O MNIE

Mama GinekologNazywam się Nicole Sochacki-Wójcicka i jestem ginekologiem-położnikiem w trakcie specjalizacji, skończyłam I Wydział Lekarski Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w czerwcu 2010. Po krótkich tygodniowych wakacjach zaczęła się moja wielka przygoda z ciążą- choć wtedy nie własną…

Kolejne dwa lata spędziłam w Londynie, pracując w jednym z najlepszym ośrodków diagnostyki prenatalnej na świecie u

prof. Kyprosa Nicolaidesa. (Fetal Medicine Foundation)

W 2012 roku wróciłam do Warszawy i od tego czasu pracuję w I Klinice Położnictwa i Ginekologii WUM przy pl. Starynkiewicza 1/3 oraz w kilku prywatnych przychodniach.

Tygodniowo mam do czynienia z przynajmniej 50 kobietami w ciąży. Badam, doradzam, prowadzę.

A co ważniejsze- uważam, że mam najlepszą pracę na ziemi. Ponieważ codziennie jestem przy najszczęśliwszych chwilach w życiu człowieka-Od poczęcia do narodzin.

Już jakiś czas temu zdecydowałam, że jak tylko sama zajdę w ciąże- co notabene zajęło zdecydowanie dłużej niż by się można spodziewać po ginekologu- zacznę prowadzić poradnik dla kobiet w ciąży okiem „profesjonalisty”- w tym samym stanie.

Mojego syna Roger’a urodziłam w listopadzie 2015 roku i od tego czasu, będąc na urlopie macierzyńskim, pomiędzy pracą w przychodni a opieką nad dzieckiem- założyłam Instagram @mamaginekolog. Całkiem spontanicznie odpowiadając na wasze  potrzeby powstał mój ‚instablog’.

Ta strona jest rozszerzeniem mojej działalności na rzecz uświadamiania polskich kobiet na temat ich zdrowia w ciąży i nie tylko.

Znajdziecie tu odpowiedzi na tak nurtujące pytania jak: czy wolno współżyć w ciąży? Jakie objawy w ciąży są “normalne” a jakie niepokojące. Czy wolno latać samolotem? A jak już dolecę na wakacje to czy można się opalać? Pomogę wam zrozumieć co lekarze badają w USG ciąży. I opowiem was o najczęstszych chorobach kobiecych… w zrozumiały sposób.

Przede wszystkim będzie dużo o badaniach w ciąży, diagnostyce prenatalnej i objawach ciążowych – bo ciąża to mój ulubiony temat.

Ale będą też posty dla kobiet młodych, które ciąży jeszcze nie planują. Oraz posty dla kobiet takich jak ja czyli młodych mam.

I wiele wiele więcej… na przykład zabawne historie z życia rodziny lekarzy z pracy i z domu – wplecione w całe te moje opowiastki medyczne.

 

FAQ – Frequently Asked Questions 

czyli pytania o mnie, które powracają jak bumerang.

Moi drodzy Czytelnicy! A raczej powinnam powiedzieć: Moje kochane #instamateczki i #nieinstamateczki!

W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam odpowiedzieć na pytania, które dostaje od Was dosłownie codziennie. Są one w wiadomościach prywatnych, w komentarzach czy podczas live relacji.

Są to pytania, na które bez problemu chcę Wam odpowiedzieć, ale nie po raz setny. 😉

Zdając sobie jednak sprawę, że nie każda z Was jest ze mną od dawna – tylko być może dołączyłaś do #teammamaginekolog dziś – masz prawo być ciekawa pewnych rzeczy.

Od teraz będę mogła napisać (albo Wy możecie to zrobić za mnie – róbcie tak :)) – “odpowiedź jest w FAQu na blogu”.

Oto pytania, które zadajecie mi najczęściej plus krótkie komentarze:

1. Ile mam lat? Dlaczego mam na imię tak “dziwnie”, “niepolsko”?
Mam 34 lata, urodziłam się 16 czerwca 1983 r. w Wiedniu. Moi rodzice nie spodziewali się wówczas, że kiedykolwiek wrócą do ojczyzny – oboje są Polakami. Chcieli mi ułatwić życie i dali mi jedno z najpopularniejszych imion roku 1983 w Austrii. (Będąc w pierwszej klasie podstawówki miałam trzy Nicole w klasie…) Nicole było wtedy w Austrii, jak w Polsce Katarzyna. Być może pomyślicie, że wcale mi to życia nie ułatwiło, bo już od kiedy byłam w drugiej klasie podstawówki zamieszkaliśmy na stałe w Warszawie. Jednak ja bardzo się cieszę, że mam nietypowe imię. Mam dziesiątki przykładów na to, jak mi to w życiu pomogło.

Jestem Sochacki, bo dzieciom w Austrii daje się nazwisko po tacie. Z resztą moja mama również była i jest do dziś Sochacki – Ewa Sochacki po mężu. Gdy wróciliśmy do Polski rodzice mogli to zmienić, ale wszystkim nam to odpowiadało. Tak bardzo się przywiązałam do mojego nazwiska, że po ślubie nie chciałam go zmieniać i tak oto dnia 8.06.2013 roku stałam się Nicole Sochacki (po tacie) – Wójcicka (po mężu).

Zapomniałabym – mam też drugie imię – Caroline. Są trzy osoby na tej ziemi, które mówią na mnie Karolcia – mój brat Phillip, jego żona Gosia i moja siostra cioteczna Ola. Najpierw zaczęli mówić tak dla śmiechu po tym, jak pewien chłopak (który mi się podobał) stwierdził, że Nicole to strasznie brzydkie imię. Przeżywałam to, bo byłam nastolatką. 😉 Haha! Dziś się z tego śmieję, ale tak zostało u tej mi najbliższej trójki.

Moi znajomi mówią do mnie Nicola. Jest to bardzo charakterystyczne, że jak ktoś zna mnie krótko mówi NIKOLLLL, a jak zna mnie dobrze to już Nicola.

2. Dlaczego imię Roger?
Jak przeczytaliście powyżej sama mam nietypowe imię, co uważam, że w życiu mi pomogło. Nadało mi charakteru i indywidualizmu. Tego chciałam dla swoich dzieci. Wiąże się z tym historia z gabinetu ginekologicznego. To było powiedzmy na dwa lata przed urodzeniem Rogera. Mam w zwyczaju pytać swoje pacjentki jak dadzą na imię swoim pociechom, które badam w brzuchu. Pewna pacjentka powiedziała, że będzie to Franio. Wszystko super, podoba mi się to imię (serio, miałam pradziadka Franciszka i sama w pewnym momencie mówiłam, że będę mieć syna z imieniem po pradziadku), ale to był już trzeci Franek tego dnia. Gdy spytałam się dlaczego wybrała tak popularne imię to powiedziała:

“Pani Doktor, nie wyobrażam sobie, aby nazwać moje dziecko np. Roger.”

Gdy wypowiedziała to imię, jako taki jakby antonim imienia Franciszek, wiedziałam, że kiedyś ja będę mieć syna Rogera. Nikt z rodziny nie chciał się zgodzić. Mój mąż miał inne (ale jeszcze bardziej szalone) pomysły. Sam mówi, że ma imię roku – Jakub “Kuba” – w roku 1987 (tak mój mąż jest 4 lata ode mnie młodszy!). Właśnie dlatego również chciał dać swojemu dziecku nietypowo na imię. W tej kwestii byliśmy zgodni, jak w żadnej innej. Hahah! (czytaj – wie ten, kto czytał isom i isoś ;)). Tak od 20 tygodnia ciąży nie miałam w brzuchu Rogera. 🙂

 

3. Jak poznałam swojego męża?
Poznałam go w lesie koło Działdowa. Udawał salowego i szmuglował piwa na imprezę studentów medycyny. Historia jest iście nieprawdopodobna. Nie chcę zdradzać więcej, bo całą odpowiedź znajdziecie w książce #instaserialomiłości. Sama nie wierzę, że to wszystko prawda…

4. Czy #instaserialomiłości i #instaserialoślubie można kupić w EMPIKU?

Nie, moje książki można kupić tylko i wyłącznie przez tę stronę (zakładka sklep). Nie ma ich nigdzie stacjonarnie. No chyba, że pożyczy Wam je sąsiadka, koleżanka, szwagierka. Będzie mi bardzo miło jak to zrobi, a tym bardziej jak książka się Wam spodoba. 🙂

4. Dlaczego nick mamaginekolog?
Na początku, gdy założyłam instagram miałam nazwę @nicole.sochacki. Jakoś w styczniu 2015 roku stwierdziłam, że zmienię na @mamaginekolog – najwyżej jak się nie przyjmie to zmienię na stary. Niespodziewanie był szał… Sama do dziś nie rozumiem tego fenomenu. Mówię Wam poważnie. Czasami się zastanawiam czy lubiłybyście i czytałybyście mnie tak samo, jak pozostałabym przy starym “nicku”?

5. Jakiego używasz tuszu do rzęs?

Nie wiem skąd ten fenomen moich rzęs, ale te z Was, które są tu dawno wiedzą, że nie ma dnia bez pytania o tusz w komentarzach. Rzeczywiście MAM ulubiony tusz i jest to tusz za kilkanaście złotych. 🙂

Zanim Wam powiem nazwę muszę przytoczyć pewną dygresję. Zacznijmy od tego, że ja się mało maluję. Czasami używam krem do twarzy BB, potem bronzer na policzki, bo jestem raczej blada z natury i koniecznie tusz – DOBRY tusz. (cienie do powiek lub szminkę używam na tak zwane “od święta”).

Od 14 do 31 roku życia używałam tuszów z tak zwanej górnej półki. Zawsze prosiłam tatę o tusz na urodziny, pod choinkę. Uwielbiałam YSL shocking – był moim ulubionym. Przetestowałam chyba całą Sephorę, mój tata uwielbia kupować swoim kobietom kosmetyki… Miałam farta

Aż w 2014 roku mój mąż, pracując w jednej z przychodni w podwarszawskim Piasecznie, dostał zlecenie pojechać i zaszczepić pracowników firmy Eveline na grypę (PS. jesteśmy oboje z mężem PRO szczepienia i szczepimy naszego syna na szczepionki, zarówno obowiązkowe jak i zalecane).

Do domu przywiózł wtedy wór “darów” od nich.

Kiedy skończył się mój tusz zaczęłam używać ten, który był w worku. I co tu dużo mówić – zakochałam się. Używam go do dziś. Pięknie podkreśla rzęsy i używany od 3 lat (non stop!) ich nie osłabia.

Jest to Eveline srebrny Fiberlast Volumix. Z ręką na sercu nie jest to reklama – to po prostu prawda z życia wzięta.

6. W jakim programie obrabiasz zdjęcia?

Miłe, że w ogóle ktoś o to pyta. To znaczy, że chyba obrabiam ładnie. 😉

Odkryłam program (darmowy) Snapseed. Jest to aplikacja od Google. Zazwyczaj właśnie w Snapseedzie przerabiam kolorystykę, jasność itp. Nie mam jednego klucza. Każde zdjęcie traktuje nieco inaczej.

Brakowało mi jednak programu z “indywidualnymi”, niesnapseedowymi napisami. Tak powstał nasz pomysł na program do obróbki zdjęć. Obecnie wszelkie napisy i motywy na zdjęciach robię w aplikacji stworzonej przez mojego męża, naszego informatyka i grafika – BellyScan.

Uwierzcie mi lub nie, ale ja nie mam wersji Premium. Hahaha! Używam darmowej, bo używam głównie napisów.

7. Skąd ten częsty motyw żeglarski w waszym otoczeniu?
Uwielbiam ten motyw. Po prostu. Na żaglach byłam nieraz, ale raczej zawsze byłam pod pokładem w kuchni, także sternik ze mnie, jak to się mówi, jak z koziej d… trąbka. 😉

8. Czy będzie kolejna część #instaserialu?
Chciałabym, ale na razie brak czasu… Jeżeli będzie to w drugiej połowie 2018 roku. Jest to bardzo pozytywne, wręcz cudotwórcze myślenie. Choć przyznam, że pomysł na kolejny instaserial mam… 🙂

9. Dlaczego zdecydowaliście się wrócić do Warszawy?
Wyczerpująca odpowiedź jest w ISOM oraz ISOŚ, ale dla tych, którzy chcą krótką odpowiedź to –  Tu się czuje “jak w domu”.

10. Dlaczego nie udzielasz porad medycznych internetowo?

Och to jest tak złożone pytanie, że aż trudno to podsumować, ale spróbuję. Uważam, że w dziedzinie ginekologii i położnictwa ocena stanu pacjentki lub pacjentki i jej dziecka w brzuchu jest po prostu niemożliwa bez osobistego zbadania. Doradzanie bez osobistego zbadania jest nieetyczne.

Jak ktoś do mnie pisze to nie wiem o tej osobie prawie nic. Jak pacjentka wchodzi do gabinetu to wiem ile ma lat po peselu, wiem ile waży, bo widzę – niuansów jest mnóstwo.

Powiem Wam szczerze, że ja nie chciałabym być diagnozowana przez internet… I nikomu tego nie życzę. Bo margines błędu jest ogromny, a tu nie chodzi o doradzenie jakie kafelki kupić do łazienki, tu chodzi o Wasze i Waszego dziecka zdrowie!

Także kochane moje Czytelniczki – nie piszcie do mnie w tej sprawie, bo po prostu nie odpowiem! Albo odpowiem, że nie udzielam porad i będziecie, krótko mówiąc, “wkurzone”, że spędziiłyście pół godziny na pisaniu wiadomości, a ta “okropna mamaginekolog” olała. Rozumiem to rozumowanie, ale uwierzcie mi – olała dla Waszego dobra! Po to, abyście poszły do lekarza na żywo!

 

 

 

 

Więcej pytań dodam z czasem. 🙂 Jak chcecie to piszcie w komentarzach co chciałybyście wiedzieć.