Loading...

26 grudnia 2016

8 min.

Karmienie piersią a kolejne ciąże

Czy kar­miąc pier­sią moż­na zajść w cią­żę? Czy bę­dąc w ko­lej­nej cią­ży mo­żesz kar­mić pier­sią? Od­po­wia­da­my na wszyst­kie py­ta­nia.

Nicole Sochacki-Wójcicka

Mamaginekolog

Co, je­że­li w trak­cie kar­mie­nia nie chce­my zajść w cią­żę? Ja­kie są do­zwo­lo­ne me­to­dy an­ty­kon­cep­cji? Co, je­że­li chce­my zajść w cią­żę? Czy wra­ca płod­ność, gdy kar­mi­my pier­sią?Czy mo­żesz kar­mić bę­dąc w ko­lej­nej cia­ży?

Spis tre­ści:
  1. An­ty­kon­cep­cja u ko­biet kar­mią­cych pier­sią
  2. Płod­ność w trak­cie kar­mie­nia pier­sią
  3. Czy w cią­ży moż­na kar­mić pier­sią?

An­ty­kon­cep­cja u ko­biet kar­mią­cych pier­sią

Na wi­zy­cie po­po­ło­go­wej, czy­li 6 ty­go­dni po po­ro­dzie (nie­za­leż­nie od tego czy po­ród był si­ła­mi na­tu­ry, czy przez ce­sar­skie cię­cie) – le­karz gi­ne­ko­log po­wi­nien usta­lić z pa­cjent­ką jej dal­sze pla­ny roz­rod­cze i opi­sać moż­li­we me­to­dy an­ty­kon­cep­cji.

O tyle, o ile u ko­biet, któ­re nie kar­mią pier­sią moż­na za­sto­so­wać wszyst­kie me­to­dy, to u ko­biet kar­mią­cych nie sto­su­je się naj­częst­szej me­to­dy an­ty­kon­cep­cyj­nej, czy­li ta­blet­ki dwu­skład­ni­ko­wej – me­to­dy wy­god­nej i bar­dzo sku­tecz­nej.

We­dług ofi­cjal­nych za­le­ceń teo­re­tycz­nie moż­na u ko­biet, któ­re kar­mią tę me­to­dę sto­so­wać, w prak­ty­ce jed­nak nig­dy nie wi­dzia­łam ko­bie­ty kar­mią­cej, któ­ra sto­so­wa­ła kla­sycz­ną dwu­skład­ni­ko­wą an­ty­kon­cep­cję. Wy­ni­ka to z obaw przed nie­ko­rzyst­nym wpły­wem es­tro­ge­nów na kar­mie­nie oraz moż­li­wo­ści prze­ni­ka­nia tego hor­mo­nu do mle­ka mat­ki.

Trze­ba pod­kre­ślić, że kar­mie­nie, mimo że zmniej­sza szan­se peł­ne­go pra­wi­dło­we­go cy­klu mie­sięcz­ne­go z owu­la­cją, to nie jest sku­tecz­ną me­to­dą an­ty­kon­cep­cyj­ną. Co wię­cej, pro­ble­mem jest tak­że to, że ko­bie­ta, któ­ra kar­mi i za­zwy­czaj nie mie­siącz­ku­je, o po­ten­cjal­nej cią­ży może dłu­go nie wie­dzieć.

Ty­po­we ob­ja­wy wcze­snej cią­ży – jak bóle i obrzęk pier­si, pla­mie­nia czy po­bo­le­wa­nia w pod­brzu­szu – mogą być przez dłu­gi czas ro­zu­mia­ne jako ob­ja­wy kar­mie­nia pier­sią a nie cią­ży.

Nie­raz wi­dzia­łam ko­bie­tę zdzi­wio­ną, że jest w cią­ży – „Pani dok­tor, to prze­cież nie­moż­li­we – ja wciąż kar­mię” – a zgło­si­ła się do gi­ne­ko­lo­ga bo „po­czu­ła ru­chy dziec­ka”, czy­li w po­ło­wie cią­ży.

Oczy­wi­ście, je­że­li ko­bie­ta chce ry­chło zajść w ko­lej­ną cią­żę, to nie za­le­ca się an­ty­kon­cep­cji – chy­ba że uro­dzi­ła przez cię­cie ce­sar­skie. Wte­dy po­win­na być po­uczo­na, że bez­piecz­nie ko­lej­ną cią­żę po­win­na pla­no­wać nie wcze­śniej niż 9 mie­się­cy od po­ro­du (od­stęp mię­dzy po­ro­da­mi pół­to­ra roku).

Za­rów­no u ko­biet po po­ro­dzie si­ła­mi na­tu­ry jak i po cc (któ­re kar­mią pier­sią), mamy te same me­to­dy an­ty­kon­cep­cji, czy­li:

  1. Ta­blet­ka jed­no­skład­ni­ko­wa (pro­ge­ste­ro­no­wa) – tzw. mi­ni­pi­guł­ka. Przyj­mu­je się ją co­dzien­nie o sta­łej po­rze. Nie jest tak sku­tecz­na jak ta­blet­ki dwu­skład­ni­ko­we, ale przyj­mo­wa­na we­dług za­le­ceń oraz łącz­nie z ochro­ną jaką daje kar­mie­nie, bar­dzo rzad­ko skut­ku­je cią­żą. Me­to­da ta­nia (ok. 20 zł na mie­siąc) i ła­two od­wra­cal­na.
  2. Wkład­ka do­ma­cicz­na – kla­sycz­na bez hor­mo­nów lub hor­mo­nal­na. Za­kła­da­na na 3-5 lat – jest naj­bar­dziej wska­za­na u ko­biet, któ­re przez tak dłu­gi czas nie pla­nu­ją cią­ży. Me­to­da droż­sza, bo to wy­da­tek rzę­du 200-1000zł na po­czą­tek. Od­wra­cal­na, ale tyl­ko z po­mo­cą gi­ne­ko­lo­ga – w od­róż­nie­niu od sto­so­wa­nia ta­ble­tek, wkład­ki pa­cjent­ka sama nie może usu­nąć.
  3. Im­plant lub za­strzyk pro­ge­ste­ro­no­wy. Me­to­dy bar­dzo czę­sto sto­so­wa­ne np. w UK – w Pol­sce na­to­miast sto­so­wa­nie ich jest rzad­kie. Mają wy­so­ką sku­tecz­ność. Cena za­strzy­ków jest bar­dzo ni­ska, kil­ka­na­ście do kil­ku­dzie­się­ciu zło­tych raz na 3 mie­sią­ce. Im­plant to koszt oko­ło 1000zł raz na 3 lata. Wadą obu me­tod jest ich od­ro­czo­na od­wra­cal­ność – przy za­strzy­ku trze­ba od­cze­kać okres aż lek prze­sta­nie dzia­łać, czy­li ok 3-4 mie­sią­ce, a przy im­plan­cie trze­ba udać się do le­ka­rza aby go usu­nąć. Do­dat­ko­wo obie te me­to­dy czę­sto po­wo­du­ją nie­re­gu­lar­ne pla­mie­nia z dróg rod­nych – i głów­nie dla­te­go mało ko­biet się na nie de­cy­du­je.
  4. Pre­zer­wa­ty­wy. U mło­dych ro­dzi­ców sto­sun­ki płcio­we są ra­czej rzad­kie i czę­sto ta me­to­da oka­zu­je się zu­peł­nie wy­star­cza­ją­ca. W ra­zie cze­go – moż­na po sto­sun­ku za­sto­so­wać tak­że…
  5. Ta­bel­ki po sto­sun­ku – do 72 h. U ko­biet kar­mią­cych bar­dziej wska­za­na jest ta­blet­ka z le­wo­nor­ge­stre­lem (na re­cep­tę), niż do­stęp­na bez re­cep­ty ta­blet­ka z octa­nem uli­pry­sta­lu (ze wzglę­du na brak ba­dań na ko­bie­tach kar­mią­cych).

Ist­nie­ją też na­tu­ral­ne me­to­dy pla­no­wa­nia ro­dzi­ny u ko­biet kar­mią­cych i znaj­dzie­cie dużo in­for­ma­cji na ten te­mat w In­ter­ne­cie. Praw­da jest taka, że u ko­biet kar­mią­cych – kla­sycz­ne me­to­dy ka­len­da­rzy­ko­we czy ob­ja­wo­wo–ter­micz­ne – są bar­dzo nie­mia­ro­daj­ne i jako le­karz nie mogę ich uznać za sku­tecz­ne me­to­dy an­ty­kon­cep­cji.

Płod­ność w trak­cie kar­mie­nia pier­sią

Te­mat trud­ny i nie­jed­no­li­ty. Czy­ta­jąc dal­szy frag­ment tego tek­stu być może stwier­dzi­cie, że nic no­we­go się nie do­wie­cie i tyl­ko na­mie­szam wam w gło­wie, ale daj­cie mi szan­sę. Na ko­niec tej czę­ści bę­dzie pod­su­mo­wa­nie, któ­re mam na­dzie­ję bę­dzie naj­lep­szą po­ra­dą i bę­dzie to coś, cze­go nie zna­la­złam w ar­ty­ku­łach i za­le­ce­niach, któ­re prze­wer­to­wa­łam spe­cjal­nie do tego wpi­su. Więc są spo­re szan­se, że i dla was bę­dzie to no­wość.

U ko­biet, któ­re z róż­nych po­wo­dów nie kar­mią, owu­la­cja wy­stę­pu­je w prze­cią­gu 6 ty­go­dni od po­ro­du, a mie­siącz­ka – do 8 ty­go­dni od po­ro­du. Dla­cze­go o tym pi­szę sko­ro post jest o ko­bie­tach kar­mią­cych? Tyl­ko dla­te­go, że po­dob­na sy­tu­acja wy­stę­pu­je, je­że­li przez cały okres kar­mie­nia (jak dłu­gi by nie był) nie mia­ły­ście mie­siącz­ki (a może tak być i jest tak u ok.30% ko­biet), to mie­siącz­ka po­win­na się po­ja­wić do 2 mie­się­cy od od­sta­wie­nia dziec­ka.

Po­ja­wie­nie się mie­siącz­ki u ko­bie­ty nie­kar­mią­cej moż­na uznać za ob­jaw po­wro­tu płod­no­ści. Na­to­miast u ko­biet kar­mią­cych nie jest to ta­kie oczy­wi­ste.

Mogą mieć miej­sce trzy róż­ne wa­rian­ty z po­dob­ną czę­sto­ścią:

  1. pra­wi­dło­wy cykl z owu­la­cją już w cy­klu po­prze­dza­ją­cym pierw­szą mie­siącz­kę,
  2. cykl z mie­siącz­ką, ale bez owu­la­cji – za­zwy­czaj po 2-3 cy­klach bez­owu­la­cyj­nych, cy­kle sta­ją się owu­la­cyj­ne,
  3. może być i owu­la­cja, i mie­siącz­ka, ale faza lu­te­al­na nie bę­dzie jesz­cze go­to­wa na przy­ję­cie cią­ży i jej utrzy­ma­nie.

W pierw­szym przy­pad­ku wra­ca płod­ność za­nim się zo­rien­tu­je­my. W dru­gim i trze­cim – ko­bie­ta my­śli, że wró­ci­ła płod­ność a wca­le tak nie jest.

Co gor­sze – nie wie­my u któ­rej ko­bie­ty, któ­ra sy­tu­acja ma miej­sce.

Za­sad­ni­czo – w pierw­szych 6 mie­sią­cach przy wy­łącz­nym (!) kar­mie­niu pier­sią, szan­se na cią­żę są rzę­du 2%. W dru­gim pół­ro­czu szan­se na cią­żę są „tyl­ko” ok. 15%.

Tyl­ko jak ro­zu­mieć to „wy­łącz­ne kar­mie­nie”?

Oka­zu­je się bo­wiem, że sam fakt nie do­kar­mia­nia dziec­ka pier­sią może nie wy­star­czyć. Bo­wiem kar­mić na­le­ży w okre­ślo­ny spo­sób. W opar­ciu o Me­to­dę Nie­płod­no­ści Lak­ta­cyj­nej (LAM – Lac­ta­tio­nal Ame­nor­r­hea Me­tod) za­le­ca­ną przez WHO mo­że­my wnio­sko­wać, że poza wa­run­ka­mi ko­niecz­ny­mi (dziec­ko <6. mż., brak miesiączki u mamy, dokarmianie nie więcej niż 1 x/dobę lub dopajanie nie więcej niż 2 x/dobę) należy też spełnić te, które jej skuteczność zwiększają, czyli:

  • czę­ste kar­mie­nia zgod­ne z po­trze­ba­mi dziec­ka, za­rów­no w dzień jak i w nocy, nie rza­dziej niż 6 x/dobę,
  • prze­rwy w kar­mie­niu nie dłuż­sze niż 4 h w dzień lub 6 h w nocy,
  • efek­tyw­ne kar­mie­nie (pra­wi­dło­we przy­sta­wie­nie, ssa­nie oraz przy­bie­ra­nie na wa­dze ma­lu­cha),
  • unia­ka­nie do­kar­mia­nia/do­pa­ja­nia,
  • uni­ka­nie pod­wa­nia smocz­ka uspo­ka­ja­cza,
  • kar­mie­nie łącz­nie min. 100 min/dobę.

Po roku kar­mie­nia szan­se na cią­żę nie od­sta­wia­jąc dziec­ka są rzę­du ok 30-40%. Spo­ro, ale to wciąż mniej niż po­ło­wa ko­biet. Czy to zna­czy, że ko­bie­ta musi od­sta­wić dziec­ko, żeby zajść w dru­gą cią­żę? Zde­cy­do­wa­nie nie uwa­żam, żeby tędy była dro­ga, po­nie­waż – uwa­ga, uwa­ga – je­że­li nie wró­ci­ła wam płod­ność to zna­czy, że wa­sze cia­ło zde­cy­do­wa­ło, że nie jest go­to­we aby wy­kar­mić dwo­je dzie­ci – jed­no pier­sią a dru­gie ma­ci­cą. Nie bądź­my mą­drzej­si od na­tu­ry. Ona naj­le­piej wie, kie­dy na­sze cia­ło bę­dzie go­to­we stwo­rzyć nowe ży­cie. U jed­nych ko­biet bę­dzie to po pół roku, u in­nych do­pie­ro po za­koń­cze­niu kar­mie­nia.

Co za­tem z ko­bie­ta­mi, któ­re nie mają mie­siącz­ki – kar­mią a chcą już za­cząć sta­rać się o ko­lej­ną cią­żę? Mają dwie opcje – mogą ob­ser­wo­wać cia­ło (pa­trzeć na śluz – czy jest płod­ny, na tem­pe­ra­tu­rę) lub mogą pójść do gi­ne­ko­lo­ga na USG, żeby oce­nić jaj­ni­ki i ma­ci­cę – czy wi­dać już ozna­ki, że na­rząd rod­ny “ru­sza”… Oso­bi­ście po­le­cam tę dru­gą me­to­dę, bo jest bar­dziej mia­ro­daj­na i bar­dziej obiek­tyw­na.

Zda­rza się tak, że ko­bie­ta ko­niecz­nie chce zajść w ko­lej­ną cią­żę – na przy­kład ze wzglę­du na swój wiek lub ze wzglę­du na sy­tu­ację za­wo­do­wą – a jej cia­ło nie jest go­to­we na ko­lej­ną cią­żę tak dłu­go jak kar­mi. Wte­dy – i tyl­ko wte­dy, moż­na się za­sta­no­wić nad za­koń­cze­niem kar­mie­nia w ce­lach roz­rod­czych.

Czy w zdro­wej cią­ży moż­na da­lej kar­mić swo­je dziec­ko?

Te­mat, któ­ry po­wo­du­je za­ska­ku­ją­co dużo kon­tro­wer­sji. Sama by­łam kil­ka razy za­sko­czo­na, gdy pa­cjent­ce w zdro­wej cią­ży za­le­co­no za­koń­cze­nie kar­mie­nia, po­nie­waż… jest w cią­ży. Nie chcę się wtrą­cać w de­cy­zję in­nych le­ka­rzy, więc po­zo­sta­wia­łam to ra­czej bez ko­men­ta­rza – ale wy­po­wiem się tu… tu mi wol­no.

Po kil­ku­go­dzin­nym prze­stu­dio­wa­niu za­le­ceń i fa­cho­wej li­te­ra­tu­ry me­dycz­nej – żeby nie było, że prze­ka­zu­je wam nie­po­twier­dzo­ną wie­dzę… W nie­po­wi­kła­nej cią­ży MOŻ­NA da­lej kar­mić swo­je pierw­sze dziec­ko, od za­płod­nie­nia aż do sa­me­go po­ro­du.

Inna jest kwe­stia, je­że­li ko­bie­ta nie chce da­lej kar­mić – bo jest zbyt zmę­czo­na ko­lej­ną cią­żą, źle się czu­je, ma na­si­lo­ne mdło­ści, bolą ją pier­si… to jest za­wsze in­dy­wi­du­al­na de­cy­zja jej i dziec­ka, któ­rą po­win­no się usza­no­wać – czy to jako ko­le­żan­ka, czy jako le­karz.

Nie mniej jed­nak chce pod­kre­ślić, że kon­ty­nu­acja kar­mie­nia pier­sią w ko­lej­nej cią­ży NIE za­gra­ża roz­wi­ja­ją­ce­mu się pło­do­wi.

Gdy­by kar­mie­nie pier­sią za­gra­ża­ło ko­lej­nej cią­ży, to na­tu­ra by to tak roz­wią­za­ła, że ko­bie­ta w ca­łym okre­sie kar­mie­nia pier­sią nie by­ła­by płod­na… A jak już na­pi­sa­łam wy­żej w tym po­ście – tak nie jest.

Ostatnia aktualizacja: 31.08.2021
antykoncepcjaciążakarmienie piersią

26 grudnia 2016

8 min.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

ul. Algierska 19W, 03-977 Warszawa. KRS 0000950016, NIP 5252678750, BDO 000108449
© © 2022 Roger Publishing Wójciccy Spółka komandytowa