Biegunka i wymioty u dzieci

Biegunka i wymioty u dzieci

​Ostre nieżyty żołądkowo-jelitowe, zwane często przez pacjentów „grypą żołądkową” są jednymi z częstszych infekcji u dzieci. Oczywiście, chorują również dorośli (często wręcz całe rodziny), jednak gdy występują u maluchów budzą duży niepokój rodziców.
Jeśli taka przypadłość dopadnie Twoje dziecko – prawidłowe postępowanie może pomóc w uniknięciu konieczności hospitalizacji i zabezpieczyć Malucha do czasu wizyty u lekarza.

​Ostra biegunka przeważnie jest efektem zakażenia przewodu pokarmowego. Najczęściej przyczyną są wirusy (np. rotawirusy, adenowirusy, norowirusy), dużo rzadziej bakterie lub pasożyty. Biegunce mogą towarzyszyć wymioty i gorączka a także bóle brzucha oraz brak apetytu. W efekcie może prowadzić to do odwodnienia i pogorszenia stanu dziecka – wówczas konieczna jest konsultacja z lekarzem.
​Objawy będą się różnić w zależności od typu wirusa, wieku dziecka, sposobu karmienia, ewentualnego szczepienia, chociaż czasem jest to całkowita loteria i może się okazać, że małe niemowlę zniesie chorobę dużo lepiej od rodzeństwa, nie wspominając już o rodzicach!

​Zazwyczaj klasyczny nieżyt żołądkowo jelitowy zaczyna się od intensywnych wymiotów trwających 1-2 dni, do których dołącza się biegunka, a całość może trwać do tygodnia. Zazwyczaj – bo w medycynie jak w kinie – może być tak, że u Twojego dziecka najpierw będzie biegunka, albo, że infekcja ograniczy się do wymiotów. Niemniej, trzeba być przygotowanym na wszystko 🙂
Pamiętajcie, że dziecko z nieżytem może gorączkować – nawet bardzo wysoko, do ponad 40 stopni Celsjusza, ale może gorączki nie mieć. Czasem objawom jelitowym towarzyszą objawy infekcji górnych dróg oddechowych – jest to typowe dla adenowirusa, ale i pozostałe wirusy mogą je powodować. Tak czy siak, choroba ta nigdy nie jest przyjemna, więc lepiej jej unikać, ale o tym później…

Co robić?
​Podstawą leczenia zawsze jest właściwa podaż płynów! Pozwala uniknąć odwodnienia, ewentualnych zaburzeń elektrolitowych, a w konsekwencji hospitalizacji. Najlepsze do tego są doustne płyny nawadniające (tzw. elektrolity). Dlaczego? W większości nieżytów żołądkowo-jelitowych dochodzi do upośledzenia wchłaniania wody z przewodu pokarmowego. Jedynym mechanizmem, który nigdy nie ulega zaburzeniu to ten zależny od glukozy i sodu (soli i cukru). Dlatego podanie roztworu tych składników w odpowiednich proporcjach sprzyja uzupełnianiu strat płynowych i zapobiega powstawaniu zaburzeń jonowych.

​Jako ciekawostkę przytoczę Wam pewną historię. Od połowy XIX wieku standardem leczenia podczas epidemii chorób biegunkowych – przede wszystkim szalejącej wówczas cholery były dożylne wlewy hipertonicznej soli- zmniejszały one znacząco śmiertelność wśród pacjentów. Na początku drugiej połowy XX wieku odkryto wspomniany przeze mnie mechanizm wchłaniania i na tej podstawie opracowano skład pierwszych doustnych płynów nawadniających (DPN), jednak początkowo nie cieszyły się one dużym powodzeniem. Natomiast w trakcie epidemii cholery szerzącej się wśród uchodźców w czasie wojny w Bangladeszu, pewien lekarz w obozie dla uchodźców, któremu skończyły się kroplówki, kojarząc, że gdzieś coś o DPN czytał zaczął podawać pacjentom takie płyny domowej roboty. Po prostu – mieszał wodę z solą i cukrem. Tym sposobem uratował 3 tysiące osób. Co więcej – okazało się, że śmiertelność wśród jego pacjentów nawadnianych doustnie była mniejsza niż tych nawadnianych dożylnie (3,6% vs 30%).
Oczywiście, nie polecam Wam samodzielnego przygotowywania mikstury, zwłaszcza, że proporcje soli do cukru muszą być bardzo precyzyjnie dobrane (dlatego tych płynów nie należy dosładzać!), aby były skuteczne. Chciałam tylko przekonać Was, że pomimo tego, iż nie są najsmaczniejsze, to naprawdę warto z nich korzystać.

​Co ważne – wymioty nie są przeciwskazaniem do nawadniania doustnego, wymagają natomiast odpowiedniego sposobu podawania płynów i dużo cierpliwości ze strony rodziców.

Jak nawadniać dziecko?
​Przede wszystkim małymi porcjami chłodnych płynów. Podanie jednorazowo dużej objętości lub ciepłego płynu może nasilić wymioty.
• przez pierwsze 3-4 godziny od ostatnich wymiotów rezygnujemy z podawania pokarmów stałych skupiając się na płynach
• podajemy 1-2 łyki i robimy kilka minut przerwy
• jeśli dziecko toleruje podawane objętości, po pewnym czasie można je zwiększać do 3-4 łyków, następnie 5-6 itd.
• po upływie 3-4 godzin dziecko może zacząć jeść*
• w razie ponownych wymiotów cały cykl rozpoczynamy od nowa

​Co robić jeśli dziecko nie chce pić? To jest ten moment kiedy konsekwencja jest najważniejsza. Starszym dzieciom czasem można przetłumaczyć, że to dla ich dobra, u młodszych warto spróbować różnych form – kubek, butelka, słomka a w ostateczności nawet strzykawka – do buzi, nie zastrzyk :). Czasem w przypadku braku akceptacji smaku elektrolitów pomaga zatkanie nosa (znamy to z dzieciństwa?). Ale najważniejsze jest, żeby płyn był chłodny – zimno nie tylko hamuje odruch wymiotny, ale i poprawia smak DPN (nieco mniej czuć słony).
Dziecko karmione piersią przystawiamy jak najczęściej. W większości przypadków pokarm mamy jest w stanie zapewnić maluchowi odpowiednie nawodnienie.
A! I jeśli Maluch nijak nie daje się przekonać do płynu nawadniającego – można podawać samą wodę. Lepsze to, niż nic. Trzeba jednak pamiętać, że wówczas nie dostarczamy dziecku jonów ani glukozy, co przy bardzo nasilonych dolegliwościach może spowodować hipoglikemię lub zaburzenia elektrolitowe.

*Co podawać do jedzenia?
​Zgodnie z wytycznymi tak szybko jak to możliwe, wracamy do diety sprzed choroby. Oczywiście, nie polecam pizzy zaraz po wymiotach, ale niekoniecznie musi to być kleik ryżowy. Bardzo dobrze sprawdzają się np. kawałek bułki, chrupki kukurydziane, słone paluszki (dzieciom chyba tak dobrze wchodzą, bo uzupełniają sobie w ten sposób straty soli), gotowane warzywa też będą dobrym rozwiązaniem. Również owoce nie są przeciwskazane – dobrym pomysłem jest podanie banana, który zawiera dużo potasu oraz pektyny zagęszczające stolec. Pamiętajmy jednak, że np. jabłko lepiej podać w formie pieczonej lub duszonej – wtedy ma działanie zapierające, surowe natomiast może działać przeczyszczająco. Podobnie marchewka.
​A co z mlekiem? Nie ma żadnych przeciwskazań do jego podawania, trzeba mieć jednak na uwadze, że w niektórych nieżytach żołądkowo-jelitowych może dojść do przejściowej nietolerancji laktozy. Zatem jeśli biegunka długo się utrzymuje i zauważysz ewidentny związek wystąpienia wymiotów lub luźnych stolców z podaniem mleka – można z niego zrezygnować na pewien czas. Uwaga ta nie dotyczy oczywiście niemowląt karmionych piersią. U niemowląt karmionych mieszankami mlecznymi czasem poprawę przynosi zastosowanie mleka modyfikowanego niezawierającego laktozy.
Co poza nawadnianiem?
​Inne środki stosowane w ostrej biegunce infekcyjnej takie jak probiotyki, smektyn czy racekadotryl mogą nieznacznie skracać czas trwania biegunki, ale stanowią jedynie leczenie uzupełniające. Jeśli dziecko nie chce ich przyjmować lub nie są akurat pod ręką, nie warto tracić czasu na ich podawanie i skupić się na nawadnianiu. Probiotyki z reguły podaje się też dzieciom przez kilka dni po ustąpieniu objawów, aby odbudować prawidłową florę jelitową.

​Jeśli biegunce i wymiotom towarzyszą gorączka albo dolegliwości bólowe – nie bójmy się podać leków przeciwgorączkowych i przeciwbólowych (artykuł o gorączce znajdziesz https://mamaginekolog.pl/goraczka/ ). Trzeba jednak dostosować drogę podania (syrop lub czopek) do objawów dziecka.

Kiedy udać się do lekarza?
• Jeśli dziecko jest w złym stanie ogólnym, apatyczne, przelewające się przez ręce – koniecznie musi być zbadane przez lekarza!
• Jeśli zauważysz objawy odwodnienia takie jak suche śluzówki, zmniejszenie ilości oddawanego moczu – uwaga na suche pieluchy!, apatia, zapadnięte gałki oczne, płacz bez łez, utrata masy ciała.
• Jeśli próby nawadniania doustnego prowadzonego wg wyżej wymienionych zasad kończą się niepowodzeniem lub dziecko wydala więcej płynów niż jest w stanie przyjąć.

Czy nie lepiej od razu jechać do szpitala? Po co się męczyć i bawić w nawadnianie, skoro można dać kroplówkę i po sprawie?
​Otóż nie, Moi Drodzy. Nie lepiej. I nie piszę tego dlatego, że na dyżurach nie chce mi się pracować. Ma to swoje uzasadnienie. Po pierwsze nawadnianie doustne jest bezpieczniejsze i prowadzi do szybszej regeneracji błony śluzowej przewodu pokarmowego. Podobnie jest z nawadnianiem dojelitowym – dlatego w wielu krajach, nawet w warunkach szpitalnych nawadnianie zaczyna się od założenia zgłębnika żołądkowego (tzw. sondy) a nawadnianie dożylne jest traktowane jako absolutna ostateczność.
​Po drugie, taka wizyta w szpitalu, zakładanie wenflonu i podłączenie kroplówki to dla dziecka naprawdę duże przeżycie. Niekoniecznie miłe. Godziny spędzone w tłumie na Izbie Przyjęć, potem ewentualna hospitalizacja, nie wspominając już o innych chorobach, które ktoś może Wam po drodze sprzedać.
​Oczywiście, jak trzeba to trzeba, ale szpital to powinna być ostateczność, a nie pierwszy odruch.

Ok, a co robić żeby nie zachorować?
​Przede wszystkim zadbać o higienę – wspomniane przeze mnie wirusy przenoszą się przede wszystkim drogą fekalno-oralną, czyli jak ja to mówię z kupy do buzi. W dużo mniejszym stopniu drogą kropelkową. Także podstawą powinno być ograniczenie kontaktu z chorą osobą, a jeśli pech chciał, że ten chory to Wasz domownik – kluczem będzie mycie rąk. Mycie, mycie i jeszcze raz mycie rąk. Niestety spłuczki, krany, klamki to idealne miejsca dla drobnoustrojów, żeby się tam osiedlić i czatować na kolejną ofiarę. Tu tez uwaga do rodziców niemowląt z biegunką – pieluchy zmieniajcie szybko i sprawnie, nie ma sensu ich wąchać czy zanadto oglądać. I od razu po zmianie umyjcie, a najlepiej zdezynfekujcie ręce.
​Karmienie piersią zmniejsza nieznacznie ryzyko zachorowania na ostrą biegunkę, ale tylko w okresie wyłącznego karmienia pokarmem mamy.
​W przypadku rotawirusa dostępna jest też szczepionka, ale niestety tylko dla najmłodszych. Schemat szczepienia składa się z 2 lub 3 dawek (w zależności od producenta) podawanych w odstępie minimum 4 tygodni. Pierwszą dawkę można podać po ukończeniu 6. tygodnia życia, ale nie później niż do końca 12. tygodnia życia. Jest to szczepionka zalecana (a więc płatna), żywa, doustna (nie wymaga wykonania zastrzyku) a jej skuteczność w zapobieganiu hospitalizacji z powodu biegunki rotawirusowej, w zależności od kraju i grupy badanej, sięga ponad 90%, natomiast wynosi 70-90% w zapobieganiu wystąpienia biegunki rotawirusowej. Szczepienie to nie chroni przed innymi czynnikami etiologicznymi.

Na koniec parę uwag od autorki 🙂
​Stosowane niegdyś rutynowo chemioterapeutyki (np. nifuroksazyd) nie są wskazane w ostrej biegunce infekcyjnej. Ponieważ mają one działać na bakterie – nie ma uzasadnienia stosowanie ich w biegunkach wirusowych, a jak wspomniałam na początku, zdecydowana większość nieżytów ma właśnie wirusową etiologię. Co więcej, nawet bakteryjne biegunki nie zawsze wymagają leczenia przyczynowego, a nawet jeśli, stosuje się odpowiednie antybiotyki. Obecnie jedynym, a i tak wątpliwym wskazaniem do stosowania chemioterapeutyków jest tzw. biegunka podróżnych. Zatem, o ile nie wróciliście właśnie z tropików to o tych lekach możecie zapomnieć. A nawet jeśli wróciliście, to lepiej skonsultować się z lekarzem!
​Jak już wspomniałam, również antybiotyki nie powinny być rutynowo stosowane chociażby ze względu na zwiększanie ryzyka przewlekłego nosicielstwa czy rozwoju biegunki poantybiotykowej.
​Czy przy nieżycie żołądkowo-jelitowym potrzebne jest badanie kału? Z zasady nie. Bo czy nam wyjdzie rotawirus, czy nie wyjdzie – nie zmienia to zasadniczo naszego postępowania i leczenia. Wyjątkiem jest podejrzenie etiologii bakteryjnej (zły stan dziecka, wysokie wykładniki stanu zapalnego, domieszka krwi w stolcu).
​U dzieci nie powinno się także stosować leków hamujących motorykę przewodu pokarmowego (np. loperamid). Najlepiej, żeby takiego wirusa pacjent jak najszybciej wydalił. Zatrzymanie go natomiast w środku może powodować sianie dodatkowego spustoszenia w jelicie. Leki te w ogóle zarejestrowane są powyżej 6. roku życia, ale nie powinno się ich nigdy stosować u dziecka bez konsultacji z lekarzem.
​Do nawadniania nie należy stosować gotowych soków owocowych, coca-coli ani np. rosołu, które ze względu na skład i zawartość sacharozy czy tłuszczu w przypadku tego ostatniego mogą nasilać biegunkę. Chyba każdy słyszał mit o coca-coli. I to jeszcze ciepłej i odgazowanej! (Fuj! Skąd ten pomysł?!). Może ma niszczyć wirusy jak rdzę na śrubach? W każdym razie ze względu na skład może działać osmotycznie czynnie i ściągać wodę do jelita. Także NIE nadaje się do nawadniania.

To tyle jeśli chodzi o ostre (infekcyjne) nieżyty. O nieinfekcyjnych przyczynach wymiotów i biegunki napiszę Wam innym razem.

17 komentarzy

  1. mamaigorka

    Nasz synek ma 13 miesiecy. Chodzi do zlobka. Bardzo czesto ostatnimi czasy zmagalismy sie z biegunka i wymiotami. Dobra uwaga, zeby dziecku podawac zimna wode. To dla mnie nowosc.Zawsze dawalam troszke cieplejsza, bo balam sie o chore gardlo.

  2. A my właśnie w sytuacji “paw pawia pawiem pogania”. Miła lektura przypominająca co, gdzie i jak stosować.

  3. Dziękuję, a ten artykuł.
    Np. w Norwegii, gdzie mieszkam nie podaje się dzieciom wody z cukrem i solą, tylko najzwyczajniej słone czipsy i coca colę, nie żartuję. U nas to zawsze wszystkim pomaga. Oczywiście nie namawiam, chciałam tylko poinformować co się w Skandynawii wyrabia. Lekarz powiedział, że czipsy i colę to każde dziecko przyjmie, a wody z solą i cukrem nie 😉

  4. Jak długo od ustąpienia objawów chory może zarażać wirusem jelitowym?

  5. Wieczorem czytałam tekst a rano córka obudziła się blada z biegunką i wymiotami :(. Przynajmniej wiem co robić i nie lecę z paniką do lekarza. Dziękuję p.Doktor i przy okazji mam pytanie co można podawać dzieciom dla poprawy odporności? Moja pediatra poleciła wit.C mówiąc że cudów nie ma i że dziecko co ma przechorowac to i tak przechoruje. Jakie zdanie ma Pani na temat tranu dla dzieci?

  6. To z cola to nie na nawodnienie, ale żeby przestać wymiotować. Cola ma w składzie kwas fosforowy (albo jakiś inny), który podobno zapobiega wymiotom (bo w coli jest tyle cukru, że bez tego kwasu nie dałoby się jej pić i nie zwrocic). Przynajmniej ja tak słyszałam.
    Pozdrawiam
    J.

    • Ja też tak słyszałam i na mnie to działa. Jako nastolatka miałam chorobę lokomocyjną i nic nie działało dopóki nie odkryłam coli. W czasie podróży popijałam (zwykłą, chłodną, gazowaną 😉 ) i jak ręką odjął wszelkie mdłości. Do tej pory, gdy tylko zaczynam mieć objawy grypy żołądkowej to kupuję colę, popijam ją powoli i mdłości mi mijają 🙂 Może dlatego, że piję ją bardzo rzadko 😉

  7. Co do Coli to z autopsji powiem, że przereklamowane. Ostatnio miałam rota wirus i napiłam się coli myśląc, że pomoże. A figa z makiem! Od razu popędziłam do toalety puścić soczystego pawia! 😉

  8. A co z takimi lekami jak Nifuroksazyd czy Tribux bio? Są dostępne bez recepty, i co ważne mają działanie blokujące- co onzacza skrócenie wymiotów i biegunek, nie wydalamy i nie wymiotujemy, wiec zaczynamy przyjmować płyny i lekkie płynne pokarmy. Czy u małych dzieci możemy stosować te leki? Nicole, co o tym sądzisz jako specjalista medycyny? Bardzo przykro jest patrzeć jak taka malutka istotka się męczy ileś godzin, a my nie umiemy pomóc…

  9. Jagodzianka

    Ja np. Zawsze kiedy mam grypę żołądkową, pije coca-colę, tylko i wyłącznie wtedy ona mi „wchodzi”, pije ja dlatego ze o wiele lepiej mi się wymiotuje po słodkim napoju niż po zwykłej wodzie. Synek miał szczepienie o którym Pani Doktor napisała, za każdym razem kiedy zmagamy się całą rodziną z jelitówką, nasze dziecko dwa- trzy razy zwymiotuje i następnego dnia ma już tyle energii co przed chorobą, więc myślę że warto zakupić taką szczepionkę by dziecko lżej odchorowało i oczywiście się nie odwodnilo. Pozdrawiam

  10. Pani Doktor albo drogie mamy czy podajecie i jeśli tak to jakie probiotyki i prebiotyki swoim dzieciom? Podobno warto i można podawać je często zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym i szczególnie przy wymiotach-biegunkach aby odbudować florę bakteryjną. Jakie szczepy bakterii są najbardziej korzystne albo inaczej zapytam jak dopasować taki lek do dziecka?

  11. Nigdy nie czekajcie z reakcją, szczególnie w przypadku dzieci.
    Powinny one mieć natychmiast podane leki – jeśli tego nie zrobicie, to całość może się skończyć wyłącznie źle, łącznie ze szpitalem. Biegunka wymaga naprawdę natychmiastowego reagowania, to kluczowe.

  12. Niestety taki nieżyt ostatnio skończył się z pobytem w szpitalu. Córka 6 miesięczna nie przyjmowała żadnych płynów. A jeśli tylko trochę się napiła za chwilę wszystko wymiotowała. Po 4 godzinach od wystąpienia wymiotów pojechałyśmy na SOR ponieważ zauważyłam sucha pieluszkę od kilku godzin, suche usta i ujscie nosa oraz była bardzo słaba. Skończyło się na 3 dniowej hospitalizacji bo prócz kroplówki piła maksymalnie 100 ml mleka na dobę..

  13. wiem jak moje dziecko miał ogromny problem z biegunką w trakcie grypy żołądkowej, namawialiśmy tylko żeby się nawadniał odpowiednio i lekarz zalecił dietę (ryż na wodzie, sucha bułka) no i do tego preparat intesta, który dobrze reguluje prace jelit. najważniejsze jest picie, nie wolno się odwodnić !

  14. Witam, a jakie po takiej jelitowce są dobre probiotyki? Trzeba czymś podleczyc spustoszenie jakie następuje w przewodzie pokarmowym?

  15. A.nie wielka ilowc sluzu moze.objawiac sie nie tolaerancja pokarmowa czy mose to.tez byc efekt zabkowania?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*