Loading...

8 kwietnia 2017

28 min.

Prawdy i mity o miesiączce – 21 najpopularniejszych pytań

Czy u ko­biet, któ­re spę­dza­ją dużo cza­su ra­zem, mie­siącz­ki wy­stę­pu­ją w tym sa­mym cza­sie? Czy moż­na zajść w cią­żę pod­czas okre­su? Co to zna­czy, że mie­siącz­ka jest ob­fi­ta?

Nicole Sochacki-Wójcicka

Mamaginekolog

Za­nim przej­dę do te­ma­tu mi­tów na te­mat mie­siącz­ki, to chciał­bym naj­pierw na­pi­sać kil­ka słów o tym, czym jest mie­siącz­ka i dla­cze­go się po­ja­wia, i jak pra­wi­dło­wo wy­glą­da.

Co to jest mie­siącz­ka?

Bar­dzo nie­wie­le zwie­rząt ma mie­siącz­ki – moż­na tu wy­mie­nić do­słow­nie kil­ka ga­tun­ków, któ­re cy­klicz­nie krwa­wią z dróg rod­nych – sło­nie oraz nie­któ­re mał­py, nie­to­pe­rze i wie­lo­ry­by. U czło­wie­ka mie­siącz­kę tłu­ma­czy się tym, że na­sze en­do­me­trium – czy­li bło­na ślu­zo­wa ma­ci­cy, w któ­rej za­gnież­dża się za­płod­nio­ne ja­jecz­ko, musi być sto­sun­ko­wo gru­ba i bar­dzo do­brze prze­krwio­na. Ludz­ki za­ro­dek, od sa­me­go po­cząt­ku do sa­me­go koń­ca cią­ży, wy­ma­ga ogrom­ne­go una­czy­nie­nia.

U więk­szo­ści ssa­ków bło­na ślu­zo­wa jest na tyle cien­ka, na­wet w okre­sach płod­no­ści, za­miast być wy­da­la­na jest wchła­nia­na z po­wro­tem do krwio­bie­gu. U czło­wie­ka, w gwo­li ści­sło­ści, część (oko­ło 50%) bło­ny ślu­zo­wej rów­nież się z po­wro­tem wchła­nia. To, co jest wy­da­la­ne, to głów­nie krew z do­miesz­ką złusz­czo­nych ko­mó­rek owej bło­ny ślu­zo­wej ma­ci­cy.

W trak­cie pra­wi­dło­wej mie­siącz­ki ko­bie­ta wy­da­la oko­ło 50 ml tej krwi­stej wy­dzie­li­ny – je­że­li jest to wię­cej niż 80 ml uwa­ża się to za zbyt ob­fi­te mie­siącz­ki, fa­cho­wo na­zy­wa­ne mie­siącz­ka­mi krwo­tocz­nym (me­nor­r­ha­gia).

Oczy­wi­ście ilość krwi nie jest ła­two oce­nić i czę­sto ko­bie­tom wy­da­je się, że jest jej zde­cy­do­wa­nie wię­cej niż w rze­czy­wi­sto­ści. Je­że­li któ­raś z Was by się upar­ła i chcia­ła zmie­rzyć ile krwi mie­siącz­ko­wej tra­ci – to jest kil­ka spo­so­bów po­mia­ru:

  • moż­na wa­żyć pod­pa­ski (ale trze­ba mieć bar­dzo do­kład­ną wagę),
  • moż­na li­czyć peł­ne tam­po­ny – je­den tam­pon to oko­ło 5 ml,
  • naj­pro­ściej jest zmie­rzyć, ile krwi zbie­ra się w ku­becz­kach men­stru­acyj­nych. Pew­nie część z Was te­raz so­bie my­śli co to ta­kie­go ten „ku­be­czek men­stru­acyj­ny” – to ta­kie sto­sun­ko­wo nowe „urzą­dze­nie” do hi­gie­ny pod­czas mie­siącz­ki, oso­bi­ście nie mam na ten te­mat wy­ro­bio­ne­go zda­nia, nie uwa­żam, na pew­no aby to było szko­dli­we – je­że­li ma­cie ocho­tę spró­bo­wać, to cze­mu nie.

Tro­chę we­szłam w dy­gre­sję – w grun­cie rze­czy mie­rze­nie ile mamy krwi mie­siącz­ko­wej jest bez­ce­lo­we i nig­dy tego pa­cjent­ce nie za­le­ci­łam, robi się to tyl­ko do ce­lów na­uko­wych. Skąd za­tem wie­my czy mie­siącz­ka nie jest zbyt ob­fi­ta?

Co to zna­czy, że mie­siącz­ka jest ob­fi­ta?

Jest pro­sta za­sa­da: je­że­li ko­bie­ta musi zmie­niać pod­pa­skę lub tam­pon czę­ściej niż co 2 h przez pierw­sze dni mie­siącz­ki i to się po­wta­rza co cykl – to jest zbyt ob­fi­ta.

Ile trwa pra­wi­dło­wa mie­siącz­ka?

Pra­wi­dło­wa mie­siącz­ka trwa 2-7 dni. Krwa­wie­nie może być naj­sil­niej­sze pierw­sze­go lub dru­gie­go dnia a na­stęp­nie po­win­no się stop­nio­wo zmniej­szać.

Kie­dy po­win­na po­ja­wić się pierw­sza mie­siącz­ka?

Pierw­sza mie­siącz­ka po­ja­wia się pra­wi­dło­wo po­mię­dzy 11-16 ro­kiem ży­cia, naj­czę­ściej po­mię­dzy 12-13 r.ż. Pierw­szą mie­siącz­kę w ży­ciu na­zy­wa­my fa­cho­wo me­nar­che. Ostat­nia mie­siącz­ka po­ja­wia się z dużo więk­szą zmien­no­ścią, za­zwy­czaj po­mię­dzy 45-55 ro­kiem ży­cia – brak po­ja­wie­nia się po tym cza­sie mie­siącz­ki na­zy­wa­my me­no­pau­zą.

Co się dzie­je w cie­le ko­bie­ty, że ta mie­siącz­ka się po­ja­wia?

Od­po­wia­da­jąc jed­nym zda­niem – mie­siącz­ka po­ja­wia się pod wpły­wem spad­ku pro­ge­ste­ro­nu. A roz­wi­ja­jąc tę wy­po­wiedź – pro­ge­ste­ron jest to hor­mon pro­du­ko­wa­ny głów­nie przez jaj­ni­ki (ciał­ko żół­te w jaj­ni­ku), jest to hor­mon, któ­ry od­po­wia­da za wprost en­do­me­trium (bło­ny ślu­zo­wej ma­ci­cy) oraz utrzy­ma­nie tego gru­be­go en­do­me­trium dla cią­ży.

W mo­men­cie gdy za­płod­nio­ne ja­jecz­ko za­gnieź­dzi się w en­do­me­trium – wy­sy­ła­ny zo­sta­je sy­gnał hor­mo­nal­ny w po­sta­ci go­na­do­tro­pi­ny ko­smów­ko­wej (tak to jest ten hor­mon, któ­ry jest mar­ke­rem cią­ży z krwi i mo­czu) do jaj­ni­ków, aby pro­du­ko­wa­ły jesz­cze wię­cej pro­ge­ste­ro­nu i utrzy­ma­ły gru­be i prze­krwio­ne en­do­me­trium. Je­że­li do ma­ci­cy tra­fi nie­za­płod­nio­ne ja­jecz­ko lub na­wet za­płod­nio­ne, ale się nie za­gnieź­dzi to tego sy­gna­łu nie ma i bar­dzo szyb­ko jaj­ni­ki prze­sta­ją wy­dzie­lać pro­ge­ste­ron. Ten spa­dek po­wo­du­je, że en­do­me­trium się złusz­cza i już 2 dni po spad­ku pro­ge­ste­ro­nu po­ja­wia się mie­siącz­ka.

War­to do­dać, że iden­tycz­ny me­cha­nizm krwa­wie­nia z dróg rod­nych jest przy sto­so­wa­niu an­ty­kon­cep­cji hor­mo­nal­nej, któ­ra rów­nież za­wie­ra skład­nik pro­ge­ste­ro­no­po­dob­ny – gdy ro­bi­my prze­rwę w bra­niu ta­ble­tek, pro­ge­ste­ron spa­da i bło­na ślu­zo­wa się złusz­cza.

No do­brze, przejdź­my za­tem do naj­częst­szych prawd i mi­tów o mie­siącz­ce.

Czy mie­siącz­ka jest ozna­ką płod­no­ści?

Od­po­wiedź: Nie­ko­niecz­nie.

Wy­tłu­ma­cze­nie: Po­tocz­nie się uwa­ża, że ko­bie­ta, któ­ra mie­siącz­ku­je „jest płod­na”. Ko­bie­ta może być już płod­na za­nim do­sta­nie pierw­szą mie­siącz­kę, czy to w ży­ciu czy np. po po­ro­dzie.

Jed­nak może być też zu­peł­nie od­wrot­nie. Ko­bie­ta może mie­siącz­ko­wać, a cy­kle mogą być bez­owu­la­cyj­ne. Uwa­ża się, że za­zwy­czaj u dziew­czy­nek trwa do 18 mie­się­cy od pierw­szej mie­siącz­ki do cza­su kie­dy cy­kle re­gu­lar­nie są owu­la­cyj­ne czy­li płod­ne. Co wię­cej, na­wet u naj­zdrow­szej ko­bie­ty- do dwóch cy­kli w roku ma pra­wo być bez owu­la­cji i nie świad­czy to o żad­nej cho­ro­bie. Czym star­sza jest ko­bie­ta i czym bar­dziej zbli­ża się do me­no­pau­zy tym wię­cej cy­klów bez­owu­la­cyj­nych.

Roz­wi­ja­jąc te­mat płod­no­ści jesz­cze nie­co bar­dziej, to na­wet je­że­li mie­siącz­ka świad­czy­ła­by o owu­la­cji (a jak na­pi­sa­łam nie za­wsze tak jest) – to sama owu­la­cja nie świad­czy o płod­no­ści ko­bie­ty. Na to, czy ko­bie­ta nie bę­dzie mia­ła pro­ble­mów z po­czę­ciem, skła­da się jesz­cze wie­le in­nych czyn­ni­ków – ta­kich cho­ciaż­by jak droż­ność ja­jo­wo­dów, do­sta­tecz­na gru­bość en­do­me­trium czy skład ślu­zu szyj­ko­we­go, nie mó­wiąc już o funk­cji in­nych na­rzą­dów ta­kich jak tar­czy­ca, ner­ki czy klu­czo­wa w płod­no­ści przy­sad­ka mó­zgo­wa.

W przy­pad­ku ko­bie­ty, któ­ra nie mie­siącz­ku­je lub bar­dzo rzad­ko mie­siącz­ku­je – ma rzad­ko lub nie ma wca­le owu­la­cji, brak mie­siącz­ki jest ozna­ką ob­ni­że­nia płod­no­ści. Chy­ba, że jest to brak mie­siącz­ki, ze wzglę­du na cią­żę – ale to chy­ba oczy­wi­ste, że to ozna­ką bra­ku płod­no­ści nie jest.

Skąd po­cho­dzi ten mit: od wie­ków za­rów­no w ple­mio­nach pier­wot­nych, jak i w cy­wi­li­zo­wa­nym świe­cie, pierw­sza mie­siącz­ka była uwa­ża­na za ozna­kę płod­no­ści.

Czy re­gu­lar­na mie­siącz­ka to taka co 28 dni?

Od­po­wiedź: Nie­ko­niecz­nie.

Wy­tłu­ma­cze­nie: Oko­ło ¼ ko­biet rze­czy­wi­ście ma cy­kle jak w ze­gar­ku, więk­szość z nich ma cy­kle co 28 dni. Jed­nak za pra­wi­dło­wy re­gu­lar­ny cykl mie­siącz­ko­wy uwa­ża się cy­kle, któ­re trwa­ją 21-35 dni, z nie­wiel­ką – mak­sy­mal­nie 8 dnio­wą zmien­no­ścią mię­dzy cy­kla­mi. Czy­li je­że­li masz mie­siącz­ki co 21-24 dni to tak­że masz re­gu­lar­ne mie­siącz­ki.

Przy­po­mi­nam przy oka­zji, że cykl li­czy­my od pierw­sze­go dnia mie­siącz­ki do ko­lej­ne­go pierw­sze­go dnia mie­siącz­ki. Bar­dzo wie­le ko­biet li­czy cykl po­mi­ja­jąc mie­siącz­kę. Czy­li od ostat­nie­go dnia mie­siącz­ki do pierw­sze­go dnia mie­siącz­ki, albo jesz­cze in­a­czej, chy­ba już z wszel­ki­mi kom­bi­na­cja­mi się spo­tka­łam, za­tem pa­mię­taj­cie. Od pierw­sze­go do pierw­sze­go.

Skąd ten mit: w szko­le nas uczą na bio­lo­gii, że cykl mie­sięcz­ny czło­wie­ka trwa 28 dni. Jest to uła­twie­nie do na­uki, ale utrud­nie­nie i za­mie­sza­nie w kon­tek­ście ży­cio­wym 😉

Czy mie­siącz­ka po­win­na bo­leć?

Od­po­wiedź: Nie, ale…

Wy­tłu­ma­cze­nie: Za­sad­ni­czo mie­siącz­ka nie po­win­na bo­leć. A je­że­li boli to ból po­wi­nien być na tyle zno­śny, aby mi­jał po le­kach prze­ciw­bó­lo­wych bez re­cep­ty z gru­py NLPZ np. Ibu­pro­fen.

Z bó­la­mi mie­siącz­ko­wy­mi do­brze ra­dzą so­bie rów­nież cie­płe okła­dy np. z su­chych ter­mo­fo­rów wy­peł­nio­nych pest­ka­mi wi­śni.

Bóle mie­siącz­ko­we wy­ni­ka­ją z efek­tu pro­sta­glan­dyn (ta­kich lo­kal­nych hor­mo­nów) na mię­śniów­kę ma­ci­cy, po­wo­du­jąc jej skur­cze i aby uła­twić jej opróż­nie­nie. Jest to ten sam ból, któ­ry po­ja­wia się przy po­ro­dzie (oczy­wi­ście wie­lo­krot­nie mniej na­si­lo­ny).

Nie­któ­re ko­bie­ty sil­niej re­agu­ją na te pro­sta­glan­dy­ny inne sła­biej. Leki z gru­py NLPZ ha­mu­ją ka­ska­dę re­ak­cji zwią­za­ną z pro­sta­glan­dy­na­mi i są dla­te­go naj­od­po­wied­niej­szy­mi le­ka­mi na bóle mie­siącz­ko­we.

Je­że­li leki z tej gru­py nie po­ma­ga­ją na bóle mie­siącz­ko­we to jako le­ka­rze po­win­ni­śmy przy­czy­ny bólu mie­siącz­ko­we­go do­pa­try­wać się gdzie in­dziej np. en­do­me­trio­za, ade­no­mio­za czy mię­śnia­ki ma­ci­cy. Niby brzmi to pro­sto, ale praw­da jest taka, że u bar­dzo wie­lu ko­biet nie znaj­du­je­my przy­czy­ny bo­le­sne­go mie­siącz­ko­wa­nia – nie zna­czy to jed­nak, że po­win­ni­śmy ko­bie­cie po­zwo­lić cier­pieć. Za­zwy­czaj le­cze­nie hor­mo­nal­ne przy­no­si tu duże ko­rzy­ści. Część ko­biet bar­dzo się boi hor­mo­nów i woli ich uni­kać. Te lęki nie są za­sad­ne w szcze­gól­no­ści je­że­li le­cze­nie hor­mo­nal­ne wpro­wa­dza­my wła­śnie po to, aby uśmie­rzyć ból – czy­li le­czyć.

Skąd ten mit: z po­ko­le­nia na po­ko­le­nie utar­ło się, że mie­siącz­ka może bo­leć. Re­kla­my w te­le­wi­zji mó­wią, że mie­siącz­ka może bo­leć… no i ko­bie­ty my­ślą, że to nor­mal­ne, czę­sto na­wet nie zgła­sza­ją tego swo­je­mu gi­ne­ko­lo­go­wi mimo, że na­wet mogą do nie­go re­gu­lar­nie uczęsz­czać.

Czy moż­na zajść w cią­żę pod­czas mie­siącz­ki?

Od­po­wiedź: Moż­na!

Wy­tłu­ma­cze­nie: Je­że­li nie wie­rzy­cie to zo­bacz­cie pod wczo­raj­szym po­stem na Fa­ce­bo­oku ile ko­biet ujaw­ni­ło, że mają dzie­ci „cudy” po­wsta­łe pod­czas mie­siącz­ki. 🙂 Dla­cze­go to jest moż­li­we? Po­nie­waż mo­ment sto­sun­ku płcio­we­go nie rów­na się mo­men­to­wi za­płod­nie­nia. Plem­ni­ki mogą żyć w cie­le ko­bie­ty sto­sun­ko­wo dłu­go, róż­ne są dane, ale mówi się ofi­cjal­nie, że na­wet do ty­go­dnia (lub dłu­żej). Nig­dy nie wie­my czy ko­lej­ny cykl po mie­siącz­ce bę­dzie ty­po­wy – czy aku­rat w ko­lej­nym cy­klu owu­la­cja nie bę­dzie ty­po­we­go 14 dnia cy­klu, ale aku­rat 7 dnia cy­klu bądź na­wet 5 dnia cy­klu. Za­tem teo­re­tycz­nie (i prak­tycz­nie!) jest to moż­li­we, aby ko­bie­ta mia­ła owu­la­cję jesz­cze w trak­cie trwa­nia mie­siącz­ki lub do­słow­nie kil­ka dni po niej. Z resz­tą ko­bie­ty z krót­ki­mi cy­kla­mi (21 dni) mają stan­dar­do­wo owu­la­cje 7 dnia cy­klu, czy­li w ostat­nie dni mie­siącz­ki są płod­ne co cykl – bez dwóch zdań.

Skąd ten mit: Głow­nie z tego, że w szko­le nas uczo­no o tym „prze­klę­tym” 28 dnio­wym cy­klu i owu­la­cji w 14 dniu. Po­tem na na­ukach przed­mał­żeń­skich jest to po­wie­la­ne. A dla tych co na­uki nie uczęsz­cza­ją to i tak cho­ciaż­by więk­szość apli­ka­cji w smart­fo­nach tak da­lej mówi… wal­ka z wia­tra­ka­mi. Ten mit ile razy by się go nie oba­la­ło chy­ba bę­dzie się cią­gnął do koń­ca czło­wie­czeń­stwa i je­den dzień dłu­żej – choć jest ab­so­lut­nie nie zgod­ny z praw­dą i rze­czy­wi­sto­ścią.

Czy mie­siącz­ka po cią­ży prze­sta­je bo­leć?

Od­po­wiedź: Róż­nie bywa.

Wy­tłu­ma­cze­nie: Rze­czy­wi­ście u czę­ści ko­biet (oko­ło 30%) mie­siącz­ki po cią­ży i po­ro­dzie (w szcze­gól­no­ści na­tu­ral­nym) mogą stać się mniej bo­le­sne. Wy­ni­ka to nie­co z prze­bu­do­wy mię­śniów­ki ma­ci­cy oraz re­ak­tyw­no­ści na pro­sta­glan­dy­ny – o któ­rych pi­sa­łam w jed­nym z py­tań po­wy­żej. Jed­nak u czę­ści ko­biet, ta prze­bu­do­wa mię­śniów­ki oraz inne zmia­ny ana­to­micz­ne po cią­ży, mogą wręcz spo­wo­do­wać bar­dziej bo­le­sne mie­siącz­ki.

Skąd ten mit: Dla­te­go, że róż­nie bywa i ko­bie­ty, u któ­rych mie­siącz­ki po cią­ży prze­sta­ły być bo­le­sne dość czę­sto o tym mó­wią, to mit ten jest po­wie­la­ny. Choć tak jak pi­sa­łam nie jest to do koń­ca mit, jest to po­ło­wicz­na praw­da.

Czy pod­pa­ski są bar­dziej zdro­we od tam­po­nów?

Od­po­wiedź: Tro­chę tak, ale…

Wy­tłu­ma­cze­nie: Od­po­wiedz na to py­ta­nie nie jest taka pro­sta. O tyle o ile sto­so­wa­nie pod­pa­sek nie wią­że się zwięk­szo­nym ry­zy­kiem żad­nych cho­rób – co naj­wy­żej ze zmniej­szo­nym kom­for­tem hi­gie­nicz­nym. O tyle sto­so­wa­nie tam­po­nów od za­wsze jest po­wią­za­ne z bar­dzo bar­dzo bar­dzo (BAR­DZO) rzad­kim ze­spo­łem wstrzą­su tok­sycz­ne­go (TSS – to­xic shock syn­drom) – ze­spól ten po­le­ga na nad­re­ak­cji or­ga­ni­zmu na gron­kow­ce, któ­re znaj­du­ją się fi­zjo­lo­gicz­nie w oko­li­cy skó­ry kro­cza i po­chwy. Ze­spół ten je­że­li wy­stą­pi jest bar­dzo groź­ny – może mieć na­wet skut­ki śmier­tel­ne. Jed­nak z dru­giej stro­ny uwa­ża się, że przy pra­wi­dło­wym za­sto­so­wa­niu tam­po­nów i zmia­nie ich co naj­mniej raz na 8 go­dzin ze­spół ten nie po­wi­nien wy­stą­pić.

Trud­no jest po­dać dane epi­de­mio­lo­gicz­ne (jak czę­sto wy­stę­pu­je) bo są to na­praw­dę po­je­dyn­cze przy­pad­ki na ca­łym świe­cie w ska­li roku – poza tym za­zwy­czaj trud­no udo­wod­nić zwią­zek przy­czy­no­wo skut­ko­wy, że to aku­rat przez uży­cie tam­po­nu ten ze­spół wy­stą­pił. Wy­stę­pu­je on też z wie­lu in­nych wzglę­dów – po za­bie­gach róż­nych czę­ści cia­ła lub na­wet bez uchwyt­nej przy­czy­ny. Więc o tyle, o ile nie mo­głam na to py­ta­nie od­po­wie­dzieć bez opo­wie­dze­nia o tym ze­spo­le, to chce pod­kre­ślić – że wszyst­kie to­wa­rzy­stwa gi­ne­ko­lo­gicz­ne ja­kie znam uwa­ża­ją uży­cie tam­po­nów zgod­nie z ich prze­zna­cze­niem za bez­piecz­ne.

Na mar­gi­ne­sie chcia­ła­bym do­dać, że ku­becz­ki men­stru­acyj­ne, któ­re są uwa­ża­ne za al­ter­na­ty­wę do tam­po­nów. Za­pew­nia­ją rów­ny kom­fort i hi­gie­nę – do nie­daw­na były uwa­ża­ne za bez­piecz­niej­sze niż tam­po­ny, bo nie wią­za­no ich ze zwięk­szo­nym ry­zy­kiem TSS. Na­to­miast w 2015 roku opu­bli­ko­wa­no pra­cę na­uko­wą gdzie opi­sa­no po­twier­dzo­ny przy­pa­dek TSS zwią­za­ny z uży­ciem ku­becz­ków men­stru­acyj­nych.

Skąd ten mit: Bo jest to tro­chę praw­da, ale lęk przed tym ze­spo­łem jest dużo więk­szy niż rze­czy­wi­ste za­gro­że­nie.

Czy moż­na współ­żyć pod­czas mie­siącz­ki?

Od­po­wiedź: Moż­na.

Wy­tłu­ma­cze­nie: Sko­ro moż­na zajść w cią­żę pod­czas mie­siącz­ki to moż­na i współ­żyć – lo­gicz­ne. O ile współ­ży­cie pod­czas mie­siącz­ki dla wie­lu ko­biet może sta­no­wić dys­kom­fort i nie spra­wiać przy­jem­no­ści, o tyle z me­dycz­ne­go punk­tu wi­dze­nia nie jest to prze­ciw­wska­za­ne. Jed­nak ze wzglę­du na to, że ma­ci­ca pod­czas mie­siącz­ki jest nie­co le­piej prze­krwio­na, krew sta­no­wi bar­dzo do­brą po­żyw­kę dla bak­te­rii oraz ka­nał szyj­ki ma­ci­cy jest nie­co roz­war­ty – jest mi­ni­mal­nie zwięk­szo­ne ry­zy­ko in­fek­cji pod­czas współ­ży­cia w te dni. Dla­te­go je­że­li współ­ży­je­my pod­czas okre­su to trze­ba za­cho­wać szcze­gól­ną tro­skę o hi­gie­nę.

War­to pod­kre­ślić, że to ry­zy­ko in­fek­cji nie ma du­że­go zna­cze­nia kli­nicz­ne­go i jako le­ka­rze nie mamy prze­sła­nek, aby ko­bie­tom za­ka­zy­wać sto­sun­ków w trak­cie mie­siącz­ki je­że­li tyl­ko chcą. Ta chęć chy­ba jest naj­istot­niej­szym czyn­ni­kiem. Je­że­li cho­dzi o ry­zy­ko in­fek­cji po współ­ży­ciu, to jest ono zwięk­szo­ne w wie­lu róż­nych sy­tu­acjach i jest ono czę­sto zde­cy­do­wa­nie więk­sze niż współ­ży­cie pod­czas okre­su. A o ta­kich sy­tu­acjach nikt nie po­my­śli jako „ry­zy­kow­ne” – cho­ciaż­by sto­sun­ki na pla­ży, sto­sun­ki w wo­dzie czy cho­ciaż­by sto­su­nek z no­wym part­ne­rem.

Skąd ten mit: Jest to mit, któ­ry ma pod­ło­że głów­nie re­li­gij­ne. O tyle o ile w re­li­gii chrze­ści­jań­skiej współ­ży­cie pod­czas mie­siącz­ki jest do­zwo­lo­ne, to w wie­lu in­nych re­li­giach – ju­da­izmie, is­la­mie czy hin­du­izmie jest za­ka­za­ne. Jako cie­ka­wost­kę Wam po­wiem, że or­to­dok­syj­ne ży­dów­ki i mu­zuł­man­ki za­nim roz­pocz­ną współ­ży­cie po mie­siącz­ce mu­szą do­ko­nać spe­cjal­nych ry­tu­ałów oczysz­cza­nia. Re­li­gio­znaw­cą nie je­stem, więc do­kład­nych szcze­gó­łów Wam nie opo­wiem, ale mia­łam kie­dyś pa­cjent­kę ży­dów­kę, któ­ra mi opo­wia­da­ła o swo­im ślu­bie. W ju­da­izmie ko­bie­ta nie może pod żad­nym po­zo­rem (przy­najm­niej we­dług mo­jej pa­cjent­ki) wziąć ślu­bu w mie­siącz­kę. Przed ślu­bem musi wy­ką­pać się w spe­cjal­nej mi­sce – na­stęp­nie Ra­bin spraw­dza czy nie ma w tym na­czy­niu oznak krwi.

Czy tam­po­nów mogą uży­wać ko­bie­ty, któ­re nie współ­ży­ły?

Od­po­wiedź: Mogą.

Wy­tłu­ma­cze­nie: Bło­na dzie­wi­cza jest bar­dzo róż­na u róż­nych dziew­cząt. Nie­mniej jed­nak u każ­dej z nas jest na tyle „otwar­ta”, że prze­pusz­cza krew mie­siącz­ko­wą na ze­wnątrz. Co wię­cej bło­na dzie­wi­cza jest bar­dzo ela­stycz­na, a pod­czas mie­siącz­ki, ze wzglę­du na duże na­wil­że­nie, jest jesz­cze bar­dziej „prze­pusz­czal­na”. U zde­cy­do­wa­nej więk­szo­ści mło­dych dziew­czyn, któ­re jesz­cze nie roz­po­czę­ły współ­ży­cia, za­ło­że­nie i to bez­bo­le­sne tam­po­nu do po­chwy pod­czas mie­siącz­ki jest moż­li­we. Oczy­wi­ście po­win­no się wte­dy sto­so­wać roz­miar „mini”, któ­ry w prze­kro­ju ma nie­ca­ły cen­ty­metr. Je­że­li dziew­czy­na tyl­ko chce może pró­bo­wać sto­so­wać tam­po­ny, za­nim roz­pocz­nie współ­ży­cie, bez obaw. War­to do­dać, że dzie­wi­ce mogą rów­nież pró­bo­wać sto­so­wać ku­becz­ki men­stru­acyj­ne.

Skąd ten mit: Część dziew­cząt może się oba­wiać, że się tym tam­po­nem „roz­dzie­wi­czy” – nie jest to moż­li­we. „Akt roz­dzie­wi­cze­nia”, w swo­jej de­fi­ni­cji, za­wie­ra akt sto­sun­ku płcio­we­go. Co wię­cej zmien­ność bu­do­wy bło­ny dzie­wi­czej mię­dzy ko­bie­ta­mi jest tak duża, że cza­sa­mi na­wet gi­ne­ko­lo­go­wi jest trud­no stwier­dzić czy ko­bie­ta już współ­ży­ła czy nie. Nie mniej jed­nak ist­nie­je pew­na pra­wi­dło­wość, że dziew­czę­ta, któ­re bez żad­nych pro­ble­mów roz­po­czę­ły uży­wa­nie tam­po­nów jako dzie­wi­ce, mają za­zwy­czaj mniej bo­le­sny pierw­szy sto­su­nek. Nie wy­ni­ka to jed­nak­że z tego, że „po­sze­rzy­ły bło­nę”- a ra­czej z tego, że pier­wot­nie mia­ły więk­sze uj­ście (otwar­cie) w bło­nie dzie­wi­czej.

Czy pod­czas mie­siącz­ki moż­na się ką­pać w ba­se­nie?

Od­po­wiedź: Moż­na.

Wy­tłu­ma­cze­nie: Tak jak pi­sa­łam we wstę­pie, w pierw­szej czę­ści tego ar­ty­ku­łu, wbrew po­zo­rom w trak­cie mie­siącz­ki ko­bie­ta nie tra­ci dużo krwi – są to war­to­ści oko­ło 50-80 ml w prze­cią­gu 2-7 dni. Czy­li dzien­nie po­wiedz­my do 20 ml. Za­tem pod­czas ta­kiej go­dzin­nej ką­pie­li w ba­se­nie – utra­ta krwi bę­dzie góra kil­ku­mi­li­li­tro­wa. Aby tą krew po­chło­nąć – spo­koj­nie wy­star­czy tam­pon.

Co wię­cej uj­ście po­chwy jest na tyle sprę­ży­ste, że nie wpusz­cza wody do wnę­trza – za­tem tam­pon nie bę­dzie prze­peł­nio­ny wodą, cze­go część ko­biet może się oba­wiać. Al­ter­na­ty­wą są ku­becz­ki men­stru­acyj­ne, któ­re we­dług nie­któ­rych źró­deł mogą być na­wet jesz­cze od­po­wied­niej­szą ochro­ną hi­gie­nicz­ną do sto­so­wa­nia pod­czas ką­pie­li w ba­se­nie.

Waż­ną za­sa­dą jed­nak jest, aby tam­pon, od razu po za­koń­cze­niu ką­pie­li, usu­nąć i wy­mie­nić na ko­lej­ny tam­pon lub pod­pa­skę. Ogól­nie ro­zu­miem ko­bie­ty, któ­re mogą nie chcieć cho­dzić na ba­sen pod­czas mie­siącz­ki i wca­le ni­ko­go nie na­ma­wiam, jed­nak je­że­li ma­cie ocho­tę lub mie­siącz­ka Wam wy­pad­nie w trak­cie ja­kie­goś urlo­pu – to bez pro­ble­mu mo­że­cie się ką­pać w ba­se­nie… Ta sama za­sa­da do­ty­czy mo­rza lub je­zio­ra (za­raz będą py­ta­nia o ba­se­ny ter­mal­ne – tak w ba­se­nach ter­mal­nych też).

Skąd ten mit: My­ślę, że z lęku, że krew mie­siącz­ko­wa bę­dzie wi­docz­na. Nie­po­trzeb­nie.

Czy moż­na upra­wiać sport w trak­cie mie­siącz­ki?

Od­po­wiedź: Moż­na.

Wy­tłu­ma­cze­nie: Dłu­go my­śla­łam i nie znam spor­tu, któ­re­go nie moż­na by upra­wiać pod­czas mie­siącz­ki. Pa­mię­tam, że pod­czas za­jęć z jogi, na któ­re cho­dzi­łam w okre­sie stu­diów, pan in­struk­tor jo­gin – przy nie­któ­rych ćwi­cze­niach, któ­re za­wie­ra­ły moc­ne skrę­ty mied­ni­cy i brzu­cha mó­wił, że tego ćwi­cze­nia nie mogą ro­bić ko­bie­ty, któ­re mają mie­siącz­kę. Od razu na sali było wia­do­mo, kto mie­siącz­kę ma i za­wsze było to kil­ka ko­biet. Szcze­rze – z punk­tu wi­dze­nia gi­ne­ko­lo­gicz­ne­go, dziś nie za bar­dzo ro­zu­miem jak te ćwi­cze­nia mia­ły by za­szko­dzić ko­bie­cie. No, ale nie będę dys­ku­to­wać z kil­ku ty­siąc­let­nią tra­dy­cją hin­du­ską.

Tak­że po­mi­ja­jąc pew­ne po­zy­cje w jo­dze 😉 wy­da­je mi się, że ża­den inny sport nie jest za­ka­za­ny. Naj­waż­niej­sze jed­nak to, aby ko­bie­ta sama de­cy­do­wa­ła czy czu­je się na si­łach do ćwi­czeń w tych dniach. Jed­ne będą czu­ły się le­piej po ćwi­cze­niach pod­czas mie­siącz­ki, inne go­rzej. Każ­da ko­bie­ta po­win­na de­cy­do­wać za sie­bie.

Skąd ten mit: W Pol­sce, nie wiem jak jest w in­nych kra­jach, jest nie­ste­ty bar­dzo nie­ko­rzyst­ny trend, że dziew­czyn­ki w wie­ku szkol­nym bar­dzo czę­sto do­sta­ją zwol­nie­nie, czy to od le­ka­rzy, czy od ro­dzi­ców, z lek­cji WF w trak­cie mie­siącz­ki. Nie ma ku temu żad­nych prze­sła­nek – a od dziec­ka je­ste­śmy ucze­niu złych na­wy­ków zdro­wot­nych przez to – bo sport to zdro­wie… Pa­mię­tam, jak się uczy­łam do LEPu (Le­kar­ski Eg­za­min Pań­stwo­wy) – było tam za­zwy­czaj jed­no py­ta­nie wła­śnie o zwol­nie­nia z WFu u dziew­czy­nek pod­czas mie­siącz­ki – i pra­wi­dło­wa od­po­wiedź była – „zwol­nie­nie nie jest ko­niecz­ne, ale za­le­ca się ćwi­cze­nie w cie­płym dre­sie” po­waż­nie.

Do dziś nie wiem po co ten dres, ale jak­by nie było, w dre­sie czy nie w dre­sie – ćwi­czyć w mie­siącz­kę moż­na. Wręcz ćwi­cze­nia po­pra­wia­ją od­pływ krwi i mogą ko­rzyst­nie wpły­wać na nie­zbyt na­si­lo­ne bóle mie­siącz­ko­we. A co je­że­li dziew­czyn­kę boli bar­dzo mie­siącz­ka ? No to taka dziew­czyn­ka po­win­na udać się z ro­dzi­ca­mi do gi­ne­ko­lo­ga i szu­kać przy­czy­ny bólu, a nie uni­kać WFu jako roz­wią­za­nie pro­ble­mu.

Czy pod­czas mie­siącz­ki moż­na cho­dzić do den­ty­sty?

Od­po­wiedź: Moż­na.

Wy­tłu­ma­cze­nie: Ten mit jest bar­dzo cie­ka­wy i nie­ste­ty utrwa­lo­ny przez część den­ty­stów, któ­rzy stu­dio­wa­li po­wiedz­my w la­tach 60-80-tych ubie­głe­go wie­ku, gdy znie­czu­le­nia do drob­nych za­bie­gów den­ty­stycz­nych nie były „stan­dar­dem”. Gdzieś wów­czas utar­ło się, że ko­bie­ty pod­czas mie­siącz­ki nie po­win­ny się le­czyć u den­ty­sty, bo w trak­cie mie­siącz­ki bar­dziej od­czu­wa­ją ból. Cza­sa­mi o tym in­for­mu­ją też ko­sme­tycz­ki np. przed za­bie­ga­mi usu­wa­nia wło­sów wo­skiem lub ta­tu­aży­ści przed zro­bie­niem ta­tu­ażu. To nie jest do koń­ca praw­da – bo to bar­dzo in­dy­wi­du­al­na spra­wa, każ­dy od­czu­wa in­a­czej ból i mie­siącz­ka ma tu nie­wiel­kie zna­cze­nie.

Jed­nak je­że­li ko­muś się za­su­ge­ru­je „masz mie­siącz­kę to może cię bar­dziej bo­leć”, to za­pew­niam Was, że siłą au­to­su­ge­stii – więk­szość osób wte­dy bę­dzie bar­dziej bo­leć. Obec­nie więk­szość za­bie­gów den­ty­stycz­nych jest wy­ko­ny­wa­nych w znie­czu­le­niu, za­tem ten mit i tak jest zu­peł­nie współ­cze­śnie nie­ak­tu­al­ny.

Dru­gi mit zwią­za­ny z den­ty­stą to taki, że w trak­cie mie­siącz­ki nie moż­na usu­wać zę­bów, bo „krew go­rzej krzep­nie” – to aku­rat jest na­uko­wo udo­wod­nio­na bzdu­ra – po­nie­waż krew nor­mal­nie krzep­nie pod­czas mie­siącz­ki, a je­że­li w ogó­le w ja­kimś mo­men­cie cy­klu ko­bie­ty krzep­nię­cie jest ob­ni­żo­ne, to jest to w okre­sie oko­ło­owu­la­cyj­nym.

Na ko­niec py­ta­nie re­to­rycz­ne – kie­dy ostat­nio den­ty­sta Was py­tał czy ma­cie dziś mie­siącz­kę? Bo mnie nig­dy – a mam na­praw­dę świet­nych den­ty­stów i szcze­rze nie mam po­ję­cia, czy jak mi usu­wa­no ósem­ki to mia­łam czy nie mia­łam mie­siącz­ki – być może tak.

Skąd ten mit: Ogól­nie lu­dzie nie lu­bią cho­dzić do den­ty­sty, za­wsze to ko­lej­ne wy­tłu­ma­cze­nie, aby den­ty­sty unik­nąć. In­ne­go lo­gicz­ne­go źró­dła tego mitu nie wi­dzę. A cho­dze­nie do den­ty­sty jest wy­jąt­ko­wo waż­ne – pa­mię­taj­cie, że Wa­sze zdro­we zęby są wy­znacz­ni­kiem zdro­wych zę­bów Wa­szych bli­skich. Próch­ni­ca to cho­ro­ba za­kaź­na! A je­że­li ma­cie wi­zy­tę aku­rat w mie­siącz­kę – nie szko­dzi!

Czy pod­czas mie­siącz­ki moż­na brać cie­płe ką­pie­le?

Od­po­wiedź: Moż­na.

Wy­tłu­ma­cze­nie: Cie­płe ką­pie­le wca­le nie „roz­rze­dza­ją krwi” i wca­le nie po­wo­du­ją krwo­to­ku. Cie­płe ką­pie­le dzia­ła­ją wręcz ko­ją­co i bar­dzo wie­le ko­biet od­czu­wa wiel­ką ulgę, je­że­li cho­dzi o do­le­gli­wo­ści bó­lo­we pod­czas mie­siącz­ki. Nie ma me­dycz­nych prze­sła­nek, żeby się nie ką­pać w wan­nie pod­czas mie­siącz­ki. Po­dob­nie do dzia­ła­nia wan­ny dzia­ła cie­pły ter­mo­for, a nikt nie za­sta­na­wia się nad jego bez­pie­czeń­stwem pod­czas mie­siącz­ki. War­to tu też wy­ja­śnić, że pod­czas mie­siącz­ki hi­gie­na jest bar­dzo waż­na. Trze­ba się myć co­dzien­nie, naj­le­piej dwa razy dzien­nie. Krew jest bar­dzo do­brą po­żyw­ką dla bak­te­rii – i wszel­kie mity, że my­cie się pod­czas mie­siącz­ki (tak, są ta­kie mity – szok) są nie dość, że głu­pie to wręcz groź­ne i mogą sprzy­jać za­nie­dba­niom hi­gie­nicz­nym, a na­wet cho­ro­bie.

Skąd ten mit: Szcze­rze, nie wiem, nie mam po­my­słu.

Czy „na­tu­ral­nie” moż­na prze­su­nąć mie­siącz­kę?

Od­po­wiedź: Tak – mo­żesz zajść w cią­żę i wte­dy prze­su­niesz mie­siącz­kę o kil­ka­na­ście mie­się­cy. 😉 Je­że­li masz re­gu­lar­ne mie­siącz­ki in­a­czej niż cią­żą (lub z po­mo­cą le­ka­rza) mie­siącz­ki prze­su­nąć się nie da.

Wy­ja­śnie­nie: Ko­bie­ty, któ­re mają pra­wi­dło­wy, re­gu­lar­ny cykl mie­siącz­ko­wy nie prze­su­ną mie­siącz­ki ani koń­ski­mi daw­ka­mi wi­ta­mi­ny C, ani na­pa­rem z mal­wy, ani in­ny­mi bab­ci­nym wy­na­laz­ka­mi z ap­tecz­ki na­tu­ry. Ko­bie­ty, któ­re mają nie­re­gu­lar­ny cykl, być może aku­rat prze­su­ną tym spo­so­bem mie­siącz­kę – ale nie wy­ni­ka to z dzia­ła­nia tych pre­pa­ra­tów, tyl­ko z przy­pad­ku.

Co wię­cej na re­gu­lar­ność mie­siącz­ki ma wpływ stres i na­sze ogól­ne zdro­wie. Je­że­li to, że bę­dzie­cie żyć w stre­sie i non stop się tym przej­mo­wać, że mie­siącz­ka wy­pa­da w za­pla­no­wa­ny wy­jazd, w eg­za­min, w Wasz ślub bę­dzie Ci spę­dzać sen z po­wiek, to wca­le nie bę­dzie wy­klu­czo­ne, że rze­czy­wi­ście na­ba­wisz się przej­ścio­wych za­bu­rzeń hor­mo­nal­nych, któ­re tę mie­siącz­kę prze­su­ną.

Mie­siącz­kę moż­na na­to­miast dość ła­two prze­su­nąć za po­mo­cą pro­ge­ste­ro­nu lub ta­ble­tek an­ty­kon­cep­cyj­nych, jed­nak po­win­no to być zro­bio­ne pod nad­zo­rem le­ka­rza. Na­pi­sa­łam kie­dyś post pod ty­tu­łem Wa­ka­cyj­ne ko­bie­ce dy­le­ma­ty.

Skąd ten mit: Wy­ni­ka on z tego, że te ko­bie­ty, któ­rym aku­rat dość przy­pad­ko­wo uda­ło się prze­su­nąć mie­siącz­kę za po­mo­cą róż­nych, nie spraw­dzo­nych me­dycz­nie me­tod – gło­śno i czę­sto się tym chwa­lą, wpro­wa­dza­jąc nie­ste­ty inne ko­bie­ty w błąd. Bo u więk­szo­ści z Was te me­to­dy się po pro­stu nie spraw­dzą.

Czy pod­czas mie­siącz­ki moż­na piec cia­sta, ro­bić ki­szon­ki, wa­rzyć piwo?

Od­po­wiedź: Moż­na.

Wy­tłu­ma­cze­nie: To chy­ba mój ulu­bio­ny mit o mie­siącz­ce. Jest ab­so­lut­ną bzdu­rą, ale na szczę­ście jest bzdu­rą dość do­brze prze­ba­da­ną na­uko­wo. Mogę z naj­czyst­szym su­mie­niem Wam po­wie­dzieć, że nie ma żad­nych me­dycz­nych do­wo­dów (ani po­wo­dów) na to, aby ko­bie­ta pod­czas mie­siącz­ki nie mo­gła ro­bić prze­two­rów, piec ciast lub wa­rzyć piwa.

Mit ten jest jed­nak bar­dzo po­wszech­ny w spo­łe­czeń­stwie. Wie­rzy w nie­go oko­ło 20% z Was – co wy­ni­ka z mo­je­go wczo­raj­sze­go son­da­żu na Fa­ce­bo­oku.

Naj­częst­sze ar­gu­men­ty za są na­stę­pu­ją­ce:

  • ko­bie­ta pod­czas mie­siącz­ki ma inne pH skó­ry – nie­praw­da, ko­bie­ta pod­czas mie­siącz­ki ma ta­kie samo pH jak w inne dni cy­klu,
  • ko­bie­ta pod­czas mie­siącz­ki wy­dzie­la z sie­bie tok­sy­ny, któ­re psu­ją cia­sto, za­le­wę czy za­czyn – nie­praw­da – ko­bie­ta wy­dzie­la z sie­bie krew, ale wy­dzie­la ją do maj­tek, a nie do rąk,
  • je­dy­ny ar­gu­ment, któ­ry do mnie prze­ma­wia to taki, że ko­bie­ta pod­czas mie­siącz­ki jest bar­dziej draż­li­wa i być może zmę­czo­na – co w pew­nym stop­niu może skła­niać ją do roz­ko­ja­rze­nia pod­czas przy­rzą­dza­nia po­traw. Nie wiem sama.

Na do­miar złe­go do utrzy­ma­nia tego mitu, przez po­ko­le­nie na­szych babć i mam, przy­czy­nił się pe­wien au­striac­ki na­uko­wiec, wę­gier­skie­go po­cho­dze­nia – Bela Schick, któ­ry w la­tach 20-tych ubie­głe­go wie­ku wy­snuł teo­rię tak zwa­nych me­no­tok­syn – czy­li tok­syn, któ­re wy­dzie­la ko­bie­ta pod­czas mie­siącz­ki. Aż do lat 70-tych ba­da­no owe me­no­tok­sy­ny i owia­ne one były ogrom­ną sła­wą. Pi­sa­no o nich w dam­skich cza­so­pi­smach, pi­sa­no o nich w cza­so­pi­smach na­uko­wych, mó­wio­no o nich na imie­ni­nach u cio­ci. Aż się w koń­cu oka­za­ło, że me­no­tok­sy­ny nie ist­nie­ją i są two­rem me­dycz­no-mi­tycz­nym, ni­czym wę­dru­ją­ca ma­ci­ca po­wo­du­ją­ca ner­wi­cę Freu­da. Jed­nak gdy od­kry­to, że me­no­tok­sy­ny nie ist­nie­ją to już cza­so­pi­sma tak chęt­nie o tym nie pi­sa­ły i przez wie­le lat jesz­cze o tym mó­wio­no.

Skąd ten mit: Ja wi­dzę trzy źró­dła tego mitu. Je­den to tak zwa­ne le­gen­dy lu­dów – oto przy­kład: Ka­sia za­dzwo­ni­ła do swo­jej mamy – „Cześć cór­ciu, co sły­chać?” „A nic mamo, niby wszyst­ko do­brze, ale ser­nik mi dziś nie wy­szedł” „Cór­ciu, a może Ty dziś masz okres?” „No mam, a co to ma do rze­czy?” „To Ty nie wiesz, że w mie­siącz­kę się nie pie­cze ciast, bo wy­cho­dzi za­ka­lec?” Kil­ka ty­go­dni póź­niej Ka­sia spo­ty­ka się z ko­le­żan­ką Ewą – ja­dły ser­nik. Gad­ka szmat­ka – w koń­cu ze­szło na prze­pi­sy na ser­nik – „Ale Ewka, pa­mię­taj, nig­dy nie piecz ser­ni­ka w okres, bo się nie uda” „No co Ty!” „Mó­wię Ci – spraw­dzo­ne”. I tak da­lej…

Dru­gim źró­dłem jest po­now­nie re­li­gia – cho­ciaż­by w ju­da­izmie ko­bie­tom pod­czas mie­siącz­ki nie wol­no przy­rzą­dzać wie­lu po­traw lub wła­śnie wa­rzyć piwa – bo bę­dzie to uwa­ża­ne za „nie­ko­szer­ne” we­dług za­sad ka­szru­tu, czy­li księ­gi za­sad die­ty ży­dow­skiej. Mia­łam na stu­diach ko­le­żan­kę, któ­rej na­rze­czo­ny miał mały lo­kal­ny bro­war po ro­dzi­cach. W tym bro­wa­rze ro­bi­li ko­szer­ne piwo – kie­dyś go spy­ta­łam czym się róż­ni ko­szer­ne od nie­ko­szer­ne­go. Po­wie­dział, że ko­bie­tom w mie­siącz­kę nie wol­no przy tym pi­wie pra­co­wać. Spy­ta­łam, czy tego prze­strze­ga­ją – po­wie­dział, że w su­mie nie wie, bo ko­bie­tom w majt­ki nie za­glą­da, ale mają pod­czas mie­siącz­ki pra­wo do urlo­pu u nich w za­kła­dzie.

Trze­cim źró­dłem jest psy­cho­lo­gia i sze­ro­ko po­ję­ta ra­cjo­na­li­za­cja. Lu­dzie uwiel­bia­ją związ­ki przy­czy­no­wo skut­ko­we. Nic nie dzie­je się bez przy­czy­ny. Nie bez przy­czy­ny pie­cze się za­ka­lec, nie bez przy­czy­ny ogór­ki się ze­psu­ły w sło­iku. I co jest naj­prost­szą przy­czy­ną – mie­siącz­ka – w koń­cu sta­ty­stycz­nie jest 1/6 szans, że aku­rat wte­dy był okres. A ja­kie są szan­se, że ogór­ki były po­psu­te albo sól była nie taka jaka na ogór­ki po­win­na być, albo jaj­ka były śred­niej świe­żo­ści? Tego nikt nie wie.

Czy to praw­da, że u ko­biet któ­re spę­dza­ją dużo cza­su ra­zem, mie­siącz­ki wy­stę­pu­ją w tym sa­mym cza­sie?

Od­po­wiedź: Nie ma jed­no­znacz­nej od­po­wie­dzi, ale naj­praw­do­po­dob­niej tak.

Wy­tłu­ma­cze­nie: Teo­ria ta fa­cho­wo na­zwa­na teo­rią McC­lin­tock – po Mar­cie McC­lin­tock, psy­cho­log z Uni­wer­sy­te­tu w Chi­ca­go, któ­ra w la­tach 70-tych jako pierw­sza zro­bi­ła ba­da­nia i opi­sa­ła zja­wi­sko syn­chro­ni­za­cji cy­kli mie­siącz­ko­wych u ko­biet czę­sto ze sobą prze­by­wa­ją­cych.

Opi­sa­ła, że ko­bie­ty po­dob­nie jak inne zwie­rzę­ta, wy­dzie­la­ją w tym cza­sie mi­kro­sko­pij­ne neu­ro­sub­stan­cje zwa­ne fe­ro­mo­na­mi ra­zem ze swo­im po­tem, któ­re są od­bie­ra­ne przez inne ko­bie­ty jako nie­świa­do­my sy­gnał do syn­chro­ni­za­cji cy­klu. Taki me­cha­nizm ewo­lu­cyj­nie miał­by za­da­nie, aby ko­bie­ty rów­no­le­gle cho­dzi­ły w cią­ży i w bar­dzo po­dob­nym cza­sie ro­dzi­ły. Je­że­li jed­na z ma­tek mia­ła­by po­wi­kła­ny po­ród, albo mia­ła pro­blem z po­kar­mem (tak, pro­ble­my z kar­mie­niem pier­sią mia­ły też pier­wot­ne ko­bie­ty i mają je tak­że zwie­rzę­ta) to dru­ga by­ła­by w sta­nie za­pew­nić prze­ży­cie no­wo­rod­ko­wi tej nie­dy­spo­no­wa­nej. Z dru­giej stro­ny są teo­rie, że ewo­lu­cyj­nie taka syn­chro­ni­za­cja może być rów­nież nie­ko­rzyst­na, po­nie­waż wte­dy za­bie­ga­nie o part­ne­ra w płod­ne dni by­ło­by utrud­nio­ne – na kil­ka płod­nych ko­biet może być tyl­ko je­den męż­czy­zna w ple­mie­niu do­stęp­ny.

Tym nie­mniej ta dru­ga teo­ria wy­da­je się mniej za­sad­na, po­nie­waż lu­dzie od ty­się­cy lat są ga­tun­kiem ra­czej mo­no­ga­micz­nym i do każ­dej ko­bie­ty jest przy­pi­sa­ny kon­kret­ny part­ner. Jed­nak ko­lej­nym kontr­do­wo­dem na to będą ro­dzi­ny z kul­tu­ry mu­zuł­mań­skiej, gdzie je­den męż­czy­zna może mieć dużo żon.

Po­dob­nie jak ja tu z Wami de­ba­tu­je, de­ba­tu­ją na­ukow­cy do dziś – czy syn­chro­ni­za­cja cy­kli ko­biet jest „fak­tem” czy nie. Pod­su­mo­wu­jąc oko­ło 50% prac to zde­cy­do­wa­nie udo­wad­nia, a ko­lej­ne 50% prac to oba­la. Na­ukow­cy na­wza­jem się kłó­cą i pod­wa­ża­ją swo­je me­to­do­lo­gie. A wy­da­wa­ło­by się to ta­kie pro­ste. Pójść do In­ter­na­tu dziew­czę­ce­go, za­ko­nu czy cho­ciaż­by pier­wot­ne­go ple­mie­nia i spraw­dze­nie czy ko­bie­ty mają ra­zem mie­siącz­ki czy nie. Wy­cho­dzi, że niby tak, ale za­wsze znaj­dą się ko­bie­ty z nie­re­gu­lar­ny­mi cy­kla­mi, któ­re mogą całe ba­da­nie za­bu­rzyć. Poza tym je­że­li za­ło­ży­my, że ko­bie­ta ma mie­siącz­kę 5 dni w mie­sią­cu – to szan­se, że aku­rat bę­dzie mieć mie­siącz­kę ra­zem z ko­le­żan­ką są cał­kiem spo­re – oko­ło 1/6.

Na­to­miast do tego wszyst­kie­go ist­nie­je dru­ga stro­na me­da­lu, o któ­rej po­ni­żej.

Skąd ten mit: Az 80% ko­biet po­twier­dza w ba­da­niach an­kie­to­wych, że w ich ży­ciu wy­stą­pi­ła syn­chro­ni­za­cja mie­siącz­ki z: sio­strą, ko­le­żan­ką, współ­lo­ka­tor­ką, współ­pra­cow­ni­cą, etc. Sama pa­mię­tam pół­rocz­ną ro­ta­cję na od­dzia­le po­łoż­nic­twa gdzie trzy ko­le­żan­ki z pra­cy mia­ły co mie­siąc okres w tym sa­mym cza­sie co ja. Tak czte­ry gi­ne­ko­loż­ki na od­dzia­le mia­ły za­wsze ra­zem mie­siącz­kę – bied­ne pa­cjent­ki. 😉 Jed­na z tych ko­le­ża­nek jest ze mną na zdję­ciu do dzi­siej­sze­go ar­ty­ku­łu, a wszyst­kie czte­ry w tę teo­rię Pani McC­lin­tock wie­rzy­my.

Czy w trak­cie mie­siącz­ki moż­na far­bo­wać wło­sy?

Od­po­wiedź: Moż­na.

Wy­tłu­ma­cze­nie: Nie ma żad­nych do­wo­dów na­uko­wych, któ­re by udo­wad­nia­ły, aby wło­sy w trak­cie mie­siącz­ki mia­ły inne wła­ści­wo­ści niż w in­nych fa­zach cy­klu. Stan hor­mo­nal­ny ko­bie­ty w trak­cie mie­siącz­ki jest dość po­dob­ny do sta­nu hor­mo­nal­ne­go ko­bie­ty po me­no­pau­zie. A nikt (na szczę­ście) nie twier­dzi, że ko­bie­tom po me­no­pau­zie far­ba nie wy­cho­dzi na gło­wie. Ba, moż­na na­wet po­wie­dzieć, że to ko­bie­ty po me­no­pau­zie czę­ściej far­bu­ją wło­sy niż ko­bie­ty mło­de.

In­nym ar­gu­men­tem, któ­ry od Was sły­sza­łam jest to, że pH wło­sa jest inne pod­czas mie­siącz­ki. Nie sły­sza­łam o ba­da­niach pH wło­sów, ale wy­da­je mi się, że to pH bę­dzie głów­nie za­le­ża­ło od tego czy wło­sy są czy­ste, czy prze­tłusz­czo­ne. Nie je­stem fry­zjer­ką, ale pa­mię­tam, że kie­dyś mi fry­zjer­ka po­wie­dzia­ła, że far­ba „le­piej chwy­ta” na brud­ne wło­sy. Ile w tym praw­dy – tego nie wiem. Jed­nak jako cie­ka­wost­kę od­no­szą­cą się do mie­siącz­ki w te­ma­cie wło­sów, zna­la­złam jed­no ba­da­nie – że ko­bie­ty pod­czas mie­siącz­ki zde­cy­do­wa­nie czę­ściej mó­wią, że mają BHD – bad hair day – czy­li dzień gor­szej fry­zu­ry. Jed­nak wy­tłu­ma­cze­niem na to jest bar­dziej na­strój ko­bie­ty pod­czas mie­siącz­ki niż ja­kie­kol­wiek czyn­ni­ki en­do­gen­ne. To może też tłu­ma­czyć dla­cze­go ko­bie­ty mogą z uzy­ska­ne­go ko­lo­ru na wło­sach w mie­siącz­kę, być może być mniej za­do­wo­lo­ne.

Praw­da jest taka, że raz na ja­kiś czas far­ba na wło­sach nie wy­cho­dzi – czy to wy­ni­ka ze złych pro­por­cji far­by, złe­go cza­su jej trzy­ma­nia na gło­wie, czy po pro­stu ja­kie­goś in­ne­go błę­du ludz­kie­go. Tak samo jak ro­sół na­wet naj­lep­szej go­spo­dy­ni nie wyj­dzie taki sam za każ­dym ra­zem, tak samo far­ba na gło­wie nie wyj­dzie za­wsze iden­tycz­na.

Skąd ten mit: Tak jak Wam już kie­dyś pi­sa­łam od­no­śnie pie­cze­nia ciast i ki­sze­nia – lu­dzie uwiel­bia­ją związ­ki przy­czy­no­wo skut­ko­we i ja to wi­dzę tak.

– „No i jak pani Ka­siu, za­do­wo­lo­na Pani jest z ko­lo­ru?” – Pyta fry­zjer­ka – „Pani Aniu, ja­kiś taki bar­dziej żół­ty niż ostat­nio” – od­po­wia­da klient­ka.

– „A może Pani dziś ma mie­siącz­kę?” – drą­ży da­lej fry­zjer­ka – „No mam”. – „Wi­dzi Pani, trze­ba było mi po­wie­dzieć”

Pani Ka­sia wra­ca do domu dzwo­ni do Goś­ki – „Ty Goś­ka tyl­ko nie idź far­bo­wać wło­sów w mie­siącz­kę, bo wy­cho­dzi lipa.”

– „Ty Goś­ka tyl­ko nie idź far­bo­wać wło­sów w mie­siącz­kę, bo wy­cho­dzi lipa”.

Kil­ka cie­ka­wo­stek o mie­siącz­ce

Czy wie­dzia­ły­ście, że część na­ukow­ców uwa­ża, że mie­siącz­ki na­uczy­ły pier­wot­nych lu­dzi po­czu­cia cza­su? Co wię­cej część an­tro­po­lo­gów przy­sta­je przy teo­rii, że za­nim lu­dzie uży­wa­li świa­tła w nocy – czy to za po­mo­cą elek­trycz­no­ści i prze­róż­nych ro­dza­jów lamp to ko­bie­ty mie­siącz­ko­wa­ły zgod­nie z cy­klem księ­ży­ca. Mia­ły owu­la­cję w peł­nię, a mie­siącz­kę, gdy księ­życ był w no­wiu. Peł­nia była zna­kiem dla męż­czyzn, że dziś jest ten dzień… A gdy księ­życ był w no­wiu i noce były ciem­niej­sze, męż­czyź­ni uda­wa­li się na po­lo­wa­nia. Oczy­wi­ście cież­ko to dziś udo­wod­nić, ale jest wie­le prac na­uko­wych, któ­re po­ka­zu­ją, że de­pra­wa­cja świetl­na zwie­rząt za­bu­rza ich cy­kle roz­rod­cze, co po­śred­nio tłu­ma­czy­ło­by to zja­wi­sko.

O tyle, o ile naj­częst­szym mi­tem w Pol­sce na te­mat mie­siącz­ki jest to, że w „te dni” nie wy­cho­dzą nam cia­sta i ki­szon­ki – oba­li­łam to ostat­nim ra­zem, o tyle w kul­tu­rze ame­ry­kań­skiej naj­po­pu­lar­niej­szy jest mit, że w trak­cie mie­siącz­ki nie moż­na się ką­pać w oce­anie, bo za­ata­ku­ją nas re­ki­ny! Po­dob­no na­wet 50% spo­łe­czeń­stwa w to wie­rzy… Nie jest to praw­da – po­mi­ja­jąc to, że ilo­ści krwi są zni­ko­me, to do­dat­ko­wo re­ki­ny wca­le nie re­agu­ją agre­syw­nie na krew. Re­kin nie spo­ży­wa „uszko­dzo­nej” ofia­ry – sam chce ją uszko­dzić. If you know what I mean.

Do 2003 roku nie było re­kla­my pod­pa­sek lub tam­po­nów w te­le­wi­zji, któ­re po­ka­zy­wa­ły­by „czer­wo­ny płyn” – za­wsze na pod­pa­ski po­le­wa­no nie­bie­ski płyn. W koń­cu jed­na fir­ma prze­ła­ma­ła to tabu, ale wzbu­dzi­ło to taką kon­tro­wer­sje, że po­now­nie w re­kla­mach jest nie­bie­ski płyn „aby ni­ko­go nie gor­szyć”. Hmmm…

Ko­bie­ta nie two­rzy w ży­ciu no­wych ko­mó­rek ja­jo­wych – dziew­czy­na już jako no­wo­ro­dek ma w so­bie wszyst­kie ja­jecz­ka (nie­doj­rza­łe), któ­re w ży­ciu „wy­pu­ści w świat”.

Po­ję­cie „Tam­pon” po­cho­dzi z ję­zy­ka fran­cu­skie­go i ozna­cza mniej wię­cej „za­tycz­ka”.

W trak­cie mie­siącz­ki, mamy naj­niż­szy po­ziom pro­ge­ste­ro­nu, któ­ry wpły­wa rów­nież na spo­wol­nie­nie pe­ry­stal­ty­ki je­lit. Za­tem w trak­cie mie­siącz­ki pe­ry­stal­ty­ka jest nie­co szyb­sza. Jest to wy­tłu­ma­cze­nie tego, dla­cze­go mo­że­my być wte­dy bar­dziej głod­ne oraz mieć częst­sze wy­próż­nie­nia. (Na to dru­gie do­dat­ko­wo mają wpływ skur­cze ma­ci­cy, któ­ra jest w bez­po­śred­nim są­siedz­twie od od­byt­ni­cy).

Pra­wie każ­da dziew­czy­na prze­cho­dzi przez czas, gdy wsty­dzi się mie­siącz­ki – wte­dy dziew­czyn­ki wy­my­śla­ją „na­zwy kody” – np. przy­je­cha­ła do mnie cio­cia z czer­wo­ną wa­liz­ką. A ja­kie Wy mia­ły­ście kody jako dziew­czyn­ki?

Ostatnia aktualizacja: 31.08.2021
farbowanie włosówmiesiączkaprogesteronwłosy

8 kwietnia 2017

28 min.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

ul. Algierska 19W, 03-977 Warszawa. KRS 0000950016, NIP 5252678750, BDO 000108449
© © 2022 Roger Publishing Wójciccy Spółka komandytowa