Loading...

15 marca 2018

10 min.

Biegunka i wymioty u dzieci – przyczyny, przebieg i leczenie

Jak ra­dzić so­bie z bie­gun­ką i wy­mio­ta­mi u dziec­ka? Co moż­na a cze­go nie po­win­no się po­da­wać do pi­cia?

Alicja Jaczewska

​O­stre nie­ży­ty żo­łąd­ko­wo-je­li­to­we, zwa­ne czę­sto przez pa­cjen­tów „gry­pą żo­łąd­ko­wą” są jed­ny­mi z częst­szych in­fek­cji u dzie­ci. Oczy­wi­ście, cho­ru­ją rów­nież do­ro­śli (czę­sto wręcz całe ro­dzi­ny), jed­nak gdy wy­stę­pu­ją u ma­lu­chów bu­dzą duży nie­po­kój ro­dzi­ców.

Je­śli taka przy­pa­dłość do­pad­nie Two­je dziec­ko – pra­wi­dło­we po­stę­po­wa­nie może po­móc w unik­nię­ciu ko­niecz­no­ści ho­spi­ta­li­za­cji i za­bez­pie­czyć Ma­lu­cha do cza­su wi­zy­ty u le­ka­rza.

Spis tre­ści:
  1. Przy­czy­ny bie­gun­ki u dziec­ka
  2. Prze­bieg i ob­ja­wy
  3. Le­cze­nie bie­gun­ki w domu
  4. Kie­dy do le­ka­rza?
  5. Co ro­bić, żeby dziec­ko nie cho­ro­wa­ło?
  6. Szcze­pie­nie prze­ciw­ko ro­ta­wi­ru­som

Przy­czy­ny bie­gun­ki u dziec­ka

​O­stra bie­gun­ka prze­waż­nie jest efek­tem za­ka­że­nia prze­wo­du po­kar­mo­we­go. Naj­czę­ściej przy­czy­ną są wi­ru­sy (np. ro­ta­wi­ru­sy, ade­no­wi­ru­sy, no­ro­wi­ru­sy), dużo rza­dziej bak­te­rie lub pa­so­ży­ty.

Prze­bieg i ob­ja­wy

Bie­gun­ce mogą to­wa­rzy­szyć wy­mio­ty i go­rącz­ka a tak­że bóle brzu­cha oraz brak ape­ty­tu. W efek­cie może pro­wa­dzić to do od­wod­nie­nia i po­gor­sze­nia sta­nu dziec­ka – wów­czas ko­niecz­na jest kon­sul­ta­cja z le­ka­rzem.

Ob­ja­wy będą się róż­nić w za­leż­no­ści od typu wi­ru­sa, wie­ku dziec­ka, spo­so­bu kar­mie­nia, ewen­tu­al­ne­go szcze­pie­nia, cho­ciaż cza­sem jest to cał­ko­wi­ta lo­te­ria i może się oka­zać, że małe nie­mow­lę znie­sie cho­ro­bę dużo le­piej od ro­dzeń­stwa, nie wspo­mi­na­jąc już o ro­dzi­cach!

​Za­zwy­czaj kla­sycz­ny nie­żyt żo­łąd­ko­wo je­li­to­wy za­czy­na się od in­ten­syw­nych wy­mio­tów trwa­ją­cych 1-2 dni, do któ­rych do­łą­cza się bie­gun­ka, a ca­łość może trwać do ty­go­dnia. Za­zwy­czaj – bo w me­dy­cy­nie jak w ki­nie – może być tak, że u Two­je­go dziec­ka naj­pierw bę­dzie bie­gun­ka, albo, że in­fek­cja ogra­ni­czy się do wy­mio­tów. Nie­mniej, trze­ba być przy­go­to­wa­nym na wszyst­ko 🙂

Pa­mię­taj­cie, że dziec­ko z nie­ży­tem może go­rącz­ko­wać – na­wet bar­dzo wy­so­ko, do po­nad 40 stop­ni Cel­sju­sza, ale może też go­rącz­ki nie mieć wca­le. Cza­sem ob­ja­wom je­li­to­wym to­wa­rzy­szą ob­ja­wy in­fek­cji gór­nych dróg od­de­cho­wych – jest to ty­po­we dla ade­no­wi­ru­sa, ale i po­zo­sta­łe wi­ru­sy mogą je po­wo­do­wać. Tak czy siak, cho­ro­ba ta nig­dy nie jest przy­jem­na, więc le­piej jej uni­kać, ale o tym póź­niej…

Le­cze­nie bie­gun­ki w domu

​Pod­sta­wą le­cze­nia za­wsze jest wła­ści­wa po­daż pły­nów! Po­zwa­la unik­nąć od­wod­nie­nia, ewen­tu­al­nych za­bu­rzeń elek­tro­li­to­wych, a w kon­se­kwen­cji ho­spi­ta­li­za­cji. Naj­lep­sze do tego są do­ust­ne pły­ny na­wad­nia­ją­ce (tzw. elek­tro­li­ty).

Dla­cze­go? W więk­szo­ści nie­ży­tów żo­łąd­ko­wo-je­li­to­wych do­cho­dzi do upo­śle­dze­nia wchła­nia­nia wody z prze­wo­du po­kar­mo­we­go. Je­dy­nym me­cha­ni­zmem, któ­ry nig­dy nie ule­ga za­bu­rze­niu to ten za­leż­ny od glu­ko­zy i sodu (soli i cu­kru). Dla­te­go po­da­nie roz­two­ru tych skład­ni­ków w od­po­wied­nich pro­por­cjach sprzy­ja uzu­peł­nia­niu strat pły­no­wych i za­po­bie­ga po­wsta­wa­niu za­bu­rzeń jo­no­wych.

Cie­ka­wost­ka

​Ja­ko cie­ka­wost­kę przy­to­czę Wam pew­ną hi­sto­rię. Od po­ło­wy XIX wie­ku stan­dar­dem le­cze­nia pod­czas epi­de­mii cho­rób bie­gun­ko­wych – przede wszyst­kim sza­le­ją­cej wów­czas cho­le­ry były do­żyl­ne wle­wy hi­per­to­nicz­nej soli- zmniej­sza­ły one zna­czą­co śmier­tel­ność wśród pa­cjen­tów. Na po­cząt­ku dru­giej po­ło­wy XX wie­ku od­kry­to wspo­mnia­ny prze­ze mnie me­cha­nizm wchła­nia­nia i na tej pod­sta­wie opra­co­wa­no skład pierw­szych do­ust­nych pły­nów na­wad­nia­ją­cych (DPN), jed­nak po­cząt­ko­wo nie cie­szy­ły się one du­żym po­wo­dze­niem.

Na­to­miast w trak­cie epi­de­mii cho­le­ry sze­rzą­cej się wśród uchodź­ców w cza­sie woj­ny w Ban­gla­de­szu, pe­wien le­karz w obo­zie dla uchodź­ców, któ­re­mu skoń­czy­ły się kro­plów­ki, ko­ja­rząc, że gdzieś coś o DPN czy­tał za­czął po­da­wać pa­cjen­tom ta­kie pły­ny do­mo­wej ro­bo­ty. Po pro­stu – mie­szał wodę z solą i cu­krem. Tym spo­so­bem ura­to­wał 3 ty­sią­ce osób. Co wię­cej – oka­za­ło się, że śmier­tel­ność wśród jego pa­cjen­tów na­wad­nia­nych do­ust­nie była mniej­sza niż tych na­wad­nia­nych do­żyl­nie (3,6% vs 30%).

Oczy­wi­ście, nie po­le­cam Wam sa­mo­dziel­ne­go przy­go­to­wy­wa­nia mik­stu­ry, zwłasz­cza, że pro­por­cje soli do cu­kru mu­szą być bar­dzo pre­cy­zyj­nie do­bra­ne (dla­te­go tych pły­nów nie na­le­ży do­sła­dzać!), aby były sku­tecz­ne. Chcia­łam tyl­ko prze­ko­nać Was, że po­mi­mo tego, iż nie są naj­smacz­niej­sze, to na­praw­dę war­to z nich ko­rzy­stać.

​Co waż­ne – wy­mio­ty nie są prze­ciw­ska­za­niem do na­wad­nia­nia do­ust­ne­go, wy­ma­ga­ją na­to­miast od­po­wied­nie­go spo­so­bu po­da­wa­nia pły­nów i dużo cier­pli­wo­ści ze stro­ny ro­dzi­ców.

Jak na­wad­niać dziec­ko?

Przede wszyst­kim ma­ły­mi por­cja­mi chłod­nych pły­nów. Po­da­nie jed­no­ra­zo­wo du­żej ob­ję­to­ści lub cie­płe­go pły­nu może na­si­lić wy­mio­ty.

  • przez pierw­sze 3-4 go­dzi­ny od ostat­nich wy­mio­tów re­zy­gnu­je­my z po­da­wa­nia po­kar­mów sta­łych sku­pia­jąc się na pły­nach;
  • po­da­je­my 1-2 łyki i ro­bi­my kil­ka mi­nut prze­rwy;
  • je­śli dziec­ko to­le­ru­je po­da­wa­ne ob­ję­to­ści, po pew­nym cza­sie moż­na je zwięk­szać do 3-4 ły­ków, na­stęp­nie 5-6 itd.;
  • po upły­wie 3-4 go­dzin dziec­ko może za­cząć jeść*;
  • w ra­zie po­now­nych wy­mio­tów cały cykl roz­po­czy­na­my od nowa.

​Co ro­bić, je­śli dziec­ko nie chce pić?

To jest ten mo­ment, kie­dy kon­se­kwen­cja jest naj­waż­niej­sza. Star­szym dzie­ciom cza­sem moż­na prze­tłu­ma­czyć, że to dla ich do­bra, u młod­szych war­to spró­bo­wać róż­nych form – ku­bek, bu­tel­ka, słom­ka a w osta­tecz­no­ści na­wet strzy­kaw­ka – do buzi, nie za­strzyk :). Cza­sem w przy­pad­ku bra­ku ak­cep­ta­cji sma­ku elek­tro­li­tów po­ma­ga za­tka­nie nosa (zna­my to z dzie­ciń­stwa?). Ale naj­waż­niej­sze jest, żeby płyn był chłod­ny – zim­no nie tyl­ko ha­mu­je od­ruch wy­miot­ny, ale i po­pra­wia smak DPN (nie­co mniej czuć sło­ny).

Dziec­ko kar­mio­ne pier­sią przy­sta­wia­my jak naj­czę­ściej

W więk­szo­ści przy­pad­ków po­karm mamy jest w sta­nie za­pew­nić ma­lu­cho­wi od­po­wied­nie na­wod­nie­nie.

A! I je­śli Ma­luch ni­jak nie daje się prze­ko­nać do pły­nu na­wad­nia­ją­ce­go – moż­na po­da­wać samą wodę. Lep­sze to, niż nic. Trze­ba jed­nak pa­mię­tać, że wów­czas nie do­star­cza­my dziec­ku jo­nów ani glu­ko­zy, co przy bar­dzo na­si­lo­nych do­le­gli­wo­ściach może spo­wo­do­wać hi­po­gli­ke­mię lub za­bu­rze­nia elek­tro­li­to­we.

Co po­da­wać do je­dze­nia?

​Zgod­nie z wy­tycz­ny­mi tak szyb­ko jak to moż­li­we, wra­ca­my do die­ty sprzed cho­ro­by. Oczy­wi­ście, nie po­le­cam piz­zy za­raz po wy­mio­tach, ale nie­ko­niecz­nie musi to być kle­ik ry­żo­wy. Bar­dzo do­brze spraw­dza­ją się np. ka­wa­łek buł­ki, chrup­ki ku­ku­ry­dzia­ne, sło­ne pa­lusz­ki (dzie­ciom chy­ba tak do­brze wcho­dzą, bo uzu­peł­nia­ją so­bie w ten spo­sób stra­ty soli), go­to­wa­ne wa­rzy­wa też będą do­brym roz­wią­za­niem. Rów­nież owo­ce nie są prze­ciw­ska­za­ne – do­brym po­my­słem jest po­da­nie ba­na­na, któ­ry za­wie­ra dużo po­ta­su oraz pek­ty­ny za­gęsz­cza­ją­ce sto­lec.

Pa­mię­taj­my jed­nak, że np. jabł­ko le­piej po­dać w for­mie pie­czo­nej lub du­szo­nej – wte­dy ma dzia­ła­nie za­pie­ra­ją­ce, su­ro­we na­to­miast może dzia­łać prze­czysz­cza­ją­co. Po­dob­nie mar­chew­ka.

A co z mle­kiem?

Nie ma żad­nych prze­ciw­ska­zań do jego po­da­wa­nia, trze­ba mieć jed­nak na uwa­dze, że w nie­któ­rych nie­ży­tach żo­łąd­ko­wo-je­li­to­wych może dojść do przej­ścio­wej nie­to­le­ran­cji lak­to­zy. Za­tem je­śli bie­gun­ka dłu­go się utrzy­mu­je i za­uwa­żysz ewi­dent­ny zwią­zek wy­stą­pie­nia wy­mio­tów lub luź­nych stol­ców z po­da­niem mle­ka – moż­na z nie­go zre­zy­gno­wać na pe­wien czas. Uwa­ga ta nie do­ty­czy oczy­wi­ście nie­mow­ląt kar­mio­nych pier­sią. U nie­mow­ląt kar­mio­nych mie­szan­ka­mi mlecz­ny­mi cza­sem po­pra­wę przy­no­si za­sto­so­wa­nie mle­ka mo­dy­fi­ko­wa­ne­go nie­za­wie­ra­ją­ce­go lak­to­zy.

Co jesz­cze poza na­wad­nia­niem na bie­gun­kę u dziec­ka?

Inne środ­ki sto­so­wa­ne w ostrej bie­gun­ce in­fek­cyj­nej ta­kie jak pro­bio­ty­ki, smek­tyn czy ra­ce­ka­do­tryl mogą nie­znacz­nie skra­cać czas trwa­nia bie­gun­ki, ale sta­no­wią je­dy­nie le­cze­nie uzu­peł­nia­ją­ce. Je­śli dziec­ko nie chce ich przyj­mo­wać lub nie są aku­rat pod ręką, nie war­to tra­cić cza­su na ich po­da­wa­nie i sku­pić się na na­wad­nia­niu. Pro­bio­ty­ki z re­gu­ły po­da­je się też dzie­ciom przez kil­ka dni po ustą­pie­niu ob­ja­wów, aby od­bu­do­wać pra­wi­dło­wą flo­rę je­li­to­wą.

​Je­śli bie­gun­ce i wy­mio­tom to­wa­rzy­szą go­rącz­ka albo do­le­gli­wo­ści bó­lo­we – nie bój­my się po­dać le­ków prze­ciw­go­rącz­ko­wych i prze­ciw­bó­lo­wych. Trze­ba jed­nak do­sto­so­wać dro­gę po­da­nia (sy­rop lub czo­pek) do ob­ja­wów dziec­ka.

Kie­dy udać się do le­ka­rza?

  • Je­śli dziec­ko jest w złym sta­nie ogól­nym, apa­tycz­ne, prze­le­wa­ją­ce się przez ręce – ko­niecz­nie musi być zba­da­ne przez le­ka­rza!
  • Je­śli za­uwa­żysz ob­ja­wy od­wod­nie­nia ta­kie jak su­che ślu­zów­ki, zmniej­sze­nie ilo­ści od­da­wa­ne­go mo­czu – uwa­ga na su­che pie­lu­chy!, apa­tia, za­pad­nię­te gał­ki oczne, płacz bez łez, utra­ta masy cia­ła.
  • Je­śli pró­by na­wad­nia­nia do­ust­ne­go pro­wa­dzo­ne­go wg wy­żej wy­mie­nio­nych za­sad koń­czą się nie­po­wo­dze­niem lub dziec­ko wy­da­la wię­cej pły­nów niż jest w sta­nie przy­jąć.

Czy nie le­piej od razu je­chać do szpi­ta­la? Po co się mę­czyć i ba­wić w na­wad­nia­nie, sko­ro moż­na dać kro­plów­kę i po spra­wie?

Otóż nie, Moi Dro­dzy. Nie le­piej. I nie pi­szę tego dla­te­go, że na dy­żu­rach nie chce mi się pra­co­wać. Ma to swo­je uza­sad­nie­nie. Po pierw­sze na­wad­nia­nie do­ust­ne jest bez­piecz­niej­sze i pro­wa­dzi do szyb­szej re­ge­ne­ra­cji bło­ny ślu­zo­wej prze­wo­du po­kar­mo­we­go. Po­dob­nie jest z na­wad­nia­niem do­je­li­to­wym – dla­te­go w wie­lu kra­jach, na­wet w wa­run­kach szpi­tal­nych na­wad­nia­nie za­czy­na się od za­ło­że­nia zgłęb­ni­ka żo­łąd­ko­we­go (tzw. son­dy) a na­wad­nia­nie do­żyl­ne jest trak­to­wa­ne jako ab­so­lut­na osta­tecz­ność.

Po dru­gie, taka wi­zy­ta w szpi­ta­lu, za­kła­da­nie we­nflo­nu i pod­łą­cze­nie kro­plów­ki to dla dziec­ka na­praw­dę duże prze­ży­cie. Nie­ko­niecz­nie miłe. Go­dzi­ny spę­dzo­ne w tłu­mie na Izbie Przy­jęć, po­tem ewen­tu­al­na ho­spi­ta­li­za­cja, nie wspo­mi­na­jąc już o in­nych cho­ro­bach, któ­re ktoś może Wam po dro­dze sprze­dać.

Oczy­wi­ście, jak trze­ba to trze­ba, ale szpi­tal to po­win­na być osta­tecz­ność, a nie pierw­szy od­ruch.

Co ro­bić, żeby dziec­ko nie za­cho­ro­wa­ło?

​Prze­de wszyst­kim za­dbać o hi­gie­nę – wspo­mnia­ne prze­ze mnie wi­ru­sy prze­no­szą się przede wszyst­kim dro­gą fe­kal­no-oral­ną, czy­li jak ja to mó­wię z kupy do buzi. W dużo mniej­szym stop­niu dro­gą kro­pel­ko­wą. Tak­że pod­sta­wą po­win­no być ogra­ni­cze­nie kon­tak­tu z cho­rą oso­bą, a je­śli pech chciał, że ten cho­ry to Wasz do­mow­nik – klu­czem bę­dzie my­cie rąk.

My­cie, my­cie i jesz­cze raz my­cie rąk. Nie­ste­ty spłucz­ki, kra­ny, klam­ki to ide­al­ne miej­sca dla drob­no­ustro­jów, żeby się tam osie­dlić i cza­to­wać na ko­lej­ną ofia­rę. Tu tez uwa­ga do ro­dzi­ców nie­mow­ląt z bie­gun­ką – pie­lu­chy zmie­niaj­cie szyb­ko i spraw­nie, nie ma sen­su ich wą­chać czy za­nad­to oglą­dać. I od razu po zmia­nie umyj­cie, a naj­le­piej zde­zyn­fe­kuj­cie ręce.

Kar­mie­nie pier­sią zmniej­sza nie­znacz­nie ry­zy­ko za­cho­ro­wa­nia na ostrą bie­gun­kę, ale tyl­ko w okre­sie wy­łącz­ne­go kar­mie­nia po­kar­mem mamy.

Szcze­pie­nie prze­ciw­ko ro­ta­wi­ru­som

W przy­pad­ku ro­ta­wi­ru­sa do­stęp­na jest też szcze­pion­ka, ale nie­ste­ty tyl­ko dla naj­młod­szych. Od 2021 jest to szcze­pie­nie obo­wiąz­ko­we Pro­gra­mie Szcze­pień Ochron­nych. Sche­mat szcze­pie­nia skła­da się z 2 lub 3 da­wek (w za­leż­no­ści od pro­du­cen­ta i tego jaki pre­pa­rat wy­gra prze­targ – obec­nie bez­płat­ny jest pre­pa­rat 3 zdaw­ko­wy) po­da­wa­nych w od­stę­pie mi­ni­mum 4 ty­go­dni.

Pierw­szą daw­kę moż­na po­dać po ukoń­cze­niu 6. ty­go­dnia ży­cia, ale nie póź­niej niż do koń­ca 12. ty­go­dnia ży­cia. Jest to szcze­pion­ka żywa, do­ust­na (nie wy­ma­ga wy­ko­na­nia za­strzy­ku) a jej sku­tecz­ność w za­po­bie­ga­niu ho­spi­ta­li­za­cji z po­wo­du bie­gun­ki ro­ta­wi­ru­so­wej, w za­leż­no­ści od kra­ju i gru­py ba­da­nej, się­ga po­nad 90%, na­to­miast wy­no­si 70-90% w za­po­bie­ga­niu wy­stą­pie­nia bie­gun­ki ro­ta­wi­ru­so­wej. Szcze­pie­nie to nie chro­ni przed in­ny­mi czyn­ni­ka­mi etio­lo­gicz­ny­mi.

WAŻ­NE! Za­szcze­pio­ne dziec­ko może wy­da­lać wi­ru­sa, więc pro­du­cent za­le­ca za­cho­wa­nie szcze­gól­nej hi­gie­ny w okre­sie po po­da­niu szcze­pion­ki.

Na ko­niec parę uwag od au­tor­ki 🙂

​Sto­so­wa­ne nie­gdyś ru­ty­no­wo che­mio­te­ra­peu­ty­ki (np. ni­fu­rok­sa­zyd) nie są wska­za­ne w ostrej bie­gun­ce in­fek­cyj­nej. Po­nie­waż mają one dzia­łać na bak­te­rie – nie ma uza­sad­nie­nia sto­so­wa­nie ich w bie­gun­kach wi­ru­so­wych, a jak wspo­mnia­łam na po­cząt­ku, zde­cy­do­wa­na więk­szość nie­ży­tów ma wła­śnie wi­ru­so­wą etio­lo­gię.

Co wię­cej, na­wet bak­te­ryj­ne bie­gun­ki nie za­wsze wy­ma­ga­ją le­cze­nia przy­czy­no­we­go, a na­wet je­śli, sto­su­je się od­po­wied­nie an­ty­bio­ty­ki. Obec­nie je­dy­nym, a i tak wąt­pli­wym wska­za­niem do sto­so­wa­nia che­mio­te­ra­peu­ty­ków jest tzw. bie­gun­ka po­dróż­nych. Za­tem, o ile nie wró­ci­li­ście wła­śnie z tro­pi­ków to o tych le­kach mo­że­cie za­po­mnieć. A na­wet je­śli wró­ci­li­ście, to le­piej skon­sul­to­wać się z le­ka­rzem!

​Jak już wspo­mnia­łam, rów­nież an­ty­bio­ty­ki nie po­win­ny być ru­ty­no­wo sto­so­wa­ne cho­ciaż­by ze wzglę­du na zwięk­sza­nie ry­zy­ka prze­wle­kłe­go no­si­ciel­stwa czy roz­wo­ju bie­gun­ki po­an­ty­bio­ty­ko­wej. Czy przy nie­ży­cie żo­łąd­ko­wo-je­li­to­wym po­trzeb­ne jest ba­da­nie kału? Z za­sa­dy nie. Bo czy nam wyj­dzie ro­ta­wi­rus, czy nie wyj­dzie – nie zmie­nia to za­sad­ni­czo na­sze­go po­stę­po­wa­nia i le­cze­nia. Wy­jąt­kiem jest po­dej­rze­nie etio­lo­gii bak­te­ryj­nej (zły stan dziec­ka, wy­so­kie wy­kład­ni­ki sta­nu za­pal­ne­go, do­miesz­ka krwi w stol­cu).

U dzie­ci nie po­win­no się tak­że sto­so­wać le­ków ha­mu­ją­cych mo­to­ry­kę prze­wo­du po­kar­mo­we­go (np. lo­pe­ra­mid). Naj­le­piej, żeby ta­kie­go wi­ru­sa pa­cjent jak naj­szyb­ciej wy­da­lił. Za­trzy­ma­nie go na­to­miast w środ­ku może po­wo­do­wać sia­nie do­dat­ko­we­go spu­sto­sze­nia w je­li­cie. Leki te w ogó­le za­re­je­stro­wa­ne są po­wy­żej 6. roku ży­cia, ale nie po­win­no się ich nig­dy sto­so­wać u dziec­ka bez kon­sul­ta­cji z le­ka­rzem.

Cze­go nie sto­so­wać do na­wad­nia­nia?

Do na­wad­nia­nia nie na­le­ży sto­so­wać go­to­wych so­ków owo­co­wych, coca-coli ani np. ro­so­łu, któ­re ze wzglę­du na skład i za­war­tość sa­cha­ro­zy czy tłusz­czu w przy­pad­ku tego ostat­nie­go mogą na­si­lać bie­gun­kę. Chy­ba każ­dy sły­szał mit o coca-coli. I to jesz­cze cie­płej i od­ga­zo­wa­nej! (Fuj! Skąd ten po­mysł?!). Może ma nisz­czyć wi­ru­sy jak rdzę na śru­bach? W każ­dym ra­zie ze wzglę­du na skład może dzia­łać osmo­tycz­nie czyn­nie i ścią­gać wodę do je­li­ta. Tak­że NIE na­da­je się do na­wad­nia­nia.

To tyle je­śli cho­dzi o ostre (in­fek­cyj­ne) nie­ży­ty. O nie­in­fek­cyj­nych przy­czy­nach wy­mio­tów i bie­gun­ki na­pi­szę Wam in­nym ra­zem.

Ostatnia aktualizacja: 31.10.2021
biegunkagorączkarotawirusywymioty

15 marca 2018

10 min.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

ul. Algierska 19W, 03-977 Warszawa. KRS 0000950016, NIP 5252678750, BDO 000108449
© © 2022 Roger Publishing Wójciccy Spółka komandytowa