Planowanie ciąży, czyli o kwasie foliowym

Ginekolog
15 listopada 2016
Nicole

Prosiliście o post pod tytułem „Przygotowanie do ciąży”.

Dziś, zacznę od najważniejszego – kto zgadł rebus ze zdjęcia, będzie wiedział, że zacznę od KWASU FOLIOWEGO.

Gdybym miała napisać ten post kilka lat temu, to byłby on banalnie prosty.
„Wszystkie kobiety planujące ciążę powinny około pół roku przed ciążą przyjmować kwas foliowy w dawce 0,4mg, a tak naprawdę to każda kobieta w wieku rozrodczym powinna kwas foliowy  przyjmować codziennie bo... nigdy nie wiadomo kiedy w ciążę zajdzie."

Niestety, piszę Wam ten post dziś i trochę się w medycynie nakomplikowało. I to nakomplikowało się tak, że sama nie wiem jakie wnioski dla siebie samej wyciągnąć. W ostatnich tygodniach przewertowałam bardzo wiele artykułów na temat kwasu foliowego, folianów, metafolionów... no i oczywiście jakże ostatnio głośnej mutacji MTHFR.

Czy jestem dzięki temu mądrzejsza? No nie do końca. Powiem wam, że bardzo trudno zaleźć jednoznaczne dane, które mówią co rzeczywiście kobietom zalecać.

img_3631Zalecać kwas foliowy czy jego zmetylowaną formę? OTO JEST PYTANIE.

Pewnie część z was nie ma pojęcia o czym piszę. Więc  oto kilka faktów:
1. Kwas foliowy jest niezbędny do prawidłowego rozwoju płodu.
2. Niedobór kwasu foliowego może powodować ciężkie wady u płodu w szczególności „wady cewy nerwowej” czyli rozszczepu kręgosłupa i mózgówia, a w skrajnym przypadku płodu bezmózgowego.
3. Ludzie przetwarzają kwas foliowy za pomocą enzymu reduktazy metylenotetrahydrofolianowej do jego aktywnej zmetylowanej formy.
4. Od kilku lat się mówi, że nawet do 50% kobiet w naszej populacji może mieć mutację genu kodującego ten enzym. Nie dość, że będzie źle przyswajać kwas foliowy to może on się u nich kumulować i przez to działać toksycznie.

Brzmi to bardzo przerażająco! 50% kobiet! Jestem daleka od teorii spiskowych, ale wiele z tych prac naukowych pochodzi właśnie... od producentów leków z metylowaną formą kwasu foliowego. Co więcej, do niedawna był dostępny tylko jeden lek na rynku z tą substancją. Od kilku miesięcy bardzo wiele preparatów zawiera tą „nową formę kwasu foliowego”.

Jednak mimo, że firmy farmaceutyczne od wielu lat alarmują, że lepszym rozwiązaniem dla kobiet są zmetylowane formy kwasu foliowego to towarzystwa naukowe... wciąż zalecają przyjmowanie kwasu foliowego!

Więc jak ja mam wam mówić, żebyście brali coś innego niż jest zalecane przez gremia naukowe?

Wytyczne pozostają jasne – każda kobieta (zarówno w Polsce, w USA czy w Nigerii) powinna przyjmować kwas foliowy w dawce 0,4mg (preparaty bez recepty) chyba, że ma:
1. Stwierdzoną mutacje MTHFR, wtedy zaleca się rzeczywiście zmetylowaną formę kwasu foliowego.
2. Przebyła ciążę z wadą cewy nerwowej.
3. Pali papierosy.
4. Jest otyła.
5. Stosowała w ostatnich miesiącach antykoncepcję hormonalną (przyznam, że ta informacja to dla mnie nowość). Wtedy powinna przyjmować kwas foliowy w dawce 5mg (preparaty na receptę).
Jeszcze inne dawkowanie jest u kobiet chorych - np. na padaczkę .

Spytacie mnie teraz, jak być tu mądrym, skoro straszą nas tym, że możemy źle przyswajać kwas foliowy – to może warto wydać te powiedzmy 20 zł więcej miesięcznie i brać jego aktywną formę? Powiem wam prawdę... nie wiem. Myślę, że czas pokaże, czy stanowisko towarzystw naukowych się zmieni.

Spytacie mnie zatem, czy może warto, żeby każda kobieta zbadała czy ma mutacje MTHFR – odpowiem wam, że tak nie uważam, i uważam wręcz, że u zdrowych kobiet bez 2-3 poronień w wywiadzie może to tylko sprawić więcej złego niż dobrego. Bowiem, mutacji jest dziesiątki, nie każda jest istotna klinicznie, a stres związany z wynikiem, może okazać się zupełnie niepo
trzebny i działać nie korzystnie na planowanie ciąży.

Spytacie mnie na koniec – co ja biorę? Przecież wiecie, że ja też planuje kolejną ciążę. No, i to chyba jest najtrudniejsze pytanie. W ciąży z Rogerem, mimo tego że zdawałam sobie sprawę z częstości mutacji, nie zastanawiałam się, brałam zwykły kwas foliowy. Brałam go półtora roku przed ciążą, bo tak długo o ciąże się staraliśmy. W mojej kolejnej nieudanej ciąży – brałam zmetylowaną formę kwasu foliowego- mąż mi taką kupił, nie protestowałam, brałam. Na pewno to, że brałam te leki nie miało wpływu na niekorzystny wynik. No, ale teraz jestem kobietą po poronieniu... dodatkowo jestem kobietą, która się naczytała na temat mutacji. No i co biorę... dziś wzięłam zwykły kwas foliowy, wczoraj wzięłam jego aktywną formę. Co wezmę jutro? Naprawdę nie wiem.
Chciałabym wam odpowiedzieć jasno, ale to jest artykuł ode mnie kobiety, może i ginekologa, która tak samo jak wy, na dzień dzisiejszym musi decyzję na temat tego co brać podjąć sama.

Oto cała prawda o współczesnej medycynie. Mam nadzieję, że już niebawem będzie więcej wiadomo i będę mogła wam dać konkretne wnioski.

Ps. Kwas foliowy (lub jego pochodne) trzeba przyjmować do 20 tygodnia ciąży, a jeżeli mamy niedokrwistość to do końca ciąży.