Poród przedwczesny

Poród przedwczesny

Tak naprawdę jest to bardzo zaskakujące, że na moim blogu jeszcze nie było artykułu na temat porodu przedwczesnego.
Bowiem poród przedwczesny to najbliższy i najlepiej mi znany temat w całym położnictwie i ginekologii.

Wszystko zaczęło się w 2010 roku w Londynie – gdy zostałam wysłana do poradni dla kobiet zagrożonych porodem przedwczesnym.
Nieco zabawnie pisałam wam o tym tu.

 

https://mamaginekolog.pl/o-tym-jak-o-maly-wlos-nie-wyladowalam-na-komisariacie-w-imie-nauki/

Od tego czasu to właśnie porodem przedwczesnym postanowiłam się zając naukowo – byłam wykładowcą na ten temat na wielu konferencjach naukowych, w końcu temat porodu przedwczesnego jest tematem mojego doktoratu… który się pisze… chyba będę was prosiła o pomoc w zebraniu danych, ale dziś nie o tym.

Pierwotnie poród przedwczesny stał mi się bliski przypadkowo, ale prawda była taka, że sama jestem dzieckiem z ciąży zagrożonej porodem przedwczesnym. Całe moje życie moja mama mi opowiadała jak 3 miesiące leżała w szpitalu pod kroplówką „aby mnie donosić” – na szczęście urodziłam się w 37 tygodniu – ale dziś już wiemy, że nawet gdyby mama nie leżała i nie dostawała kroplówek to byłoby tak samo.

O tym, że leżenie nie pomaga pisałam tu

Leżenie czy odpoczywanie oto jest pytanie

Od lat 80tych nastąpił ogromny przełom w „leczeniu” a tak naprawdę to postępowaniu z kobietami zagrożonymi porodem przedwczesnym – słowo leczenie zapisałam w cudzysłowie, ponieważ o leczeniu porodu przedwczesnego niestety nie ma mowy. Poród przedwczesny to wciąż największa enigma współczesnego położnictwa.

Ta osoba, która wymyśli jak przewidywać, która kobieta urodzi przedwcześnie lub jak w skuteczny sposób temu zapobiec – bez dwóch zdań dostanie nagrodę Nobla. Niestety prawdopodobnie takiej osoby nie będzie jeszcze przez bardzo długi czas. Bo nasza wiedza o porodzie przedwczesnym od wielu – powiedzmy 20 lat – stoi w miejscu.

Kolejne zdanie to zdanie którym zaczynają się wszystkie prace naukowe na temat porodu przedwczesnego… więc i w tym moim artykule nie może tego zdania zabraknąć.

„Poród przedwczesny a związane z nim wcześniactwo jest główną przyczyną śmierci i niepełnosprawności noworodków.”.

Następnie jest zazwyczaj kilka zdań na temat statystyki – zależnie od kraju i definicji jaką przyjmiemy w danej pracy badawczej poród przedwczesny dotyczy od 3-12% porodów.

Według WHO poród przedwczesny to taki, kiedy kobieta rodzi przed skończonym 37 tygodniem ciąży, ale po skończonym 22 tygodniu. Według tej definicji mamy na świecie właśnie około 10-15% porodów przedwczesnych – to bardzo dużo. Nie ma innej „choroby” w położnictwie, która dotyka takiego odsetka kobiet. Użyłam ponownie słowa choroba w cudzysłowie – ponieważ według mnie, ale nie tylko mnie, jest to raczej zdanie wielkiego badacza porodu przedwczesnego prof. Roberta Romero – poród przedwczesny to nie choroba, poród przedwczesny to objaw. I właśnie dlatego, że patrzymy na poród przedwczesny jak na chorobę – z naszymi poczynaniami naukowymi stoimy w miejscu.

Podczas jednej z konferencji pozwoliłam sobie porównać poród przedwczesny do kaszlu.
Kaszel jest objawem – jego przyczyną mogą być np. Bakteryjne zapalenie płuc, astma oskrzelowa, alergie, palenie papierosów, przewlekła obturacyjna choroba płuc, guzy mózgu, rak płuca i wiele innych chorób.
Podobnie jest z porodem przedwczesnym – jest to objaw a jego przyczyną może być bardzo wiele rzeczy, wymienię kilka, ale prawda jest taka, że lista ta jest nieskończona, właśnie dlatego, że przez bardzo długi czas poród przedwczesny był traktowany jak jedna choroba – zawsze leczony tokolizą (czyli zahamowaniem skurczów) na dokładkę z antybiotykami i szwem na szyjkę.
Jeżeli pacjent kaszle, bo ma guza w okolicach ośrodka kaszlu w mózgu to żebyście mu dali najlepszych antybiotyk to go nie wyleczycie.

Tak samo jest z porodem przedwczesnym. Jeżeli zaszyjecie kobiecie ujście szyjki macicy i podacie leki przeciwskurczowe to i tak nie zatrzymacie porodu przedwczesnego u większości pacjentek.

Jakie zatem mogą być przyczyny porodu przedwczesnego o jakich wiemy?

Najogólniej trzeba je podzielić na trzy kategorie:

1. Poród przedwczesny tak zwany jatrogenny – czyli pacjentka rodzi za wcześnie nie dlatego, że sama zaczęła rodzić, ale dlatego, że z innych przyczyn położniczych lekarze zdecydowali się zakończyć ciążę wcześniej.
– stan przedrzucawkowy,
– ciężka hipotrofia płodu,
– zakażenie wewnątrzmaciczne,
– powikłany konflikt serologiczny,
– ciąże mnogie.

Porody przedwczesne jatrogenne to około 25% wszystkich porodów przedwczesnych.

2. Poród przedwczesny z przedwczesnym odpłynięciem płynu owodniowego – więcej pisałam na ten temat tu. Stanowi on kolejne 25% porodów przedwczesnych i tak naprawdę w większości przypadków nie znamy jego przyczyny. Przyczyną może być zakażenie wewnątrzmaciczne, ale często – zakażenia nie ma a mimo tego płyn przedwcześnie odpływa (w literaturze naukowej nazywa się ten rodzaj porodu przedwczesnego PPROM – preterm premature rapture of membranes).

3. Trzeci rodzaj porodu przedwczesnego jest najbardziej enigmatyczny, jeszcze bardziej niż PPROM. Nazywa się go różnie „Samoistny poród przedwczesny” „Idiopatyczny poród przedwczesny” – polega on na rozwinięciu się skurczy i akcji porodowej która poprowadzi do otwarcia szyjki macicy – zanim ciąża jest donoszona. Na domiar złego, aby jeszcze bardziej to skomplikować – owe skurcze i owe skracanie szyjki mogą być bezobjawowe – to znaczy kobiet może ich nawet nie zauważyć.

Samo słowo idiopatyczny jest bardzo ciekawe i kiedyś jeden mądry profesor na studiach wytłumaczył mi to słowo tak: „Idiopatyczny to taki, że jesteśmy na tyle idiotami, że nie znamy przyczyny.”

Jest jednak kilka przyczyn jakie podejrzewamy za przyczyny tego idiopatycznego czy inaczej zwanego samoistnego porodu przedwczesnego:

– niewydolność cieśniowo-szyjkową – u części kobiet związana z zabiegami wykonywanymi na szyjce zanim były w ciąży np. Konizacja szyjki przy dysplazji. Jednak u większości kobiet co z tego, że stwierdzimy niewydolność cieśniowo-szyjkową jak nie wiemy dlaczego kobieta ją ma,
– za duże rozciągnięcie macicy – przy wielowodziu lub ciąży mnogiej,
– zaburzenia hormonalne – za niski poziom lub nieprawidłowa tolerancja progesteronu,
– zakażenie wewnątrzmaciczne,
– zakażenia w innych częściach ciała – np. Zaawansowana próchnica,
– zaburzenia immunologiczne – „odrzucanie dziecka przez macicę”.

Przyczyn samoistnego porodu przedwczesnego można by wymieniać jeszcze więcej – ale nie ma to w „życiowym” przełożeniu większego znaczenia – ponieważ u ponad 90% kobiet nie mamy pojęcia, która z przyczyn była… przyczyną…

No i teraz widzicie problem. Jak mamy „coś” leczyć, jak nie wiemy jaka jest przyczyna? Jak mamy czemuś zapobiegać, jak nie wiemy, które kobiety są na to narażone?

Nie możemy też stać bezczynnie – obecne „leczenie” porodu przedwczesnego jest w dużej mierze leczeniem objawowym. Czyli stosujemy je dopiero jak mamy już pierwsze przesłanki – że coś się dzieje nie tak.

Tym „czymś nie tak” w kontekście porodu przedwczesnego jest skrócenie się szyjki macicy.

Nie jest to idealny marker – ponieważ aż 2/3(!!) kobiet które urodzą przedwcześnie nie mają skróconej szyjki macicy w połowie ciąży – ale lepszego markera porodu przedwczesnego na dzień dzisiejszy po prostu nie mamy.

Aby chociaż wykryć tą 1/3 kobiet u których jest ryzyko porodu przedwczesnego – badanie szyjki macicy musi odbyć się w bardzo ścisłe określonych warunkach:

– Pomiar szyjki macicy powinien być między 18-22 tygodniem ciąży,
– powinien być zrobiony w USG,
– badanie USG powinno być przezpochwowe,
– podczas badania pęcherz moczowy powinien być pusty.

Tylko tak wykonane badanie jest uważane za miarodajne i tylko wyniki takiego pomiaru można dalej interpretować zgodnie z pracami naukowymi.

Jaka jest zatem ta interpretacja?

Szyjka macicy powinna mieć powyżej 25mm – wtedy nie stosujemy żadnej profilaktyki i ryzyko porodu przedwczesnego jest uważane za 1%.

Jeżeli szyjka ma mniej niż 25 mm powinniśmy pacjentce zaproponować jedną z trzech możliwych „metod profilaktycznych”.

Za najbardziej skuteczny jest obecnie uważany progesteron – zazwyczaj podawany dopochwowo – który według różnych badań zmniejsza ryzyko porodu przedwczesnego u kobiet ze zwiększonym ryzykiem o około połowę.

Kilka lat temu bardzo „modne” było zakładanie pessarów szyjkowych. W ostatnich latach ukazało się kilka badań która dają bardzo sprzeczne wyniki. Jedne mówią, że pessar znacznie, nawet do 75%, zmniejsza ryzyko porodu przedwczesnego, a inne mówią, że pessar zupełnie nie pomaga. Szczerze, obecnie po prostu nie wiemy czy założenie pessara jest korzystne czy nie.
Często zakładamy pessar na zasadzie – „nie zaszkodzi, a nuż pomoże”

Trzecią – najrzadziej już stosowaną metodą profilaktyki porodu przedwczesnego jest szew szyjkowy. Kiedyś stosowany rutynowo, obecnie szew szyjkowy zaleca się tylko u kobiet z jednym lub więcej porodami przedwczesnymi w wywiadzie – oraz jako tak zwany szew ratunkowy u kobiet z znacznie skróconą szyjka macicy w drugim trymestrze. Co to znaczy znacznie? Każdy lekarz może to inaczej interpretować – według mnie jest to szyjka krótsza niż 15mm.

Na koniec jednak chce napisać coś optymistycznego.

Często kobiety słyszą od lekarza, że mają skróconą szyjkę – przez te słowa mają przed oczami najgorsze wizje urodzenia wcześniaka.
Niech poniższa statystyka was pocieszy 🙂

– Szyjka powyżej 25 mm w połowie ciąży– ryzyko porodu przedwczesnego 1%,
– Szyjka 16-25 mm w połowie ciąży – ryzyko porodu przedwczesnego 4%,
– Szyjka 15-10 mm – ryzyko porodu przedwczesnego 25%,
– Szyjka poniżej 10 mm w połowie ciąży – ryzyko porodu przedwczesnego 90%.

Skrócenie szyjki macicy poniżej 10 mm w połowie ciąży – zdarza się bardzo rzadko – osobiście widzę taką pacjentkę prawdopodobnie raz na kilka miesięcy.

Ale co zrobić aby uchronić się przed porodem przedwczesnym?
Regularnie chodzić do ginekologa w ciąży – wykonywać wszystkie zalecone badania.
Nie wiem czy wiecie ale w Polsce, ze względu na bardzo dobrą opiekę nad kobietą ciężarną (oczywiście poza jakimiś skrajnymi wyjątkami) – mamy jeden z najniższych współczynników porodów przedwczesnych w Europie!

174 komentarze

  1. W 25 tygodniu na wizycie kontrolnej lekarz powiedział mi że szyjka ma 2,3 mm. Zaczęła się skracać ???? po tygodniu szpital bo brzuch robił się twardy. Potem dwa tygodnie leżenia w domu. W 29 tygodniu wizyta kontrolna szyjka już tylko 1,5 cm. Dostałam skierowane do szpitala, będę miała założony pessar. Doustnie nospa forte, progesteron doustnie,scopolan. Jak czytam wpisy powyżej to już nie wiem czego się spodziewać. Strasznie się boję.

  2. Ewa - mama wcześniaka

    Moja historia przypomina te opisane wyżej. Ciąża prawidłowa, bez problemów (jedynie wysokie ciśnienie, ale tylko podczas wizyt u lekarza), pod kontrolą. W 31 t.c. wypadek samochodowy z moim udziałem jako kierowcą – pobyt w szpitalu 3 dniowy, obserwacja, w stanie ogólnym dobrym zostałam wypisana do domu. W 35 t.c. wizyta u lekarza, pamiętam tylko jej minę i pytanie, czy nie odczuwam parcia na pęcherz bo dziecko jest coraz niżej (?). Zaczęła się męcząca zgaga i bezsenność. Po 3 dniach od wizyty, w niedzielne popołudnie odeszły mi wody. Nagle. Około dwóch godzin wcześniej poczułam silny ból brzucha, jakby mocne kopnięcie.
    Trafiłam do szpitala, dostałam sterydy i ulokowano mnie na oddziale patologii ciąży. W nocy zaczęły się skurcze i potworne bóle krzyżowe co 5 minut. Podczas obchodu zignorowano ten fakt oraz to, że sączące się wciąż wody są krwawe. I tak spędziłam dwa dni wijąc się z bólu na łóżku, ordynator zlecał podawanie mi nospe. Hmm. Dziecko urodziło się nagle, w stanie dobrym, waga 2320. Sama jestem wcześniakiem i zastanawiam się, czy to dziedziczne i czy moją córkę spotka to samo.
    Pozdrawiam mamy wcześniaków i nie tylko.

  3. Witam. Byłam w tym roku w styczniu w 21 tyg ciąży. Pewnego dnia rano dostałam silnych bólów brzucha. Dzwoniłam na pogotowie kazali mi brać nospe. W nocy postanowiłam pojechać do szpitala nie mogłam wytrzymać z bólu byl to wtorek. Lekarz będący na oddziale kompletnie mnie zignorowal powiedział że macica mi się powiększa, chociaż ból był po prawej a nie lewej stronie. Wysłał mnie do domu. Meczylam się całą noc i całą środę. W nocy znowu pojechałam do szpitala. Był już inny lekarz a raczej lekarka. Zostawiła mnie na oddziale powiedziała że mogę coś mieć z wątroba. Stlumili mi ból lekami przeciwbólowymi. Nie chciałam ich brać ale myślałam że umrę z bólu. W czwartek zrobili mi badanie krwi ordynator stwierdzil że mam coś podwyższone. Zrobiono mi usg brzucha. Pani która mi je robiła powiedziała że mam drobne kamienie na woreczku żółciowym ale ze to nic takiego bo prawie ich nie widać. Spytałam ordynatora czy dlatego tyle dni mnie tak strasznie boli powiedział że tak. Ze mam atak. Wogole nie znał się na tym ataki trwają kilka godzin a nie kilka dni. Powiedział że w piątek zostanę wypisana do domu ale powtórza rano badanie krwi. Rano nikt do mnie nie przyszedł w piątek. Za to w południe wystraszony ordynator wlecial do sali. Pytając mnie czy nadal tak mocno mnie boli powiedziałam że tak. Po chwili do sali wszedł chirurg z ordynatorem. Diagnoza była taka że mam zgorzelinowe zapalenie wyrostka. Po 4 godzinach byłam po operacji wyrostka metoda normalna ale w znieczuleniu nie całkowitym. Strasznie bałam się o siebie i o swoje dzieciątko. Lekarze zapewniali mnie ze wszystko jest w porządku że z dzieckiem nic się nie stało że jest ok. Przelezalam 4 dni na chirurgi. Najgorsze 4 dni mojego życia. Nie mogłam wstać z łóżka. Czułam straszny ciężar w środku. Pielęgniarki były okropne. Jedyna Pani sprzątaczka się nade mną ulitowala zalatwila mi drabinke do podciągania się. W wtorek wyszłam do domu. W piątek dostałam wycieku ropy z rany. Karetka zabrała mnie do szpitala. Chirurg otworzył ranę usunął ropę i zostawił otwarta kazał mi waciki tam wkładać wymieniać i wgl. Odesłali mnie do domu bez kontroli ginekologa. W sobotę kazał przyjechać aby zobaczyć czy ropa nadal jest. Była tam. 21 stycznia w dzień babci 2 dni po wycieku ropy dostałam krwotoku z pochwy 22 tc. Mąż zawiozl mnie do szpitala miałam dość duże rozwarcie i bóle. Kazano mi czekać 2 godziny w poczekalni bo pani doktor nie miała czasu. I tak czekałam z bólami. Przyszła po 2 godzinach wydzierajac się na mnie ze po co przyjechałam jak mam zaledwie plamienia. Po chwili chlusla ze mnie krew wystraszyla się i zbadała mnie. Szybko przewiezli mnie na porodowke podali oksodycyne dostałam strasznych boli krzyżowych. Powiedziała że porodu nie zatrzymaja muszę urodzić i ze dziecko umrze bez żadnych skrupułów czy współczucia. Mój mąż wogole przy mnie nie mógł być wypraszali go cały czas. Powiedzieli mi że krew to dla niego będzie przykry widok a on bardzo chciał byc. 6 razy wbijali mi welflon bez skutku za 7 razem się udało. Nie miałam miejsca na niego całe ręce miałam już pokłute i w siniakach. Moja kruszynka miała 450g i 25 cm. Zostałam rozcieta z obu stron na wierzchu pomimo dużego rozwarcia oraz nacieto mi szyjke macicy. Ten poród uważam za najgorsze co mnie w życiu spotkało winie za to lekarzy i chirurgów i ginekologow. Przez nich przez ich zlekcewarzenie mojego stanu zdrowia dostałam zgorzelinowego zapalenia wyrostka bo za długo czekali na jego wycięcie. Dostałam wycieku ropy i nie pozostawiono mnie w szpitalu nie zbadał mnie ginekolog. A poród rozpoczął się przez to że przez ropę dostałam zakażenia macicy. Moja córeczka miała się urodzić miesiąc temu ale tak się nie stalo. Lekarze umyli sobie ręce każdy każdego bronił. Stwierdzono że mam pecha. Była to mija druga ciąża. Pierwsza to poronienie w 6tc. Druga moja kochana Nikola zmarła 22tc. Jestem obecnie w 3 ciąży. Chodze do lekarza na prywatnie powiedział że mogę starać się o dziecko. Za szłam w ciążę jestem w 5tc nad pęcherzykiem zolciowym na usg mam 5 kropli krwi jak to nazwał mój lekarz. Ciąża zagrożona biorę luteine. Powiedział że nie wie co to jest ale i tak będę krwawic i tak wyląduje w szpitalu. Jestem przygotowana na najgorsze. Tak mnie nastraszyl. Mam dość wszystkiego. Mam nadzieję że moje dzieciatko urodzi się zdrowe. Bardzo mocno w to wierzę że w końcu zostanę mamą.

  4. Witam.
    Moja pierwsza ciąża to poronienie zatrzymane w 8 tygodniu ciąży- zakończona łyżeczkowaniem.
    Intensywne starania o kolejną ciążę trwały 2 lata. W między czasie miałam 2 razy badanie drożności jajowodów z ingerencja przy szyjce macicy (bo były trudności z założeniem cewnika do podania kontrastu). Upragnionąa ciąża po dwóch latach była od początku pod specjalną opieką ginekologiczna. Co miesiąc badanie USG przezpochwowe. Dodatkowo badanie prenatalne. Szczegółowe badania krwi. Progesteron na podtrzymanie ciąży w pierwszym trymestrze.Oszczędny tryb życia. Wszystko było wzorowo. Ostatnia wizyta u ginekologa w skończonym 18 tygodniu ciąży – wszystko wzorowo. Masakra zaczęła się w 20 tygodniu ciąży – lekkie pobolewanie w podbrzuszu nie wskazujące na nic niepokojącego (myślenie pewnie się macica powiększa) – ustępowały po odpoczynku. Dodatkowo miałam takie same bóle ok 10/12 tygodnia ciąży i później się okazywało że wszystko w normie. Kolejnyobjaw to czeste oddawanie moczu – czyli norma w ciąży(nie było powodu do niepokoju). Pod koniec 20 tc rano wystąpiły lekkie bóle podbrzusza, które na początku ustąpiły po położeniu się.. wieczorem bóle zaczęły się nasilać ( uczucie jak przy zaparciach), ale nie były na tyle uciążliwe aby wzbudzic moja czujność. Wzięłam słynne 2 tabletki rozkurczowe, ale nie pomogły. Po dwóch godzinach kolejna porcja tych tabletek. Niestety bóle się nasilały i zdecydowaliśmy się na wizytę w szpitalu, do którego trafiliśmy o godzinie 3 w nocy.
    Diagnoza: rozwarcie szyjki na 2 cm, pęcherz płodowy wpuklony do pochwy tak głęboko że był widoczny przy ujściu zewnętrznym pochwy.. Co działo się dalej to już się sami domyślacie. Szok, niedowierzanie, świat się zawalił w jednym momencie. Wszystkie marzenia, radości odleciały w jednej chwili.
    To co pisze Nicole w tym artykule to niestety prawda. Niewydolność ciesniowo szyjkowa wystąpiła ilu mnie zupełnie bezobjawowo (jak wystąpiły objawy było już za późno). 2 tygodnie wcześniej na wizycie wszystko było w normie. To straszne że medycyna jest bezradna w takich sytuacjach. Moja ciąża była wzorowa!

  5. Jestem całym sercem z Basia! Ja nic nie musze dodawać, właściwie przeżyłam to samo. Lekarze nic nie zrobili. Mojej zdrowej, silnej córeczki nie potrafili uratowac. A musiałam ja urodzic samodzielnie w łazience bo na sali były inne pacjentki. Sala porodowa nam nie przysługiwała bo to był dopiero 18tc. Urodzilam z pomocą mamy, która mnie wspierała i odebrała poród. Zachowanie personelu pozostawię bez komentarza! Szok i niedowierzanie. 7 lat starań o dziecko, po przyjeździe do szpitala z objawami gęstego śluzu uslyszalam- “zostaje pani w szpitalu, proszę się położyć i czekamy na poronienie”. Urodzilam/poronilam po 3 dniach leżenia glowa w dół z podniesionymi nogami. Teraz zamiast kupować ubranka i cieszyc sie upragniona ciaza musimy odebrac cialko i pochować nasza córeczkę. ..

  6. Ja od poczatku ciazy mialam krwiaki i ciagle krwawienia, od 7 do 18 tyg lacznie 6 krwawien z czego jedno bardzo duze. Dostalam antybiotyk w koncu, eksperymentalnie bo moze byly jakies bakterie i nie wiem czy od tego ale w koncu krwiaki przestaly sie robic. Na polowkowym badaniu w 22tyg szyjka 38mm. I zaczely sie twardnienia brzucha. Bralam luteine, no-spe, magnez. Lezalam plackiem od wrzesnia do grudnia. Skrocila sie chyba do 1,8cm. W 35tyg. Czulam sie super, poszlam na wizyte o 16, pierwszy raz bez bolu brzucha. O 5.30 zaczely odchodzoc wody. Urodzilam chlopca 49cm, 2260g, 10 p. Apgar. Dostalam w 32 sterydy wiec oddychal sam od poczatku.
    Teraz jestem w drugiej ciazy z dziewczynka, jak narazie wszystko super, w 19tyg szyjka 34mm, teraz skonczylam 22tydz i wizyta za 3 dni. Zobaczymy jak szyjka trzyma. Trzymajcie kciuki

  7. Artykul ciekawy i cos dla mnie. Mam aktualnie zalozony pessar i zaliczylam juz wizyte w szpitalu z powodu skurczow i ryzykiem porodu przedwczesnego. Przydalby sie osobny artykul albo wiecej info o pessarze albo szwie. Pozdrawiam

  8. Masz teraz swoje problemy, wiem. Czytam , śledzę i trzymam kciuki.
    Byłam dziś w szpitalu, nie wiem czy wiesz, ale segregatory : Jestem w ciąży – są bardzo popularne.
    Ja nie mam – boję się zapeszyć.
    Skończony 15 tc i od początku problemy. To moja 3 ciąża, pierwsza problematyczna, ale zakończona sukcesem w 40tc , druga poroniona w 8tc potem niestety była skrobanka i w 2 cyklu po przypadkiem ciąża (dzięki Durex za wadliwą partię…) i ta ciąża sobie trwa. Najpierw odkleja się kosmówka, potem jest chwilę ok a dziś szpital i okazuje się że szyjka co prawda długa ale rozwarta 0.5 cm. Boję się, niewiele rozumiem, nikt mi nic nie mówi 🙁 Najgorsze jest to że widzę i czasem już czuję to maleństwo – i jestem przerażona. Szukam w google co to jest, dlaczego, co mam robić (lekarz przy wypisie powiedział mi, że przecież wszystko wiem) a co wiem – wiem, że się boję, czuję się winna – czy to przez to że bawiłam się z synem w ogrodzie? Staram się być zrównoważona, ale to trudne.
    Zostawiam to tu.
    Trzymajcie się, a ja dziś marzę by kiedyś być choćby w Waszej sytuacji. Ułoży się Wam, wierzę w to.

  9. 2 ciążę, w dwóch szyjka skrócona. Pierwszą ciąża w 27 tygodniu dowiaduje się, że mam szyjkę około 12-13mm, szpital, leżenie, sterydoterapia, do 30 tygodnia mimo ciągłego leżenia szyjka 8mm. Do 35 tygodnia tylko łóżko, wstawałam tylko do toalety. Od 35tc robiłam zakupy, jeździłam samochodem, zajmowałam się domem i nie urodziłam wcześniej- co więcej poród wywoływany w 41tc 🙂 2 ciąża-24 tc szyjka 25 mm, w 30tc bóle brzucha, znów sterydy, ostatecznie dziecko też urodzone w terminie. Myślę, że natura płata nam figle i tak naprawdę nie ma na to wpływu. Tak samo brałam luteinę, po odstawieniu nic się nie zmieniało. Nie mniej jednak strach będzie zawsze.

  10. Będąc pod koniec 34 tygodnia ciąży zostało stwierdzone u mnie niewielkie skrócenie szyjki. Przepisano mi luteinę dopochwowo , po której dostałam uczulenia. Pojawiłam się na ostrym dyżurze . Gdzie lekarka stwierdziła , że na tym etapie ciąży dochodzi już do skrócenia szyjki i bezsensowne jest zażywanie luteiny. Pytanie komu ufać 🤔?

  11. Chciałam Ci podziękować, zainspirowała mnie wasza historia do mojej pracy licencjackiej z pielęgniarstwa! Dzięki tobie uswiadomilam sobie jak społeczeństwo wie malo o wczesniactwie, a co dopiero mówić o tak wczesnym jak 20 któryś tydzień. Pielęgniarstwo to nie tylko pielęgnacja ciała, ale także duszy. I właśnie to, ze o tym mówisz, stwarzasz rzeczy aby rodzice poczuli się lepiej jest wspaniale! Dziękuje za wszystko, przyszła pielegniarka 😊

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*