Loading...

9 stycznia 2017

4 min.

Historia pewnego badania USG

„Spoj­rza­ła się na mnie znie­do­wie­rza­niem, zlu­stro­wa­ła naj­pierw moje buty po­tem dre­sy a na ko­niec blu­zę, na któ­rej wła­śnie za­uwa­ży­łam wiel­ką pla­mę na środ­ku mo­je­go cią­żo­we­go brzu­cha. Do­dat­ko­wo by­łam bez ma­ki­ja­żu i w ku­cy­ku – wy­glą­da­łam pew­nie na 18-lat­kę po wpad­ce.”

Nicole Sochacki-Wójcicka

Mamaginekolog

Opo­wiem wam dziś o pew­nym ba­da­niu USG – któ­re za­pa­mię­tam na­pew­no do koń­ca ży­cia.

Cza­sa­mi sta­ram sie do­li­czyć, ile ba­dań USG cią­ży w ży­ciu zro­bi­łam – nie daje rady osza­co­wać do­kład­nie ale bę­dzie to licz­ba gdzieś mie­dzy 15 a 20 ty­się­cy. Żad­ne ba­da­nie nie za­pa­dło mi tak w pa­mie­tać jak to. Do dziś Kuba cza­sa­mi się ze mnie śmie­je, jak za­kła­dam te moje brzyd­kie, ale wy­god­ne Emu.

„Ni­co­la – a pa­mię­tasz jak ro­bi­łaś USG pa­cjent­ce w tych bu­tach?”

Była dru­ga po­ło­wa paź­dzier­ni­ka 2015 r. – by­łam w 37. ty­go­dniu cią­ży – od ty­go­dnia nie pra­co­wa­łam i brzuch mi już po­rząd­nie wy­sko­czył. Kuba miał tego dnia tyl­ko dwóch pa­cjen­tów za­pi­sa­nych w Bo­ra­me­dzie na Go­cła­wiu, był to bo­daj­że pią­tek.

„Wiesz co to ja po­ja­dę z tobą, po­cze­kam te 40 mi­nut w po­cze­kal­ni i po­tem po­je­dzie­my ra­zem do Pro­me­na­dy” – po­wie­dzia­łam do męża. Plan wy­dwał mi się ide­al­ny, co mia­łam sama w domu sie­dzieć.

Jak to cię­żar­na w za­awan­so­wa­nej cią­ży za­ło­ży­łam naj­wy­god­niej­sze ciu­chy ja­kie mia­łam. Czy­li sza­re dre­sy z ni­skim kro­kiem, wy­cią­gnię­ta blu­zę po ma­mie, pu­cho­wą kurt­kę i te już zde­cy­do­wa­nie nie­zbyt czy­ste buty.

Sie­dzia­łam w po­cze­kal­ni przy­chod­ni, coś tam po­roz­ma­wia­łam z Pa­nia­mi z re­je­stra­cji – w koń­cu wszyst­kie je zna­łam – jesz­cze kil­ka ty­go­dni temu pra­co­wa­łam tu co śro­dę od kil­ku lat.

Od­li­cza­łam mi­nu­ty kie­dy Kuba skoń­czy, był u nie­go już w ga­bi­ne­cie dru­gi (ostat­ni) pa­cjent, gdy na­gle wpa­dła do przy­chod­ni zde­ner­wo­wa­na ko­bie­ta z mę­żem i dziec­kiem ta­kim na oko 2-3 let­nim.

– „Po­trze­bu­je zro­bić USG u gi­ne­ko­lo­ga pil­nie.”
– „No nie­ste­ty nie ma już dziś do­stęp­nych ter­mi­nów, za­pra­sza­my ju­tro”
– „Ja nie wy­trzy­mam do ju­tra” po­wie­dzia­ła ko­bie­ta do part­ne­ra.

Zro­bi­ło mi się jej szko­da. Bo­kiem stur­la­łam się nie­mal­że z krze­sła w po­cze­kal­ni i po­de­szłam do nich: „Je­że­li to ta­kie pil­ne to ja Pani to USG zro­bię”.

Spoj­rza­ła się na mnie znie­do­wie­rza­niem, zlu­stro­wa­ła naj­pierw moje buty po­tem dre­sy a na ko­niec blu­zę, na któ­rej wła­śnie za­uwa­ży­łam wiel­ką pla­mę na środ­ku mo­je­go cią­żo­we­go brzu­cha. Do­dat­ko­wo by­łam bez ma­ki­ja­żu i w ku­cy­ku – wy­glą­da­łam pew­nie na 18-lat­kę po wpad­ce.

My­śla­łam, że za­pad­nę się pod zie­mię i w tym mo­men­cie chcia­łam się za­paść pod zie­mię… co było da­lej?!

Ża­łu­jąc tej im­pul­syw­nej chę­ci po­mo­cy to ja spoj­rza­łam się na moją nie­do­szłą pa­cjent­kę – mia­ła nie­bie­skie pa­sem­ka we wło­sach, kol­czyk w no­sie – ste­reo­ty­po­wo my­śląc po­win­na mieć wię­cej luzu. Ale z dru­giej stro­ny chy­ba na­wet naj­więk­sza hi­pi­ska chcia­ła­by mieć kom­pe­tent­ne­go le­ka­rza – tym bar­dziej od cią­ży! Co ja so­bie my­śla­łam, że się wte­dy wy­rwa­łam z tą pro­po­zy­cją. W tym mo­men­cie na ra­tu­nek wy­sko­czy­ła pani Ewa za re­je­stra­cji.

– „To nie jest żad­na wa­riat­ka. To na­sza pani dok­tor. Któ­ra… (chwi­la za­sta­no­wie­nia), któ­ra dziś po pro­stu nie jest w pra­cy.”
Na to mąż (part­ner) pa­cjent­ki – po­wie­dział
– „Do­bra Anka, nie rób ak­cji, chce dziew­czy­na po­móc, rób­my to USG bo mnie wy­koń­czysz”.

Za­rów­no ja jak i pani pa­cjent­ka mia­ły­śmy nie­tę­gie miny. No ale nie było od­wro­tu – przy­najm­niej ja nie mo­głam się już wy­co­fać, je­dy­na na­dzie­ja była te­raz, że ona stwier­dzi, że może po­cze­kać do ju­tra. Ale o dzi­wo spoj­rza­ła się jesz­cze raz na mnie z po­li­to­wa­niem i po­wie­dzia­ła – szyb­kie ale nie­zbyt pew­ne ”Ok”.

Po­szły­śmy we czwór­kę do ga­bi­ne­tu, pani pa­cjent­ka, pan part­ner ich dziec­ko i ja – w mo­ich brud­nych ciu­chach i zno­szo­nych bu­tach. Wszyst­ko było po­wy­łą­cza­ne – no nie te­raz będę cze­kać 10 mi­nut aż od­pa­li mi się sprzęt. Za­czę­łam ich za­ga­dy­wać – a w su­mie to zbie­rać wy­wiad.

Pani zro­bi­ła test cią­żo­wy i był do­dat­ni cze­go się zu­peł­nie nie spo­dzie­wa­ła a ostat­niej mie­siacz­ki nie była pew­na.

Po 15 mi­nu­tach, bo na do­miar złe­go mu­sia­łem re­se­to­wać ha­sła, bo mi wy­ga­sły – ka­za­łam się pani ro­ze­brać i po­ło­żyć na le­żan­ce. Wi­dzia­łam, że mia­ła co­raz bar­dziej mie­sza­ne uczu­cia. ale jak po­wie­dzia­łam tak zro­bi­ła.

Boże, Bo­ziu, bab­ciu Wan­do – pro­sze niech be­dzie tęt­no! Jak będę mu­sia­ła tłu­ma­czyć, że go nie ma to na­praw­dę tu umrę albo za­cznę ro­dzić.

Zga­si­łam świa­tło i po raz pierw­szy tego dnia po­czu­łam sie pro­fe­sjo­nal­nie (może dla­te­go, że pa­cjent­ka nie­zbyt do­kład­nie mnie wi­dzia­ła?).

– „Gra­tu­la­cje jest to cią­ża 6 ty­go­dni i 3 dni, bije ser­dusz­ko 150 na mi­nu­tę”.

Wszyst­kim nam spa­dło ci­śnie­nie, łącz­nie z Ro­ger­kiem w brzusz­ku.

Opis ba­da­nia wy­da­wa­łam tyl­ko z pod­pi­sem bez pie­cząt­ki – bo nie mam na­wy­ku no­sić pie­cząt­ki w dre­sie ?

Cza­sa­mi się za­sta­na­wiam czy ta Pani tra­fi­ła na mój in­sta­gram lub Fa­ce­bo­ok – lub cho­ciaż przej­rza­ła opi­nie o mnie na zna­nym le­ka­rzu po wi­zy­cie – czy da­lej ma mnie za 18-lat­kę po wpad­ce co przy­pad­ko­wo so­bie do­ra­bia ro­biąc USG?

Chy­ba nie ma zbyt wie­le ko­biet z nie­bie­ski­mi wło­sa­mi w War­sza­wie – może ją zna­cie?

Ps. Nie je­stem pew­na czy pani pa­cjent­ka mia­ła na imię Anka i czy to była na pew­no p. Ewa z re­je­stra­cji.

Pps. Je­stes tu moja nie­bie­sko-wło­sa pa­cjent­ko ❓?☺️❤️

Ostatnia aktualizacja: 31.08.2021
ciążaUSG

9 stycznia 2017

4 min.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

ul. Algierska 19W, 03-977 Warszawa. KRS 0000950016, NIP 5252678750, BDO 000108449
© © 2022 Roger Publishing Wójciccy Spółka komandytowa