„Mój 7-letni syn co chwila dotyka swojego siusiaka. W miejscach publicznych wygląda to jakby poprawiał bieliznę z przodu, jakby go irytowała. W domu wiecznie siedzi z jedną ręką w majtkach. Dziś po raz pierwszy powiedział, że chce pobyć sam. Jak weszłam do jego pokoju, to siedział nagi z pełnym wzwodem. Nie wiedziałam, jak się zachować więc tylko powiedziałam spokojnie, żeby się ubrał i dołączył do nas w salonie. Wiem, że to rozwojowe i normalne, ale wydaje mi się, że robi to bardzo często.”
Droga Czytelniczko,
Masturbacja dziecięca może przyjmować różne formy w zależności (przede wszystkim) od celu w jakim jest podejmowana. Najczęstsza, rozwojowa, charakteryzuje się tym, że dziecko powtarza znane mu schematy celem osiągnięcia przyjemności. Nie jest uporczywa, jest podatna na wpływ dorosłych (dziecko jest w stanie przerwać po reakcji rodziców) i zazwyczaj przemija samoistnie z wiekiem.
Jeśli sposób masturbacji nie stanowi zagrożenia dla dziecka (np. korzystanie z dodatkowych przedmiotów) i nie zaburza funkcjonowania dziecka to można uznać, że jest to naturalny etap rozwoju.
Odpowiedź pełni rolę czysto informacyjną i nie stanowi porady medycznej ani zalecenia, służy wyłącznie celom edukacyjnym.




A co jeśli to zamiast się wyciszyć z czasem to występuje coraz częściej?
Ja w wieku 10 lat już muałem pierwsze wytryski.
A onanizować zacząłem się już od okolo 7 roku życia. Potem mama kupiła mi książkę o dojrzewaniu chłopców. Przeczytałem ją jednym tchem. Wiele zrozumiałem, choć i dzisiaj, nawet w wieku kilkudziesięciu lat lubię się samemu pomasować. Swoim dzieciom też kupiłem książki o dojrzewaniu. Czasami bez ogródek rozmawialiśmy na te tematy. Nagość nigdy nie była dla nas tematem tabu. Dzisiaj moje dzieci przekazują te same wzorce swoim dzieciom.
To kwestia wychowania, kultury i kształtowania świadomości. Nic, co ludzkie, nie jest nam obce, wszystkie, co ludzkie, niechaj ludziom służy.