Loading...

15 kwietnia 2018

16 min.

Noworodek w szpitalu, czyli czas po porodzie

Wszyst­ko, co po­win­naś wie­dzieć o po­by­cie no­wo­rod­ka w szpi­ta­lu za­raz po uro­dze­niu.

Alicja Jaczewska

Może już bar­dziej jako mama, nie­mniej nadal jako pe­dia­tra, chcia­ła­bym Wam opo­wie­dzieć tro­chę o no­wo­rod­kach. Po­nie­waż je­stem na bie­żą­co z te­ma­tem, mam na­dzie­ję, że nie za­brak­nie naj­istot­niej­szych in­for­ma­cji.

Jako, że je­stem świe­żo upie­czo­ną mamą, mogę już z całą pew­no­ścią po­wie­dzieć, że po­mi­mo bólu i stre­su zwią­za­ne­go z po­ro­dem, dzień, w któ­rym uro­dził się mój syn był zde­cy­do­wa­nie naj­wspa­nial­szym w moim ży­ciu.

Gdy po 39. ty­go­dniach cią­ży i 17 go­dzi­nach na trak­cie po­ro­do­wym przy­szło mi uj­rzeć i do­tknąć tych drob­niut­kich rą­czek, tej ma­lut­kiej głów­ki, po pro­stu pła­ka­łam ze szczę­ścia. Jed­no­cze­śnie w tym mo­men­cie zmie­ni­ło się moje ży­cie i jak po­wie­dzia­ła moja ko­le­żan­ka, za­czął się dla mnie okres wiecz­ne­go za­tro­ska­nia o do­bro dziec­ka. Nie­ste­ty, by­cie pe­dia­trą tu dużo nie po­ma­ga, czło­wiek tra­ci gło­wę, wszyst­ko jest dla nie­go nowe, może na­wet ze wzglę­du na za­wód bar­dziej po­dej­rza­ne. My­ślę, że dla każ­dej mamy jest to rów­nie stre­su­ją­cy, co wy­jąt­ko­wy czas, dla­te­go chcia­ła­bym przy­bli­żyć trosz­kę to, co się dzie­je z no­wo­rod­kiem po uro­dze­niu, jak wy­glą­da „me­dycz­ny plan” wo­bec nie­go i po co wła­ści­wie jest to wszyst­ko.

Po­sta­ram się pi­sać w mia­rę po ko­lei, choć miej­cie na uwa­dze, że w za­leż­no­ści od dro­gi po­ro­du, sta­nu mat­ki i dziec­ka, a tak­że pla­ców­ki, w ja­kiej ro­dzi się dziec­ko, ko­lej­ność po­szcze­gól­nych pro­ce­dur może się trosz­kę róż­nić.

Kon­takt „skó­ra do skó­ry”

Każ­dy no­wo­ro­dek, za­raz po uro­dze­niu, je­śli nie ma ku temu me­dycz­nych prze­ciw­ska­zań po­wi­nien być po­ło­żo­ny na brzu­chu mamy i po­zo­stać na nim mi­ni­mum przez 2 go­dzi­ny. Dziec­ka wcze­śniej nie my­je­my, nie ubie­ra­my. Po pro­stu ta­kie­go uma­za­ne­go ma­zią pło­do­wą go­lut­kie­go no­wo­rod­ka kła­dzie­my na go­łej skó­rze mamy i przy­kry­wa­my te­tro­wy­mi pie­lusz­ka­mi. Ma­luch nie po­wi­nien zmar­z­nąć, gdyż czer­pie cie­pło ze skó­ry mamy. W tej po­zy­cji neo­na­to­log po­wi­nien do­ko­nać wstęp­nej oce­ny dzie­ciąt­ka (w ska­li Ap­gar), a tak­że po­win­na się od­być pierw­sza pró­ba kar­mie­nia.

Co waż­ne – ma­leń­stwo naj­czę­ściej samo wy­ka­że chęć ssa­nia i bę­dzie dą­żyć do bro­da­wek. Nie trze­ba od razu, na siłę przy­sta­wiać go do pier­si. (po­le­cam fil­mi­ki na YouTu­be “Bre­ast Crawl”). Ten czas po­wi­nien być wy­jąt­ko­wy za­rów­no dla mamy, jak i dziec­ka, a na­wet i taty, je­śli miał szczę­ście uczest­ni­czyć w na­ro­dzi­nach po­tom­ka. Je­śli nie ma ku temu wska­zań, nie po­win­no się tego kon­tak­tu prze­ry­wać – zwa­żyć, czy zba­dać do­kład­nie ma­lu­cha moż­na po upły­wie 2 go­dzin.

Dla­cze­go to tak waż­ne?

Otóż bli­ski kon­takt skó­ra do skó­ry bez­po­śred­nio po po­ro­dzie ma ol­brzy­mi (po­zy­tyw­ny!) wpływ na roz­wój dziec­ka. Nie tyl­ko ko­lo­ni­zo­wa­ne jest ono flo­rą bak­te­ryj­na mat­ki (za­miast szpi­tal­nej), ale udo­wod­nio­no, że przy­spie­sza on pro­ces ad­ap­ta­cji do no­we­go śro­do­wi­ska.

W ba­da­niach kli­nicz­nych wy­ka­za­no, że dzie­ci, któ­re były w ta­kim kon­tak­cie z mamą szyb­ciej osią­ga­ły pra­wi­dło­wą ter­mo­re­gu­la­cję, ad­ap­ta­cję ukła­du od­de­cho­we­go, w póź­niej­szym okre­sie rza­dziej wy­stę­po­wa­ły u nich bez­de­chy i epi­zo­dy bra­dy­kar­dii (zwol­nio­ne­go bi­cia ser­dusz­ka), le­piej przy­bie­ra­ły na ma­sie i szyb­ciej wy­cho­dzi­ły ze szpi­ta­la. O aspek­cie emo­cjo­nal­nym wspo­mi­nać chy­ba nie mu­szę.

Jak wi­dać, war­to dą­żyć do tego, aby ma­luch miał kon­takt „skó­ra do skó­ry” z mamą. Cza­sem, je­śli stan zdro­wia mamy na to nie po­zwa­la, ale no­wo­ro­dek jest zdro­wy, ma­luch może mieć kon­takt ze skó­rą taty! War­to o tym pa­mię­tać.

Ba­da­nie le­kar­skie no­wo­rod­ka w szpi­ta­lu

No­wo­ro­dek po uro­dze­niu po­wi­nien być zba­da­ny przez neo­na­to­lo­ga lub pe­dia­trę oraz oce­nio­ny w ska­li Ap­gar – w przy­pad­ku no­wo­rod­ków uro­dzo­nych w sta­nie do­brym 2-krot­nie, w sta­nie śred­nim lub cięż­kim 4-krot­nie.

W trak­cie ba­da­nia szcze­gól­ną uwa­gę kła­dzie się na ad­ap­ta­cję ukła­du od­de­cho­we­go i krą­że­nia, oce­nę ewen­tu­al­nych wad lub uszko­dzeń mo­gą­cych być skut­kiem po­ro­du. No­wo­ro­dek po­wi­nien być też zwa­żo­ny i zmie­rzo­ny – mie­rzy się dłu­gość (bez pro­sto­wa­nia nó­żek! – me­to­da sto­so­wa­na po po­ro­dzie jest inna niż póź­niej w ga­bi­ne­cie pe­dia­try, stąd cza­sem ro­dzi­ce się dzi­wią, że dziec­ko za­miast uro­snąć, zma­la­ło), ob­wód gło­wy i klat­ki pier­sio­wej.

Co to jest ska­la Ap­gar?

Jest to ska­la wy­my­ślo­na przez prof. Vir­gi­nię Ap­gar w celu oce­ny sta­nu no­wo­rod­ka po po­ro­dzie. No­wo­ro­dek może w niej uzy­skać mi­ni­mal­nie 0, a mak­sy­mal­nie 10 punk­tów. Oce­nia ona ta­kie ce­chy jak: ko­lor skó­ry, tęt­no, re­ak­cję na bodź­ce, na­pię­cie mię­śni oraz od­dy­cha­nie.

Ba­da­nie le­kar­skie ma za za­da­nie wstęp­nie oce­nić stan zdro­wia no­wo­rod­ka, wy­ła­pać ewen­tu­al­ne nie­pra­wi­dło­wo­ści w jego bu­do­wie lub funk­cjo­no­wa­niu/za­cho­wa­niu, aby w ra­zie ko­niecz­no­ści móc wdro­żyć od­po­wied­nie po­stę­po­wa­nie z dziec­kiem.

Ozna­ko­wa­nie no­wo­rod­ka

Jak naj­szyb­ciej po uro­dze­niu no­wo­ro­dek po­wi­nien mieć za­ło­żo­ne 2 opa­ski iden­ty­fi­ka­cyj­ne z kar­to­ni­ka­mi, na któ­rych dłu­go­pi­sem wpi­sy­wa­ne są imię i na­zwi­sko mat­ki, płeć dziec­ka, data i go­dzi­na uro­dze­nia, a w przy­pad­ku cią­ży mno­giej rów­nież ko­lej­ność przyj­ścia na świat no­wo­rod­ków, ozna­czo­ną cy­fra­mi rzym­ski­mi.

Przed za­pię­ciem opa­sek mama lub obec­ny na sali po­ro­do­wej tata po­win­ni spraw­dzić za­war­te w nich dane, a fakt ich za­ło­że­nia musi być od­no­to­wa­ny w hi­sto­rii cho­ro­by. Opa­sek tych nie wol­no zdej­mo­wać w trak­cie po­by­tu w szpi­ta­lu – do sa­me­go wyj­ścia do domu.

Osu­sze­nie

Obec­nie no­wo­rod­ków nie ką­pie się od razu po po­ro­dzie, ani ru­ty­no­wo w trak­cie po­by­tu w szpi­ta­lu. Są one tyl­ko osu­sza­ne, aby za­po­biec wy­chło­dze­niu, do któ­re­go do­cho­dzi ła­twiej gdy skó­ra jest mo­kra. Wy­jąt­kiem jest sy­tu­acja, w któ­rej dziec­ko jest ubru­dzo­ne krwią lub smół­ką – wów­czas ob­my­wa się z nich dziec­ko po uzy­ska­niu sta­bi­li­za­cji ciepl­nej.

Otóż poza tym, że zbyt szyb­ka ką­piel mo­gła­by być stre­sem dla dziec­ka, utrud­nie­niem w utrzy­ma­niu wła­ści­wej tem­pe­ra­tu­ry (pa­mię­taj­my, że no­wo­rod­ki nie do koń­ca ra­dzą so­bie z ter­mo­re­gu­la­cją), to jesz­cze zmy­li­by­śmy maź pło­do­wą. Oka­zu­je się, że ta bia­ła, lep­ka i nie­este­tycz­na sub­stan­cja, któ­ra aż się pro­si, żeby się jej po­zbyć, peł­ni bar­dzo waż­ne funk­cje i ma do­bro­czyn­ny wpływ na skó­rę ma­lu­cha. Jesz­cze w okre­sie pło­do­wym izo­lu­je ją od wód pło­do­wych i wszyst­kich cu­dów, w niej za­war­tych (w tym mo­czu).

Po po­ro­dzie na­to­miast ma za za­da­nie – na­wil­żyć skó­rę i ob­ni­żać jej pH, dzia­ła od­ka­ża­ją­co i re­ge­ne­ru­ją­co na na­skó­rek. Dla­te­go wła­śnie war­to odło­żyć pierw­szą ką­piel i wy­ką­pać ma­lu­cha już w domu, przy oka­zji po­zby­wa­jąc się w ten spo­sób szpi­tal­nych pa­to­ge­nów. A i ką­piąc no­wo­rod­ka ra­czej go opłu­ku­je­my a nie szo­ru­je­my, żeby się tej mazi nie po­zby­wać.

Test pul­sok­sy­me­trycz­ny

Pul­sok­sy­metr to urzą­dze­nie do prze­zskór­ne­go po­mia­ru sa­tu­ra­cji – czy­li wy­sy­ce­nia krwi tle­nem. U no­wo­rod­ków do­ko­nu­je się ta­kie­go po­mia­ru po­mię­dzy 2. a 24. go­dzi­ną ży­cia na pra­wej koń­czy­nie dol­nej. Ba­da­nie trwa 2-3 mi­nu­ty i jest bez­bo­le­sne.

Cze­mu słu­ży to ba­da­nie?

Po­zwa­la ono na wy­kry­cie bez­ob­ja­wo­wych kry­tycz­nych wad ser­ca. Jest to istot­ne po­nie­waż po uro­dze­niu do­cho­dzi do za­mknię­cia prze­wo­du tęt­ni­cze­go Bo­tal­la, któ­ry w przy­pad­ku prze­wo­do­za­leż­nych wad ser­ca umoż­li­wia prze­ży­cie no­wo­rod­ka. Wcze­sne wy­kry­cie ta­kiej wady po­zwa­la na szyb­kie po­da­nie le­ków utrzy­mu­ją­ce jego droż­ność do cza­su dal­sze­go po­stę­po­wa­nia.

Za­bieg Cre­de­go

Wszyst­kie no­wo­rod­ki w Pol­sce mają wy­ko­ny­wa­ny za­bieg za­kra­pla­nia oczu w ra­mach pro­fi­lak­ty­ki rze­żącz­ko­we­go za­pa­le­nia spo­jó­wek. Za­bieg ten wpro­wa­dzo­no pod ko­niec XIX wie­ku – po­le­gał na wkro­ple­niu do wor­ka spo­jów­ko­we­go 2% azo­ta­nu sre­bra (obec­nie sto­so­wa­ny jest 1%), co znacz­nie zmniej­szy­ło czę­stość wy­stę­po­wa­nia za­pa­le­nia spo­jó­wek u no­wo­rod­ków i w kon­se­kwen­cji, śle­po­ty (wcze­śniej 8-30% cho­ru­ją­cych na rze­żącz­ko­we za­pa­le­nie spo­jó­wek dzie­ci tra­ci­ło wzrok).

W po­ło­wie XX wie­ku za­czę­to za­stę­po­wać azo­tan sre­bra kro­pla­mi z an­ty­bio­ty­kiem – ery­tro­my­cy­ną lub te­tra­cy­kli­ną jed­nak ob­ser­wu­je się na­ra­sta­ją­cą opor­ność na nie dwo­in­ki rze­żącz­ki. Za­bieg ten może da­wać po­wi­kła­nia pod po­sta­cią od­czy­no­we­go za­pa­le­nia spo­jó­wek (mija sa­mo­ist­nie w cią­gu 1-2 dni) lub za­ka­że­nia wor­ka spo­jów­ko­we­go spo­wo­do­wa­ne­go nie­prze­strze­ga­niem za­sad asep­ty­ki (jest to bar­dzo rzad­kie, gdyż obec­nie uży­wa się jed­no­ra­zo­wych opa­ko­wań).

W związ­ku ze zmniej­sze­niem za­cho­ro­wal­no­ści na rze­żącz­kę oraz nie­sku­tecz­no­ścią azo­ta­nu sre­bra wo­bec chla­my­dii (obec­nie częst­szej niż rze­żącz­ka przy­czy­ny za­pa­le­nia spo­jó­wek) w nie­któ­rych kra­jach od­stą­pio­no od jego ru­ty­no­we­go wy­ko­ny­wa­nia. Nie­ste­ty w kra­jach tych no­tu­je się po­now­ny wzrost za­cho­ro­wań na rze­żącz­ko­we za­pa­le­nie spo­jó­wek, wo­bec cze­go ame­ry­kań­skie, nie­któ­re eu­ro­pej­skie i przede wszyst­kim pol­skie to­wa­rzy­stwa eks­perc­kie za­le­ca­ją utrzy­ma­nie wy­ko­ny­wa­nia tego za­bie­gu. Do­dat­ko­wo cały czas pro­wa­dzo­ne są ba­da­nia nad za­sto­so­wa­niem jo­do­po­wi­do­nu, któ­ry jest sku­tecz­ny rów­nież w sto­sun­ku do chla­my­dii orz wi­ru­sów i do­dat­ko­wo po­wo­du­je mniej po­draż­nień od azo­ta­nu sre­bra.

Po­da­nie wi­ta­mi­ny K

Bez­po­śred­nio po uro­dze­niu no­wo­ro­dek po­wi­nien mieć po­da­ną wi­ta­mi­nę K. Zgod­nie z ak­tu­al­ny­mi wy­tycz­ny­mi u no­wo­rod­ków do­no­szo­nych po­win­no to być 1 mg do­mię­śnio­wo w cią­gu 6 go­dzin od uro­dze­nia (wów­czas nie wy­ma­ga dal­szej su­ple­men­ta­cji) lub, w ra­zie sprze­ci­wu ro­dzi­ców co do dro­gi po­da­nia albo rzad­kich prze­ciw­ska­zań (he­mo­fi­lia) – do­ust­nie.

Za­le­ca­ne daw­ko­wa­nie do­ust­ne to 2 mg w trak­cie pierw­sze­go kar­mie­nia a na­stęp­nie 1 mg 1x/ty­dzień do ukoń­cze­nia 3 mie­sią­ca ży­cia lub 3 x 2 mg za­raz po uro­dze­niu a na­stęp­nie w tej sa­mej daw­ce po­mię­dzy 4. a 6. dniem ży­cia oraz 4. a 6. ty­go­dniem ży­cia. U no­wo­rod­ków uro­dzo­nych przed­wcze­śnie daw­kę do­sto­so­wu­je się do masy cia­ła.

Po co po­da­wać wi­ta­mi­nę K no­wo­rod­ko­wi?

Ma to na celu za­po­biec rzad­kiej, ale nie­zwy­kle groź­nej cho­ro­bie – krwa­wie­niu z nie­do­bo­ru wi­ta­mi­ny K, zwa­nej kie­dyś cho­ro­bą krwo­tocz­ną no­wo­rod­ków. Cho­ro­ba ta ma 3 po­sta­cie – wcze­sną (krwa­wie­nie wy­stę­pu­je już w 1. do­bie ży­cia), kla­sycz­ną (2.-7. doba ży­cia) oraz póź­ną (2. ty­dzień-6. mie­siąc ży­cia). Na­le­ży pa­mię­tać, że może ona wy­stą­pić na­wet wte­dy, je­śli u ro­dzi­ców ani in­nych człon­ków ro­dzi­ny nie było nig­dy za­bu­rzeń krzep­nię­cia!

Krwa­wie­nia z nie­do­bo­ru wi­ta­mi­ny K mogą ob­ja­wiać się jako krwa­wie­nia śród­czasz­ko­we lub do in­nych na­rzą­dów we­wnętrz­nych (płuc, prze­wo­du po­kar­mo­we­go, dróg mo­czo­wych), a tak­że z pęp­ka i ze skó­ry i są po­ten­cjal­nie bar­dzo groź­ne, mogą pro­wa­dzić do nie­wy­dol­no­ści na­rzą­dów a na­wet zgo­nu. W Pol­sce za­le­ce­nia od­no­śnie wi­ta­mi­ny K obo­wią­zu­ją od 2007 roku (choć w mię­dzy­cza­sie daw­ko­wa­nie ule­gło zmia­nie), a od cza­su ich wpro­wa­dze­nia zna­czą­co zmniej­szy­ła się czę­stość wy­stę­po­wa­nia po­sta­ci kla­sycz­nej i póź­nej krwa­wie­nia. Nadal zda­rza­ją się przy­pad­ki wcze­sne­go krwa­wie­nia z nie­do­bo­ru wi­ta­mi­ny K.

War­to pa­mię­tać, że u no­wo­rod­ków i nie­mow­ląt kar­mio­nych pier­sią wy­stę­pu­je spe­cy­ficz­na flo­ra bak­te­ryj­na prze­wo­du po­kar­mo­we­go, a wcho­dzą­ce w jej skład bi­fi­do­bak­te­rie nie pro­du­ku­ją en­do­gen­nej wi­ta­mi­ny K. Jej pro­duk­cja w prze­wo­dzie po­kar­mo­wym roz­pocz­nie się do­pie­ro po wpro­wa­dze­niu po­kar­mów uzu­peł­nia­ją­cych, kie­dy to flo­ra je­li­to­wa ule­gnie zmia­nie.

Szcze­pie­nia no­wo­rod­ka w szpi­ta­lu

Po uro­dze­niu no­wo­rod­ki otrzy­mu­ją 2 szcze­pie­nia:

  • prze­ciw­ko gruź­li­cy (szcze­pion­ka „żywa”, po­da­wa­na śród­skór­nie – jest to je­dy­na daw­ka tej szcze­pion­ki),
  • prze­ciw­ko wi­ru­so­we­mu za­pa­le­niu wą­tro­by typu B (szcze­pion­ka „za­bi­ta”, po­da­wa­na do­mię­śnio­wo, pierw­sza daw­ka). Wg ak­tu­al­ne­go Pro­gra­mu Szcze­pień Ochron­nych to prze­ciw­ko gruź­li­cy po­win­no być wy­ko­na­ne przed wy­pi­sem ze szpi­ta­la, nie­ko­niecz­nie w 1. do­bie po uro­dze­niu.

Dla­cze­go te szcze­pie­nia po­da­je­my tak wcze­śnie?

Gruź­li­ca jest cho­ro­bą wy­wo­ły­wa­ną przez prąt­ki gruź­li­cy, szcze­gól­nie nie­bez­piecz­ną dla naj­młod­szych nie­mow­ląt – może u nich prze­bie­gać pod po­sta­cią gruź­li­cy po­za­płuc­nej, o dużo gor­szym niż kla­sycz­na gruź­li­ca płuc prze­bie­gu. Szcze­pie­nie no­wo­rod­ków w pierw­szej do­bie za­po­bie­ga gruź­li­cy po­za­płuc­nej – po­sta­ci roz­sia­nej, gruź­li­cze­mu za­pa­le­niu opon mó­zgo­wo-rdze­nio­wych, na­to­miast nie eli­mi­nu­je ry­zy­ka za­cho­ro­wa­nia na po­stać kla­sycz­ną.

Po­nad­to, nasz or­ga­nizm nie wy­twa­rza prze­ciw­ciał prze­ciw­ko prąt­kom – całą od­po­wiedź im­mu­no­lo­gicz­na prze­ciw­ko tej cho­ro­bie jest typu ko­mór­ko­we­go – dla­te­go też mama nie jest w sta­nie prze­ka­zać dziec­ku od­por­no­ści ani przez ło­ży­sko, ani z mle­kiem. Jed­no­cze­śnie Świa­to­wa Or­ga­ni­za­cja Zdro­wia (WHO) za­le­ca utrzy­ma­nie szcze­pień prze­ciw­ko gruź­li­cy w kra­jach, w któ­rych za­pa­dal­ność na nią jest wyż­sza od 5/100 tys. lud­no­ści. I, nie­ste­ty, Pol­ska się do tych kra­jów za­li­cza z za­pa­dal­no­ścią na po­zio­mie 7,3/100 tys. przy­pad­ków po­twier­dzo­nych la­bo­ra­to­ryj­nie (a sza­co­wa­na za­pa­dal­ność jest jesz­cze wyż­sza, ok. 20/100tys.). War­to rów­nież za­uwa­żyć, że w kra­jach, w któ­rych wo­bec ma­łej za­pa­dal­no­ści zre­zy­gno­wa­no z tego szcze­pie­nia, od­no­to­wa­no wzrost licz­by za­cho­ro­wań – np. wzrost za­cho­ro­wań na gruź­li­cze za­pa­le­nie opon mó­zgo­wo rdze­nio­wych u nie­szcze­pio­nych dzie­ci w Szwe­cji.

Jesz­cze jed­na uwa­ga dla osób, któ­re chcia­ły­by to szcze­pie­nie od­ro­czyć – nie­ste­ty jest to utrud­nio­ne, gdyż dziec­ko trud­no za­szcze­pić poza od­dzia­łem neo­na­to­lo­gii. Jest to szcze­pie­nie wie­lo­daw­ko­we, a więc w prak­ty­ce je­śli chce­my za­szcze­pić dziec­ko, w wie­lu przy­chod­niach każą cze­kać aż uzbie­ra się wię­cej „chęt­nych”, co może trwać na­wet kil­ka mie­się­cy. A nie­któ­re przy­chod­nie (choć nie jest to uza­sad­nio­ne) od­sy­ła­ją pa­cjen­tów do punk­tów kon­sul­ta­cyj­nych szcze­pień. Po­nad­to jest to je­dy­na szcze­pion­ka, po­da­wa­na śród­skór­nie, tech­ni­ka po­da­nia jest dość skom­pli­ko­wa­na, a więc dużo le­piej wy­ko­nu­ją je oso­by zaj­mu­ją­ce się tym na co dzień.

Wi­ru­so­we za­pa­le­nie wą­tro­by typu B poza za­pa­le­niem i nie­wy­dol­no­ścią wą­tro­by, może pro­wa­dzić do roz­wo­ju no­wo­two­rów wą­tro­by. Nie­gdyś za­pa­dal­ność na tę cho­ro­bę w Pol­sce była bar­dzo duża, jed­nak dzię­ki wpro­wa­dze­niu szcze­pień ochron­nych zna­czą­co się zmniej­szy­ła. Obec­nie za­pa­dal­ność w Pol­sce okre­śla­na jest jako śred­nia, sza­cu­je się, że za­ka­żo­nych tym wi­ru­sem jest 2% pol­skiej po­pu­la­cji. Jed­nym z głów­nych czyn­ni­ków ry­zy­ka za­ka­że­nia po­zo­sta­je kon­takt ze służ­bą zdro­wia, a po­nie­waż no­wo­ro­dek po uro­dze­niu prze­by­wa w śro­do­wi­sku szpi­tal­nym, szcze­pie­nie to jest wy­ko­ny­wa­ne w pierw­szej do­bie ży­cia. Jest ono rów­nież bar­dzo sku­tecz­ne w przy­pad­ku dzie­ci ma­tek za­ka­żo­nych wi­ru­sem za­pa­le­nia wą­tro­by typu B.

W przy­pad­ku obu tych szcze­pień, Pol­skie To­wa­rzy­stwo Wak­cy­no­lo­gii roz­wa­ża moż­li­wość prze­nie­sie­nia ich w przy­szło­ści na póź­niej­szy okres ży­cia dziec­ka, jed­nak póki co do­tych­cza­so­wa sy­tu­acja epi­de­mio­lo­gicz­na w na­szym kra­ju na to nie po­zwa­la.

Ba­da­nia prze­sie­wo­we

W Pol­sce ba­da­nia prze­sie­wo­we u no­wo­rod­ków są wy­ko­ny­wa­ne w kie­run­ku mu­ko­wi­scy­do­zy, fe­ny­lo­ke­to­nu­rii oraz wro­dzo­nej nie­do­czyn­no­ści tar­czy­cy, a od nie­daw­na rów­nież in­nych cho­rób me­ta­bo­licz­nych i wro­dzo­ne­go prze­ro­stu nad­ner­czy (w su­mie ba­da­nie obej­mu­je aż 26 cho­rób!).

Od 2021 roku stop­nio­wo w ko­lej­nych szpi­ta­lach wpro­wa­dza się też bez­płat­ne ba­da­nie prze­sie­wo­we w kie­run­ku SMA-rdze­nio­we­go za­ni­ku mię­śni (war­to przed po­ro­dem do­stać czy Wasz szpi­tal już je wy­ko­nu­je – je­śli nie do­stęp­ne są ze­sta­wy do sa­mo­dziel­ne­go wy­ko­na­nia ta­kie­go ba­da­nia; ich koszt to ok. 160zł). Ba­da­nie to po­le­ga na na­kłu­ciu pięt­ki dziec­ka i na­są­cze­niu spe­cjal­nej bi­bu­ły krwią wło­śnicz­ko­wą. Wy­ko­nu­je się je naj­wcze­śniej 48 go­dzin po na­ro­dze­niu dziec­ka.

Kie­dy zna­ne są wy­ni­ki? Otóż, w przy­pad­ku stwier­dze­nie nie­pra­wi­dło­wo­ści w tych ba­da­niach, ro­dzi­ce zo­sta­ją po­in­for­mo­wa­ni dro­gą pocz­to­wą o ko­niecz­no­ści ich po­now­ne­go wy­ko­na­nia. Je­śli na­to­miast ro­dzi­ce nie do­sta­li żad­nych wie­ści – ozna­cza to, że ba­da­nie wy­szło pra­wi­dło­wo.

Po co wy­ko­ny­wa­ne są te ba­da­nia?

Fe­ny­lo­ke­to­nu­ria i nie­do­czyn­ność tar­czy­cy to cho­ro­by po­ten­cjal­nie pro­wa­dzą­ce do upo­śle­dze­nia umy­sło­we­go, któ­re­mu moż­na w 100% za­po­biec i to w bar­dzo pro­sty spo­sób – sto­su­jąc die­tę z wy­łą­cze­niem fe­ny­lo­ala­ni­ny w przy­pad­ku fe­ny­lo­ke­to­nu­rii oraz su­ple­men­tu­jąc hor­mo­ny tar­czy­cy w przy­pad­ku jej nie­do­czyn­no­ści. Jest je­den wa­ru­nek – trze­ba roz­po­cząć le­cze­nie jak naj­szyb­ciej po uro­dze­niu – dla­te­go ba­da­nie w kie­run­ku tych cho­rób wy­ko­nu­je się za­raz po uro­dze­niu. Po­dob­nie jest w przy­pad­ku po­zo­sta­łych cho­rób me­ta­bo­licz­nych.

Mu­ko­wi­scy­do­za jest na­to­miast cho­ro­bą ge­ne­tycz­ną, któ­ra w du­żym uprosz­cze­niu po­le­ga na tym, że w związ­ku z za­bu­rze­niem pra­cy ka­na­łów chlor­ko­wych, za­gęsz­cza­ją się wszyst­kie wy­dzie­li­ny w or­ga­ni­zmie – co może po­wo­do­wać nie tyl­ko czę­ste in­fek­cje dróg od­de­cho­wych, ale rów­nież za­bu­rze­nia pra­cy trzust­ki, nie­płod­ność itd. Im wcze­śniej roz­po­zna się cho­ro­bę i wdro­ży le­cze­nie, tym dłu­żej pa­cjent ma szan­sę prze­żyć (obec­nie dłu­gość i ja­kość ży­cia pa­cjen­tów z mu­ko­wi­scy­do­zą ule­gła znacz­nej po­pra­wie!).

Ba­da­nie słu­chu no­wo­rod­ka w szpi­ta­lu

Ko­lej­nym ba­da­niem prze­sie­wo­wym wy­ko­ny­wa­nym wśród no­wo­rod­ków, jest ba­da­nie prze­sie­wo­we w kie­run­ku nie­do­słu­chu. Jego po­wszech­ne wy­ko­ny­wa­nie w na­szym kra­ju za­wdzię­cza­my Wiel­kiej Or­kie­strze Świą­tecz­nej Po­mo­cy, któ­ra wy­po­sa­ży­ła od­dzia­ły neo­na­to­lo­gii w apa­ra­ty do ba­da­nia.

Ba­da­nie jest bez­bo­le­sne, po­le­ga na umiesz­cze­niu w uchu no­wo­rod­ka son­dy, w któ­rej znaj­du­je się, emi­tu­ją­cy krót­ki i ci­chy dźwięk, gło­śnik oraz mi­kro­fon, od­bie­ra­ją­cy oto­emi­sję z ucha we­wnętrz­ne­go. Pra­wi­dło­wo funk­cjo­nu­ją­ce ucho, po usły­sze­niu dźwię­ku po­win­no od­po­wie­dzieć zwrot­ną emi­sją sy­gna­łu, któ­ra zo­sta­nie za­re­je­stro­wa­na. Je­śli do tego nie doj­dzie, może to być ob­jaw wady słu­chu.

Co waż­ne – ba­da­nie wy­ko­nu­je się w 2. do­bie ży­cia dziec­ka, kie­dy już prze­wo­dy słu­cho­we po­win­ny się oczy­ścić z mazi pło­do­wej – nie­mniej jed­nak, cza­sem wy­cho­dzą fał­szy­wie do­dat­nie – tak było w przy­pad­ku mo­je­go syn­ka. Jed­no ucho „nie od­po­wia­da­ło”. Jak się oka­za­ło, było to spo­wo­do­wa­ne tym, że przed ba­da­niem le­żał cały czas na tym wła­śnie uchu. Gdy pil­no­wa­łam ukła­da­nia na dru­giej stro­nie – po­now­ne ba­da­nie nie wy­ka­za­ło nie­pra­wi­dło­wo­ści 🙂

Po co to ro­bi­my?

Po­nie­waż roz­wój mowy jest za­leż­ny od słu­chu bar­dzo waż­nym jest, aby jak naj­szyb­ciej wy­kryć wady słu­chu u dzie­ci. Sza­cu­je się, że oko­ło 1/500 dzie­ci ro­dzi się z wa­da­mi słu­chu. Nie­sły­szą­ce no­wo­rod­ki i nie­mow­lę­ta za­cho­wu­ją się po­dob­nie do sły­szą­cych – mogą na­wet gru­chać, gdyż jest to nie­za­leż­ne od słu­chu. Dla­te­go ro­dzi­ce a na­wet le­ka­rze mogą mieć pro­blem ze zi­den­ty­fi­ko­wa­niem nie­do­słu­chu „na czas”.

Wa­że­nie no­wo­rod­ka w szpi­ta­lu

Przed wyj­ściem ze szpi­ta­la no­wo­rod­ki są po­now­nie wa­żo­ne – nor­mal­nym jest, że po uro­dze­niu dziec­ko tra­ci na ma­sie. Jest to tzw. fi­zjo­lo­gicz­ny uby­tek masy cia­ła. Ale waż­ne jest, żeby nie był on więk­szy niż 10% uro­dze­nio­wej masy cia­ła. Je­śli dzi­dziuś uby­wa wię­cej – wy­ma­ga on ob­ser­wa­cji i roz­wa­że­nia co może być tego przy­czy­ną. Mój ma­luch w 2 do­bie schudł nie­co za dużo, w związ­ku z czym na­sze wyj­ście ze szpi­ta­la sta­ło pod zna­kiem za­py­ta­nia.

Na szczę­ście, oka­za­ło się, że wy­star­czy­ło częst­sze (o ile nie bar­dzo czę­ste) przy­sta­wia­nie do pier­si, żeby od­bił z wagą w górę. W na­szym przy­pad­ku było to spo­wo­do­wa­ne tym, że nie do koń­ca ra­dzi­łam so­bie z przy­sta­wia­niem go w po­zy­cji le­żą­cej, a kar­mie­nie na sie­dzą­co po po­ro­dzie si­ła­mi na­tu­ry nie na­le­ży do kom­for­to­wych. Dla­te­go dro­gie mamy – nie bój­cie się pro­sić o po­moc, je­śli coś Wam nie idzie z kar­mie­niem. Choć nie w każ­dym szpi­ta­lu są cer­ty­fi­ko­wa­ni do­rad­cy lak­ta­cyj­ni, to z pew­no­ścią są po­łoż­ne i le­ka­rze a na­wet bar­dziej do­świad­czo­ne mamy, któ­re mogą po­słu­żyć cen­ną radą czy wska­zów­ką.

Kil­ka słów o sa­mym po­by­cie w szpi­ta­lu

Więk­szość (a na­wet chy­ba już wszyst­kie!) pla­có­wek w Pol­sce ofe­ru­je moż­li­wość po­by­tu dziec­ka z mamą (o ile żad­ne z nich nie ma ku temu me­dycz­nych prze­ciw­wska­zań) – jest to tzw. sys­tem ro­oming-in lub po pol­sku „mat­ka z dziec­kiem”. Dzie­ci za­zwy­czaj śpią w tzw. my­del­nicz­kach, obok łóż­ka mamy. Oczy­wi­ście, moż­na wziąć ma­leń­stwo na tro­chę do swo­je­go łóż­ka, ale war­to pa­mię­tać, aby le­ża­ło od ścia­ny, lub o za­mknię­ciu bocz­nej ba­rier­ki łóż­ka. Zmę­cze­nie po po­ro­dzie może spo­wo­do­wać, ze przy­śnie­cie, a wte­dy o upa­dek ma­lu­cha nie trud­no. A! I nie kładź­my no­wo­rod­ka na pod­kła­dzie hi­gie­nicz­nym mamy.

Dzię­ki sys­te­mo­wi „mat­ka z dziec­kiem” mamy mogą nie tyl­ko od pierw­szych chwil cie­szyć się swo­im ma­leń­stwem 24h/dobę, ale rów­nież uczyć się jego ob­słu­gi. Prze­wi­ja­nie, ubie­ra­nie, kar­mie­nie – dla ko­biet, któ­re po raz pierw­szy zo­sta­ją ma­ma­mi, to nie lada wy­zwa­nie! Dla­te­go nie stre­suj­cie się je­śli coś Wam nie wyj­dzie – pie­lu­cha bę­dzie krzy­wo za­pię­ta, a bo­dziak za­ło­żo­ny tył na przód. Wa­sze ma­leń­stwo i tak bę­dzie Was ko­chać naj­bar­dziej na świe­cie!

Od­wie­dzi­ny

Może część z Was skry­ty­ku­je to, co te­raz na­pi­szę, ale uwierz­cie mi – po­ro­dów­ka i od­dział po­łoż­ni­czy to nie jest do­bre miej­sce do od­wie­dzin. Oj­ciec dziec­ka, czy jed­na bli­ska ma­mie oso­ba, mogą być po­trzeb­ne i mile wi­dzia­ne (zwłasz­cza je­śli mama chce np. wziąć prysz­nic), ale wie­lo­oso­bo­we piel­grzym­ki to zde­cy­do­wa­nie prze­sa­da. Nie tyl­ko dla­te­go, że gwar i ha­łas mogą prze­szka­dzać po­zo­sta­łym ma­mom i dzie­ciom, ale przede wszyst­kim z przy­czyn epi­de­mio­lo­gicz­nych.

No­wo­rod­ki są bar­dzo wraż­li­we na za­ka­że­nia, a to co u do­ro­słe­go jest zwy­kłym ka­ta­rem, może się oka­zać na­wet śmier­tel­nym za­pa­le­niem oskrze­li­ków u ma­lusz­ka. A im wię­cej osób ma z nim kon­takt, tym więk­sze ry­zy­ko. Nie mu­szę już chy­ba wspo­mi­nać o tym, że każ­dy kto od­wie­dza no­wo­rod­ka po­wi­nien być bez­względ­nie zdro­wy, nie wcho­dzić na salę w okry­ciach wierzch­nich i umyć do­kład­nie ręce za­raz po przyj­ściu.

Nie­ste­ty, z ob­ser­wa­cji wiem, że czę­sto wy­glą­da to zu­peł­nie in­a­czej. Przy­kład z ży­cia: sala 2 oso­bo­wa, jed­na mama i no­wo­ro­dek sta­ra­ją się za­snąć, u dru­giej mamy go­ście – tata dziec­ka pró­bu­je pod­trzy­mać kon­wer­sa­cję z oj­cem i te­ściem, dwie bab­cie wy­ry­wa­ją so­bie no­wo­rod­ka z rąk, bied­na mama le­d­wo sie­dzi, ale prze­cież przy ro­dzi­cach i te­ściach trze­ba trzy­mać fa­son. W pew­nym mo­men­cie dziad­ko­wie mó­wią „to Wy tu so­bie po­siedź­cie, a my pój­dzie­my za­pa­lić”. Po chwi­li wra­ca­ją i ca­łu­ją ma­lusz­ka wy­dmu­chu­jąc w nie­go dym ty­to­nio­wy, bo „tak się już stę­sk­ni­li”. Na do­da­tek wpa­da ko­le­żan­ka/ku­zyn­ka i od pro­gu woła do świe­żo upie­czo­nej mamy „o Boże, ten po­ród chy­ba se­rio strasz­ny, bo wy­glą­dasz okrop­nie”.

Po po­ro­dzie za­rów­no mama jak i dzi­dziuś po­trze­bu­ją spo­ko­ju i cza­su dla sie­bie. Je­śli po­trze­bu­ją po­mo­cy in­nych osób, to tyl­ko ta­kiej, o jaką po­pro­szą. Nie trze­ba się go­dzić na od­wie­dzi­ny, bo tak wy­pa­da, bo ktoś chciał. Oczy­wi­ście, każ­dy może zro­bić jak chce. Do mnie do szpi­ta­la przy­cho­dził tyl­ko mąż, i to góra na 2 go­dzi­ny. No i raz wpa­dła sio­stra przy­nieść wodę. Cała resz­ta do­sta­wa­ła co­dzien­ną daw­kę słod­ko­ści na zdję­ciach, a syn­ka zo­ba­czy­li już u nas w domu. Ale je­śli Wy ma­cie po­trze­bę, żeby Was ktoś od­wie­dził – nie ma pro­ble­mu. Tyl­ko niech to będą zdro­we oso­by, któ­re za­cho­wa­ją za­sa­dy hi­gie­ny i usza­nu­ją chęć spo­ko­ju in­nych mam.

PS. Dzię­ku­ję za wszyst­kie uwa­gi Mag­da­le­nie Skła­da­now­skiej, któ­ra zgo­dzi­ła się rzu­cić na ten ar­ty­kuł swo­im neo­na­to­lo­gicz­nym okiem 🙂

Ostatnia aktualizacja: 31.10.2021
noworodekskala Apgarszczepionkiszpitalukład krążeniaukład oddechowywitamina K

15 kwietnia 2018

16 min.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

ul. Algierska 19W, 03-977 Warszawa. KRS 0000950016, NIP 5252678750, BDO 000108449
© © 2022 Roger Publishing Wójciccy Spółka komandytowa