Loading...

29 kwietnia 2020

13 min.

Cukrzyca u dzieci – przyczyny, objawy i leczenie

Może za­cznę od tego, że ten ar­ty­kuł nie jest dla ro­dzi­ców dzie­ci z cu­krzy­cą. Je­śli Wa­sze dziec­ko cho­ru­je na cu­krzy­cę typu 1, na pew­no wie­cie wszyst­ko, co jest tu na­pi­sa­ne a na­wet dużo wię­cej.

Alicja Jaczewska

Ten ar­ty­kuł po­wstał, by edu­ko­wać spo­łe­czeń­stwo, aby inni mo­gli zro­zu­mieć czym jest ta cho­ro­ba, wie­dzie­li na co zwró­cić uwa­gę u swo­ich dzie­ci (po­pu­la­cyj­nie, 1/250 dzie­ci ma szan­sę roz­wi­nąć cu­krzy­cę typu 1) i cze­go się spo­dzie­wać po roz­po­zna­niu.

Bo nie­ste­ty, to nie jest tak, jak kie­dyś za­py­ta­ła mnie jed­na mama, gdy przyj­mo­wa­łam jej dziec­ko ze świe­żo roz­po­zna­ną cu­krzy­cą „czy­li te­raz nie bę­dzie mógł jeść cu­kru?” – pro­blem jest dużo po­waż­niej­szy i bar­dziej skom­pli­ko­wa­ny.

Spis tre­ści:
  1. Co to jest cu­krzy­ca?
  2. Przy­czy­ny cu­krzy­cy
  3. Ob­ja­wy cu­krzy­cy u dzie­ci
  4. Czym ob­ja­wia się kwa­si­ca ke­to­no­wa?
  5. Roz­po­zna­nie cho­ro­by
  6. Czy cu­krzy­ca u dzie­ci jest ule­czal­na?

Co to jest cu­krzy­ca?

Cu­krzy­ca jest cho­ro­bą, o któ­rej dużo się mówi. Jest naj­częst­szą cho­ro­bą me­ta­bo­licz­ną, jed­ną z cho­rób cy­wi­li­za­cyj­nych, za­zwy­czaj ko­ja­rzo­ną z oso­ba­mi oty­ły­mi i star­szy­mi. I jest w tym dużo praw­dy! Skąd się za­tem bio­rą dzie­ci cho­re na cu­krzy­cę? I czy cu­krzy­ca u dzie­ci to ta sama cho­ro­ba, któ­ra wy­stę­pu­je u osób star­szych?

Żeby od­po­wie­dzieć Wam na te py­ta­nia za­cznę może od pod­staw, czy­li ma­łej lek­cji fi­zjo­lo­gii.

Na pew­no sły­sze­li­ście o in­su­li­nie – część z Was w kon­tek­ście leku (cio­cia/bab­cia/wu­jek „bio­rą in­su­li­nę”), część w kon­tek­ście przy­pa­dłośc,i jaką jest co­raz bar­dziej zna­na i czę­ściej roz­po­zna­wa­na in­su­li­no­opor­ność. Ale czym w za­sa­dzie jest in­su­li­na?

Jest to hor­mon wy­twa­rza­ny w przez trzust­kę (a kon­kret­nie ko­mór­ki beta wysp trzust­ki), któ­ry od­gry­wa za­sad­ni­czą rolę w me­ta­bo­li­zmie wę­glo­wo­da­nów (cu­krów), ale też bia­łek i tłusz­czów. Na­to­miast my sku­pi­my się dziś na związ­ku in­su­li­ny z wę­glo­wo­da­na­mi.

Wszyst­kie wę­glo­wo­da­ny, któ­re zja­da­my są w efek­cie prze­kształ­ca­ne do cu­kru pro­ste­go – glu­ko­zy. Uprasz­cza­jąc moż­na po­wie­dzieć, że in­su­li­na jest pro­du­ko­wa­na w od­po­wie­dzi na wzrost stę­że­nia glu­ko­zy we krwi (gli­ke­mii) a jej dzia­ła­nie po­le­ga na jego ob­ni­że­niu.

In­su­li­na ob­ni­ża gli­ke­mię dzia­ła­jąc na róż­ne ko­mór­ki – mię­śnio­we (mio­cy­ty), wą­tro­by (he­pa­to­cy­ty) czy tłusz­czo­we (adi­po­cy­ty) i zwięk­sza­jąc trans­port glu­ko­zy do ich wnę­trza. Ko­mór­ki w ten spo­sób mogą czer­pać ener­gię z do­star­czo­nej do ich wnę­trza glu­ko­zy i prze­zna­czać ją na speł­nia­nie swo­ich funk­cji lub ma­ga­zy­no­wać (jak w przy­pad­ku ko­mó­rek tłusz­czo­wych).

Jest kil­ka ty­pów cu­krzy­cy, ale dwa głów­ne to:

  • cu­krzy­ca typu 1 (naj­częst­sza u dzie­ci),
  • cu­krzy­ca typu 2 (wy­stę­pu­ją­ca głów­nie u do­ro­słych, sta­no­wi ok. 80% wszyst­kich cu­krzyc).

Te 2 typy mają od­mien­ne pa­to­me­cha­ni­zmy po­wsta­wa­nia. W cu­krzy­cy typu 1 bra­ku­je in­su­li­ny, a w cu­krzy­cy typu 2 in­su­li­na jest, ale ko­mór­ki, na któ­re po­win­na dzia­łać nie od­po­wia­da­ją tak jak po­win­ny – są opor­ne na jej dzia­ła­nie.

Jest to oczy­wi­ście duże uprosz­cze­nie, gdyż w cu­krzy­cy typu 2 przy­czy­ną może być ge­ne­tycz­nie uwa­run­ko­wa­ne za­bu­rze­nie w wy­dzie­la­niu in­su­li­ny, co wię­cej, na­wet je­śli pier­wot­ną przy­czy­ną jest in­su­li­no­opor­ność to po pew­nym cza­sie wzmo­żo­ne­go wy­dzie­la­nia in­su­li­ny przez ko­mór­ki beta do­cho­dzi do ich „wy­czer­pa­nia” i rów­nież bra­ku­je in­su­li­ny. Jed­nak po­nie­waż ar­ty­kuł ma się sku­pić na cu­krzy­cy typu 1, po­zwo­li­łam so­bie to uprosz­cze­nie za­sto­so­wać.

Przy­czy­ny cu­krzy­cy

Tak­że wróć­my do cu­krzy­cy typu 1. Dla­cze­go ko­mór­ki beta w wy­spach trzust­ki prze­sta­ją pro­du­ko­wać in­su­li­nę? Dzie­je się tak, gdyż same wy­spy zo­sta­ją znisz­czo­ne przez pro­ce­sy au­to­im­mu­no­lo­gicz­ne. Zna­czy to, że nasz or­ga­nizm pro­du­ku­je prze­ciw­cia­ła prze­ciw­ko wła­snym ko­mór­kom – w tym przy­pad­ku ko­mór­kom trzust­ki od­po­wie­dzial­nym za pro­duk­cję in­su­li­ny.

W przy­pad­ku cu­krzy­cy typu 1, jak więk­szo­ści cho­rób au­to­im­mu­no­lo­gicz­nych, nie wie­my do koń­ca dla­cze­go do­cho­dzi do au­to­agre­sji aku­rat u da­ne­go pa­cjen­ta. Stwier­dzo­no pew­ną pre­dys­po­zy­cję ge­ne­tycz­ną (zna­ne są geny, któ­rych obec­ność zwięk­sza ry­zy­ko za­cho­ro­wa­nia) oraz czę­sto ob­ser­wu­je się zwią­zek z wcze­śniej­szym za­cho­ro­wa­niem na in­fek­cję wi­ru­so­wą czy bak­te­ryj­ną np.bak­te­ria­mi z ga­tun­ku My­co­pla­sma.

War­to też wie­dzieć, że za­cho­ro­wa­nie na jed­ną cho­ro­bę au­to­im­mu­no­lo­gicz­ną, może zwięk­szać ry­zy­ko ko­lej­nej (np. cu­krzy­ca typu 1, cho­ro­ba Ha­shi­mo­to i ce­lia­kia mają taki zwią­zek), dla­te­go też dzie­ci z cu­krzy­cą typu 1 mają re­gu­lar­nie wy­ko­ny­wa­ne ba­da­nia pod ką­tem in­nych cho­rób z au­to­agre­sji. Ale i dzie­ci ze stwier­dzo­ną inną cho­ro­bą au­to­im­mu­no­lo­gicz­ną (oraz cho­ry­mi na cu­krzy­cę typu 1 człon­ka­mi ro­dzi­ny ze wzglę­du na pre­dys­po­zy­cję ge­ne­tycz­ną) mają więk­sze od po­pu­la­cyj­ne­go ry­zy­ko roz­wi­nię­cia cu­krzy­cy typu 1.

Wra­ca­jąc do nisz­cze­nia ko­mó­rek trzust­ki przez au­to­prze­ciw­cia­ła. Pro­ces ten za­cho­dzi stop­nio­wo i kie­dy znisz­cze­niu ule­gnie 80% ko­mó­rek beta, za­czy­na­ją się po­ja­wiać ob­ja­wy zwią­za­ne z hi­per­gli­ke­mią (zbyt wy­so­kim stę­że­niem glu­ko­zy we krwi).

Ob­ja­wy cu­krzy­cy u dzie­ci

  • zwięk­szo­ne od­da­wa­nie mo­czu – jest zwią­za­ne z prze­cho­dze­niem glu­ko­zy do mo­czu; glu­ko­za jest sub­stan­cją osmo­tycz­nie czyn­ną, więc „cią­gnie” za sobą wodę po­wo­du­jąc zwięk­sze­nie ob­ję­to­ści wy­da­la­ne­go mo­czu*,
  • wzmo­żo­ne pra­gnie­nie – jest kon­se­kwen­cją utra­ty wody z mo­czem; dzie­ci nie­raz wy­pi­ja­ją po kil­ka (a na­wet kil­ka­na­ście!) li­trów pły­nów dzien­nie*,
  • zwięk­szo­ny ape­tyt – wy­ni­ka z tego, że gdy bra­ku­je in­su­li­ny, glu­ko­za nie może do­stać się do wnę­trza ko­mó­rek, a więc mimo jej wy­so­kie­go stę­że­nia, tkan­ki „gło­du­ją” co pro­wa­dzi do ko­lej­nych ob­ja­wów,
  • sen­ność, osła­bie­nie,
  • utra­ta masy cia­ła (po­mi­mo zja­da­nia du­żych ilo­ści po­kar­mów).

Do­dat­ko­wo dziec­ko z cu­krzy­cą może mieć pre­dys­po­zy­cję do za­ka­żeń i za­bu­rzeń go­je­nia. Nie­po­ko­ją­ce mogą być na­si­lo­ne lub trud­no le­czą­ce się zmia­ny grzy­bi­cze lub rop­ne – u dziew­czy­nek np. cha­rak­te­ry­stycz­ne są grzy­bi­cze in­fek­cje sro­mu. Dla­te­go ta­kie in­fek­cje u ma­łych dziew­czy­nek lub na­wra­ca­ją­ce u na­sto­la­tek czy do­ro­słych ko­biet po­win­ny za­wsze wzbu­dzić czuj­ność pod ką­tem nie­roz­po­zna­nej cu­krzy­cy.

Ile pły­nów po­win­no przyj­mo­wać dziec­ko?

*Je­śli za­sta­na­wia­cie się te­raz czy Wa­sze dziec­ko nie pije/siu­sia za dużo, to po­sta­ram się przy­bli­żyć ja­kie ilo­ści po­win­no wy­pi­jać dziec­ko i ile po­win­no od­da­wać mo­czu.

Za­po­trze­bo­wa­nie na pły­ny moż­na orien­ta­cyj­nie ob­li­czyć na pod­sta­wie masy cia­ła dziec­ka – 100ml/kg na pierw­sze 10 kg, 50ml/kg na dru­gie 10 kg i 20 ml/kg po­wy­żej 20 kg.

Dla przy­kła­du:

  • 8 ki­lo­gra­mo­we dziec­ko po­win­no wy­pi­jać ok. 8×100 ml = 800 ml pły­nów.
  • 16 ki­lo­gra­mo­we dziec­ko po­win­no wy­pi­jać ok. 10×100 ml + 6x50ml = 1300 ml pły­nów.
  • 35 ki­lo­gra­mo­we dziec­ko po­win­no wy­pi­jać ok. 10×100 ml + 10x50ml + 15x20ml = 1800 ml pły­nów.

U ma­łych nie­mow­ląt kar­mio­nych wy­łącz­nie mle­kiem wzór ten nie jest to do koń­ca mia­ro­daj­ny, gdyż ich za­po­trze­bo­wa­nie na mle­ko wy­ni­ka bar­dziej z za­po­trze­bo­wa­nia na ka­lo­rie i wy­no­si orien­ta­cyj­nie 150ml mle­ka/ki­lo­gram.

Waż­ne też, że w przy­pad­ku ob­ja­wo­wej cu­krzy­cy te ob­ję­to­ści nie są trosz­kę więk­sze. 35 ki­lo­gra­mo­we dziec­ko z nie­le­czo­ną cu­krzy­cą nie bę­dzie piło 1900 ml a ra­czej wspo­mnia­ne wy­żej kil­ka li­trów.

Z ko­lei pra­wi­dło­wa diu­re­za u dzie­ci wy­no­si oko­ło 1-2 ml/kg/godz. u nie­mow­ląt i 0,5-1ml/kg/godz. u dzie­ci star­szych. Na­to­miast w przy­pad­ku cu­krzy­cy te ob­ję­to­ści są na­wet kil­ku­krot­nie więk­sze rzę­du 5ml/kg/godz i wię­cej.

Czym ob­ja­wia się kwa­si­ca ke­to­no­wa?

Or­ga­nizm nie mo­gąc czer­pać ener­gii z glu­ko­zy za­czy­na ko­rzy­stać z al­ter­na­tyw­nych szla­ków me­ta­bo­licz­nych i zu­ży­wać duże ilo­ści tłusz­czów. Efek­tem ich roz­pa­du są cia­ła ke­to­no­we, któ­re po­ja­wia­jąc się w krwi a na­stęp­nie w mo­czu mogą po­wo­do­wać kwa­si­cę ke­to­no­wą – stan bez­po­śred­nie­go za­gro­że­nia ży­cia w któ­rym dziec­ko wy­ma­ga na­tych­mia­sto­wej in­ter­wen­cji w ośrod­ku re­fe­ren­cyj­nym, nie­rzad­ko w od­dzia­le in­ten­syw­nej te­ra­pii.

Może ona pro­wa­dzić do obrzę­ku mó­zgu a na­wet zgo­nu, dla­te­go tak waż­ne jest, aby roz­po­znać cu­krzy­cę wcze­śniej.

Do ob­ja­wów kwa­si­cy ke­to­no­wej na­le­żą:

  • cięż­kie od­wod­nie­nie,
  • czę­ste wy­mio­ty,
  • za­czer­wie­nie­nie po­licz­ków,
  • za­pach ace­to­nu (zgni­łych ja­błek) z ust,
  • za­bu­rze­nia od­dy­cha­nia (prze­czy­taj, jak po­win­no prze­bie­gać pra­wi­dło­we od­dy­cha­nie u dziec­ka) – od­dech Kus­smau­la, cha­rak­te­ry­zu­ją­ca się dużą czę­sto­tli­wo­ścią od­de­chów i dużą ob­ję­to­ścią wdy­cha­ne­go po­wie­trza – wy­glą­da jak głę­bo­kie wes­tchnie­nia,
  • za­bu­rze­nia świa­do­mo­ści (dez­orien­ta­cja, pod­sy­pia­nie lub rzad­ko śpiącz­ka).

Nie­ste­ty, pra­wie 1/3 dzie­ci (i na­wet do 70% w przy­pad­ku dzie­ci do 3. rż) ma roz­po­zna­ną cu­krzy­cę do­pie­ro na eta­pie kwa­si­cy. Dla­te­go też moi dro­dzy, wróć­cie jesz­cze raz do ob­ja­wów, bo im więk­sza część spo­łe­czeń­stwa bę­dzie je zna­ła, tym więk­sze praw­do­po­do­bień­stwo, że w ra­zie wy­stą­pie­nia ich u ja­kie­goś dziec­ka ktoś mą­dry pod­su­nie po­mysł, żeby udać się do le­ka­rza i zmie­rzyć dziec­ku po­ziom cu­kru.

No do­brze, ale po­wiedz­my, że tak się zda­rzy­ło, u dziec­ka z ob­ja­wa­mi lub zu­peł­nie przy­pad­ko­wo (np. przy po­dej­rze­niu za­ka­że­nia ukła­du mo­czo­we­go wy­ko­na­no ba­da­nie ogól­ne mo­czu, w któ­rym stwier­dzo­no obec­ność glu­ko­zy – glu­ko­zu­rię a na­stęp­nie zle­co­no po­miar we krwi) stwier­dzo­no hi­per­gli­ke­mię (pod­wyż­szo­ny po­ziom cu­kru we krwi) – co da­lej?

To za­le­ży od wy­wia­du i sta­nu dziec­ka. Le­karz może za­le­cić wy­ko­na­nie po­wtór­nych ba­dań ce­lem po­twier­dze­nia pod­wyż­szo­nej gli­ke­mii (np. je­śli nie wia­do­mo czy dziec­ko było na czczo a nie ma żad­nych ob­ja­wów) lub od razu skie­ro­wać do dal­szej dia­gno­sty­ki. W przy­pad­ku dzie­ci z kwa­si­cą oczy­wi­ście są one na­tych­miast trans­por­to­wa­ne do od­po­wied­nie­go szpi­ta­la.

Roz­po­zna­nie cu­krzy­cy u dzie­ci

Je­śli po­dej­rze­nie cu­krzy­cy się po­twier­dzi, ta­kie dziec­ko tra­fia do szpi­ta­la. I tu jest naj­więk­sza róż­ni­ca mię­dzy cu­krzy­cą u dzie­ci a cu­krzy­cą u do­ro­słych.

Mój mąż nig­dy nie po­tra­fił zro­zu­mieć dla­cze­go ja pra­cu­jąc w od­dzia­le ogól­no­pe­dia­trycz­nym nie le­czę cu­krzyc. Bo prze­cież oni (in­ter­ni­ści) na każ­dym od­dzia­le zaj­mu­ją się cu­krzy­cą. Nie tyl­ko na od­dzia­łach dia­be­to­lo­gii. Ba! Star­sza oso­ba może mieć roz­po­zna­ną i le­czo­ną cu­krzy­cę w 100% am­bu­la­to­ryj­nie! Wy­ni­ka to z od­mien­nej spe­cy­fi­ki ty­pów cu­krzy­cy i tem­pa roz­wo­ju ob­ja­wów.

U osób star­szych in­su­li­no­opor­ność może na­ra­stać la­ta­mi, czę­sto za­czy­na się le­cze­nie od le­ków do­ust­nych, któ­re nie mają za­sto­so­wa­nia w cu­krzy­cy typu 1. A więc tak – dziec­ko z cu­krzy­cą musi tra­fić do ośrod­ka re­fe­ren­cyj­ne­go. Dla­cze­go? Nie cho­dzi tyl­ko o to, że nikt inny się na tym nie zna.

Dla przy­kła­du, kie­dy jesz­cze pra­co­wa­łam w szpi­ta­lu po­wia­to­wym, wszyst­kie tra­fia­ją­ce do nas dzie­ci z kwa­si­cą ke­to­no­wą były od­sy­ła­ne na­tych­miast do mo­jej obec­nej Kli­ni­ki. Na­to­miast przy­szła do nas do pra­cy ko­le­żan­ka, któ­ra ukoń­czy­ła spe­cja­li­za­cję wła­śnie w miej­scu gdzie pra­cu­ję obec­nie i wie­lo­krot­nie na dy­żu­rach te kwa­si­ce wy­rów­ny­wa­ła. Za­py­ta­łam jej cze­mu, sko­ro się na tym zna, nie mo­gli­by­śmy le­czyć tych dzie­ci u nas.

Od­po­wie­dzia­ła mi wte­dy, że nie wy­star­czy wie­dzieć co ro­bić, trze­ba mieć do tego jesz­cze całe za­ple­cze. Wte­dy nie do koń­ca ro­zu­mia­łam tę od­po­wiedź. Zro­zu­mia­łam kie­dy sama za­czę­łam dy­żu­ro­wać w od­dzia­le dia­be­to­lo­gii. Nie wy­star­czy mieć in­su­li­ny, po­trzeb­ny jest sprzęt, do­świad­czo­ne pie­lę­gniar­ki, za­ple­cze OIO­Mo­we i cały ze­spół, któ­ry po­tem dziec­kiem się zaj­mu­je…

Po­stę­po­wa­nie po przy­ję­ciu do szpi­ta­la za­le­ży przede wszyst­kim od sta­nu, w ja­kim tra­fia dziec­ko. Je­śli ma kwa­si­cę – jest wy­rów­ny­wa­na w wa­run­kach in­ten­syw­ne­go nad­zo­ru lub wręcz OIOM. Je­śli nie ma, lub już jest wy­rów­na­na, za­czy­na się cały pro­ces… lecz­ni­czo-edu­ka­cyj­ny! Tak, edu­ka­cyj­ny. Samo po­da­wa­nie in­su­li­ny przez per­so­nel nie wy­star­czy.

W na­szej Kli­ni­ce dzie­ci ze świe­żo roz­po­zna­ną cu­krzy­cą prze­by­wa­ją za­zwy­czaj 2-3 ty­go­dnie. Cze­mu tak dłu­go? Bo przede wszyst­kim mu­szą się na­uczyć swo­jej cho­ro­by. Zro­zu­mieć ją i na­uczyć się z nią ra­dzić. Ze­spół zaj­mu­ją­cy się dziec­kiem z cu­krzy­cą to nie tyl­ko le­ka­rze i pie­lę­gniar­ki. Ale też die­te­ty­cy czy psy­cho­lo­dzy. Roz­po­zna­nie czę­sto jest szo­kiem dla ca­łej ro­dzi­ny.

Czy cu­krzy­ca u dzie­ci jest ule­czal­na?

Cu­krzy­ca jest cho­ro­bą na całe ży­cie, dziec­ko do koń­ca ży­cia bę­dzie mu­sia­ło brać in­su­li­nę, pil­no­wać die­ty. Sama cho­ro­ba może da­wać groź­ne po­wi­kła­nia. Za­rów­no dzie­ci (te star­sze) jak i ro­dzi­ce prze­cho­dzą wie­le szko­leń z róż­nych aspek­tów cho­ro­by. Np. mu­szą się na­uczyć ob­li­cza­nia da­wek in­su­li­ny. U zdro­wej oso­by trzust­ka na pod­sta­wie gli­ke­mii au­to­ma­tycz­nie wy­da­ła od­po­wied­nią ilość in­su­li­ny.

Pa­cjent z cu­krzy­cą musi prze­wi­dzieć ile tej in­su­li­ny so­bie po­dać w za­leż­no­ści od tego co bę­dzie jadł. Ob­li­cza się to na pod­sta­wie tzw. wy­mien­ni­ków wę­glo­wo­da­no­wych. Wy­mien­nik wę­glo­wo­da­no­wy (1WW) to jed­nost­ka stwo­rzo­na spe­cjal­nie dla dia­be­ty­ków. W przy­bli­że­niu od­po­wia­da ilo­ści pro­duk­tu za­wie­ra­ją­cej 10 g wę­glo­wo­da­nów przy­swa­jal­nych.

Każ­dy pa­cjent ma in­dy­wi­du­al­nie do­bie­ra­ną ilość in­su­li­ny po­trzeb­ną aby utrzy­mać pra­wi­dło­wy po­ziom cu­kru po zje­dze­niu 1 wy­mien­ni­ka. I tak wie­dząc jaka to jest ilość, ob­li­cza ilość wy­mien­ni­ków z ja­kich skła­da się po­si­łek, mno­ży i wy­li­cza daw­kę in­su­li­ny jaką musi so­bie po­dać do po­sił­ku. To oczy­wi­ście w du­żym uprosz­cze­niu, bo są jesz­cze wy­mien­ni­ki biał­ko­wo-tłusz­czo­we (1WBT) plus je­śli wyj­ścio­wo przed po­sił­kiem gli­ke­mia jest za wy­so­ka na­le­ży do in­su­li­ny wy­li­czo­nej „na po­si­łek” do­dać jesz­cze ko­rek­tę. Brzmi skom­pli­ko­wa­nie?

Dla­te­go wła­śnie pa­cjen­ci mu­szą się tego na­uczyć. Na szczę­ście w dzi­siej­szych cza­sach tech­no­lo­gia przy­cho­dzi dia­be­ty­kom na po­moc – do­stęp­ne są apli­ka­cje na te­le­fon, któ­re po­ma­ga­ją w okre­śla­niu wy­mien­ni­ków wę­glo­wo­da­no­wych. Ale na tym eta­pie szko­le­nie się nie koń­czy.

W Pol­sce pa­cjen­ci do 26. rż. mają re­fun­do­wa­ne tzw. pom­py in­su­li­no­we. Są to urzą­dze­nia, któ­re przy jed­nym wkłu­ciu po­zwa­la­ją na wie­lo­krot­ne po­da­wa­nie in­su­li­ny – za­rów­no w sta­łym po­wol­nym wle­wie (baza) jak i do po­sił­ków (bo­lu­sy). Skła­da­ją się z igły, dre­nu i sa­me­go urzą­dze­nia wiel­ko­ści mniej wię­cej po­ło­wy smart­fo­na (no, tyl­ko tro­chę grub­sze­go).

Po­nie­waż wkłu­cie jest na sta­łe, pa­cjent musi mieć za­wsze pom­pę przy so­bie, a w za­sa­dzie przy cie­le. Naj­czę­ściej no­szo­na jest przy­pię­ta do pa­ska, lub, zwłasz­cza u młod­szych dzie­ci, na spe­cjal­nych pa­skach no­szo­nych pod ubra­niem.

Jest to cu­dow­na al­ter­na­ty­wa dla pe­nów (au­to­ma­tycz­nych wstrzy­ki­wa­czy), któ­re wy­ma­ga­ją wie­lo­krot­nych za­strzy­ków. Wy­obraź­cie so­bie, że ta­kie dziec­ko z cu­krzy­cą musi do­stać prak­tycz­nie tyle razy in­su­li­nę, ile zja­da po­sił­ków. A je­śli do tego do­da­my po­mia­ry cu­kru – ukłu­cia pal­ca przed każ­dym po­sił­kiem albo i czę­ściej? Tych drob­nych ukłuć robi się bar­dzo dużo, co w przy­pad­ku dzie­ci nie jest bez zna­cze­nia. Na­wet je­śli uży­wa­ne w pe­nach czy glu­ko­me­trach igieł­ki są cie­niut­kie.

Ko­lej­ną re­wo­lu­cją są urzą­dze­nia do sta­łe­go mo­ni­to­ro­wa­nia gli­ke­mii. Są to czuj­ni­ki (sen­so­ry) cie­niut­kie jak włos elek­tro­dy, wstrzy­ki­wa­ne pod skó­rę, któ­re mie­rzą po­ziom cu­kru a od­czy­tu do­ko­nu­je się np. przy­kła­da­jąc smart­fon z od­po­wied­nią apli­ka­cją do miej­sca, w któ­rym jest czuj­nik lub ko­rzy­sta­jąc z trans­mi­te­rów prze­sy­ła­ją­cych dane np. bez­po­śred­nio do pom­py. Dzię­ki temu moż­na zna­czą­co zmniej­szyć ilość ukłuć pal­ca. Nie­ste­ty, czuj­ni­ki te nie są jesz­cze w peł­ni re­fun­do­wa­ne, a koszt mie­sięcz­ny ko­rzy­sta­nia z nich to oko­ło kil­ku­set zło­tych.

Ale wra­ca­jąc do szko­le­nia – ro­dzi­ce mu­szą się na­uczyć też ko­rzy­sta­nia z pom­py. Nie tyl­ko sa­mej ob­słu­gi, zmia­ny da­wek, zwięk­sza­nia, zmniej­sza­nia czy wstrzy­my­wa­nia bazy, ale i moż­li­wych pro­ble­mów, ja­kie mogą wy­stą­pić w trak­cie użyt­ko­wa­nia jak choć­by za­tka­nie wkłu­cia.

Poza tym uczą się o sy­tu­acjach, któ­re zmie­nia­ją za­po­trze­bo­wa­nie na in­su­li­nę (in­fek­cje, wy­si­łek fi­zycz­ny) czy po­stę­po­wa­nia w przy­pad­ku ostrych po­wi­kłań, ta­kich jak hi­po­gli­ke­mia (nie­do­cu­krze­nie), hi­per­gli­ke­mia, kwa­si­ca. Te wszyst­kie umie­jęt­no­ści musi na­być ro­dzic (albo dziec­ko w przy­pad­ku na­sto­lat­ków) za­nim opu­ści od­dział dia­be­to­lo­gii tak, aby mógł so­bie ra­dzić sam po wyj­ściu ze szpi­ta­la.

Oczy­wi­ście, pa­cjen­ci po wy­pi­sie są pod opie­ką dia­be­to­lo­ga, zgła­sza­ją się na okre­so­we kon­tro­le, mają wy­ko­ny­wa­ne ba­da­nia w kie­run­ku ewen­tu­al­nych po­wi­kłań czy cho­rób współ­ist­nie­ją­cych i tak na­praw­dę uczą się całe ży­cie.

Może war­to jesz­cze do­dać, że czę­sto po roz­po­zna­niu na­stę­pu­je okres „po­pra­wy”. Jest to zwią­za­ne z tym, że część ko­mó­rek wysp beta jesz­cze funk­cjo­nu­je, już jest wdro­żo­ne le­cze­nie i za­po­trze­bo­wa­nie na in­su­li­nę może się zna­czą­co zmniej­szyć. Jed­nak nie jest to wy­le­cze­nie! Ten okres, zwa­ny „mie­sią­cem mio­do­wym” nie­ste­ty mija i pa­cjent wra­ca do peł­nej in­su­li­no­te­ra­pii.

Jak wi­dzi­cie opie­ka nad pa­cjen­tem z cu­krzy­cą to dość skom­pli­ko­wa­na spra­wa dla­te­go też nie je­stem w sta­nie opi­sać Wam szcze­gó­łów dia­gno­sty­ki czy le­cze­nia. Bo wy­szło­by z tego pół pod­ręcz­ni­ka! Zresz­tą ro­dzi­ce dzie­ci z cu­krzy­cą otrzy­mu­ją te szcze­gó­ło­we in­for­ma­cje w trak­cie szko­le­nia, dla­te­go uwa­żam, że po­da­wa­nie ich w tym ar­ty­ku­le nie ma sen­su. Naj­waż­niej­sze, żeby mieć ogól­ne po­ję­cie i znać ob­ja­wy mo­gą­ce su­ge­ro­wać cho­ro­bę tak, aby roz­po­znać ją na czas, jak już pi­sa­łam wy­żej.

A czy cu­krzy­cy moż­na za­po­biec? Na pew­no tej typu 2 – po­przez od­po­wied­nią die­tę, ak­tyw­ność fi­zycz­ną i utrzy­my­wa­nie pra­wi­dło­wej masy cia­ła moż­na zmniej­szyć ry­zy­ko za­cho­ro­wa­nia. A cu­krzy­cy typu 1? Przez wie­le lat uwa­ża­no, że nie. Na­to­miast w chwi­li obec­nej to­czy się duże wie­lo­ośrod­ko­we (w wie­lu kra­jach, w tym w Pol­sce) ba­da­nie „Świat bez je­dyn­ki”. Jego ce­lem jest spraw­dze­nie czy po­da­wa­nie dzie­ciom z grup pod­wyż­szo­ne­go ry­zy­ka do­ust­nej in­su­li­ny jesz­cze przed roz­po­czę­ciem nisz­cze­nia ko­mó­rek beta trzust­ki, może nie­ja­ko „na­uczyć” or­ga­nizm jak wy­glą­da pra­wi­dło­wa czą­stecz­ka in­su­li­ny i za­po­biec nisz­cze­niu pro­du­ku­ją­cych ją ko­mó­rek beta.

Je­śli teza się spraw­dzi, bę­dzie to ol­brzy­mi prze­łom w dia­be­to­lo­gii!

W Pol­sce pro­gram jest pro­wa­dzo­ny przy udzia­le In­sty­tu­tu Mat­ki i Dziec­ka oraz Kli­ni­ki Dia­be­to­lo­gii Dzie­cię­cej i Pe­dia­trii War­szaw­skie­go Uni­wer­sy­te­tu Me­dycz­ne­go, są do nie­go kwa­li­fi­ko­wa­ne nie­mow­lę­ta, u któ­rych na pod­sta­wie ba­dań prze­sie­wo­wych po­bra­nych po uro­dze­niu stwier­dzo­no po­nad 10% ry­zy­ko za­cho­ro­wa­nia na cu­krzy­cę typu 1 do 6. roku ży­cia.

Ostatnia aktualizacja: 31.10.2021
cukrzycacukrzyca typu 1diabetologinsulina

29 kwietnia 2020

13 min.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

ul. Algierska 19W, 03-977 Warszawa. KRS 0000950016, NIP 5252678750, BDO 000108449
© © 2022 Roger Publishing Wójciccy Spółka komandytowa