Odciąganie i przechowywanie pokarmu kobiecego

Odciąganie i przechowywanie pokarmu kobiecego

Chyba większość mam nie narzeka na nadmiar pozytywnych wspomnień związanych z odciąganiem pokarmu. Sama nie tylko nasłuchałam się od koleżanek i mam moich pacjentów historii o godzinach spędzonych z laktatorem, ale i mam kilka własnych. Co więcej, wiele przyszłych mam zastanawia się, czy i jaki laktator kupić, jak i ile odciągać, a potem jak przechowywać i podawać mleko itd. Dlatego zdecydowałam się Wam troszkę tę tematykę przybliżyć.
Pozwolę sobie zacząć od podręcznikowej teorii, a potem opiszę Wam moje przygody z laktatorem, a w zasadzie laktatorami.

Zacznijmy od podstaw. Po co właściwie odciąga się pokarm? Jest to o tyle istotne, że od tego będzie zależało kilka kwestii. A więc powodów może być kilka:

zainicjowanie i utrzymanie laktacji, jeśli dziecko od urodzenia nie może ssać piersi (z najróżniejszych przyczyn) lub matka jest oddzielona od dziecka
stymulacja laktacji, kiedy karmienie piersią jest niewystarczające
pozyskanie pokarmu u mam, które mają prawidłową laktację (ale np. chcą mieć wychodne)
współpraca z bankiem mleka
odbarczenie piersi w przypadku nawału, przepełnienia, obrzęku
przygotowanie piersi do karmienia (u mam, które mają zbyt wolny lub zbyt szybki przepływ albo „trudne” brodawki)

Inicjacja laktacji u mamy, której dziecko nie może ssać (lub przebywać z matką) jest bardzo ważna i powinna się rozpocząć jak najszybciej, najlepiej już w pierwszej godzinie po porodzie, a najpóźniej do 6 godzin od porodu. W takiej sytuacji mama powinna uzyskać wsparcie od personelu medycznego. Postaram się mniej więcej przybliżyć jak to wygląda.

Najlepiej zacząć od ręcznego odciągnięcia siary do małego naczynka lub zebrać strzykawką z powierzchni brodawki, jeśli jest jej bardzo mało, bowiem każda ilość ma dla dziecka duże znaczenie. Taką siarę powinno się dostarczyć noworodkowi i podać jak najszybciej.

Jeśli dziecko nadal nie może ssać lub przebywać z mamą, trzeba kontynuować pozyskiwanie dla niego pokarmu. Warto pamiętać, że co prawda inicjacja laktacji jest procesem hormonalnym, jednak nie bez znaczenia pozostaje częste ssanie/odciąganie (wpływa ono na poziom prolaktyny).

Jako ciekawostkę (albo inspirację?) powiem, że znane są przypadki, w których pomimo nie zastosowania się do powyższych zaleceń, nawet z dużym opóźnieniem udało się laktację zainicjować.

Techniki inicjacji laktacji w pierwszych dniach są dwie – a w zasadzie z użyciem dwóch rodzajów laktatorów. Lepsze wyniki daje korzystanie z tych, które posiadają tryb z nieregularnym rytmem zassań (I-BPSP). Naśladują one to, co robi noworodek, który w pierwszych 2-4 dobach swojego życia ssie bardzo często, w małych ilościach i w nieregularnym rytmie. Odciąganie w rytmie nieregularnym kontynuuje się do uzyskania 20-50 ml/ na porcję, a następnie zmienia program na standardowy, dwufazowy. Jeśli nie mamy dostępu do tego typu rozwiązań lub doświadczenia w ich stosowaniu, alternatywą może być łączenie ręcznego odciągania siary przez pierwsze dni z odciąganiem laktatorem dwufazowym w następnym okresie.

Do stymulacji laktacji do pełnego odciągania oraz utrzymania laktacji można używać laktatorów klasy szpitalnej (jeszcze w oddziale, a potem wypożyczonych do domu), bateryjno-sieciowych lub innych laktatorów. Natomiast będą się one różniły skutecznością.

Najlepsze wyniki osiąga się przy odciąganiu 8x na dobę, ale bywa, że matki odciągające mniej razy osiągają podobną sumaryczną objętość mleka. Jeśli chodzi zaś o samą technikę, to zalecane są dwa sposoby:

symultaniczny – z obu piersi jednocześnie przez 10-15 minut po odruchu wypływu przy użyciu podwójnej końcówki laktatora – uznawany za optymalny
sekwencyjny – naprzemiennie z obu piersi, łącznie 20-30 minut przy użyciu pojedynczej końcówki laktatora, w zależności od rodzaju laktatora
dwufazowy – po 10-15 minut z każdej piersi
jednofazowy – wg schematu Chele Marmet (tzw. 7-5-3) czyli 5-7 minut z jednej piersi, 5-7 minut z drugiej, delikatny masaż, 3-5 minut z jednej, 3-5 minut z drugiej, delikatny masaż, 2-3 minuty z jednej, 2-3 minuty z drugiej.

Przy czym, przede wszystkim należy obserwować wypływ mleka i, jeśli nabierze się wprawy, pierś można zmieniać po ustaniu wypływu, a nie upływie określonego czasu.

Stymulacja laktacji w przypadku produkcji niezaspokajającej potrzeb dziecka różni się trochę od tej przy odciąganiu pełnym. Służy ona bowiem do pobudzania gruczołów mlecznych do pracy, nie zaś do zastąpienia karmienia bezpośrednio z piersi. Dlatego też na ogół zaleca się odciąganie bezpośrednio po nakarmieniu dziecka i ewentualne dokarmienie. W praktyce do godziny po karmieniu. Z badań wiadomo, że dziecko wysysa mniej więcej 2/3 zawartości piersi, celem więc jest opróżnienie piersi do końca, bowiem piersi „puste” produkują 6-krotnie więcej mleka niż pełne. Natomiast decyzja o częstości odciągania (czy po każdym karmieniu czy kilka razy dziennie) powinna być podjęta razem z doradcą laktacyjnym, po dokonaniu oceny umiejętności ssania dziecka oraz przyrostów  masy ciała. Czasem, przy dużych problemach ze ssaniem może być konieczność zamiany kilku karmień piersią na odciąganie.
Taka stymulacja powinna trwać 4-7 dni, maksymalnie do 2 tygodni.

Uzyskiwanie pokarmu dla dzieci, gdy laktacja jest na poziomie potrzeb dziecka zależy od tego, jak często i jak długo zamierzamy mleko odciągać.

Jeśli mama zamierza to robić sporadycznie, np. żeby wyjść z domu, może przez kilka dni wcześniej stosować odciąganie częściowe po lub między karmieniami. Najłatwiej będzie rano lub w nocy (najwyższe stężenie prolaktyny).
Jeśli matka wychodzi regularnie, może odciągać mleko w porze karmienia, które się nie odbywa.
Jeśli mama jest oddzielona od dziecka przez dłuższy czas powinna stosować odciąganie pełne w porach zwyczajowych karmień.

Najlepiej, jeśli porcje mleka odciągniemy na raz, jednak często nie jest to możliwe – mniejsze ilości mleka odciągane w ciągu 12-24 godzin można łączyć po schłodzeniu.

Trochę inaczej wygląda sytuacja kobiet karmiących wyłącznie odciągniętym pokarmem zwłaszcza, jeśli robią to przez cały okres laktacji (mamy „Karmiące Piersią Inaczej” – KPI). Powinny one stosować opisane na początku odciąganie pełne, ale przede wszystkim takie mamy powinny uzyskać pomoc i wsparcie doradcy laktacyjnego.

W odbarczaniu piersi w przypadku nawału, przepełnienia lub obrzęku najważniejsze jest to, aby mleko odciągać (gdy dziecko nie chce już ssać) TYLKO do uczucia ulgi, nie zaś do pełnego opróżnienia. Odciąganie do końca będzie niestety dalej stymulować pierś do jeszcze bardziej nasilonej produkcji mleka. Nie można jednak całkowicie rezygnować z odciągania w tych przypadkach, gdyż zaleganie mleka w przepełnionych piersiach może prowadzić do zapalenia piersi.

W wyjątkowych przypadkach, w zastoju bądź zapaleniu piersi, zaleca się pełne odciąganie –  wtedy gdy dziecko ssie nieefektywnie, nie chce ssać chorej piersi lub przystawienie dziecka jest utrudnione przez ból lub trudności z wypływem mleka.
Co ważne – nie dziwcie się, jeśli pierś nie będzie zupełnie miękka po odciągnięciu – to normalne!

Piersi mogą wymagać przygotowania do karmienia z trzech powodów – aby zachęcić dziecko do ssania poprzez sprowokowanie wypływu, zmiękczyć otoczkę (albo siłę początkowego wypływu) w przypadku piersi mocno przepełnionych lub aby wyciągnąć wciągnięta brodawkę.

Sposobów odciągania pokarmu, jak już wspomniałam, jest kilka. Można to robić ręcznie albo laktatorem. Odciąganie ręczne sprawdza się głównie przy sporadycznym i krótkotrwałym odciąganiu, np. przy odciąganiu siary. Również laktatorów jest kilka rodzajów – ręczne i elektryczne (bateryjno-sieciowe lub klasy szpitalnej). Jedno- lub dwufazowe. Różnią się one nie tylko ceną, ale i przeznaczeniem.

Jaki laktator wybrać?
To w dużej mierze zależy od tego, do którego z powyższych celów będziemy go używać, czyli jak często. Jeśli laktator ma nam służyć sporadycznie, „awaryjnie” – wystarczający powinien być laktator ręczny. Laktator bateryjno-sieciowy świetnie sprawdzi się dla mam, które będą potrzebowały częstego lub stałego odciągania w warunkach domowych. Laktatory klasy szpitalnej wykorzystywane są głównie w szpitalach do pełnej stymulacji.


Warto też wziąć pod uwagę 2 czynniki – cenę oraz wygodę. W większości przypadków odciąganie laktatorem elektrycznym jest łatwiejsze i sprawniejsze, jednak nie każdego może być stać na taki laktator.

Czy kupować laktator jeszcze przed porodem?
Tutaj zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że należy go spakować do torby do porodu, inni, że nie należy zapeszać i nastawić się na wyłączne karmienie piersią. Moja rada jest taka – jeśli wiecie, że w trakcie karmienia będziecie potrzebować odciągania (np. planujecie jakieś zajęcia i zostawienie dziecka pod opieką innej osoby) kupcie od razu. Zwłaszcza, że w trakcie nawału laktator może uratować Wasze piersi.

Jak dbać o higienę przy odciąganiu?

Przed każdym odciąganiem należy umyć dokładnie ręce, piersi myć nie trzeba.

Po odciąganiu należy umyć wszystkie części, które miały kontakt z mlekiem – ciepłą wodą i płynem do mycia naczyń (najlepiej takim specjalnie przeznaczonym dla akcesoriów niemowlęcych), potem dokładnie wypłukać. Dopuszczalne jest mycie w zmywarce w temperaturze 60 stopni jeśli pozwala na to producent sprzętu. Następnie części należy zdezynfekować przez całkowite zanurzenie we wrzątku na 5-10 minut lub przy użyciu specjalnego wyparzacza lub torebek do sterylizacji w kuchence mikrofalowej.

Jak często należy dezynfekować części?
U dzieci urodzonych o czasie: w przypadku noworodków przed każdym użyciem, dzieci w 2. miesiącu życia 1x dziennie, a od 3. miesiąca życia 2-3 x w tygodniu. Jeśli chodzi o dzieci urodzone przedwcześnie dezynfekcje powinniśmy przeprowadzać przed każdym użyciem.

Po czyszczeniu części należy osuszyć, a osuszone przechowywać w zamkniętym pojemniku.

Do odciągania mleka w warunkach szpitalnych należy używać biologicznie czystych, a najlepiej jednorazowych końcówek.

Czy można używać laktatora po kimś? (pożyczonego, odkupionego, odziedziczonego)

Tak, można. Ale zgodnie z zaleceniami, części, które miały kontakt z mlekiem powinny być wysterylizowane (w temperaturze 121 lub 134 stopni) albo powinno się dokupić nowe.

Może jeszcze wspomnę o muszelkach laktacyjnych, które też mogą być dobrym sposobem do zbierania mleka w trakcie karmienia czy odciągania z drugiej piersi. Naturalnym odruchem jest, że gdy dziecko (bądź laktator) ssie jedną pierś, wypływ może pojawić się też w drugiej. A po co ma się marnować, skoro można zebrać?

 

Czy można łączyć porcje mleka odciągniętego w różnym czasie?
Jeśli nie ma takiej konieczności, należy tego unikać. Jeśli się nie da, można połączyć porcje odciągnięte w ciągu 12-24 godzin, ale po schłodzeniu (muszą mieć tą samą temperaturę). Nigdy nie dolewamy świeżo odciągniętego mleka do takiego, które już stoi w lodówce.

W czym przechowywać mleko?
Do przechowywania najlepiej używać specjalnie do tego przeznaczonych pojemników lub woreczków – są bardzo praktyczne – mają różne rozmiary, podziałkę i często są kompatybilne z samym laktatorem. Można używać też plastikowych pojemników z pokrywką, przeznaczonych do kontaktu z żywnością.

Dawniej pojemniki i butelki dla dzieci były wykonane z błyszczącego poliwęglanu. Obecnie materiał ten nie jest dopuszczony do produkcji akcesoriów niemowlęcych, gdyż nie można go było sterylizować, natomiast możliwe jest przenikanie z niego bisfenolu do mleka. (Bisfenol ma działanie podobne do żeńskich hormonów płciowych i może niekorzystnie wpływać na układ nerwowy). Dopuszczone są pojemniki z polipropylenu i polisulfonianu.

Pokarm można również przechowywać w szklanych pojemnikach ze szczelną pokrywką, jednak część składników (m.in. immunoglobuliny) może przylegać do ścianek. Takie pojemniki można sterylizować.

Jeśli chodzi o przechowywanie pokarmu dla wcześniaków i dzieci chorych – muszą być wyjątkowo szczelne, a najlepiej jednorazowego użytku.

Pojemniki do przechowywania należy przygotować podobnie jak sprzęt do odciągania mleka. Po ich napełnieniu należy opisać je datą, godziną i objętością – pozwala to na zużywanie zapasów w odpowiedniej kolejności.

Jak długo można przechowywać mleko?

Zależy to od warunków w jakich będzie przechowywane (patrz tabela poniżej). Pamiętajcie żeby w lodówce ustawiać mleko zawsze przy TYLNEJ ściance, nigdy w drzwiach. Najlepiej na środkowych i dolnych pólkach. Dzięki temu nie będzie narażone na zmiany temperatury.

Nigdy nie zamrażaj ponownie mleka raz rozmrożonego!

Mleko mamy

Świeże

Rozmrożone w lodówce

Rozmrożone w temp. pokojowej, podgrzane, niepodane dziecku

Podgrzane, podane dziecku

Świeże i rozmrożone z dodatkiem (białka lub wzmacniacza)

Przechowywane w temp. Pokojowej (19-25 st.C)

Max. 6-8 h

optymalnie 4

Do 4h

Do 4h

Tylko do końca karmienia

Nie przechowywać

Przechowywane w lodówce (4 st. C +- 2 st.C)

Do 96h

Do 24h od momentu całkowitego rozmrożenia

Do 4 h

Nie przechowywać

Raczej nie przechowywać

(do 12 h, jeśli dodane do zimnego mleka)

Przechowywane w zamrażarce (-18 st.C)

3-6 miesięcy

Nie zamrażać ponownie

Nie zamrażać

Nie zamrażać

Nie zamrażać

Transportowane w torbie chłodzącej (15 st.C)

Do 24 h

Do 4h

Do 4 h

Nie transportować

Nie transportować

Podgrzane (26-37 st.C)

Do końca karmienia

max. 4 h

Do końca karmienia

max. 4 h

Jak najkrócej

max. 4 h

Do końca karmienia

Do końca karmienia

Opracowanie: K. Osuch, M. Nehring_Gugulska na podstawie aktualnych pozycji piśmiennictwa.

Jak przygotować przechowywane mleko do podania?

Pokarm świeży nie wymaga podgrzewania.
Pokarm z lodówki może się rozwarstwić, należy go przed podaniem delikatnie wymieszać (ale nie wstrząsać!). Taki pokarm podgrzewamy w kąpieli wodnej lub podgrzewaczu do temperatury 30-36 st.C.
Mleko można też podać w temperaturze pokojowej, ale nigdy zimniejsze!
Pokarm z zamrażalnika można rozmrozić bezpośrednio przed podaniem, pod bieżącą ciepłą wodą lub w ciepłej kąpieli wodnej. Tak rozmrożone mleko zużywamy w ciągu 4 h.
Mleko zamrożone możemy też rozmrażać powoli, wstawiając je na noc (albo na 12 godzin) do lodówki. Po rozmrożeniu może ono przebywać w lodówce jeszcze przez dobę.

W czym podawać dziecku mleko?

To zależy w dużej mierze od wieku i powodu z jakiego dziecko otrzymuje odciągnięty pokarm. Czy jest karmione wyłącznie mlekiem odciągniętym, czy tylko dokarmiane. Odpowiedni dobór metody dokarmiania jest bardzo ważny, zwłaszcza w okresie stabilizacji laktacji. Jeszcze ważniejsze jest to, żeby rozważyć czy faktycznie są wskazania do dokarmiania w tym czasie, bowiem jest to okres, w którym dziecko uczy się prawidłowego ssania i poznaje matczyną pierś, a mama nabiera wprawy w karmieniu.

Wybór jest bardzo duży – od zakraplaczy, strzykawek czy łyżeczki (używanych raczej u wcześniaków lub w pierwszych dobach życia) poprzez inne, bardziej „specjalistyczne” metody (takie jak karmienie przy użyciu cewnika bądź specjalistycznej butelki), klasyczny kubeczek (tylko u aktywnych niemowląt!), po dostępne powszechnie butelki ze smoczkiem.
Nie będę tu opisywać metod specjalistycznych, gdyż takie karmienie powinno być ustalone i prowadzone przez profesjonalistę. Za to napiszę parę słów o butelkach, gdyż jest to najpowszechniej stosowana metoda i mamy (lub ojcowie) często sięgają po nie bez porady. Po prostu idą i kupują.

Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na to, żeby butelka (a w zasadzie smoczek) była dostosowana do wieku dziecka i okresu laktacji (w trakcie lub po stabilizacji laktacji). Jeśli zależy nam na połączeniu karmienia butelką z karmieniem piersią – wybierzmy butelkę ze smoczkiem o anatomicznym kształcie, z szeroką podstawą, najlepiej otworem w kształcie Y i możliwie wolnym przepływie. Dzięki temu butelka nie będzie łatwiejszą opcją, a dziecko będzie musiało się przy jedzeniu napracować. I jeszcze jedna ważna uwaga – smoczek butelki, tak jak i brodawkę dziecko powinno objąć ustami razem z podstawą – a nie sam wystający dzyndzelek.

A teraz trochę o naszej historii.

Przed porodem nie kupiłam laktatora. Zafiksowałam się na tym, że chcę karmić tylko piersią i nie będzie mi potrzebny. A jakby co, na pewno dostanę laktator w szpitalu. Z perspektywy czasu uważam, że był to głupi pomysł (zwłaszcza, że wiedziałam, że niedługo po porodzie będę musiała chodzić na zajęcia na studiach doktoranckich).
Rafałek po urodzeniu dość ładnie się przystawiał, ale z różnych przyczyn tracił za dużo na masie. Kazano mi go dokarmić. Tyle, że ja miałam mleko! Padło pytanie czy mam laktator. Nie miałam. Szpitalny był zajęty. Wtedy zadzwoniłam do męża, że ma czym prędzej pojechać kupić laktator i butelkę. Zdążyłam tylko wyjaśnić, że ma być taka dla noworodka. Poszedł do przyszpitalnej apteki i kupił pierwszy lepszy ręczny laktator i butlę w Rossmannie. Po wyparzeniu wszystkich części wzięłam się do roboty i odciągnęłam… pół mililitra. Dosłownie! No dobra, pomyślałam, pierwsze śliwki robaczywki. Ale następne próby nie były dużo bardziej udane. Na szczęście częste przystawianie do piersi zrobiło swoje i udało nam się wyjść do domu.

W domu zaczął się kolejny problem – mianowicie przyszedł nawał. Rafał, jak na kilkudniowego noworodka przystało, zjadał niewielkie ilości, a ja miałam tak przepełnione piersi, że hej. Musiałam mleko odciągać. Choć przy takiej ilości mleka było nieco łatwiej, to wcale nie było to proste. Ręka mi mdlała od pompowania, trwało to bardzo długo, ale jakoś się udawało uzyskać ulgę. Chciałam zmagazynować to, co odciągałam, ale nie miałam w czym. (a był to weekend z niedzielą niehandlową). Na szczęście miałam zapas słoiczków po obiadkach niemowlęcych, które przyjaciółka zbierała dla mnie na przyprawy. Wygotowałam dokładnie słoiczki i tak składowałam pierwsze porcje, zanim doszło moje zamówienie z pojemniczkami i woreczkami.  Dodam, że mój „rekord” z laktatorem ręcznym pochodzi właśnie z tamtego okresu i wynosi około 70 ml z dwóch piersi.
W końcu nawał minął a ja nie musiałam odciągać mleka. Do czasu aż zaczęły się zbliżać moje zajęcia z historii medycyny. Rozmawiając z przyjaciółką poskarżyłam jej się, że nie wiem jakim cudem uzbieram mleko na wyjście, bo każda próba odciągnięcia kończy się na góra 20 ml. Na co ona zdziwiona zapytała czy nie mam laktatora elektrycznego. Gdy zaprzeczyłam, powiedziała, że mi pożyczy. I to była zupełnie inna jakość! Pierwsze odciąganie przyniosło 70, a drugie 110 ml! I trwało niecałe 10 minut, co w porównaniu z wcześniejszymi sesjami po 30 minut było rewelacją.

* W tym miejscu dodam, że nigdy nie odciągałam mleka żeby rozkręcić laktację, ani żeby zastąpić pierś butelką. Było to raczej ściąganie „resztek” już po karmieniu, żeby mieć na zaś.

Niestety, pomimo super sprzętu, im dalej od nawału i im więcej Rafał zjada, tym gorzej to odciąganie mi idzie. Jak mam być szczera, to przed każdym wychodnym już 2 dni wcześniej zbieram mleko po 20-30 ml, a i tak nie zawsze starczało. Topniały więc zapasy z nawału i musiałam coś wymyślić. Wypracowałam sobie taką metodę, że gdy wracałam z zajęć, podczas których nie karmiłam (a Rafał dostawał mleko z butli) i miałam przepełnione piersi, brałam laktator. Wtedy udawało mi się dość dużo odciągnąć i zamrozić na przyszły raz.

Jednak pewnego wieczoru, po uśpieniu dziecka usiadłam „tak dla hecy” z laktatorem i telefonem. Zaczęłam odciąganie i wzięłam się za odpisywanie na wiadomości na instagramie. Nim się spostrzegłam pojemnik był pełen, a ja przecież nawet nie zwiększyłam mocy ssania! To tylko utwierdziło mnie w tym, że sukces laktacji/odciągnia leży w głowie. Jak się skupiam na tym, że MUSZĘ odciągnąć mleko, to nie leci. A jak nie muszę, leci samo 🙂

 

Autor artykułu – lek. Alicja Jaczewska

Opracowano na podstawie:

Karmienie piersią w teorii i praktyce. Podręcznik dla doradców i konsultantów laktacyjnych oraz położnych, pielęgniarek i lekarzy

Magdalena Nehring-Gugulska, Monika Żukowska-Rubik, Agnieszka Pietkiewicz
Rok wydania: 2017 r. , Wydawca: Medycyna Praktyczna

51 komentarzy

  1. Hej Nicole, może zrobisz wpis, który dotyczyć będzie odpowiedniej wydzieliny podczas okresu? 😉

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*