Loading...

7 sierpnia 2019

7 min.

Czy karmienie piersią wpływa na odporność dziecka?

Czy mle­ko mamy jest re­me­dium na wszyst­ko? Czy kar­mie­nie pier­sią za­stę­pu­je szcze­pie­nia ochron­ne?

Redakcja

Redakcja

Jako ma­mie ak­tu­al­nie kar­mią­cej swo­je dru­gie dzie­ciąt­ko, te­mat ten jest mi nie­zwy­kle bli­ski. Mamy mie­sięcz­nych bo­ba­sów za­pew­ne wie­dzą, że w tym okre­sie czas to to­war bar­dzo de­fi­cy­to­wy i cięż­ko zna­leźć chwi­lę, żeby usiąść przy lap­to­pie i pi­sać ar­ty­kuł. A że z dziec­kiem przy pier­si ma się jed­nak tro­chę cza­su, pi­szę ar­ty­kuł o kar­mie­niu pier­sią pod­czas… kar­mie­nia pier­sią! 🙂

Jak pew­nie każ­da z Was, sły­sza­łam set­ki razy: mle­ko mamy to naj­lep­sze, co mo­że­my po­da­ro­wać swo­je­mu dziec­ku. Bo prze­ciw­cia­ła, bo zdro­we, bo więź, bo mama szyb­ciej wra­ca do for­my. Jak wy­glą­da to w rze­czy­wi­sto­ści, w kon­tek­ście ba­dań na­uko­wych? Czy na­praw­dę mle­ko mamy jest cu­dow­nym nek­ta­rem i spo­so­bem na wszyst­ko? I przede wszyst­kim, jak kar­mie­nie pier­sią ma się do od­por­no­ści i czy kar­mie­nie pier­sią za­stę­pu­je szcze­pie­nia ochron­ne?

Cho­ciaż te­mat lak­ta­cji jest prze­cież zna­ny od za­ra­nia dzie­jów, na­wet w dzi­siej­szych cza­sach nie je­ste­śmy w sta­nie wy­tłu­ma­czyć nie­któ­rych aspek­tów ma­gicz­nej mocy mle­ka mamy. Ba­dań na­uko­wych na ten te­mat jest spo­ro, ale nie tak dużo jak mo­gło­by się nam wy­da­wać. Ale do rze­czy.

Kil­ka słów o prze­ciw­cia­łach

Jed­nym z naj­waż­niej­szych gra­czy w na­szym ukła­dzie im­mu­no­lo­gicz­nym są prze­ciw­cia­ła. To one w bar­dzo do­kład­ny spo­sób po­tra­fią roz­po­znać pa­to­ge­ny (za­raz­ki) i w efek­cie do­pro­wa­dzić do ich eli­mi­na­cji. Prze­ciw­cia­ła, czy­li fa­cho­wo mó­wiąc im­mu­no­glo­bu­li­ny, dzie­lą się na kil­ka grup. Ozna­cza­ne są skró­tem Ig (od na­zwy Im­mu­no­Glo­bu­li­ny) plus do­dat­ko­wa li­te­ra ozna­cza­ją­ca kla­sę prze­ciw­ciał, np. IgG czy IgA (wię­cej w ar­ty­ku­le Pro­sto o im­mu­no­lo­gii).

Je­stem pew­na, że każ­da z Was sły­sza­ła, że w mle­ku mamy są obec­ne prze­ciw­cia­ła. Tak, to praw­da! Ale wy­da­je mi się, że ko­lej­ne aka­pi­ty do­ty­czą­ce ilo­ści i ro­dza­ju tych prze­ciw­ciał Was za­sko­czą.

W swo­im ży­ciu mamy kon­takt z ogrom­ną ilo­ścią pa­to­ge­nów. Każ­dy taki kon­takt skut­ku­je wy­two­rze­niem pa­mię­ci im­mu­no­lo­gicz­nej. A prze­ciw­cia­ła, któ­re sta­no­wią pulę pa­mię­ci im­mu­no­lo­gicz­nej to IgG – im­mu­no­glo­bu­li­ny kla­sy G. Te IgG, któ­re są go­to­we do wal­ki z pa­to­ge­na­mi, krą­żą w na­szej krwi przez wie­le lat po kon­tak­cie z da­nym mi­kro­bem, więk­szość z nich ma trwa­łość na­wet przez całe na­sze ży­cie!

W cza­sie cią­ży wła­śnie prze­ciw­cia­ła IgG mama prze­ka­zu­je przez ło­ży­sko swo­je­mu dziec­ku, a trans­fer ten ma przede wszyst­kim miej­sce w trze­cim try­me­strze. Ozna­cza to, że dziec­ko ro­dzi się z prze­ciw­cia­ła­mi mamy, któ­re będą go chro­nić przez pierw­sze mie­sią­ce ży­cia. Nie­ste­ty prze­ciw­cia­ła te za­ni­ka­ją z cza­sem (nie­któ­re po kil­ku ty­go­dniach, inne po kil­ku mie­sią­cach) i ma­lu­szek jest zda­ny na sie­bie i swój układ im­mu­no­lo­gicz­ny, któ­ry z każ­dym ty­go­dniem sta­je się co­raz bar­dziej wy­daj­ny.

Kar­mie­nie pier­sią a szcze­pie­nia

Poza tym, żeby dziec­ko mia­ło od­por­ność prze­ciw­ko da­ne­mu pa­to­ge­no­wi, mama przed lub w cza­sie cią­ży mu­sia­ła tę od­por­ność na­być i wy­two­rzyć od­po­wied­nie IgG. Je­śli mama np. nie cho­ro­wa­ła na ospę lub nie była na nią za­szcze­pio­na, to nie wy­two­rzy­ła prze­ciw­ciał prze­ciw­ko ospie i oczy­wi­ście nie może ich prze­ka­zać dziec­ku. Bo z pu­ste­go na­wet i Sa­lo­mon nie na­le­je. 🙂

Jesz­cze bar­dziej szcze­gól­nym przy­pad­kiem są prze­ciw­cia­ła krztu­ś­co­we. Na­wet je­że­li mama do­szcze­pia się prze­ciw­ko krztu­ś­co­wi jako już oso­ba do­ro­sła i choć­by przy­ję­ła tę szcze­pion­kę kil­ka mie­się­cy przed cią­żą, nie prze­ka­że przez ło­ży­sko ma­leń­stwu wy­star­cza­ją­cej ilo­ści prze­ciw­ciał, któ­re ochro­ni­ły­by dziec­ko przed tą cho­ro­bą.

Tyl­ko je­śli ko­bie­ta za­szcze­pi się prze­ciw­ko krztu­ś­co­wi w trak­cie cią­ży, jej układ im­mu­no­lo­gicz­ny do­sta­nie „kop­nia­ka” do pro­duk­cji no­wych prze­ciw­ciał i one przez ło­ży­sko tra­fią do pło­du, by po­tem chro­nić no­wo­rod­ka (wię­cej o Szcze­pie­niach Ochron­nych w cią­ży).

Mówi się, że mle­ko mamy jest tak waż­ne dla od­por­no­ści dziec­ka, więc wy­da­wa­ło­by się, że jest w nim dużo prze­ciw­ciał IgG. Ale tak nie jest. Stę­że­nia IgG w mle­ku mamy są nie­ste­ty na tyle ni­skie, że nie są w sta­nie ochro­nić dziec­ka przed więk­szo­ścią groź­nych cho­rób.

Co to ozna­cza w prak­ty­ce? Dziec­ko ro­dzi się z prze­ciw­cia­ła­mi IgG od mamy, któ­re z cza­sem za­ni­ka­ją. Nie­mow­lak musi sam za­cząć wy­twa­rzać swo­je IgG. Kar­mie­nie pier­sią nie­wie­le w tym aspek­cie zmie­nia. A jak ma­luch może wy­two­rzyć swo­je IgG? Po­przez kon­takt z pa­to­ge­na­mi – pod­czas cho­ro­by lub po szcze­pie­niu ochron­nym.

Dla­te­go wła­śnie mó­wie­nie: „nie mu­szę te­raz szcze­pić dziec­ka, bo kar­mię pier­sią, za­szcze­pię po za­koń­cze­niu lak­ta­cji” – jest bar­dzo, bar­dzo błęd­ne. Bo kar­mie­nie pier­sią nie ochro­ni dziec­ka przed cho­ro­ba­mi, przed któ­ry­mi chro­nią szcze­pie­nia.

Poza tym, jest jesz­cze inna bar­dzo waż­na kwe­stia. Po­karm, któ­ry spo­ży­wa­my, tak­że mle­ko ko­bie­ce, tra­fia do ukła­du po­kar­mo­we­go i stam­tąd sub­stan­cje od­żyw­cze prze­ni­ka­ją do krwio­obie­gu – w ten spo­sób od­ży­wia­ne są na­sze tkan­ki. Ale krwio­bieg peł­ni też inne funk­cje, w tym im­mu­no­lo­gicz­ne i tam prze­ciw­cia­ła są bar­dzo po­trzeb­ne do wal­ki z pa­to­ge­na­mi.

A ba­da­nia na­uko­we po­ka­zu­ją, że prze­ciw­cia­ła obec­ne w ludz­kim mle­ku nie są w sta­nie prze­nik­nąć z je­lit do krwio­obie­gu (Van de Pier­re, Vac­ci­ne 2003), a co za tym idzie mogą neu­tra­li­zo­wać pa­to­ge­ny obec­ne w prze­wo­dzie po­kar­mo­wym, ale nie te wy­stę­pu­ją­ce w krwi.

To jak to w koń­cu jest, że w mle­ku ko­bie­cym stę­że­nia prze­ciw­ciał IgG są ni­skie, a wszy­scy mó­wią, że prze­cież mle­ko mamy to prze­ciw­cia­ła, od­por­ność itd.? Otóż praw­dą jest, że w mle­ku ko­bie­cym jest bar­dzo dużo prze­ciw­ciał, ale in­nej kla­sy, a mia­no­wi­cie im­mu­no­glo­bu­lin kla­sy A – IgA (a nie IgG). IgA to prze­ciw­cia­ła wy­dziel­ni­cze, któ­re wni­ka­ją w bło­ny ślu­zo­we prze­wo­du po­kar­mo­we­go, chro­niąc je (dzia­ła­ją więc miej­sco­wo, nie prze­ni­ka­jąc do krwio­obie­gu). IgA wy­ko­nu­ją więc bar­dzo waż­ną pra­cę – chro­nią przed in­fek­cja­mi ukła­du po­kar­mo­we­go, ale tak­że od­de­cho­we­go. Ta ochro­na trwa przez cały czas kar­mie­nia pier­sią i za­ni­ka nie­dłu­go po jego za­koń­cze­niu.

Jak ła­two się do­my­ślić, taka ochro­na jest klu­czo­wa w kra­jach roz­wi­ja­ją­cych się o sła­bym do­stę­pie do czy­stej wody. Ale tak­że w kra­jach cy­wi­li­zo­wa­nych – niech pod­nie­sie rękę mama, któ­ra do­brze wspo­mi­na nie­żyt je­li­to­wo-żo­łąd­ko­wy swo­je­go dziec­ka. A u nie­mow­la­ków ta­kie nie­ży­ty mogą być nie tyl­ko nie­przy­jem­ne, ale tak­że groź­ne. Poza tym, sko­ro IgA chro­nią tak­że bło­ny ślu­zo­we ukła­du od­de­cho­we­go, dzie­ci kar­mio­ne wy­łącz­nie pier­sią przez 6 mie­się­cy rza­dziej zma­ga­ją się z prze­zię­bie­niem, kasz­lem, go­rącz­ką czy ogól­nie in­fek­cja­mi dróg od­de­cho­wych. Do­dat­ko­wo, u ta­kich dzie­ci rza­dziej wy­stę­pu­je za­pa­le­nie ucha.

Ale to nie wszyst­ko. Oprócz prze­ciw­ciał w mle­ku ko­bie­cym znaj­du­je się ogrom­na licz­ba róż­nych czyn­ni­ków, któ­re wspo­ma­ga­ją układ im­mu­no­lo­gicz­ny dziec­ka. Na­le­żą do nich licz­ne sub­stan­cje prze­ciw­bak­te­ryj­ne i prze­ciw­wi­ru­so­we, któ­re w trak­cie in­fek­cji będą po­ma­gać zwal­czać pa­to­ge­ny.

Co naj­waż­niej­sze, mle­ko mamy, jako że jest jej prze­fil­tro­wa­ną krwią, za­wie­ra bar­dzo dużo ŻY­WYCH ko­mó­rek im­mu­no­lo­gicz­nych, w tym lim­fo­cy­tów, ma­kro­fa­gów i gra­nu­lo­cy­tów. Te żywe ko­mór­ki będą tak­że wspo­ma­gać wal­kę dziec­ka z in­fek­cją! Dla­te­go mówi się, że mle­ko mamy jest ‘żywe’ lub że jest ‘bia­łą krwią’. Cho­ciaż mle­ko mo­dy­fi­ko­wa­ne dość do­brze za­stę­pu­je mle­ko mamy pod wzglę­dem od­żyw­czym, na tym nie­ste­ty koń­czą się jego wła­ści­wo­ści.

Mle­ko mo­dy­fi­ko­wa­ne nie za­wie­ra tego ca­łe­go pa­kie­tu im­mu­no­lo­gicz­ne­go.

Pod­su­mo­wa­nie

  1. Czy mle­ko mat­ki jest cu­dow­nym re­me­dium na wszyst­kie bo­lącz­ki, a dziec­ko kar­mio­ne pier­sią nig­dy nie bę­dzie cho­ro­wać? NIE. Je­śli cho­dzi o na­sze zdro­wie, nic nie dzia­ła w 100% i nie ochro­ni nas przed ca­łym złem tego świa­ta. Tyl­ko zna­cho­rzy dają ta­kie obiet­ni­ce bez po­kry­cia.
  2. Czy kar­mie­nie pier­sią za­stę­pu­je szcze­pie­nia ochron­ne? NIE. To dwie zu­peł­nie róż­ne i uzu­peł­nia­ją­ce się rze­czy, któ­re sto­so­wa­ne wspól­nie dają dziec­ku naj­lep­szą od­por­ność. Szcze­pie­nia chro­nią dziec­ko przed bar­dzo groź­ny­mi cho­ro­ba­mi za­kaź­ny­mi, przed któ­ry­mi kar­mie­nie pier­sią nie jest w sta­nie za­bez­pie­czyć ma­lu­cha. Po­my­śl­cie też, w po­przed­nich stu­le­ciach prak­tycz­nie wszyst­kie nie­mow­lę­ta były kar­mio­ne pier­sią, a jed­nak śmier­tel­ność ma­łych dzie­ci była za­trwa­ża­ją­ca, szcze­gól­nie ze wzglę­du na cho­ro­by za­kaź­ne.
  3. Czy war­to kar­mić? Zde­cy­do­wa­nie TAK! Oprócz wy­mie­nio­ne­go wcze­śniej zmniej­szo­ne­go ry­zy­ka in­fek­cji ukła­du po­kar­mo­we­go i od­de­cho­we­go, u dzie­ci kar­mio­nych pier­sią rza­dziej wy­stę­pu­je oty­łość, cu­krzy­ca typu 1, ostre bia­łacz­ki, in­fek­cje ukła­du mo­czo­we­go oraz SIDS (śmierć łó­żecz­ko­wa). A poza tym, mle­ko mamy ma jesz­cze wie­le in­nych do­bro­czyn­nych wła­ści­wo­ści, a nie­któ­rych z nich do dziś nie je­ste­śmy w sta­nie wy­ja­śnić.

P.S. W ar­ty­ku­le po­da­ne są na­uko­we fak­ty mó­wią­ce o ko­rzy­ściach pły­ną­cych z kar­mie­nia pier­sią. Ar­ty­kuł ten nie ma na celu kry­ty­ko­wa­nia mam kar­mią­cych mle­kiem mo­dy­fi­ko­wa­nym.

Au­tor ar­ty­ku­łu: dr Alek­san­dra Du­fo­ur – na­uko­wiec im­mu­no­log, dok­tor nauk bio­me­dycz­nych Uni­wer­sy­te­tu Ge­new­skie­go

karmienie piersiąmlekoodpornośćukład immunologiczny

7 sierpnia 2019

7 min.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

ul. Algierska 19W, 03-977 Warszawa. KRS 0000950016, NIP 5252678750, BDO 000108449
© © 2022 Roger Publishing Wójciccy Spółka komandytowa