Jak ubierać dziecko do snu?

Jak ubierać dziecko do snu?

Ubieranie dzieci w domu budzi zdecydowanie mniej kontrowersji niż ubieranie na spacer. Dlatego początkowo pisanie o tym wydawało mi się niepotrzebne, zwłaszcza, że w Internecie można znaleźć mnóstwo wskazówek i tabelek, pokazujących składowe nocnej garderoby w zależności od temperatury pomieszczenia. Jednak wiele z Was prosiło o ten artykuł, także postaram się Wam coś mądrego na ten temat napisać, skupiając się głównie na ubiorze do snu.

Zacznijmy od podstaw. Optymalna temperatura w pomieszczeniu, w którym przebywa a przede wszystkim śpi dziecko, wynosi ok. 18-22 st. C. Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze jest możliwość jej utrzymania, zwłaszcza w upalne dni (no chyba, że macie to szczęście i jesteście w posiadaniu klimatyzacji). Jednak z doświadczenia wiem, że nie tylko w upały mamy tendencję do przegrzewania mieszkań. Bardzo często to obserwuję, odwiedzając pacjentów podczas wizyt domowych. Wchodząc do mieszkania zalewa mnie dosłownie fala gorąca. Sprawdzam temperaturę – 25 stopni albo i więcej. Na pytanie – czemu tak gorąco, rodzice odpowiadają, że dziecko ma katar, że gorączkuje, że przecież za oknem zima, że pada, że przeciąg… Pół biedy gdyby maluch biegał w tym domu w samym bodziaku, ale niestety często ma na sobie przynajmniej 2-3 warstwy i jest cały spocony. A chciałam przypomnieć o tym, o czym już pisałam w artykule odnośnie ubierania na spacer. Przegrzewanie nie jest dobre – ma dużo gorsze skutki niż ochłodzenie – zwłaszcza w kontekście snu, a dodatkowo wpływa na obniżenie odporności!

W domu jak i na dworze, zarówno w trakcie dziennej jak i nocnej aktywności można się wspierać zasadą 1 warstwy więcej w stosunku do Waszego ubioru. Ubioru, w którym odczuwacie komfort cieplny. Ale tyczy się to tylko najmłodszych (małych niemowląt) i nie ma uzasadnienia jeśli temperatura w Waszym domu przekracza optymalną lub jeśli Wasze dziecko „biega” a Wy siedzicie na kanapie. I pamiętajcie – nawet jeśli stosujecie tę zasadę, to to też jest orientacyjne. Najlepiej sprawdzić (na karku) czy dziecko jest odpowiednio ubrane.

Bezpieczny sen to podstawa. Zwłaszcza w przypadku niemowląt. Od dawna na blogu jest dostępny artykuł o Zespole Nagłej Śmierci Niemowląt (SIDS) zwanym potocznie „śmiercią łóżeczkową”. (LINK). W tym miejscu chciałabym przytoczyć 2 punkty zaleceń Amerykańskiej Akademii Pediatrii (AAP). Po pierwsze wspomniane wcześniej nieprzegrzewanie dziecka – zarówno w kontekście ubioru jak i temperatury pomieszczenia. Po drugie – niestosowanie żadnych okryć, pościeli, poduszek i kołderek, niczego czym dziecko może sobie zakryć drogi oddechowe (o pluszakach, ochraniaczach na łóżeczko i innych tego typu gadżetach już nie wspomnę). Co zatem stosować do okrycia dziecka? Śpiworki. Są one uznane za najbezpieczniejsze okrycie do snu.

Czapeczka przy optymalnej temperaturze w domu nie jest potrzebna. Donoszony noworodek też jej nie potrzebuje. Troszkę inaczej wygląda sprawa wcześniaków, gdyż mogą mieć problemy z termoregulacją, ale zazwyczaj one mijają zanim wrócicie do domu 🙂

Kapcie czy skarpetki? Chodzenie na boso jest zdrowe. Zwłaszcza dla dzieci, które dopiero stawiają pierwsze kroki. Buty powinno się im zakładać w zasadzie wyłącznie wtedy, kiedy już potrafią i chcą chodzić po dworze. W domu, tak długo jak to możliwe, pozwalamy stopom swobodnie pracować. W ciepłe dni i przy drewnianych podłogach raczej nie ma z tym problemu. Jeśli macie gres czy inne płytki bez podgrzewanych podłóg, można dziecku zakładać skarpetki. I tu bardzo ważna uwaga, a nawet dwie. Skarpetki muszą być w dobrym rozmiarze! Niestety bardzo często obserwuję dzieci w za małych skarpetkach „bo dało radę naciągnąć”. I choć wydają się elastyczne, to jednak ściskają stopę i predysponują do podwijania paluszków, a to źle wpływa na jej ruchomość. Po drugie – jeśli w Waszym domu jest bardzo zimno a Wasz maluch dopiero uczy się chodzić, lepiej wybrać grubą skarpetę niż rajstopy i skarpetkę albo 2 pary cienkich skarpet. Taki wielowarstwowy układ może zaburzać pracę stopy. Starszakom sprawnie chodzącym można oczywiście założyć kapcie (o ile pozwolą).

Otwieranie okna w pomieszczeniu, w którym śpi dziecko budzi wiele wątpliwości a nie powinno. W ciepłych miesiącach zaleca się aby dziecko spało przy otwartym oknie. W zimnym okresie należy sypialnię wywietrzyć przed snem. Zaleca się szybkie intensywne wietrzenie – czyli np. otwarcie wszystkich okien na oścież (tak, nawet zrobienie przeciągu!) na krótko tak, aby doszło do wymiany powietrza a niekoniecznie znacznego obniżenia temperatury. Alternatywa czyli np. uchylenie okna na długi czas będzie raczej obniżało temperaturę niż predysponowało do cyrkulacji powietrza. Jasne, jeśli macie na maksa rozkręcone grzejniki i w pokoju dziecięcym zrobiło się bardzo gorąco, to chcemy też tę temperaturę obniżyć, ale to czego chcemy unikać, to wahania temperatur. Czyli jeśli już wietrzymy, to skręćmy kaloryfer. Żeby się nie okazało, że po wietrzeniu mamy idealne 20 stopni do spania, zapakujecie dziecko w śpiworek a po 2-3 godzinach znów będzie 25 st.C i dziecko całe mokre.
Mam nadzieję, że zrozumieliście o co mi chodzi 🙂

We wspomnianych wcześniej przeze mnie tabelkach służących dobraniu ubioru dziecka do snu do temperatury zazwyczaj śpiworki oznaczone są tajemniczym TOG. Co to takiego? Jest to skala mówiąca o stopniu izolacji termicznej i jest powszechnie używana do określenia właściwości cieplnych kołder, ale też innych tekstyliów warstwowych, w tym śpiworków niemowlęcych. Zdaję sobie sprawę, że jednostka 1 TOG  czyli 0,1 m²K/W w zasadzie niewiele nam mówi. Czasami mówi się, że 1 TOG jest odpowiednikiem jednej warstwy kocyka, ale myślę, że w praktyce możemy mówić o cienkich (0,5-1 TOG) i ciepłych (2,5 TOG i więcej) śpiworkach 🙂

Co jest co?
Żeby nie było niejasności, na zdjęciu raz jeszcze przypomnienie nazw poszczególnych części garderoby dziecięcej.

 

Teraz chciałabym Wam przedstawić pewien schemat ubierania dziecka do snu. Bazuje on na znanym schemacie rozpowszechnionym w Internecie, występującym na wielu stronach internetowych i w wielu językach. Tak naprawdę trudno mi nawet było dotrzeć do źródła i ustalić, która z tych grafik była pierwsza, aby zapytać autorów o zgodę na jej wykorzystanie, dlatego poprosiłam naszą grafik, aby na jego podstawie zrobiła nowy.

Podobnie jak w przypadku ubierania na spacer, chciałam zaznaczyć, że ten schemat jest bardzo orientacyjny. Możecie go też interpretować na swoje potrzeby, dostosowując do tego, co macie w szafie. Bo myśląc logicznie body i cieniutki śpiworek to praktycznie to samo, co body i półśpiochy albo pajac. Z tym, że jedne dzieci będą się źle czuły w śpiworku, innym może przeszkadzać materiał naciągnięty na stopę. Jedni rodzice mogą mieć tonę bodziaków i ani jednego pajaca, inni mogli dostać 100 pajacyków po znajomych. Dlatego najważniejsze jest, żeby patrzeć na dziecko i sprawdzać (na karku!) czy nie jest mu za zimno/za ciepło – tym sposobem szybko nauczycie się jak lubi spać Wasz maluszek.

A jak to wyglądało u nas?

Kiedy Rafał był noworodkiem ubieranie do snu sprawiało mi więcej trudności niż do wyjścia na spacer. Głównie z przyczyn technicznych. Otóż miałam dla niego głównie body z długim rękawem. I wkładanie długiego rękawa od body w długi rękaw pajaca drżącymi rękoma świeżo upieczonej mamy (uwierzcie, mimo wielokrotnego ubierania i rozbierania pacjentów, nad swoim jednak się trzęsłam) było po prostu skomplikowane. Na szczęście dość szybko włączyli nam ogrzewanie (pisałam Wam o tej historii w artykule Noworodek w domu), potem przyszła wiosna, zaraz za nią lato i dość szybko można było redukować warstwy. Ale po kolei.

Pomijając tych pierwszych kilka dni, kiedy temperatura w naszym mieszkaniu nie przekraczała 18 stopni, w domu zazwyczaj mamy 21-22 st. C. Latem, ze względu na brak klimatyzacji, zdarzało się w nocy więcej, nawet 25-26 st.C.
Na początku Rafałek spał w body (dokupiłam z krótkim rękawem 🙂 ), pajacu i otulaczu, który można potraktować jako cieniutki śpiworek. Potem (koło 4.-5. tyg. życia) w samym pajacyku i otulaczu, potem (około 6.tyg. życia) zrezygnowaliśmy z otulacza (raz, że było za ciepło, dwa Rafał się buntował). Gdy Rafał miał 2 miesiące to rozpoczęła się w naszym kraju 3 miesięczna fala upałów i wtedy spał najczęściej w samym rampersie (krótki rękaw i nogawki) a zdarzały się i noce (na wakacjach gdzie spaliśmy na poddaszu domu w gospodarstwie agroturystycznym, gdzie temperatura w pokoju o 22.00 była 29,2 st.C) kiedy spał w samym pampersie. A i tak potrafił się spocić. Na przełomie sierpnia i września (ok. 5 miesięcy), kiedy upały się skończyły, wróciliśmy do samego pajaca i tak Rafał śpi do teraz. Z tą różnicą, że w okresie jesienno-zimowym jeśli spał przy uchylonym oknie, zakładałam mu śpiworek, a gdy pokój był wietrzony przed snem, to nie zakładałam mu już nic. I pomimo tego, że ma już skończony rok nadal nie dorobił się kołdry 🙂
No koniec chciałabym Wam jeszcze opowiedzieć prawdziwą historię z naszego „nocnego życia”.
Kiedy zeszłego lata Polskę trzymała fala upałów, nie radziliśmy sobie z wychłodzeniem mieszkania – utrzymywała się w nim temperatura ok 25 stopni. Nam było gorąco, podejrzewam, że Rafałkowi też. On miał wtedy taki rytm chodzenia spać koło 19-20.00, w nocy budził się 2-3 razy, czasem 4. W pewien lipcowy weekend zaprosiła nas do siebie koleżanka, która miała klimatyzację w domu ustawioną w nocy bodajże na 21 stopni. Rafałek zasnął wtedy o 19.00. Pamiętam w jakim szoku byłam, kiedy o 6.00 rano obudziłam się (cała w mleku, oczywiście) i zdałam sobie sprawę, że moje dziecko przespało całą noc! Kolejnej nocy, przez 12 godzin snu zaliczyliśmy tylko 1 pobudkę. Po powrocie do domu wróciły kilkukrotne pobudki. Oczywiście, mógł to być przypadek, mogła to być kwestia emocji. Niemniej uważam, że tak jak nam dorosłym źle się śpi w upale i duchocie, tak dzieciom też one doskwierają.

25 komentarzy

  1. Moja półroczna latorośl ostatnio w ogóle nie chce spać pod żadnym przykryciem. Mamy w domu 25 st., na noc ma ubierany tylko body na krótki rękaw a wszystkie próby przykrycia lekką kołderką (no nie dorobiłam się śpiworka) kończą się wielkim buntem przez sen, rzuca się jak ryba która chwile wcześniej została wyłowiona z wody. Już nie walczę, po prostu dostosowywuje się do mojego dziecka, z drugiej strony ja też nie śpię pod przykryciem. Artykuł bardzo przydatny, bardzo mnie uspokoił, bo wciąż z tylu głowy miałam wyrzuty że być może robię źle, że powinnam ją ubierać w np. Pajac skoro nie chce spać pod okryciem. Cieszę się że mam mameginekolog i jej przyjaciół dzięki którym mogę dowiadywać się wielu ciekawych rzeczy i nawet tego co mnie aktualnie może dotyczyć 🙂

  2. super artykuł , dziękuje :*

  3. Świetny artykuł 👍🏼 Dziękuje . ☺️

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*