ‚nowa’. Tylko szwy mi przypominały o porodzie. Może ból wynikał z faktu, że między porodami był krótki okres czasu -2 lata.

    A zawsze mnie ciekawiło co dzieje, się z płodami które obumarły lub ja wolę mówić, że dzieci, czy one są ‚odpadem medycznym’ (siostra pracowała kiedyś jako salowa na położnictwie, ginekologii i noworodkach i mówiła, że to były odpady …). Teraz od jakiegoś czasu słyszy się o pogrzebach dzieci nienarodzonych ( czy coś takiego). Ale jak wygląda ta procedura. Trochę mnie wzdryga na takie pytanie, ale może akurat Pani odpowie.

  7. Witam. Nie umiał pisać i opowiadać wiec napisze to co słona mi na język przyniesie 🙂
    Mam 30 lat i nie mam jeszcze dzieci. Mieszkamy w UK . W przeciągu chyba 5lat poroniłam 4razy o pierwszym dowiedzielismy sie podczas pierwszego USG ze jajeczko jest puste. W następnej 6tydzien nagle jakby przebity balonik z woda pełno krwi odrazu do szpitala mówią ze serduszko bile ale nic nie możemy zrobic natura. I tak za każdym razem. przy każdej ciąży w 5-7 tygodniu zaczynały sie lekkie plamienia widoczne na papierze przy oddawaniu moczu wiec skierowanie do szpitala USG jest serduszko wiec jest Ok. Miałam robione chyba wszystkie badania krwi i w UK i w Polsce nawet dostałam skierowanie na badania genetyczne wszystko Ok. Wkoncu stwierdzono u mnie przegrodę w macicy mówili ze to raczej nie powód poronień ale dobrze byłoby to usunąć wiec miałam zabieg 2 lata tamu. I przy następnej ciąży mam zacząć brać aspirynę??(musze znaleźć papiery od lekarza) Zaczynamy myśleć o dziecku ale boje sie ze znow to sie stanie ze ta przegroda to nie była przyczyna. I jeszcze pytanie czy to możliwe ze kiedy byłam w 6tygodniu ciąży rano śpię sobie smacznie i nagle sie budzę w podskoku i czuje ze nic nie czuje tzn ze juz to sie stało ze nie jestem juz w ciąży. Tak jakby ” odłączono kabelki”.

  8. Doroto. Ja w 3 miesiącu obudziłam się rano i też czułam,że moje dziecko nie żyję. Czułam się inaczej. Moje obawy się potwierdzily. Dziecku przestało nic serce. Teraz mam syna6,5roku,tam to dziecko miałoby 9lat. Pomimo tylu lat nadal nie mogę zapomnieć o tam tej sytuacji.

  9. Poroniłam w 20 tygodniu ciąży. Zaczęła skracać się szyjka, dodatkowo pojawiło się krwawienie z dróg rodnych – na dobę przed poronieniem lekarz zaobserwował w badaniu usg odklejanie się łożyska. Po kilku godzinach doszło do regularnych skurczy (macica przez cały pobyt jak deska – od jednych rozkurczowych leków do drugich). Po badaniu okazało się, że szyja zgładzona, rozwarta na 2 cm. Poród koszmarny, nie dość, że nie czekasz na tragedię, to jeszcze ból psychiczny i fizyczny nie do opanowania. Był to mój drugi poród – pierwszy zakończony powodzeniem, ale od 20 tygodnia z pessarem. Martwi mnie łożysko, które się zaczęło odklejać – nie wiem, czy to wtórny proces przy niewydolności szyjki.Bardzo bolesna strata.

  10. Ja poroniłam w 9 tygodniu zaczęłam krwawić pojechaliśmy z mężem do szpitala mieszkam w Anglii siedziałam 4 godziny miałam sprawdzane tylko ciśnienie i 2 razy brany mocz zostałam odesłana do domu i zostało mi tylko umówione usg za 2 dni🙄 Wróciliśmy do domu z rano udało mi się dostać do Polskiej przychodni i tam dowiedziałam się ze dziecko przestało się rozwijać kilka tygodni temu serduszka nie było a dziecko zamiast 3 cm miało 3 mm (poronienie zatrzymane)lekarz powiedział ze samo się wszystko oczyści 🙄 I tak cierpiałam kilka dni w bólu Naszczescie za 2 tygodnie miałam lecieć z córka do Polski myslalam ze wszystko jest Ok ze się wszystko oczyściło po tych mękach , po przyjeździe do Polski byłam odrazu umówiona do Pani ginekolog w Lublinie która stwierdziła ze nic się nie oczyściło i wszystko stoi w drogach rodnych 😔 I musiałam zostać w szpitalu na oczyszczeniu tego co już tam zaczęło się psuć i antybiotyk dożylnie . Ogromna pusta i żal niczego lepszego nie spodziewała bym się po Angielskiej medycynie ale ze Polski lekarz tez nie zrobił nic oprócz przekazania złej informacji 😔

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*